0

W ubiegłym sezonie też było już prawie wszystko przesądzone... z akcentem na "prawie". W wielkim finale miały zmierzyć się ze sobą dwa najlepsze zespoły w Europie: Barcelona i nasz odwieczny rywal - Real Madryt. Jak to się skończyło - wszyscy wiemy. Finał pomiędzy Bawarczykami, a podopiecznymi Abramowicza. Tam też, mimo wszystko, poległ faworyt. Skazywani na pożarcie (kolejno z Napoli, Barceloną oraz Bayernem) piłkarze The Blues zdołali jednak sięgnąć po Puchar Europy.
Magia stadionu Wembley. To tam Barcelona zdobywała dwukrotnie ten zacny puchar. Najpierw pokonaliśmy Sampdorię (moje początki kibicowania Barcelonie), a potem pod topór poszedł Manchester United. W tym roku możemy powrócić na ten kultowy już obiekt i zdobyć stadionowy tryplet. Jeśli utrzymamy obecną formę, to wszystko może się zdarzyć. Przy takiej grze, zaangażowaniu i pasji wszystkich graczy wrota Wembley stoją przed nami otworem. Grzechem byłoby nie skorzystać z zaproszenia. Impossible is nothing - prawda Tito?, prawda chłopaki?

0

Drużynę prowadzoną przez Tito można już powoli uznać za kompletną. Na początku sezonu padały zarzuty pod adresem formacji defensywnej, ale widzimy, iż spowodowane to było tylko i wyłącznie absencją kilku obrońców. Teraz wszystko wróciło już do normy, a my możemy cieszyć się nie tylko z kolejnych zwycięstw, ale i z coraz piękniejszej dla oka gry. Wczoraj zagraliśmy spektakularnie. Było dużo magii, szybkie akcje i po raz kolejny zagraliśmy skutecznie. Tego brakowało w ubiegłym sezonie. Wczoraj strzelał nie tylko Messi, ale i kilku jego kolegów. Kolejną bramkę ustrzelił Adriano (asysta Cesca - maestria). Brazylijczyk gra w tym sezonie na bardzo wysokim poziomie. Jest to zapewne po części spowodowane przyjściem do Barcy Jordiego Alby. Nic tak bowiem nie podnosi poziomu drużyny, jak zdrowa rywalizacja. Świetnie gra zarówno jeden, jak i drugi. Tito chce to wykorzystać i dlatego w spotkaniu z Baskami widzieliśmy w pierwszym składzie zarówno Albę, jak i Adriano. Zacne zawody rozegrali również Pique i Mascherano. Wobec dosyć apatycznej gry napastników z Bilbao, obaj stoperzy chętnie włączali się w akcje ofensywne. Jedna z nich zakończyła się sukcesem. Kolejne dobre spotkanie Fabsa. Gol i asysta przy bramce Adriano. Początek sezonu nie był najlepszy w wykonaniu byłego Kanoniera, ale teraz Cesc coraz "bezczelniej" (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) pcha się na lidera i "mózg" całej drużyny. Zdrowa rywalizacja z Generałem? - nic, tylko przyklasnąć. Obaj prezentują się bowiem świetnie. Drużyna Tito ma fenomenalny bilans otwarcia. Ze stylem nie było najlepiej na początku sezonu, ale od kilku spotkań maszyna rozkręciła się już na dobre. Czy można tak grać do końca sezonu? - mam nadzieję, że tak. Trzeba odzyskać to, co utracone. Motywacji w zespole nie brakuje. To ważne. Z takim podejściem i przy takiej atmosferze w zespole o końcowe wyniki jestem spokojny.

0

Pomimo faktu, iż Baskowie nie grają tak dobrze jak w ubiegłym sezonie, to wciąż trzeba się z nimi liczyć. Mają kilku naprawdę niezłych grajków, którzy w każdej chwili mogą odmienić losy spotkania. My z kolei walczymy o przedłużenie wspaniałej ligowej passy i powiększenie przewagi nad Realem lub Atletico (może odskoczymy, przy remisie w derbach Madrytu, od dwóch drużyn. To byłoby najlepsze rozwiązanie). Liczę na piękne widowisko i komplet punktów. W jakim składzie zagramy i kto strzeli bramkę - to już mniej istotne. Miłego meczu Panie i Panowie. Zapowiada się piękny piłkarski wieczór w Hiszpanii.

0

To zestawienie jest kolejnym dowodem na to, że Barcelona jest najlepszym klubem XXI wieku. W styczniu poznamy kolejnego zwycięzcę zacnej nagrody, jaką bez wątpienia jest Złota Piłka. Moim zdaniem po raz czwarty z rzędu wygra Messi, który z każdym kolejnym meczem przekracza wydawałoby się niemożliwe do przeskoczenia granice. Myślę, że nie ma chyba sensu bardziej uzasadniać tego wyboru. Na temat Argentyńczyka powiedzieliśmy już chyba wszystko. Geniusz futbolu oraz znakomity strzelec (a jednocześnie piłkarz, który dostrzega na boisku swoich kolegów. Świadczy o tym chociażby liczba asyst). Całej trójce nominowanych należą się zresztą brawa. Zwycięzca może być jednak tylko jeden i powinien nim być Leo.

