rafkop8
Dołączył/a: wrzesień 2010
Łęczyca
37 obserwujących
18 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Jeśli chodzi o mnie, to bardzo się cieszę, że podopieczni Diego Simeone włączyli się w walkę o prymat na krajowym podwórku. Ostatnie lata to hegemonia dwóch zespołów, a właściwie jednego. Atletico dołączyło w tym sezonie do Barcelony i rywala zza miedzy. Myślałem, że taki stan rzeczy nie będzie się długo utrzymywał. Wielokrotnie pisaliśmy, że im dalej w las, tym Atletico będzie słabnąć. Nic takiego się jednak nie dzieje. To dobrze. Mam nadzieję, że na koniec sezonu będę im gratulował wicemistrzostwa kraju. Jeśli chodzi o występy Messiego w reprezentacji, to kibice Albicelestes wywierają, moim zdaniem, zbyt dużą presję na swoich piłkarzach. Reprezentacja Argentyny ma potężne nazwiska, ale w formacji ofensywnej. Obrońcy klasy światowej – brak. Ofensywa wygrywa mecze, ale to właśnie defensywa zdobywa mistrzostwo. Tutaj leży pies pogrzebany.
0
Dwaj zawodnicy, którzy na zawsze zapisali się złotymi zgłoskami w historii futbolu. Niektórzy mogą powiedzieć, iż na zdjęciu widzimy najlepszych piłkarzy tej zacnej dyscypliny, jaką bez wątpienia jest piłka nożna. Być może tak. Nie żyłem w czasach Pelego, Di Stefano i kilku innych wielkich grajków. Jedno jest natomiast pewne. Zarówno "boski" Diego, jak i Messi przerośli swoją epokę. Myślisz "rewolucja w futbolu" - mówisz Maradona i Leo. Pamiętam Mistrzostwa Świata w Italii. Argentyna na barkach bramkarza, Caniggi i właśnie Diego dotarła do finału. Grali źle, a niewiele zabrakło do wygrania Mundialu. Zadecydował rzut karny w końcówce spotkania. Ze zwycięstwa cieszyła się reprezentacja RFN. Pamiętam łzy i rozpacz Maradony. Nie tylko zresztą to. W pamięci zapadł mi przede wszystkim geniusz "boskiego" Diego. Szkoda jednak, że tak to się wszystko źle skończyło. Często pod adresem gracza Albicelestes padają słowa "Wielki, mały człowiek". No cóż... trudny to temat i potężnego eseju wart.
Jeśli chodzi o kolejnego króla Argentyny. Na temat Messiego powiedzieliśmy i napisaliśmy już wszystko. Gracz, który przekracza wszelkie bariery i śmieje się rekordom w twarz. Najlepszy, póki co, gracz XXI wieku. Do pełni szczęścia i skompletowania pełnego piłkarskiego CV brakuje Leo "tylko" jednego - Pucharu, który wzniósł w Meksyku Diego Armando Maradona. Tego życzę Messiemu z całego serca.
0
Moim skromnym zdaniem byliśmy wczoraj świadkami bardzo dobrego widowiska. Wszystko to za sprawą… „Nietoperzy”. Podopieczni Ernesto Valverde nie pokłonili się przed Barceloną i dzielnie walczyli przez niemal cały mecz (w końcowych fragmentach spotkania widać już było u nich potężne zmęczenie). Gracze Valencii nie zamknęli się w obrębie pola karnego, tylko co chwila ruszali do ataku. Wielkie brawa dla nich. Mam nadzieję, że to właśnie ta drużyna (oprócz Barcelony i dwóch drużyn z Madrytu) będzie reprezentować Hiszpanię w przyszłorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Jeśli chodzi o grę naszych chłopaków, to widać lekką zadyszkę u podstawowych zawodników. Czemu jednak nasi trenerzy nie zdecydowali się na większą rotację w zespole – tego nie wie nikt. Notoryczne pomijanie w składzie El Guaje zostało już przez nas wielokrotnie skomentowane. Inni rezerwowi zawodnicy też mają papiery na granie i w wielu zespołach byliby pierwszoplanowymi aktorami. Szkoda, że nie grał Song. Rozumiem, że Sergio jest najlepszym w tej chwili defensywnym pomocnikiem na świecie, ale nawet takim grajkom potrzebny jest wypoczynek. Kameruńczyk gra zbyt mało. Adriano, który w pierwszej części sezonu prezentował się wybornie również coraz częściej odsyłany jest na ławkę. Wczorajsza jedenastka jest na tę chwilę najlepszą opcją (zmienić tylko Mascherano na Tarzana). Właśnie taki skład będzie nam potrzebny w kluczowych momentach sezonu. Zbliża się Liga Mistrzów z widokiem na Mediolan. Potrzebujemy tych graczy. Zdrowych i wypoczętych. Nie widzę żadnego problemu, jeśli do tego czasu częściej będą wystawiani m.in.: Villa, Thiago, Adriano lub też Song. Nie krytykuję zespołu za wczorajszy wynik. Na Estadio Mestalla zawsze bowiem gra się ciężko. Remis jest zatem dobrym rezultatem. Szkoda jednak, że po gargantuicznie ciężkiej batalii z Realem zobaczyliśmy praktycznie ten sam skład w spotkaniu z Valencią.
