rafkop8
Dołączył/a: wrzesień 2010
Łęczyca
37 obserwujących
18 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Widać, że chłopak ma charakter. Z każdym dniem prezentuje się coraz lepiej w naszych barwach i już niedługo powinien stać się jednym z najważniejszych ogniw zespołu. Wczorajsze zwycięstwo cieszy, idealnie wpisując się w powiedzenie: "takimi wygranymi zdobywa się mistrzostwo". Malaga, tak jak zapowiadał jej trener, nie kwapiła się do przeprowadzania akcji ofensywnych, ukrywając się za podwójną gardą. Niewiele jednak zabrakło, aby mecz zakończył się niezasłużonym remisem. Dwie efektowne parady Valdesa pozwoliły nam jednak wrócić do domu z tarczą. Wielkie brawa dla naszego portero. Nie tylko zresztą dla niego. W dużym gazie jest Fabregas. Cesc prezentuje się dużo lepiej, niż Xavi lub Iniesta. Swoje zrobił Adriano. Firmowe uderzenie i bramka dająca cenne zwycięstwo. Niestety, Brazylijczyk znowu doznał urazu. Podobała mi się gra Alexisa. To nie jest już ten sam, wystraszony chłopak z ubiegłego sezonu. Oby tak dalej, bo do Chilijczyka "zawsze" miałem słabość.
Dwa mecze, tyleż samo zwycięstw i prowadzenie w tabeli. Do optymalnej formy zespołu jeszcze trochę brakuję, ale bądźmy cierpliwi. Sezon jest długi, a kalendarz, w związku z Mundialem w Brazylii, bezdusznym się stał.
Teraz oczekiwanie na środę i walka o pierwsze trofeum w sezonie. Atletico gra bardzo dobrze, więc nie będzie to "spacerek" dla podopiecznych Martino.
0
Chciałbym serdecznie podziękować red. Challengerowi za pomoc przy powyższym tekście oraz osobom, które zachęciły mnie do napisania kolejnego felietonu. Za wszystkie miłe słowa serdecznie dziękuję. Za krytykę również...
0
Ja jednak wciąż liczę, że w końcu uda nam się dokonać "cichego" transferu jakiegoś solidnego obrońcy. Gdy okno transferowe zostało szeroko otwarte, marzyłem o stoperze klasy światowej. Takiego już jednak nie ujrzymy. Niemalże wszyscy defensorzy z górnej półki rozpoczęli już rozgrywki w swoich ligach i klubach. Nie w głowie im zatem Duma Katalonii. Kto wie, może jednak zdążymy zakontraktować jakiegoś gracza. Nie z pierwszych, ale z drugich lub nawet trzecich stron gazet.
Pokładanie całej wiary w Puyolu? Potężne ryzyko. Uwielbiam naszego kapitana, pamiętam jego debiut i mecze, w których grał tak, jakby walczył o życie. Trzeba jednak spojrzeć prawdzie w oczy. Carles młodszy już nie będzie. Nie stanie się również z miejsca podręcznikowym okazem zdrowia. Bycie mentorem dla zespołu? Tak, prosimy o to. Ponowne dźwiganie na swoich barkach odpowiedzialności za całą formację defensywną? Nie wiem, czy nie oczekujemy zbyt wiele od symbolu Barcelony. Piszę to ze smutkiem, bo Puyol był, jest i będzie symbolem Barcelony. Nic jednak nie trwa wiecznie. Nie przekonają mnie nawet pojedyncze przypadki Giggsa lub Maldiniego. Koleżanki i koledzy, Puyol ma 35 lat. Niestety...
Puyol będzie grał mniej, niż kiedyś? Czyli pozostaje Bartra, Pique i Mascherano. Mało? No właśnie. W styczniu może być już za późno.
0
Dani, nie oszukujmy się, najlepsze lata ma już za sobą. Brazylijczyk nie imponuje już taką formą, jak w Sevilli lub w Barcelonie za rządów Guardioli. Ma on jednak fajnego zmiennika, który wcale nie zamierza oddać tanio skóry w walce o pierwszą jedenastkę. Martin Montoya. Lubię tego zawodnika. Póki co wie, gdzie jest jego miejsce w zespole, ale zdaje sobie również sprawę, iż cierpliwością może dużo "ugrać". To nie wszystko. Chłopak, kiedy gra, prezentuje się dobrze, stanowiąc ciekawą alternatywę dla swojego nauczyciela.
Ten sezon naznaczony będzie okrutnym harmonogramem. Mecz za meczem. Byle szybciej. Wszyscy już ostrzą sobie zęby na brazylijski mundial. To jest, koleżanki i koledzy, kolejna szansa dla Martina. Chłopak z pewnością będzie dostawał więcej szans. Rotacja, czyli hasło klucz do końcowych sukcesów. Kto wytrzyma kondycyjnie morderczy sezon, ten wygra. Kto wie, może nawet zgarnie potrójną koronę. Do tego trzeba mieć jednak wyrównaną kadrę. Kilkunastu gladiatorów, którzy będą tylko czekać na sygnał do rozpoczęcia kolejnej, zaciętej bitwy. Jednym z nich będzie bohater artykułu. Dani nie będzie grał w każdym meczu. Ponadto boję się, iż pod koniec sezonu będzie myślami gdzie indziej. W swoim kraju i ze swoimi kolegami z reprezentacji. To będzie ciężki sezon dla najsilniejszych europejskich zespołów klubowych. Tam, gdzie gra największa ilość reprezentantów kraju, który zagra na Mistrzostwach Świata. Jak wypędzić z ich głów myśli o Brazylii? Trener, który najszybciej i najskuteczniej sobie z tym poradzi - wygra.
0
Trzy dni do rozpoczęcia kolejnego sezonu, daleka podróż na inny kontynent i... nie grasz ani minuty. Montoya był chyba "najszczęśliwszym" człowiekiem na świecie tego dnia. Mówiąc jednak poważnie, dla mnie jest to jawna kpina. Trener La Furia Roja powinien wpuścić chłopaka chociażby na kilka minut. To samo dotyczy, rzecz jasna, innych graczy, którzy nie powąchali tego dnia murawy.
Cieszę się natomiast z występu Tello. Każdy zawodnik marzy chyba o założeniu reprezentacyjnej koszulki. Cristian zasłużył sobie jednak na to swoją grą w ubiegłym sezonie. Talent jest to nieprzeciętny. Na początku przygody w pierwszej drużynie Dumy Katalonii posiadał bardzo wąski wachlarz zagrań. To się jednak zmieniło. Już nie tylko gra bazująca na szybkości, ale coraz częstsze szukanie partnerów. No i te strzały. Delikatne, po ziemi, tuż obok bramkarza. Do diaska. Tello musiał się naoglądać filmów z grą Henry'ego. Francuz też tak pokonywał bramkarzy. Może młody gracz Blaugrany zbliży się poziomem do legendy Arsenalu? Kto wie, wiele jeszcze przed nim. Trio Sanchez - Messi - Neymar nie musi być w każdym meczu zestawieniem obligatoryjnym. Swoje szanse otrzyma również Tello. Coś czuję, że tych minut będzie sporo.
Barcelona a Hiszpania, Hiszpania a Barcelona. Politycy powiedzą, że jest to "niemodne" zestawienie. Bądźmy jednak szczerzy, bez naszych chłopaków Hiszpania nie wygrałaby tylu ważnych turniejów. Motto "gramy jak nigdy, przegrywamy jak zawsze" już całkowicie odeszło do lamusa. Wszystko dzięki graczom Dumy Katalonii.
0
W meczu z Italią zabrakło Messiego i Kuna, a i tak reprezentacja Albicelestes ma kim postraszyć pod bramką przeciwnika. Gorzej, niestety, wygląda sytuacja w formacji defensywnej. Nie uświadczymy tam gwiazd pierwszego formatu. To może być decydujący czynnik w trakcie przyszłorocznego mundialu w Brazylii. Oklepany slogan mówi, iż defensywa zdobywa mistrzostwo, natomiast ofensywa wygrywa "jedynie" mecze. Trudno się z tym nie zgodzić. Na szczęście futbol potrafi być i jest nieprzewidywalny. Kto wie, może Argentyna zdobędzie tytuł najlepszej drużyny globu właśnie dzięki potężnej sile rażenia. Być może sprawdzi się hasło, które było używane kilkanaście lat temu przez zarząd Dumy Katalonii: "Najwyżej będziemy wygrywać 6:4". Nam się nie udało, może dokonają tego następcy Maradony i Batistuty. Leo, Aguero, Higuain, Lavezzi - te nazwiska potrafią wbić w fotel. Marzy mi się finał Hiszpania - Argentyna. Kandydatów do gry w finale będzie jednak znacznie więcej. Brazylia, Italia, Holandia, Niemcy, Francja, może inna ekipa. Wiele drużyn już ostrzy sobie zęby na to trofeum.
0
Dokładnie tak. Takie mecze pozwalają nabrać pewności siebie. Mam okazje i je wykorzystuję. Będę próbował dalej, już podczas prawdziwych bitew. Czy przełoży się to de facto na podobne występy w lidze lub na arenie międzynarodowej? Nie wiem. ale mam nadzieję, że tak. Mocno w to wierzę, zwłaszcza, że byłem jednym z niewielu, którzy wykazali się cierpliwością wobec chłopaka.
fcbcule
Co by się stało, gdyby grając z takimi przedszkolakami, Alexis marnował jedną akcję za drugą? Jak by się to przełożyło na jego występy z gimnazjalistami lub, co gorsza, z licealistami?
0
Marzy mi się, aby Chilijczyk utrzymał taką formę przez cały sezon. Nigdy nie ukrywałem, iż mam do niego potężną słabość (choć potrafił mnie czasami doprowadzić swoją dyspozycją do przysłowiowych łez), dlatego cieszę się, iż w okresie przygotowawczym strzela dużo bramek i zalicza dodatkowo asysty. Wiem, że przeciwnicy nie byli z najwyższej półki, ale pomimo tego widać, iż Sanchez nabrał pewności siebie. Tego brakowało w poprzednim sezonie. Czas zatem zrzucić kajdany i pokazać własne "ja". Tego mu życzę. Mając Alexisa w odpowiedniej formie, Messiego i Neymara możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość. To nie koniec. Tello z każdym niemalże meczem nabiera piłkarskiej "ogłady", a Pedro... no cóż - gorzej, niż w ubiegłym sezonie już chyba nie może grać. Ten rok powinien być dla niego ostatecznym sprawdzianem. Wóz albo przewóz. Duma Katalonii lub banicja. Bez sentymentów. Kto wie, może swoją szansę otrzyma również Dongou. Papiery na granie z pewnością ma. Pozostaje kwestia odpowiedniego szlifu. Przy takich nauczycielach wszystko powinno potoczyć się dobrze.
Jeśli wszyscy wymienieni wyżej gracze wejdą na właściwe tory, to huk będzie wielki, a narody drżące. Oby również ominęły ich kontuzje. Kiedyś to fatum musi zniknąć z terenów Katalonii. Dosyć życzeń. Odliczam już godziny do rozpoczęcia sezonu.
0
Nie siedzę w szatni Bawarczyków, ale wyobrażam sobie, co muszą myśleć zawodnicy tego klubu, kiedy słyszą o tym, iż Guardiola ZAPEWNI Thiago więcej minut, niż dała chłopakowi Barcelona. Pep, kiedy trenował Dumę Katalonii, miał swoich ulubieńców i tutaj chyba wszyscy się zgadzamy w tym aspekcie. Czy stare wilki z Monachium przyjmą tak od razu i z wyciągniętymi dłońmi nowego gracza do swojego stada? Pewnie nie. Zwłaszcza po tym, jak zdobyli potrójną koronę, na dodatek w wielkim stylu. Nowość i zmiany = niepewność i początkowy brak zaufania. Pożyjemy - zobaczymy. Nie mój problem i nie moje zmartwienie.
Czy żałuję? Nie, choć nie ukrywam, iż syna Mazinho uważałem za przyszłego dyrygenta Blaugrany. Do spółki z Fabregasem. Chłopak wybrał jednak inną drogę. Czy lepszą? Myślę, że na oceny i końcowe dywagacje przyjdzie czas po sezonie 2013/2014. Thiago, o czym pisałem już pod innym artykułem, był dla mnie takim magiem, który często nie potrafił zapanować nad swoimi czarami. Koncertowe zagrania (część z nich pod przysłowiową "publiczkę") przeplatał z prostymi błędami. Nic to. Teraz wypada nam trzymać kciuki za Roberto. Kolejny diament w naszych szeregach. Trochę szlifu i mamy klasowego piłkarza. Nauczycieli ma wokół siebie zacnych, a więc... jestem spokojny.
0
Lubię chłopaka, choć nie ma się co oszukiwać – najlepsze lata ma już niestety za sobą. To nie jest już ten sam Diabeł Tasmański, co w Sevilli i Barcelonie za czasów rządów Guardioli. Wciąż może jednak dać sporo zespołowi oraz być swojego rodzaju nauczycielem dla Martina Montoyi. Odnośnie wypowiedzi związanej z potencjalnym transferem Luiza - Alves trafił w samo sedno. Jose Mourinho nie sprzeda Brazylijczyka Barcelonie. Wszystkim, ale nie nam. Kontynuacja dawnych zatargów i wzajemnych „uprzejmości”. Cieszę się również z faktu, iż kolejny piłkarz przedstawia swojego nowego trenera w pozytywnym świetle. Wiem, że czasami po prostu tak wypada, ale… no właśnie. Tata stąpa twardo po ziemi i ma jasno określone cele na zbliżający się sezon. Często w jego wypowiedziach pada hasło pressingu. Był to element nieco zapomniany w ubiegłym sezonie. Szkoda, bo to właśnie dzięki zabójczej chęci jak najszybszego odbioru piłki rywalowi (kultywowanej przez Guardiolę) udało się zdobyć wiele… wszystko. Rewanż z Bawarczykami? Tak, chcę tego. Póki rany się jeszcze nie zagoiły. Kto wie, być może znowu zostaniemy upokorzeni. Nie dowiemy się jednak tego, póki nie wyjdziemy z nimi ponownie na arenę.
P.S. Bardzo fajny wywiad. Pytanie dotyczące Rosella i premii związanej z pomocą przy transferze Neymara - miazga.
0
Ja również nie mogę doczekać się rozpoczęcia sezonu. Mamy bowiem kilka rachunków do wyrównania i piłkarzy, którzy chcą tego dokonać. Póki co wróżę z fusów, ale nowy trener coraz bardziej mi odpowiada. Widać, iż twardo stąpa po ziemi i ma jasno określone cele. Tych z pewnością nie zabraknie. Obrona mistrzowskiego tytułu i wydarcie z rąk podopiecznych Diego Simeone Pucharu Króla. Na koniec rozgrywki europejskie. Tutaj kandydatów do zdobycia Pucharu Europy jest wielu. Roszady trenerskie w najsilniejszych zespołach wprowadzą wiele niewiadomych, przez co Liga Mistrzów będzie niezwykle interesująca. Któraś z drużyn będzie musiała zdetronizować Bawarczyków i mam nadzieję, że tym zespołem będzie właśnie Duma Katalonii. Oby ten sezon nie przyniósł nam wielu kontuzji, bo przy takim napiętym harmonogramie rozgrywek będziemy potrzebować wszystkich zawodników. Zdrowych i gotowych do wielu bitew. Za tydzień rozpoczną się igrzyska. Może uda nam się do tego czasu zakontraktować jakiegoś solidnego defensora. Brak wzmocnienia w tej formacji może nam się bowiem odbić w trakcie sezonu przysłowiową czkawką. Niech już zabrzmi pierwszy gwizdek arbitra. Czekam na ten moment z niecierpliwością. Sporo jest bowiem niewiadomych.
0
Nigdy nie ukrywałem, iż do Chilijczyka mam potężną słabość, dlatego cieszę się, iż chłopak prezentuje w okresie przygotowawczym wysoką formę. Mam nadzieję, iż przeniesie się ona na mecze o prawdziwą stawkę. Alexis bardzo dobrze zakończył poprzedni sezon, zacnie współpracując między innymi z Fabregasem. Powtórka z rozrywki mile widziana. Prognozy na ten sezon? Póki co jest to wróżenie z fusów, ale jeśli trio Sanchez - Messi - Neymar odpali swoje najlepsze rakiety, to możemy być świadkami piorunujących wydarzeń. To nie wszystko. W odwodzie mamy coraz lepiej spisującego się Tello oraz Pedro, który chyba nie może grać już gorzej, niźli w ubiegłym sezonie. Na papierze wszystko wygląda zacnie. Oby przeniosło się to na murawę. Chemia pomiędzy zawodnikami oraz brak kontuzji. Tego potrzebujemy, by powrócić na absolutny szczyt. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze nowego defensora. Może przyszły tydzień przyniesie ze sobą jakiś oficjalny komunikat. Pożyjemy i tak dalej.
P.S. Bohaterowi artykułu życzę jak najlepszych występów w trakcie nowego sezonu. Chcę, aby utarł on nosa wszystkim "krzykaczom", którzy nie znają pojęć "cierpliwość" oraz "dystans" do pewnych spraw. Ja nie przestałem w niego wierzyć, choć nie ukrywam - czasami potrafił doprowadzić człowieka do rozpaczy. Liczę, iż zła karta odwróciła się od niego na dobre.
0
Ostatni "sprawiedliwi". Mam nadzieję, że będą w lepszej formie, niż w ubiegłym sezonie. Może wreszcie poduczą się, korzystając z przerwy w rozgrywkach, na czym polega chociażby taki "spalony". Nie wiem, jak to wygląda w innych ligach, ale poziom sędziowania w Hiszpanii stoi na dramatycznym poziomie. Nie ma sensu pisać po czyjej są stronie i komu sprzyjają. Raz skrzywdzą Barcelonę, drugi raz nam pomogą. Wszystkie drużyny doznają takich "przyjemności". Nie powinno się tak dziać. Mało tego, dużych szans na poprawę nie widzę. Gra staje się coraz szybsza, przez co arbitrzy nie zawsze mogą nadążyć za akcją. W sumie mógłbym napisać: "co nas to powinno obchodzić". To są, podobno, profesjonaliści, którzy pobierają z tytułu sędziowania wynagrodzenie. Powinni być zatem "wszędzie". Tak się jednak nie dzieje. Jestem zagorzałym zwolennikiem wprowadzenia zapisu video, który w żaden sposób nie spowolni gry. Idąc dalej, wprowadzi większą dramaturgię. Oczekiwanie i chwilowa niepewność. Tenis i hokej. Czy powtórki i sprawdzenia zwalniają grę? Nie powiedziałbym. Przy tej okazji przytaczam zawsze finałowe spotkanie Mistrzostw Świata w hokeju na lodzie pomiędzy Szwecją i Kanadą. O mistrzostwie zadecydowała... kamera. Szwedzi, po obejrzeniu nagrania, pogodzili się z porażką. Nie chcę nawet myśleć, znając temperament hokeistów, co by się działo, gdyby nie było tej nowinki technologicznej. Wprowadzenie tej technologii na boiska piłkarskie powinno być obligatoryjne. Każda z drużyn mogłaby sprawdzić (ilość do ustalenia), czy sędzia popełnił błąd, czy też nie. Zredukowałoby to z pewnością niedomówienia i dziwne podejrzenia. What do You think about it?
0
Przepraszam naszych południowych sąsiadów, ale cała ta saga z kupnem defensora przypomina mi czeski film. Nikt nic nie wie. Codzienna dawka spekulacji, inne nazwiska i stopnie zaawansowania negocjacji. Potem wychodzi na jaw, iż nikt się z nikim nie kontaktował albo potencjalny transfer jest po prostu snem wariata lub utopią. Silva, Kompany, Agger, Hummels. Neverending story. Najbardziej rozśmieszyła mnie informacja, iż Duma Katalonii złożyła pierwszą oficjalną ofertę za Luiza. Po tylu tygodniach "gdybań"...
Nie wiem, jak to się wszystko skończy, ale nie mogę już się doczekać jakiegoś oficjalnego komunikatu. Daleki jestem od ostrego krytykowania osób odpowiedzialnych w naszym klubie za transfery. Rzadko potępiam ludzi związanych z Barceloną. Przez tyle lat kibicowania temu klubowi nauczyłem się dystansu do pewnych spraw. W tym przypadku dziwi mnie jednak bierność w działaniu pewnych osób. Wiem, że to nie są łatwe sprawy. Nie jest to zakup przysłowiowej bułki w osiedlowym sklepie. Mimo wszystko trwa to za długo, a czas leci i okno transferowe zaczyna się powoli przymykać.
Nie chcę się powtarzać, ale bez nowego stopera będzie nam trudno walczyć na wszystkich frontach. Walczyć i wygrywać. Niedoświadczony Bartra, niepewny Pique (może pod skrzydłami Martino wróci do swojej najlepszej dyspozycji), starzejący się (ku mojej rozpaczy) Puyol oraz Mascherano, który nie ma po prostu szans w walce z napastnikami - kolosami. Przesuwanie Songa lub Adriano na pozycję ostatniej instancji przed bramkarzem brzmi kuriozalnie. Takie kluby jak Barcelona nie powinny przeprowadzać niepewnych eksperymentów.
Trzeba zintensyfikować działania i w końcu dopiąć transfer stopera. Innej opcji nie widzę. Ubiegłoroczny sezon uwypuklił wszystkie niedoskonałości tej formacji. Chyba nie chcecie, koleżanki i koledzy, powtórki z rozrywki? Pytanie z gatunku retorycznych.
0
Cukier wysypał się na podłogę. Strasznie przesłodzony artykuł.
Martino dostąpił zaszczytu trenowania jednego z najlepszych klubów w historii, a to niesie za sobą pewne konsekwencje. Barcelona XXI wieku "rozpieściła" nas do granic możliwości. Doszło do tego, że młodsze osoby, które nie pamiętają o latach bez jakichkolwiek sukcesów, traktują sezon z jednym zdobytym skalpem jako okrutną porażkę (vide: ostatnie mistrzostwo kraju). Nasz nowy trener znajdzie się od początku pod ogromną presją. Kibice chcą zobaczyć zawodników Blaugrany jako zwycięzców. Na dodatek na wszystkich frontach. Nie ma zmiłuj się - szlachectwo zobowiązuje. Na mnie Tata wywarł, póki co, pozytywne wrażenie. Pal licho wyniki meczów sparingowych. Widać, iż trener stąpa twardo po ziemi, a na dodatek w każdej jego wypowiedzi powraca słowo: "pressing". Trzymam kciuki za Martino. Niech prowadzi nasz klub ku kolejnym sukcesom.
0
Przed naszym byłym trenerem trudne wyzwania. Bayern był w ubiegłym sezonie jak walec, który niszczył wszystkich napotkanych na drodze rywali. Potrójna korona osiągnięta w wielkim stylu i, wedle zapewnień zawodników, ciągły apetyt na kolejne trofea. Guardiola będzie musiał temu sprostać. Celowo pominę tutaj sprawę Thiago. Wcześniej pisałem, iż starzy wyjadacze z Monachium mogą chłodno przywitać jednego z ulubieńców Pepa. Na podsumowania, przemyślenia i dywagacje „kto wybrał dobrze” przyjdzie jednak czas dopiero po zakończeniu sezonu. Powtórzenie ubiegłorocznych sukcesów będzie gargantuicznym wyzwaniem, a wiele klubów, zwłaszcza w Europie, już ostrzy sobie zęby na konfrontację ze zdobywcą Pucharu Europy. Na tej liście jesteśmy i my – najbardziej upokorzeni przez Bayern. Ewentualny rewanż przyniesie ze sobą wiele smaczków. Pep kontra zespół z którym zdobył wszystko, na stałe wpisując się w karty historii futbolu. Wiele stron zostało WSPÓLNIE zapisanych, a pamięć o tych latach długo nie zaniknie. Teraz drogi się rozeszły. W niezbyt, jak się okazało, miłych okolicznościach. Wszystko jednak powinno się rozstrzygnąć na murawie. Jeśli chodzi o mnie, to chciałbym rewanżu. Póki rany są jeszcze świeże. Być może znowu polegniemy. Trzeba jednak spróbować. Wóz albo przewóz.
Guardioli życzę natomiast wielu sukcesów, choć… nie na arenie międzynarodowej.
0
Krótko mówiąc kolejna opcja została odłożona na półkę. Czas jest jednak bezduszny, a my wciąż nie możemy się pochwalić kupnem nowego stopera. Okno transferowe nie będzie wiecznie otwarte. Trzeba w końcu podjąć jakieś konkretne kroki. Wczoraj przeczytaliśmy o pierwszej oficjalnej ofercie złożonej Chelsea za Luiza. Biorąc pod uwagę, iż Brazylijczykiem interesowaliśmy się od dawna, to słowo "pierwsza" brzmi trochę jak kuriozum. Dzisiaj kolejna porcja odmowy. Tym razem z Anglii. Nie chcę być złym prorokiem, ale boję się, iż bez nowego defensora będzie nam znacznie trudniej wygrywać na wszystkich frontach. Puyol, Pique, Mascherano i Bartra. To stanowczo za mało. Jeśli dodamy do tego fakt, iż Puyol straci cały sezon przygotowawczy, a Bartra nie stanie się z miejsca doświadczonym stoperem, to sytuacja nie wygląda różowo. Stoper potrzebny od zaraz. Kto nim będzie? Próżno zgadywać.
0
W okresie rządów Guardioli w Barcelonie, to właśnie zabójczy pressing był czymś, co wyróżniało nas spośród innych ekip. To również doprowadziło nas na sam szczyt. Duma Katalonii wyznaczyła nowe kanony w futbolu, stając się odniesieniem dla konkurencyjnych zespołów. Cieszę się niezmiernie, iż temat pressingu powrócił na przysłowiową tapetę. Za czasów poprzedniego trenera był to element trochę odsunięty w kąt. Niesłusznie. Napastnik jest pierwszym obrońcą - taka dewiza może przywrócić nam hegemonię w Europie.
Na ocenę trenera przyjdzie czas po zakończeniu sezonu, ale póki co Martino wywarł na mnie dobre wrażenie. Pomijam wyniki ze słabymi rywalami. Widać, iż nasz nowy opiekun jest konkretną osobą, która wie, czego chce. Oby tak dalej. Życzę mu samych sukcesów w naszym zespole.
0
Przyznam się bez bicia, że czegoś tutaj nie rozumiem. Jeśli wierzyć Mundo Deportivo, iż Barcelona złożyła pierwszą (zaznaczam: PIERWSZĄ) oficjalną ofertę za Brazylijczyka, to dla mnie jest to przysłowiowy śmiech na sali. Przecież na temat ewentualnego przejścia Luiza do Dumy Katalonii mówiło się już od kilku ładnych tygodni. Zainteresowanie zawodnikiem było duże, a teraz czytam, że zarząd przesłał „debiutancką” propozycję. Nie za późno? Pytanie, jak dla mnie, retoryczne.
Wydaje mi się, iż transfer gracza z Kraju Kawy nie będzie możliwy do realizacji. Wszystko przez… Jose Mourinho. Portugalczyk mógłby sprzedać chłopaka, ale… nie nam. Dalszy ciąg zatargów i uszczypliwości na linii Mourinho - Barcelona. Tak mi się przynajmniej wydaje. Poprawcie mnie, jeśli się mylę.
Tymczasem dni mijają nieubłaganie, a my wciąż nie mamy nowego stopera. Powoli zaczynam tracić cierpliwość, a to mi się rzadko zdarza.
Poproszę zatem osoby odpowiedzialne w naszym klubie za transfery o maksymalne zintensyfikowanie działań na polu pozyskania nowego defensora. Z góry dziękuję za zaangażowanie.
0
Rozumiem, iż ma to być jakaś forma żartu. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Puyol, ku mojej wielkiej rozpaczy, młodszy już nie będzie. To nie wszystko. Nie sądzę, aby nasz kapitan stał się nagle podręcznikowym okazem zdrowia. Uwielbiam Carlesa, zresztą jak chyba wszyscy. To nie zmienia jednak faktu, iż potrzebujemy nowego stopera. „Tarzan” jako nauczyciel i mentor drużyny. Taką „nową” rolę przypiszę symbolowi Dumy Katalonii. Owszem, jeszcze nie raz nas zaskoczy i uratuje przed porażką. Nie wiem jednak, czy po raz kolejny udźwignie (fizycznie) rolę przywódcy. Na dodatek przez cały sezon. Na „dzień dobry” wróci dopiero w połowie września, tracąc cały okres przygotowawczy. Nie muszę nikomu mówić, co to oznacza. Powolne wchodzenie w sezon. My z kolei, mając na uwadze ubiegły rok, potrzebujemy nowego, a zarazem doświadczonego defensora. Przecież zawsze można rotować składem. Na tę chwilę mamy w środku obrony niedoświadczonego Bartrę, Pique, który formą nie grzeszy, Mascherano, który z potężnymi napastnikami sobie po prostu nie poradzi oraz bohatera artykułu. To za mało. Nie wliczam tutaj Adriano lub Songa, bo to jest jak sen wariata. Trzeba również wziąć pod uwagę to, iż ten sezon będzie morderczy, a grafik bezduszny. Wizja Mundialu w Brazylii z każdym tygodniem będzie się bowiem przybliżać. Puyol na boisku – jedno, wielkie TAK. Nowy stoper w Dumie Katalonii – jedno, wielkie TAK. Przecież to się ze sobą nie „kłóci”.
0
KamilBB
Cesc to nie ta sama pÓłka co Thiago? Dawno się tak nie uśmiałem. Kolejny punkt programu do którego z dziką rozkoszą napływają miłośnicy owczego pędu. Czas chyba przetrzeć okulary i spojrzeć prawdzie w oczy. Na tę chwilę Fabs jest o wiele lepszym grajkiem, niż syn Mazinho. Pomijam już suche statystyki, bo tutaj były "Kanonier" miażdży byłego zawodnika Dumy Katalonii. Żadnych szans i złudzeń. Na tym w sumie mógłbym zakończyć wszelkie dywagacje...
Dla mnie młody Alcantara był w Barcelonie takim młodym magiem, który często nie potrafił zapanować nad swoimi czarami. Piękne, choć często bezproduktywne zagrania potrafił przeplatać dziecinnymi błędami. Było - minęło. Chłopak nie wykazał się cierpliwością, a podszepty ojca sprawiły, iż w przyszłym roku będziemy oglądać Thiago już w Niemczech. Czy w pierwszym składzie? Śmiem wątpić. Żaden klub w Europie nie ma tak mocno obsadzonej drugiej linii jak właśnie Bawarczycy. Syn Mazinho ma jednak jedną, zasadniczą przewagę. Nadszedł jeden z ulubieńców Pepa, a jak doskonale wiemy nasz były trener lubił grać "wybrańcami". Jak zostanie to odebrane przez stare lisy z Bayernu? Na szczęście to ich zmartwienie.
Fabs z kolei otrzyma niedługo od Xaviego buławę generalską i konkretny przydział na boisku. Wtedy poznamy jego moc. Już teraz było dobrze, choć przestoje się zdarzały. Wymieńcie mi jednak piłkarza, który takowych nie posiada. Kilkanaście bramek, tyle samo asyst. Wszystko to w cieniu niepewności miejsca na murawie. Ogromny szacunek dla Cesca - przyszłego lidera zespołu.
Ty naprawdę uważasz, że Thiago jest o kilka pÓłek wyżej od Fabsa?
0
Nie ma co dramatyzować. Chłopak jest pod taką opieką lekarską, że szybko powinien wrócić do optymalnej kondycji fizycznej. Swoją drogą pech nas nie opuszcza. Co rusz dochodzą do kibiców Dumy Katalonii komunikaty związane z absencją któregoś z zawodników. Jakieś fatum unosi się nad naszym klubem i za nic nie chce nas opuścić. Mam nadzieję, że to się w końcu skończy. Zbliżający się sezon będzie diabelnie napięty, a kalendarz bezduszny. Wszystko przez przyszłoroczne Mistrzostwa Świata w Brazylii. Fajnie byłoby mieć wszystkich zawodników zdrowych i gotowych do gry, ale wiem, iż jest to marzenie ściętej głowy i sen wariata. Ech, gdyby chociaż udało się zredukować kontuzje do minimum. Pożyjemy i tak dalej i tak dalej.
0
Jak na razie możemy być dumni z kolejnych młodych graczy Blaugrany. Nie ukrywam, iż Dongou robi na mnie potężne wrażenie. Taki talent musi być pielęgnowany i otoczony specjalną "ochroną". Wiem, że dojrzewając może stracić pewne cechy, ale póki co - wielkie słowa uznania. Trzeba się chłopakowi bacznie przyglądać, pokładając nadzieję w tym, iż będzie otrzymywał coraz więcej szans na grę w pierwszej drużynie.
Żałuję, iż zabraknie naszego kapitana w kolejnych meczach towarzyskich. Oznacza to bowiem, iż Carles straci praktycznie cały sezon przygotowawczy. Takie historie odbijają się później źle na zawodniku. Chyba, że Puyol znowu nas zaskoczy i wejdzie w sezon, jak przysłowiowy nóż w masło.
Cieszę się, iż drużyna jest już praktycznie w komplecie. Wczorajszy mecz pokazał, iż po raz kolejny będziemy się liczyć na wszystkich frontach. Najbardziej mi zależało na grze Fabregasa oraz Alexisa. Wielokrotnie powtarzałem, iż mam do tych chłopaków okrutną słabość. Niestety, jestem jednym z niewielu. Większość z dziką rozkoszą pozbyłaby się obu zawodników. Jak zagrali? Kto oglądał, ten wie. Alexis potwierdził po raz kolejny, iż będzie ważnym ogniwem w układance Martino. To samo Cesc. Naturalny następca Xaviego i przyszły dyrygent zespołu. Z pozoru niewidoczny, ale robiący swoje. Po meczu pomyślisz sobie: "Do diaska. Nie widziałem dzisiaj Cesca na murawie"... potem zobaczysz statystyki meczowe i nie będziesz mieć więcej pytań.
W moim debiutanckim felietonie zamieszczonym na tej zacnej stronie prosiłem o cierpliwość względem Neymara. Nie od razu trzeba przenosić góry. Niestety, moje prośby nie zostały wysłuchane. Wielu z was chce od razu cudów. Cierpliwość - towar często deficytowy na tej stronie.
0
Panie prezesie, trzymam za słowo. Póki co codziennie czytam informacje o potencjalnych transferach, które nie mają pokrycia w rzeczywistości. Czas jak zwykle biegnie nieubłagalnie, a okno transferowe nie będzie wiecznie otwarte. Zakup stopera uważam za obligatoryjny, a całą operację trzeba przeprowadzić as soon as possible. Tak, aby nowy gracz miał jak najwięcej czasu na przyzwyczajenie się do stylu gry Blaugrany. Jeden, nie wliczam już Neymara, transfer? Mówi się trudno. Liczyłem na więcej (sen wariata, utopia i wizja szklanych domów), ale teraz zadowolę się i jednym, porządnym defensorem. Doświadczonym i obytym na arenie międzynarodowej. Personaliów nie podam. Od tego są inni. Zaufam im, choć… zegar tyka.
0
Nie podoba mi się to. Wam pewnie też. Ja wiem, że reprezentacje mają niejako „ustawowo” pierwszeństwo, ale nie przesadzajmy. Trzy dni przed pierwszym ligowym starciem? Fastryga, chryzantemy i żal. Messi i "Szefunio" wyjadą, to samo podopieczni Vicente del Bosque, którzy zmuszeni zostali do „radosnej” wycieczki na inny kontynent. Ekwador? Dlaczego nie na Sybir? Kibitki i w drogę. Wszystkie te mecze odcisną piętno na zawodnikach, a trenerzy klubowi będą łatać dziury na treningach zawodnikami z rezerw. Widmo przyszłorocznych Mistrzostw Świata w Brazylii będzie coraz bardziej dręczyć piłkarzy. Trzeba jednak z tym żyć i odpowiednio rozłożyć siły na cały sezon. Kto tego dokona – wygra. Może nawet całą pulę.
0
Barcelona XXI wieku strasznie "rozpieszcza" wszystkich swoich kibiców. Póki co ten wiek należy do nas, to my wyznaczyliśmy pewne kanony i to do Dumy Katalonii chcą się przyrównywać inne zespoły. "Nasze cele pozostają niezmienne". Święte słowa generała. Znowu staniemy do walki na wszystkich frontach, z myślą o końcowych zwycięstwach w każdej z wojen. Szlachectwo zobowiązuje. Nie mamy po prostu innego wyjścia. Krew, pot i łzy. Chciałbym, aby ostatni punkt wyliczanki dotknął tylko i wyłącznie naszych rywali. Koleżanki i koledzy, to będzie arcyciekawy sezon, zwłaszcza na arenie międzynarodowej. Każdy z nas mógłby wymienić bez chwili zastanowienia kilka drużyn, które będą się liczyć w walce o Puchar Europy. My, po raz kolejny, znajdziemy się w tym zacnym gronie. Na własnym podwórku będziemy mieć zaledwie jednego rywala. Prawda czasu, prawda ekranu. Barcelona, Real i przepaść. Niespodzianek w tym punkcie nie przewiduję.
Odnośnie Thiago. Mądre słowa Xaviego. Straciliśmy wartościowego gracza, ale świat się przez to nie zatrzymał. Trzeba iść dalej, pokładając nadzieję w takich graczach, jak chociażby Sergi Roberto.
Plotki o ewentualnym odejściu Cesca? Nie ma czego komentować. Fabs, o czym pisałem już wielokrotnie, przejmie wkrótce buławę generalską od bohatera wywiadu. Ponadto sam oznajmił, iż swoją przygodę na obcej ziemi już przeżył i nie ma zamiaru opuszczać Barcelony. Temat, jak dla mnie, zamknięty. Nowy trener Manchesteru United powinien zarzucić zatem sieci w innym stawie.
0
Fabregas już swoją przygodę na obczyźnie przeżył. Po niekończącej się sadze transferowej powrócił wreszcie na Camp Nou. Jak sam powiedział, czuje się w tym miejscu szczęśliwy i nie ma zamiaru wyruszać w ponowną podróż. Nie ukrywam, iż strasznie się z tego powodu cieszę. Były gracz „Kanonierów”, wobec nieuchronnego zmierzchu Xaviego, już wkrótce powinien stać się głównym reżyserem zespołu. Jeszcze niedawno myślałem, iż będzie on dzierżył buławę generalską do spółki z Thiago. Syn Mazinho wybrał jednak Monachium i skrzydła Guardioli. Pozostał Cesc i to on stanie się „spadkobiercą” naszego generała. Taką mam przynajmniej nadzieję. Futbol potrafi bowiem płatać różne figle.
Jedną z najgorszych rzeczy w piłce nożnej jest niepewność. Cesc przez to przechodził. Dla mnie była to taka medyczna poczekalnia. Raz zagrał tu, innym razem tam. To nie wpływa dobrze na gracza. Pomimo tego chłopak uzyskał de facto bardzo dobre statystyki końcowe, plasujące go na drugim miejscu w drużynie. Początek sezonu i wzorowa współpraca z Messim, pod koniec z Alexisem. Kilkanaście asyst i goli. Przestoje, owszem, były. Kto ich jednak nie ma. Jeśli Fabs otrzyma stały przydział do pozycji, to wtedy poznamy jego prawdziwe oblicze. Jestem o to spokojny. Chłopak zostaje, a Manchester musi się udać na polowanie do innego lasu.
0
FabsFAN
Wyobraź sobie, że znajdą się ludzie, którzy nie chcą odejścia Valdesa. XXI wiek, o czym pewnie nie wiesz, należy do Dumy Katalonii. Sukces za sukcesem, puchar za pucharem. Blaugrana jako wyznacznik i odniesienie dla innych drużyn. Na wszystkich trofeach doszukasz się odcisków palców naszego portero. "Spadaj na szczaw"? Dziecko, ile Ty masz lat? Jedni chcą jego odejścia, inni nie. Jedno jest pewne - należy się chłopakowi szacunek, którego nie potrafisz mu okazać. Mało tego, obrażasz potencjalnego następcę Valdesa. Tibo Kurtuła? Nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać. Odsyłam do kart historii. Zwróć szczególną uwagę na bramkarzy, którzy reprezentowali Dumę Katalonii. Może wtedy docenisz Victora.
Jeśli chodzi o mnie to szanuję decyzję Valdesa, choć nie wybaczę mu tego, iż ogłosił ją w newralgicznym momencie ubiegłorocznego sezonu. Kolejny punkt destabilizacji zespołu, zaraz po chorobie naszego byłego trenera. Po drugie, dziwię się, czemu nie odszedł już teraz (przy okazji duży "-" dla osób odpowiedzialnych za Barcelonę). "Chcę odejść, ale jeszcze tu pogram" - nie rozumiem takiego podejścia. Mniejsza z tym. Chce spróbować swoich sił w innej lidze, poznać kulturę i filozofię jakiegoś nowego klubu? Niech tak zrobi (tak jak Fabs w "Kanonierach"). Z pewnością będę mu życzył wszystkiego najlepszego na nowej drodze futbolowego życia.
0
Foster
No tak, Martino będzie złym trenerem, bo został zatrudniony przez Sandro Rosella (nie rosella). Do diaska. Ja już nawet nie mam siły się z tego śmiać. Kolejna osoba, która przyłączyła się do owczego pędu i krytykuje obecnego prezesa za wszystko i za wszystkich. Tito już nie pracuje w Dumie Katalonii, a więc cały jad skupi się teraz na Rosellu. Za I i II Wojnę Światową też go będziecie obwiniać? Za politykę śmieciową również ma mu się "oberwać"? Na milion przeczytanych komentarzy oczerniających Sandro, odnalazłem zaledwie kilka, które zawierają jakieś argumenty. Takie, nad którymi warto pochylić głowę i zagłębić się w problem. Pozostałe zawierają jakieś tanie i wyjęte z rynsztoka informacje. Nie wspomnę nawet o języku, bo nie ma o czym. Ktoś wam kiedyś powiedział, iż Laporta jest super (komentarz pewnego użytkownika: "Za Laporty były przekręty, ale realizowane było przynajmniej hasło Więcej Niż Klub" - paranoja), a Rosell to hochsztapler. Będziecie się teraz tego trzymać, jak owce idące na rzeź.
Skąd wiesz, jakim trenerem jest Martino? Z góry go przekreślasz. Proponuję poczekać do końca sezonu i wydać opinię, chociaż... dla wielu zdobycie "tylko" mistrzostwa jest hańbą. Gdzie zatem byliście przed okresem rządów Barcelony dowodzonej przez Guardiolę? Odsyłam zatem do kart historii. Do czasów, kiedy zdobycie "majstra" było utopią i wizją szklanych domów.
Wspierajcie nowego trenera najmocniej jak potraficie. Ja tak uczynię. Będę się jednak mocno przyglądał jego pracy. Potem przyjdzie czas na podsumowania. Czy to jest naprawdę takie trudne? No chyba, że Barcelona kojarzy wam się tylko z Messim i nowym zawodnikiem - Neymarem. Wtedy nie będę miał więcej pytań...
0
Czytając ten artykuł, przypomniały mi się słowa niezapomnianego polskiego komentatora sportowego - Jana Ciszewskiego. Po jednym z meczów, kiedy nasza reprezentacja wychodziła z samolotu, padł komentarz: "(...) na płytę lotniska schodzą kolejno - jeden piłkarz, jeden prezes, jeden piłkarz, jeden prezes, itd". Nasz nowy trener również może pochwalić się niezłą "obstawą".
Pisząc jednak serio. Cieszę się, iż Tata jest już ze swoimi nowymi synami. Nie ma nic gorszego od destabilizacji w zespole, a brak pierwszego trenera z pewnością wprowadza do drużyny sporą dawkę chaosu. Pora zatem wziąć się do pracy. Sezon zbliża się coraz większymi krokami, niedługo pierwsze mecze o stawkę. Superpuchar Hiszpanii z podopiecznymi Diego Simeone. Co dalej? Walka na wszystkich frontach i to o najwyższe cele. Barcelona XXI wieku jest do tego zobligowana. Duma Katalonii ma grać i wygrywać. Tego oczekujemy, choć - jeśli się nie uda - nie będę ich potępiał. Pamiętam bowiem ponure czasy i lata bez jakichkolwiek sukcesów. Dlatego też śmieszą mnie komentarze, iż zdobycie mistrzostwa kraju to zbyt mało, by się cieszyć. Wybaczcie dygresję.
Zapowiada się arcyciekawy sezon, z potężną dawką krwi i potu. Łzy pozwolę sobie zostawić innym zespołom. Dużo zmian na ławkach trenerskich i liczne roszady w najsilniejszych drużynach europejskich. Sporo niewiadomych. Pewne jest jedno. Na Puchar Europy ma "chrapkę" wiele ekip. Co innego hiszpańskie podwórko. Przy całym moim szacunku dla innych zespołów - o mistrzostwo kraju ponownie powalczą tylko dwie ekipy. My i Real. Niech rozpoczną się już igrzyska.