0

Ten skład pokazuje jaką mamy silną i wyrównaną ekipę w tym roku. Tito dał odpocząć kilku zacnym zawodnikom, a i tak zobaczymy dzisiaj solidny skład. Wystarczy spojrzeć na linię defensywną. Liczę na zwycięstwo i brak kontuzji. Miłego meczu Panie i Panowie.

0

„Czcigodny” Panie Prezesie. Proszę się nie martwić. Zarówno piłkarze, jak i Tito doskonale zdają sobie sprawę, że do końcowego sukcesu w lidze jeszcze długa droga. Historia nie zna przypadku listopadowego mistrza. Real na pewno nie odpuści, a i Atletico wydaje się być naprawdę mocne w tym sezonie. Myślałem, że Falcao i spółka zaczną powoli opadać z sił, ale grają konsekwentną piłkę i zdobywają punkt za punktem. Dla atrakcyjności ligi to lepiej. Hegemonia dwóch drużyn stawała się już dla innych zbyt nużąca. Poprawę widać również w europejskich pucharach. Nie tylko Barca i Real, ale również o Atletico, Maladze, „Nietoperzach” i Levante zaczyna się coraz częściej mówić. My z kolei musimy postrzegać każdy kolejny mecz w kategoriach finału. Barcelona ma być „morderczo” konsekwentna w swych działaniach. Spotkanie za spotkaniem, zwycięstwo za zwycięstwem, a na końcu tej drogi – upragniony tytuł.

0

Claudio Caniggia, czyli dawnych wspomnień czar. Pamiętam tamte Mistrzostwa Świata. To był chyba najnudniejszy Mundial w historii. Padał gol, a potem podania bramkarz-obrońca-bramkarz. Wtedy bramkarze mogli jeszcze łapać piłkę w ręce po zagraniu od swojego kolegi z drużyny. Koszmar. Italia nie była zbyt łaskawa dla wszystkich fanów futbolu. Argentyna awansowała wtedy do finału, a cała ich gra opierała się praktycznie na trzech zawodnikach: rezerwowym bramkarzu (wspaniałe interwencje, zwłaszcza podczas rzutów karnych), Maradonie i właśnie Caniggi. Gracze Albicelestes grali słabo, ale takie to właśnie były mistrzostwa (in plus - piękna postawa Kamerunu, który odpadł po emocjonującym meczu z Synami Albionu). Jakimś cudem "doczłapali" się do finału i... mogli go wygrać. Drużyna RFN męczyła się okrutnie, a o końcowym sukcesie drużyny "Cesarza" zadecydował rzut karny. Potem przepychanki, łzy "boskiego" Diego i radość RFN. Caniggia nie zrobił potem oszałamiającej kariery, podobnie jak król strzelców tamtego Mundialu - Toto Schillaci. Obaj gracze zapowiadali się na gwiazdy, ale na zapowiedziach się skończyło.

0

Wczoraj odbyły się praktycznie dwa spotkania. W pierwszej połowie mogliśmy zaobserwować stare i okrutne demony: bezradność oraz walenie głową w mur. Przeciwnik, wzorem wielu ekip grających z Barceloną, wjechał na stadion autobusem. Levante, w swojej naiwności, myślało, że z taką grą zdobędą jakieś punkty. Niektórym zespołom się to udawało, ale tylko nielicznym. Schodząc do szatni plan naszych przeciwników sprawdzał się. Banałem jest jednak stwierdzenie, że mecz składa się z dwóch części. Nie wiem co działo się w szatni, ale w drugiej połowie gracze Barcy wznieśli się na stratosferyczny poziom. Tak w tym sezonie jeszcze nie graliśmy. Pod wpływem magicznej batuty Iniesty (w drugiej połowie zagrał perfekcyjnie) zaczęliśmy zdobywać bramkę za bramką. Najpierw Messi, który chce jak najszybciej pobić gargantuiczny rekord (zdobyte gole w roku kalendarzowym) Gerda Mullera, dwukrotnie znalazł drogę do siatki. Potem Iniesta, jakby od niechcenia, ale z założeniem, że wszystko mi teraz wychodzi, kropnął bez zastanowienia zdobywając piękną bramkę. Na koniec gol Fabregasa. Po kolejnej pięknej akcji i postawionej na piłce pieczęci Andresa. Nie tylko ofensywa, ale i formacja defensywna stanęła na wysokości zadania. Dwaj panowie P zapewnili nam tego dnia spokój. Do poziomu dostosował się krytykowany ostatnio Valdes. Obroniony rzut karny, a potem dobitka. Koniec spotkania. Tarcza jest nasza i chętnie zabieramy ją do domu. Kolejny skalp zdobyty, następny przeciwnik pozbawiony punktów. Nawet w najśmielszych snach nie spodziewałem się takiego bilansu w lidze. Brawa dla Tito i całego zespołu. Oby tak dalej.