0
Po ciężkim pojedynku z Realem liczyłem, że Tito przeprowadzi większą rotację w składzie. Nie ma Tarzana, jest Mascherano i... tyle. Trenerzy wiedzą jednak najlepiej kto prezentuje w danej chwili najlepszą formę (choć ponowny brak El Guaje doprowadza już nas wszystkich do szału). Miłego meczu Panie i Panowie. Przed nami kolejny ciężki bój o komplet punktów. Trudny to teren, ale mam nadzieję, że tarczę weźmiemy ze sobą do domu. Każda kolejna wygrana przybliża nas bowiem do upragnionego tytułu.
0
W życiu są rzeczy ważne i ważniejsze. Tito powinien skupić się teraz przede wszystkim na swoim zdrowiu. Jeśli chodzi o niedzielne spotkanie na Estadio Mestalla, to zapowiada się kolejne, po El Clasico, trudne spotkanie. Z ekipą „Nietoperzy” zawsze gra się ciężko na ich stadionie. Nie wyszło im w spotkaniach z Realem, ale to o niczym nie świadczy. Do spotkania ligowego z Valencią przystąpimy po ciężkiej sportowej i niestety pozasportowej batalii z drużyną z Madrytu. Mam nadzieję, że Roura wprowadzi kilka zmian w zestawieniu, dając szansę zmiennikom. Liczę przede wszystkim na występ od pierwszej minuty El Guaje, który doskonale wie jak zdobywa się bramki na tym obiekcie. Okazję do gry powinni również otrzymać Adriano, który prezentuje się w tym sezonie wybornie oraz Thiago. Wciąż nie wiem co sądzić o transferze Songa, który gra w tym sezonie mało. Zdaję sobie sprawę, że Kameruńczyk ma za „rywala” najlepszego defensywnego pomocnika na świecie, ale mimo wszystko Alex powinien częściej pojawiać się na murawie. Jeden z trudniejszych wyjazdowych meczów przed nami. Musimy zagrać swoje i wrócić do domu z tarczą. Liga wciąż nie jest bowiem rozstrzygnięta…
0
Afellay, czyli temat „rzeka”. Nie napiszę, że jest lepszy od Sancheza, ale jedno ich łączy. Obu zawodników przerosło chyba występowanie w tak wielkim klubie, jakim bez wątpienia jest Barcelona. Holender, zanim przyszedł do nas, prezentował się wybornie – zarówno w klubie, jak i w reprezentacji. Wizytówką Ibiego były rajdy oraz potężne uderzenie z dystansu. To wychodziło mu znakomicie, a… zabrakło podczas występów w Dumie Katalonii. Do tego doszła poważna kontuzja i konkurowanie z najlepszymi piłkarzami na świecie. Afellay przegrał tę rywalizację. Nie tyle umiejętnościami, co psychiką. Za każdym razem gdy wchodził na murawę, widziałem w jego oczach strach. Szkoda, bo chłopak naprawdę potrafi grać w piłkę. Boję się, że po ewentualnym powrocie będzie to samo lub nawet gorzej. Coś na zasadzie powrotu „niechcianego” zawodnika. Życzę mu jednak jak najlepiej. Czy to w Barcelonie, czy też w innym klubie. Teraz do tablicy wywołuję Sancheza. Podobna sytuacja jak z Holendrem. Chilijczyk trafił do nas z niezłym CV. Najlepszy gracz Serie A. Jak się później okazało, rzeczywistość okazała się inna i brutalna. Do Alexisa, nie ukrywam, mam słabość. W ubiegłym sezonie prezentował się przyzwoicie. Strzelił, pomimo kilku drobnych kontuzji, kilkanaście goli. Ponadto harował za dwóch, zostawiając kawał zdrowia na murawie. W tym sezonie prezentuje się on jednak, delikatnie rzecz ujmując, kiepsko. Problem tkwi jednak, podobnie jak w przypadku Afellaya, w psychice. Alexis boi się wzięcia na siebie odpowiedzialności za grę. To samo czynił Holender. Nie potrafię tego zrozumieć, ale uważam, iż tutaj leży „pies pogrzebany”. Nie wykrzyczę jednak do monitora: „sprzedać Sancheza”. Poczekam jeszcze cierpliwie.
0
Panie i Panowie. Moim skromnym zdaniem mogliśmy wczoraj ugrać więcej. Bramkowy remis w meczu wyjazdowym jest, rzecz jasna, dobrym rezultatem, ale pewien niedosyt u mnie pozostał. Co do postawy naszych chłopaków - tutaj sprawa przedstawia się podobnie. W pierwszej połowie oglądałem inną Barcelonę. Gigantyczna liczba błędów przy wyprowadzaniu piłki aż raziła po oczach. Przeciwnik nie stosował przecież aż takiego wielkiego pressingu. Zabawy po prawej stronie boiska też były niepotrzebne. W drugiej połowie gra się poprawiła, a nasz zespół zaczął grać swoją grę, redukując liczbę błędów przy wyprowadzaniu piłki. Cieszy dobra postawa Pinto, który wykonał naprawdę dobrą robotę. Kapitalnie zagrał Iniesta, który robił z rywalami co chciał i kiedy chciał. Brawa dla Fabsa za spokój przy strzelonej bramce. Cesc zachował się jak rasowy napastnik. Szkoda, że na boisku nie zameldował się Villa, ale w tym przypadku jest to tylko moje "gdybanie". Może wypadłby lepiej niż Sanchez, a może...nie. Na koniec... ech, gdyby Pedro lepiej przymierzył w sytuacji sam na sam z Lopezem.
Tak jak napisałem wcześniej - wynik nie jest zły, ale mogliśmy ukroić dla siebie większy kawałek tortu. Sprawa awansu do finału Pucharu Króla jest wciąż otwarta. Real tanio skóry nie sprzeda na Camp Nou. Zapowiada się piękne widowisko. Jak zawsze zresztą...
0
Moim skromnym zdaniem będziemy jutro świadkami prawdziwej wymiany ciosów. Real, wobec braku kilku zawodników z formacji defensywnej, będzie musiał cały czas atakować. My, mając to we krwi, nie schowamy się za podwójną gardą i również zaatakujemy rywala. Zapowiada się zatem piękne widowisko w którym, mam nadzieję, padnie wiele bramek. Mając w pamięci ostatni ligowy pojedynek z Osasuną jestem spokojny o formę zawodników. Do wyjściowej jedenastki wróci ponadto „czarodziej” Iniesta, który prezentuje się w tym sezonie wybornie. Odblokował się Pedro, który przypomniał sobie, że potrafi strzelać bramki. To ważne dla całego zespołu, a zarazem ostrzeżenie dla rywala. Grajmy swoje i nie patrzmy na braki kadrowe rywala. Wtedy odniesiemy sukces. Byle do jutra.
0
Jeśli chodzi o El Guaje i Sancheza, to na „gwałt” potrzebują oni bramki. Jakieś fatum prześladuje tych dwóch zawodników i nie chce im odpuścić. Wczoraj mieli bardzo dobre sytuacje strzeleckie, ale w kluczowym momencie czegoś jednak brakowało. Nie zabrakło natomiast wzajemnych uprzejmości pomiędzy zawodnikami Barcelony. Świadczą o tym chociażby akcje Daniego lub też Alexisa. Mogli sami strzelić bramkę, ale woleli dograć piłkę koledze. Ładnie to wyglądało. Cieszy wysokie zwycięstwo i kolejna bariera „złamana” przez Messiego. Strzelił cztery bramki, ale zaimponował mi również czymś innym. Argentyńczyk często szukał El Guaje, aby ten mógł strzelić gola. To dobry prognostyk przed zbliżającym się El Clasico. „Rozkręcił” się Pedro, który już chyba na dobre wyregulował celownik. W kategorii „najgorsze” po raz kolejny zwycięzcą okazał się arbiter i jego koledzy stojący na liniach. Nie ma spalonego – gwiżdżą, jest spalony – gwizdek milczy. Na temat pracy arbitrów w Hiszpanii powiedzieliśmy już chyba wszystko. Szans na szybką poprawę nie widzę. Czas na krótki odpoczynek, ale w głowach zawodników z pewnością przewija się już temat dwumeczu z Realem. Trzeba te spotkania rozstrzygnąć na swoją korzyść. Przeciwnik będzie mocno osłabiony, ale nie ma się co oszukiwać – Real to Real. Byle do środy.
0
Osasuna jest bardzo niewygodnym przeciwnikiem, ale... na własnym stadionie. Na wyjazdach dużo tracą. Ten sezon nie jest najlepszy w ich wykonaniu, o czym świadczy pozycja w tabeli. My ten mecz musimy wygrać, najlepiej przy najmniejszym nakładzie sił (przy całym, rzecz jasna, szacunku dla rywala). Już za parę dni czeka nas bowiem kolejny pojedynek na szczycie, czyli konfrontacja z Realem. Myślę, że sztab trenerski nie wystawi dzisiaj najsilniejszego składu. Po zmaganiach na lodowisku w Maladze dałbym odpocząć między innymi Messiemu (chociaż znając Argentyńczyka na ławkę się nie "zgodzi"). Trio Pedro (Tello)-Villa-Sanchez powinno nam dzisiaj zapewnić trzy punkty. W drugiej linii również postawiłbym na Songa oraz Thiago. Sergio i Fabs grają dużo i chwila oddechu bardzo im się przyda. To samo dotyczy się Alby. Adriano prezentuje się przecież w tym sezonie wybornie. Liczę na pewne zwycięstwo i brak kontuzji. Potem dopiero się zacznie...
0
Niezależnie w jakiej formie znajduje się Barcelona lub Real, to na El Clasico oba zespoły „wyciągają” wszystko to, co mają najlepsze. Real stracił z powodu kontuzji kilku zawodników, niektórzy będą pauzować za kartki, ale nie oszukujmy się – to będą dwa okrutnie trudne spotkania. Drużyna z Madrytu ma już tylko iluzoryczne szanse na obronę mistrzostwa kraju. Pozostaje Puchar Króla oraz europejskie rozgrywki Ligi Mistrzów. Motywacji zatem nie zabraknie. Nigdy jej zresztą nie brakuje. U obu drużyn. Póki co cieszmy się jednak ze wczorajszego zwycięstwa na „lodowisku” w Maladze. Nasz wczorajszy rywal rozegrał zacne zawody. Nie przestraszył się naszej ekipy i zaciekle walczył o awans do półfinału. Nam jednak udało się czterokrotnie znaleźć drogę do bramki Kameniego. Cieszy bramka Pique, który zachował się tak, że każdy rasowy napastnik nie powstydziłby się takiego gola. Wzorowe przyjęcie i strzał z lewej nogi. Klasa i zimna krew. Kolejna bramka Pedro utwierdza mnie coraz bardziej w przekonaniu, że chłopak wyregulował w końcu celownik. Ktoś musi w końcu odciążyć Messiego. Akcja Fabsa z Iniestą – klasyka. Podobnie asysty Daniego. Na sam koniec kilka słów o arbitrze. Ciepłego słowa o nim nie napiszę. Nie lubię panów z gwizdkiem, którzy chcą być głównymi aktorami w trakcie meczu. Zawodnikom należy pozwolić na granie, a nie ciągłe karanie ich kartkami. Błędów sędziego było wiele. Niestety.
0
Panie i Panowie. Przed nami pierwszy mecz tegorocznego sezonu po którym możemy pożegnać się z jednym z pucharów. Na własnych „śmieciach” pokpiliśmy sprawę i teraz będziemy musieli dać z siebie wszystko aby pokonać Malagę. Nie będzie to łatwe zadanie. Nasz jutrzejszy rywal otrząsnął się bardzo szybko po ligowej porażce z nami na własnym stadionie i wywiózł korzystny wynik z Camp Nou. Tito musi wystawić najsilniejszą jedenastkę (za wyjątkiem Pinto, który ma monopol na występy w Pucharze Króla). Jesteśmy pod ścianą, ale nie z takich kłopotów wychodziliśmy obronną ręką. Pełna koncentracja, granie swojego futbolu i powinno być dobrze. Najważniejsze, że Tito ma cały skład do swojej dyspozycji.
0
Pytanie do redaktorów zajmujących się tą zacną stroną: Czy do momentu opuszczenia Barcelony przez Valdesa będziemy ciągle czytać artykuły pod hasłem „(…) a może (tutaj padnie kolejne nazwisko następcy naszego portero)”? Ja wiem, że życie nie znosi próżni, futbol również, ale to już się staje nudne. Wróżenie z fusów i codzienne „transfery” kolejnych bramkarzy niczego nie wnoszą. Pozostawmy decyzję co do kupna nowego bramkarza zarządowi, a przede wszystkim trenerowi. Wybaczcie zgryźliwość.
0
Tito jasno daje nam do zrozumienia, że w tym sezonie najbardziej odpowiada mu opcja z czterema muszkieterami. Sergio, Iniesta, Xavi oraz Fabregas odwdzięczają się mu fantastyczną grą. W ślad za tym idą wyniki, których tak naprawdę nikt się nie spodziewał. Zaliczyliśmy tylko wpadkę w ostatniej kolejce, ale kiedyś musieliśmy przegrać. Przynajmniej spadnie z zespołu presja rozegrania sezonu ligowego bez porażki. Cztery miejsca mamy zatem rozdysponowane. Pozostają dwa, a właściwie jedno. To drugie należy do Messiego i tutaj chyba nie trzeba komentować dlaczego. Zostaje Pedro, Alexis, Tello oraz El Guaje. Dużo nazwisk (z chęcią zobaczyłbym również na tej pozycji będącego w zacnej formie Adriano), a tylko jedno miejsce wolne. Pedro należy do ulubieńców naszego trenera, a na dodatek wyregulował ostatnio celownik. Tello to gracz o potężnym potencjale. W ubiegłym sezonie miał ograniczony wachlarz zagrań (kick and run), ale teraz widać, iż powoli się rozwija i wkrótce stanowić będzie ważne ogniwo w układance Tito. Na temat Alexisa powiedzieliśmy już chyba wszystko i… dalej nic nie wiemy. Piłkarz – zagadka. W tym sezonie gra bardzo słabo, ale wszyscy (zarząd oraz trener) każą nam czekać cierpliwie. No to czekam. Jak długo wystarczy cierpliwości? – nie wiem. Pozostaje bohater artykułu, który od „zawsze” był moim marzeniem transferowym numer jeden (po przejściu na piłkarską emeryturę Batistuty). David Villa. Gołym okiem widać, iż nie jest w tym sezonie doceniany. Dostaje minuty – ochłapy, a i tak kilka razy znalazł drogę do siatki. Tłumaczenia, iż zawodnik musi powoli wchodzić do gry po tak ciężkiej kontuzji już mi nie wystarczają. Dobrze, że panowie porozmawiali ze sobą po męsku. Zobaczymy jakie będą tego efekty. Jeśli sytuacja się nie zmieni, to El Guaje zapewne odejdzie. Będziemy tego żałować. Ja będę.
0
Na tę chwilę jest to najsilniejszy i sprawdzony przez Tito skład. Czterech muszkieterów - pomocników prezentuje się wybornie, a więc błędem byłoby posadzenie któregoś z nich na ławce rezerwowych. Mam nadzieję, że dobrze rozpoczniemy drugą rundę rozgrywek ligowych. Powtórzenie pierwszej części według naszego trenera byłoby nielogiczne. No to czekam na ten brak logiki i pobicie rekordu punktowego na koniec sezonu. Kolejny krok ku temu już za chwilę. Miłego meczu Panie i Panowie. Czas na kolejne punkty, choć nie będzie to łatwe zadanie.
0
Tym razem na ławie oskarżonych zasiadł Alexis Sanchez. Nie ukrywam - do Chilijczyka mam słabość. To jednak nie zwalnia mnie z obowiązku obiektywnego spojrzenia na jego aktualną dyspozycję. Nie oszukujmy się, bohater artykułu formą w tym sezonie nie grzeszy. Poprzedni można jeszcze uznać za udany. Chłopak co chwila znajdował się na liście kontuzjowanych zawodników, ale pomimo tego kilkakrotnie znalazł drogę do siatki przeciwnika. Za to w końcu powinien być rozliczany. Ś.P. Kazimierz Górski powiedział kiedyś o jednym z zawodników: "To dobry napastnik, ale ma jedną wadę... nie strzela goli". W tym sezonie bramek Chilijczyka brakuje. Praktycznie ich nie ma. Nie chce mi się już nawet czytać "tłumaczeń", iż Alexis się stara i walczy do upadłego. Panie i Panowie. To jest Barcelona. Jeden z najsłynniejszych klubów w historii futbolu. Tutaj musisz pokazać coś extra. Zwłaszcza, że od kilku lat Duma Katalonii znajduje się w najlepszym okresie w historii klubu. W swoim poprzednim klubie Chilijczyk był najlepszym zawodnikiem. Ba, Alexis był najlepszym zawodnikiem całej Serie A. Jak widać to troszkę za mało. Nic to. Tak jak napisałem wcześniej. Mam do niego słabość i wciąż wierzę, że w końcu odzyska formę. Proszę tylko o jedno. Niech przestanie padać na murawę przy każdym dotknięciu przeciwnika. Wszystko mogę wybaczyć, ale takie tanie sztuczki nie pasują do gracza Barcelony. Co może zrobić Sanchez, aby wrócić do "łask"? - chciałbym zobaczyć go w jakimś meczu grającego "morderczo" egoistycznie. Ten chłopak panicznie boi się chwili, kiedy musi wziąć całą odpowiedzialność na siebie. To duży błąd. Przecież nie dostanie "ochrzanu" od Xaviego, Puyola lub innych za stratę piłki. Niech on to w końcu zrozumie. Głowa do góry i więcej pewności siebie. Efekty przyjdą same.
0
Wraz z przyjęciem posady przez Pepa w Monachium nasilą się zapewne plotki o przejściu któregoś z graczy Barcy do Bayernu. Hieny dziennikarskie muszą z czegoś żyć. Trafił się temat praktycznie niewyczerpany. Pierwszą ofiarą został Thiago. Odpowiedział on jednak w taki sposób, w jaki zrobią to zapewne inni piłkarze Dumy Katalonii.
Jeśli chodzi o Pepa, to życzę mu wszystkiego najlepszego w nowym klubie. Czy podjął słuszną decyzję? - nie mnie to oceniać. Czy wybór Guardioli jest zaskoczeniem? - na pewno tak.
Wracając do bohatera artykułu. Thiago, niczym Słowacki w powieści "Ferdydurke", wielkim piłkarzem jest. Zapomniałem już o wczorajszym błędzie, bo takowe zdarzają się najlepszym. Nie wykrzyczę do monitora (niektórzy na tej zacnej stronie mają to w zwyczaju, patrz: Alexis lub też wcześniej Keita, Maxwell, Oleguer i kilku innych "nielubianych" graczy. Nie ma nic gorszego od "owczego" pędu) - sprzedać go!!! Chłopak jest pewien swoich umiejętności i to jest najważniejsze. Mam nadzieję, że Tito wystawi młodego Alcantarę w rewanżowym spotkaniu z Malagą. Chłopak będzie miał szansę do rewanżu.
0
Niesamowita hegemonia i całkowita dominacja Barcelony nad innymi zespołami. Zachwycamy się liczbami przytoczonymi w tym artykule, ale one i tak nie oddadzą wszystkiego. Styl gry. Jedyny i niepowtarzalny. Większość zawodników wyssała go z mlekiem matki La Masii. Ci, którzy przyszli do nas z zewnątrz również szybko wchłonęli tę wiedzę. Futbol prezentowany przez naszych chłopaków jest na tę chwilę nieosiągalny dla innych. Niektóre drużyny próbują, inne biorą ze sobą strach na murawę i przegrywają na starcie. Odstępstwo od normy zawsze istnieje. Niemożliwego dokonał Celtic, który jednak, uparcie będę się tego trzymał, nie wygrał tego spotkania. To myśmy przegrali (co nie zmniejsza mojego szacunku dla drużyny ze Szkocji). Drużyna Tito połączyła piękno gry z zabójczą skutecznością. Tego zabrakło w ubiegłym sezonie. W kluczowych momentach pojawiał się grzech nieskuteczności (bezdusznie wykorzystany przez ekipę The Blues oraz kilka drużyn z krajowego podwórka). Teraz milczy i ukrywa się gdzieś w zakamarkach klubowych budynków. Piłkarze osiągnęli taki szczyt formy, iż bawią się grą. Czterech muszkieterów linii pomocy jest w stanie zagrać akcję, która tak naprawdę nie powinna się wydarzyć. Kanon futbolu zostaje zachwiany. My dodajemy do niego szczyptę magii. Swoje "pięć" groszy dorzuca pewien Argentyńczyk. Krytykowana formacja defensywna powróciła już na swoje tory. Ona ich nawet nie zmieniła. Wszyscy po prostu wrócili do pełni zdrowia. Pierwsza runda za nami. Nie jesteśmy jeszcze mistrzami kraju. Wembley też jest jeszcze odległym punktem na mapie. Jeśli jednak utrzymamy taką formę, to drżyjcie narody.
0
Właśnie o tej akcji pisałem w komentarzu pod artykułem "Iniesta: Ważne, by te liczby znalazły odzwierciedlenie w tytułach". Szybka wymiana podań na małej przestrzeni pomiędzy trzema wirtuozami futbolu: Messim, Xavim oraz Sergio. To jest ten styl. To jest ta lekcja wyniesiona od matki La Masii. Widziałem to u graczy Dream Teamu Cruyffa i w latach późniejszych. Coś, co jak napisał Gaspar, potrafi wyprowadzić przeciwnika z równowagi. Takie zagrania świadczą o dużej pewności siebie i pełnej swobodzie gry. Osiągnęliśmy w tej chwili taki pułap możliwości, iż coraz częściej patrzymy na Iniestę, Xaviego, Fabsa, Sergio, Leo i innych jak na zawodników, którzy nie grają w piłkę. Oni się nią bawią. To nie jest brak szacunku dla rywala. Nasi zawodnicy osiągnęli gargantuiczną formę, którą zamieniają (z brutalną konsekwencją) w kolejne zwycięstwa. Nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się chyba takiego bilansu ligowego po pierwszej rundzie. Straciliśmy zaledwie dwa punkty. Kolejna bariera złamana, znowu zaśmialiśmy się rekordom prosto w twarz. Jak utrzymać taką formę do końca sezonu? - Tito stanie przed trudnym wyzwaniem. Jeśli mu się uda, to zespół stanie przed dużą szansą na powtórzenie debiutanckiego sezonu Guardioli. Niektórzy uważają, że liga jest już wygrana. Dopóki złowroga matematyka tego nie potwierdzi, nie będę się cieszył. Fakt jednak pozostaje faktem. Jesteśmy piekielnie mocni i coraz bardziej oddalamy się w tabeli od konkurencji.
0
Przed spotkaniem sądziłem, że będzie to jeden z trudniejszych meczów wyjazdowych. Malaga prezentuje się w tym sezonie bardzo solidnie, zarówno na krajowym podwórku, jak i na arenie międzynarodowej. My przystępowaliśmy do tej batalii z myślą o kontynuacji znakomitej passy ligowej. Udało się. Po pierwszej rundzie w tabeli strat mamy zapisane tylko dwa punkty. Gargantuiczny wynik i nowy, ciężki do pobicia, rekord punktowy pierwszej rundy. Wczoraj nasz zespół rozegrał kapitalne spotkanie. Dzieliliśmy i rządziliśmy na murawie. Malaga też postanowiła zostawić w szatni myśli o postawieniu zasieków przed własnym polem karnym. Dlatego też widzowie obejrzeli stojące na wysokim poziomie zawody. Na pochwały zasługuje cały zespół, który po raz kolejny tworzył jeden, spójny organizm. Znowu oczarował mnie Iniesta, który nie grał w piłkę lecz po prostu… bawił się nią. Pełen luz, swoboda rozgrywania piłki oraz przepiękna nad nią kontrola. Taką grę można oglądać w nieskończoność. Swoje dorzucił Cesc, który również grał na dużym luzie. Podobnie Sergio. Bez dwóch zdań Busquets jest na tę chwilę najlepszym defensywnym pomocnikiem globu (długa wymiana piłki na krótkiej przestrzeni z Xavim oraz Messim – bezcenne).Ten zespół wie na co go stać. Dlatego też każde punkty zdobywa z „szelmowską” konsekwencją. Wszyscy są pewni swoich umiejętności oraz aktualnej formy. Do tego dochodzi wzajemne zaufanie. Dlatego też udaje nam się pokonywać kolejnych rywali. Jeśli dotrwamy w takiej dyspozycji do końca sezonu, to znów będziemy się cieszyć z kolejnych pucharów. Póki co cieszmy się z gry naszych chłopaków. Z ich kunsztu, finezji oraz polotu. Znakomicie się to ogląda. Oby tak dalej.
0
Co do dwóch pozycji można mieć lekkie wątpliwości (Alves-Adriano oraz Puyol-Mascherano), ale przyjmijmy, że jest to aktualnie najsilniejsza ekipa. Miłego meczu Panie i Panowie. Zapowiada się ciężkie spotkanie, ale wierzę, że po ostatnim gwizdku sędziego to my będziemy się cieszyć ze zwycięstwa.
0
„Kluczem do zwycięstwa jest to, by nie pozwolić im mieć zbyt długo piłki" - przed każdym meczem czytam takie wypowiedzi. Trenerów lub też zawodników drużyn przeciwnych. Boiskowa prawda wygląda jednak zupełnie inaczej. Pokonać Barcelonę można, ale odebrać naszym chłopakom posiadanie piłki - to zadanie powoli staje się niemożliwe dla rywali.
Patrząc na grę Malagi, jej sukcesy w lidze oraz na arenie międzynarodowej, śmiało można powiedzieć, że zapowiada się jutro jedno z trudniejszych wyjazdowych spotkań. Nasz niedzielny rywal posiada w swoich szeregach kilku graczy z potężnymi "papierami" na granie. Myślałem, że będzie to jedynie "zbieranina" znanych nazwisk, ale potrafią stworzyć kolektyw, grać efektywnie i tracić mało bramek. Zapowiada się ciężkie spotkanie o każdy skrawek murawy, ale mam nadzieję, że wrócimy do domu z tarczą. Zamknąć i tak wspaniałą rundę zwycięstwem - bezcenne.
P.S. Pamiętacie jak wielu z nas pragnęło widzieć Joaquina w koszulce Barcelony? Chłopak, grając w "Nietoperzach", robił prawdziwą furorę na skrzydle. Szkoda, że tak często odnosił kontuzje (to samo można powiedzieć o Vicente). Mógłby być jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Valencia miała wtedy gigantycznie uzdolnione skrzydła. Szkoda tylko, że takie... kruche.
0
john_sacramoni
Mam nadzieję, że żartowałeś z tym angielskim. Niby dlaczego miał się wypowiadać w tym języku? Jest Argentyńczykiem, zatem chyba naturalnym jest, że wypowiedział się po hiszpańsku. "Cesarz" też przemówił do gości w swoim ojczystym języku.
Jeśli chodzi o gracza Albicelestes i jego osobiste rekordy, to życzę mu przede wszystkim tego, aby był zawsze szczęśliwy wybiegając na murawę. Tego chłopaka futbol wciąż bawi i niech taki stan trwa do zakończenie kariery przez Leo. Wtedy sukcesy przyjdą same, a kolejne rekordy będą się kłaść usłużnie pod stopy Messiego.
0
Letnia atmosfera spotkania i całkowita dominacja Barcelony. Tak, w telegraficznym skrócie, można podsumować wczorajsze spotkanie. Zawodnicy Cordoby nie mieli żadnych piłkarskich argumentów by zagrozić naszym chłopakom. Cieszy fakt, że podeszliśmy do tej potyczki skoncentrowani, z pełnym szacunkiem do przeciwnika. To przyniosło efekt w postaci pięciu bramek, a przy większej precyzji mogłoby się skończyć znacznie wyżej. Walka o pierwszą jedenastkę pomiędzy El Guaje a Alexisem zakończyła się bramkowym remisem. Obaj zawodnicy w końcu się odblokowali, a pamiętając dwa gole Pedro w spotkaniu derbowym, możemy mieć nadzieję, że skrzydła znowu wróciły na właściwe tory. Oby trwało to jak najdłużej. Najbardziej przypadła mi do gustu gra małego czarodzieja, co się Thiago zowie. Ja wiem, że przeciwnik nie był z górnej półki, ale kilka zagrań młodego Alcantary robiło wrażenie. Luz, kontrola nad piłką i pełna swoboda w rozgrywaniu akcji. Swoje zrobił Mascherano, którego wślizgi powinny na stałe zagościć w podręcznikach dotyczących futbolu. Nasz rezerwowy portero również wykonał bez zarzutu to, co do niego zależy. Czyżby koniec szaleństw Pinto? - oby tak. Spodziewałem się więcej po Tello. Wszedł na "zmęczonego" rywala, ale nie przejawiał zbytniej chęci do gry. Szkoda kontuzji Roberto i urazu El Guaje.
Na sam koniec komentarz do wczorajszego meczu. Panie Dariuszu - kończ Waść, wstydu oszczędź!
0
nocul
Z perspektywy lat najbardziej podziwiam w drużynie tamtych "Byków" to, że udało im się stworzyć stratosferyczną drużynę z zawodników, którzy bez wyjątku mieli... przerośnięte ego na swój temat. Jordan, Pippen, nieokiełznany Rodman i Jackson. To nie powinno wypalić, a wypaliło. Wszyscy podporządkowali się MJ-owi i to przyniosło efekty. Na dodatek byliśmy świadkami być może największego huku w historii sportu zespołowego (72-10 w sezonie zasadniczym i kilka pierścieni na palcach zawodników). Nie byłem jakimś wielki fanem ekipy z Chicago, kibicowałem "Słońcom" (Barkley, KJ, Majerle). Niezapomniany finał pomiędzy tymi ekipami. Było - minęło. Wciąż wspominam tamte fajne czasy: Phoenix i właśnie Chicago z niezapomnianym Jordanem i spółką.
Kilka porównań pomiędzy "Bykami" a Barceloną na pewno można znaleźć. Jordan - Messi. Dwie wielkie gwiazdy, które zrewolucjonizowały swój sport. Inni gracze znajdują się troszkę w cieniu, ale są równie ważni, jak wspomniani przeze mnie wyżej zawodnicy. Nie byłoby TAKIEGO Jordana bez "Pająka" i "Batmana". Nie byłoby TAKIEGO Messiego bez Xaviego, Iniesty i innych. Po drugie żądza ciągłych zwycięstw i stałe pragnienie dominacji nad przeciwnikiem. Po trzecie defensywa. Jordan kojarzy się przede wszystkim ze zdobytymi punktami. Był to również piekielnie dobry obrońca, który kilka razy był wybierany do pierwszej piątki najlepszych defensorów. To samo dotyczyło się Pippena i króla zbiórek - Rodmana. Tutaj spory wpływ na ekipę z Chicago musiały mieć sukcesy Bad Boys'ów z Detroit i ich twardej obrony. Barcelona też zaczęła dominować w Europie w momencie, kiedy uzmysłowiono sobie, jak ważna jest obrona. Wcześniej tego nie było. Efekt? - zaledwie jeden Puchar Europy.
Fajnie, że połączyłeś ze sobą te dwie drużyny. Pozdrawiam.
0
Czwarte miejsce w tabeli ligowej i najmniej straconych bramek, awans do ćwierćfinału Pucharu Króla, a na sam koniec pewne wyjście z grupy w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Tak gra w tym sezonie Malaga. Jeśli awansujemy do kolejnej rundy, to trafimy właśnie na nich. Nie będą to łatwe spotkania - zarówno w Copa del Rey (jeśli "przejdziemy" rzecz jasna Cordobę. Tutaj jednak niespodzianki nie przewiduję), jak i na ligowym podwórku. Wobec problemów finansowych Malagi, spodziewałem się, że ta ekipa nie będzie tak mocna jak rok temu. Pomyliłem się. Prezentują bardzo efektywny futbol i mają kilku zawodników z potężnymi "papierami" na grę. Zapowiadają się zatem niezłe bitwy.
0
Tito udało się dokonać tego, czego nie zrobił (w pewnym sensie) Guardiola. Nasz nowy trener wkomponował czterech pomocników do składu. Bez żadnej szkody dla ich umiejętności. Serce rośnie kiedy widzę Sergio, Xaviego, Iniestę oraz Fabsa występujących razem. Czterej muszkieterowie są w wybornej formie. Magia podań, kontrola nad futbolówką oraz szybki pressing. To wszystko jest widoczne. To wszystko iskrzy jak diabli. Jeśli cała czwórka będzie utrzymywać taką formę do końca sezonu, to drżyjcie narody. Do tego worka pełnego czarów dosypmy jeszcze zagrania Messiego i coraz lepiej funkcjonującą linię defensywną. Oj, jesteśmy piekielnie mocni. Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni, ale mam nadzieję, że w przypadku Pedro będzie odwrotnie.Powrót do strzeleckiej regularności w jego wykonaniu będzie nam bardzo potrzebny w dalszej części sezonu. Za mecz z Espanyolem wszystkim zawodnikom należą się brawa. Derby to derby, a my wygraliśmy je wyjątkowo łatwo.
0
c.d
Chilijczyk, podobnie jak El Guaje, jest praktycznie bez formy. Szans jednak dostaje dużo więcej, niż David. Czemu tak się dzieje? – nie wiem. Nie jestem w szatni zawodników i nie śledzę ich treningów. Sztab trenerski widocznie ma ku temu powody, że El Guaje dostaje najmniej minut – szans.
W jutrzejszym spotkaniu nie zagrają wspomniani przeze mnie wcześniej: Xavi, Iniesta, Pedro. Cesc i Messi też zapewne rozpoczną mecz na ławce (tutaj, rzecz jasna, zgaduję). Pojawia się olbrzymia szansa dla Villi. Niech w końcu udowodni Tito, że wciąż jest "głodny" kolejnych bramek. Teraz albo nigdy – z takim podejściem powinien jutro wyjść Villa na murawę.
Wybaczcie, że troszkę nie na temat i praktycznie o jednym zawodniku, ale tak jak napisałem wcześniej - lubię i cenię Davida oraz życzę mu szybkiego powrotu do formy. Konkurencję ma dużą i składającą się z najlepszych zawodników na świecie. Nikt jednak nie powiedział, że będzie łatwo.
0
Nie chciałbym być złym prorokiem, ale to może być jedna z ostatnich szans dla El Guaje na udowodnienie, że należy mu się miejsce w podstawowej jedenastce. Villa od "zawsze" był jednym z moich ulubionych zawodników i marzeniem transferowym numer 1. Ten sezon, po ubiegłym - stojącym pod znakiem rehabilitacji, nie należy do Davida. Tito stawia na innych, a dla El Guaje zostają jedynie minuty - ochłapy. To musi wpływać na formę zawodnika. Musi i nie ma co ukrywać - wpływa. Kiedy Villa pojawia się na murawie, widzimy jedynie cień zawodnika z ubiegłych lat. Proste, wręcz dziecinne błędy w przyjęciu piłki, mnóstwo niecelnych dograń i brak tego ciągu na bramkę co kiedyś. Błędne koło. Nie grasz - tracisz formę - wchodzisz - nie masz formy - nie grasz. Tito bronią na razie wyniki i nie tylko to. Nasz trener stawia na czterech pomocników, a każdy z nich jest teraz w wysokiej formie. Sergio, Generał, Cesc i Iniesta prezentują się wybornie. Iniesta gra na skrzydle tak, że ręce same składają się do oklasków. Za czasów Pepa mogliśmy jedynie pomarzyć o takiej grze Andresa na skrzydle. Uniwersalność Fabsa już teraz stawia go wśród najlepszych zawodników globu. Busquets jest na tę chwilę najlepszym defensywnym pomocnikiem na świecie. Xavi z kolei - tutaj nie ma co komentować. Mózg drużyny i osoba, która decyduje w jakim tempie powinna być rozgrywana akcja. Pozostają do obsadzenia dwie pozycje, a praktycznie jedna. Druga zarezerwowana jest dla Messiego. Kandydatów mamy kilku: Pedro, Sanchez, Tello i właśnie Villa. Ten pierwszy odblokował się w derbach Katalonii. Strzelił dwie bramki, a mógł dużo więcej. Ponadto Tito stawia na niego najczęściej. Tello z kolei ma olbrzymi potencjał i coraz szerszy wachlarz zagrań. Na temat jego prędkości nie ma co pisać. Niewielu biega od niego szybciej. To nasza inwestycja na przyszłość, która już teraz potrafi zostawić bezradnych obrońców w tyle.
0
Moim skromnym zdaniem Pep powinien przejść do klubu, w którym drzemie jeszcze futbolowy "romantyzm" (m.in.: Arsenal lub mało możliwa opcja - Borussia), a nie nieprzebrane stosy pieniędzy. Fajnie byłoby również zobaczyć Guardiolę wyciągającego Liverpool z kryzysu. Ten niezwykle zasłużony dla piłki nożnej klub znajduje się od kilku lat w potężnym dołku i szans na poprawę póki co nie widać. Może nasz były trener znalazłby sposób na odbudowę drużyny z Anfield Road. Myślę, że Pep zostanie trenerem w Anglii. Którą drużynę jednak poprowadzi? - konia z rzędem temu co trafi.