rafkop8
Dołączył/a: wrzesień 2010
Łęczyca
37 obserwujących
18 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Moim zdaniem, choć pewnie się mylę, Fabregas odczuwa pewien dyskomfort związany z byciem rezerwowym. W swoim poprzednim klubie był osobą od której rozpoczynało się ustalanie składu, natomiast w Barcelonie tak już nie jest. W Arsenalu nie było Xaviego, Iniesty, czy też Thiago. Takiej konkurencji Cesc nie miał. Tutaj środek pola obstawiony jest gwiazdami futbolu. Fabs też jest taką gwiazdą, ale wszyscy jednocześnie grać nie mogą. Pozycji na boisku dla Cesca szukał Guardiola, szuka i Tito. To też może wpływać na formę bohatera artykułu. Może i pewnie wpływa. Jednego jestem natomiast pewny. Fabs, po odejściu Xaviego, zostanie królem środka pola. Naszym mózgiem drużyny. Na razie Cesc jeszcze nie ma formy z początku ubiegłego sezonu, ale zapewne szybko do niej powróci. Tego mu życzę. Dla dobra Barcelony.
0
W życiu piękne są tylko chwile i właśnie jedną z nich zapamiętam do końca mych dni: Abidal wznoszący Puchar Europy z opaską kapitana na ramieniu. Gest Puyola mówi nam wiele, a właściwie wszystko. Eric jest znakomitym piłkarzem i kompanem. Podobnie jak wszyscy kibice mam nadzieję, że szybko wróci na boisko. Tego mu życzę z całego serca.
0
Sam nie wiem - śmiać się, czy płakać. Wywiad z Messim i pytanie związane z Ronaldo, Rozmowa z Rosellem - powtórka z rozrywki. W Hiszpanii i Portugalii powinni zrobić narodową debatę nad stanem psychicznym gracza Realu. Tytuł, for example,: "Czemu CR7 jest smutny?". Do jasnej cholery, dziennikarze robią się coraz bardziej bezczelni w swoich pytaniach.
Wracając jednak do meritum. Ja też jestem zachwycony kompletem punktów i prowadzeniem w tabeli (zresztą kto by nie był). Mam gdzieś, czy wygrywamy 1:0, czy też roznosimy przeciwnika w drobny pył. Liczą się punkty. To z nich będziemy później rozliczać Tito i jego chłopaków. Na razie wygląda to znakomicie. Oby tak dalej.
0
Czyżby dzisiejsze informacje na tej zacnej stronie miały dotyczyć głównie zawodnika Realu? Nie rozumiem zatem dlaczego. Zwłaszcza, że nie są związane stricte z futbolem, tylko... z samopoczuciem gwiazdy Realu. Coś mi tu, za przeproszeniem, śmierdzi tabloidami i tekstami (niskich lotów) w nich zawartymi. Poczekajmy jeszcze chwilkę,a może przeczytamy artykuł typu: "CR7 na kozetce - true story". Nie wiem co siedzi w głowie Portugalczyka i tak naprawdę nie chcę wiedzieć. Były trener Barcelony też opowiada takie bzdury, że nawet nie ma sensu tego komentować. "Ludzie bogaci nie powinni być smutni"? - litości, "muszą być szczęśliwi"? - błagam. Takich herezji dawno nie czytałem.