0

Tito tym razem zdecydował się nie eksperymentować. Rzucił do boju najsilniejszy skład jaki ma na tę chwilę. Trudno mu się dziwić. Stoimy przed ogromną szansą na odskoczenie Realowi i powiększenie przewagi do 11 punktów. Nie będzie to łatwe spotkanie, ale mam nadzieję, że nasze chłopaki wrócą do domu z tarczą. Musimy grać swoje i robić to do bólu konsekwentnie. Messi jest w formie, podobnie druga linia. Mecz ze Spartakiem udowodnił również, iż nasza obrona może zagrać na „0” z tyłu. Miłego meczu Panie i Panowie. Czas podkręcić rekord zdobytych punktów.

0

Dawnych i pięknych wspomnień czar. Pamiętam Amora. Strasznie zadziorny zawodnik, który był gotowy "umrzeć" na boisku za swój klub. Jeden z członków pierwszego Dream Teamu dowodzonego przez Johana Cruyffa. Patrząc na tę koszulkę od razu przypomina mi się Stoiczkow, Koeman, Nadal, Guardiola, Bakero i wielu innych wspaniałych graczy. W końcu to ta drużyna położyła podwaliny pod sukcesy Barcelony XXI wieku.

0

Nie ma co ukrywać - Messi po raz kolejny udowodnił, że jest na tę chwilę najlepszym zawodnikiem na świecie. Jak najbardziej zasłużona ocena dla Argentyńczyka. Trudny teren, średnie warunki atmosferyczne, a on, tak jakby od niechcenia, strzela dwie bramki i ma udział przy golu Daniego. Cóż chcieć więcej? - nic. Wypada się tylko delektować jego grą. Mnie jednak cieszy przede wszystkim dobry występ drugiego zawodnika Albicelestes - Javiera Mascherano. Po piorunującym zeszłym sezonie Masche złapał lekką zadyszkę. Nie ukrywam, Javier to jeden z moich ulubionych zawodników i występ ze Spartakiem jest, mam taką nadzieję, pierwszym sygnałem powrotu Argentyńczyka do wysokiej formy. Po raz kolejny rozczarował Pedro. Zacna asysta do Leo nie zaciemni całości. Dużo biegania, ale brakuje tego co najważniejsze - bramek. W poprzednich latach Pedro strzelał dla nas dużo ważnych goli. W tym sezonie nasz skrzydłowy totalnie rozregulował swój klubowy celownik. Podkreślam - klubowy. W reprezentacji wygląda to dużo lepiej. Prawidłowa ocena dla Xaviego. Ten chłopak nie musi już być sprinterem, nie potrzebuje być najbardziej widocznym graczem na placu boju. Generał jest mózgiem całej drużyny i to on decyduje w jakim tempie ma być rozgrywana akcja. Robi swoje, po "cichu", a wszystko to w wielkim stylu.
Cieszy zwycięstwo. Nie spodziewałem się, że pójdzie tak łatwo. Tym większe brawa dla wszystkich zawodników. Wyszliśmy z grupy i tak jak się chyba większość spodziewała zrobiliśmy to z pierwszego miejsca. Ostatni grupowy mecz będzie dla nas spotkaniem o "pietruchę" i zapewne szansą na występ kilku graczy z Barcy B.

0

Istnieją małe i duże kłamstwa oraz statystyki. Ten mecz z pewnością nie będzie należał do najłatwiejszych. Drużyna Levante prezentuje się w tym sezonie dobrze, nie tylko na krajowych boiskach, ale i w rozgrywkach Ligi Europejskiej. My jednak "skazani" jesteśmy na kontynuowanie znakomitej passy. Drużyny z Madrytu tylko czekają na nasze potknięcie. Tito i jego chłopaki muszą zatem z zabójczą regularnością wygrywać kolejne batalie. Nasz kolejny przeciwnik będzie miał dwa dni mniej na zregenerowanie swoich sił. To może być ważny czynnik podczas niedzielnego starcia. Liczę na komplet punktów, śrubowanie rekordu oraz na brak kontuzji. Mam nadzieję, że wrócimy do domu z tarczą..., a każde kolejne zwycięstwo spowoduje w końcu, że Atletico i Real przestaną wierzyć w dogonienie Barcelony.

0

Niezależnie z jakim przeciwnikiem przyjdzie nam się zmierzyć, to i tak zapowiadają się dwa trudne spotkania. Na tym etapie rozgrywek nie będzie już słabeuszy i nikt darmo pola nie odda (choć nie ukrywam, iż najlepiej byłoby trafić na Cluj lub Galatasaray. Na papierze są to chyba najsłabsze drużyny). Na pewno nie chciałbym, aby Barca zmierzyła się z Bayernem. Bawarczycy mają bardzo silną i zaprawioną w bojach ekipę. Ponadto pałają chęcią rewanżu za ubiegłoroczną porażkę w finale z Chelsea. Szerokim łukiem należy również omijać Juventus. Zespół z Turynu prezentuje efektowną i efektywną piłkę, a ostatnie zwycięstwo nad The Blues tylko to potwierdza. Nieobliczalny może być również Szachtar. Skazywana na pożarcie drużyna z Doniecka wyszła z ciężkiej grupy, kosztem któregoś z potentatów piłkarskich. Potrafią również, złośliwie rzecz ujmując, strzelić bramkę z niczego. Do Paryża też nie ma co się „pchać” na siłę. PSG ma Zlatana, który sam potrafi odmienić losy spotkania. Najlepszym rozwiązaniem byłoby starcie z Cluj lub Galatasaray. W dalszej kolejności: Porto, Milan lub Arsenal. Tak czy inaczej zagramy zapewne z Arsenalem. Taka nowa, świecka tradycja. W sumie, jeśli chcemy zdobyć po raz piąty Puchar Europy, to żaden z rywali nie powinien być dla nas straszny.

0

Same tuzy światowego futbolu. Niestety, już tylko dwóch zawodników z tej zacnej listy ma jeszcze szansę na poprawę swojego konta bramkowego (choć Drogby i Henry'ego jeszcze nie skreślam. Nigdy nie mów nigdy). Myślę, że powoli możemy się już szykować do zmiany na tronie. To tylko kwestia czasu. Messi już niebawem zdetronizuje legendę Realu – Raula. Nam wypada się tylko cieszyć, że będziemy świadkami tego wydarzenia. Kolejny rekord pobity, następna bariera przełamana. Lionel Messi. Tak na marginesie. Ciekawe ile bramek miałby na swoim koncie Ronaldinho, gdyby myślami był tylko i wyłącznie przy futbolu.

0

Dobrze, że wszystko zostało już wczoraj wyjaśnione. Wychodzimy z grupy i to na pierwszym miejscu (co nie jest niespodzianką). Chłopaki nie czekali do ostatniego spotkania z Benficą i po naprawdę bardzo dobrej grze odnieśli zasłużone zwycięstwo. W spotkaniu z ekipą z Lizbony Tito będzie mógł trochę poeksperymentować ze składem i dać odpocząć kluczowym zawodnikom. Wracając do wczorajszego meczu. Trochę się obawiałem tego pojedynku. Z ekipami ze wschodu nie gra się łatwo, zwłaszcza na ich terenie. Na szczęście warunki pogodowe nie były najgorsze (jak na Rosję). Moim skromnym zdaniem zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Kontrowaliśmy grę od pierwszego do ostatniego gwizdka. Pomimo tego, iż Spartak miał kilka niezłych okazji strzeleckich (w ostatniej fazie oddawali jednak strzały w kosmos), grę naszych obrońców oceniam wysoko. Tradycyjnie po lewej stronie boiska szalał niezmordowany Alba. Chłopak ma chyba podwójne płuca, a motorykę na gargantuicznym poziomie. Jeden z najlepszych transferów ostatnich lat. Ze swoich obowiązków wywiązywała się również bez zarzutu para stoperów: Pique i Mascherano (zadrżałem, kiedy po jednej z udanych interwencji Javier zaczął utykać i opuścił na moment boisko). Cieszy gol Alvesa. Szybka decyzja Brazylijczyka i mamy bramkę na dzień dobry. Potem strzelał już tylko Messi, który z „bezczelną” regularnością zbliża się do rekordu Gerda Mullera. Pierwsze miejsce w grupie i chwila wytchnienia na poziomie rozgrywek europejskich. Wracamy na stadiony ligowe i od razu trudny wyjazd na mecz z Levante. Musimy kontynuować świetną passę, wywierając przy tym coraz większą presję na drużynach z Madrytu. Przy ciągłych zwycięstwach nadejdzie w końcu u naszych najgroźniejszych rywali zwątpienie. Wszystko jest w naszych rękach (nogach), a to jest najważniejsze.

0

Wobec tylu problemów (spowodowanych tylko i wyłącznie przez kontuzje) z zestawieniem formacji obronnej wielu użytkowników tej zacnej strony chciałoby transferu jakiegoś obrońcy. Jest to, rzecz jasna, nieuniknione. Puyol młodszy już nie będzie, a piłkarska przyszłość Abidala jest tak naprawdę nieznana. Nagle, na horyzoncie, pojawia się kolejny kłopot. Co z napastnikami? Bramek na razie pada dużo, bardzo dużo. Jest to jednak zamglony obraz rzeczywistości. Co się stanie, aż się boję napisać i odpukuje w niemalowane drewno, gdy bijący wszelkie rekordy pod względem zdobytych bramek Messi złapie jakąś kontuzję lub też (mniej czarny scenariusz) będzie chwilowo pod formą? Z „przodu” wyglądamy kadrowo dobrze. Kadrowo i z nazwisk. Jest Villa, Pedro, Sanchez, Tello i Cuenca. W kolejce czekają młodzi zawodnicy z Barcy B. Gorzej jednak z formą. Po ostatnim spotkaniu ligowym napisałem, iż po raz kolejny rozczarował mnie Pedro i El Guaje. Do tego doszła kontuzja Sancheza, który i tak, delikatnie rzecz ujmując, gra w tym sezonie słabo. Cuenca nie może opuścić szpitala, a i powrót do pełnej dyspozycji zajmie mu trochę czasu. Przesuwanie na siłę Iniesty lub Cesca do linii ataku powoduje, iż ci dwaj zawodnicy wiele tracą ze swoich umiejętności. Fabs i Iniesta mają kontrolować grę i asystować kolegom. Strzelanie bramek nie jest ich głównym zadaniem. Taki bonus do roli reżyserów. Fabs gra jako playmaker i bach – już zalicza kilka kluczowych podań. Na temat El Guaje pisaliśmy już wielokrotnie. Nie wiem natomiast co się dzieje z Pedro. Barcelona potrzebuje jego bramek. Mam nadzieję, że nasi skrzydłowi szybko powrócą do formy. Jeśli nie, to temat zakupu napastnika powróci.

