0

Wielkie gratulacje dla Argentyńczyka, jak i dla dwóch pozostałych kandydatów do tej zacnej nagrody. Zawsze przy takich plebiscytach można się spierać, kto na nią bardziej zasłużył. Jedni typowali Messiego, inni wskazywali Iniestę, a jeszcze inni twierdzili, że nagroda powinna trafić do rąk Ronaldo. Trenerzy oraz dziennikarze ze wszystkich federacji zadecydowali, już po raz czwarty, iż najlepszym z najlepszych jest Leo Messi. Na temat gracza Albicelestes napisano i powiedziano już wszystko. Chłopak, który śmieje się wszystkim rekordom prosto w twarz. Zawodnik, który łamie wszystkie kanony. Z klubem zdobył już wszystko, a wciąż pragnie więcej. Przy tylu sukcesach, zarówno indywidualnych, jak i zespołowych, wciąż pozostaje skromnym chłopakiem. Wciąż widzimy w jego oczach radość z gry. Tacy zawodnicy rodzą się raz na "milion" lat. Życzę mu teraz, aby zdobył puchar, którego jeszcze nie ma w swojej bogatej kolekcji. Puchar Świata z reprezentacją Argentyny.

0

Tito nie eksperymentuje ze składem. Derby bowiem rządzą się swoimi prawami i nawet słaba postawa w tabeli jednej z drużyn nie jest gwarantem końcowego sukcesu w meczu tej drugiej. Nasz trener stawia na "swój" system gry z czterema pomocnikami (Iniesta w roli skrzydłowego). To wychodzi w tym sezonie najlepiej. Cała czwórka prezentuje się w tym sezonie bardzo dobrze, a więc grzechem byłoby pozostawienie kogoś z nich na ławce rezerwowych (kosztem słabo grających skrzydłowych: El Guaje, Sancheza lub Pedro). Skład zatem zacny i najlepszy z możliwych (wobec lekkiego urazu Adriano). Miłego meczu Panie i Panowie. Trzeba dobrze rozpocząć nowy, 2013 rok.

0

Jeśli nasz jutrzejszy rywal zagra otwartą piłkę, to zapewne polegnie okrutnie. Spodziewam się bardziej podstawienia autobusu w pole karne Espanyolu. Najważniejsze to nie wdawać się w niepotrzebną "pyskówkę". Derby zawsze wyzwalają dodatkowe emocje, ale nie powinny nam one przesłonić naszej filozofii gry. Nie tak dawno jeszcze daliśmy się sprowokować, swoje dołożył Mały Budda i schodziliśmy z boiska na tarczy. Nie możemy popełnić tego samego błędu. Espanyol niedawno wywiózł jeden punkt ze stadionu Realu, a więc grać potrafią. My z kolei musimy kontynuować naszą świetną ligową passę. Zapowiada się zatem interesujące spotkanie, pełne walki i gryzienia trawy. Mam nadzieję, że to my wejdziemy lepiej w Nowy Rok.

0

Wypowiedzi Iniesty zawsze stoją na wysokim poziomie. Rzeczowo, na temat i bez żadnych niepotrzebnych podtekstów skierowanych w stronę innych drużyn/osób. Magiczny na boisku, jak i poza nim. Utrzymanie takiego poziomu jak do tej pory może być niesłychanie trudne, ale jeśli Tito i jego ekipa będą dalej zdobywać punkty z taką „zabójczą” konsekwencją, to na koniec sezonu znowu będziemy się cieszyć z kolejnych pucharów. Najważniejsze, że wciąż widzimy w ich oczach „głód” wygrywania. Zdobyli już wszystkie szczyty i dalej chcą to powtarzać. Syndrom wypalenia póki co nie odwiedził piłkarzy Barcelony. Oby trwało to jak najdłużej.

0

Kołysanie do snu? - to chyba nie jest najlepszy pomysł. Popełniłem ten błąd przy pierwszym dziecku, a po czterech latach...znowu to zrobiłem. Ktoś w związku musi być osobą "odpowiedzialną" za rozpieszczanie maluchów. Mnie właśnie przypadł ten zaszczyt :)
"Ja zawsze mam nadzieję poprawić się we wszystkim" - święte słowa Argentyńczyka. Kto stoi w miejscu tak naprawdę się cofa. Messiemu, póki co, to nie grozi.

0

Ekipa dowodzona przez Tito, jeśli myśli o biciu kolejnych rekordów, musi być „zabójczo” konsekwentna w swoich działaniach. Do tej pory naszym chłopakom wychodzi to znakomicie, a efekty można zobaczyć, patrząc chociażby na ligową tabelę. Zaledwie dwa punkty stracone w siedemnastu spotkaniach mają swoją wymowę, a dla naszych rywali są sygnałem, że jesteśmy wyjątkowo efektowni i efektywni w tym sezonie. Nowy rok musimy również zacząć z „przytupem”. Okazja ku temu będzie przednia, bowiem derby rządzą się swoimi prawami i motywacji z pewnością nie zabraknie. Jak jednak utrzymać przez cały sezon taki „głód” zwycięstw” u chłopaków? – Tito stoi przed trudnym wyzwaniem. Moim zdaniem powinniśmy traktować każdy mecz w kategorii finału. Z każdym przeciwnikiem gramy na Wembley, a po meczu wznosimy Puchar Mistrzów (jak tego dokonać – to już jest zadanie dla naszego trenera). Wtedy może się udać. Powtórzenie debiutanckiego sezonu Pepa, a na dodatek dołożenie kilku wisienek w postaci rekordów? – nie mam nic przeciwko temu.
W Nowym Roku życzę wszystkim kibicom Barcelony samych sukcesów, zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym.
Byśmy wszyscy czerpali radość ze zwycięstw naszego klubu.

0

Jeśli udałoby się rozegrać cały sezon bez porażki w lidze, to z pewnością byłoby to wielkie wydarzenie. Niewiele zespołów może pochwalić się tak bezprecedensowym osiągnięciem. Patrząc jednak na dotychczasową grę podopiecznych Tito, możemy sądzić, iż istnieją spore szanse na dołączenie do zaszczytnego grona drużyn, które w ligowej rubryce pod hasłem "porażki" odnotowały wynik "0". Nie będzie to łatwe zadanie, ale dla naszych chłopaków każda bariera wydaje się do złamania. Trzeba po prostu grać "zabójczo" konsekwentnie i traktować każdy mecz w kategorii finału. Tak gra do tej pory Barcelona i dlatego też mamy taką gargantuiczną przewagę nad pozostałymi ekipami.

0

Jak ważną postacią w zespole jest Busquets, niech świadczą słowa Generała, który w jednym z wywiadów powiedział, iż: "bez Sergio musimy uczyć się grania nowej piłki". Bohater tego zacnego artykułu gra na niezwykle niewdzięcznej pozycji - defensywnego pomocnika. Próżno szukać takich graczy wśród najlepszych strzelców lub też asystujących. Oko początkującego kibica nie dostrzeże, jak ważną rolą obarczeni są tacy piłkarze. Najlepiej to widać, gdy jesteś na stadionie i możesz śledzić całą murawę. Nie tylko część, w której aktualnie rozgrywana jest piłka. W podobnym tonie co Xavi wypowiadał się kiedyś Zidane, który twierdził, że bez Makelele nie zaszedłby tak daleko. Na tę chwilę Sergio jest najlepszym defensywnym pomocnikiem na świecie, który w 100% spłacił kredyt zaufania (pamiętna sytuacja z Toure). Czy zostanie kiedyś w pełni doceniony? Raczej nie... gra on bowiem na niezwykle niewdzięcznej pozycji.

0

Chudini
Wszystko się zgadza. Mój błąd. Najśmieszniejsze jest to, że we wcześnieszym artykule też ich tak określiłem. Może dlatego, że kilkanaście lat temu mój ojciec próbował "zaszczepić" we mnie miłość do Juventusu. Bezskutecznie. Pozdrawiam i dzięki za zwrócenie uwagi.

0

Z takimi drużynami jak Milan zawsze trzeba się liczyć. Na tę chwilę piłkarze Bianconeri nie są w najwyższej formie, ale do lutego wiele się może wydarzyć. Nie oszukujmy się, w takich klasykach często decyduje po prostu dyspozycja dnia. Gdyby te mecze były rozgrywane już teraz, Barcelona byłaby zdecydowanym faworytem. Co się jednak będzie działo w lutym? - pożyjemy, zobaczymy. Celtic też miał paść przed nami na kolana i modlić się o najniższy wymiar kary. Podobnie było rok temu w pojedynkach z dziećmi Abramowicza. Najważniejszą rzeczą jest teraz utrzymanie formy. Do lutego, marca... i tak dalej i tak dalej.

0

Jeden z najlepszych transferów Barcelony ostatnimi czasy. Kapitalny zawodnik, który zrobił prawdziwą furorę podczas tegorocznych Mistrzostw Europy. Jego bramka (jak i cała akcja) w pamiętnym finale z reprezentacją Italii rozbawiła mnie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, do łez. Czekałem tylko, niczym w filmie Forrest Gump, na transparent kibiców Hiszpanii z napisem: "STOP JORDI". Wychowanek La Masii prezentuje w tym sezonie gargantuiczną formę. Gra bardzo dobrze zarówno w defensywie, jak i w akcjach ofensywnych. Świadczą o tym liczne asysty oraz kilka bramek. Niezmordowany wojownik o niewiadomej liczbie płuc. Jordi potrafi bez problemu biegać wzdłuż i wszerz boiska przez pełne 90 minut. Z podziwem patrzę jak po stracie piłki przez siebie lub kolegów wraca do defensywy. Bez żadnej taryfy ulgowej. Mamy świetnego, być może najlepszego bocznego obrońcę na świecie. Do tego chłopak jest młody i ciągle rozwija swoje nieprzeciętne umiejętności. Brawa dla Tito i zarządu za ten transfer, a właściwie za ściągnięcie Alby z powrotem do domu.

0

W najśmielszych snach nie spodziewałem się takich wyników, jakie osiągnęła do tej pory Barca w tym sezonie. Po odejściu Guardioli i przejęciu sterów przez Tito wielu zastanawiało się w którą stronę podąży Duma Katalonii. Celów do zrealizowania było sporo: odbicie z rąk największego rywala tytułu najlepszej drużyny w Hiszpanii oraz powrót na szczęśliwy dla nas stadion Wembley i zdobycie po raz piąty Pucharu Europy. Kończy się rok i śmiało można powiedzieć, iż jesteśmy na dobrej drodze do realizacji postawionych przed sezonem zamierzeń. W lidze osiągnęliśmy gargantuiczny wynik, tracąc zaledwie dwa punkty w siedemnastu meczach. Wielu uważa, iż liga już się praktycznie skończyła. Daleki jestem od takich stwierdzeń, ale trzeba przyznać, że mamy ogromną przewagę nad rywalami i wszystko zależne jest tylko od nas. Bycie zależnym od siebie - bezcenne. Szczerze mówiąc tylko kataklizm (czytaj: drastyczny i długoterminowy spadek formy) mógłby odebrać nam mistrzostwo kraju. Nie tylko zdobyte punkty świadczą o kapitalnej formie zespołu. Zarówno fizycznej, jak i mentalnej. Potrafiliśmy rozstrzygać mecze na swoją korzyść, pomimo wielu kontuzji. Przezwyciężyliśmy "szpital" nie tracąc punktów. To musi podnieść morale zespołu, które i tak jest już wypełnione po brzeg dzbana. Jeśli chodzi o Ligę Mistrzów, to zasłużenie wyszliśmy z grupy na pierwszym miejscu. Owszem, potknęliśmy się w Szkocji, męczyliśmy się do ostatnich sekund w pojedynku ze Spartakiem, ale suma sumarum byliśmy zdecydowanie najlepszą drużyną w tej grupie. Teraz czekamy na bitwę z Milanem, który zawsze jest groźny dla wszystkich. Jeśli jednak będziemy w takiej formie jak teraz, to powinniśmy pokonać ekipę Bianconeri. Brawa dla Tito i jego chłopaków. Za zwycięstwa w lidze, Pucharze Króla oraz na europejskich arenach. Oby tak dalej.

0

Moim skromnym zdaniem transfer Mascherano był jednym z najlepszych zakupów ostatnimi czasy. Nie ukrywam - mam słabość do gracza Albicelestes. Guardiola ściągnął Javiera i od razu kazał mu się zanurzyć w głębokiej wodzie. Z pozycji defensywnego pomocnika Mascherano został przesunięty na pozycję libero. Jak ważna jest to rola - wszyscy doskonale wiemy. Ostatnia instancja przed bramkarzem. Z początku szalony pomysł Pepa okazał się później przysłowiowym strzałem w "dychę". To od Argentyńczyka zaczynało się ustalanie bloku defensywnego i to właśnie bohater artykułu był najpewniejszym punktem obrony. Podręcznikowe wślizgi, walka do upadłego i gryzienie murawy przez cały mecz - krótka i słownikowa definicja Javiera oraz jego postawy na boisku. Niektórzy zaczęli już nawet pisać o nowym modelu stopera XXI wieku. Owszem, ten sezon nie jest już tak zacny jak poprzedni, ale wierzę, że Argentyńczyk powróci na właściwe tory. Kolega kilka "pięter" niżej przypomniał batalię z Arsenalem. Wielkie dzięki piotr1985. Wszyscy pamiętają bramkę Iniesty na Stamford Bridge. W to uderzenie Andres, jak sam powiedział, włożył całą swoją duszę. Podobnie było w przypadku interwencji Mascherano. Gdyby nie on, byłoby po sprawie. To dzieci Wengera cieszyłyby się z awansu. Tutaj jednak również zagrała dusza. Javiera Mascherano. Powinniśmy o tym pamiętać.

0

Barcelona_fanatic2809
Postaram się na spokojnie wyjaśnić całą tą "zagmatwaną" sytuację. Keita przygotowuje się do Pucharu Narodów Afryki. Sezon w Chinach (tam występuje teraz Seydou) już się skończył. Malijczyk, chcąc utrzymać formę, trenuje (po wcześniejszej zgodzie Barcy) u nas. Większość z tego co napisałem znajduje się zresztą w tekście. To tyle. Pozdrawiam.
Nie wiem co można napisać więcej o Puyolu. Na jego temat pisaliśmy już wielokrotnie i w samych superlatywach. Tarzan to prawdziwy profesjonalista, który "rozumie" swoje ciało i jego potrzeby. Nie bacząc na świąteczną przerwę trenuje, aby utrzymać dobrą kondycję fizyczną. Wielki piłkarz i wzór dla młodszych piłkarzy.
Wszystkim sympatykom Barcelony życzę Wesołych Świąt. Niech spełniają się Wasze życiowe marzenia.

0

Kilka niespodzianek w składzie jest, ale z końcową oceną wstrzymam się do zakończenia spotkania. Cieszę się, że w wyjściowej jedenastce pojawi się Thiago, którego, nie ukrywam, bardzo cenię. Słuszna decyzja z pozostawieniem Iniesty na ławce rezerwowych. Chłopak nie jest gotowy do gry w 100% i nie ma sensu ryzykować pogłębienia urazu. Miłego meczu Panie i Panowie. Zapowiada się ciężki mecz, ale mam nadzieję, że weźmiemy tarczę ze sobą do domu. Dla Tito.

0

"Chcemy wygrać dla Tito"... to w zasadzie powinno wystarczyć za cały komentarz przed jutrzejszym meczem.
Jeśli chodzi o samego Busquetsa, to wciąż jest, nie wiedzieć czemu, niedocenianym przez wielu graczem. Moim skromnym zdaniem Sergio jest na tę chwilę najlepszym defensywnym pomocnikiem na świecie (kredyt zaufania jednak się opłacił. Nawiązuje tu, rzecz jasna, do sytuacji z Toure). To trudna pozycja. Na pierwszy rzut oka wydaje się zupełnie "niewidoczna". Grając jako defensywny pomocnik musisz zdawać sobie sprawę, że pracujesz na innych. Nie zapamiętają cię z pięknych bramek lub zacnych asyst. W najważniejszych statystykach również nie zobaczysz swojego nazwiska. Dopiero potem, zwłaszcza po wypowiedziach kolegów z drużyny, dostrzegasz jak ważna jest to rola. Xavi ostatnio powiedział, iż bez Sergio musimy grać zupełnie inną, "nową" piłkę. To wielki komplement, zwłaszcza, że wypłynął z ust samego Generała. Czapki z głów przed bohaterem artykułu. Wielki to gracz, który wykonuje kawał dobrej roboty dla całej drużyny.

0

Na dzień dzisiejszy jesteśmy faworytem tej batalii. Co się jednak będzie działo w lutym i marcu - tego nie wie nikt. Przestrzegam zatem przed zbytnią radością. Milan to klasowy zespół, który łatwo i tanio skóry nie sprzeda. Na tę chwilę nie są w najwyższej formie, ale wiele się jeszcze może zdarzyć i odmienić. Cieszę się z tego losowania. Zapowiadają się dwa emocjonujące mecze i walka o każdy skrawek murawy. Jeśli chcemy dotrzeć na szczęśliwy dla nas stadion Wembley i sięgnąć po piąty Puchar Europy, to nie powinniśmy obawiać się żadnego rywala. Z szacunkiem, ale bez strachu. Zapominam o Mediolanie i skupiam się na naszym ligowym przeciwniku oraz (przede wszystkim) na zdrowiu Tito. To jest w tej chwili najważniejsze.

0

Nawet w najśmielszych snach nie spodziewałem się takiego początku sezonu. Co ja mówię – „początku”. Niedługo rozgrywki ligowe dobrną do połowy, a drużyna Tito wciąż nie zwalnia tempa. W szesnastu meczach straciliśmy zaledwie dwa punkty – gargantuiczny wynik. Nie zamierzam nawet pisać o możliwym kryzysie, bo takowego póki co nie widać i nic nie zapowiada, żeby nasze chłopaki złapały jakąś „zadyszkę”. Pretekstów do załamania wyników było kilka, chociażby liczne kontuzje. Potrafiliśmy jednak wyjść z tego obronną ręką. Gramy konsekwentnie i traktujemy każdy mecz w kategorii finału. To powinno przynieść wspaniały efekt końcowy – trofea. Mam nadzieję, że cała drużyna będzie tak postępować do końca sezonu. Jeśli w zespole będzie taka motywacja i wola walki jak dotychczas obserwujemy, to możemy spać spokojnie. Powtórka z pierwszego sezonu Pepa mile widziana... i jak najbardziej możliwa.

0

Tito wystawił najsilniejszą jedenastkę, jaką ma na tę chwilę. Cieszę się, że zagra Adriano, który prezentuje się w tym sezonie o niebo lepiej niż Alves. Reszta składu – bez niespodzianek. Miłego meczu Panie i Panowie. Zapowiada się wielka, piłkarska uczta. Mam nadzieję, że komplet punktów zostanie u nas, choć nie będzie o to łatwo.

0

To nie jest mecz kolejki, to spotkanie pierwszej rundy. Tabela nie kłamie - naprzeciwko siebie staną dwie najlepsze ekipy ligi hiszpańskiej. Z jednej strony bijąca wszelkie rekordy w lidze Barcelona, a z drugiej, dość w sumie niespodziewany (patrząc na poprzednie sezony), wicelider rozgrywek - Atletico. To nie będzie pojedynek Messiego z Falcao, a bitwa pomiędzy 22 zawodnikami. Mam nadzieję, że wyjdziemy z niej zwycięsko, choć rywala mamy naprawdę zacnego. Szykuje się dużo krwi i potu, ale życzyłbym sobie, aby łzy pozostały w szatni Atletico. Nie mogę się już doczekać tego pojedynku.

0

Moim skromnym zdaniem zarząd oraz trener powinni się wstrzymać z wypożyczeniem Isaaca. Terminarz, jak zwykle zresztą, jest bardzo napięty i szeroka kadra z pewnością się przyda. Ponadto co chwila wypada jakiś zawodnik z powodu kontuzji. Nie ma się co również oszukiwać – forma naszych skrzydłowych jest, delikatnie rzecz ujmując, średnia. Widzieliście wczoraj Pedro? – taka gra woła o pomstę do nieba (zacne dogranie do El Guaje nie zaciemni całości obrazu). Nie trafiają już do mnie argumenty, że zawodnik dużo biega i haruje za dwóch. Ma jednak pewną „drobną” słabość – nie strzela bramek. Skrzydłowy. Podobnie rzecz się ma z Alexisem oraz Davidem. Wybaczcie, ale Eto’o też biegał za dwóch, a oprócz tego potrafił znaleźć czas na zdobycie gola. Niech Tito spróbuje manewru z Adriano na skrzydle. Brazylijczyk jest w wyśmienitej formie, a i potrafi grać na wielu pozycjach. Wszystko jest dobrze, jak jest dobrze. Co się jednak stanie, jak Messi (odpukać w niemalowane drewno) odniesie kontuzję?
Jestem przekonany, że wspomniani zawodnicy w końcu odnajdą formę i zaczną zdobywać bramki. Trzeba jednak w nich wierzyć i dawać im dużo minut na boisku. Nie sprzedawać i kupować z miejsca Neymara, Falcao itp. Powtórzę się -trzeba w nich wierzyć i dawać im jak najwięcej czasu na murawie. To samo powinno się tyczyć Cuenci. Nie jestem za jego wypożyczeniem.

0

Najlepiej byłoby, przy całym moim szacunku dla rywala, już dzisiaj wypracować sobie sporą zaliczkę bramkową. W rewanżu szansę mogliby otrzymać gracze z Barcy B oraz Ci, którzy dostają od Tito mniej minut. Sezon będzie strasznie długi i męczący, a każdy mecz grany rezerwami może mieć kolosalne znaczenie w końcówce sezonu. Vilanova wystawi dzisiaj silną jedenastkę. Widać, że wzorem swojego poprzednika chce zgarnąć całą pulę w swoim pierwszym sezonie na ławce trenerskiej. To dobrze. Nie odpuszczamy żadnych rozgrywek. Tylko tak przechodzi się do annałów futbolu. Nie wiem w jakim zagramy składzie i kto strzeli. Najważniejsze jest pewne zwycięstwo i brak kontuzji. Czeka nas niebawem hit sezonu, czyli pojedynek z Atletico. Na to spotkanie Tito powinien mieć jak najszerszą kadrę. Miłego meczu Panie i Panowie.

0

Wielki gracz, niesamowity snajper, a ponadto facet z charakterem. Jeśli coś mu nie pasowało, mówił to szczerze i otwarcie. Wymiana na linii Eto'o - Zlatan była, jak się później okazało, błędem Guardioli. Mądry jednak Polak po szkodzie. Coś widocznie nie iskrzyło pomiędzy Pepem a Samuelem. Całej prawdy pewnie nie poznamy.
Popatrzcie sobie na naszych skrzydłowych. Pedro biega za dwóch, podobnie Alexis. Co z tego? - ano to, że Kameruńczyk też biegał za dwóch, a "oprócz" tego... ładował bramkę za bramką. Owszem, ze skutecznością było czasami na bakier, ale i tak wielokrotnie mogliśmy się cieszyć z bramek Samuela. W tym sezonie z goli Chilijczyka i Hiszpana cieszymy się strasznie rzadko. Jest różnica? - a jakże. Żałowałem jego odejścia. Marzyło mi się trio: Messi - Eto'o - El Guaje. Ta trójka jednak nigdy nie zagrała w jednym składzie. Szkoda.

0

Strasznie się cieszę, że rekord został pobity już wczoraj. Messi często powtarzał jak mantrę, że najważniejsze jest dobro drużyny. W podobnym tonie wypowiadali się również koledzy klubowi Argentyńczyka. Osiągnięcia indywidualne w grach zespołowych z pewnością traktowane są drugorzędnie, ale... gdzieś w podświadomości Leo i jego kompanów tkwił ten rekord. Wczoraj geniusz współczesnego futbolu pobił jakże zacne osiągnięcie Gerda Mullera. Stało się i... można "zresetować" swój umysł. Teraz czas na śrubowanie zdobyczy bramkowych, ale nie będzie już takiej presji jak do tej pory. Nie trzeba już nikogo gonić. Do tego wszystkiego odnieśliśmy cenne zwycięstwo na niezwykle trudnym terenie. Tito i jego drużyna osiągają, póki co, kosmiczne wyniki w lidze. Nawet w najśmielszych snach nie spodziewałem się takiego początku sezonu. W piętnastu meczach straciliśmy zaledwie dwa punkty. Gargantuiczny wynik. Szkoda, że boisko musiał opuścić Fabs. Chłopak zaczął grać pierwsze skrzypce w zespole, a tu bach - kontuzja. Za wczorajszy mecz wielkie brawa dla wszystkich, a w szczególności dla Leo - absolutnego herosa futbolu. Będziemy mieć, Panie i Panowie, co wspominać naszym wnukom.

0

Kłopoty bogactwa. Po raz pierwszy od dłuższego czasu Tito będzie mógł skorzystać praktycznie ze wszystkich zawodników. W grudniu będzie wiele meczów do rozegrania, dlatego dobrze, że kadra z powrotem jest szeroka. Dzisiaj czeka nas jedno z trudniejszych spotkań w tym sezonie. Betis zalicza się do najlepszych drużyn w lidze, a na własnym boisku staje się groźny dla wszystkich. Przekonał się o tym chociażby aktualny mistrz kraju - Real. Trudno będzie wywieźć punkty z tak gorącego terenu, ale wierzę, że jeśli zagramy swoje, to wrócimy do domu z tarczą. Dobrze, że Vilanova dał odpocząć swoim kluczowym graczom w spotkaniu z Benficą. Liczę na piękne widowisko oraz na komplet punktów. Jeśli chcemy je zdobyć, musimy gryźć trawę przez całe spotkanie. Ciężkie zadanie przed nami, ale Tito udowodnił już wszystkim, że potrafi zacnie zmotywować swój zespół. Miłego meczu Panie i Panowie.

0

Z pewnością nie jest łatwo przejąć schedę po kimś takim, jak Pep. Nasz były trener przeniósł Barcelonę na zdecydowanie wyższy poziom jakości. Wielu uważa, że takiego pułapu jeszcze nikt w historii futbolu nie osiągnął. Sezon sześciu pucharów, kosmiczne mecze z naszym odwiecznym rywalem - Realem Madryt, dwie lekcje futbolu dane podopiecznym Sir Alexa Fergusona w finałach Ligi Mistrzów. Do tego ciągła chęć i wiara w kolejne sukcesy oraz umiejętność "zaszczepienia" swoich pragnień zawodnikom. Na temat zalet i sukcesów Guardioli moglibyśmy rozpisywać się bez końca, nie zapominając przy tym o kilku jego wadach lub błędnych decyzjach. Jedno jest natomiast pewne. Guardiola zostawił Barcelonę w dobrych rękach. Za sterem stanął asystent Pepa - Tito Vilanova. Człowiek bez nazwiska i renomy w świecie trenerskim, ale jednocześnie osoba, która jak nikt "czuje" ten zespół. Tito znał szatnię oraz klimat drużyny od podszewki. Każdy nowy trener potrzebowałby sporo czasu na zrozumienie tej ekipy, jej niepowtarzalnego sposobu gry. Czasu jednak zawsze jest za mało. Zwłaszcza, że trzeba było szybko "wskrzesić" zespół po utracie mistrzostwa kraju oraz prymatu na europejskich boiskach.Tito chwycił mocno ster w obie dłonie i od razu obrał właściwy kurs. Drużyna wygrywa mecz za meczem, bije rekord za rekordem. Ja wiem, że pierwsze "rozliczenie" trenera nastąpi dopiero po sezonie. Na tę chwilę mamy jednak dobre przesłanki na przyszłość. Gargantuiczna przewaga w lidze nad Realem, awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Do matematycznych zwycięstw powinno się również dodać styl, jego piękną odmiana oraz to, czego brakowało rok temu - skuteczność. Trzymam mocno kciuki za Vilanovę i jego podopiecznych. Jak na razie jest bardzo dobrze. Chciałbym móc to samo napisać po zakończonym sezonie. Mam nadzieję, że to zrobię.

0

Kapitalny i strasznie zadziorny zawodnik. Pamiętam jak biegał za piłką, a jednocześnie machał rękoma ustawiając swoich kolegów na boisku. Swojego czasu był niezwykle ważnym ogniwem w Barcelonie. Potem, razem z Ronaldinho, zaczął psuć atmosferę w szatni. Szkoda. Decyzja o jego sprzedaży była dobrym posunięciem, a zarazem początkiem najlepszych sezonów w historii naszego klubu. Jeśli chodzi o rywalizację z Porto, to chętnie widziałbym właśnie tego przeciwnika dla naszej Barcelony w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Drużyny z Portugalii grają przeważnie otwartą piłkę. Tak są szkoleni, tak lubią grać. Dla nas jest to woda na młyn. Kto gra przeciwko nam ofensywny futbol, ten praktycznie kładzie głowę pod topór. Nie twierdzę, że będą to łatwe pojedynki. Wolę jednak Porto, niż rywalizację z Szachtarem. Nie wiem natomiast skąd się wzięły te gratulacje dla naszego środowego rywala. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że bardziej trzymają kciuki za Spartak, niż za... siebie. Tito odesłał na trybuny połowę drużyny, kilku posadził na ławie. Na boisku pojawiło się paru zawodników z Barcy B. Takie szanse trzeba wykorzystywać. Owszem, nie było autobusu, ale spodziewałem się huraganowych ataków ze strony Portugalczyków. Powiał tylko delikatny zefirek. Najlepiej liczyć na siebie. Benfica miała nadzieję, że Celtic straci punkty ze Spartakiem. Tak się jednak nie stało. Na koniec utarty frazes - jeśli chcemy dotrzeć na Wembley, to nie powinniśmy bać się żadnego przeciwnika.

0

"Serdeczne" gratulacje dla części francuskich mediów, a zarazem wyrazy współczucia. Nie było o czym napisać, to wymyślili jakąś tanią historyjkę. Bomba poszła w górę, zwiększyło się zainteresowanie. Mogą spać spokojnie. Żałosne.Tak jak napisał kolega kilka pięter poniżej - nie zostawiliśmy w potrzebie chociażby Milito, to i nie zostawimy Erica. W życiu piękne są tylko chwile, a jedna z nich dotyczy właśnie Francuza, który wznosi jako pierwszy Puchar Europy na stadionie Wembley. W maju może dojść do identycznej sytuacji. Kolejna piękna chwila? - jak najbardziej.

0

Rzecz jasna piąty raz.

0

Minęło kilka miesięcy od zwycięstwa podopiecznych Abramowicza w Lidze Mistrzów. Nowy sezon europejskich zmagań i... klątwa ponownie dała o sobie znać. Tym razem znacznie wcześniej, niż zazwyczaj. Chelsea nie powtórzy sukcesu. Nikt tego jeszcze nie dokonał. Obronić Puchar Europy? - jak na razie jest to misja niemożliwa do zrealizowania. Ubył nam zatem jeden z groźniejszych konkurentów. Cieszy dobra postawa ekip z Hiszpanii. W komplecie zameldowały się one w następnej rundzie. Inaczej wygląda to chociażby z drużynami z Anglii. Nie ma The Blues, zabraknie również sztucznie budowanego zespołu z Manchesteru. Jeśli chcemy po raz czwarty sięgnąć po to zaszczytne trofeum, nie powinniśmy bać się żadnego rywala. Taki utarty slogan, ale jak najbardziej prawdziwy. Na placu boju pozostało wiele silnych klubów. Bayern, Real, Juventus, mimo wszystko Milan, czy chociażby rewelacja rundy grupowej - "polska" Borussia. Zapowiadają się wielkie pojedynki, ale wierzę, że to my zagramy na szczęśliwym dla nas stadionie Wembley. Puyol oddaje opaskę kapitana Abidalowi. Francuz wznosi Puchar Europy. Pamiętacie to? - powtórka mile widziana i jak najbardziej możliwa do zrealizowania. Przy takiej grze podopiecznych Tito - impossible is nothing.
P.S. Czytałem opinie dotyczące kontuzji Messiego. Wasze komentarze związane z "radością" kibiców Realu. Nigdy nie byłem na ich stronie, ale jest to przerażające. Mogę nie darzyć sympatią jednego lub drugiego zawodnika, ale cieszyć się z kontuzji jakiegoś gracza? - niektórzy stoczyli się już na samo dno.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: