0

Język prosto z rynsztoka. Potępiam takie zachowanie. Niezależnie komu kibicujesz, rób to z klasą. Niestety, w każdym środowisku znajdą się tacy "ludzie". Jeśli chcemy wymieniać się poglądami - róbmy to, ale bez takiego wulgarnego słownictwa.

0

Nie żartuj, tak powiedział? No proszę, kilka miesięcy spędzonych w Madrycie i już takie wypowiedzi. Co najmniej jakby siedział w Hiszpanii od kilkudziesięciu lat i znał doskonale specyfikę relacji pomiędzy Barceloną i Realem. Idiotyczna wypowiedź.

0

Nie zamierzam wchodzić z butami do cudzego domu, ale zastanawiam się, czy w jutrzejszym spotkaniu nie ujrzymy w szeregach naszych rywali ustawienia Bale – Ronaldo – Di Maria (bardzo obawiam się tego gracza). Portugalczyk na środku ataku, kosztem słabiutkiego Benzemy. Na temat Walijczyka trudno cokolwiek powiedzieć, bowiem tak naprawdę nie rozegrał on jeszcze całego meczu w składzie Realu. Transferowe zawirowania, odmawianie udziału w treningach swojego byłego już klubu oraz późniejsze kontuzje – to z pewnością nie wpływa dobrze na aktualną dyspozycję. Nie nasze to jednak zmartwienie. Niezależnie kogo wystawi Ancelotti, my musimy skupić się na swojej grze. Pełna koncentracja, walka o każdy skrawek murawy, permanentny pressing i skuteczność. To i kilka innych czynników powinno nas zaprowadzić do końcowego triumfu. Mocno w to wierzę.

0

Jeśli chodzi o środkowych obrońców, to na tę chwilę w najlepszej dyspozycji znajduje się bez wątpienia Marc Bartra. Czy to oznacza, że wystąpi w jutrzejszym meczu? Nie jestem pewien. Wydaje mi się jednak, iż Martino postawi na parę Puyol – Pique. Czy będzie to słuszna decyzja? Przed meczem możemy sobie jedynie dywagować. Wraz z ostatnim gwizdkiem arbitra osądzimy, czy był to dobry wybór, czy też nie.
Z każdą kolejną godziną podnosi się niepokojąco ciśnienie. Gran Derbi to wojna, która za każdym razem przyciąga przed telewizory ludzi z całego świata. Klasyk nad klasykami i kwintesencja futbolu. Piłkarskie święto, które zaznaczone jest w kalendarzu kibica na czerwono. Wszystkie nasze przypuszczenia, analizy oraz przewidywalne składy są jedynie wróżeniem z fusów. Boisko wszystko zweryfikuje. Zwłaszcza, że w obu drużynach grają tacy wirtuozi, którzy jednym dotknięciem piłki mogą całkowicie odmienić losy spotkania. Wierzę, że niezwykle cenne trzy punkty pozostaną w Katalonii. Potrzebujemy tego zwycięstwa. Wzrost morale byłby wtedy gargantuiczny. Będzie jednak trudno. Real nie gra może zbyt widowiskowo, ale zdobywa punkty. Na dodatek Ronaldo, czy nam się to podoba lub nie, strzela jednego gola za drugim. Oczy milionów skierowane będą jutro na niego i na Messiego. Kto wie, może bohaterem zostanie inny gracz. Neymar, Sanchez, Cesc… Niech rozpoczną się igrzyska. Teraz, już, natychmiast…

0

Przeklęte kontuzje i kontynuacja fatum unoszącego się nad Camp Nou. Pół roku przerwy, a co za tym idzie stracony cały sezon. Szkoda mi chłopaka, jak i każdego sportowca, który odnosi kontuzję. Sport to ich miłość, pasja, ale i codzienna praca. Przez różne urazy nie mogą jej jednak wykonywać. Wracaj chłopaku do zdrowia i formy.

0

Pomysł zacny i wart realizacji. Zwłaszcza jeśli mówimy w kontekście wsparcia i szacunku dla Ikera. Jeśli natomiast ma to być próba "dogryzienia" niektórym osobom z Madrytu (lub też osobie, która już tam nie pracuje) - lepiej sobie odpuśćmy.
Do diaska, Nie zdążyliśmy nawet ochłonąć po meczu na San Siro, a za dwa dni kolejny klasyk, tym razem na krajowym podwórku. Barcelona – Real. Odwieczne starcie tytanów, magnes przyciągający przed telewizory kibiców z całego świata. Mecz, na który zawsze czekamy z niecierpliwością i pewnymi obawami. Takie bitwy są bowiem jedną wielką niewiadomą i trudno w nich wskazać zdecydowanego faworyta. Real ma swoje problemy, ale mimo tego odnosi zwycięstwa. Nie grają olśniewającej piłki, ale potrafią znaleźć drogę do bramki. Mają w swoich szeregach ludzi, którzy w każdej chwili i jednym dotknięciem piłki mogą odmienić losy spotkania. „Pełne skupienie” – niezwykle trafne określenie. Mam nadzieje, iż będzie nam ono towarzyszyło do zakończenia kolejnych Gran Derbi. Moment nieuwagi i rywal bezlitośnie to wykorzysta. Drobny błąd i zaczną się problemy. Po meczu z Milanem zastanawiamy się, kogo desygnuje Martino do wyjściowej jedenastki. Jacy zawodnicy stanowić będą parę stoperów, kto zagra w drugiej linii – Xavi lub Iniesta. Wątpię, aby ta dwójka zagrała razem od pierwszych minut (bynajmniej nie powinna). Nie oszukujmy się, obaj zawodnicy nie są w najwyższej formie. Ponadto niemalże pewny jest występ Cesca, który prezentuje się dużo lepiej od w/w graczy. Mnóstwo pytań. Odpowiedzi na nie siedzą teraz zapewne w głowie naszego trenera. Byle do soboty. Na samą myśl ciśnienie skacze niepokojąco w górę...

0

Różne rzeczy można pisać o Szwedzie, ale bez wątpienia jest genialnym piłkarzem. Wczorajsza bramka zza pola karnego, na dodatek z pierwszej piłki - stadiony świata. Dziwię się, że siatka wytrzymała takie potężne uderzenie.
Tak jak napisałeś - cieszę się, iż Zlatan nie zasilił szeregów naszego największego rywala, choć przeczuwam, iż jeszcze się z Ibrą spotkamy. Może nawet w tej edycji Ligi Mistrzów...

0

KingLeonidas
Cóż za brutalna gra piłkarzy Realu... Niestety, ale takie naginanie idei Fair Play robi się coraz bardziej nagminne. Vidal zachował się beznadziejnie. Z czego to wynika? Pisałem o tym w swoim felietonie "Niektórzy nie powinni wychodzić z cienia". Zawodnicy, widząc niezdecydowanie arbitrów, pozwalają sobie na coraz więcej. Coś na zasadzie - warto spróbować, może nie zauważą. Niestety, takich przypadków są tysiące.
Pozdrawiam.

0

Coś za coś. Tacy piłkarze jak Iniesta oceniani są w innych kategoriach. Szlachectwo zobowiązuje, a kilka świetnych sezonów z rzędu w jego wykonaniu sprawia, że z niedowierzaniem patrzę na aktualną dyspozycję Andresa. Wiem, że jest to tylko chwilowa zadyszka naszego magika i wierzę, że wkrótce powróci on na właściwe dla siebie tory. Oby nastąpiło to jak najszybciej, bo cała drużyna potrzebuje takiego Iniesty, jak chociażby w ubiegłym sezonie. Zwłaszcza, iż chłopak jest jednym z kluczowych i decydujących graczy Dumy Katalonii. Może przebudzenie nastąpi w sobotę? Chciałbym tego. Bardzo…

0

Wątpię, żeby Song wybiegł w sobotę w podstawowym składzie. Chyba, że… Postulujecie w swoich komentarzach o wystawienie w jednym meczu pary Alex – Sergio. Mnie się ten pomysł podoba. Trzeba go jednak wypróbować i ocenić. Prób jednak nie podjęto. Czy mecz z Realem jest najlepszym momentem na przeprowadzanie takich eksperymentów? To już zależy od Martino.
Nie chcę narzekać, bardzo rzadko to robię. Od momentu pokochania Barcelony przeżyłem wiele. W końcu upłynęło już 21 sezonów. Patrząc na wczorajszą grę naszych chłopaków, przez moment przeleciały mi jednak ubiegłoroczne koszmary związane z meczami Ligi Mistrzów. Mam nadzieję, że Martino znajdzie receptę na tak grającego rywala. Milan nie jest pierwszym zespołem, który postawi w meczach z nami na permanentną defensywę. Inne ekipy (rzecz jasna nie wszystkie) też tak będą grać. Jak to złamać? Jak skruszyć mur? To już pytanie do Taty i jego podopiecznych.
Wracamy na ligowe boiska. Kolejny klasyk przed nami. Real ma swoje problemy, ale w przypadku takich bitew nikt nic nie wie. W obu zespołach występują znakomici piłkarze, którzy w pojedynkę mogą rozstrzygnąć losy spotkania. Czasami do zwycięstwa potrzeba jednego magicznego dotknięcia piłki przez któregoś z wirtuozów futbolu. Na szczęście gramy na naszym terenie. To już zupełnie inna bajka. Wystarczy spojrzeć na ubiegłoroczne starcia z Milanem…

0

Po chwili jednak stwierdziłem, iż nieobecni defensorzy grali w spotkaniu z Osasuną. Kto wie, może Marc i Carles staną oko w oko z Ronaldo i spółką podczas Gran Derbi. Takie decyzje nie są łatwe. Z jednej strony piszemy, iż powinni grać najlepsi w danym okresie, ale gdzie mają odzyskać formę ci aktualnie gorsi? Tak naprawdę jedynie na murawie. Bramka Robinho była de facto efektem BRAKU KOMUNIKACJI pomiędzy Javierem i Gerardem. Jeśli w tej akcji uczestniczyłby tylko jeden ze stoperów Barcy, to jestem przekonany, iż nie zaliczyłby straty. Argentyńczyk patrzył na Hiszpana i odwrotnie. Dalsze wydarzenia poszły już „lawinowo”. Pisanie o sprzedaży obu zawodników jest śmieszne. Słownictwo pominę, rynsztok i brak kultury osobistej.
Nie ujrzeliśmy od pierwszych minut Cesca, ale on szykowany jest na pojedynek z Realem. Prezentuje on bowiem wyższą formę od generała lub Andresa. Po raz kolejny zabrakło Songa. Boję się, że Kameruńczyk już myśli o kupnie biletu i przeprowadzce. Najprawdopodobniej znowu chciałby trafić pod skrzydła Wengera. Szkoda, bo chłopak ilekroć gra, wykonuje swoją pracę bardzo dobrze. Wiele bym dał, żeby usłyszeć prawdę w tej sprawie. Rok temu, za kadencji Tito, byliśmy świadkami identycznych zdarzeń. Każda cierpliwość kiedyś się kończy. C.d.n.

0

Biorąc pod uwagę sam wynik, nie ma co narzekać. Takie klasyki rządzą się swoimi prawami i de facto o końcowym wyniku decyduje dyspozycja dnia. Milan nie gra w tym sezonie olśniewającej piłki, ale wczoraj potrafili zagrać efektywnie. Nie było w tym piękna, raczej notoryczna obrona własnej bramki. Każdy jednak ma do tego prawo. Podopieczni Allegriego postawili na defensywę i lekcję odrobili. Myślę, że są zadowoleni z wyniku, bo to Duma Katalonii miała więcej okazji do zdobycia kolejnych bramek. Skończyło się na jednej. Wciąż prowadzimy w tabeli, nie tylko w tej…
Od wielu lat utarło się w Barcelonie, iż eksportowe trio w środku boiska stanowią: Busquets – Iniesta – Xavi. Piękna karta w historii Blaugrany, ale jeśli spojrzymy na obecny sezon – nie jest to najlepsze zestawienie. Xavi szybciej grać już nie będzie, natomiast Iniesta jest kompletnie bez formy (co się dzieje, czarodzieju?). Istnieje jednak pewne „ale”…
Trudne jest życie trenera. Kiedyś usłyszałem, iż w Polsce jest 40 milionów trenerów. Coś w tym jest. Na murawie może przebywać jednocześnie 11 zawodników z jednej drużyny i nic nie wskazuje na to, żeby przepisy zmieniono. Co kibic – to opinia. Kiedy zamieszczone zostały składy, od razu spojrzałem na parę stoperów. Pique i Mascherano. Gdzie jest Bartra, który na tę chwilę jest najlepszym stoperem Dumy Katalonii? Dlaczego Puyol został odesłany na trybuny? Pierwszy wewnętrzny zgrzyt. C.d.n.

0

Nie ma się co oszukiwać, Milan to… Milan. Niemalże każdy piłkarski klasyk powoduje, iż drużyny w nim uczestniczące wznoszą się na wyższy poziom umiejętności. Takie mecze rządzą się swoimi prawami i de facto trudno wskazać w nich zdecydowanego faworyta. Tak było chociażby w Atenach, podczas finału Ligi Mistrzów. Duma Katalonii przybyła do Grecji i większość osób uważała, iż bez trudu sięgnie po tytuł najlepszej drużyny Starego Kontynentu. Szybko zostaliśmy jednak sprowadzeni na ziemię, przegrywając 4:0. Odległe to czasy, ale tamta wojna dobitnie pokazała, iż w takich meczach nic nie jest pewne. Kto się spodziewał, iż rok temu zagramy tak słabo na San Siro? Kto sądził, iż w rewanżu wgnieciemy rywala w ziemię? Takie starcia są zatem tajemnicą. Podopieczni Allegriego nie imponują formą w lidze, ale na TAKĄ batalię mogą być gotowi. My z kolei musimy zapomnieć na moment o zbliżającym się starciu z Realem. Trzeba wrócić z Mediolanu z tarczą. Dzisiejsza wygrana pozwoli nam bowiem odskoczyć w tabeli od rywali. Później powinno być już łatwiej… do czasu fazy pucharowej. Liczę na piękny spektakl i końcowy sukces naszych chłopaków.
P.S. Akcja Ronaldinho i uderzenie Ludovica. Ech, w życiu piękne są tylko chwile.

0

Nie był to jednorazowy przypadek...
http://www.fcbarca.com/43177-iniesta-swietuje-w-rodzinnej-fuentealbilli.html
Pozdrawiam.

0

Od takich zawodników jak Iniesta wymagamy więcej. Szlachectwo zobowiązuje, a Andres przyzwyczaił nas do magicznej gry. W tym sezonie coś się jednak zacięło, choć moim skromnym zdaniem jest to stan przejściowy. Chłopak niedługo wróci do swojej optymalnej formy i znowu będzie czarował kibiców na całym świecie. Po raz kolejny nie zawiódł Bartra. To co miał zrobić w defensywie – zrobił. Niewiele zabrakło, a strzeliłby bramkę po stałym fragmencie gry. Gdyby minimalnie lepiej przymierzył… Nie wyszło w sobotę, być może uda się w spotkaniu z Milanem. Jeśli tylko Martino postawi na Marca. Po powrocie Puyola i Mascherano, rotacje obejmą również pozycję ostatniej instancji przed bramkarzem. Kto zagra na San Siro na pozycji ostatniej instancji przed bramkarzem? Nie wiem. Sergio Busquets, czyli cichy bohater batalii z Osasuną. Ciekawe ile osób dostrzegło jego występ… Tak jak pisałem w swoim felietonie „Często niewidzialni – jakże potrzebni”, gra defensywnego pomocnika nie jest aż tak widowiskowa jak innych graczy. Tacy piłkarze jak Sergio lub Alex robią jednak swoje. Po cichu, ale solidnie i rzetelnie. Na koniec nieznośna dla obrońców drużyn przeciwnych lekkość gry Neymara. Pięknie ogląda się takie akcje, kiedy Brazylijczyk mija jednego obrońcę za drugim. Efektywność też wzrośnie – jestem o to spokojny.
kiedyś musieliśmy stracić punkty. Stało się to w Pampelunie, na bardzo trudnym terenie i po meczach reprezentacyjnych. Nic złego się jednak nie dzieje. Najważniejsze, że trener oraz jego podopieczni dostrzegają mankamenty w grze i starają się je poprawiać.

0

Constantine16
Lepiej tego nie mogłeś ująć. Sanchez wszedł na odpowiednie tory i już owczy pęd zaczął uderzać w jeden, jakże odmienny od poprzedniego, rytm. Tym razem są to pieśni chwalebne. Do czasu, aż znowu przyjdzie obniżka formy... jakże normalna rzecz u każdego sportowca. Wierność, a przede wszystkim cierpliwość jest jednak towarem deficytowym na tej stronie. Efekt chorągiewki wręcz przeciwnie.
Nigdy nie ukrywałem, iż mam do Chilijczyka słabość. Cieszę się niezmiernie z faktu, iż chłopak prezentuje się w tym sezonie bardzo dobrze. Trio ABC może dokonać cudów. Liczę na to i mocno trzymam kciuki za Alexisa. Jeśli coś nie wyjdzie, to dalej będę go wspierał. Taki już jestem...
Pozdrawiam.

0

krajana
W tym sezonie mamy gargantuiczną ilość faworytów do wygrania Ligi Mistrzów. Do grona wspomnianych przez Ciebie drużyn dorzuciłbym również i Juventus. Nie ma co przekreślać tej drużyny, na dodatek w okresie, kiedy rozgrywki europejskie tak naprawdę się jeszcze nie rozkręciły. Pamiętasz finał Monaco – Porto? Konia z rzędem temu, kto obstawiał taki mecz. Zwłaszcza… w październiku.
Pozdrawiam.

0

Mam nadzieję, że podobne uśmiechy zagoszczą na ich twarzach w drodze powrotnej z Mediolanu. Koleżanki i koledzy, czas na pierwszy klasyk. Tym razem na arenie międzynarodowej. To nie będzie łatwe spotkanie, pomimo przeciętnej formy podopiecznych Allegriego. Wypadałoby jednak to spotkanie wygrać i oddalić się w tabeli od rywali. Trzy mecze i komplet zwycięstw? Brzmi kusząco.
Po raz pierwszy w sezonie Martino będzie miał do dyspozycji praktycznie wszystkich zawodników pierwszej drużyny. Do składu powrócili Mascherano, Messi oraz Puyol, który rozegrał cały mecz w Pampelunie. „Ból” głowy dla naszego trenera, ale nie ma nic lepszego od kłopotów bogactwa. Doczekaliśmy się ich nawet na pozycji ostatniej instancji przed bramkarzem. Pique, Puyol, Mascherano oraz będący w świetnej formie Marc Bartra. Jest z czego wybierać.
Przed nami ciężki bój, ale liczę na to, iż wrócimy do Barcelony z tarczą.

0

Spodziewałem się ciężkiej przeprawy i taką zobaczyłem. To nie był dobry mecz w wykonaniu podopiecznych Martino. Nie mieliśmy swojego dnia, a i szczęście też nie było przy nas. Nie wykorzystaliśmy kilku dogodnych sytuacji, które powinny zostać zamienione na bramkę. Oglądając wczorajszą batalię, zastanawiałem się, dlaczego boimy się strzelać z dystansu. Sam Montoya miał bodajże dwie klarowne sytuacje. Wystarczyło przymierzyć lub też huknąć jak z armaty. Nie, on musiał oddać piłkę koledze. No cóż, zdarza się. Straciliśmy pierwsze punkty w sezonie, ale wciąż zasiadamy na fotelu lidera. Po raz pierwszy... samodzielnie. Podopieczni Simeone odnieśli pierwszą porażkę w sezonie.
Nie ma co załamywać rąk po wczorajszym dniu. Wszystkich meczów w sezonie nie da się wygrać. Wywieźliśmy punkt z gorącego terenu w Pampelunie. Czytając jednak pomeczowe komentarze odniosłem wrażenie, iż przegraliśmy walkę o mistrzostwo kraju. Żenujące komentarze obrażające trenera lub poszczególnych zawodników. Kiedy przyjdą naprawdę chude lata, to zostanie nas tu niewielu. Może to i lepiej. Na 27 możliwych do zdobycia punktów, udało nam się uzbierać 25. Potężny wynik? Nie dla wszystkich. Widzę, iż nic się w tym temacie nie zmieniło i nie zmieni. Indywidualne wyróżnienia. Po raz kolejny nie zawiódł Bartra. Z taką formą chłopak powinien na dłużej zagościć w pierwszym składzie. Bardzo dobry występ stopera Blaugrany. Duże brawa dla Neymara, zwłaszcza za pierwszą połowę. Lekkość gry i mijanie obrońców niczym slalomowe tyczki. Brazylijczyk wciąż jest w gazie i po raz kolejny potwierdza, iż jest fenomenalnym grajkiem. Najsłabszy: Pedro. Gdyby nie przedmeczowy skład, nie zauważyłbym, że gra. Jedyne z czego go zapamiętam, to przeszkodzenie Marcowi przy rzucie rożnym...
Przed nami dwa klasyki. Tutaj trzeba będzie zagrać lepiej. Jestem przekonany, że tak będzie. W przeciwieństwie do wielu...

0

Lubię i szanuję Ikera oraz życzę mu jak najlepiej. My mamy Puyola, Real Casillasa. Legendy i symbole swoich drużyn. "Wieczni" zawodnicy i mentorzy dla młodszych kolegów. Bez wątpienia portero "Królewskich" jest jednym z najlepszych bramkarzy w historii futbolu. Owszem, przeżywa teraz trudne chwile, ale wierzę, że znowu będzie bramkarzem numer jeden w swoim klubie. Czy w Realu? Nie wiem. Czy chciałbym go u nas? Grzechem byłoby napisać "nie" (zwłaszcza, iż odchodzi Valdes), ale... są rzeczy ważne i ważniejsze. "Zgrzeszę" zatem i napiszę, iż nie widzę miejsca w Dumie Katalonii dla bramkarza Realu. Wyobrażacie sobie Carlesa przywdziewającego koszulkę Realu? No właśnie. Pewnej symboliki nie da się zmienić. Transfery na linii Barcelona Real były, ale jeszcze się nie zdarzyło, aby dotknęły one tak zasłużonego gracza. Luis Figo? Był świetnym zawodnikiem, ale chyba nikt mi nie powie, iż był traktowany w Katalonii jako symbol klubu. Miał ku temu zadatki, ale jak potoczyły się dalsze losy Portugalczyka - wszyscy wiemy doskonale. Życzę Ikerowi, aby odnalazł w końcu szczęście i powrócił do bramki. W jakim klubie? Tego nie wiem.

0

Masz rację. Też tak do tego podchodzę. Każdy mecz jest ważny. Jeśli wygramy dzisiaj i to samo uczynimy w Gran Derbi, wówczas znacznie powiększymy przewagę nad podopiecznymi Carlo Ancelottiego. Trzeba o tym pamiętać. Zawodnicy - jak powiedział podczas konferencji Sergio - nie myślą o Realu, tylko skupiają się na spotkaniu z Osasuną. Piękne podejście. Tylko takie pozwoli nam myśleć o końcowych sukcesach. Nie lekceważmy nikogo, a wygramy wiele.
Pozdrawiam.

0

Nie oczekuję dzisiaj spektakularnego występu od naszych chłopaków, pięknej gry i wielu bramek. Zadowolę się skromnym zwycięstwem Dumy Katalonii. Teren w Pampelunie z pewnością nie należy do najłatwiejszych. Na dodatek większość naszych piłkarzy ma za sobą ciężkie mecze reprezentacyjne, a część dopiero co otrzymała zielone światło od klubowych lekarzy. Nie będzie to zatem przysłowiowy spacerek, mimo faktu, iż Osasuna znajduje się póki co w strefie spadkowej. Cieszą rotacje Martino i pozostawienie w domowych pieleszach Alvesa, Pique i będącego ostatnio w zacnej formie Sancheza. W/w zawodnicy grali ostatnio najwięcej i muszą być wypoczęci na batalie z Milanem oraz Realem. Kto wie, może po kilkunastu miesiącach absencji zobaczymy dzisiaj na murawie Puyola.
Tak, czy inaczej zapowiada się dzisiaj trudne spotkanie, ale mam nadzieję, że wrócimy do domu z tarczą. Potem dopiero przyjdzie czas na rozmyślanie o kolejnych przeciwnikach. Dwa klasyki z górnej półki już wkrótce. Dzisiaj wszystkie myśli skupiam na Pampelunie i spotkaniu z Osasuną. Miłego meczu koleżanki i koledzy.

0

Tak się zastanawiam, czy w tej całej argentyńskiej federacji nie ma jakiejś piątej kolumny? Albicelestes zagrają towarzyski mecz z Ekwadorem w... Nowym Jorku. Zupełnie tego nie rozumiem ( rzecz jasna pod względem sportowym). Kolejny mecz i znowu absurd. Dlaczego nie można zagrać z Bośnią gdzieś w Europie? Przecież większość reprezentantów Argentyny występuje właśnie na Starym Kontynencie. Męczące podróże, a wszystko w momencie, kiedy sezon ligowy nabierze rozpędu. Paranoja. Nie wiem, czy Alejandro Sabella miał coś do powiedzenia w tej sprawie, ale jeśli tak, to "gratuluję". Zapewnienie o występach Messiego? Trochę mi to przypomina objazdowy cyrk z występem głównej atrakcji wieczoru. Oby się na tych eksperymentach nie przejechali. Messi nie jest przecież niezniszczalny, a powtarzające się ostatnio kontuzje tylko to potwierdzają. Beznadziejny pomysł i strzelanie sobie w stopę.

0

Messi i Ronaldo. Bezapelacyjnie dwóch najlepszych graczy na przestrzeni kilku ostatnich lat. Nie oszukujmy się, bez Leo nie byłoby takiego Cristiano i na odwrót. Obaj starają się być perfekcjonistami i dążą do jak najlepszych wyników. Wzajemne podkręcanie, obserwacja i akcja - reakcja. Portugalczyk marzy o pobiciu osiągnięć Messiego, a to wymusza na nim coraz lepszą grę. W odwrotnym kierunku jest to samo. Gdyby nie było jednego z nich, drugi zapewne osiadłby na laurach. Brak konkurencji po prostu usypia.
Zdrowa rywalizacja z Realem? Przez pewien czas uważałem, iż sprawy zaszły już za daleko i nie da się odbudować spalonych mostów. Symboliczne zdjęcie naszego kapitana z Raulem zaczęło już blaknąć, ale wciąż mam nadzieję, iż wzajemne relacje się poprawią. Nie liczę na cud, ale dosyć mam już tego całego jadu. Bądźmy wrogami, ale na boisku. Nie trzeba się lubić, trzeba się jednak w jakimś stopniu szanować. Ta cała otoczka i wielokanałowe podkręcanie niezdrowej atmosfery nie jest potrzebne.
Za kilka miesięcy Mundial w Brazylii. Wielu kadrowiczów La Furia Roja będzie się wywodzić z Dumy Katalonii i Realu...

0

Oby takich pozytywnych informacji było jak najwięcej. Czekamy jeszcze na Albę oraz Afellaya i mamy kadrę w komplecie. Mam nadzieję, że to już koniec poważnych urazów w naszym zespole. Rozgrywki na wszystkich frontach nabiorą wkrótce rozpędu, a my - jeśli chcemy odnosić sukcesy - musimy być na to przygotowani. Szeroka kadra nam to zapewni, a przynajmniej powinna.
Cieszę się z powrotu Puyola, na którego czekaliśmy najdłużej. Mentor całego zespołu i przykład dla młodych adeptów futbolu pojawi się niebawem na murawie. Dodatkowy zastrzyk energii i wzrost morale w Dumie Katalonii gwarantowane. Kto wie, może "debiut" naszego kapitana nastąpi już jutro. Chociażby kilka minut... Najważniejsze jest jednak to, aby powoli i z "głową" był wprowadzany do zespołu.

0

Praktycznie każdy mecz jest istotny. Jeśli podejdziemy do tego inaczej, to nie zdobędziemy zbyt wielu trofeów. To nie oznacza wcale, iż Messi musi zagrać w Pampelunie. Martino powinien wybrać tych, którzy są w 100% gotowi do gry i najlepiej przygotowani pod względem kondycyjnym. Nie "obrażę" się, jeśli w sobotę zabraknie od pierwszych minut Argentyńczyka. Możemy przecież zagrać z Neymarem na środku ataku. Na skrzydałch niech biegają Tello oraz będący w świetnej formie Alexis. Leo niech będzie gotowy, na wypadek gdyby naszej ekipie nie szło. Mecze rozgrywane po bataliach reprezentacyjnych nie należą do najłatwiejszych. Aktualna dyspozycja zawodników jest bowiem wielką niewiadomą. Na dodatek trudno nam się gra w Pampelunie. Trzeba jednak zagrać o zwycięstwo. Wtedy przystąpimy do bitwy z Madrytem w lepszych nastrojach, a w razie wygranej odskoczymy rywalowi na spory dystans. Taki, który może nam zapewnić trochę spokoju na przyszłość oraz dać pewien margines błędu. Rozpoczyna się maraton. Liczę, iż chłopaki wytrzymają go kondycyjnie. Rotacje - wystąp!!! Od tego będzie wiele zależeć.

0

Koleżanki i koledzy, przed nami jeden z najtrudniejszych meczów wyjazdowych w sezonie. W Pampelunie nigdy nie grało nam się łatwo, a na dodatek sobotnie spotkanie można poprzeć dwoma słowami: "przed" i "po". Podopieczni Martino powrócili niedawno ze spotkań reprezentacyjnych i niemalże z marszu ruszą do boju o kolejne punkty w lidze. To są bardzo newralgiczne momenty. Zwłaszcza dla klubów, które wypuszczają w świat wielu zawodników. Tak jak Duma Katalonii. Po krótkim oddechu przyjdzie pora na dwa klasyki, z Milanem i Realem. Trzeba zatem umiejętnie rozdysponować składem i siłami poszczególnych graczy. Zwłaszcza, iż te trzy spotkania mogą sporo wyjaśnić, rzecz jasna nie w sensie całego sezonu. Zwycięstwo nad Milanem przybliży nas znacznie do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Trzy mecze i komplet punktów? Tylko katastrofa mogłaby odebrać nam awans. Ekipa z Mediolanu nie jest w najwyższej formie. Trzeba to wykorzystać i odskoczyć rywalom w tabeli. Jeśli chodzi o krajowe podwórko, to dwie najbliższe wygrane pozwolą nam powiększyć przewagę nad Realem (na moment zapominam o Atletico, choć podopiecznych Diego Simeone już dawno przestałem lekceważyć). Łatwiej jest później kontrolować cały sezon. Tak, jak to było rok temu. Szybko uzyskana przewaga, której nie oddaliśmy już do końca (niech żyje możliwość posiadania marginesu błędu).
Mniejsza o rekordy, każdy mecz powinien być po prostu traktowany jak finał na Stadionie Światła. Nieważne, liga, Puchar Króla lub rozgrywki międzynarodowe - każdy mecz jak bitwa o wszystko. To trudne, ale możliwe do realizacji. Martino musi "jedynie" bezustannie motywować swoich zawodników. Jeśli to wypali, będzie pięknie. Póki co Osasuna. Początek maratonu rozpoczynamy na niegościnnej ziemi...

0

Śmieszą mnie komentarze potępiające Rosella za podjęcie działań, które de facto służą poprawie bezpieczeństwa. Ja wiem, iż doszukujecie się winy u Sandro za wywołanie obu wojen światowych, zanieczyszczenie Odry i Wisły oraz za "pobyt" żołnierzy ZSRR w naszym kraju. Duma Katalonii już nigdy nie odniesie wielkich sukcesów, bo nie ma w klubie detektywa Laporty i Guardioli. Reszta to marność i nawet mistrzostwo kraju przyjmowane jest przez wielu w chłodny sposób. W końcu zdobyliśmy "tylko" jedno trofeum. Wystarczy, że w artykule pojawi się zdjęcie naszego prezesa i bach - nawet nie czytając odsyłacie go na stos. Owczy pęd panuje na tej zacnej stronie i "nowa, świecka tradycja". Zły jest nie tylko Sandro, ale i Tito oraz niektórzy piłkarze (chociażby Pedro, Maxwell, Keita, Oleguer i kilku innych "wybrańców"). Niezależnie jak i co, zawsze robią coś źle. Ba, nawet jak zagrają pięknie, to i tak ktoś dopisze, iż przeciwnik był po prostu słaby.
KingLeonidas pięknie to skomentował. W razie nieszczęścia winę ponosi organizator. Ja też zajmuję się przygotowaniem imprez masowych i dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo zaproszonych osób. Jeśli coś idzie nie tak, ludzie szukają organizatora. Tylko i wyłącznie jego.
Słuszne działania Sandro, którym wypada tylko przyklasnąć. Choć pewnie Laporta, zdaniem wielu, zrobiłby to lepiej. Bardziej romantycznie i z uśmiechem...

0

Nie było w naszych szeregach i jeszcze długo nie będzie takiego charyzmatycznego zawodnika jak Puyol. Prawdziwy lider drużyny, mentor i wzór do naśladowania dla młodych adeptów futbolu. Pamiętam jego debiut i nieustanną walkę o jak najlepszy wynik dla drużyny i samego siebie. Najpiękniejsze są momenty, kiedy Barcelona prowadzi wysoko i nagle traci bramkę, która de facto niczego nie zmienia. Carles jednak szaleje i strofuje swoich kolegów. Tak, jakbyśmy właśnie utracili wyjątkowo cenną zdobycz. To pokazuje, jakim jest ambitnym graczem. Koleżanki i koledzy, mamy masę szczęścia, że żyjemy w czasach, kiedy po murawie biega Puyol. Kiedyś w końcu powie "pas" i zawiesi buty na kołku. To będzie jeden z najsmutniejszych momentów w historii Dumy Katalonii. Nie myślmy jednak o tym. Póki co cieszmy się jego grą. Walcz chłopie i bądź z nami as soon as possible.

0

Jeśli dalej będzie tak iskrzyć między tymi zawodnikami i chemia zagości już na stałe, to możemy być świadkami narodzin wielkiego duetu. Możemy i będziemy. Messi i Neymar. Geniusz futbolu, prześmiewca wszelkich rekordów oraz ten, który o miano geniusza zabiega, na dodatek diabelnie intensywnie. Nie ukrywam, przed pierwszym gwizdkiem arbitra rozpoczynającym tegoroczny sezon bałem się tego transferu. Dałem się omamić tym wszystkim dywagacjom, typu: „Dwie TAKIE gwiazdy nie mogą grać w jednej drużynie” lub też „Brazylia to nie Europa” (z geograficznego punktu widzenia było to niezwykle odkrywcze hasło). Wszystko okazało się „marnością”. Oni potrafią, umieją, a co najważniejsze lubią ze sobą grać. Szukają się na boisku, można nawet powiedzieć, że aż nadto. Z Messiego, co ważne, zeszła w końcu odpowiedzialność za poczynania całego zespołu. Część ciężaru zdjął z barków Argentyńczyka właśnie Neymar. Po kilku bataliach i trochę za zdaniem Gombrowicza podążając, napiszę, iż gracz z Kraju Kawy wielkim piłkarzem jest. Nieznośna dla obrońców lekkość gry, przegląd pola, szybkość oraz chęć dogrywania piłki partnerom. Do tego zaciekła walka o odzyskanie piłki. Ot, cały Neymar. Czasami brakuje jego bramek, ale i one w końcu przyjdą. Póki co cieszmy się, iż po podaniach Brazylijczyka strzelają inni. Messi, Neymar oraz prezentujący (ku mojej uciesze, bo mam do niego słabość) coraz lepszą formę Alexis Sanchez. Trio ABC, które może doprowadzić nas do kolejnych sukcesów. Do tego Fabregas, Iniesta, Xavi i inni. Zabójcza ofensywa Dumy Katalonii.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: