rafkop8
Dołączył/a: wrzesień 2010
Łęczyca
37 obserwujących
18 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
W wypowiedzi naszego portero jest trochę sprzeczności. Jest już zmęczony oraz wypalony grą w Dumie Katalonii. W związku z tym... pogra jeszcze rok, a potem odejdzie. Zabrakło mi poniekąd bardziej męskich słów i takowych decyzji. Chyba, że chce wymusić na zarządzie sprzedaż w tym okienku transferowym i to zupełnie za darmo. Zaufalibyście komuś, kto mówi, iż jest już wypalony grą w danym klubie, ale chce go dalej reprezentować? Chyba nie. Coś tutaj - za przeproszeniem - skrzeczy. Nic to. Niezależnie od dalszych losów Valdesa, życzę mu wszystkiego najlepszego na nowej piłkarskiej drodze życia. Dziękuję jednocześnie za "szmat" czasu spędzony w Barcelonie oraz za wkład w niemalże wszystkie trofea Barcelony XXI wieku. Kto deprecjonuje te osiągnięcia jest chyba niespełna rozumu. Owszem, zdarzały mu się błędy, ale bezbłędni bramkarze nie istnieją. Zapamiętam go bardziej z udanych interwencji i wygranych meczów. Victor nie raz ratował nam przecież "tyłki". Za to wszystko wielkie dzięki i mój szacunek dozgonny.
0
Mam nadzieję, że to nie będzie "sądny" dzień dla wszystkich ludzi związanych i sympatyzujących z Dumą Katalonii. Jeśli chodzi o naszego portero, to spodziewam się oficjalnej informacji o opuszczeniu klubu. Szkoda, ale szanuję decyzję Valdesa. Chce spróbować sił w innej lidze, poznać odmienną kulturę jakiegoś kraju i filozofię innej drużyny? Życzę mu zatem wszystkiego najlepszego na nowej drodze piłkarskiego życia. Dziękuję również za potężny wkład w niemalże wszystkie trofea zdobyte przez Barcelonę w XXI wieku. Było ich sporo. Również dzięki grze Victora, choć wielu krzykaczy się z tym zapewne nie zgodzi. Niestety...
Wystąpienie Puyola? Jestem w szoku. Niewiadomych jest sporo. Nie sądzę jednak, iż Tarzan ogłosi urbi et orbi o zakończeniu profesjonalnej kariery. Byłaby to druzgocąca wiadomość. Nie tylko chyba dla kibiców Dumy Katalonii. Transfer do innego klubu? Ta sama kategoria i moje odczucia. Może będzie to "zwykłe" podsumowanie sezonu i podziękowanie kapitana skierowane w stronę Abidala i Valdesa. Przekonamy się jutro. Dzisiaj i tak otrzymaliśmy ponurą wiadomość na temat odejścia z klubu Erica. Nie chcę krytykować zarządu, sztabu trenerskiego (niedługo większość z was zacznie osądzać Tito za zanieczyszczenie Wisły oraz za wybuch I i II wojny światowej) oraz wszystkich świętych. Stało się, choć pewien niesmak pozostał.
0
Bojan Krkić. Miły, serdecznie uśmiechający się chłopak i... to właściwie wszystko. Wieczny talent, który jeszcze przez kilka lat będzie "dojrzewał". Być może ten proces potrwa nawet... do zakończenia kariery przez bohatera artykułu. Taką łatkę przypięto Bojanowi. Trudno się z nią de facto nie zgodzić. Życzę chłopakowi wszystkiego najlepszego (dzięki za strzelone bramki w barwach Barcelony), ale w nowym klubie. Powrót do Dumy Katalonii będzie bowiem dużym błędem. Mamy wielu graczy, którzy są o kilka klas lepsi od Bojana. Messi, Sanchez, Tello i nasz nowy gracz - Neymar. Inna półka, inny pułap. Nie ma zatem co zwodzić zawodnika i ponownie wypożyczać do innego klubu. Najlepszym rozwiązaniem, moim skromnym zdaniem, byłby transfer definitywny. To samo powinniśmy również uczynić w przypadku innych wypożyczonych graczy. Mamy wtedy jasną i klarowną sytuację. Nie wierzę w udane powroty po wypożyczeniu.
0
Alexis Sanchez i Alex Song. Powiem krótko: dzięki chłopaki. Chilijczyk, którego darzę ogromną sympatią, w końcu pokazuje się z jak najlepszej strony. Mam nadzieję, że jego forma z końcówki tegorocznego sezonu przeniesie się na następny. Wtedy to, po włączeniu do składu Neymara, poznamy prawdziwą moc ofensywną Dumy Katalonii. Jeśli chodzi o Kameruńczyka, to chłopak w każdym meczu prezentuje się dobrze lub nawet bardzo dobrze. Możemy jedynie żałować, iż otrzymywał on od Tito stosunkowo mało okazji do zaprezentowania swoich nieprzeciętnych umiejętności. Oby to się zmieniło. Nie widzę konieczności wystawiania Sergio w każdym niemalże meczu. Chyba, że trener zdecyduje się na grę tych dwóch piłkarzy jednocześnie. Kilka słów o Fabregasie. Nie ma chyba nic gorszego (pomijam kontuzje) u zawodnika, niż niepewność. Fabs wciąż nie ma stałego „przydziału” do konkretnej pozycji na murawie. Nie tylko, żeby było śmieszniej, w klubie. Dla mnie jest to taka piłkarska „poczekalnia” przed odejściem Xaviego na emeryturę. Krytykować za to wszystko byłego kanoniera nie wypada. Zwłaszcza, iż jest on drugim zawodnikiem Dumy Katalonii pod względem sumy bramek i asyst. Właściwie pierwszym, bo Leo wyrwał się już dawno z wszelkich kanonów piłkarskich. El Guaje? Cierpiałem wraz z nim. Szkoda, że nie udało mu się strzelić bramki. No i ta rezygnacja w oczach podczas zmiany. Czy to ostatnie chwile Villi w Barcelonie? Nie wiem. Nie chciałbym tego, ale… co ja mogę.
0
Thiago, podobnie jak Tello lub Montoya, będzie w niedalekiej przyszłości stanowić o sile Dumy Katalonii. Kiedy Xavi powie „pas” i zawiesi swoje buty na kołku, to właśnie młody Alcantara (wraz z Fabsem) przejmie rolę „reżysera” zespołu. Chłopak musi być jednak cierpliwy i z pokorą czekać na swoją szansę. W zespole jest tyle gwiazd i taka silna konkurencja, iż trudno jest zadowolić wszystkich pod względem ilości minut spędzonych na boisku. Wszystkie potężne kluby mają z tym pewnie „kłopot”. Thiago powoli będzie przejmował buławę generalską od Xaviego. Jestem o to spokojny. Nie chcę zatem słyszeć o jakimkolwiek wypożyczeniu lub co gorsza sprzedaży Alcantary. No chyba, że jest de facto bardzo nieszczęśliwy w naszym zespole. Mocno w to jednak wątpię.
0
Nie ma się co oszukiwać. Alves najlepsze lata ma już za sobą. Szkoda, bo Brazylijczyk w swojej optymalnej formie potrafił robić na murawie cuda. Ech, ta współpraca z Messim na prawej stronie boiska. Wiatrak i ośmieszanie obrońców innych drużyn. Dawnych wspomnień czar. Nic jednak nie trwa wiecznie. Banalne stwierdzenie, ale jakże prawdziwe. Dani prochu już nie wymyśli, a... konkurencja nie śpi. To dobrze. Najważniejszą rzeczą w zespole jest zdrowa rywalizacja. Martin Montoya. Lubię chłopaka. Podoba mi się jego gra. Szkoda jedynie, iż tak mało minut dostaje od trenera. W przyszłym roku powinno się to zmienić. Montoya zasługuje na to by stać się wkrótce ważnym ogniwem w układance Tito. Trzymam za niego kciuki i liczę na częstsze występy Martina w pierwszej jedenastce. Jeśli chodzi o Neymara, to mam nadzieję, iż gracz z Kraju Kawy szybko pojmie na czym polega gra w Europie. Jeśli wszystko zaiskrzy, to trio Neymar - Messi - Sanchez może zwojować świat. Musi jednak pojawić się chemia między tymi graczami. Na to liczę, a jeśli wszystko się dobrze ułoży, to klękajcie narody. Moc w ataku będzie straszna... niech tylko zarząd nie zapomni o wzmocnieniu formacji defensywnej. Bez tego może być krucho.
0
Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule artykułu odpowiem, iż... przekonamy się o tym po zakończeniu sezonu 2013/2014. Ja daję teraz kredyt zaufania naszemu trenerowi. To był dla Tito bardzo trudny sezon. Długi pobyt Vilanovy w Stanach Zjednoczonych z pewnością wpłynął na grę całej drużyny. Przy takiej chorobie nie jesteś z zespołem. Przeżywasz te dni z rodziną i z samym sobą. Duma Katalonii zeszła na drugi plan. Nie wierzę w boskość nowinek technologicznych. Drużyna musi czuć bliskość swojego opiekuna i na odwrót. Wspólne oddychanie tym samym, katalońskim powietrzem. Tego zabrakło. Z przyczyn niezależnych od nikogo. Kiedy Tito wygrywał wszystko, wynosiliście go na piedestały. Nadszedł kryzys i już chorągiewki łapczywie chwyciły przeciwny wiatr. Sprzedaż połowy zespołu, wyrzucenie na zbity pysk trenera, który według niektórych cierpiał chyba na (sic!) raka mózgu, a na koniec "radosne" propozycje całkowitej zmiany filozofii gry. Smutne i przykre to były komentarze, wypływające zapewne spod klawiatur tych, którzy znają Dumę Katalonii od momentu przyjścia Pepa Guardioli. Niech Tito przepracuje kolejny rok. Pełen, mam nadzieję, sezon. Wtedy zobaczymy, jakim de facto jest trenerem. W tym sezonie zdobyliśmy mistrzostwo kraju, a w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów dotarliśmy do półfinału. Tam zostaliśmy upokorzeni przez Bayern, który w tym sezonie niszczy każdego z napotkanych rywali. Za rok wrócimy, bogatsi o jedno, niezwykle pożyteczne doświadczenie. Przeżyłem Ateny oraz kompromitację z Dynamo Kijów. Takie porażki uczą pokory i dystansu do pewnych spraw. Nie tylko zresztą tego. Do wszystkiego trzeba podchodzić ze spokojem. To nie jest jakaś wirtualna gra. Zmienisz połowę zespołu, trenera, filozofię gry. Jeśli nie wyjdzie, to wyrwiesz kabel z gniazdka. To nie jest ta bajka, koleżanki i koledzy.
0
Do diaska. Wczoraj zobaczyłem w oczach El Guaje rezygnację. Nie chcę być złym prorokiem, ale to chyba będzie ostatni sezon Villi w Dumie Katalonii. Żałuję, bo chciałbym zobaczyć jak gra w przyszłym, po optymalnym przepracowaniu okresu przygotowawczego. Jak to wyglądało rok temu – wszyscy doskonale wiemy. Kto w przyszłym sezonie będzie stanowić o naszej sile w ataku? Trio Messi – Neymar – Sanchez może zwojować świat, pod warunkiem, że Brazylijczyk zrozumie na czym polega gra w Europie, a Chilijczyk będzie grał tak, jak w końcówce tegorocznego sezonu. Wracając do Alexisa. Zawsze powtarzałem, iż do chłopaka mam okrutną słabość. Cieszę się zatem niezmiernie, iż wszedł on w końcu na właściwy tor. Byle tak dalej. Trzymam za niego kciuki i rzucam (w pustkę) „przestrogę”: konkurencja nie śpi. Tello. Chłopak, który nie raz nas jeszcze zadziwi. Przyszłoroczny joker w talii Tito. Kto wie, może ugra dla siebie coś więcej. Pedro? Nie mam w zwyczaju polować na czarownice, ale ten sezon był w jego wykonaniu, delikatnie rzecz ujmując, fatalny. Gorzej grać już chyba nie można i jest to, póki co, jedna z niewielu pozytywnych informacji dla Pedro. Wracając do wczorajszego meczu. Wyjątkowo krótko: Alexis Sanchez i Alex Song. Dzięki chłopaki. Chilijczyk zostaje na przyszły sezon – to pewne (choć do takowych zaliczane są podobno tylko śmierć i podatki). Jeśli natomiast usłyszę o sprzedaży Kameruńczyka, to krew mnie chyba zaleje.
0
Nie wiem jak potoczą się losy Brazylijczyka w Dumie Katalonii, ale cieszę się, że ta telenowela już się zakończyła. Bałem się zdecydowanie większej ilości odcinków. Neymar jest nasz. Marzenie Tito zostało zrealizowane. Czy będzie to przysłowiowy strzał w dziesiątkę? Zobaczymy. Póki co nie ma chyba sensu stawiać jakichkolwiek prognoz. Z pewnością jest to jednak nieprzeciętny talent. Zainteresowanie ze strony wielkich klubów, takich jak my, Real lub Bayern tylko to potwierdza. Jeśli chłopak "zrozumie" na czym polega gra w Europie oraz przyswoi sobie styl Barcelony, to możemy być świadkami narodzin wielkiego piłkarza. Duet Messi - Neymar może wyznaczyć nowe kanony w futbolu, a ich wspólna gra może przynieść naszemu klubowi wiele trofeów. Do tego jest jednak potrzebne coś jeszcze. Będę to powtarzał jak mantrę. Musimy wzmocnić formację defensywną. Bez tego próżno będzie nam czekać na kolejne puchary. Zarząd, po sprowadzeniu gracza z Kraju Kawy, nie powinien "usnąć" w błogim przeświadczeniu, iż już dokonał rzeczy wielkiej i nic nie trzeba dalej robić. Musimy zintensyfikować poszukiwania jednego lub dwóch obrońców z potężnym CV. Do tego dojdzie kupno klasowego bramkarza. "Polowanie" nie zostało jeszcze zakończone. Przed ludźmi odpowiedzialnymi za transfery w naszym klubie jeszcze dużo pracy. Ciekawe jak to się wszystko zakończy.
P.S. Ile herbów ucałował już Zlatan???
P.S.2 Nazwisko Ukraińca na tej liście razi mnie okrutnie.
0
Transfer kapitana Manchesteru City od początku zaliczany był do gatunku fantasy. Sprawa się wyjaśniła i trzeba teraz szukać wzmocnień w defensywie gdzie indziej. Nie będzie to łatwe zadanie. "Wyciągnięcie" z Paryża Silvy jest utopijnym pomysłem zarządu. Trzeba było o tym myśleć rok temu. No chyba, że zdarzy się jakiś cud (przez duże "C") i Brazylijczyk zawita na Camp Nou. Kolejny z kandydatów, czyli Mats Hummels. Tutaj nie przesądzałbym jeszcze sprawy. Niemiec co prawda powiedział, iż chce zostać w Dortmundzie, ale jak rozwiną się sprawy - pożyjemy i zobaczymy. Dzisiejszy finał przegrali, a kilku chłopaków prawdopodobnie opuści po sezonie zespół z Zagłębia Ruhry. To wszystko może spowodować zmianę decyzji Hummelsa. Fakt pozostaje natomiast faktem. Jeśli chcemy zdobywać trofea w przyszłym sezonie, to musimy wzmocnić naszą obronę. Przekleństwo tegorocznego sezonu musi zostać ujarzmione. Potrzebujemy do tego jednego lub (jeśli wystarczy pieniędzy) dwóch klasowych obrońców. Tarzan i Abidal młodsi nie będą, a Adriano nie stanie się nagle chodzącym okazem zdrowia. Alves natomiast nie powróci już do szczytowej formy sprzed kilku lat. Montoya i Bartra? Nie oszukujmy się. Tito niespecjalnie im ufa. Może to się jednak zmieni w przyszłym sezonie. Ja bym coraz częściej stawiał na Montoyę. Chłopak ma talent. Trzeba tylko... dać mu szansę. Nie chcę ponadto oglądać kolejnych eksperymentów z wystawianiem na siłę Adriano. Sergio lub Songa w roli ostatniej instancji przed bramkarzem. Zespół formatu Barcelony nie powinien sobie pozwalać na takie "sztuczki". Ciężkie dni (tygodnie) przed naszym zarządem i sztabem trenerskim. Nikt jednak nie powiedział, że będzie łatwo. Wzmocnienie defensywy jest jednak sprawą obligatoryjną. Samym atakiem nic się nie ugra. Nie chcę powrotu do ponurej filozofii sprzed lat: "Najwyżej będziemy wygrywać 6:4". Nie wygrywali...
0
Dopóki nie zobaczę chłopaka w naszej koszulce, to nie uwierzę. Cieszę się natomiast, iż sprawy zaczęły nabierać szybszego obrotu. Wakacje z Neymarem? Tego bym nie chciał. Niekończąca się opowieść i codzienne stosy informacji związanych z graczem Santosu. Nudy i iście brazylijska telenowela. Czekam zatem na oficjalny komunikat. Trio Messi - Neymar - Sanchez? Południowoamerykańskie zestawienie może dokonać cudów w przyszłym sezonie. Taką mam przynajmniej nadzieję. Do tego magicznego kociołka wrzucimy jeszcze Tello i mam nadzieję El Guaje. Drżyjcie narody. Co dalej? Świat nie kończy się bowiem na graczu z Kraju Kawy. Trzeba zagiąć parol na jakiegoś klasowego bramkarza oraz obrońcę (najlepiej dwóch. Nie wiem jednak, czy wystarczy na to pieniędzy w budżecie). Konkretne nazwiska? Nie podam. Od tego są inni. Bez wzmocnień w formacji defensywnej nie osiągniemy jednak sukcesów w przyszłym sezonie. Puyolowi i Abidalowi wiosen nie ubędzie, a Adriano nie stanie się nagle podręcznikowym okazem zdrowia. Dosyć mam eksperymentów z ustawianiem Adriano lub Songa w roli ostatniej instancji przed bramkarzem. To nie jest ich świat i bajka. To tyle z mojej strony.
0
Bardzo się cieszę. Do Chilijczyka, o czym pisałem już wielokrotnie, mam potężną słabość. To dobra i "oczyszczająca" informacja. Klub mu ufa, a sam zainteresowany powinien to zaufanie wykorzystać i spłacić (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Czuję, że to nastąpi już w przyszłym sezonie. Presja, a przede wszystkim ta niepewność jutra odeszła. Ten dynamit musi zatem w końcu wybuchnąć całą mocą. Mocno w to wierzę. Nie patrzę na zawodników Dumy Katalonii tylko przez pryzmat różowych okularów. Nie napiszę zatem, iż Sanchez wypadł w tym sezonie bardzo dobrze. Początek sezonu był w jego wykonaniu, delikatnie rzecz ujmując, katastrofalny. Nie przyłączyłem się jednak wtedy do krzykaczy, którzy w trakcie sezonu sprzedają (kilkunastu) i kupują (kilkudziesięciu) zawodników. Cierpliwości i dystansu do pewnych spraw wam życzę. Wierzyłem w chłopaka i w końcówce sezonu moja cierpliwość została wynagrodzona. Alexis wszedł na wyższe obroty, stając się jednym z kluczowych graczy Barcelony. Widać to było chociażby po zacnej współpracy z Fabregasem. Po ostatniej kolejce ligowej moja pewność co do pozostania Chilijczyka w zespole wzrosła. Dlaczego?... Bo nie wybiegł na murawę. Na niej pojawili się natomiast Pedro oraz El Guaje. Odebrałem to jako test dla tych zawodników. Jedna z ostatnich szans na przekonanie trenera. Tello i Sanchez grzecznie czekali na ławce. Oni zostaną. Nie wiem natomiast, jak potoczą się dalsze losy Pedro i Davida. Trudny orzech do zgryzienia i nieprzespane noce przez naszego trenera. Nikt jednak nie powiedział, że będzie łatwo... Choć z tej dwójki mam swojego "faworyta" do odejścia. Niestety...
0
Niestety, coraz więcej dociera do nas sygnałów, iż El Guaje nie zostanie na następny sezon w Dumie Katalonii. Chłopak chce w końcu zacząć grać regularnie, a tego Barcelona nie może mu zapewnić. Sytuacja może się jeszcze bardziej skomplikować w przypadku kupna Neymara (lub innego napastnika). Nie ukrywam, darzę byłego "Nietoperza" dużą estymą i chciałbym, aby pozostał w zespole na następny sezon. Villa będzie miał bowiem szansę przepracować cały sezon przygotowawczy. Rok temu, z przyczyn wszystkim wiadomych, nie mógł w takowych przygotowaniach uczestniczyć pełną parą. To z pewnością miało wpływ na jego całoroczną dyspozycję. Nic to. Pożyjemy, zobaczymy. Lato zapowiada się z pewnością gorące. Może nie za oknem, ale w budynkach klubowych z pewnością temperatura wzrośnie. Szykuje się kilka zmian. Mam nadzieję, że nie obejmą one tylko graczy z zewnątrz. Miłość klubu do wychowanków jest być może romantyczna, ale nie powinno się popadać w skrajność. Wszyscy wiemy jak przeważnie kończyli romantycy. Wypośrodkowanie w podejmowaniu decyzji oraz spokój - tego oczekuję od zarządu i sztabu trenerskiego.
0
To niesprawiedliwe. Dlaczego piłkarze pokroju Xaviego muszą się starzeć. Takich graczy jak on chciałoby się oglądać "wiecznie". Geniusz futbolu, który charakteryzuje się boiskową mądrością, wspaniałym przeglądem pola i troską o zwiększanie zdobyczy bramkowych swoich kolegów. Grajków o takiej charakterystyce jest już coraz mniej na świecie. Niestety. Do diaska. Kiedyś usłyszymy z jego ust słowo: "pas", a potem buty zawisną na kołkach. Smutna i ponura prawda. Nieunikniona ku rozpaczy wielu. Chłopak, poprzez lata ciężkiej pracy w naszym klubie, stał się jego ikoną, symbolem oraz prawdziwym przywódcą Dumy Katalonii. Kto wie, może następnym w kolejce po buławę generalską będzie właśnie Thiago. Kolejny nieprzeciętny talent i diament, który już wkrótce - wraz z Fabregasem - stanowić będzie o sile drugiej linii Barcelony. Do tego kociołka magii wrzucimy jeszcze Iniestę i już mamy mieszankę wybuchową na lata. Jak czytam kolejne "sensacyjne" i wyssane z palca doniesienia o sprzedaży Thiago lub Cesca, to nie wiem - śmiać się, czy też płakać. Alcantara już wkrótce będzie kluczowym graczem zespołu (nie wspominam nawet o Fabsie, który już teraz jest bardzo ważnym ogniwem Dumy Katalonii). Do tego czasu powinien czerpać jak najwięcej nauk od swojego nauczyciela Xaviego Hernandeza. Z pewnością mu się to przyda... w barwach Dumy Katalonii
0
Jeśli chodzi o moją skromną osobę, to proszę zarząd i sztab trenerski o jeszcze jeden rok dla El Guaje. Pełen sezon bez jakichkolwiek myśli o dawnej, poważnej kontuzji. W tym David wracał do formy, nie biorąc na poważnie udziału w sezonie przygotowawczym. Wszystko przez ten ponury uraz. Teraz będzie już lepiej. Powinno być lepiej. Zawsze ceniłem byłego „Nietoperza”. Mam nadzieję, że informacje zawarte w ostatnim akapicie punktu czwartego nie są tylko wymysłem mediów. To po pierwsze. Po drugie? Jeśli miałbym już kogoś wskazać palcem i zesłać go na „pożarcie”, to wybór mój padłby na Pedro. Trzeba w końcu podjąć jakieś męskie decyzje, odrzucić sentymenty i miłość do wychowanków na bok. Jeśli już musimy kogoś sprzedać z formacji ofensywnej, to niech to będzie Pedro. El Guaje niech zostanie.
P.S. Nie uważacie, koleżanki i koledzy, iż ostatni mecz ligowy był właśnie takim testem? Motywem do podjęcia pewnych decyzji. Dlatego w pierwszym składzie pojawił się zarówno Pedro, jak i Villa. Zabrakło natomiast Alexisa i Tello, którzy, moim skromnym zdaniem, na pewno będą dalej reprezentować barwy Dumy Katalonii.
0
Do diaska. Gdyby można było zatrzymać czas. Abidal, Xavi oraz Puyol. Niestety, wiosen naszym chłopakom nie ubywa i coraz częściej pojawiają się głosy, iż niedługo ich buty zawisną na kołkach. To są trudne momenty. Sentymentalizm. Wszyscy doskonale wiemy jaką drogę życiową przeszedł ostatnio Francuz. Wygrał z okrutną chorobą, dając nadzieję innym ludziom. Nie wiem jakie zapadną ostateczne decyzje, ale chciałbym, żeby Eric został w zespole. Przez kolejny rok jako piłkarz, a potem już za biurkiem klubowym w roli jednego z członków zarządu. On naprawdę może jeszcze dużo dać Dumie Katalonii. Po takiej długiej nieobecności wrócił i w swoim "debiucie" wypadł jak profesor. Tacy zawodnicy są potrzebni. Mentorzy i nauczyciele dla młodszych kolegów. Nie tylko na murawie, ale i w szatni. Doświadczenie i spokój. To z pewnością przyda się w chwilach kryzysu. Abidal może to jeszcze zapewnić Barcelonie i kolegom z drużyny.
0
C.D
Tito otrzymuje ode mnie kredyt zaufania, bo wiem, iż nie mógł dać w tym sezonie od siebie wszystkiego. Żadne nowinki technologiczne nie zastąpią bycia z zawodnikami. Wspólnie „śmiać się i kląć”. Tego, z wiadomych przyczyn, nie było przez dłuższy czas. Myśli o chorobie nie rozpoczęły się u naszego trenera wraz z kupnem biletu do Nowego Jorku. Nie zakończyły się również od razu po powrocie do Barcelony. Naprawdę, czy tak trudno to zrozumieć? Pewnie, lepiej napisać, iż „Tito ma chyba raka mózgu, bo wystawił taki, a nie inny skład”. Trudno nawet skomentować takie wpisy. Było ich jednak sporo. Dumę Katalonii czekają zmiany. Nie potrzebujemy rewolucji. Spokój i podejście do wielu spraw na chłodno. Tego nam trzeba. Nie wiem, jakim będziemy dysponować budżetem, ale za priorytet uważam kupno dwóch klasowych obrońców. Defensywa była bowiem w tym sezonie naszą największą bolączką. Złożyło się na to wiele czynników, jak chociażby liczne kontuzje. Jeśli odejdzie nasz podstawowy portero, to zarząd będzie musiał wypełnić lukę na tej pozycji. Jeśli wystarczy pieniędzy, to pokuśmy się o dobrego napastnika. Niech ma w sobie nutkę egoizmu. To tyle jeśli chodzi o transfery. Zmiana filozofii gry? Na dodatek całkowita? Nie rozśmieszajcie mnie. To nie jest zamek z piasku. Tego nie da się zburzyć z piątku na sobotę. My ponadto tego nie potrzebujemy. Korekty? Tak, takie rzeczy są zawsze mile widziane. To tyle. Na radykalną stronę barykady nie przejdę, a wszystkim krzykaczom życzę więcej cierpliwości i dystansu do pewnych spraw. Historia Barcelony nie rozpoczęła się bowiem od chwili, kiedy za sterem klubu stanął Pep Guardiola.
0
Zaraz powieją chorągiewki na wietrze. Rozpocznie się polowanie na czarownice, wyprzedaż połowy zawodników, żądanie zdymisjonowania naszego trenera oraz próba całkowitego obalenia filozofii gry Dumy Katalonii. Sezon był nieudany, a wręcz straszny. Winę ponosi Pedro oraz Sanchez. No i Tito, który zupełnie nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Pojawią się propozycje jednoczesnego sprowadzenia Neymara, Kuna, Rooneya i innych zacnych napastników. To będzie dopiero rewolucja i burza. Właśnie z takim radosnym przeświadczeniem wielu z was będzie chciało wkroczyć w nowy sezon. Ja jednak stanę po drugiej stronie barykady. Nie pokłonię się zwolennikom radykalizmu. Nie będę miał gorącej głowy. Dlaczego? Bo pamiętam lata, kiedy Barcelona grała tragicznie, a myśl o pucharach była utopią i snem wariata. Ten rok nie był idealny. Był dobry. Odzyskaliśmy mistrzostwo kraju. To wielki sukces. Nie deprecjonujcie tego. „Zdobyliśmy ligę, bo ogrywaliśmy słabe zespoły”. Na tym, do jasnej cholery, polega liga. To jest właśnie jej główna idea. Wszystkie drużyny startują ze wspólnego miejsca. Po długim biegu na metę dobiega zwycięzca. By to uczynić musi cały czas utrzymywać w miarę równe tempo. Zrywy dziejowe nic tu nie dadzą. Trudna zatem to sztuka, a nam się udało. Po raz czwarty w przeciągu pięciu ostatnich lat. Potężny wynik. Na arenie międzynarodowej nie poszło nam tak dobrze. Dotarliśmy do… półfinału. Po raz kolejny z rzędu. Od Bawarczyków dostaliśmy gargantuiczną lekcję futbolu, ale drużyna z Monachium jest w tym sezonie nauczycielem nie tyle okrutnym, co jedynym. Za rok wrócimy, bogatsi o jedno ważne doświadczenie. Weźcie też pod uwagę, iż był to skomplikowany sezon. Przede wszystkim w aspektach, które nie były związane stricte z futbolem. Choroba Tito oraz Abidala. Przeświadczenie tych dwóch osób, iż są rzeczy ważniejsze, niż sport.
0
constantine16
W takim razie jest nas dwóch. Myślę, że zbierze się większa ilość ludzi, którzy odpowiedzą krzykaczom wszelakim, iż nie tędy droga. Nie ich ścieżką powinna podążać Duma Katalonii. Pamiętasz te ponure przedmeczowe (podkreślam: PRZEDMECZOWE) komentarze okraszone rynsztokowym słownictwem? Tak, właśnie te skierowane pod adresem naszego trenera. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby pisać, iż Tito ma, for example, raka mózgu. Przy takiej zwykłej historii, jaką jest podanie składu. Regres niektórych opinii był w tym sezonie straszny. No tak, zdobyliśmy "tylko" mistrzostwo kraju. Barcelona powinna na wieki, wieków amen grać tak, jak w pierwszym okresie rządów Pepa Guardioli. Bo przecież nie istniało żadne "wcześniej". Lata bez jakichkolwiek pucharów? To dla krzykaczy odległa historia z domieszką fantastyki. Nawet nie chcę myśleć, jakie pojawiłyby się wtedy komentarze. Wulgaryzmy i wstawianie ku podniesieniu swojego ego kilku przecinków. Piszesz o leku na całe zło - równowadze. Taki medykament przyjmę z miłą chęcią. Trzeba coś zmienić, ale wszystko powinno obyć się w granicach zdrowego rozsądku. Na chłodno i po dogłębnej analizie. Wyrzucić Tito? Wymienić pół składu na samych napastników? Zmienić całkowicie wieloletnią filozofię gry? Mnie takie propozycje doprowadzają do szału. Ciebie zapewne też. Wielkie dzięki za Twój komentarz, jak i za wiele innych. Pozdrawiam.
0
Niech nasz jutrzejszy przeciwnik bawi się świetnie, my zróbmy to samo i już mamy mecz stricte pod publikę. To co pisałem wczoraj. Wszystko jest już praktycznie rozstrzygnięte. Nadszedł zatem czas na otwartą piłkę i wymiany ciosów z obu drużynowych pięści. Na to liczę i tego się spodziewam po batalii z Realem Valladolid. Ostatni gwizdek i kontynuowanie radości z powodu zdobycia mistrzostwa kraju. Do diaska. To czwarte takie trofeum w ostatnich pięciu latach. Gargantuiczny wynik. Część z was, koleżanki i koledzy, może deprecjonować tegoroczne osiągnięcia. Ja jednak jestem zadowolony z tego sezonu (blamaż z Bawarczykami z grzeczności przemilczę. Za rok wrócimy mocniejsi o jedno pożyteczne doświadczenie), choć nie ukrywam - liczę na kilka zmian (tylko i wyłącznie personalnych). Na głębsze rozważania pozwolę sobie jednak wraz z końcem ligi. Nie zawsze jednak można wygrywać wszystko, a Duma Katalonii nie powstała od chwili zatrudnienia Pepa Guardioli w roli pierwszego trenera. Bywały lata chude, gdzie bycie mistrzem swojego kraju nawiązywało do wizji szklanych domów. Utopia i sen wariata.
0
Z całą pewnością był to trudny sezon dla Dumy Katalonii. Złożyło się na to wiele czynników. Nie tylko o sporcie w najczystszej postaci będzie tu mowa. Choroba Tito. Dramat trenera. Człowieka. Rodziny. Wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Duma Katalonii pozbawiona opiekuna. Żadne nowinki technologiczne nie zastąpią wspólnego oddychania powietrzem stadionu i szatni. Nikt mi tego nie wmówi. Tito po prostu był nieobecny. Wspólnie "śmiać się i kląć". Tego nie było. W takich chwilach myślisz o swojej chorobie oraz rodzinie. Klub, słusznie zresztą, schodzi na drugi plan, grzecznie chowając się w cień. Kredyt zaufania. Powtarzam to jak mantrę. Niech Tito przepracuje cały sezon. Wtedy zobaczymy jakim jest trenerem. Ten rok nie był miarodajny. Nie znoszę krzykaczy, którzy wszystkie katalońskie grzechy zepchnęli na Vilanovę. Nie upraszczajcie tego. Nie w ten sposób i nie przy użyciu tylu rynsztokowych słów. Tito sobie po prostu na to nie zasłużył. To nie koniec. Dramat Abidala. Walka z nowotworem i długa niepewność. Czy wróci do zawodowego futbolu? Jeśli tak, to w jakiej będzie dyspozycji i na ile minut gry pozwoli mu własny organizm. Wciąż nie jesteśmy pewni, jak potoczą się dalsze losy Francuza. Smuci mnie jedynie fakt, iż klub nie za bardzo kwapi się do przedłużenia umowy z Abidalem. To wszystko, gdzieś w podświadomości, musiało wpłynąć na grę i psychikę innych zawodników. Owszem, z formą też nie było za różowo w dalszej części sezonu (pisałem już o tym wielokrotnie. Nie ma sensu się zatem powtarzać), ale te dwie, skrócone przeze mnie, historie o Tito i Abidalu odcisnęły jakieś piętno i mroczny znak na sezonie 2012/2013. Jak oceniam ten okres? Mistrzostwo kraju oraz dwa półfinały. Wygląda to przyzwoicie. Pamiętam dużo gorsze czasy. Lata bez jakichkolwiek pucharów. Biję więc brawa dla Tito, Abidala i pozostałych chłopaków.
0
Oj, strasznie dużo cukru wdarło się do wypowiedzi trenera Realu Valladolid. Sergi Roberto i Rafinha mają duże doświadczenie? Jakby to delikatnie powiedzieć - nie przesadzajmy. Nie deprecjonujmy tego pojęcia. Doświadczony jest Xavi, Puyol, Iniesta, itd. Gracze wymienieni przez Dukica muszą jeszcze dużo popracować, abyśmy mogli nazwać ich doświadczonymi.To zdolni i bardzo perspektywiczni młodzi ludzie, ale nie róbmy z nich od razu gwiazd pierwszego formatu. Każda drużyna chciałaby mieć ich u siebie? Nie sądzę. Przecież do końca nie jesteśmy pewni, czy... zarząd oraz sztab trenerski Dumy Katalonii chcą ich pozostania w zespole. Jeśli zaś chodzi o najbliższe spotkanie ligowe, to spodziewam się potężnej gry "pod publikę". Wszystkie rozstrzygnięcia praktycznie już zapadły. Można zatem zagrać otwarty futbol, pozbawiony nieczystej gry i brzydkich fauli. Na to liczę. Cios za cios i odłożenie w kąt wszelkich podwójnych gard. Na koniec zwycięstwo naszych chłopaków i dalsza część świętowania tytułu dla najlepszej drużyny w Hiszpanii. Czwarte takie trofeum w ostatnich pięciu sezonach. Brzmi zacnie.
0
Rozumiem, że "bohaterem" dzisiejszego wieczoru będzie ten człowieczek, który z nudną monotonią wrzuca ciągle ten sam tekst pod przeróżnymi artykułami. Administratorzy zrobili sobie natomiast dzień wolny. Szkoda, bo takich ludzi powinno się karać dożywotnim zakazem zamieszczania komentarzy. Zastanawiam się tylko chłopczyku, po co Ty to robisz? Jeśli chodzi o tematykę związaną z futbolem, to ta strona jest jedną z najlepszych w Polsce. Nie zaśmiecaj jej swoimi idiotycznymi wpisami. Przepraszam, jednym wciąż powielanym tekstem. Nie powiodło Ci się w życiu, zostałeś skrzywdzony i teraz czerpiesz radość ze swojej anonimowej twórczości? Lecz się.
0
Młody, świetnie zapowiadający się bramkarz. Chłopak, który przez cały sezon utrzymuje równą formę. Godny następca Victora Valdesa. Kupmy go zatem i nie patrzmy na cenę. Wart jest bowiem każdego euro... wybaczcie ironię. Do diaska. Po raz kolejny, szanowna redakcjo, zadaję pytanie. W jakim celu ukazują się takie informacje? Zgroza sięgnęła zenitu. Kilka "pięter" niżej znowu mamy jakąś informację związaną z Reiną. Tym razem wplątany we wszystko został Tello. Dziękuję za potężną dawkę śmiechu. Usypianie mojej córki poszło na marne. Przyszłość Dumy Katalonii, diament i demon szybkości zamieni się klubami z przeciętnym bramkarzem. Gdyby żył Stanisław Bareja, to nakręciłby o tym zacny film. Naprawdę, nie wszystkie artykuły trzeba umieszczać. Z niecierpliwością czekam na kolejną dawkę gargantuicznych felietonów. Artykuły, które poruszają ważne tematy związane z naszym klubem. Tak, to jest to. Plotki i ploteczki transferowe, neverending story dotycząca Neymara, Rooneya i innych. To jest już nudne i nijak się ma do rzeczywistości. Póki co w kategorii absurdów wymiana Tello na Reinę zajmuje pierwsze miejsce.
0
Piękny etap niezwykłej historii Dumy Katalonii został zamknięty. Czy na zawsze? Nigdy nie mówmy nigdy. Być może za kilka (-naście) lat nozdrza Guardioli poczują zew stadionu Camp Nou. Póki co życzę mu wszystkiego najlepszego w nowym klubie. Ironia. Właśnie ten zespół wgniótł nas w ziemię w półfinale Ligi Mistrzów, wybijając z głowy myśli o powrocie na Wembley. Bawarczycy. Ciekawe jak drużyna z Monachium będzie się prezentować pod batutą Pepa? Czy pojawią się katalońskie akcenty? My z kolei musimy iść dalej, z nowym – starym trenerem. Zawsze jednak będę miał w sercu Guardiolę i jego rządy w Barcelonie. Stworzył on bowiem być może najlepszą drużynę w historii futbolu. Nie był idealny, ale tacy nie istnieją. Miał jednak to „coś”. Magnetyzm, który przyciągnął wielu.Będzie o czym opowiadać naszym wnukom.
0
„Aby powtórzyć sukcesy ostatnich lat, musimy grać dokładnie w ten sam sposób”. Okrutnie zgrzyta w tej wypowiedzi słowo „dokładnie”. Stojąc w miejscu tak naprawdę się cofasz. Utarty slogan, ale jakże prawdziwy. Nie, my musimy coś zmienić. Nie potrzebujemy zmian radykalnych. Będę to powtarzał jak mantrę – nie jestem zwolennikiem radykalizmu. Drobne korekty są jednak obligatoryjne. Jeśli Duma Katalonii wciąż będzie wierzyć w swoją boskość, to przyszły sezon może nam przynieść wiele rozczarowań. Bayern i Real. Te dwie drużyny podważyły nasze zdanie o niezniszczalności zespołu. Liga Mistrzów i Puchar Króla. Finały bez nas. Musimy zatem zachować czujność i unikać takich wpadek w przyszłości. Do tego są jednak potrzebne zmiany. Podstawy mamy i to zacne. Cierpieliśmy w defensywie, a więc naturalnym powinno być wzmocnienie tej formacji. Jeśli fundusze pozwolą, pomyślmy o jakimś lekko „egoistycznym” napastniku. Nie wiemy również jakie decyzje zostaną podjęte względem naszego portero. Jeśli odejdzie, to czeka nas kolejny wydatek. Trenerowi, o czym pisałem już wielokrotnie, dają kredyt zaufania. Ten rok był bowiem dla niego trudny. Ciężka choroba, bycie z rodziną oraz z samym sobą. W takiej sytuacji nie myślisz o zespole. Korekty w ustawieniu i sposobie gry? To już zostawiam trenerowi. Dużo będzie jednak zależeć od ewentualnych wzmocnień zespołu. Dosyć marudzenia. Cieszmy się ze zdobycia mistrzostwa kraju. Czwarte takie trofeum w ostatnich pięciu latach. Brzmi pięknie.
P.S. (krótkie): Kupno Jordiego Alby było strzałem w przysłowiową „dychę”. Oby więcej takich wzmocnień.
0
Alexis Sanchez. Nigdy nie ukrywałem, że do Chilijczyka mam potężną słabość. Cieszę się zatem z faktu, iż chłopak w końcówce sezonu złapał wreszcie odpowiedni rytm (ech, ta chemia pomiędzy nim a Fabregasem). Nie przeczę. Początek rozgrywek w jego wykonaniu był, delikatnie rzecz ujmując, słaby. Mając jednak w pamięci debiutancki sezon Alexisa w Dumie Katalonii, gdzie pomimo kilku kontuzji udało mu się nastrzelać kilka bramek i zaliczyć parę asyst, postanowiłem dać mu kredyt zaufania. Takowy daję mu również na przyszły sezon. Mam nadzieję, że zarząd oraz sztab trenerski nie wpadną na szalony (moim zdaniem) pomysł sprzedaży Sancheza. Po nieudanych występach na arenie międzynarodowej i blamażu z Bawarczykami pojawi się pewnie w głowach tych na „górze” czarna lista winowajców. Oby nie składała się ona tylko z graczy z zewnątrz. Czytając wasze komentarze, koleżanki i koledzy, stwierdziłem, iż wyrok kibiców już zapadł. Pedro. On wypadł w tym sezonie najsłabiej (jeśli chodzi o graczy ofensywnych). Czy odejdzie? Nie wiem. Obawiam się, iż pierwszym do odstrzału będzie El Guaje. Jeśli chodzi o napastników, to: Tello – przyszłość klubu. Diament, który potrzebuje jeszcze delikatnego szlifu. Ma się jednak od kogo uczyć. Zostaje. Sanchez – ten dynamit musi w końcu narobić potężnego huku. Mocno w to wierzę. Zostaje. Na temat Argentyńczyka nie ma chyba sensu się wypowiadać. El Guaje? Chciałbym, aby został. Prośba rzucona w próżnię, bo coś mi się wydaje, iż osoby odpowiedzialne za nasz klub myślą inaczej. Na koniec Pedro. Szanuję jego udział w niemalże wszystkich zdobytych trofeach. Chłopak strzelał przecież wiele ważnych bramek, jak choćby ta przeciwko Manchesterowi United w finale Ligi Mistrzów. W tym sezonie gra jednak katastrofalnie. Czy narodzi się na nowo? Nie wiem. Może przyszedł jednak czas na kilka męskich decyzji ze strony Sandro i Tito…
0
C.d.
Przewietrzenie w szatni? Tak, to się zawsze przyda. Mam nadzieję, że tym razem lista wyklętych nie będzie się składać z samych zawodników z zewnątrz. Wizja grania tylko i wyłącznie wychowankami jest romantyczna, ale wiemy jak przeważnie kończyli bohaterowie tej zacnej epoki. Pojawiły się też głosy o całkowitej zmiany koncepcji gry. Wiecie co to oznacza? Zburzenie wszystkiego, co było budowane przez tyle lat. Począwszy od idei La Masi, a skończywszy na pierwszej drużynie. Tego nie da się zrobić machnięciem czarodziejskiej różdżki. Cochise napisał kiedyś, iż kilka klas wymaga remontu. Z tym się zgodziłem i zdania nie zmienię. To można zrobić. Zburzyć jednym kopnięciem szkołę, myśl i filozofię? Nie róbcie sobie żartów. Przed nami gorący okres. W pogodę za oknem już dawno przestałem wierzyć, ale temperatura w budynkach klubowych będzie z pewnością gorąca. Jeśli chodzi o moje życzenia, to są one niezmienne. Potrzebujemy dwóch obrońców klasy światowej. Jeśli w kasie klubowej coś pozostanie, to kupmy napastnika o lekko „egoistycznych” cechach. Nie wiem również jakie zapadną decyzje w związku z Valdesem. „Transferowych” nazwisk nie podam. Od tego są inni. Pozdrawiam wszystkich kibiców Barcelony. Od wczoraj świętujemy zdobycie mistrzostwa Hiszpanii. Jak będzie się przedstawiać sytuacja w przyszłym sezonie? Bóg raczy wiedzieć.
0
Butelka od szampana stoi samotnie koło lodówki. Wczoraj, dzięki naszemu rywalowi zza między, udało nam się odzyskać tytuł najlepszej drużyny w Hiszpanii. Pięć lat i cztery mistrzowskie pierścienie. Gargantuiczny wynik. Chwała chłopakom i trenerowi za prymat na krajowych boiskach. Jest i ciemna strona księżyca. Zawsze musi się gdzieś przewinąć. Nie ma ideałów. Nie tylko zresztą w sporcie. Arena międzynarodowa. Od początku elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów szło nam jak po grudzie. Wymęczone zwycięstwa oraz porażka ze Szkotami. To był dopiero zwiastun koszmaru. Batalia z Milanem i cud na Camp Nou. Potem dwa remisy z PSG. Na sam koniec walec co się Bayern zowie. Rozjeżdża on w tym sezonie wszystkich. Z nami zrobił to samo. Bez emocji, bez uczuć. Jak z Milanem w Atenach lub w dwumeczu z Dynamo Kijów. Dawno nie zostaliśmy tak upokorzeni. Jedna butelka bąbelek mniej. To nie koniec. W półfinale Pucharu Króla odpadliśmy z Realem. Telegraficzny skrót naszych dokonań. Wizje na przyszły sezon? Nie przyłączę się do krzykaczy, którzy gotowi są porwać Pepa i przykuć go kajdankami do naszej ławki. Na wieki wieków amen. Nie będę rzucał haseł przypominających ponurą filozofię Dumy Katalonii sprzed kilkunastu lat. Kupmy jednocześnie kilku napastników i będziemy wygrywać 6:4. Skończyło się to tragicznie, a zwolenników tej teorii odsyłam do kart historii Dumy Katalonii. Po blamażu z Bayernem pisałem o potrzebie dogłębnej analizy poczynań drużyny i trenera. Bez emocji, na chłodno. Dzisiaj myślę podobnie. Chłód w głowie pozostał. Tito otrzyma ode mnie kredyt zaufania. Niech oddycha przez cały sezon wspólnym powietrzem z zawodnikami. Z Barcelony do Nowego Jorku droga była daleka. Żadne nowinki technologiczne tego nie zmienią. Przy takiej chorobie nie myślisz o zespole. Jesteś z rodziną i samym sobą.
0
Tito powinien wystawić dzisiaj najmocniejszą jedenastkę z możliwych. Nie sugerować się "nazwiskami", ale aktualną dyspozycją. Wczoraj posępna matematyka ostatecznie potwierdziła, iż Duma Katalonii zdobyła mistrzostwo Hiszpanii. To ogromny sukces wszystkich ludzi związanych z Barceloną. Już teraz składam gratulacje dla Tito i chłopaków. Te same gratulacje kieruje w stronę cierpliwych kibiców piszących na tej zacnej stronie. Na szersze podsumowanie pozwolę sobie po zakończeniu sezonu. Kieliszki po szampanie już wyschły. Przyszedł czas na spotkanie z Atletico. Oczekuję pięknego spektaklu. My mamy mistrzostwo, a nasz dzisiejszy rywal może sięgnąć po Puchar Króla (życzę im tego z całego serca. Podopieczni Diego Simeone zasłużyli sobie na to swoją grą). Możemy być zatem świadkami otwartej gry. Napięcie bowiem zeszło już z obu drużyn. Do tego chciałbym czystej gry, bez jakichkolwiek ostrych spięć. Sezon ma się już ku końcowi. Trzeba szanować swoje i rywala zdrowie. Miłego meczu panie i panowie. Na stadion w Madrycie wejdziemy w glorii i chwale. Czwarte mistrzostwo kraju w przeciągu pięciu ostatnich lat? Imponujące osiągnięcie.