0
Najważniejszą rzeczą jest fakt, iż odnieśliśmy zwycięstwo. Messi nie strzelił gola w spotkaniu z Nietoperzami, ale dzięki przepięknej bramce Adriano możemy cieszyć się z kompletu punktów. To jest najważniejsze, a nie zerowy dorobek strzelecki Argentyńczyka. Wczorajsze zwycięstwo cieszy i to bardzo. Z Valencią gra się ciężko. Podobnie było wczoraj. Udało nam się jednak rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść i, co istotne, zagrać w końcu na "zero" z tyłu. Kapitalne zawody rozegrał strzelc bramki - Adriano. Pomijając już zerwanie pajęczyny z "okienka", Brazylijczyk był bardzo aktywny w ofensywie. Duże brawa dla debiutującego w pierwszym składzie Songa. Nowy nabytek zaprezentował nam podręcznikowe odbiory piłki oraz spokój w jej rozegraniu. Wszystko wyglądało tak, jakby Kameruńczyk rozgrywał w Barcelonie kolejny sezon. Martwi dyspozycja Fabregasa. Niewidoczny, bez pasji w grze. Jeśli Fabs myślał, iż z miejsca zostanie następcą Generała i będzie występował w każdym spotkaniu, to grubo się przeliczył. Mam nadzieję, że Cesc w końcu otrząśnie się z letargu i zacznie prezentować formę do jakiej przywykliśmy. Słaby mecz zanotował Sanchez. Chilijczyk na siłę chce być "asystentem". Krew mnie zalewa, jak widzę gdy Alexis ma dobrą okazję do strzału, a wybiera podanie. Nie wiem, może ma taki - o zgrozo - "prikaz".
Komplet punktów i prowadzenie w tabeli. Lepiej nie mogliśmy rozpocząć sezonu ligowego. Niestety, nadszedł czas na "wirus" FIFA. Mam nadzieję, że wszyscy wrócą zdrowi.
0
Jutrzejsza batalia z Nietoperzami zapowiada się niezwykle interesująco. Będzie to ciężki mecz dla naszych chłopaków, ale mam nadzieję, że komplet punktów zostanie u nas. Na ławce nie będzie co prawda Tito, ale to on dokona wyboru składu, taktyki oraz, dzięki dobroci technologii, zadecyduje o potencjalnych zmianach. Z Valencią gra się zawsze ciężko więc chłopaki muszą naprawdę dać z siebie wszystko. Nie wiem jak z aktualną formą, ale chciałbym zobaczyć Songa w pierwszym składzie. Kameruńczyk zaprezentował się w spotkaniu z Realem całkiem przyzwoicie. Może zatem nadszedł czas na grę od pierwszej minuty. Kosztem Sergio, któremu przyda się odpoczynek. Jeśli chodzi o Alvesa, to jeśli istnieje najmniejsze ryzyko kontuzji - nie warto ryzykować. Montoya powinien dać sobie radę. No i na koniec: może nadszedł już czas na powrót MVP? Pożyjemy - zobaczymy. Nasz trener wie najlepiej kto jest aktualnie w najlepszej formie. Ci zatem zagrają i, mam nadzieję, wygrają.
0
Affelay, po tak potężnej kontuzji, potrzebuje minut spędzonych na boisku. W Barcelonie takiej szansy nie otrzyma. Wypożyczenie Holendra jest zatem "na dzisiaj" najlepszym rozwiązaniem. Schalke jest dobrym miejscem na powrót do pełnej dyspozycji piłkarskiej. Liga niemiecka jest jedną z najsilniejszych lig, a ekipa z Gelsenkirchen będzie ponadto rywalizować w Lidze Mistrzów. Tutaj jednak wkrada się pytanie: co się zmieni za rok? - zapewne nic. Ibi wróci i znów będzie "grzał" ławę lub też przesiadywał na trybunach. Powroty z wypożyczeń są zapewne bardzo trudne. Zwłaszcza w sferze psychiki. Zawodnik wraca bowiem do klubu, który nie widział go w swoich szeregach. Może zatem rozwiązanie "na dzisiaj" przemieni się w rozwiązanie "na zawsze"? Pożyjemy - zobaczymy. Życzę Ibiemu sukcesów w Schalke, a przede wszystkim powrotu do optymalnej formy.
0
Żadnego przeciwnika nie powinno się lekceważyć, ale nie oszukujmy się - jesteśmy zdecydowanymi faworytami tej grupy. Cieszą mecze z Benficą, która zapewne zaprezentuje otwarty futbol (na swoją zgubę, ale kluby z Portugalii inaczej grać chyba nie potrafią). Mecze przeciwko wesołym drwalom z Glasgow? - no cóż. Celtic, od kiedy nie ma w lidze odwiecznego rywala zza miedzy, gra praktycznie z drużynami półamatorskimi. Meczów z wymagającymi rywalami nie będą zatem rozgrywać. W europejskich pucharach już tak różowo nie będzie. Na koniec ekipa Spartaka. Tutaj będzie trudniej, zwłaszcza na wyjeździe. Nie lubimy grać z zespołami ze wschodu. Może być zatem niespodzianka. Podsumowując: losowanie mamy korzystne. Trzeba to jednak potwierdzić jeszcze na boisku. Tak jak napisałem wcześniej, jesteśmy zdecydowanymi faworytami do wygrania tej grupy. Potem zaczną się schody, ale jeśli chcemy wrócić na szczęśliwy dla nas stadion Wembley musimy wygrać z każdym rywalem.
P.S. Grupa D "miażdży".
0
Jak mniemam sędziowie w lidze hiszpańskiej chcą przejąć władzę absolutną. Ta z kolei daje im prawo do bezkarnego wypaczania wyników. Dla "sprawiedliwych" z Hiszpanii pojęcie spalonego jest bowiem czystą abstrakcją, a prawidłowa decyzja z przyznaniem rzutu karnego lub też nie przekracza ich możliwości intelektualne. Moim skromnym zdaniem trener i kapitan zespołu powinni być traktowani bardziej ulgowo. Tito nie wyzwał sędziego od najgorszych, nie obraził jego matki, nie rzucił mu się do gardła, nie czekał po meczu na parkingu. Zwrócił mu tylko uwagę. TYLKO. Panowie z gwizdkiem, stawiający się na równi z herosami Olimpu, nie chcą jednak usłyszeć jakiegokolwiek głosu sprzeciwu. Smutne.
0
artur_95
Komentuję to, co widziałem na boisku. Na nim widziałem w oczach Ibiego jedynie strach. Mniemam, iż to presja spowodowana stutysięcznym stadionem oraz towarzystwem o wiele słynniejszych kolegów. Jeśli wolałeś przeczytać w mojej wypowiedzi zdania typu: "lepiej niech zostanie" lub "Cuenca jest gorszy" to muszę Cię rozczarować. To jest dopiero wyrażanie opinii, jakby ktoś tam był na miejscu i wiedział wszystko.
Na przyszłość przepisuj dokładnie nicki - chociażby z szacunku do innej osoby. Pozdrawiam.
0
Jak kontuzja może, za przeproszeniem, spieprzyć wiele widać najlepiej na przykładzie Holendra. Kupiliśmy Afellaya za przysłowiową czapkę gruszek, z nadzieją, iż pokaże to, co prezentował w lidze holenderskiej oraz w kadrze. Trafiła się okazja jakich mało. Potem przeżyłem szok. Zaczęło się od robienia zdjęć w szatni. Nie wiedziałem, czy mam się śmiać, czy płakać. Potem, już na boisku, widziałem jedynie przestraszonego chłopca, który bał się podejmowania samodzielnych decyzji. Mając wokół siebie największe gwiazdy światowego futbolu oraz stutysięczną widownię Afellay po prostu nie wytrzymał presji. Stąd ten strach. W Holandii potrafił przyjąć piłkę, przeprowadzić rajd i huknąć jak z armaty. W Barcelonie widziałem jedynie kilka kroków przebiegniętych wszerz (?) boiska i odegranie do najbliżej stojącego kolegi. Jedna mistyczna asysta do Messiego w meczu z Realem to jednak trochę za mało do wpisania sobie w piłkarskie CV pod hasłem "osiągnięcia". Wciąż jednak liczyłem na Holendra. Przecież, na litość boską, nie można zapomnieć gry w piłkę. Nad psychiką też można popracować (choć to znacznie trudniejsza sprawa w przypadku Ibiego). Niestety, nadeszła najgorsza chwila w życiu piłkarza. Ibi nabawił się kontuzji. Poważnej kontuzji, która wyeliminowała Holendra z gry na kilka miesięcy.
Nie siedzę w szatni zawodników, nie jestem na ich treningach lub też wewnętrznych rozmowach piłkarz - trener. Tito nie widzi dla Afellaya miejsca w składzie i... coś się musi za tym kryć. Wypożyczenie Ibiego będzie zatem najlepszym rozwiązaniem. Niech chłopak zacznie grać regularnie. On potrzebuje minut. Tutaj ich nie dostanie. Tito najlepiej wie dlaczego.
0
Nie chciałbym, szczerze mówiąc, być w skórze naszego trenera. Przed rewanżowym spotkaniem z Realem będzie miał bowiem nie lada orzech do zgryzienia. Chodzi mi przede wszystkim o obsadę pozycji środkowych obrońców (zakładając, iż nasz kapitan będzie w stanie zagrać). Do tej pory w każdym spotkaniu grała inna para. Najpierw na murawę wybiegli Puyol z Mascherano, potem Pique z Javierem, a w spotkaniu z Osasuną wydawałoby się niezniszczalna para Puyol - Pique. Na chwilę obecną największym zaufaniem darzę Argentyńczyka. Mascherano, moim skromnym zdaniem, jest pewniakiem do gry w batalii o Superpuchar Hiszpanii. Kto obok niego? - tego nie wiem. Może Tito czymś nas zaskoczy i zobaczymy całą trójkę (for example: Puyol na lewej stronie obrony, Alba na ławce rezerwowych lub mniej prawdopodobna wersja - Tarzan na prawej, a Alves przesunięty do przodu). Pożyjemy - zobaczymy.
0
Odwieczny rywal traci do nas pięć punktów. Co to oznacza? - nic. Mamy dopiero początek sezonu i taką stratę można szybko odrobić. Gorzej już chyba grać nie będą (tak wynika z Waszych komentarzy. Meczów Realu z zasady nie oglądam) . Najważniejsze to nie patrzeć się na innych, tylko skupić się na swojej grze. Mecz za meczem, wygrana za wygraną i odzyskamy stracony tytuł. Jeśli chodzi o środowe spotkanie - tutaj byłbym ostrożny. Niezależnie w jakiej formie są obie drużyny, to w bezpośrednich konfrontacjach motywacja wylewa się z dzbana. Na własnym stadionie mogą być groźni. Mogą również mnóstwo stracić. Zwłaszcza w kwestii psychiki. Tak jak napisał Gaspar. Real zrobi wszystko, by nie zobaczyć widoku Puyola wznoszącego trofeum na ich stadionie. Mógłby to być puchar burmistrza, wójta, czy też innej maści. To nie jest istotne. Chodzi o fakt świętowania przez naszych chłopaków na ich stadionie. Mourinho zarzekał się, iż Superpuchar Hiszpanii jest najmniej istotny. Perez zapewne wybije mu to z głowy. Pamiętacie gdzie miał być rozegrany finałowy pojedynek o Puchar Króla? Jak się to skończyło - wszyscy wiemy.
W rewanżowym spotkaniu jesteśmy faworytami. Jedziemy tam, jak zawsze zresztą, po zwycięstwo i pierwszy skalp sezonu. Przestrzegam jednak przed hurraoptymizmem. Z Osasuną też miała być "manita" (niektórzy kibice pisali nawet - o zgrozo - "manitka"), trzy gole Messiego, dwa Villi, itp., itd. Mnie ucieszy skromne zwycięstwo, a w tym konkretnym przypadku nawet i zwycięski remis.
0
Powtórka z rozrywki, czyli zachowanie "sprawiedliwych". Rok temu praktycznie po każdym meczu roztrząsany był temat arbitrów. Tegoroczne rozgrywki dopiero wystartowały, a panowie z gwizdkami już chcą być pierwszymi gwiazdami meczów. W tej kwestii nic się nie zmieniło i raczej długo nie zobaczymy światełka w tunelu. Sędziowie w Hiszpanii gwiżdżą słabo, wręcz żenująco. Pojęcie spalonego jest dla nich czystą abstrakcją, a prawidłowa ocena - był karny, czy też nie, przerasta ich intelektualne możliwości. Owszem, kilku arbitrów trzyma jeszcze fason, ale garstka ostatnich "sprawiedliwych" i tak nie zamydli całości obrazu. Obrazu nędzy i rozpaczy. Wyrzucili Tito? - za co, czerwień dla gracza Osasuny? - za co. Za nadmierną złość? - litości. Piłkarze, widząc słabość arbitrów, naginają przepisy jak tylko mogą. Wspomnę tylko o wyjątkowo modnym w Hiszpanii "nurkowaniu". Osobiście uważam, iż powinno się wprowadzić system powtórek. Z zastrzeżeniem, że każda drużyna może skorzystać z dobroci technologii powiedzmy dwa razy w trakcie spotkania. To naprawdę nie spowolni meczu. Przeżyliśmy możliwość łapania piłki przez bramkarza po dograniu od swojego zawodnika, przeżyjemy i to.
0
Mecz, zgodnie z przewidywaniami, nie należał do najłatwiejszych. Na trudnym terenie w Pampelunie zawsze gra się ciężko i wiele zacnych ekip traciło tam punkty. Na szczęście los nam sprzyjał i możemy cieszyć się ze zgarnięcia całej puli. Dyspozycja naszych chłopaków nie była jednak wczorajszego dnia najlepsza. Chwaliłem przed meczem decyzję Tito o posadzeniu na ławce Mascherano i Xaviego. Brak tych dwóch zawodników był jednak odczuwalny. Linia defensywna bez Argentyńczyka sobie nie radzi a bez Generała - no cóż... jak to na wojnie. Podobała mi się gra Sancheza. W porównaniu z występem przeciwko Realowi - dzień do nocy. Dużo dobrego wniosło pojawienie się na murawie Pedro. Widać, że chłopak wraca do formy. To cieszy. Jego bramek będziemy potrzebować. Sergio tradycyjnie wykonał kawał dobrej roboty, choć strata piłki na 30 metrze mogła praktycznie przesądzić losy meczu. Zawiódł Fabregas, który nie wniósł zbyt wiele do gry. Zmiana jak najbardziej słuszna. Gorszy występ zanotował Iniesta. Tracił, jak na siebie, zbyt wiele piłek i zmarnował kilka dogodnych okazji. To nie był również mecz Messiego. Strzelił jednak dwie bramki a za to jest rozliczany (jak powiedział ś.p. Kazimierz Górski o jednym z piłkarzy: "to jest znakomity napastnik, ale ma jedną wadę... nie strzela bramek). Na szczęście Messi, przy gorszej dyspozycji, może i tak zapewnić nam zwycięstwo. Reasumując: nie było wczoraj wybornej gry, ale zdobyliśmy komplet punktów na trudnym terenie. Takimi zwycięstwami zdobywa się później mistrzostwo.
0
Odpoczynek dla Mascherano i Xaviego - mądra decyzja Tito. Widzę, iż nasz trener stosuje w każdym meczu rotację stoperów. Najpierw była para Puyol-Javier, w meczu z Realem Pique-Javier a teraz Tarzan-Pique. Skład prezentuje się zacnie, podobnie jak ławka rezerwowych. Miłego meczu Panie i Panowie. Będzie ciężko, ale liczę na komplet punktów.
0
W ubiegłym sezonie mecze wyjazdowe odbijały nam się czkawką, czego efektem była utrata mistrzostwa kraju. Jeśli chcemy odzyskać stracony tytuł musimy bezapelacyjnie poprawić grę na wyjazdach. Poprawić czyli grać przede wszystkim skutecznie. Dzisiaj pierwszy sprawdzian, na trudnym Estadio Reyno de Navarra. Osasuna do potentatów ligowych nie należy, ale przed własną publicznością potrafi napsuć krwi potentatom. Do dzisiejszego pojedynku przystępujemy, rzecz jasna, w roli faworyta. Zespół, jak na pierwsze mecze sezonu, jest dobrze przygotowany. Musimy to jednak potwierdzić na obcym stadionie. Nie wiem w jakim zagramy składzie, nie bawię się we wróżkę, nie zasięgam rad u ośmiornic wszelakich. Zagrają ci, którzy na tę chwilę są najlepiej dysponowani. Tito o to zadba. Liczę jednak na debiut Songa. Być może wyjdzie nawet w podstawowym składzie. Kosztem Sergio, który wykonał gargantuiczną pracę w pierwszym spotkaniu o Superpuchar Hiszpanii. W rewanżu też będzie kluczem do końcowego sukcesu, zatem dzisiaj, moim zdaniem, powinien odpocząć. Reasumując: zapowiada się ciężki bój o kolejne trzy punkty, ale mam nadzieję, że cała pula wróci z piłkarzami do domu.
0
Drogi trenerze,
Gdybyś przeczytał przedmeczowe komentarze niektórych "kibiców", to dopiero poczułbyś się zaskoczony. Powinieneś bowiem z miejsca i po kilku zaledwie treningach postawić w meczu z Realem na Alexa Songa. Wystawiłeś Adriano, który jeszcze przed pierwszym gwizdkiem został przez niektórych "fanów" skreślony. Dobrze, że nie czytasz komentarzy w trakcie spotkania (zwłaszcza jeśli Barca przegrywa). Dowiedziałbyś się, iż w składzie nie powinno już być Valdesa i połowy zespołu. "Upiekło" Ci się z Keitą. Malijczyka skreślano bowiem z ochotą i dosyć często. Jakaś inna czarna owca na pewno się jednak znajdzie. Tutaj poczułbyś się dopiero zaskoczony.
Pozdrawiam prawdziwych kibiców.
0
Takie informacje cieszą mnie niezmiernie. Zespół jest pewny siebie i chce kroczyć drogą zwycięstw. Swoją drogą pięknych doczekaliśmy czasów. Częściej zastanawiamy się, który piłkarz Barcelony zdobędzie Złotą Piłkę niż czy piłkarz Dumy Katalonii sięgnie po to zacne wyróżnienie. Od kilku lat przewijają się bowiem trzy nazwiska: Messi, Xavi, Iniesta. Piętnasty sezon Generała robi wrażenie, podobnie jak liczba tytułów przez niego zdobyta. Wielki gracz oraz jeden z najlepszych pomocników w historii futbolu.
0
Rzecz jasna Sergio popełnił błąd przy stałym fragmencie gry, ale mimo wszystko występ naszego defensywnego pomocnika oceniam bardzo wysoko.
0
Iniesta niczym mnie wczoraj nie zaskoczył. Gdy jest w formie i ma piłkę przy nodze to dzban magii wypełnia się po brzegi. W pojedynku z Realem robił na boisku co chciał i jak chciał. Czasami wyglądało to tak, jakby bohater artykułu mierzył się z tyczkami na stoku narciarskim. Panowanie nad piłką, zwody, przegląd pola - mistycyzm. Wielki mecz naszej "8". Jeśli chodzi o cichego bohatera batalii z drużyną Realu, to na dyplom uznania zasłużył Busquets. Był wszędzie, rozegrał wyborne zawody zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. Zawiódł Sanchez. Chilijczyk starał się, ale to nie był jego dzień. Forma jednak przyjdzie. Jestem o to spokojny. Jeśli chodzi o kiks naszego portero - było minęło. Stało się. Zapominamy i idziemy do przodu. Najważniejsze, że wygraliśmy i jedziemy do Madrytu w roli faworyta. Real rozegrał wczoraj mizerne zawody, ale futbol jest "okrutnym" sportem i nie zawsze sprawiedliwym. Teraz kilka dni oddechu i jedziemy do Osasuny. Mecze na wyjeździe będą w tym sezonie kluczem do końcowego sukcesu. Musimy zatem wygrać na tym trudnym terenie. Krok po kroku, punkty za punktami i odzyskamy stracone tytuły.
0
Po remisie z Nietoperzami wielu kibiców uważa, że gracze z Madrytu są jeszcze na wakacjach. Trochę mnie to niepokoi bo rok temu to nasz zespół przystępował do pojedynków z Realem w urlopowych nastrojach. Jak to się skończyło - wszyscy wiemy. Poważnie jednak mówiąc (pisząc) uważam, iż znowu będziemy świadkami emocjonującego meczu, pełnego krwi, potu i mam nadzieję madryckich łez. Po pierwszym spotkaniu ligowym przystępujemy do dzisiejszego spotkania z większym optymizmem niż obóz rywala. Każdy medal ma jednak dwie strony i tak jak napisał kolega niżej, Real jest jedną z niewielu drużyn, które mogą nas pokonać. O kompleksie Barcelony też możemy już zapomnieć. Mimo tego na dzisiejszy pojedynek wychodzimy w roli faworyta. Musimy to spotkanie wygrać bo w rewanżu może być naprawdę ciężko. Liczę dzisiaj na wielki spektakl zakończony zwycięstwem Barcelony, brak zaczepek oraz podsycania niezdrowej atmosfery.
0
Przewidywanie składów, wypisywanie "drzewek", przekonywanie innych, że będzie taka jedenastka a nie inna (niektórzy już stawiają Songa wyżej od Busiego. Kameruńczyk zagrał bowiem w naszych barwach dokładnie... 0 minut i... wszystko jest już jasne). Do tego szukanie wsparcia u ośmiornic i magów wszelakich. Tylko po co? Zapewne w głowie Tito pojawił się już jakiś zarys jutrzejszej jedenastki, ale noc i tak będzie miał nieprzespaną. Mamy tylu uniwersalnych graczy, praktycznie wszyscy są zdrowi i aż rwą się do gry. Jedno jest pewne. Zagrają ci, którzy w danej chwili prezentują najwyższą formę. Kto to będzie? - przekonamy się jutro.
0
Panie i panowie. Sezon jest naprawdę długi i męczący więc każdy swoją szansę na grę dostanie. Jak ją wykorzysta - to już inna sprawa. Nie wiem natomiast czemu niektórzy uważają, iż Song jest lepszy od Sergio (być może wciąż wisi nad Wami "klątwa" Toure) . Inaczej wygląda gra w Barcelonie, inny styl prezentuje z kolei Arsenal. Nasz nowy nabytek nie zagrał jeszcze ani minuty więc z "pewnymi" opiniami wstrzymałbym się troszeczkę. Jedno natomiast jest pewne. Skoro zarząd oraz Tito zdecydowali się na transfer Kameruńczyka, to pewnym jest, iż prezentuje on pewien określony poziom. Jak wysoki? - pokażą kolejne mecze. Ja trzymam za Songa kciuki. Nic tak bowiem nie podnosi poziomu drużyny jak zdrowa konkurencja w zespole.
0
Tito, wzorem swojego poprzednika, szukał gracza uniwersalnego i znalazł takiego w osobie Songa. Były gracz Arsenalu może z powodzeniem występować zarówno w drugiej linii, jak i w obronie. To ważne. Sezon jest bowiem długi i wyczerpujący. Przyjdzie obniżka formy u poszczególnych graczy, mogą przytrafić się (oby nie!!!) kontuzje. Potrzebujemy zatem zawodników, którzy mogą grać na kilku pozycjach - bez obniżenia poziomu zespołu. Tito ma już skład kompletny. Mamy dwóch nowych zawodników i kilka powrotów po zbyt długich kontuzjach. Czas zatem odzyskać stracone puchary. Pierwszy krok został już zrobiony.
0
We wczorajszym spotkaniu wszystko wyszło tak jak powinno. Zdecydowane zwycięstwo oraz bardzo dobra, jak na początek sezonu, dyspozycja zawodników. Nowy - stary trener zdał egzamin wstępny celująco. Brawa dla Tito za szybkie zmiany w drugiej połowie (jedna z pierwszych nowości w porównaniu z poprzednim trenerem). Pora na dyplomy. Tym razem palmę pierwszeństwa przejęli... rezerwowi. Iniesta wlał do rogu obfitości sporą dawkę magii, Pique z kolei był bezbłędny. Na koniec wisienka na torcie - powrót na boisko El Guaje i szybko strzelona przez niego bramka. Czegóż chcieć więcej od Villi. Jeśli chodzi o wyjściową jedenastkę - dyplom grupowy.
Biorąc pod uwagę, iż był to pierwszy mecz sezonu nie ma co wyciągać daleko idących wniosków. Widać natomiast u zawodników gargantuiczną motywację i chęć odzyskania utraconych w ubiegłym sezonie tytułów. To cieszy. Na kolejną dobrą wiadomość nie będziemy musieli długo czekać. Dzisiaj witamy w naszych szeregach Alexa Songa. Jak na razie same pozytywy. Oby tak do końca sezonu. Amen.
0
Afellay odesłany na trybuny - tego się nie spodziewałem. Kilka niespodzianek jest, ale nie wiemy jak dysponowani są poszczególni gracze po meczach reprezentacyjnych. Liczę na ciekawe widowisko zakończone naszym zwycięstwem. Miłego meczu Panie i Panowie. Czas rozpocząć sezon. Nareszcie.
0
Jeszcze kilka godzin i karuzela zacznie się kręcić. Nowy trener, powroty po długich kontuzjach oraz dwóch nowych zawodników, którzy powinni być gargantuicznym wzmocnieniem dla zespołu. Zapowiadają się zatem wielkie emocje i zażarta walka o odzyskanie dwóch trofeów: mistrzostwa kraju i Ligi Mistrzów. Nowy - stary trener też powinien sobie poradzić. Powinien i poradzi sobie. Zna atmosferę klubu oraz zawodników... jak nikt inny. Czegóż chcieć więcej... zwycięstw, zwycięstw, zwycięstw. Naszych chłopaków stać na wiele. Na wszystko. Oby tylko ominęły nas kontuzje. Wtedy możemy spać spokojnie.
0
Nowy sezon, zmiana trenera i kilka wyzwań przed zespołem. Na rozpoczęcie tegorocznych rozgrywek czekałem długo. Za długo. Jutro karuzela w końcu zacznie się kręcić. Dużo się wydarzyło. Odszedł najlepszy trener w historii Barcelony. Jego miejsce zajmie nowy - stary trener: Tito Vilanova. Moim zdaniem możemy spać spokojnie. Tito poradzi sobie z zadaniem i udźwignie ciężar odpowiedzialności. Z takimi chłopakami wszystko jest bowiem możliwe. Z wywiadów z piłkarzami jasno bowiem wynika, iż nowy trener ma pełne poparcie u zawodników. Powtórzenie debiutanckiego sezonu Pepa? - czemu nie. Impossible is nothing, zwłaszcza jeśli chodzi o drużynę z Katalonii. Cieszą również kadrowe "kłopoty" bogactwa jakie ma Tito. Do zdrowia powrócili Fontas, Afellay oraz El Guaje. Zespół został wzmocniony dwoma bardzo dobrymi zawodnikami: Albą i Songiem. Ponadto, po sukcesie na Euro 2012, morale Hiszpanów grających w Barcelonie osiągnęły niebotyczne rozmiary. Na koniec wyzwania. Tych mamy w tym sezonie kilka. Po pierwsze odzyskanie mistrzostwa kraju. Po drugie wyjazd na szczęśliwy dla naszego zespołu stadion Wembley i walka o piąty Puchar Europy. Jeśli ominą nas kontuzje, to powinno być dobrze. Bardzo dobrze. Panie i Panowie - jutro zaczną się emocje. Nareszcie.
0
Iniesta powinien i musi grać w środku pola. Wystawiany na skrzydle dużo traci ze swoich nieprzeciętnych umiejętności. Razem z Xavim (Fabsem) będą regulować tempo gry oraz posyłać prostopadłe piłki do Messiego, Villi, Pedro lub Alexisa. Takie zagrania są niezwykle skuteczne a Iniesta robi to wyśmienicie. Ponadto w ubiegłym sezonie nie było przez długi czas Villi i Afellaya więc bohater artykułu musiał niejako z przymusu grać na skrzydle. Teraz kadra jest kompletna więc... witamy w środku pola.
Pytanie do tych, którzy wypisując poniżej składy pominęli Mascherano: Dlaczego? Z sentymentu do pary Puyol - Pique? Patrząc na ubiegłoroczny sezon pozycja Javiera jest niepodważalna (gracz numer dwa poprzedniego sezonu). Zobaczymy co przyniosą nowe rozgrywki, ale jak na razie Argentyńczyk jest moim zdaniem nie do "ruszenia".