0

Niestety, ale tak to ostatnio wygląda. Zaczynamy od tego samego pułapu co inne zespoły, potem gramy o punkty, o wszystko i w końcu o honor. Kolejna wielka impreza bez udziału naszej reprezentacji. Chciałoby się powiedzieć „szkoda”, ale tak naprawdę podopieczni Fornalika nie zasłużyli na awans. Kilka niepotrzebnie straconych punktów, „przespanie” meczów teoretycznie wygranych i końcowy blamaż gotowy. Mimo wszystko będę trzymał za nich kciuki. Chcę zobaczyć walczącą ekipę, która nie odda za darmo pola Synom Albionu. Jeśli będziemy gryźć trawę i mimo to przegramy – wybaczę. Taki jest futbol. Nie zniosę jednak biernej postawy.
Nawiązałeś do ś.p. Kazimierza Górskiego i jego cudownych dzieci. Piękne czasy, o których powinniśmy zawsze pamiętać. 1974 rok i trzecie miejsce. Argentyna, Brazylia, Włochy, Szwecja, itd. – te drużyny musiały pokłonić się przed nami. Szacunek i przykład na to, iż można… świat piłkarski poszedł jednak do przodu. My z kolei stawiamy kroki, ale tylko wstecz. Temat - rzeka.
Wybaczcie dygresję, która nijak ma się do tej strony i naszego klubu.

0

Odpoczynek dla Pique jest jak najbardziej wskazany. Zwłaszcza, iż czekają nas niebawem trudne spotkania z Milanem i Realem. Gerard, obok Valdesa, występował do tej pory najczęściej i złapanie oddechu z pewnością mu się przyda. Kto obok Bartry w spotkaniu z Osasuną? Większe szanse na występ daję Mascherano. Kto wie, może Martino oddeleguje do składu Javiera, a w drugiej połowie da szansę naszemu kapitanowi. Byłaby to dobra opcja, ale wszystko i tak rozstrzygnie się w sobotę. Najważniejsze, iż chłopaki wracają do zdrowia. Czeka na nas bowiem prawdziwy maraton. Kilka meczów w przeciągu kilkunastu dni. Potrzebujemy zatem szerokiej kadry. Szkoda, że kolejnego urazu nabawił się Alba, ale mam nadzieję, że Adriano wytrzyma trudy spotkań. Wszyscy wiemy, że Brazylijczyk jest graczem podatnym na kontuzje. Oby tym razem wszystko ułożyło się dla niego szczęśliwie.
Hiszpania na Mundialu? Liczę na to, iż już dzisiaj zapewnią sobie udział w tej zacnej imprezie. Przeciwnik nie należy do najmocniejszych, a La Furia Roja potrzebuje de facto jednego punktu. Przy całym szacunku dla rywala – Iniesta i spółka są zdecydowanymi faworytami tego spotkania.

0

„Zawsze jest ciężko, ale trzeba pracować”. Święte słowa młodego skrzydłowego Barcelony. Chłopak ma potężną konkurencję na swojej pozycji, ale codzienną i konsekwentną pracą powinien sobie wywalczyć więcej szans na zaprezentowanie swoich umiejętności. Tello to prawdziwy brylant, który wciąż wymaga oszlifowania. Ma jednak zacnych nauczycieli wokół siebie. Zawodników, którzy pokażą mu co i jak. Przyjście Neymara zredukowało ilość występów Cristiana na murawie. To powinno się jednak zmienić, bowiem kalendarz rozgrywek wszelakich będzie z każdym niemalże tygodniem nabierał tempa. Rozgrywki ligowe, Liga Mistrzów i rozpoczynający się niebawem Puchar Króla. Gargantuiczna ilość meczów i wyzwań. Duma Katalonii, co ma już w zwyczaju, będzie chciała powalczyć o trofea na tych wszystkich frontach. Nasz nowy nabytek, pomimo świetnej formy, nie musi grać przecież w każdym spotkaniu. To jest szansa dla bohatera wywiadu. Będzie on jednak musiał pokazać wszystko, co ma najlepsze do zaoferowania. Ma tego dużo. Musi jednak grać i to jak najwięcej. Cały „problem” polega jednak na tym, iż inni też chcą występować jak najczęściej. Martino musi mieć zatem niezły „ból głowy”. Nikt jednak nie powiedział, iż będzie łatwo. Obyśmy jednak takich „zmartwień” mieli niezliczoną ilość. „Kłopoty bogactwa” – to lubię.

0

Eoren,
Dziękuję za ten artykuł. Nie ukrywam, iż Bułgar był jednym z moich ulubionych zawodników Dumy Katalonii. Za Barcelonę, chłopaków z szatni i wszystkich ludzi związanych z tym klubem mógł oddać życie. Na boisku wielki "walczak" i człowiek z potężnym charakterem. Świetny gracz i jedna z najważniejszych postaci naszego klubu.