0

Z ekipami ze wschodu zawsze gra się ciężko, zwłaszcza na ich terenie. Niekorzystne warunki pogodowe już na starcie faworyzują bowiem gospodarzy. My z kolei powinniśmy podejść do tego spotkania maksymalnie skoncentrowani, jakby to był mecz ostatniej szansy. Nie ma co czekać do spotkania z Benficą. Już teraz, w Moskwie, powinniśmy zapewnić sobie awans do fazy pucharowej. W lidze osiągamy jak na razie kosmiczne wyniki, ale rozgrywki europejskie rządzą się swoimi prawami. Zwycięstwa z Celtickiem i Spartakiem stały pod znakiem potężnych męczarni i walki o wynik do ostatnich minut. Nikt tutaj się nie ugnie i nie podda przed meczem. Do Szkocji też jechaliśmy jak po swoje, ale wytrzymały do granic możliwości zielony autobus efektywnie uprzykrzył nam życie. Teraz może być podobnie. Dlatego boję się trochę tego spotkania. Mam jednak nadzieję, że wrócimy do domu z tarczą i zaczniemy się już zastanawiać nad potencjalnym rywalem w fazie pucharowej. Szczęśliwy dla Barcelony stadion Wembley czeka.

0

Kiedy to się w końcu skończy? Patrząc na ilość i częstotliwość występowania kontuzji u naszych graczy pytanie wydaje się być retorycznym. Szkoda Bartry. Chłopak dostawał coraz więcej minut od Tito i odwdzięczał się swojemu trenerowi dobrą grą. Na szczęście do gry powrócił Tarzan. Patrząc na wczorajszą grę naszego kapitana, odczuwałem spokój. Myślę, że partnerzy z bloku defensywnego przeżywali to samo. Pal licho straconą bramkę. To się zawsze może zdarzyć (choć Montoya powinien wiedzieć, że takie piłki wykopuje się albo w bok albo po prostu w kosmos. Najlepiej właśnie tam). Wracając do wczorajszego spotkania. Cieszy pewne zwycięstwo i kontynuowanie świetnej passy w lidze. Chyba w najśmielszych snach nie przypuszczaliśmy, że Tito i jego podopieczni osiągną taki bilans. Sezon bez porażek? - dlaczego nie. Nie bójmy się marzyć. Brawa dla Messiego za kolejne dwie bramki i zacną asystę do Songa. Po raz kolejny znakomity mecz rozegrał Alba. Chłopak jest niezniszczalny i wszędzie go pełno. Swoje zagrali Xavi i Iniesta. Rozczarował mnie Pedro i Villa. Spośród naszych skrzydłowych w najlepszej formie jest obecnie Tello. Przed nami trudny wyjazd do Moskwy i walka o awans do fazy pucharowej. Nie ma co czekać do ostatniego spotkania z Benficą. Awans trzeba wywalczyć w meczu ze Spartakiem. Wszystko, na szczęście, jest w naszych rękach (nogach).

0

Nareszcie Tarzan wraca do składu. Inni walczyliby z taką kontuzją zapewne dłużej, ale nie nasz Puyol. Skała, którą ciężko skruszyć. Cieszy fakt, iż Tito daje coraz więcej pograć Montoyi. Chłopak z kolei odwdzięcza się trenerowi dobrą grą. Odpoczynek dla Javiera również wydaje się być trafionym pomysłem. Mascherano grał wiele minut i może to też miało wpływ na słabszą, w porównaniu z ubiegłym sezonem, dyspozycję. W ataku mamy stare, dobre MVP - na to czekaliśmy. Z przyjemnością patrzy się również na ławkę rezerwowych. Każdy z tych zawodników może wejść i dać wiele zespołowi. Miłego meczu Panie i Panowie. Przy odpowiednim zaangażowaniu powinniśmy zdobyć komplet punktów. Mam również nadzieję, że nikt nie odniesie kontuzji.

0

Messi jako wolny elektron. Osoba, która w danej chwili (dla wyższych celów i potrzeb całej drużyny) zagra tam, gdzie będzie najbardziej potrzebna. Niewielu może tak grać. Najwięksi i możni w umiejętności piłkarskie. Ci, których dotknęła iskra z samej góry. Argentyńczyk bije kolejne rekordy, śmiejąc im się prosto w twarz. Czasami mam wrażenie, iż Leo przed meczem zakłada sobie: "dzisiaj będę strzelał gole" lub też "dzisiaj będę asystował". Swoje zamysły obraca potem w czyny. Niewielu to potrafi. Na początku myślałem, iż prawe skrzydło jest jego przeznaczeniem. Doszedł Alves i otrzymaliśmy jedną z najpotężniejszych dawek wybuchowych w futbolu. Potem lekko cofnięty, atakujący (dogrywający) bardziej ze środka boiska. Z takim przeglądem pola? - czemu nie. Chłopak potrafi praktycznie wszystko. Mając takich mistrzów ostatnich podań jak Xavi, Iniesta, Cesc oraz Thiago Barcelona szykuje powoli kolejnego rozgrywającego. Od przybytku głowa nie boli. Wybór padł na bohatera tego zacnego artykułu. On się nawet nie musi tego uczyć. W miejscu, gdzie chce go na daną chwilę trener lub potrzebują koledzy z zespołu, tam gra. Bezcenne. Wybiegając w przyszłość. Każdy sezon będzie wyglądał inaczej. Jeśli będziemy mieć wspaniałych napastników (takich jak swojego czasu na przykład Eto'o), wówczas Leo wcieli się w rolę playmakera. W przypadku kryzysu wśród napastników Argentyńczyk weźmie na siebie odpowiedzialność za zdobywanie bramek. Nam pozostaje się tylko cieszyć, że żyjemy w jego erze. Będzie co opowiadać wnukom.
Challenger - metafora z drabiną miażdży. Dzięki za kolejny fajny artykuł.

0

Być zależnym tylko od siebie - bezcenne. Tito i jego podopieczni weszli w rozgrywki ligowe w tak znamienity sposób, iż teraz wszystko zależy od nas i to my dyktujemy rywalom warunki. Do końca sezonu tak różowo z pewnością nie będzie, ale punkty potracą również nasi najgroźniejsi rywale (dobrze, że do walki o mistrzostwo włączyło się również Atletico. Liga stała się przez to znacznie ciekawsza). Na koniec może się zatem okazać, iż bardzo dobry start zapewnił nam mistrzostwo kraju. "Boski" Johan powoli odchodzi od piłki i wszystkiego co związane z Barceloną. Wielki piłkarz, który z pewnością zapisał się złotymi zgłoskami na kartach futbolu. Najpierw jako gracz Ajaxu oraz naszego klubu, a potem trener pierwszego Dream Teamu Barcelony.

0

Kolejna dobra wiadomość ze sztabu medycznego. Niedługo na boisku pojawi się Tarzan, później Adriano, Cuenca oraz Thiago. Mam nadzieję, że to już koniec poważnych urazów. Rozgrywki ligowe jeszcze się na dobre nie rozkręciły, a my już straciliśmy kilku zawodników. Teraz nadszedł czas na powroty. W bohaterze artykułu pokładam natomiast spore nadzieje. Rok temu Isaac prezentował się całkiem przyzwoicie, pokazując spory wachlarz zagrań (pomijam te negatywne, jak na przykład "nurkowanie". Może się tego w końcu oduczy). W grze Isaaca najbardziej podobały mi się dośrodkowania. Ostre i na tradycyjną "aferę". Potem młody gracz Barcy dorzucił jeszcze kilka niekonwencjonalnych zwodów i niezły przegląd pola. Tacy właśnie gracze są nam potrzebni. Czekam na powrót Isaaca, prosząc was jednocześnie o cierpliwość. Po takiej kontuzji nie od razu wraca się do najwyższej formy. Część z was zapewne będzie chciała go sprzedać po pierwszym nieudanym meczu. Do tego jednak już się, niestety, przyzwyczaiłem.

0

konrados1231
Bez urazy. Pewna dziennikarka umówiła się na przeprowadzenie wywiadu z Andrzejem Żuławskim. Rozmowę zaczęła tak: "nie oglądałam zbyt wielu pańskich filmów, ale...". W tym momencie Żuławski wstał, zapłacił za kawę i wyszedł.
Zastanawiam się skąd nagle tyle osób poddaje pod wątpliwość ubiegłoroczną formę Javiera. Przez pryzmat tego sezonu? - litości. Tamten sezon należał do Argentyńczyka. Właściwie do dwóch graczy Albicelestes. Na temat Messiego nie ma sensu się wypowiadać, ale Javier był dla mnie graczem numer 2 (nowa rola w zespole i branie odpowiedzialności pod nieobecność kontuzjowanych obrońców). Owszem, w tym sezonie jest cieniem samego siebie. Nie walnę się jednak młotem w głowę i nie powiem: "cholera, w sumie on tak gra u nas cały czas". Rok temu wszyscy nosili go na rękach. Łatał dziury po kontuzjowanym Puyolu, po Gerardzie. Kiedy wrócili, nie został odesłany karnie na ławkę. Pep przesunął go na pozycję stopera i trafił w "dychę". Od kogo rozpoczynał ustalanie bloku defensywnego? - od Mascherano. Pamiętacie pomeczowe oceny redaktorów piszących na tej zacnej stronie? Podręcznikowe wślizgi i walka od pierwszej do ostatniej sekundy meczu. Cały Javier. Czasami brakowało centymetrów, ale pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Teraz wszyscy znaleźli nową, czarną owcę. Nie ma już przecież Keity. Wybór padł na Javiera i Sancheza. Poczekajcie z ocenami do końca sezonu. Po słabym występie połowę drużyny chcecie wyrzucić na śmietnik, nowego trenera nazywając "idiotą", "błaznem", "cieniem boskiego Guardioli". Chciałbym zobaczyć wasze wpisy w chwili kiedy będziemy w głębokim kryzysie. Starsi kibice wiedzą o czym mówię. Czasami stawaliśmy w jednym szeregu ze średniakami ligowymi. Co byście wtedy napisali???

0

W ubiegłym sezonie nie przepadałem za grą bohatera artykułu. Tello miał bardzo wąski wachlarz zagrań, a swoją grę opierał przede wszystkim na prędkości i… praktycznie jednym zwodzie. Na początku zdawało to jeszcze egzamin, ale później, gdy obrońcy poznali już jego zagranie, bardzo często kończyło się to stratą gały lub też wybiegnięciem poza boisko (coś na zasadzie Forresta Gumpa. Brakowało tylko transparentu z napisem: stop Tello!!!). W tym sezonie wzbogacił swoje zagrania, częściej biegnie z podniesioną głową, szukając nowych rozwiązań (dogrania na „aferę” stają się powoli znakiem rozpoznawczym młodego piłkarza Barcelony). Rakiety w nogach chłopak ma – tego nie można mu odmówić. Cieszy mnie również fakt, iż koledzy z zespołu darzą go coraz większym zaufaniem. Widać to było chociażby w spotkaniu z Mallorcą, gdzie otrzymywał sporo podań na „rozciągnięcie” obrony. Chłopak ma przeogromny talent i jeszcze wiele może się nauczyć . Przy odpowiedniej opiece ze strony Tito może nam wyrosnąć skrzydłowy klasy światowej. Odpowiadając zatem na tytułowe pytanie: Tak. Tello zasługuje na nowy kontrakt. Osobiście pokładam w nim duże nadzieje.

0

Na problemy z defensywą złożyło się wiele czynników. Po pierwsze - wypadli ze składu na dłuższy okres czasu nasi podstawowi stoperzy: dwaj panowie P. Jakby tego było mało, to urazów nabawili się również Alves, Adriano oraz Alba (grypa). To wszystko (brak kompletu defensorów) z pewnością zakłóciło pracę Tito nad udoskonalaniem linii obrony. Na domiar złego cieniem samego siebie jest Mascherano. W ubiegłym sezonie Argentyńczyk był kluczową postacią bloku defensywnego zespołu, a w tym gra – jak na razie – niepewnie i słabo. To samo dotyczy Daniego. Straciliśmy kilka bramek właśnie przez bierne zachowanie się Brazylijczyka we własnym polu karnym. Linia obrony może sobie pozwolić na więcej, jeśli wie, że za swoimi plecami ma pewnego portero. Valdes nie rozgrywa jednak dobrego sezonu. Jego interwencje często przyprawiają nas o duży skok ciśnienia, a wiele z puszczonych bramek można śmiało zapisać tylko i wyłącznie na jego konto. Wyniki na razie bronią Tito. W lidze mamy kosmiczny bilans otwarcia, a w rozgrywkach europejskich jesteśmy na pierwszym miejscu. Tylko kataklizm mógłby odebrać Barcelonie prawo do gry w dalszej części rozgrywek Ligi Mistrzów. Problem nadejdzie w momencie, gdy będziemy walczyć z innymi potęgami europejskimi. W meczach z Chelsea, Realem, Bayernem, Manchesterem United i kilkoma innymi zacnymi drużynami sama gra ofensywna może nie wystarczyć. Z pewnością nie wystarczy. Musimy zatem diametralnie zmienić grę w defensywie. Ona się zmieni. Tito musi jednak mieć do dyspozycji wszystkich kluczowych obrońców. Inaczej będzie wtedy wyglądała również gra Valdesa. Tak przynajmniej sądzę…

0

Jeden z najlepszych zawodników na świecie, a ponadto gracz, którego wypowiedzi zawsze czyta się z dużą przyjemnością. Bez napinania się oraz zbędnych podtekstów. Rzetelnie i szczerze. Cały Iniesta. Wracając do wczorajszego spotkania. Znowu przeżyliśmy huśtawkę nastrojów. Po pierwszej połowie wydawało się, że wszystko jest już rozstrzygnięte. Pewne prowadzenie i kontrola nad meczem. Zmora tegorocznego sezonu, czyli postawa obrony, znowu się jednak uaktywniła. Szybko stracone dwie bramki w drugiej połowie i mamy emocje na nowo. Te jednak, na szczęście, ostudził Messi, który strzelił swojego drugiego gola w tym meczu. Bramka ta pozwoliła Leo odwrócić się za siebie i zobaczyć tam legendę futbolu - Pele. Cieszą dobre zmiany Tito. Nie pierwszy raz zresztą. Sanchez w końcu zaczął grać z podniesioną głową, a kolejne cenne minuty otrzymali młodzi zawodnicy - Bartra i Montoya. Szalał Alba. To już się staje nudne, ale chcę się tak nudzić do końca sezonu. Potem na nowo. Bardzo dobrze zagrał Fabregas, który od kilku spotkań prezentuje naprawdę wysoką formę. Dużo podań od kolegów otrzymywał Tello. Chłopak zaczyna cieszyć się coraz większym zaufaniem wśród kolegów. To dobrze. W ubiegłym sezonie krytykowałem Tello za jego jednostronną grę. Teraz wygląda to znacznie lepiej. Chłopak ma rakiety w nogach i uderzenie a'la Henry. Częsciej również dostrzega kolegów. Rzut wolny Generała - klasyka. Messi ustrzelił dwa gole, ale martwi mnie brak zaangażowania Argentyńczyka po stracie piłki. Stoi praktycznie w miejscu i czeka. Cieszą trzy punkty i kosmiczny bilans zwycięstw w lidze. Takiego otwarcia sezonu chyba nikt się nie spodziewał. Brawa dla Tito i chłopaków. Teraz czas na reprezentacje. Wyjazd do Panamy? - nie ma sensu ponownie tego komentować. Osoba decyzyjna powinna jednak udać się do lekarza - specjalisty.

0

Na papierze wygląda to znakomicie. Zasłużony odpoczynek dla Iniesty. Ostatnio takowy spotkał Cesca, a Xavi nie jedzie na towarzyskie spotkanie reprezentacji. Fajnie, że gra Tello. Rok temu mnie nie przekonywał, ale w tym sezonie to już inna bajka. Wraca Pique. To podniesie również morale Mascherano. Liczę na zwycięstwo, choć z pewnością nie będzie łatwo. Miłego meczu Panie i Panowie. Czas podkręcić rekord jeszcze bardziej.

0

Tekst aż kipi od subtelnej liryki. Znakomicie się to czyta. Szkoda, że jest taki krótki. Gramy tak jak lubimy - święte słowa. Czy Celtic lubi taką grę, jaką zaprezentował w środę? - nie sądzę. Podobnie Inter i Chelsea ze swoimi autobusami. Pewnych ideałów oraz nauk wyssanych z mlekiem matki La Masii po prostu się nie zdradza. Nie zawsze można wygrywać. Taki zespół, nie tylko w futbolu, jeszcze się nie narodził i nie narodzi. Najważniejsze jednak to grać tak jak lubisz i jak cię nauczono. Wtedy, oprócz zwycięstw, będziesz miał satysfakcję z wykonywanej pracy. Genialny artykuł. Poproszę o więcej. Zamiast, for example, niepotrzebnych artykułów związanych z plotkami transferowymi. Z góry dziękuję.

0

Nie ukrywam, do Chilijczyka mam słabość. W poprzednim sezonie broniłem go zaciekle przed niesprawiedliwą krytyką ze strony niektórych kibiców piszących na tej zacnej stronie. Niesprawiedliwą lub sprawiedliwą - przy słabości do jakiegoś gracza często zapomina się o obiektywizmie. W tym sezonie Alexis jak na razie, delikatnie rzecz ujmując, rozczarowuje. Dobry napastnik, który ma jedną wadę - nie strzela bramek. Tak kiedyś opisał jednego z napastników ś.p. Kazimierz Górski. Jakieś przekleństwo siedzi w głowie Sancheza i nie pozwala mu grać tego, co potrafi. Do jasnej cholery - bohater artykułu przyszedł do nas jako najlepszy gracz Serie A. To jest coś. To nie był man of the match. To był najlepszy gracz jednej z najsilniejszych lig w Europie. Podobnie było w przypadku Afellaya. Obaj są bardzo dobrymi graczami, którzy... boją się chyba grać w Barcelonie. Co siedzi w ich głowach? - nie wiem. Czy renoma tego klubu i najlepszy okres w historii ich przytłoczył i wbił całym swoim ciężarem w ziemię? - trudno powiedzieć. Mam jednak nadzieję, że Chilijczyk się w końcu odblokuje. Cieszę się, że Tito ciągle w niego wierzy. Część z was już dawno spisała Alexisa na straty. Szkoda. Ja dalej w niego wierzę.

0

Szczera wypowiedź chłopaka związana z odejściem z naszego klubu. To się ceni. Tak jak pisałem już dzisiaj wcześniej. Celtic w środowym meczu zabił futbol. Widzę, że piłkarze innych klubów też to dostrzegli. Ironia sytuacji polega jednak na tym, iż Celtic wygrał (przepraszam. Ekipa z Glasgow nie wygrała. To my przegraliśmy, a to różnica), a Rayo odprawione zostało przez naszych chłopaków z kwitkiem. Bądź tu mądry i pisz wiersze.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: