0

Bardzo sobie cenię tego zawodnika i cieszę się, że klub postanowił przedłużyć z chłopakiem kontrakt. Myślisz - gracz uniwersalny, mówisz - Adriano. Ja to często w życiu bywa, znowu musi pojawić się ciemna strona księżyca. Myślisz o graczu z Kraju Kawy i od razu na tapecie pojawia się słowo - kontuzja. Niestety, Brazylijczyk do okazów zdrowia nie należy i trudno przypuszczać, by coś się w tej kwestii zmieniło. Szkoda, bo kiedy jest zdrowy może z powodzeniem grać na kilku pozycjach. Prawa strona obrony? Służę, lewa? Nie ma problemu. Adriano może również występować w drugiej linii, a i w ataku mógłby sprawić nie lada niespodziankę. Ponadto jest jednym z niewielu graczy Dumy Katalonii, który nie boi się huknąć z dystansu. Nie uda się? Trudno. Przynajmniej podejmuje ryzyko, a po nieudanej próbie nie patrzy się na kolegów z miną "zbitego" psa, tylko wraca do obrony, szukając kolejnej okazji do przeprowadzenia akcji ofensywnej. Nie siedzę w szatni zawodników, ale wydaje mi się, iż jest również jednym z dobrych duchów zespołu. Nie boi się zdrowej rywalizacji z Albą, a nie ma nic lepszego od "wewnętrznej" walki o miejsce w pierwszym składzie. Ostatnia instancja przed bramkarzem? Adriano nie może chyba powiedzieć: Welcome to my world. Mam nadzieję, iż wraz z przyjściem nowego trenera, zniknie temat wystawiania bohatera artykułu na pozycji środkowego obrońcy, choć... nowy stoper wciąż jest jak tabula rasa. Po prostu go nie ma.
Neymar? Tutaj nic się nie zmienia. Wszystkie moje życzenia i przypuszczenia zawarłem w swoim debiutanckim felietonie, który ukazał się na tej zacnej stronie.

0

Maciej83
Niczym mnie nie zaskoczyłeś. Ja też uważam, iż Andrzej Zydorowicz był lepszym komentatorem od pana Szpakowskiego. Wspomniałem o tej "wpadce", jako o pewnej ciekawostce. Nie podważyłem warsztatu dziennikarskiego szanownego pana Andrzeja. Takie lapsusy mogą się bowiem zdarzyć każdemu. Dariusz Szpakowski popełnia ich jednak za dużo.
Pozdrawiam.

0

Dziwisz się? Przecież to stara nomenklatura i towarzystwo wzajemnej adoracji. Pamiętam, jak kilkanaście lat temu słychać było jeszcze w głosie Dariusza Szapkowskiego pasję i zaangażowanie. Teraz głosniki w telewizorze ustawione są na "maxa", a i tak trzeba się zbliżyć, by cokolwiek usłyszeć. Najgorsza jest rutyna i przysłowiowe "odwalanie pańszczyzny". Na dodatek słychać i widać u niego brak jakiejkolwiek motywacji do przygotowania się pod względem merytorycznym. Mylenie nazwisk i drużyn? Zgroza. Jednego mu nie zapomnę i nie daruję. Mecz Barcelony na Camp Nou, a on wita: "Witam serdecznie ze słynnego stadionu Santiago Bernabeu". Fastryga, chryzantemy i żal.
P.S. Znany przed laty komentator - gawędziarz Andrzej Zydorowicz przez całą pierwszą tercję hokeja na lodzie nie połapał się, who is who. Z tego co pamiętam chodziło tu o drużyny Związku Radzieckiego i NRD (mogę się mylić co do ekip - za pomyłkę z góry przepraszam).