0

Po raz kolejny mogę jedynie napisać, iż żałuję decyzji podjętej przez Victora, ale ją szanuję. Chce chłopak zmienić otoczenie, poznać nową ligę i pooddychać nowym powietrzem - ma do tego święte prawo. Kilkanaście lat spędzonych w bramce Dumy Katalonii i gargantuiczna ilość zdobytych pucharów. Wszystkie z odciskami palców naszego portero. Victor nie jest i nigdy nie był bramkarzem wybitnym i nieomylnym, ale takich po prostu nie ma. Z całą pewnością trudno będzie jednak znaleźć następcę Valdesa. Nie chodzi mi tylko o umiejętności, ale i o boiskową charyzmę. Nasz bramkarz takową posiadał i posiada. Nie boi się stanąć w obronie kolegów z drużyny lub stanowczo sprzeciwić się woli sędziego.
"Jak na złość", Valdes znajduje się obecnie w znakomitej formie. Od początku sezonu jest pewnym punktem drużyny, często wybawiając drużynę z potężnych opresji. Kilka punktów zawdzięczamy tylko i wyłącznie jemu. Ech, przyszły pracodawca będzie miał z chłopaka ogromny pożytek i radość. Szkoda, że nie my, ale tak jak napisałem wcześniej - szanuję jego decyzję i życzę mu wszystkiego najlepszego w nowym klubie.
Mam nadzieję, że Victor zakończy grę w Barcelonie mocnym akcentem. Potrójna korona na pożegnanie z kolegami oraz kibicami? Nie bójmy się marzeń. Zwłaszcza, iż są całkiem możliwe.
Monaco nowym klubem Valdesa? Ta opcja wydaje się bardzo prawdopodobna. Beniaminek ligi francuskiej zbudował i wciąż buduje silny skład. Kto wie, być może już w przyszłym roku zagrają w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Z nowym bramkarzem w składzie...

0

Chciałbym, podobnie chyba jak większość z Was, aby obaj zawodnicy dalej reprezentowali barwy Dumy Katalonii. Żałuję również, iż nasz trener tak rzadko stawia na Martina i Cristiana. Montoya jest obiecującym zawodnikiem, ale - niestety - od notorycznego siedzenia na ławce rezerwowych nie rozwinie swoich umiejętności. Jego konkurent - Dani Alves jest na tę chwilę lepszym zawodnikiem, ale czy Brazylijczyk musi grać we wszystkich meczach? Pytanie z gatunku retorycznych. Jeśli młody obrońca będzie dalej pomijany przy ustalaniu składu, to w końcu może poprosić klub o zgodę na transfer. Kto wie, może już jest coś na rzeczy. Coraz częściej czytamy o Napoli i zawodniku tej ekipy - Zunidze. Ja nie chcę odejścia Montoyi, ale zdaję sobie sprawę, iż każdy profesjonalny sportowiec chce grać jak najwięcej. Barcelona nie może tego zapewnić Martinowi, choć przy tak napiętym kalendarzu rozgrywek dziwię się, iż chłopak nie otrzymuje więcej szans.
Podobnie przedstawia się sytuacja Tello. Cristian, wraz z przyjściem do Barcelony Neymara, gra coraz rzadziej. Wygrać rywalizację z Brazylijczykiem jest praktycznie niemożliwe, ale młody skrzydłowy Barcelony nie powinien się poddawać. Meczów w sezonie jest wiele i praktycznie każdy swoją szansę powinien dostać. Tello z pewnością na nią zasługuje. Prawdziwy brylant, który wymaga oszlifowania. Przy Messim, Neymarze lub Alexisie o efekty nauk jestem spokojny.
Reasumując, nie chcę, aby gracze ze zdjęcia opuścili Barcelonę. Montoya i Tello to nasza przyszłość.

0

Don-Corleone
Nesta? Moje niespełnione marzenie. Zawsze chciałem, aby założył koszulkę Dumy Katalonii. On i Gabriel Batistuta. Niestety, nie udało się. Fabio Cannavaro, Christian Panucci, wspomniani przez Ciebie Paolo Maldini oraz Alessandro Nesta. Na dodatek Gianluigi Buffon między słupkami. Ależ to była zapora. No i wcześniej Franco Baresi. Wielki gracz Milanu i jeden z symboli tego klubu. Pozdrawiam.
P.S. Tak na marginesie. Jakiego zawodnika (-ów) chcieliście zobaczyć w Barcelonie, ale wszystko zakończyło się tylko na Waszych marzeniach? W moim przypadku byli to wspomniani powyżej Włoch oraz Argentyńczyk.

0

Kolejna bezsensowna plotka. Mascherano jest na tę chwilę nie do ruszenia. Nie oszukujmy się, Javier wielokrotnie ratował nasz zespół przed porażką. Mistrz wślizgów nie jest klasycznym stoperem, a mimo tego wywiązuje się przyzwoicie ze swoich zadań. Zobaczcie, śmiejemy się z przesuwania Songa lub Sergio (nie wspomnę już o Adriano) na pozycję ostatniej instancji przed bramkarzem. To nie jest ich świat. "Szefunio" też miał tam grać "awaryjnie", ale ta chwila trwa już kilka sezonów. Od czasów Pepa, poprzez Tito, skończywszy na Martino. Javier jako stoper. Tylu trenerów nie pomyliłoby się (w tym bożyszcze tej strony - Pep Guardiola). Reprezentanta Albicelestes bardzo szanuję i cenię za wkład w zwycięstwa odnoszone przez Dumę Katalonii. Twardy gracz, który nie lubi odstawiać nogi. Do tego świetny w odbiorze, a jego gra wślizgiem powinna być pokazywana młodym adeptom futbolu.
Coraz częstsze informację dotyczące prawego obrońcy Napoli pozwalają sądzić, iż... jednak coś jest na rzeczy. Nie łączyłbym tego potencjalnego transferu z osobą Javiera. Z inną osobą (-ami) już prędzej. Montoya nie gra przecież zbyt dużo, a i Alves łączony jest czasami z innymi, bardzo bogatymi klubami. Pożyjemy i tak dalej.
Motyw chorągiewki. Pamiętam, jak zespół wygrywał mecz za meczem, a o Mascherano zaczęto mówić w kategoriach " wzorcowego modelu stopera XXI wieku". Potem defensywa Blaugrany się posypała, a owczy pęd zażądał głów. Jedna z nich należała właśnie do "Jefecito". Standard? A jakże.

0

GenerałXavi
Pięknie to określiłeś. Na temat naszej kadry moglibyśmy zapewne dyskutować godzinami, a i tak temat nie zostałby wyczerpany. W telegraficznym skrócie napiszę jedynie, iż nasza drużyna nie zasługiwała na wyjazd do Brazylii. Wiele czynników się na to złożyło. Nie tylko sportowych. Należałoby sięgnąć dużo głębiej i tam zacząć szukać przyczyn naszych słabych występów. Temat rzeka. Niedługo przyjdą kolejne eliminacje i znowu zaczniemy wierzyć w Błaszczykowskiego i jego kompanów. Co nam pozostało...
Hiszpania i Francja. Któraś z tych drużyn będzie musiała zagrać w barażach. Będą to prawdopodobnie "Trójkolorowi", bowiem podopiecznym Vicente del Bosque wystarczy do zdobycia jeden punkt w ostatnim spotkaniu. Szykuje się niezła obsada w spotkaniach barażowych. Może dojść nawet do tego, iż już na tym etapie pożegnamy jakiś dobry zespół (gdyby na przykład Francja spotkała się z Portugalią).
Pozdrawiam.

0

W moim przypadku miłość do Dumy Katalonii rozpoczęła się od bramki Ronalda Koemana w spotkaniu z Sampdorią. „Będę kibicował tej drużynie, która wygra” – w pewnym wieku tak się do tego podchodzi. „Szczeniacka” (miałem wtedy 12 lat) sympatia do klubu, który okazał się najlepszy na Starym Kontynencie. Pamiętny finał na kultowym stadionie Wembley i dopiero (sic!) pierwszy Puchar Europy w historii klubu. Do diaska, jest co wspominać. Nieważne od kiedy jesteś z zespołem. Grunt, żebyś był mu wierny, zwłaszcza w ciężkich chwilach. Po zwycięstwie nad Sampdorią, wielu chłopaków z osiedla utożsamiało się z Barceloną. Po tęgim laniu w Atenach pozostało nas niewielu. Sukcesy przeplatane ze słabymi sezonami. Lata, kiedy w gablotach klubowych zaczął zalegać kurz. Te trudne chwile trzeba pamiętać jak najdłużej. Uczą one bowiem pokory i dystansu wobec niektórych wydarzeń (patrz: ubiegły sezon zakończony zdobyciem „jedynie” mistrzostwa kraju).
No i ten dawny romantyzm w poszukiwaniu informacji. Poniedziałkowy „Sport Telegram” o godzinie (bodajże) 7.10 i oczekiwanie. Może pokażą choć bramki ze spotkania. Rzadko to robili. Pilot od magnetowidu trzymany był jednak w pogotowiu. Potem sprintem do kiosku i „Przegląd Sportowy”. Nerwowe przerzucanie stron i jest wynik. Ciekawe kto strzelił bramkę (-i)… Następnie okno na świat, czyli telegazeta. 2…3…8 i mamy wszystkie wyniki oraz strzelców bramek. To już było coś. Do dzisiaj korzystam z tej strony. Sentyment pozostał.

0

Wszystko pięknie i ślicznie, tylko tak jak słusznie zauważyła silver912 – potrzebne będą pieniądze na dwóch bramkarzy. W tym punkcie znajdziemy się pod ścianą, a inne zespoły wykorzystają tę sytuację, śrubując ceny za swoich portero. Ponadto nie wiem, czy zachodzi konieczność wzmocnienia akurat tej pozycji. Kolumbijczyk, z tego co czytam, jest graczem uniwersalnym, ale jego pierwszą powinnością są występy na prawej stronie obrony. My mamy tam Alvesa i Montoyę. Nie wiem, czemu „Tata” tak rzadko korzysta z usług tego drugiego, ale mam nadzieję, iż to się wkrótce zmieni. Martin zasługuje na częstsze występy w pierwszym składzie. Tymczasem w tym sezonie chłopak jest praktycznie cały czas pomijany przy ustalaniu wyjściowej kadry. Dani cały czas grać nie może, bo to z pewnością wpłynie na jego dyspozycję w dalszej części rozgrywek.
Propozycji i plotek transferowych będzie jeszcze niezliczona ilość, także spokojnie. Dla nas priorytetem jest pozyskanie dwóch bramkarzy. Tutaj nie ma żartów. Brak kupna stopera można jeszcze jakoś wytłumaczyć (zwłaszcza, iż nikt się chyba nie spodziewał, iż dobrą formą błyśnie Bartra), ale bez goalkeeper’a grać się po prostu nie da. Jeśli w budżecie pozostaną jakieś wolne środki, to wtedy zarząd powinien pomyśleć o wzmocnieniu innej formacji. Czy akurat prawej obrony? Nie jestem pewien. Chyba, że o czymś nie wiemy…

0

Moim skromnym zdaniem kontrakt z Alvesem powinien zostać przedłużony o kolejny rok (choć pewnie sam zainteresowany będzie chciał zawrzeć umowę na dłuższy okres czasu). Alves nie jest już w takiej formie, jak w okresie gry dla Andaluzyjczyków lub też Barcelony Pepa, ale wciąż może dać wiele drużynie. Nie tylko pod względem piłkarskim. Tworzenie atmosfery w szatni lub „ojcowska” opieka nad Neymarem również ma znaczenie i to kolosalne. Dani jest dobrym duchem zespołu oraz wciąż jednym z najlepszych bocznych defensorów na świecie.
P.S. Alves jako mentor Martina Montoyi. Chciałbym, aby tak było. Młody gracz Dumy Katalonii powinien dostawać więcej szans od Martino. Póki co gra zbyt mało, ale mam nadzieję, iż to się wkrótce zmieni. Dani nie powinien bowiem grać w każdym meczu. Grafik jest w tym sezonie bardzo napięty, a na horyzoncie coraz wyraźniej widać Mundial w Brazylii. Rotacja pomiędzy dwoma bocznymi obrońcami Blaugrany powinna być zatem obligatoryjna.

0

Tak, masz rację. O tym samym pomyślałem, kiedy zamieściłem już swój komentarz. Szkoda, że nie ma tu opcji edytowania. Nic to. Pozdrawiam.

0

Do diaska, gdyby klubowe ściany mogły mówić... zwłaszcza te należące do pomieszczeń prezesów. Moim skromnym zdaniem w tych całych zawirowaniach pomiędzy Laportą i Rosellem nigdy nie doszukamy się całej prawdy. Wiele rzeczy musiało być załatwianych za podwójną zasłoną. Historie, o których dowiemy się de facto za kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat. Były prezes Dumy Katalonii jest wciąż bardziej na topie, zwłaszcza wśród osób piszących na tej stronie. Związane jest to rzecz jasna z okresem Pepa Guardioli i największymi triumfami w historii Blaugrany. Pep i Laporta - duet, który doprowadził Barcę do sukcesów SPORTOWYCH. Joan jednak wzorem cnót nie był i nikt mi tego nie wmówi. Swoje też miał za uszami. Zwłaszcza inwigilacja piłkarzy. Niedopuszczalne zachowanie, które powinno być karalne. Nigdy nie zapomnę, jak pod jednym z artykułów ktoś napisał, iż: "Za Laporty przekręty były, ale przynajmniej realizowane było hasło Więcej niż Klub" (w jednym zdaniu połączenie słowa "przekręt" i motto naszej drużyny). To chyba najsmutniejszy wpis w historii tej strony, a zarazem wiele mówiący o owczym pędzie i ślepej wierze w byłego prezesa Blaugrany. Rosell też nie jest świętoszkiem i kilka razy nam to pokazał, ale z pewnością nie zasługuje na takie wpisy, jakie często pojawiały się na tej zacnej stronie. Doszło nawet do tego, iż obwiniano Sandro (oraz Tito) za wszystko i za wszystkich. Łącznie z wybuchem II Wojny Światowej lub zanieczyszczeniem Wisły.
Koleżanki i koledzy, całej prawdy nie poznamy prawdopodobnie nigdy. Skupmy się zatem w większym stopniu na poczynaniach naszych chłopaków. To powinno być najważniejsze dla nas - kibiców. Wojny na górze zostawmy innym.

0

Oby takich pozytywnych informacji było każdego dnia jak najwięcej. W końcu się doczekaliśmy. Po tylu dniach absencji, niedługo znowu zobaczymy na murawie naszego kapitana. Mam nadzieję, iż specjalnie przygotowany plan występów Puyola umożliwi mu cieszenie się grą jeszcze przez wiele sezonów. Tytan pracy, mentor drużyny i jej prawdziwy lider. Na temat Carlesa i jego miłości do futbolu można rozmawiać/pisać godzinami. Kiedy pojawia się na murawie, zmienia się jakość gry całej formacji defensywnej. Owszem, może mieć już problemy szybkościowe i nie każda pogoń za młodymi wilkami zakończy się powodzeniem. „Tarzan” jednak nadrobi to w inny sposób, a mianowicie swoją boiskową mądrością i zdolnością kierowania zespołem. Mając w swoich szeregach takiego grajka, inaczej bowiem wygląda gra pozostałych defensorów. Najlepszym przykładem jest Pique, który nie czuje się za dobrze w roli lidera. Strasznie się cieszę, iż ponownie ujrzę Puyola na murawie. Pamiętam jego debiut w barwach Blaugrany i szczerze Wam powiem – nie było i długo nie będzie tak charyzmatycznego gracza, jakim jest Carles. Wracaj chłopie i walcz. To robisz najlepiej.

0

Zapożyczanie stylu od innych drużyn jeszcze nikomu nie wyszło na dobre. Kopia bowiem zawsze pozostanie kopią. Bawarczycy mają swój pomysł na grę i my mamy swój. Niektóre elementy są wspólne, ale tylko niektóre.
Do diaska, w tym sezonie mamy naprawdę wielu kandydatów do zdobycia Pucharu Europy. Bayern, Barcelona, Chelsea, Juventus, PSG, Real i wiele, wiele innych drużyn. Gargantuiczna ilość, śmiem twierdzić, iż ten sezon jest wyjątkowy pod względem konkurencyjności. Czy Bayern przełamie fatum i obroni, jako pierwsza drużyna w historii Ligi Mistrzów, tytuł najlepszej drużyny w Europie? Przesłanki ku temu są, na dodatek wielkie. Bawarczycy w ubiegłym sezonie okazali się bezduszni dla wszystkich niemalże rywali, rozjeżdżając ich jak przysłowiowy walec. Również i my nie zdołaliśmy uciec spod kół niemieckiego monstrum. Było i minęło, choć jak widać Bayern nie zwalnia tempa. Czy chciałbym rewanżu za ubiegłoroczny blamaż? Jak najbardziej. Póki rany się jeszcze nie zagoiły. Być może znowu będziemy musieli uznać ich wyższość. Być może znowu pokonają nas dwukrotnie. Musimy jednak spróbować. Jeśli pokonamy podopiecznych Guardioli, to bramy Stadionu Światła w Lizbonie otworzą się dla nas o wiele szerzej. My nie musimy drżeć przed żadnym z rywali. Na ubiegłoroczną klęskę w starciu z Robbenem i spółką złożyło się wiele czynników (kiedyś opisał je constantine16), których teraz nie ma i nie zanosi się, by wyszły z zakamarków. Bayern i w/w ekipy to wielkie zespoły, ale nasza drużyna też zalicza się do tego grona. Trio ABC może dać nam wiele radości, do tego Iniesta, Fabs, Sergio lub będący w wielkiej formie Valdes. Można wymieniać innych zawodników Dumy Katalonii, ale powstałaby książka telefoniczna. Lizbona czeka i de facto wszystko leży naszych rękach. Krok po kroku i może zagramy w Portugalii. Oby tak było, choć droga przed nami długa i bardzo kręta.

0

Po tym spotkaniu wręczyłbym wyjątkowo dwie główne nagrody (lub też gwiazdkę podzielił na pół). Alexis Sanchez i Neymar. Zarówno Chilijczyk, jak i Brazylijczyk byli głównymi postaciami sobotniego meczu. Pierwszy z nich pobudził zespół do walki, zdobywając dwie bramki i odnotowując jedną asystę (piękne zachowanie wobec nowego gracza Blaugrany). Neymar z kolei był przez cały czas głównym motorem napędowym Dumy Katalonii. Do diaska, obaj wypadli zacnie i powinni otrzymać taką samą ocenę końcową. Koleżanki i koledzy, najważniejsze, iż możemy sobie dywagować właśnie w takich kategoriach. Nie musimy na nikim wieszać przysłowiowych psów lub też szukać winnych. Zespół wygrywa kolejne mecze i de facto mam to gdzieś, czy są to silne lub słabe ekipy. Na tym właśnie polegają rozgrywki ligowe. Wygrasz z Realem lub Atletico, ale po drodze oddasz sporo punktów tym gorszym zespołom i z tytułem możesz się praktycznie pożegnać. Cieszy kolejny dobry występ Marca Bartry. Chłopak jest w gazie i póki co jak najbardziej zasługuje na występy w pierwszym składzie. Mam nadzieję, iż po powrocie do zdrowia Puyola i Mascherano, Martino nie odstawi chłopaka „z urzędu” na ławkę rezerwowych. 9 minuta spotkania i widok gracza Valladolid, który odbija się od Songa, niczym od skały. Tego oczekujemy od Kameruńczyka i… to otrzymujemy. Kolejny dobry występ Alexa. Ten chłopak po prostu musi dostawać więcej szans na zaprezentowanie swoich nieprzeciętnych umiejętności. Jeśli nadal będzie grał „ogony”, to w końcu uderzy pięścią w stół i poprosi o transfer do innej drużyny. Tego nie chcę.

0

Mam nadzieję, iż ta zacna passa nie zakończy się na spotkaniu z Realem. Batalie z „Królewskimi” rządzą się swoimi prawami i trudno o wskazanie zdecydowanego faworyta. Duma Katalonii odprawia kolejnych przeciwników z kwitkiem, natomiast podopieczni Ancelottiego męczą się w spotkaniach z teoretycznie słabszymi ekipami. Na tę chwilę gra naszego zespołu wygląda dużo lepiej, ale tak jak napisałem wcześniej – o niczym to nie świadczy. Trzeba wygrać z Realem i dalej przeć do przodu. Mecz za meczem, zwycięstwo za zwycięstwem, aż w końcu na mecie będzie na nas czekał tytuł najlepszej drużyny w Hiszpanii. Tegoroczny sezon rozpoczął się bajecznie. Niech ten piękny sen trwa dalej. Mamy solidny fundament i wielu graczy z najwyższej półki. Potrójna korona? Będzie piekielnie ciężko. W Europie jest wiele mocnych ekip, a i w rodzimej lidze pojawiło się na horyzoncie Atletico, prowadzone przez charyzmatycznego Diego Simeone. Nie bójmy się jednak marzeń.

0

„Dobrze wypoczywa się w noc, w którą wygrywasz” – w takim razie „Tata” zacnie przespał wszystkie pomeczowe noce. Pomijając Superpuchar Hiszpanii nie znalazł się jeszcze rywal, który odebrałby nam choćby punkt. Komplet zwycięstw na wszystkich frontach – to powinno robić wrażenie (choć kilku malkontentów i tak zbagatelizuje ten wyczyn). „Następnego dnia musisz już myśleć o kolejnym rywalu” – niezwykle ważna cecha naszego trenera. Pokonaliśmy rywala, ale juto nadchodzi kolejny dzień, treningi, wyjazdy i mecze. Nie widzę u "Taty" i jego podopiecznych zbytecznego samozachwytu. Po każdym meczu dostrzegają własne błędy i szukają rozwiązań. Trener idealny nie istnieje, ale na mnie Martino robi, póki co, potężne wrażenie. Kilka kamyków mógłbym wrzucić do jego ogródka (chociażby sprawa Songa), ale tak jak napisałem wcześniej nobody’s perfect.
Atletico jednym z kandydatów do mistrzostwa kraju? Chciałbym, aby podopieczni Diego Simeone jak najdłużej walczyli o to trofeum. Wszystkim już się znudziła liga dwóch drużyn. Villa i spółka kapitalnie rozpoczęli sezon, wygrywając wszystkie mecze, w tym wyjazdowe derby z Realem. Argentyńczyk zbudował niezwykle solidną ekipę i jeśli ominą ich kontuzje, to mogą zdziałać w tym sezonie wiele. Dla atrakcyjności ligi to lepiej.

0

W swoim komentarzu w ogóle nie wspomniałem, jak do pojęcia "wypożyczenie" podchodzi dany klub. Ująłem to od strony piłkarza. Na dodatek hipotetycznie. Nie wiem zatem skąd wyciągnąłeś takie wnioski z mojej wypowiedzi.

0

Geble
Powroty nigdy nie są łatwe. W głowie zawodnika, tak mi się przynajmniej wydaje, „siedzi” cały czas to, iż został wysłany przez klub na banicję. Jakiś powód musiał zatem być… Ciężko jest potem wrócić z takim „bagażem” i walczyć o występy w pierwszej jedenastce. Tak naprawdę niewielu sportowców potrafiło się odnaleźć w takiej sytuacji. W przypadku Deulofeu może dojść do powtórki z rozrywki. Nie zmienia to jednak faktu, iż nasz zarząd oraz sztab trenerski powinni na bieżąco monitorować sytuację Gerarda. Chłopak ma talent i to głównie od niego będzie zależało, jak go rozwinie. Pożyjemy – zobaczymy. Póki co życzę mu samych dobrych występów na boiskach angielskich oraz w reprezentacji U-21.
Pozdrawiam.

0

Na tym etapie nikt nie ma zamiaru wystawiać oceny końcowej Sanchezowi. Na to przyjdzie jeszcze czas, wraz z ostatnim gwizdkiem arbitra. Ja mogę go pochwalić za wczorajsze spotkanie i to czynię. Jeśli zagra źle, wypomnę mu to. Prosto z mostu i bez ogródek. Nie zmieni to jednak faktu, iż nadal będę trzymał za niego kciuki. Zawsze nadchodzi bowiem kolejna bitwa. Powiedz mi, ale tak szczerze: Czy tak naprawdę trudno było ci napisać, iż Alexis zagrał wczoraj świetne zawody? Bez dodawania "ale z kim" i wplatania w to innych zespołów? Po prostu wypadł kapitalnie i tyle. Reszta jest tylko Twoim wróżeniem z fusów. Piszesz o lidze i o Realu. Otóż wicemistrz kraju, jak doskonale wiesz, męczy się niemalże z każdym przeciwnikiem. Może ta liga nie jest jednak aż taka słaba. Może warto w końcu docenić komplet zdobytych punktów przez podopiecznych Martino. Spójrz sobie na tabelę we Włoszech. Tamta liga też jest słaba? Nie sądzę.

0

Spośród wszystkich graczy Dumy Katalonii najmocniej trzymam kciuki właśnie za bohatera artykułu. Mam do niego słabość i tyle. Nie schowam głęboko pod dywan jego kiepskich meczów, niewykorzystanych szans, itp. Był okres, kiedy grał po prostu słabo lub beznadziejnie, ale pomimo tego wciąż w niego wierzyłem. Po prostu mu kibicuję i życzę jak najlepiej. Może dlatego, iż przez pewien czas część kibiców na tej stronie (w tradycyjnym owczym pędzie) chciała podpalić Alexisa na stosie. Cieszy mnie jego wczorajszy występ. Chilijczyk rozegrał naprawdę zacne zawody. Oby był to dobry prognostyk na przyszłe mecze.
Destro
Rzadko krytykuję czyjeś komentarze, z niewieloma osobami wchodzę w polemikę, ale tym razem nic mnie nie powstrzyma. Po każdym meczu wypowiadasz się w podobnym tonie. "Wygraliśmy, ale z kim", "zagrał dobrze, ale to był słaby przeciwnik". Ty naprawdę nie rozumiesz specyfiki rozgrywek ligowych? Mecze z "ogórkami" też przynoszą punkty. Wygrasz dwa spotkania z Realem, rozniesiesz w pył Atletico. W międzyczasie zaliczysz jednak kilka "wpadek" ze średniakami i o tytule możesz zapomnieć. Czy to tak trudno zrozumieć? Jeśli chodzi o zawodników, to najbardziej pasuje określenie "pewność siebie". Postaram się to wyjaśnić, jakbym rozmawiał z dzieckiem. Grasz z uczniami szkoły podstawowej (Real Valladolid) i nie strzelasz im żadnej bramki (pomimo okazji). Z jakim nastawieniem wyjdziesz wtedy na mecz z gimnazjalistami (for example Sevilla) lub licealistami (Atletico)? Dlaczego po każdym niemalże meczu przypominasz o Realu lub Bayernie? Spokojnie, na te mecze także przyjdzie czas (nie wiem nawet, czy spotkamy się w tym sezonie z Bawarczykami). Póki co to my jesteśmy liderami, nie Ronaldo i spółka. Alexis lub Bartra wyjdą na wielkie bitwy z lepszym morale. Dlaczego? Właśnie dzięki takim meczom jak wczoraj. Proste?

0

Potrzebujemy takiego tarana w zespole. Oby w końcu „Tata” mu zaufał i dawał więcej szans na pokazanie swoich nieprzeciętnych umiejętności. Sergio nie musi przecież grać w każdym niemalże spotkaniu. Ma godnego zastępcę w osobie Songa.
Kilka kamyczków do ogródka. Xavi i jego dramatyczny występ, zwłaszcza w pierwszej połowie spotkania. Chłopaki z formacji ofensywnej aż palili się do gry, a nasz generał notorycznie ją spowalniał. Tak się nie gra, nie z rywalem, który broni się całą drużyną przed swoim polem karnym. Zawiódł również Tello, ale w jego przypadku mogę napisać jedynie tyle, iż chłopak potrzebuje po prostu większej ilości minut spędzonych na murawie. Martino musi to wziąć pod uwagę. Niewiele pokazał Iniesta, który w dalszym ciągu nie może odnaleźć formy chociażby z ubiegłego sezonu. Z trójki muszkieterów znowu najlepiej wypadł, zmieniony w drugiej połowie, Fabregas.
Pasmo sukcesów wciąż trwa. Gratulacje dla Martino i jego podopiecznych. To może być naprawdę piękny sezon. Wystarczy uwierzyć w nasz klub i cały czas go wspierać…
Przed nami przerwa na mecze reprezentacyjne. Oby nasi zawodnicy wrócili ze zgrupowań bez jakichkolwiek urazów. Kto wie, może przed następną kolejką ligową zielone światło od medyków otrzymają: Alba, Mascherano, Messi i, w końcu, nasz kapitan.

0

Nawet w najśmielszych snach nie spodziewałem się, iż tak rozpoczniemy sezon ligowy. 8 meczów za nami i same zwycięstwa na koncie. Piorunujący bilans otwarcia. Przede wszystkim bardzo się cieszę z kapitalnego meczu Alexisa. Do chłopaka zawsze miałem potężną słabość, pomimo jego sinusoidalnej formy (delikatnie rzecz ujmując). Wczoraj Chilijczyk zostawił na boisku całego siebie, będąc bez wątpienia jednym z dwóch najlepszych zawodników meczu. Piękny pierwszy gol po uderzeniu jak z armaty oraz drugi, strzelony z zimną krwią, której często u Alexisa brakowało. Wszystko to okraszone zacną asystą do Neymara. Mógł chłopak ustrzelić hat – tricka, ale zdecydował się na odegranie piłki do gracza z Kraju Kawy. Brawo za takie podejście i oby tak dalej. Następne wyróżnienie wędruje do rąk Neymara. Znamienity występ Brazylijczyka. Gołym okiem widać coraz większą swobodę w poczynaniach nowego gracza Dumy Katalonii. Uważany przed sezonem za boiskowego egoistę, Neymar zaliczył kolejne w sezonie podanie kończące(niech nam żyją stereotypy). Do tego profesorskie wykończenie akcji po zagraniu Sancheza. Ręce same składały się do oklasków. Występ Bartry i znowu wiele pochwał skierowanych w stronę młodego stopera. Rośnie nam defensor z krwi i kości. Dzisiejszym meczem udowodnił już chyba wszystkim, iż zasługuje na kolejne szanse, nawet po powrocie do zdrowia Puyola lub Mascherano. Pewny w odbiorze i coraz lepiej radzący sobie w akcjach zaczepnych. Niewiele brakowało, aby po jego strzale piłka zatrzepotała w siatce. Szacunek za podjęcie decyzji. Alex Song? Jego grę najlepiej oddaje akcja z 9 minuty, kiedy to przeciwnik odbił się od Kameruńczyka, jak od przysłowiowej ściany. C.d.n.

0

Na temat pracy arbitrów w Hiszpanii wypowiedziałem się już w swoim felietonie (http://www.fcbarca.com/50986-kilka-slow-od-kibica-niektorzy-nie-powinni-wychodzic-z-cienia.html). Więcej nie mam zamiaru komentować ich boiskowych poczynań. Kolejny skandal, chryzantemy i żal.

0

Uważam, iż to powinien być ostatni test przydatności chłopaka do gry w Barcelonie. Trzeba w końcu podjąć męską decyzję. Słowo „wychowanek” nie zawsze musi być owiane kultem.
Ocena zbiorowa. Napiszę w tym punkcie tylko tyle: 7 meczów w lidze i tyle samo zwycięstw. Liga Mistrzów? 2 mecze i komplet punktów. Jesteśmy liderami na wszystkich frontach. Dziękuję, nie mam więcej pytań.
„Tata” Martino. Ufam temu trenerowi bezgranicznie, choć z całościowym osądem wstrzymam się do końca sezonu. Nasz trener twardo stąpa po ziemi i wie, czego chce. Zdaje sobie sprawę z mankamentów zespołu i nie chowa ich pod dywan. W podobnym tonie wypowiadają się także jego podopieczni. Nie ma sielanki i zachwytu nad sobą. Jest natomiast chęć ciągłego doskonalenia się. To nie jest karalne. Szacunek dla Martino. Gdyby jeszcze częściej stawiał na Songa, Tello, Sergi Roberto oraz Montoyę…
Największa niespodzianka? Marc Bartra. Miłe zaskoczenie i dobry prognostyk na przyszłość. Chłopak gra dobrze w defensywie i chętnie podłącza się do akcji zaczepnych. Oby tak dalej. Mam nadzieję, iż wraz z powrotem Puyola oraz Mascherano, Marc będzie w dalszym ciągu otrzymywał swoje szanse. Pokazał, iż na to zasługuje.
Najgorsze? Zmora każdego sportowca, czyli kontuzje. Lista nieobecnych jest zbyt długa. Czekam na Albę, Javiera, Leo i naszego kapitana.
P.S. Miał być krótki komentarz i znowu mi nie wyszło. Wybaczcie.

0

Najlepszym podsumowaniem września jest właśnie to zdjęcie. Trio Cesc - Neymar - Messi, jeśli chodzi o graczy ofensywnych, prezentowało się we wrześniu zdecydowanie najlepiej. Fabregas, co i tak było do przewidzenia (niewiadomą było jedynie kiedy to nastąpi), stał się liderem drugiej linii Dumy Katalonii. Dyrygentem z krwi i kości oraz mistrzem asyst. Brazylijczyk z kolei potwierdza wraz z każdym kolejnym meczem, iż jest bardzo dobrym piłkarzem. Wprowadził on w nasze szeregi dodatkową butlę z tlenem i powiew świeżości. Strasznie się cieszę, że jest u nas. Najlepsze jest to, iż gracz z Kraju Kawy nie pokazał jeszcze pełni możliwości. Przy takich kompanach o dalszy rozwój zawodnika jestem jednak spokojny. Messi? No cóż. Leo... to Leo. Trochę zastrzeżeń do niego miałem, ale i tak parę razy ratował nam skórę. Nawet bez formy potrafi być graczem zabójczym. Kimś, kto jednym dotknięciem może odmienić losy batalii. Martwią mnie jego urazy i ich powtarzalność. Niech powoli wraca do zdrowia i nie "pogania" swoich medyków. Przerwa na mecze reprezentacyjne okazała się w jego przypadku zbawienna.
Kilka słów o graczach, którzy póki co rozczarowują. Andres Iniesta. No cóż, szlachectwo zobowiązuje. Chłopak przyzwyczaił nas do gry na najwyższym poziomie. Geniusz futbolu i jeden z najlepszych grajków na świecie. W tym sezonie coś się jednak delikatnie zacięło. Do optymalnej formy jeszcze daleka droga, ale nasza „8” ją w końcu pokona. Sinusoidalna forma Xaviego. Do tego jednak musimy się już przyzwyczaić. Generał, ku mojej rozpaczy, młodszy już nie będzie. Ma jednak godnego następcę w osobie Fabsa. Na temat Pedro wypowiadaliśmy się już wielokrotnie. Ponownie nie grzeszy formą, pomimo kilku strzelonych bramek. C.D.N.

0

Komplet zwycięstw w lidze komentowany jest w taki sposób, iż „wygrywamy z ogórkami”. Do diaska, na tym właśnie polega liga. Odniesiemy dwa zwycięstwa z Realem i podopiecznymi Diego Simeone, ale przegramy kilka meczów z „ogórkami”. Wówczas… możemy zapomnieć o mistrzostwie. Wolicie taką opcję?
Kolejny przykład. Ostatnie występy Bartry. Chłopak gra, póki co dobrze, ale niektórzy po prostu muszą wypomnieć Bayern (kozioł ofiarny musi się znaleźć) lub przewidywać przyszłość. „Z silnymi ekipami nie da rady” – zakrzyknęli pesymiści. Odnieśliśmy dwa zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Wszystko to marność, bo i tak polegniemy z Bawarczykami, Juventusem, Chelsea lub innym wielkim klubem. Łatki zostały przypięte i nic już nie da się z tym zrobić.
Tęcza pojawi się nad niektórymi głowami jedynie wtedy, kiedy powróci Pep i Laporta. Teraz wszystko jest na „nie”. Niezależnie od okoliczności. Wierzmy w ten zespół i bądźmy z nimi na dobre i na złe. Niedawno wspominaliśmy przegrany mecz z Milanem w Atenach. Gdyby przenieść to spotkanie do „współczesności”, to aż strach pomyśleć, jakie ukazałyby się komentarze. Lojalność oraz dystans. Polecam.
Póki co zdobyliśmy Superpuchar Hiszpanii, a na wszystkich frontach możemy się poszczycić samymi zwycięstwami. Czasami „po prostu się to pomija”. Dużo jest jeszcze do zrobienia, ale to dopiero początek sezonu. Ponadto zawodnicy i ich opiekun wiedzą o swoich słabościach. Nie chowają problemów do szafy. Głośno o nich mówią. To jest de facto najważniejsze. Mecze z potentatami w końcu nadejdą. Być może ktoś nas pokona. Być może będzie to ponownie ekipa z Monachium. Taki jest futbol. Trzeba być jednak dobrej myśli. Szukanie na siłę negatywów i pesymistyczne wróżenie z fusów nie jest czymś, czym powinien się chwalić prawdziwy kibic.

0

Niezwykle trafna wypowiedź naszego trenera pod hasłem „Alexis”. Niestety, ale na tej stronie staje się to powoli nagminne. Wszystko zaczęło się rzecz jasna po odejściu Guardioli. Na tapecie pojawił się Tito w roli pierwszego trenera oraz Sandro Rosell. Wielu kibiców piszących na tej zacnej stronie popadło w skrajny pesymizm. Nużące komentarze obwiniające w/w panów, za wszystko i za wszystkich. „Nie ten styl”, „wygraliśmy, ale następny mecz przegramy”, „wyrzućmy wieloletnią filozofię gry Dumy Katalonii do kosza”, „sprzedajmy połowę zespołu” i inne tego typu komentarze. W sumie zdobyliśmy „tylko” mistrzostwo kraju, na dodatek z rekordową przewagą nad drugim w tabeli – Realem Madryt. Wstyd i hańba. Jeszcze kilka lat temu to „tylko” było traktowane jako potężny sukces zespołu. Być może część z tych pesymistów nie pamięta tamtych lat. Odsyłam zatem do kart historii.
Gurdiola, wraz z Laportą, rozpieścili część z Was do granic możliwości. Hedonizm zrodził się wielki, iż nawet komentarze typu: „Rosell to dno. Być może za Laporty były (sic!) przekręty, ale przynajmniej klub realizował hasło WIĘCEJ NIŻ KLUB” (najśmieszniejszy komentarz roku. Połączenie słowa „przekręt” z motto Blaugrany) nagradzane były rzęsistymi brawami. W tym sezonie jest podobnie. Niektórzy w ogóle przestali doceniać kolejne zwycięstwa Martino i jego chłopaków. Część z Was je po prostu ignoruje... bo i tak dostaniemy lanie od Robbena i spółki lub podopiecznych Jose Mourinho. Czy Wy naprawdę nie wierzycie już w swój klub? Tak trudno znaleźć jakieś pozytywy? Przykłady? Służę. C.d.n

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: