rafkop8
Dołączył/a: wrzesień 2010
Łęczyca
37 obserwujących
18 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Nasze modły zostały wysłuchane i w końcu zobaczymy El Guaje na murawie od pierwszej minuty. Składam ręce raz jeszcze - niech chłopak rozegra cały mecz jako środkowy napastnik. Wtedy będzie moc. Roura, poza kilkoma delikatnymi retuszami, postawił na sprawdzony skład. Czy zapewni nam on komplet punktów? Mam nadzieję, że tak. Rezerwowy skład Realu? To ich "zmartwienie". Nie nasze. Miłego meczu Panie i Panowie. Mamy coś do udowodnienia. Na pierwszy ogień idą podopieczni Mourinho. Potem oddech i oczekiwanie na Rossonerich.
0
Chciałbym zobaczyć swoją minę i Waszą reakcję w momencie podania składu - identycznego (poza Pinto rzecz jasna) jak we wtorkowym półfinale Pucharu Króla. Tak już poważnie mówiąc, to liczę na jak najwięcej zmian w porównaniu do ostatniego Gran Derbi. "Zmiennicy", kiedy już dostawali swoją szansę, grali bardzo dobrze i to mógłby być klucz do zwycięstwa z Realem. Na temat El Guaje napisaliśmy (wykrzyczeliśmy) już w sumie wszystko. Poproszę również o danie szansy Adriano, Thiago i przede wszystkim Songowi. Wszyscy ci zawodnicy mają potężne papiery na granie. Ciągłe trzymanie ich na ławce nie służy samym piłkarzom i jak się okazało klubowi również. Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że gracze Realu i Dumy Katalonii "mrugną" do siebie przed meczem i stworzą widowisko ze specjalną dedykacją dla kibiców. Otwarty futbol, granie fair play i dużo bramek. "Szachów" nie przewiduję. Miłego meczu Panie i Panowie. Zwycięstwo będzie sukcesem, ale naszych chłopaków stać na to. Wystarczy im trochę zaufać... choć to ostatnio pojęcie deficytowe na tej zacnej stronie.
0
Moim skromnym zdaniem i nie ma się tu co oszukiwać... sobotni mecz jest nikomu "niepotrzebny". Emocje po Pucharze Króla powoli opadają. Wnioski, mam nadzieję, zostaną przez trenerów wyciągnięte. Nie liczę, że przez kilka dni dojdzie do rewolucji dziejowej, ale jest nad czym pracować. Wypracowanie własnego stylu zajmuje przysłowiowe "wieki". Wprowadzenie korekt również wymaga trochę czasu. Wdeptywać ciężkim butem w ziemię lub palić na stosie nikogo nie zamierzam. Poczekam cierpliwie na wzrost formy. Nie zawsze o Barcelonie było głośno. Nauczyłem się więc cierpliwie czekać. Wracamy na ligowe boiska, gdzie... karty są już chyba rozdane a przeciwnik myśli o zupełnie innym - europejskim stole. Real, jak mniemam, na rozgrywki krajowe - za przeproszeniem - wypiął się. Teraz ich myśli krążą wokół rewanżowego spotkania z dziećmi Sir Alexa Fergusona. W przyszłym roku i tak zagrają w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Ponadto dla takich klubów jak Real lub Duma Katalonii istnieje albo pierwsze miejsce albo piekło. My na stadion Realu pojedziemy "struci" ostatnią porażką, która nie wyleciała zapewne z głów naszych chłopaków. To nie wszystko. Serca zawodników Dumy Katalonii zaczną bić szybciej nie na myśl o Gran Derbi, ale o zbliżającym się wielkimi krokami rewanżu z Mediolanem. Być może właśnie to spotkanie będzie kluczem, od którego otworzymy i podsumujemy cały sezon. Czy zwycięski? Barcelona Rijkaarda, Pepa i po części Tito rozpieściła nas potężnie. Dlatego też samo mistrzostwo kraju może okazać się zbyt małym osiągnięciem. Wielkie kluby mają łatwiej, ale też więcej się od nich wymaga. Czy nasze chłopaki po raz kolejny dźwigną tę presję? Nie mecz z Realem, ale bitwa z Milanem da nam odpowiedź.
0
Geble i pozostali zacni forumowicze
Fajny pomysł z tym spotkaniem. Jeśli chodzi o centralny punkt, to mieszkam niedaleko geometrycznego środka Polski. Każdy będzie miał blisko... Pozdrawiam.
KingLeonidas
Buzinga coś ostatnio nie pojawia się na naszej stronie. Szkoda.
0
Czarne myśli rozprzestrzeniły się w naszych głowach. Tekst Rozwada, gdyby istniała taka wirtualna możliwość, powinien również zawierać opcję: użyj (przysłowiowej) żyletki. Kilka mitów zostało pospiesznie obalonych, ikony pokryto kurzem starości i nawet ofensywne akcje Alby określił autor jako "wyrywkowe". Dużo jest jednak w tym tekście prawdy i to niestety smutnej. Co mnie najbardziej uderzyło we wczorajszym meczu? Rezygnacja zawodników. Brakowało takiego gracza, który po prostu brutalnie i bez "zmiłuj się" wydarłby się na kolegów. Ja wiem, że wygrywamy i przegrywamy razem, ale zabrakło jednak jednostki, która poszłaby pod prąd i odpaliła lont z hasłem: zaangażowanie oraz walka do ostatniego ziarna piasku w klepsydrze. Porażkę zawsze można i mogę przyjąć na klatę. Barcelona nie jest doskonała. Taki zespół się jeszcze nie narodził i nie narodzi. Nie uznaję jednak rezygnacji i braku ochoty do walki. Od '92 roku przeżyłem z tym klubem wiele wspaniałych chwil. Te złe, których było sporo, również były potrzebne. Uczą one pokory. Wierzę, że za tydzień, podczas rewanżu z ekipą Rossonerich, ujrzę tą dobrą wersję Dumy Katalonii. Czeka nas trudny sprawdzian, być może ostatni. W lidze, mimo wszystko, karty zostały już chyba rozdane. Gra toczyć się będzie o tytuł wicemistrza kraju. Pozostaje Liga Mistrzów z metą na kultowym stadionie Wembley. Chciałbym tam zobaczyć naszych chłopaków. Taka podróż sentymentalna do początków mojego kibicowania i bitwy z Sampdorią. Dlatego nie przestaję wierzyć i przymykam chwilowo oczy na niedoskonałości podopiecznych Tito. Może robię źle, ale z końcowymi ocenami wstrzymam się do końca sezonu.
0
c.d.
Po trzecie – rotacje. To o co wielu z nas ma pretensje. Uzasadnione rzecz jasna. „Eksportowy” skład nie sprawdził się na San Siro. To samo widzieliśmy wczoraj. Co z punktem trzecim? Patrz punkt pierwszy. Dorzućmy jeszcze do tego nieobliczalnego Tello i z takiej iskry możemy otrzymać potężny wybuch. Jeden z pucharów zniknął w czeluściach. Pozostają dwa do zdobycia. Mistrzostwo kraju przybliża się z każdą kolejką coraz bardziej. Tutaj niespodzianek raczej nie przewiduję. Gorzej z Ligą Mistrzów. Rewanż z Milanem będzie gargantuicznie ciężki. Prawdziwy test, który może okazać się ostatnim w tym sezonie. Oby nie. Ja wierzę, że damy radę odrobić tę stratę. Zawsze w nich wierzyłem…
Co powiecie o ligowym Gran Derbi? Ja rzucę śmiałą tezę, iż… nikt tego meczu nie chce. Real, jak mniemam, ligę sobie odpuścił i myślami będzie już przy pojedynku z dziećmi Sir Alexa Fergusona. Oni walczą o każdą godzinę, stąd też nietypowa pora kolejnego klasyku. Jeśli chodzi o nas, to nie wiem, czy podniesiemy się z kolan do soboty. Mam dziwne odczucia związane z tym meczem.
0
„…gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz”. Bitwa już zakończona, ale emocje z nią związane jeszcze długo będę się „panoszyć” w naszych głowach. Najprościej jest napisać, że zagraliśmy z Realem fatalnie. Można wdeptać poszczególnych zawodników w ziemię, posadzić na ławie oskarżonych, spalić na stosie lub też gdybać „kto za kogo”. Czy to przywróci nam finał Pucharu Króla? Nie. W tym miejscu powinien jednak zebrać się sztab „kryzysowy” i zadać sobie pytanie: Quo vadis Dumo Katalonii??? Nie zamierzam rzucać wyzwisk w stronę monitora (jak napisał jeden „kibic”, że Tito ma chyba raka mózgu a nie ślinianki. Koszmar). Przez tyle lat kibicowania naszemu klubowi przeżywałem już znacznie gorsze momenty. Zastanawiam się jedynie w którą stronę popłynie kataloński statek. W spotkaniu z Realem nie widziałem pasji, tego błysku w ich oczach. Nie było gracza, który – za przeproszeniem – walnąłby pięścią w stół i zebrał pozostałych do przysłowiowej „kupy”. Wszystko opierało się na schemacie. Dobrze wszystkim znanym. Na słabsze ekipy to wystarczy. Na Real lub Ligę Mistrzów może to być za mało. To będzie za mało. Po pierwsze musimy grać z typowym „killerem” pola karnego. Messi przejmował wczoraj piłkę w środkowej części boiska a z przodu… pustka. Na dodatek rażąca. Tak nie powinno się grać z Realem. Po bramce El Guaje z Andaluzyjczykami część osób pisała, że każdy by to strzelił. „Każdego” jednak wczoraj zabrakło pod bramką. Po drugie – technologia to nie wszystko. Brakuje nam Tito. Telefony komórkowe nie oddadzą wspólnego „oddechu” trenera z zawodnikami. Tutaj jednak możemy tylko czekać. Zdrowie Vilanovy rzecz święta.
0
Istnieją na świecie małe i duże kłamstwa oraz... statystyki. Trener Realu odniósł w naszej twierdzy jedno zwycięstwo, ale dzisiaj może podwoić swój łup. Mało tego, żeby było śmieszniej nie musi on nawet tego robić. Wystarczy remis 2-2 lub każdy wyższy. Bawiąc się dalej w symbolikę liczb. Trzynasta wizyta Mourinho na Camp Nou. Czy będzie ona pechowa? Zobaczymy. Ja oczekuję, pełen strachu a zarazem nadziei, uczty piłkarskiej przygotowanej przez dwóch największych chyba kucharzy. Patrząc na komentarze użytkowników piszących na tej zacnej stronie, cieszę się, że nie dominuje w poszczególnych wypowiedziach złowieszcza pewność siebie. Wynik pierwszego spotkania wskazywałby, że jesteśmy bliżej celu. Gran Derbi, co zabrzmi banalnie, rządzi się jednak swoimi prawami. Nie powinniśmy zatem "pielęgnować" wyniku z pierwszej batalii, tylko dążyć - za wszelką cenę - do zwycięstwa. Huragan Realu w pierwszych minutach spotkania? Być może tak. Wtedy musimy to jakoś przetrwać a potem samemu "ukąsić" rywala. Emocje rosną, bicie serca wzrasta w zastraszającym tempie. Całe Gran Derbi. Kwintesencja futbolu i zlot piłkarskich czarodziejów.
0
KingLeonidas
Dzięki za ten zacny komentarz. Fajnie się czyta takie wypowiedzi. Pozdrawiam.
Do swojej wczorajszej wypowiedzi chciałbym jeszcze dorzucić kilka zdań. Po pierwsze kwestia terminarzu. Rok temu trener Realu słusznie zauważył, iż Gran Derbi miało potężny wpływ na odpadnięcie obu drużyn z rozgywek Ligi Mistrzów. Może ktoś tam na górze powinien przy układaniu terminarzu ligowego puknąć się delikatnie w głowę i "wstawić" batalię Dumy Katalonii z Realem, for example, na pierwszy ogień. Sezon się rozpoczyna i, jak w filmach Hitchcock'a, od razu mamy trzęsienie ziemi. Pojedynki te nie będą się również odbywać w "sąsiedztwie" Ligi Mistrzów. Temat jak najbardziej do przemyślenia. Real gra z nami, a później arcytrudny rewanż z MU. Nas też to mogło spotkać. Ktoś nie pomyślał i stworzyło się dodatkowe utrudnienie, a wszyscy zapewne chcielibyśmy finału na Wembley pomiędzy Realem a naszymi chłopakami.
Odliczam już minuty do dzisiejszego spotkania. Strach od wczoraj nie minął. Obawiam się tej bitwy, ale mam nadzieję, że podopieczni Tito uciszą nasze obawy swoją grą. Piękną, skuteczną... zwycięską.
0
Kolejne Gran Derbi. Powtórka z emocji. Półfinał Pucharu Króla. Niektórzy uważają, że zwycięzca tej batalii sięgnie po końcowe trofeum. Być może tak będzie. Póki co zapomnijmy o tym. Skupmy się na kolejnym kroku. Do twierdzy co się Camp Nou zowie przyjeżdża nasz największy rywal. Oni zagrają o wszystko. Marzenia o dogonieniu Dumy Katalonii w rozgrywkach ligowych z każdą kolejką przeradzają się w misję pod hasłem: niemożliwa do realizacji. Pozostaje Puchar Króla. Tutaj wciąż jest wszystko otwarte. Bramkowy remis w pierwszym spotkaniu stawia Barcelonę w lepszej pozycji. Zawsze jest jednak pewne „ale”. Każdy mecz pozostawia po sobie potężny ślad w historii pojedynków pomiędzy tymi dwoma zespołami. Podobnie będzie jutro. W chwili rozpoczęcia spotkania to my będziemy w finale. To dobrze. Wystarczy zagrać na zero z tyłu. Proste? Niby tak, ale patrząc na grę naszych defensorów możemy zakładać, że coś jednak stracimy. Skoro tak, to trzeba będzie to naprawić poprzez grę zawodników odpowiedzialnych za dogrywanie i strzelanie bramek. Madryt, jak słusznie zauważył Challenger, przed pierwszym spotkaniem krwawił. Taki „zwierz” jest jednak bardziej niebezpieczny. Eksperymentalna obrona Realu dała sobie wbić tylko jednego gola. Z kapelusza wyskoczył bowiem Varane, który obok popisowej gry w obronie zdołał jeszcze pokonać Valdesa. Czy to spotkanie podbudowało ich morale? Mniemam, że tak. Nawet mimo niekorzystnego w sumie wyniku. Boję się tego meczu. Syndrom meczu z Milanem? Pewnie tak. Musimy zagrać we wtorek tak, jakby nie było już nic potem. Liczy się tylko ta bitwa. Pozostałe odkładamy głęboko do szuflady.
0
Rozwad
Ty naprawdę przejąłeś się wrogością części "kibiców" w stosunku do Guardioli i jego pracy w Bayernie? Bo ja, pomimo uwielbienia dla epoki romantyzmu, nie rozdzierałbym z tego powodu koszuli i nie wskakiwałbym na barykady z hasłem na ustach: "Zostawcie Pepa!!!". Prawdziwi fani Dumy Katalonii powinni życzyć Guardioli wszystkiego najlepszego w Monachium. Wiecie dlaczego? Pędzę z odpowiedzią. Jeśli Pep nie osiągnie sukcesu z Bayernem, to zostanie "zaatakowany ", iż trenerem jest kiepskim, a z taką Barceloną sukcesy odniósłby każdy trener na świecie. Tego nie chcę. Nikt chyba nie chce, aby atakowano NASZEGO Guardiolę. Wracając jednak do tych "krzykaczy". Jeśli nie chcą się z tym pogodzić, to niech powrócą do swoich "kwiecistych" komentarzy typu: "gooooool" lub też "Messsssssi". Wtedy będę spokojniejszy, skupiając się na tych osobach, które wiedzą co piszą, a nie na odwrót.
Pep jako legenda. Nikt o zdrowych zmysłach temu nie zaprzeczy. Człowiek, który doprowadził Dumę Katalonii na piłkarski Olimp. To właśnie Pep team będzie odniesieniem dla klubów, które za jakiś czas postawią pierwszy krok ku mitologicznej górze i z buńczucznym okrzykiem zapowiedzą strącenie Barcelony z piedestału. Rozwad w sposób zacny opisał Pepa i chyba nie ma sensu nic dodawać. Na temat Tito nie mogę jeszcze powiedzieć zbyt wiele. Nie zgodzę się jednak z opiniami, iż dostał "gotowca" od Pepa. Vilanova wziął pod swoje skrzydła chłopaków, którzy właśnie dowiedzieli się po kilku latach, iż ktoś jednak może być silniejszy od nich. Odbudować morale i "wskrzesić" zespół na nowo? To nie jest wcale taka łatwa sztuka. Póki co Tito, poza drobnymi wpadkami, radzi sobie świetnie. Konkrety i rozliczenie trenera ze swojej pracy nastąpi po zakończeniu sezonu.
0
Kilka zmian po porażce z Milanem było jak najbardziej potrzebnych. Swoją szansę na "pokazanie" się trenerowi dostaną zatem "rezerwowi", którzy tak zacnie zagrali przeciwko chociażby Getafe. Cieszę się, że od pierwszych minut zagra Montoya oraz Song. Czekam również na wewnętrzny "pojedynek" pomiędzy Sanchezem a El Guaje. To bardzo ważny mecz dla obu zawodników w kontekście dalszej części sezonu. Miłego meczu Panie i Panowie. Sevilla, mając w pamięci występ Rossonerich, tanio skóry nie sprzeda. My musimy zagrać swoje. Liga powoli wkracza w decydującą fazę. Im szybciej zapewnimy sobie mistrzostwo, tym lepiej. Do tego jednak potrzebny będzie kolejny krok, czyli komplet punktów z drużyną z Andaluzji.
0
silver912
Najmocniej przepraszam i pozdrawiam.
0
Taką informację można jedynie potraktować w kategorii żartu. Już w samym słowie "towarzyski" pojawia się zgrzyt, bowiem w ostatnich latach pojedynki pomiędzy Barceloną a Realem do takowych nie należą. Szkoda jedynie, że bogate kraje lub też potężni oligarchowie próbują wdeptywać pewne "świętości" głęboko w glebę. Mam tylko nadzieję, że nie wszystko jest na sprzedaż. Silver912 użył zacnej ironii, ale w przyszłości (niestety) wszystko może się zdarzyć. Proszę tylko o jedno - zostawcie Gran Derbi w spokoju.
0
Czyżby rozpoczęło się polowanie na czarownice po wczorajszym meczu? Ależ gdzie tam. Na ławie oskarżonych po raz kolejny zasiądzie Alexis Sanchez. Ja również mam słabość do Chilijczyka, choć nie ukrywam, że ten sezon jest w jego wykonaniu fatalny. Mając jednak w pamięci poprzedni wciąż wierzę, że bohater artykułu odzyska formę i jeszcze nas wszystkich mile zaskoczy. Nie podoba mi się natomiast "owczy" pęd w nielubieniu Chilijczyka. Kiedyś był Oleguer, później Maxwell, Keita. Teraz pierwszym winowajcą i sprawcę wszystkich "nieszczęść" klubu (faktycznie, dużo ich było w tym sezonie) jest Sanchez. Wstrzymajcie się z wyrokami do końca sezonu. Wtedy przyjdzie czas na podsumowania. Nie tylko wśród nas. Być może Alexis, trener oraz zarząd wspólnie podejmą decyzję co do dalszych losów piłkarza w barwach Dumy Katalonii. Czytając niektóre wypowiedzi po wczorajszym przegranym meczu nie wiedziałem: śmiać się, czy też płakać. "Liga Mistrzów nie dla nas", "możemy pożegnać się z pucharem" i tym podobne sformułowania. Przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę. Rewanż będzie gargantuicznie ciężki, ale z takimi opiniami wstrzymałbym się do ostatniego gwizdka na Camp Nou. Zapewne osoby wydające takie wyroki nie pamiętają czasów "tułania" się Barcelony w środkowej części tabeli, lat bez jakichkolwiek pucharów. Ja pamiętam więc do takich porażek jak wczoraj podchodzę z dystansem. Niczego bowiem jeszcze nie straciliśmy. Rozpieszczeni przez Pepa oraz piorunujący sezon ligowy Tito część kibiców nie potrafi odnaleźć się ze słowem "porażka". Ja wierzę w odrobienie strat w naszej twierdzy. Tak jak pisałem przed meczem - Milan to zawsze będzie Milan. Udowodnili to wczoraj. My jesteśmy jednak na tyle mocni, że na sam koniec to piłkarze Rossonerich mogą mieć łzy porażki w oczach. Wystarczy tylko wierzyć w naszych chłopaków.
0
Tak jak napisałem wcześniej. Tito wraz ze swoim zastępcą Rourą mają już upatrzony skład na najważniejsze spotkania. Na tę chwilę jest to najsilniejsze zestawienie z możliwych. Przed nami trudne spotkanie i choć na papierze jesteśmy zdecydowanymi faworytami to boisko może to szybko zweryfikować. Oby nie. Oczekuję pięknego widowiska na słynnym stadionie San Siro oraz dobrego rezultatu osiągniętego przez naszych chłopaków. Będzie krew, pot, ale mam nadzieję, że łzy pozostaną w Mediolanie. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Powrót Króla. Czekaliśmy na ten moment bardzo długo i w końcu nasza cierpliwość, a przede wszystkim wiara w powrót do zdrowia Francuza zostały wynagrodzone. W życiu piękne są tylko chwile. Takiej doczekaliśmy się podczas finału Ligi Mistrzów na Wembley. Puyol przekazuje „ster” Abidalowi, który podnosi wysoko Puchar Europy. Tytuł najlepszej klubowej drużyny w Europie trafia w ręce piłkarzy Dumy Katalonii. Wzruszająca chwila. Podobno nic dwa razy się nie zdarza. Barcelona XXI wieku nie raz „obaliła” ten wyświechtany slogan. Zwieńczeniem tegorocznych rozgrywek Ligi Mistrzów będzie pojedynek rozegrany na szczęśliwym dla nas stadionie Wembley. Wierzę, że powrót Erica zwielokrotni już i tak potężną motywację całej drużyny. Zagrać ponownie na tym kultowym obiekcie i wygrać - bezcenne. Zobaczyć Francuza cieszącego się z tego zacnego trofeum - każdy kibic Barcy na to czeka. Nie wiem jaką funkcję będzie pełnił w zespole Abidal. Przychylam się do opinii kolegów piszących poniżej, że Francuz będzie częściej grał na pozycji stopera. Najważniejsze jest jednak to, że Eric niedługo wybiegnie na murawę.
0
"Na pewno" to Kopernik nie żyje. Póki nie zobaczę Brazylijczyka w koszulce Barcelony - nie uwierzę. Do każdego transferu tak podchodzę. Jeśli chodzi natomiast o samą przydatność Neymara do gry w Dumie Katalonii to... no cóż, gracz z Kraju Kawy jest z pewnością zawodnikiem nieprzeciętnym. Nie wiem natomiast czy powinien być priorytetem transferowym Barcelony. My potrzebujemy, w przypadku odejścia Valdesa, klasowego portero.Bramkarz klasy światowej dużo kosztuje. To po pierwsze. Idziemy dalej. Pozycja środkowego obrońcy. Tarzan już młodszy nie będzie (z przykrością to piszę pamiętając jeszcze debiut Puyola, ale metryki urodzenia nie oszukasz). Jak potoczy się piłkarska przyszłość Abidala - bądźmy szczerzy, nie wiemy. Pozostaje Pique, niedoświadczony Bartra i Mascherano, który już tak nie zachwyca jak w ubiegłym sezonie. Te dwie pozycje powinny być zapisane w kajetach członków zarządu i trenera pod hasłem: PILNE.
Neymar w Barcelonie? Odpowiem tak. Moja prośba nie zostanie usłyszana na Camp Nou, ale Villa zasługuje na jeszcze jeden sezon gry w naszych barwach. Dajcie mu więcej minut - otrzymacie od El Guaje bramki. Mamy ponadto Sancheza, Pedro, Tello i Messiego. Iniesta pod wodzą Tito również "odnalazł" się na skrzydle. Kłopoty bogactwa? - takowe zawsze mile widziane.
Doceniam umiejętności Brazylijczyka, choć tak naprawdę nie wiemy jak zaprezentuje się na europejskich arenach. Czy chciałbym go w Barcelonie? - tak, ale jeszcze nie teraz.
0
Moim skromnym zdaniem Tito wraz ze swoim asystentem Rourą mają już od dawna upatrzony wyjściowy skład na najważniejsze spotkania. Od pierwszych minut powinniśmy zobaczyć na placu boju czterech muszkieterów. Xavi, Iniesta, Fabs oraz Sergio zapewnią nam spokój ducha w środkowej linii (Andres lub Cesc będą na przemian grać bardziej z przodu). Do tego dochodzi Pedro oraz Messi. Za granie na „zero” z tyłu odpowiedzialni będą: Alves, Pique, Tarzan oraz Jordi. Pozycja portero jest oczywiście zarezerwowana dla Valdesa. Taki skład powinien wybiec w środowy wieczór, choć… może trenerzy czymś nas zaskoczą. Klasyk z Milanem z pewnością nie będzie należał do najłatwiejszych. Nasz przeciwnik nie gra może wielkiej piłki w tym sezonie, ale Milan to zawsze… Milan. Tanio skóry nie sprzedadzą, a na dodatek będą grać przy mniejszej presji niż nasze chłopaki. To my jesteśmy faworytami tych jakże zacnych rozgrywek. Drużyna Rossonerich, przynajmniej na papierze, tak mocna już nie jest. Boisko zawsze może to jednak zweryfikować. Dlatego kochamy tę dyscyplinę.
0
Niekończąca się historia, czyli praca arbitrów w lidze hiszpańskiej. Na temat panów z gwizdkiem i ich poddanych z chorągiewkami pisaliśmy już wiele. Nie ma sensu się rozwodzić na czyją korzyść lub niekorzyść gwiżdżą, bo to nie o to chodzi. Swoją pracę wykonują jednak źle. Temat pozycji spalonej jest dla nich zagadnieniem obcym. Jest spalony - gwizdek "sprawiedliwego" milczy. Nie ma spalonego - sędzia liniowy z rozkoszą macha chorągiewką. Nie lubię, gdy sędziowie chcą być głównymi aktorami widowiska. Ich miejsce powinno znajdować się w cieniu graczy.
Wracając do samego spotkania. Spodziewaliśmy się trudnej przeprawy i takowa była. Granada zagrała całkiem przyzwoitą piłkę, potwierdzając opinię, że ostatnio są w dobrej formie. Jeśli chodzi o naszych chłopaków, to moim skromnym zdaniem myślami byliśmy już trochę w Mediolanie. Na szczęście po raz n-ty swój instynkt strzelecki potwierdził Messi, który zrobił to co do niego należy. Wywieźliśmy cenne trzy punkty z trudnego terenu. Krok po kroku i na horyzoncie pojawi się matematyka, która w swych wyliczeniach potwierdzi mistrzostwo kraju dla Barcelony. Teraz chwila oddechu i wracamy na arenę międzynarodową. Klasyk z Milanem. Jesteśmy faworytami tych dwóch spotkań, ale tylko na papierze. Drużyna z Mediolanu tanio skóry nie sprzeda, a na dodatek presja awansu będzie po naszej stronie. Oni nie "muszą", a my z kolei odwrotnie. Pożyjemy - zobaczymy.
0
Jeśli potwierdzą się słowa Brahimiego, to możemy być świadkami zacnego pojedynku. Nasz dzisiejszy przeciwnik prezentuje ostatnio niezłą formę, a ponadto będzie grał na własnych "śmieciach". My z kolei, chyba nie ma się co oszukiwać, będziemy już po części myślami w Mediolanie. Mam tylko nadzieję, że okazję do gry dostaną "zmiennicy". W spotkaniu z Getafe przyniosło to przecież piorunujący efekt. Adriano, Song, Thiago, Alexis - tych zawodników chciałbym zobaczyć dzisiaj od pierwszej minuty na murawie. Każdy z nich ma potężne papiery na granie stąd też cudzysłów przy słowie zmiennicy. Miłego meczu Panie i Panowie. Zapowiada się ciężki bój, ale mam nadzieję, że wrócimy do domu z tarczą. Każde zwycięstwo przybliża nas bowiem coraz bardziej do odzyskania tytułu najlepszej drużyny w Hiszpanii. Im szybciej go sobie zapewnimy, tym lepiej.
0
35 goli w 23 spotkaniach. Miażdzące statystyki. Chłopak, który w każdym sezonie łamie kolejne bariery i śmieje się rekordom prosto w twarz. Na temat Messiego napisaliśmy i napisano już wiele. W przeciwieństwie do wielu innych graczy Argentyńczyk wciąż jednak daje nam powody do ciągłego uzupełniania jego już i tak bogatego piłkarskiego CV.
Ciekawe jaki skład wybiegnie na sobotnią batalię z Granadą. Z pewnością jednak w głowach zawodników będzie się pojawiał na horyzoncie kierunek Mediolan. Szansę powinni zatem otrzymać "zmiennicy", którzy rewelacyjnie wypadli w spotkaniu z Getafe.
0
Jeśli chodzi o transfer na pozycję stopera, to w tym przypadku nie ma się co długo zastanawiać. To powinien być priorytet transferowy w przyszłym sezonie (oprócz rzecz jasna kupna bramkarza w przypadku odejścia Valdesa). Nie oszukujmy się - Tarzan już młodszy nie będzie, nie wiemy również jak będzie tak naprawdę wyglądać piłkarska przyszłość Abidala. Pozostaje Pique, rzadko ogrywany Bartra oraz Mascherano, który w tym sezonie nie gra już takj spektakularnie jak w ubiegłym. Piłkarz Borussi wydaje się być idealnym kandydatem do gry w Barcelonie. Posiada wszystkie potrzebne cechy do grania na tej pozycji. Do tego dochodzi młody wiek, a zarazem spore doświadczenie na arenie międzynarodowej. Osobiście jestem jak najbardziej "za" Od pomysłów do realizacji droga jednak daleka... jak to przeważnie z transferami bywa.
0
Nawet nie wiecie jak się cieszę ze swojej... pomyłki. Nie byłem za transferem Fabsa do Barcelony. Nie chodziło mi tu rzecz jasna o umiejętności piłkarskie, bo tylko niewidomy nie dostrzegłby jak wielkim zawodnikiem jest Cesc. Denerwowała mnie saga związana z powrotem na Camp Nou. Nużące wahanie się samego zawodnika i trudna przeprawa z jego "tatusiem" Wengerem. Obawiałem się również tego, iż w przypadku przejścia bohatera artykułu do Barcelony, zastopowany zostanie rozwój Thiago. Jak dobrze, że się myliłem. Cieszę się, że jest z nami. Genialny zawodnik, który idealnie współpracuje z Messim. Piłkarz, który potrafi dograć magiczną piłkę do kolegi, ale kiedy nadarzy się okazja sam potrafi strzelić bramkę. Cesc to nasza przyszłość i naturalny następca Generała. To on zostanie wkrótce liderem i dyrygentem zespołu. "Wróciłem, by zakończyć karierę w Barcelonie" - trzymam za słowo. Oby się sprawdziło.
0
Andres Iniesta. Zaklinacz piłki, która posłusznie spełnia niemalże wszystkie jego rozkazy. Wirtuoz z niesamowitym przeglądem pola. Adepci futbolu powinni godzinami oglądać jego grę i uczyć się czym tak naprawdę jest balans ciała u zawodnika. Nie jest „pożądanym” celem dla mediów jak na przykład Messi lub też Ronaldo, ale jakie to ma znaczenie. Cenią go kibice, nie tylko zresztą Barcelony. Jeśli Hiszpan utrzyma taką formę przez cały rok, to chyba będziemy mieć pewniaka do nagrody Złotej Piłki. Jeśli chodzi o porównanie Iniesty z Zidanem, to… najprościej jest powiedzieć, iż obaj piłkarze „wymknęli” się kanonom współczesnego futbolu. Jedni wolą piłkarza Barcelony, inni natomiast staną w obronie byłego gracza Juventusu i Realu. Cieszmy się natomiast, że dostąpiliśmy zaszczytu oglądania obu zawodników w akcji. Cóż więcej można napisać… może po prostu obejrzyjmy raz jeszcze bramkę Iniesty na Stamford Bridge oraz trafienie Zizou w finałowym spotkaniu z „Aptekarzami”. Za to właśnie kochamy piłkę nożną.
0
Zastanawiam się tylko w jakim kontekście poruszony zostanie temat El Guaje, Abidala i Adriano. Mam nadzieję, że rozmowy będą dotyczyły pozostawienia całej trójki na następny sezon (-y). Brazylijczyk prezentuje się w tym sezonie wybornie. Myślisz – uniwersalny gracz, mówisz – Adriano. Niezwykle cenny gracz dla Tito i chłopaków. Na temat Villi napisaliśmy już tyle, że wystarczyłoby na „opasłą” księgę. Powiem tylko, iż nie powinniśmy pozbywać się takiego zawodnika lekką ręką. Sztab trenerski powinien obdarzyć El Guaje większym zaufaniem. Wtedy o kolejne bramki Villi jestem spokojny. Jeśli chodzi o stan zdrowia Erica, to tak naprawdę niewiele wiemy. Trzymam za Francuza kciuki i życzę mu wszystkiego najlepszego w barwach naszego klubu. Wracając do Tito. Nasz trener powinien skupić się teraz przede wszystkim na swoim zdrowiu. Zespół jest w dobrych rękach, odnosi zwycięstwa i gra w większości przypadków tak, że ręce same składają się do oklasków. Do tego dochodzi współczesna technologia i łatwość komunikacji (nie zastąpi ona rzecz jasna bezpośredniego kontaktu trener – zawodnik, ale i tak jest ona potężnym udogodnieniem).Na koniec transfery. Lista życzeń kibiców jest z pewnością długa, ale kryzys ekonomiczny nie pozwoli włodarzom Barcelony na zakupowe „szaleństwo”. Priorytetem, w przypadku odejścia Valdesa, będzie kupno bramkarza. Nie chcę bawić się we wróżkę i zgadywać kto to będzie. Jakiś klasowy portero będzie nam jednak potrzebny. Co do pozostałych pozycji – nie chcę nic wróżyć.
0
Tydzień odpoczynku od meczów z pewnością przyda się naszym chłopakom. Zwłaszcza, że na horyzoncie pojawia się już Mediolan. Mam nadzieję, że w następnym spotkaniu ligowym szansę otrzymają „zmiennicy”, którzy przecież wzorowo wywiązali się ze swoich zadań podczas „westernowego” spotkania z Getafe. Panie i Panowie, nie ma co ukrywać – powoli wchodzimy w decydującą fazę tegorocznego sezonu. W lidze mamy gargantuiczną przewagę nad drużynami z Madrytu, ale inne rozgrywki pozostają jedną wielką niewiadomą. Rewanż z Realem w półfinale Pucharu Króla z pewnością nie będzie należał do najłatwiejszych, podobnie jak i dwa spotkania z Milanem. Co dalej? – pożyjemy, zobaczymy. Wizja powrotu na szczęśliwy dla nas stadion Wembley jest niezwykle kusząca. Pozostałe puchary również…
0
Patrząc na dzisiejszą grę naszych chłopaków można powiedzieć jedno - Tito może spać spokojnie, skupiając się przede wszystkim na swoim zdrowiu. "Westernowa" pora dzisiejszego meczu nie wpłynęła w żaden sposób na grę podopiecznych Vilanovy. Rozegraliśmy znakomite zawody, wbijając graczom Getafe aż sześć bramek (każdą z nich zdobył inny piłkarz, co również jest godne podkreślenia).
Magia Iniesty. Jeśli Blada Twarz utrzyma taką formę przez cały rok, to mamy pewniaka do Złotej Piłki. Zaklinacz piłki, która posłusznie wypełnia jego rozkazy w każdym momencie meczu. Swoboda gry, zacny przegląd pola, a rywal - no cóż... przy pełnym szacunku dla chłopaków z Getafe - recepty na Andresa nie znaleźli. Nie oni pierwsi, nie ostatni.
Pozytywnych akcentów było dzisiaj znacznie więcej. W końcu na listę strzelców wpisał się Sanchez. Chilijczyk nie kombinował, nie bawił się w zbyteczne dryblingi. Przyjął futbolówkę i z zimną precyzją umieścił ją w siatce. Sposób na portero Getafe znalazł również El Guaje. Może jednak nasze prośby zostały usłyszane na Camp Nou i Villa będzie dostawał więcej minut na pokazanie swoich nieprzeciętnych umiejętności.
Thiago jako brylant. Ten chłopak zostawia całą swoją duszę na boisku. Technik jakich mało. No i te asysty. Najpierw do Messiego, a na sam koniec koleżeńskie podanie do Gerarda.
Rotacja rzecz święta. Kilka dni temu prosiłem na łamach tego zacnego forum o danie szansy "zmiennikom". Adriano, Thiago, Song, Villa i Alexis w końcu usłyszeli z murawy pierwszy gwizdek sędziego. Jak wypadli? - oceńcie sami.
Gratulacje dla zawodników za dzisiejszy spektakl. Nie szukajmy na siłę minusów. Kilka drobnych "grzeszków" można byłoby znaleźć, ale nie ma chyba sensu tego roztrząsać. Nie po takim meczu.
0
W końcu doczekaliśmy się kilku rotacji w składzie. Cieszę się, że trener dał szansę Songowi. Ja rozumiem, że Sergio jest na tę chwilę najlepszym defensywnym pomocnikiem na świecie, ale Kameruńczyk też ma papiery na granie. El Guaje i Alexis od pierwszej minuty - czapki z głów przed Tito i Rourą. Miłego meczu Panie i Panowie. Zapowiada się ciężkie spotkanie, ale mam nadzieję, że komplet punktów zostanie u nas w domu.
0
Sport nie jest sprawiedliwy. Jego sztandarowa i najbardziej popularna w wielu zakątkach świata dyscyplina – futbol również nie jest strażnikiem sprawiedliwości. Nawiązując do pytania autora tekstu: „…czego dowiedzieliśmy się po środzie” najprościej jest powiedzieć, że w takich meczach nigdy nie ma faworytów. Ot, zwykły banał, ale jakże prawdziwy. Jedna drużyna może prezentować futbol na poziomie stratosferycznym, druga może znajdować się w „dołku” grubo zasypanym ziemią. Kiedy dochodzi jednak do El Clasico to te poziomy z reguły wyrównują się. Tak też było w ostatnim spotkaniu. Nasz zespół, który gra z „zabójczą” konsekwencją i oddala się w ligowej tabeli od konkurentów oraz Real – w lidze bezbronny, marzący już zapewne o końcu zmagań na krajowych boiskach. To nie koniec. Brak kilku czołowych defensorów w ekipie Realu jednoznacznie wskazywał na faworyta. Jak potoczyło się spotkanie – wszyscy doskonale wiemy. Mogliśmy je wygrać. Powinniśmy. Z pudełka wyskoczył jednak Varane, przed którym mogę jedynie pochylić czoła za ten mecz. Co nas czeka w rewanżu? Kto będzie faworytem? – konia z rzędem temu, kto przewidzi wynik. Za to kochamy futbol, choć… wagi i opaski bym mu nie powierzył.