0

Żyjemy jakąś informacją, komentujemy, polemizujemy, może ten albo tamten, z jednym wygramy wszystko, z drugim wpadniemy w otchłań porażek, itd, itp. Potem natomiast docierają do nas informacje, że "nikt się ze mną nie kontaktował", "jestem szczęśliwy tu lub tam" i... koniec tematu. Prysły zmysły i niepotrzebne plotki.
Na szczęście sprawa nowego trenera została szybko rozwiązana. Teraz, koleżanki i koledzy, powinniśmy mocno trzymać kciuki za Martino. Niewiadomych jest sporo, ale i tyle samo oczekiwań. Szlachectwo zobowiązuje. Po raz kolejny przystąpimy do walki na wszystkich frontach. XXI wiek stoi póki co pod hasłem Barcelony Guardioli. To jest ten współczesny odnośnik dla pozostałych ekip. Kolejne rozdziały będzie już pisał Martino. Mam nadzieję, że wiele stronic zostanie zapełnionych, choć nie ukrywam, iż w tym sezonie rywalizacja będzie zacięta, zwłaszcza na arenie międzynarodowej. Na krajowym podwórku nie przewiduję żadnych nowości. Najwyższy stopień na podium przypadnia albo nam albo Realowi. Szkoda, że nie ma więcej kandydatów. Wiem, że nie można dzielić skóry na niedźwiedziu przed pierwszym gwizdkiem, ale - nie oszukujmy się - w Hiszpanii liczą się TYLKO dwie drużyny.
Panie trenerze,
Wierzę, że wszystkie informacje o pańskiej osobie, które ukazały się na tej zacnej stronie, znajdą swoje odzwierciedlenie w Dumie Katalonii. Zaufam Panu. Po sezonie ocenię i wydam swój osobisty "wyrok". Póki co - witamy na pokładzie.

0

Pierwsze śliwki robaczywki. Mecz właściwie bez historii. Bayern jest na innym etapie przygotowań, ponadto rozegrał już kilka meczów towarzyskich. Co więcej, Pep mógł skorzystać praktycznie ze wszystkich zawodników. Dla nas było to natomiast pierwsze przetarcie przed zbliżającym się sezonem. Na dodatek przyjechaliśmy do Monachium w rezerwowym składzie, bez reprezentantów Hiszpanii, Alvesa, Neymara oraz nowego trenera. Nie ma zatem sensu przeprowadzać dogłębnej analizy. Mecz rozegrany, jedziemy dalej. W przyszłym tygodniu Martino będzie miał do dyspozycji wszystkich graczy. Zacznie się prawdziwa gra i oczekiwanie na arcyciekawy sezon 2013/2014.

0

Geble,
Piękny tekst. Cieszę się, iż jest nas coraz więcej - ludzi, którzy przysyłają teksty do redakcji. Gratuluję i czekam na więcej.
Pozdrawiam.
Jeśli chodzi o Fabregasa, to nie chcę się powtarzać. Napiszę (wyjątkowo) krótko: Cesc stanie się niedługo głównym reżyserem zespołu. Jestem tego pewien.

0

Cesc pozostaje kluczowym elementem naszego projektu, a w przyszłości liderem i głównym reżyserem gry zespołu. Jestem o tym święcie przekonany. Śmieszą mnie te wszystkie wypowiedzi, iż w ubiegłym sezonie Fabs grał słabo. Pomimo braku stałego przydziału pozycji i przepychania z kąta w kąt, udało mu się uzyskać zacne statystyki końcowe. Pod względem bramek i asyst zajął drugie miejsce w zespole. Biorąc pod uwagę, iż Messi dawno wyrwał się z wszelakich kanonów, to Cesc zajął praktycznie pierwsze miejsce. Ponadto były gracz "Kanonierów" wielokrotnie powtarzał, iż w Barcelonie czuje się szczęśliwy i nie ma ochoty na zmianę otoczenia. Swoją przygodę, w przeciwieństwie do takiego Valdesa, na obczyźnie już przecież przeżył. Desperackie kroki nowego opiekuna Manchesteru United na nic się zdadzą. Niech zarzuca sieci w innym stawie.

0

Do diaska. Zewsząd napływają bardzo ciepłe słowa skierowane w stronę naszego nowego trenera. Póki co możemy im tylko zaufać i mocno ściskać kciuki za powodzenie Martino w Dumie Katalonii. Potem, po zakończonym sezonie, przyjdzie czas na oceny i podsumowania. Przyznam się bez bicia, że nie słyszałem o nim zbyt wiele, ale dzięki tym wszystkim informacjom coraz bardziej zaczynam go lubić. Twarda ręka z pewnością się przyda w klubie. Nie chcę już ślepej wiary w wychowanków oraz piłkarzy z "nazwiskiem". Na murawie chcę widzieć tych, którzy w danej chwili są w najlepszej formie. To powinno przynieść oczekiwane przez wielu efekty. Kładzenie nacisku na pressing? Brzmi pięknie i z miejsca przypomina pierwsze sezony Blaugrany pod wodzą Pepa Guardioli. Dbałość o detale? Tak, potrzebujemy tego. Człowieka, który jest gotowy oddać wszystko za swoich chłopaków. Ekspresja przy linii bocznej? To oznacza dwunastego zawodnika na boisku.
Wszystko wygląda pięknie i ślicznie oraz układa się w przysłowiową całość. Liczę na chemię pomiędzy zawodnikami i trenerem. Dodając do tego kociołka nowego, klasowego stopera, możemy znowu powalczyć z sukcesami na wszystkich frontach. Niech ten sezon już się rozpocznie. Dużo się dzieje, nie tylko na naszym podwórku. Wiele zacnych klubów zmieniło trenerów, doszło do kilku poważnych przetasowań w składach najmocniejszych ekip. Emocje, koleżanki i koledzy, gwarantowane.

0

Najważniejsze, że mamy już oficjalny komunikat. Witamy na pokładzie. Z osądami natomiast proponowałbym się wstrzymać do końca sezonu. Nie ukrywam, iż o naszym nowym trenerze wiem bardzo mało (czas zatem na kwerendę). Mam jednak nadzieję, że wprowadzi on do zespołu kilka zmian i wyzbędzie się pojęć "wychowanek" lub piłkarz z "nazwiskiem". Niech grają ci, którzy prezentują w danej chwili najlepszą formę. Nie zawsze tak było. Zarówno Tito, jak i Pep popełniali takie grzechy. Trener z zewnątrz powinien inaczej do tego podejść.
Trenerze,
Życzę wszystkiego najlepszego w naszym klubie. Ma Pan u mnie potężny kredyt zaufania. Ocena? Po ostatnim gwizdku sędziego w sezonie.

0

Cochise
Zgadzam się. Potrzebujemy zawodnika, który będzie umiał uderzyć pięścią w stół i "obsobaczyć" kolegów z formacji defensywnej. Nazwiska? Nie jestem od tego. Chciałbym natomiast gracza z charakterem, podobnego w zachowaniu do naszego kapitana (choć będzie to gargantuicznie trudne do skopiowania. Tacy gracze, jak Carles rodzą się bowiem raz na milion lat). Nie musi być od razu gwiazdą zespołu, ale powinien posiadać to "coś" - charyzmę. Wtedy Pique też będzie grał inaczej. Gerard potrzebuje bowiem koło siebie takiego lidera. Gdy sam nim się staje, wtedy zaczyna grać - delikatnie mówiąc - niefrasobliwie.

0

Nie bardzo rozumiem, czemu nie można pogodzić tych dwóch spraw. Owszem, trzeba dawać Bartrze coraz więcej szans, ale to nie „kłóci” się z faktem, iż potrzebujemy jeszcze jednego, solidnego stopera. Wizja Mistrzostw Świata w Brazylii spowoduje, iż kalendarz rozgrywek na wszystkich frontach stanie się bezduszny dla piłkarzy. Kto wytrzyma kondycyjnie, ten może pokusić się o zgarnięcie całej puli. Potrzebne będą zatem częste rotacje składem. Do tego trzeba mieć jednak zawodników. Puyol młodszy nie będzie, forma Gerarda jest sinusoidalna, Marc jest jeszcze graczem na przysłowiowym dorobku, a „Szefunio” może sobie nie dać rady z drużyną złożoną z kolosów. Nie chcę nawet słyszeć o eksperymentach, typu: Adriano lub Song w roli ostatniej instancji przed bramkarzem. To nie jest ich bajka i świat. Tak nie podbijemy Europy. Czekam zatem na oficjalny komunikat dotyczący nowego trenera Blaugrany. Potem uścisk dłoni, chwila dla fotoreporterów, następnie ciężka oraz intensywna praca. Kupno stopera jest, moim skromnym zdaniem, obligatoryjne. Mam nadzieję, że nowy trener też będzie podobnego zdania. Pożyjemy i tak dalej.
P.S. Świat nie kończy się na graczu PSG...

0

Thiago w Bayernie. Temat zamknięty i nie ma już chyba sensu do tego wracać. Chce spróbować sił w nowym klubie, poznać inną kulturę i filozofię gry? Ma do tego pełne prawo. Szanuję decyzję młodego Alcantary i życzę mu wszystkiego dobrego pod skrzydłami Guardioli. Czy syn Mazinho wróci kiedyś na stare śmieci? Nie sądzę. Koniec i kropka. My natomiast mamy teraz większe zmartwienia na głowie. Na dodatek na wielu płaszczyznach, nie tylko związanych stricte z futbolem. Destabilizacja zespołu. Nie mamy trenera, wstrzymane zostały wszelkie ruchy dotyczące kupna nowego obrońcy. Dużo ciosów zadanych prosto w plecy. Trudne chwile, ale wyjdziemy z nich zwycięsko. Jestem tego pewny. Z nowym trenerem, z myślami skierowanymi w stronę Tito, ruszymy po raz kolejny na podbój krajowego podwórka i Europy. Jak zakończą się te bitwy? Zobaczymy na koniec sezonu. Nie wcześniej. Proszę was, koleżanki i koledzy, bądźcie cierpliwi i wspierajcie zawodników Blaugrany. Zwłaszcza w tym trudnym okresie.

0

Nie bawmy się w żadne wypożyczenia, bo to jest tylko odwlekanie ostatecznej decyzji. Każdy zawodnik powracający z banicji wie, iż klub mu wcześniej nie zaufał i, co jest wielce prawdopodobne, znowu tak uczyni. Holender nie sprawdził się w Dumie Katalonii. Różne są tego przyczyny, choć ja uważam, iż podstawowy problem tkwił w sferze psychiki. W każdym meczu widziałem w jego oczach strach przed wzięciem na siebie odpowiedzialności. To nie koniec. Nie wiem dlaczego, ale chłopak grał tak, by nie dostać przysłowiowej „bury” od słynniejszych kolegów. Stąd też jak najszybsze oddawanie piłki przez bohatera artykułu. Inaczej grał on przecież w kadrze i lidze holenderskiej. Rajdy? Służę. Atomowe uderzenie? – Nie ma problemu. W Barcelonie gdzieś te umiejętności zniknęły. Byle nie stracić piłki i jak najszybciej oddać ją koledze z zespołu. Tak nie można grać w silnym i liczącym się na wszystkich frontach klubie. Życzę mu jednak wszystkiego najlepszego w nowej drużynie. W miejscu, gdzie stanie się jednym z liderów. Może wtedy powróci do korzeni…

0

Trzeba tę sprawę załatwić jak najszybciej. Mam nadzieję, że nie powtórzy się syndrom kupna nowego obrońcy, na którego czekamy, czekamy i wciąż go nie ma w naszym zespole. Decyzja związana z nowym sternikiem Blaugrany powinna zatem zostać podjęta as soon as possible. Tak, aby miał on czas na skompletowanie zespołu przed zbliżającym się coraz większymi krokami sezonem. Życie nie znosi próżni, a taki zastój źle wpływa na cały klub. Destabilizacja. Barcelona otrzymała kolejny cios w plecy. Dramat Tito i jego nawrót choroby. Trzeba zacisnąć zęby i zrobić wszystko, by znowu znaleźć się na szczycie. Już z nowym trenerem, ale z myślą o Tito. To o nim powinni myśleć gracze w momencie wychodzenia na stadion. To dla niego powinni zwyciężać.

0

Nie zabraniam nikomu krytykować innych. Każdy ma swoje zdanie - trudno. Nie o takie coś walczyli jednak nasi przodkowie, którzy teraz przewracają się ze wstydu w grobach. Podważając pracę jakiejś osoby trzeba zachować klasę i chociaż odrobinę kultury osobistej. Pisanie, iż Tito ma raka mózgu nie jest krytyką lecz zwyczajnym chamstwem i brakiem taktu. Nie myl tych dwóch rzeczy. Ja nie patrzę na Barcelonę przez pryzmat różowych okularów. Od 1992 roku i początków mojego kibicowania Dumie Katalonii moje okulary wielokrotnie przesłaniał brud i pył porażek. Do wszystkiego podchodzę z dystansem i przysłowiową zimną krwią. Nie spotkasz u mnie niepotrzebnych emocji i bezmyślnego wylewania brudów. Za stary już jestem na takie rzeczy. Stąpam również twardo po glebie. Piszesz o Smudzie? To miał być jakiś test skierowany w moją oraz Cochisa stronę? Uważasz, iż Franek mógłby zostać nowym sternikiem Barcelony? No właśnie. Mówimy tu o kilku kandydaturach. Może nowym Misterem będzie ktoś z listy, a może nie. Wymienianie Smudy, Fornalika lub sąsiada z klatki obok jest natomiast czystym absurdem. Pozdrawiam.

0

Cochise
Każdemu trenerowi, niezależnie od końcowych decyzji zarządu, należy się potężny kredyt zaufania. Przeżyłem już wielu sterników Blaugrany. Każdy z nich zapisał swoją historię. Niektórzy krótszą, inni gargantuicznie długą. Na starcie wszyscy byli równi. Potem, podchodząc obiektywnie do oceny, po niektórych płakałem lub też rozstawałem się bez żalu. Proza życia i zimna głowa. Żałuję, że Tito nie będzie prowadził Dumy Katalonii. Nie piszę tego pod wpływem emocji i chwili. Znasz mnie. Chciałem mu dać jeszcze jeden sezon spokojnej pracy. Potem znowu podsumowanie i końcowa oceną. Zostań lub odejdź. Życie potrafi jednak płatać figle, a w tym przypadku zachowało się - delikatnie rzecz ujmując - po prostu nie fair. Trzymam kciuki za jego kolejną walkę. Oby wygrał i wrócił do tego, co kocha - futbolu.
Niestety, nie wierzę w cuda. Nie każdy da z siebie wszystko. Ludzie, którzy twierdzili, że Tito ma chyba raka mózgu, bo wystawia taki, a nie inny skład nie zmienią się. Przyjdzie nowy trener, na którego zarzucą inną sieć pogardy. Tylko dlatego, że w jakimś meczu postawi na takich chłopaków, a nie na innych. Daj im człowieka, a paragraf zawsze znajdą.
Przyłączę się do apelu. Koleżanki i koledzy, trzymajcie kciuki za nowego trenera NASZEGO klubu. Kimkolwiek on będzie...

0

W każdej filozofii jest pełno odgałęzień. Rozumiem, że preferujesz trenera, który przyjdzie i wszystko wywróci na drugą stronę. Nie jestem zwolennikiem takiego radykalizmu. Kiedy do bram Camp Nou zapukał Guardiola i objął ster, wielu pukało się w głowę. Jak potoczyły się losy klubu - doskonale wiesz. Każdy trener daje coś od siebie. Szczyptę świeżości, która - jak słusznie zauważyłeś - będzie nam niezwykle potrzebna.

0

Póki co możemy jedynie powróżyć sobie z fusów. Kandydatów do objęcia posady trenera w Dumie Katalonii jest zapewne wielu. Przed władzami naszego klubu twardy orzech do zgryzienia i kilka nieprzespanych nocy. Osobiście nie mam jakiegoś zdecydowanego faworyta, ale z bronią przyłożoną do skroni wybrałbym Luisa Enrique. Facet wie, co piszczy w katalońskiej trawie, zna filozofię klubu i wielu zawodników. Stawiam nieśmiały znaczek X przy jego nazwisku.
P.S. Proponowałbym zmianę zdjęcia. Wygląda ono fatalnie.

0

Szok i osłupienie. W swoim debiutanckim felietonie zadałem pytanie jak poradzi sobie Tito w zbliżającym się sezonie. Życie i zwykła codzienność potrafi przewartościować wiele rzeczy. Trzymam kciuki, tak jak Wy wszyscy, za naszego trenera. Oby powrócił do pełni zdrowia i do tego co kocha - futbolu.

0

Najlepsza w zespole jest zdrowa rywalizacja. Cieszą mnie słowa Martina o codziennej "walce" z Alvesem. Brazylijczyk, nie ma się co oszukiwać, najlepsze lata ma już niestety za sobą. To nie jest już ten sam "Diabeł Tasmański", co kilka sezonów temu. Nie musimy się nawet rozdrabniać i narzekać na jego wrzutki lub częste krycie na "radar". Dani całościowo nie jest już takim piłkarzem, jak dawniej. Dlatego uważam, iż Montoya, jeśli będzie w formie, powinien otrzymywać coraz więcej szans na zaprezentowanie swoich umiejętności. Niech Tito wyrzuci z głowy pojęcia "wychowanek" oraz "piłkarz z nazwiskiem" i stawia na tego, który w danej chwili jest w lepszej dyspozycji. Nie tylko w tym przypadku, ale we wszystkich pozostałych.

0

De Gea czekał na Thiago, teraz na Fabsa, a za tydzień sytuacja powtórzy się z Iniestą lub Xavim. "Czekając na Godota". Niech ten sezon się już zacznie, bo "pismaki" naprawdę nie mają już o czym pisać. Jak mniemam mają płacone od artykułu i chcą (muszą) za coś wyżywić swoje rodziny. Absurd osiąga już gargantuiczny poziom, ale gawiedź ma przynajmniej powody do zastanawiania się nad składami swoich ulubionych drużyn. Najwidoczniej o to w tym wszystkim chodzi. Interes się kręci, sprzedaż nie maleje. Alleluja i do przodu. Fabregas jasno i wyraźnie powiedział, iż w Barcelonie jest szczęśliwy i nie ma zamiaru się nigdzie ruszać. Swoją przygodę na obczyźnie już "zaliczył". Dla mnie przekaz jest jasny jak słońce. Dla dziennikarzy z Mundo Deportivo, jak widać, już nie.

0

Pierwsze skojarzenie – „Imperium kontratakuje”. Myślę, że sprawa się ostatecznie wyjaśniła w chwili, kiedy wypowiedział się sam zainteresowany. Silva pragnie kontynuować swoją przygodę w Paryżu. PSG, kupując Cavaniego, daje innym zespołom jasno do zrozumienia, iż chce się liczyć na arenie międzynarodowej. Decyzję właściciela klubu, jak i samego zawodnika trzeba uszanować. Nie ma chyba sensu żyć złudzeniami. W międzyczasie możemy bowiem „przegapić” kolejnych potencjalnych obrońców, którzy mogliby ewentualnie zasilić szeregi Dumy Katalonii. Osoby odpowiedzialne w naszym klubie za transfery powinny zintensyfikować poszukiwania innego defensora, bo nie wyobrażam sobie braku wzmocnień w tej, jakże newralgicznej, formacji. Tito powiedział podczas konferencji, iż „jakiś” obrońca na pewno przybędzie na Camp Nou. Mam tylko nadzieję, iż trener nie myśli tylko i wyłącznie o graczu PSG. Takie utopijne marzenie może doprowadzić do tego, iż… rolę ostatniej instancji przed bramkarzem będzie znowu pełnił Adriano lub Song. Takim eksperymentom kategorycznie się sprzeciwiam. Jeśli Barcelona chce walczyć i wygrywać na wszystkich frontach (szlachectwo zobowiązuje), to musi mieć nowego, solidnego i obytego na arenie międzynarodowej stopera. Kogoś, kto nie będzie się bał uderzyć pięścią w stół, strofując Gerarda lub innych kolegów z formacji defensywnej. Jak dla mnie temat transferu Silvy do Barcelony jest zamknięty. Chyba, że zdarzy się jakiś cud i niewytłumaczalne zjawisko w piłkarskiej przyrodzie. Mocno to jednak wątpliwe.

0

Geble? Jak najbardziej. Podpisuję się pod tym. Potem sojerrrr, constantine16 i na końcu Ty, jako główny "prowokator". Do diaska, zrobiło się towarzystwo wzajemnej adoracji. Szkoda, że zniknął nam gdzieś kolega Buzinga. Chłopak pisał zacne komentarze. Może do nas w końcu powróci?
Pozdrawiam.

0

Na tej informacji powinniśmy chyba zakończyć wszelkie dywagacje związane z przyjściem Brazylijczyka do Dumy Katalonii. Thiago Silva dokonał wyboru. Trzeba to uszanować, zapomnieć i obrać inny kierunek poszukiwań. Czas nie stoi w miejscu. Nie zdążymy się obejrzeć, a w mig rozpocznie się nowy sezon. Nie wyobrażam sobie, abyśmy przystąpili do niego bez nowego obrońcy. Opcji jest jednak coraz mniej. To boli. Nie wiem, czy uda nam się pozyskać Luiza, ale czuję, iż Jose Mourinho nie puści chłopaka do nas. Wszędzie, ale nie tutaj. Sprowadzenie Hummelsa również wydaje się być utopią i marzeniem ściętej głowy. Chyba, że zdarzy się cud. Ja w takowe jednak nie wierzę i proszę osoby odpowiedzialne w naszym klubie za politykę transferową o zintensyfikowanie działań w temacie kupna defensora. Klasowego i z potężnym CV. Doświadczenie na arenie międzynarodowej mile widziane. Nie chcę "strzelać" nazwiskami, aby nie zapeszyć. Czekam zatem na oficjalny komunikat. Oby napłynął do nas jak najszybciej. Może jednak cud się zdarzy. Futbol potrafi być nieprzewidywalny. Na wszystkich płaszczyznach.

0

Zwycięzców poznamy dopiero po zakończeniu sezonu. Na tę chwilę wiemy zbyt mało, a praktycznie nic. Tak jak napisałem wczoraj, transfer Alcantary wcale nie oznacza, iż będzie on dostawał więcej szans na zaprezentowanie swoich umiejętności. Konkurencja u Bawarczyków jest przecież zacna. Nie oszukujmy się - w żadnym klubie takowej nie ma. Zwłaszcza w drugiej linii. Bayern ma wielu starych wyjadaczy, którzy niekoniecznie przyjmą ciepło jednego z ulubieńców Pepa. Guardiola, co było widoczne w okresie jego rządów w Dumie Katalonii, miał swoich pupilków. Piłkarzy, którzy często grali kosztem innych, lepiej dysponowanych zawodników. Czy to nie "zniszczy" drużyny od środka? Mogę jedynie zgadywać. Ryzyko zawsze istnieje. Nie moja to sprawa.
Bayern był w ubiegłym sezonie prawdziwym hegemonem. Tam wszystko się zazębiało, a ich poprzedni trener potrafił stworzyć drużynę z indywidualistów. Teraz kupili Thiago i Mario Goetze. Do diaska, oni mają zamiar rządzić przez wiele lat w klubowej piłce. Barcelona, jako jedna z niewielu ekip, może się temu sprzeciwić. Wiem, że dostaliśmy od nich tęgie lanie, ale mamy odpowiednich ludzi do ponownej bitwy. Zapowiada się niezwykle interesujący sezon. Pełno w nim będzie przednich starć i podtekstów. Na wielu frontach i krajach.
Tak czy inaczej życzę chłopakowi wszystkiego najlepszego w nowym klubie. Niech pokaże urbi et orbi z jakiej szkółki się wywodzi (życzenie moje nie dotyczy ewentualnych spotkań z Barceloną).

0

Masz rację. Podszedłem do tego bilansu zbyt sucho, opierając się jedynie na cyfrach (nie przypuszczałem, iż kiedyś się do nich odwołam, jako osoba, która nie cierpi królowej nauk). Póki co trzech odeszło, jeden przyszedł. Tylko w tym aspekcie to rozpatrywałem, pomijając umiejętności, wiek, etc. wymienionych piłkarzy. Czekam zatem na kolejne wzmocnienia. Nadchodzący sezon będzie bowiem diabelnie napięty, a kalendarz bezduszny.
Pozdrawiam serdecznie.

0

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć mu wszystkiego najlepszego w nowej drużynie. Nowy piłkarz Bayernu jest dla mnie takim magikiem, który czasami nie potrafi okiełznać swoich czarów. Często przytrafiały mu się głupie błędy, bo zamiast zagrać prostą piłkę, wybierał inną - bardziej skomplikowaną, a zarazem niepotrzebną opcję. Motywy odejścia? Mam nadzieję, że w końcu wypowie się sam zawodnik. Tak szczerze, otwarcie i po męsku. On sam, nie poprzez swojego ojca. Największą ironią tego transferu może być to, iż Alcantara będzie dostawał... mniej okazji do zaprezentowania swoich umiejętności. Konkurencja u Bawarczyków jest bowiem potężna. Śmiem twierdzić, iż W Dumie Katalonii takowej nie ma. Zwłaszcza w środkowej części boiska. Alternatywa? Syn Mazinho z miejsca wskoczy do pierwszej jedenastki jako ulubieniec Pepa (nasz były trener potrafi mieć przysłowiowego "hopla" na punkcie graczy, którzy akurat nie są w najwyższej formie. Nieprawdaż?). Jak poczują się wtedy "starzy wyjadacze" z Monachium? Pytanie z gatunku retorycznych. Nic to. Nie moja drużyna i nie mój problem. Po sezonie zobaczymy, kto wyszedł na tym transferze w roli zwycięzcy.
P.S. Bilans zysków i strat zaczyna mnie powoli doprowadzać do rozpaczy. Pożegnaliśmy Abidala, El Guaje i Thiago (pomijam graczy wypożyczonych oraz tych z drużyny rezerw). Na Camp Nou zawitał jedynie Neymar. Czas zintensyfikować działania i kupić jakiegoś gracza (-y). Czas pędzi szybko i nie znosi próżni.

0

Chciałbym na wstępie podziękować osobom, które "sprowokowały" mnie do napisania tego felietonu. KingLeonidas, Constantine16, Sojerrrr oraz Cochise - wielkie dzięki za motywacyjne "kopy".
Dziękuję również tym, którym artykuł się spodobał. Słowa krytyki również przyjmę z pokorą. W końcu to mój debiut na tej zacnej stronie.
Na koniec podziękowania dla red. Challengera za poświęcenie swojego cennego czasu nad moimi słowami.

0

Moim skromnym zdaniem bohater artykułu będzie niedługo ważnym ogniwem Dumy Katalonii. Nie oszukujmy się, Alves swoje najlepsze lata ma już za sobą. Brazylijczyk nie jest już nietykalny, a przynajmniej nie powinien mieć takiego statusu w drużynie. Ucznia ma jednak zacnego. Martin Montoya. To właśnie on przejmie niedługo schedę po graczu z Kraju Kawy. Bezbolesna i naturalna zmiana pokoleń. Tego oczekuję i wierzę, że Martin spełni pokładane w nim nadzieje. Ja mam do niego słabość i będę mocno trzymał kciuki za jego jak najczęstsze występy na boisku.
Transfer do Interu? Gdyby wszystkie plotki się sprawdzały, to w Barcelonie grałoby kilkunastu nowych graczy. Tylu też zostałoby sprzedanych. Strasznie mnie śmieszą takie informacje. Jak mniemam dziennikarze mają płacone od artykułu i muszą czymś zapełnić codzienną szpaltę. Gawiedź i tak to przyjmie, zacznie snuć domysły, układając każdego dnia inną jedenastkę. Najważniejsze, aby prasa się sprzedawała, a telewizja oglądaną była. W końcu to czwarta władza. Nieprawdaż?

0

Nie mam już sił na czytanie takich "sensacyjnych" doniesień. Rozumiem, że jest sezon ogórkowy i dziennikarze sportowi tęsknią za meczami, ale do diaska - niech nie wypisują takich informacji wyssanych z palca. Pięknego lata jeden ze znanych piłkarzy przechadzał się z małżonką po sklepach (cała "wzruszająca" historia miała miejsce w Mediolanie). Na drugi dzień... buch, bęc i bam - poszła informacja, iż chłopak będzie grał w Interze lub Milanie. Stąd, koleżanki i koledzy, rodzą się właśnie plotki. Cesc sam niedawno powiedział, iż nigdzie się nie wybiera. W Barcelonie jest szczęśliwy. Koniec i kropka. Ponadto w BYŁYM zawodniku Arsenalu upatruję przyszłego reżysera zespołu. To właśnie on, po przejściu na sportową emeryturą Xaviego, przejmie buławę generalską i stanie się liderem z krwi i kości. Niech rozpocznie się sezon. Wtedy znikną te wszystkie medialne farmazony, a zaczną się prawdziwe igrzyska.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: