rafkop8
Dołączył/a: wrzesień 2010
Łęczyca
37 obserwujących
18 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Kolejny spektakularny występ naszego portero. Nie ma co ukrywać, w tym sezonie Valdes jest jednym z głównych architektów zwycięstw Dumy Katalonii. Niezwykle pewny w swoich interwencjach, skoncentrowany - krótko mówiąc, chłopak znajduje się w znakomitej formie. Oby ta tendencja utrzymała się do końca sezonu... ostatniego w barwach Barcelony. Po raz kolejny mogę jedynie napisać, iż żałuję decyzji podjętej przez Victora, ale ją szanuję. Trudno będzie naszemu zespołowi znaleźć bramkarza, który by tak pasował do filozofii gry Blaugrany. Nie myślmy jednak o tym, co nas czeka w przyszłym sezonie. Cieszmy się grą Valdesa oraz kolejnymi wygranymi w lidze. Póki co odnieśliśmy komplet zwycięstw. Forma nie jest jeszcze najwyższa, ale jestem pewien, iż przyjdzie w odpowiednim momencie. Najważniejsze, iż odprawiamy kolejnych rywali z przysłowiowym kwitkiem. Cieszą trzy bramki Pedro. To musi być ważne dla tego chłopaka, który od kilku sezonów znajduje się w ogniu krytyki. Kolejny pozytyw? Doczekaliśmy się w końcu występu Montoyi oraz Songa. Martino stosuje rotacje, nie bojąc się posadzić na ławce największe gwiazdy drużyny. Chwała za to trenerowi. Takie decyzje z pewnością "zwrócą" się w końcówce sezonu. W chwilach, gdy o końcowym sukcesie będzie decydowało przede wszystkim przygotowanie kondycyjne. "Tata" nie ugina się przed "nazwiskami", sadzając na ławce chociażby Iniestę, Xaviego, Sergio, a nawet Messiego. Odważne decyzje, ale niezwykle rozsądne. Za wcześnie jeszcze na rzeczową ocenę trenera, ale póki co mogę wyrazić zadowolenie, iż prowadzi on naszych chłopaków. Widać, iż coś się zmienia w grze Dumy Katalonii.
P.S. Zadziwia mnie Atletico, które z każdym meczem coraz bardziej zwraca na siebie uwagę. Mam nadzieję, iż podopieczni Diego Simeone utrzymają taką formę jak najdłużej. Im więcej kandydatów do końcowego sukcesu, tym ciekawiej.
0
Będzie mi go brakowało od przyszłego sezonu. Nie piszę tego pod wpływem chwili i aktualnej formy Valdesa. Cenię chłopaka za całokształt. Broniłem go przed hordą osób, które za główny cel obrały sobie wykpiwanie niektórych zawodników Blaugrany. Dalej będę to robił. Występować przez tyle lat w Dumie Katalonii, grać pod ciągłą presją i zdobyć tak wiele. Za to należy mu się szacunek. Popatrzcie, na każdym ze zdobytych pucharów możemy i odnajdziemy odciski palców Victora. Owszem, jest kilku lepszych bramkarzy, ale de facto niewielu. Szanuję decyzję Valdesa (choć moment jej ogłoszenia był bardzo niefortunny), choć nie ukrywam - bardzo żałuję, iż nie będzie już dalej bronił naszych barw. Nowe wyzwania w innym klubie, smak innej filozofii gry, odmienna kultura danego kraju. Chłopak chce przeżyć nową przygodę, a ja mogę mu tylko życzyć powodzenia.
P.S. Niektórych śmieszy stwierdzenie, iż Valdes był stworzony do systemu Dumy Katalonii. Padały riposty typu: "tylko dlatego, że dobrze gra nogami???". Często natrafiałem na takie komentarze. Koleżanki i koledzy, to nie tylko o to chodzi. Valdes walczył za nasz klub. Nie tylko w formie stricte piłkarskiej. On wsiąknął w katalońską ziemię i był gotowy rzucić się do gardła temu, który tę ziemię niesprawiedliwie "naruszył" (m.in. pewien Portugalczyk lub też panowie z gwizdkiem). Żaden, powtarzam ŻADEN nowy bramkarz tego nie powtórzy. Zabraknie mu przysłowiowych "jaj". Charakter Victora - za to też go cenię.
Tymczasem trzymam kciuki za ostatni sezon Valdesa w naszych barwach. Póki co Victor jest w wyśmienitej formie. Mam nadzieję, iż taka tendencja utrzyma się do ostatniego gwizdka arbitra.
"Chcę wygrać w tym roku Ligę Mistrzów" - trzymam za słowo.
0
Nigdzie nie napisałem, że to Ty rzucasz obelgi w stronę Portugalczyka. Jest jednak wiele osób, które to robią. Pozdrawiam.
0
Czy poziom piłki nożnej był kiedyś wyższy? Nie wiem. Na pewno inny. Mniej siłowy, bardziej nastawiony na technikę. Większa była również liczba indywidualistów. Patrząc wstecz możemy wyliczać bez końca artystów futbolu. Teraz na przysłowiowej tapecie znajdują się dwa nazwiska: Messi i Ronaldo. Pojawiają się co jakiś czas wspaniali zawodnicy, ale Leo i Cristiano, jako jedyni, od kilku lat znajdują się w bardzo wysokiej formie. Który z nich jest lepszy? Sympatycy Barcelony bez mrugnięcia okiem wskażą na reprezentanta Albicelestes. Cały w tym ambaras, że kibice Realu na tronie widzą tylko i wyłącznie Portugalczyka. Opinie ludzi z „zewnątrz” też są podzielone. Ja natomiast napiszę tak: Obaj są świetnymi zawodnikami, którzy wyprzedzili swoją epokę. Wyżej oceniam jednak Messiego. Za tę magię i dar z niebios. Telegraficzny skrót, bo na jego temat napisano już chyba wszystko (choć karty wciąż są uzupełniane). Doceniam jednak klasę Ronaldo, który przeszedł ciężką drogę, by znaleźć się w tym miejscu. Obelżywe wyzwiska skierowane w stronę zawodnika Realu są dla mnie niezrozumiałe. Zwłaszcza te, które nie dotyczą stricte piłki nożnej.
Być może całą „prawdę” poznamy po przyszłorocznych Mistrzostwach Świata. Jeśli Leo i jego kompani zwyciężą, wszelkie dylematy zostaną wyrzucone do kosza. Messi zostanie wtedy ogłoszony najlepszym graczem w historii futbolu. Już chyba bez żadnego „ale”…
0
Gra daleka od ideału, ale to dopiero początek rozgrywek. Najważniejsze, iż byliśmy wczoraj zdecydowanie lepszym zespołem. Drużyna z Amsterdamu próbowała stawić nam opór, ale na próbach się tylko skończyło. Zasłużone zwycięstwo i pierwsze miejsce w grupie. Niebawem czeka nas jednak trudny wyjazd do Szkocji. Rewanż za ubiegłoroczną batalię mile widziany. Jeśli chodzi o kategorię „najlepsze” – nic dodać, nic ująć. Na temat Argentyńczyka napisaliśmy już praktycznie wszystko. Chłopak jest nie do zatrzymania, nawet jeśli… nie jest w najlepszej dyspozycji. Victor Valdes. Nasz portero robi wszystko, żebyśmy (jeszcze bardziej) żałowali jego odejścia. Bezbłędny mecz i potwierdzenie genialnej formy. Na pochwały zasługuje również Mascherano. Zrobił to, czego od niego wymagamy. Pewny w odbiorach i wślizgach. Oby tak dalej, choć nie ukrywam, iż prawdziwy sprawdzian przyjdzie w trakcie meczów z silniejszymi rywalami.
Kategoria „najgorsze”: Nie wiem, czemu na murawie nie pojawił się Montoya oraz Song. Swoją szansę otrzymał Bartra, ale brak w/w zawodników jest dla mnie niezrozumiały. Pewne prowadzenie, a na boisku melduje się… Xavi. Może Cesc lub Neymar potrzebowali zmiany? Nie wiem.
Pora teraz wracać na ligowe boiska i powalczyć o utrzymanie pozycji lidera.
0
Czytając ten artykuł, poczułem się „staro”. Moim pierwszym wspomnieniem Ligi Mistrzów jest finał na Wembley i mecz pomiędzy Barceloną i Sampdorią. Od tego się wszystko rozpoczęło i tak jak pisałem pod pięknym felietonem Eoren – od tego dnia pokochałem Barcelonę. Paryż, Rzym i znowu powrót na kultowy angielski stadion. Teraz czekam na Portugalię i Stadion Światła. Koleżanki i koledzy, dzisiaj rozpoczynamy bój o piąty Puchar Europy.
Jeśli chodzi o Neymara, to gołym okiem widać, iż z każdym meczem gra coraz lepiej. W meczu z Andaluzyjczykami był najlepszym graczem na murawie. Oglądając sobotnie spotkanie, poczułem się przez chwilę tak, jakbym widział Ronaldinho. Lekkość i zabawa piłką. Najlepsze jest to, iż piłkarz z Kraju Kawy może sprawić nam jeszcze więcej radości. On wciąż udoskonala swoją grę, a mając takich kompanów wokół siebie – ciągły postęp jest nieunikniony.
Fabs, Messi i „Ney”. To trio gra, póki co, najlepiej. Wkrótce powinien dołączyć do nich Iniesta, który nie jest jeszcze w najwyższej formie. Liczę, iż tych czterech grajków wyjdzie dzisiaj od pierwszej minuty. Musimy rozpocząć europejskie rozgrywki mocnym uderzeniem. Po ubiegłorocznym blamażu część osób zaczęła powątpiewać w Dumę Katalonii ( „skostniały” styl, wypalenie, zmęczenie materiału itp.). Trzeba pokazać urbi et orbi, iż wciąż jesteśmy jednym z głównych faworytów do zwycięstwa. Wiem, że Ajax nie jest w tej chwili czołową ( w sumie co to oznacza?) drużyną na świecie, ale… od czegoś trzeba zacząć. Krok po kroku.
Lizbona czeka. Zapomnijmy już o ubiegłorocznym blamażu z Bawarczykami i trzymajmy kciuki za naszych chłopaków.
0
"Bojan ma duży potencjał, ale jeszcze go nie pokazał". JESZCZE? Wypisz, wymaluj opis chłopaka z okresu, kiedy reprezentował Dumę Katalonii. Jak widać nic się w tej kwestii nie zmieniło i już prawdopodobnie tak zostanie. Do momentu, aż buty zawisną na kołku. Po raz kolejny jednak życzę chłopakowi wysokiej formy. Taka moja mantra, bez odpowiedzi ze strony zawodnika.
Koleżanki i koledzy, Liga Mistrzów powraca na salony. Kolejna porcja emocji , pięknych meczów oraz zacnych bramek. Krew, pot i łzy. Meta w Portugalii, na Stadionie Światła. Kandydatów do końcowego sukcesu jest wielu. Nasza grupa, przynajmniej na papierze, prezentuje się wybornie. Ajax, Celtic, Milan i Barcelona. Każda z tych drużyn zapisała sporo stron w opasłej księdze poświęconej futbolowi. Teoretycznie to my jesteśmy faworytami. Futbol jest jednak okrutny, a Temida nie zawsze trzyma swoją szalę w odpowiedniej pozycji. Rok temu mieliśmy "przyjemność" walczyć z Milanem oraz ze Szkotami. Była to droga przez mękę. Liczę, iż wnioski zostały wyciągnięte i nie będzie już takich trudnych przepraw. Do tego wszystkiego dochodzi Ajax. Drużyna niemalże kultowa, którą stać na sprawienie niespodzianki. Nic to. Jeśli chcemy sięgnąć po piąty Puchar Europy, to musimy walczyć ze wszystkimi. Walczyć i zwyciężać. Moim marzeniem jest finał pomiędzy Barceloną i Bayernem. Rewanż za ubiegłoroczny blamaż. Pragnę tej bitwy, póki rany są jeszcze świeże. Być może znowu zejdziemy z boiska na tarczy. Trzeba jednak spróbować. Bez tego nie dowiemy się de facto w jakim miejscu się znajdujemy.
P.S. Pozostaje żal, iż tegoroczne rozgrywki znowu ominą Polskę. Słyszałem hymn Ligi Mistrzów. Nie wiedziałem, iż będzie to ostatni taki dźwięk w naszym kraju. Do diaska, chodziłem wtedy do liceum. Tyle lat już upłynęło. Wielki wstyd, ale to nie jest temat na teraz. Cieszmy się grą Barcelony i trzymajmy kciuki za nasz klub.
0
Trio ze zdjęcia robi póki co różnicę. Niesamowita dyspozycja od początku sezonu Cesca, coraz lepszy Neymar oraz Messi, który nawet jak gra słabo, to potrafi odmienić losy meczu. Czekam jeszcze na Iniestę i jego powrót do optymalnej formy. Do diaska, będzie się wtedy działo. Szkoda jedynie słabej dyspozycji formacji defensywnej, ale wobec zamknięcia okna transferowego i braku nowego stopera, możemy jedynie wierzyć (co nam pozostało), iż chłopaki wejdą na wyższy poziom. W tej kwestii z pewnością pomoże nasz kapitan. To właśnie Puyol, jak nikt inny, potrafi zmobilizować swoich kompanów do walki o każdy skrawek murawy. Niedługo wróci i wtedy zobaczymy, czy coś się polepszy w obronie. Jeśli nie, to ciężko będzie zdobyć po raz piąty Puchar Europy.
Szkoda, że na murawie nie pojawił się Song. Lubię chłopaka i nie do końca rozumiem, jaka jest jego pozycja w zespole. Kiedy gra, zbiera przyzwoite oceny. Potem… znika w czeluściach ławki rezerwowych na kilka meczów. Nie potrafię tego zrozumieć. Liczę, że Martino da mu szansę w inauguracyjnym spotkaniu Ligi Mistrzów. Przecież Sergio nie musi grać non stop. To samo można napisać o Alvesie. Dlaczego „Tata” nie ufa Martinowi? Nie wiem.
Batalia z Andaluzyjczykami uwidoczniła jeszcze jeden „problem”. Tello nie radzi sobie na prawym skrzydle. To nie jest po prostu jego świat. Tymczasem po drugiej stronie boiska wyrósł mu konkurent i to przez duże „K”. Neymar. Brazylijczyk z każdym meczem potwierdza coraz bardziej, iż jest jednym z najlepszych grajków globu. Jak tę sytuację rozwiązać? To już jest ból głowy naszego trenera. Oby takich bolączek było więcej. Kłopoty bogactwa – to lubię.
Cieszmy się ze zwycięstwa, choć ze względu na kibicowskie serca, prosimy o mniej nerwowych spotkań. 4 mecze i tyle samo zwycięstw. Ładnie to wygląda. Do optymalnej formy jeszcze trochę brakuje, ale to dopiero początek sezonu. Będzie lepiej.
0
Każdy kibic zaczyna kochać dany klub na swój sposób. Ja uczyniłem to w sposób do bólu szczeniacki. Barcelona - Sampdoria i finał Pucharu Europy na Wembley. Często tak bywa, gdy jest się - za przeproszeniem - gówniarzem. "Będę kibicował temu, kto wygra". Takie podejście (pewna jego odmiana, która mnie wtedy na szczęście obeszła bokiem) trwa do dzisiaj. Wystarczy wyjrzeć przez okno. Chłopaki w koszulkach Bayernu, a rok wcześniej Chelsea... i tak dalej. Ribery, Drogba, Messi, Ronaldinho, Zidane, Raul, Maldini, a nawet Dudek. Należy jednak wybaczyć dzieciakom syndrom chorągiewek.
Rzut wolny, który zamienił na bramkę Ronald Koeman i Duma Katalonii sięga dopiero po pierwszy w historii klubu Puchar Europy. Zdobywa też moje serce. Do dzisiaj i na zawsze. Następni zwycięzcy już mnie nie interesowali. Nie dałem się skusić. Najważniejsze, to być wiernym jednemu zespołowi i trwać z nim na dobre i na złe. Dlatego nie rozumiem i często krytykuję komentarze twierdzące, iż sezon z jednym pucharem to katastrofa. Czy Barcelona to tylko rządy Guardioli i totalna hegemonia Dumy Katalonii? Na szczęście nie. Lata, kiedy gabloty z pucharami zaczynały obrastać w pajęczyny też są potrzebne. Dzięki nim mogę na wiele rzeczy spojrzeć z dystansem i przede wszystkim docenić każde trofeum. Aby to zrobić, trzeba jednak przeżyć "Pana z notesikiem", kolonię Holendrów, brak wiary w wychowanków, przypadkowych Brazylijczyków, koszmarnych bramkarzy i defensorów, odejścia, zakończone kariery lub piłkarskie zdrady. Trzeba to przeżyć i pokochać. Każdy fragment historii klubu. Nie tylko glorię i chwałę. To by było zbyt proste...
0
Brazylijczyk najlepsze lata ma już niestety za sobą. To nie jest już ten sam chłopak, który siał postrach u rywali swoimi rajdami. Grając w Milanie (przed niepotrzebnym epizodem w Realu) był zawodnikiem niemalże kompletnym. Dynamika, strzał, podania. Wszytko to było. Gracz z Kraju Kawy był wtedy jednym z najlepszych graczy globu. "Latka" jednak lecą, a i dawna forma już nie wróci. Szkoda, bo takich piłkarzy z "kulturą" w grze jest coraz mniej.
Ajax, Celtic, Milan i Duma Katalonii. Niesłychanie interesująca grupa. Wystarczy spojrzeć na ubiegły sezon. Porażka ze Szkotami, a potem z Milanem. Ekipa z Amsterdamu również tanio skóry nie sprzeda. Trudne zestawienie, ale mam nadzieję, iż to my zajmiemy na koniec pierwsze miejsce w grupie. Kto uplasuje się na drugim miejscu? Nie mam zielonego pojęcia. Wszyscy są w stanie tego dokonać.
0
Jeszcze się sezon dobrze nie rozpoczął, a nasz crack numer jeden jest już zdecydowanym liderem klasyfikacji strzelców. Jeśli (odpukać w co się da) nie przytrafi się chłopakowi jakaś kontuzja, to pewnie znowu sięgnie po pichichi. Najgroźniejsi rywale Messiego w walce o koronę króla strzelców? Nie będę oryginalny. Myślę, że Ronaldo, potem ewentualnie Neymar. Chciałbym w tym gronie zobaczyć również El Guaje, ale to nie jest chyba możliwe. Najważniejsze, abyśmy drużynowo wyprzedzili konkurentów w walce o trofea wszelakie. Wtedy indywidualne popisy zejdą na drugi plan.
0
Środową batalię z Ajaxem należałoby rozpocząć od zwycięstwa i to najlepiej wysokiego. Nie będzie to łatwe zadanie, bo drużyna z Amsterdamu nie należy do ułomków. Chciałbym natomiast otrzymać od naszej drużyny formę pewnego "przełamania", najlepiej w postaci przekonywującego zwycięstwa. Pamiętacie, koleżanki i koledzy, jak to było rok temu. Każdy niemalże mecz w Lidze Mistrzów szedł nam jak po grudzie. Zwycięstwa po bramkach w ostatnich sekundach, porażka ze Szkotami. Potem męczarnia i wiara w cud w pojedynkach z Milanem oraz PSG, a na sam koniec blamaż z Bawarczykami. Dlatego chciałbym udanej inauguracji kolejnego sezonu elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów. Trzeba bowiem pokazać najgroźniejszym rywalom, iż chcemy się w tym sezonie włączyć do walki o końcowe trofeum. Trzeba to jednak zrobić już w pierwszym meczu, od mocnego akcentu.
0
Spokojnie, Iniesta niedługo powróci do formy z ubiegłego sezonu. Póki co cieszmy się z dyspozycji Fabregasa. Cesc jest na tę chwilę najlepszym graczem drugiej linii i to on zasługuje na miejsce w wyjściowym składzie. Trio Cesc - Neymar oraz Messi robi wrażenie, o czym świadczy chociażby wczorajsza bramka na 2:0. Andres, nie musisz się obawiać, doskoczy niedługo poziomem do tej trójki. Forma musi w końcu przyjść, zwłaszcza u TAKIEGO gracza. Pozdrawiam.
0
Cała nadzieja w Adriano. Na szczęście gracz z Kraju Kawy znajduje się w bardzo dobrej dyspozycji i nie powinien mieć problemu z zastąpieniem Alby. Na pewno nie będzie miał. Brazylijczyk rozegrał wczoraj zacne zawody, notując asystę do Alvesa. Po raz kolejny popisał się również precyzyjnym strzałem z daleka. Bramkarz był jednak na posterunku i sparował piłkę na rzut rożny. Najważniejsze, iż nasz obrońca nie boi się podejmować ryzyka i jako jeden z niewielu graczy Dumy Katalonii oddaje strzały z dalszych odległości. Szkoda, że inni tego nie robią. To byłoby bardzo dobre rozwiązanie na drużyny broniące się całym zespołem. Widzisz "autobus" - strzelaj z daleka. Adriano to robi. Inni też powinni próbować. Trzeba zmieniać schematy, bo znowu będzie trudno sięgnąć po Puchar Europy. Wszystko jednak przed nami. Na pierwszy ogień idzie, wybaczcie złośliwość, ulubiona drużyna Cruyffa.
Albie życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia. Potrzebujemy wszystkich graczy, bo harmonogram nabiera tempa.
0
c.d.
Tak jak pisałem wcześniej, na pochwały zasługuje również i mimo wszystko „Szefunio”. Argentyńczyk wcielił się wczoraj w lidera formacji defensywnej i zdał egzamin.
Dużo dobrego wnieśli również do gry Cesc oraz strzelec zwycięskiej bramki – Sanchez. Fabs jest na tę chwilę najlepiej grającym piłkarzem drugiej linii i to on najbardziej zasługuje na pierwszą jedenastkę. Swoje zrobił Chilijczyk, który zmienił bezbarwnego Tello. Dużo biegania i uderzenie zapewniające nam komplet punktów. Cieszę się, bo zawsze podkreślałem, iż mam do chłopaka słabość.
Cóż można napisać o Messim? To nie był dobry mecz w jego wykonaniu. Spotkanie… w którym strzelił jedną bramkę i przeprowadził akcję decydującą o losach całej bitwy. Ech, tak to już jest z tym naszym Argentyńczykiem. Chłopak dawno wyrwał się z wszelakich kanonów, więc trudno jednoznacznie ocenić jego grę. Dyplomatycznie napiszę więc, iż widziałem go w lepszej formie.
Na sam koniec delikatna nuta żalu. Sergio niedawno wrócił po kontuzji. Czemu nie grał Song? Nie wiem. Przyznam się, iż nie do końca rozumiem rolę Kameruńczyka w zespole oraz sposób, w jaki jest traktowany przez Martino (wcześniej przez Tito). Może jest coś na rzeczy. Nie wiem, nie siedzę na ich treningach oraz w szatni zawodników. Dziwna to jednak sprawa.
0
Po bramce Messiego na 2:0 pomyślałem sobie, iż teraz czeka nas przysłowiowy „spacerek” i oszczędzanie sił na konfrontację z Ajaxem. Najwidoczniej nie wyciągnąłem wniosków po batalii z „Nietoperzami”. Nie tylko zresztą ja…
Za nami kolejny mecz przyprawiający kibiców o szybsze bicie serca. W sumie to dobrze. Do walki o mistrzostwo coraz śmielej włącza się Atletico, a i inne drużyny nie chcą tanio sprzedać skóry. Sevilla walczyła wczoraj do końca i de facto może mówić o sporym pechu. My z kolei wyrwaliśmy się śmierci z czułych objęć, przeprowadzając szaloną akcję, którą na bramkę zamienił Alexis Sanchez. Szok i wielki wybuch radości. Komplet punktów zostaje u nas. Czy fortuna się w końcu od nas odwróci? Pożyjemy – zobaczymy. Cieszmy się ze zwycięstwa, choć…
Znowu musimy powrócić do nie najlepszej postawy naszej defensywy. Daliśmy sobie strzelić dwie bramki i aż strach pomyśleć, co się będzie działo, kiedy będziemy grać z jeszcze lepszym rywalem (przy całym szacunku do Andaluzyjczyków). Owszem, Javier Mascherano rozegrał wczoraj dobre zawody, ale jego partner z obrony nie wypadł już tak – delikatnie mówiąc – dobrze. Czekam na powrót Puyola i początek rotacji w środku obrony. Para Mascherano – Pique nie może bowiem grać w każdym meczu. Jest to po prostu fizycznie niemożliwe.
Nadszedł czas na wręczenie kilku laurek. Najlepszym graczem na murawie był bez dwóch zdań Neymar. Brazylijski karnawał rozkręca się na dobre. Widać, iż chłopak pali się do gry i robi to coraz pewniej. Do przodu i z przytupem, a rywal jako przysłowiowa tyczka. Oj, będzie się działo. Gracz z Kraju Kawy z każdym meczem wchodzi na właściwe dla siebie tory. Wczoraj wypadł zacnie, ale liczę na jeszcze więcej. Wiem, że to otrzymam.
0
El Guaje strzela, a jego drużyna zmierza po kolejne zwycięstwo. Mam nadzieję, że Atletico jak najdłużej będzie dotrzymywać kroku dwóm potentatom, co z pewnością uatrakcyjni "skostniałą" ligę hiszpańską.
Przed nami z kolei mecz z Andaluzyjczykami. Pojedynki z Sevillą mają swoją piękną historię. Nasz dzisiejszy przeciwnik nie wszedł jeszcze odpowiednio w sezon, ale to wciąż dobra drużyna, która może sprawić niejedną niespodziankę. Oby nie zrobiła tego dzisiaj.
Liczę, że Martino postawi na tych, którzy są najlepiej przygotowani kondycyjnie. Mecze rozgrywana po przerwie reprezentacyjnej rządzą się bowiem swoimi prawami. Nie według "nazwisk", ale formy fizycznej. Tego oczekuję od "Taty" w chwili ustalania wyjściowego składu. Kto wie, może w końcu swoją szansę otrzyma (wobec urazu Alvesa) Montoya. Na lewej stronie obrony postawiłbym na Adriano, który nie był "uwikłany" w mecze Brazylii. Druga linia i prośba do trenera: postaw na Songa. Kameruńczyk, ilekroć pojawia się na murawie, zbiera zacne oceny. Sergio jest po kontuzji, a więc jest to doskonały moment na skorzystanie z usług Alexa. Na koniec linia ataku i kolejna prośba: daj szansę Tello. Chłopak moim zdaniem gra zbyt rzadko (chyba, że o czymś nie wiem). Może warto posadzić na ławce Neymara lub Messiego i zagrać trójką: Alexis - Messi (Neymar) - Tello. Przed nami pierwszy mecz z Ajaxem. Trzeba to wziąć pod uwagę. Grupa nie jest łatwa i o każde zwycięstwo trzeba się będzie bić do ostatniej kropli krwi.
Liczę dzisiaj na komplet punktów i utrzymanie pozycji lidera. Wszystkim sympatykom Dumy Katalonii życzę natomiast miłego meczu.
0
Zobaczymy jak zaprezentuje się w spotkaniach z lepszymi rywalami. Mówiąc (pisząc) szczerzę wątpię jednak w jego powrót do Dumy Katalonii. Tak to niestety wyglądają przeważnie losy wypożyczonych piłkarzy. Rok tu, kolejny gdzie indziej i zawodnik znika w szarzyźnie. Trudno jest również wrócić do klubu, który de facto zesłał gracza na banicję. Nie chciano mnie - coś jest zatem nie tak. Kto wie, może tym razem będzie inaczej.
Deulofeu to talent nieprzeciętny, choć jego wadą jest to, iż... za bardzo chce się pokazać. Przez to traci spojrzenie na całość boiska, "popisując" się indywidualnymi akcjami. Może w Anglii nabierze więcej pokory. Trzeba jednak na bieżąco monitorować jego rozwój i w razie czego przygarnąć z powrotem pod swoje skrzydła. Póki co życzę szczęścia i formy w Evertonie.
0
Póki co wszystko układa się po naszej myśli. Wywalczyliśmy, po ciężkich bojach, Superpuchar Hiszpanii oraz prowadzimy w lidze z kompletem punktów. Do optymalnej formy jeszcze trochę brakuje, ale wierzę, iż przyjdzie ona w najbardziej odpowiednim momencie. Jak na razie trudno mieć jakieś większe zastrzeżenia co do pracy Gerarda Martino. Widać, iż twardo stąpa po ziemi i wie czego chce. Nie boi się zdjąć z boiska Messiego lub też dać odpocząć Xaviemu i Sanchezowi. Na spotkanie z Andaluzyjczykami nie powołał Pedro. Na boisku nie trzyma również na siłę Iniesty, który nie jest w swojej szczytowej formie. Bez zmrużenia oka wystawia natomiast Cesca, który jest w kapitalnej dyspozycji. Podobają mi się takie rotacje w składzie, choć nawet w tym względzie można (trzeba) coś jeszcze dodać. Zwłaszcza, iż w tym roku harmonogram będzie bezduszny dla wielu drużyn. Wszystko przez zbliżające się Mistrzostwa Świata w Kraju Kawy. Dawanie poszczególnym zawodnikom wolnego z pewnością opłaci się w końcówce sezonu.
Nie może być zbyt perfekcyjnie i kolorowo więc wrzucę kilka kamieni do ogródka. Nie jestem obserwatorem treningów i nie siedzę w szatni zawodników, ale zastanawiam się, dlaczego nasz nowy trener nie ufa Bartrze oraz Montoyi. Wiem, że graliśmy (za wyjątkiem sparingu z Levante) z trudnymi przeciwnikami (na dodatek na ich terenie), ale w tej kwestii liczę na więcej minut dla w/w zawodników. Chyba, że są w beznadziejnej formie, ale tak jak pisałem wcześniej - nie widzę ich na treningach.
W jutrzejszym spotkaniu chętnie widziałbym od pierwszych minut Martina, Adriano, Songa oraz Tello.
Podsumowując: Duże brawa dla naszego trenera za pierwsze mecze sezonu. Sporo jest jeszcze do poprawienia, ale to przyjdzie z czasem. Jutro Sevilla, w środku tygodnia Ajax. Tempo przyspiesza...
0
Z nieukrywaną radością czytam komunikaty związane z coraz szybszym terminem powrotu naszego kapitana. Na salony wraca Liga Mistrzów i teraz mecze rozgrywane będą praktycznie co trzy dni. Para Pique - Mascherano występowała do tej pory we wszystkich bataliach, ale taki stan rzeczy nie może się dalej utrzymywać. Oni nie są przecież niezniszczalni. Ta formacja również potrzebuje rotacji. Powrót króla. Na ten moment wszyscy sympatycy Dumy Katalonii czekają z utęsknieniem. Wobec braku zaufania Martino do Bartry, nasz kapitan może i musi odciążyć w/w parę. To nie wszystko. Każdy powrót "Tarzana" na murawę podnosi morale całej drużyny. Nikt nie potrafi bowiem podnieść tak ducha w zespole, jak właśnie nasz kapitan. Do diaska, czemu tacy zawodnicy muszą kiedyś odejść na emeryturę. Oni powinni grać "wiecznie". Wracaj chłopie na murawę i walcz tak, jak robiłeś to do tej pory.
0
Wszystko pięknie i ślicznie, tylko podstawowe pytanie brzmi: "Po co nam Llorente?". Formacja ofensywna to nasz najmniejszy problem. Na tę chwilę mamy wielu przyszłościowych zawodników w ataku i szczerze mówiąc nie widziałbym miejsca w Dumie Katalonii dla byłego gracza Bilbao. Messi, Neymar, Tello, Sanchez i Pedro. W kolejce kilku chłopaków z drugiej drużyny. Bogactwo i spokój na kilka następnych sezonów.
Druga sprawa. Przyszłoroczne okienko transferowe będzie stało pod znakiem kupna bramkarza (obligatoryjnie) i środkowego obrońcy (to samo). Z całą pewnością klubowy skarbnik będzie musiał wyłożyć z sakiewki sporo gotówki. Inne kluby, wiedząc, iż stoimy pod ścianą, ustalą dla nas odrębne ceny. Nowy portero i defensor. Obaj z wysokiej półki. Oj, będzie nas to drogo kosztować. Nie będziemy mieć jednak innego wyjścia.
Tymczasem nowemu graczowi Juventusu życzę sukcesów we Włoszech. Drzwi do bram Camp Nou, póki co, zamykam. Otworzę je tylko dla nowego goalkeeper'a i ostatniej instancji przed bramkarzem. To są, koleżanki i koledzy, nasze priorytety.
0
Diabelnie pożyteczny zawodnik. Myślisz o graczu uniwersalnym i od razu na myśl przychodzi Adriano. Niestety, jak w wielu innych przypadkach, pojawia się ciemna strona księżyca. Gracz z Kraju Kawy nie jest podręcznikowym okazem zdrowia. W każdym sezonie trapią go kontuzje, przez co nie może w pełni rozwinąć skrzydeł. Pomimo tego, kiedy jest w pełni zdrowy, Adriano daje zespołowi wiele możliwości. Lewa i prawa strona obrony? Służę. To samo w przypadku drugiej linii. Brazylijczyk, gdyby musiał, zagrałby również z powodzeniem na skrzydle. Cieszę się, że mamy takiego grajka w Dumie Katalonii. Nasz nowy trener ma bowiem wiele dodatkowych opcji podczas układania składu. Ponadto Adriano, jako jeden z niewielu w zespole, ma pełną dyspensę na oddawanie strzałów z daleka. Kilka razy takie rozwiązanie uratowało nam przysłowiowy "tyłek". Mam nadzieję, iż w tym roku chłopak będzie omijał szpital szerokim łukiem. To nie wszystko. Pozycja ostatniej instancji przed bramkarzem. Pisałem, iż Brazylijczyk jest wielce uniwersalnym zawodnikiem, choć... bez przesady. On zupełnie nie nadaje się do gry na pozycji stopera i liczę na to, iż Martino nie popełni błędów poprzednika. Adriano i środkowy obrońca? To nie jego świat. Barcelona nie może już sobie pozwalać na takie dziwne eksperymenty.
Sobotnie spotkanie z Andaluzyjczykami. Liczę, iż "Tata" desygnuje do gry od pierwszych minut bohatera artykułu. Dani zapewne nie jest jeszcze gotowy do gry na 100%, a Alba wrócił niedawno z występów reprezentacyjnych. Prawa strona obrony - Montoya, lewa - Adriano. Chciałbym zobaczyć tę dwójkę.
0
Żenujące zachowanie prezesa Realu Madryt. Pominę bardziej dosadne określenia, bo zapewne inni użytkownicy tej zacnej strony zrobią to za mnie. W tej całej historii najsmutniejszy jest fakt, iż coraz mniej do powiedzenia mają najbardziej zainteresowani – sami zawodnicy. Podszepty doradców, członków rodziny lub firm „opiekujących” się piłkarzem są dla mnie nie do zaakceptowania. Byle drożej i lepiej, czasami przepychając gracza w sam kąt. Ja, mnie, mój, moje. W przypadku Neymara najważniejszy jest fakt, iż chłopak sam wybrał Barcelonę. Na tym powinna się cała sprawa zakończyć. Jak widać jest inaczej.
Prezesie, prztyczków w nos dostał już pan od nas ostatnimi latami gargantuiczną ilość. Przede wszystkim i co najważniejsze na boisku. Wizja dziesiątego Pucharu Europy tak pana zaślepiła, iż błądzi pan po omacku w poszukiwaniu jubileuszowego pucharu.
Jeśli w stolicy Hiszpanii uważają, iż cały świat będzie im składał dożywotnie hołdy, to są w potężnym błędzie. Chcecie mistrzostwa kraju i zwycięstwa w elitarnych rozgrywkach europejskich? Wywalczcie to sobie na boisku.
0
Mecze rozgrywane po przerwie spowodowanej spotkaniami reprezentacyjnymi przeważnie nie należą do najłatwiejszych. Forma fizyczna kadrowiczów stanowi bowiem jedną wielką niewiadomą. Będąc wielkim klubem, który ma w swoich szeregach wielu reprezentantów, trzeba się jednak z tym liczyć. Spotkania z Andaluzyjczykami stanowią piękną kartę w historii rozgrywek ligi hiszpańskiej. Sevilla nie rozpoczęła co prawda tegorocznego sezonu najlepiej, ale to o niczym nie świadczy. Hasło „Bij mistrza” a zarazem lidera rozgrywek przyświecać będzie graczom z Andaluzji. Jeśli chodzi o nasz zespół, to liczę na podtrzymanie świetnej passy ligowej. Trzy mecze i tyle samo zwycięstw. Proszę o kolejne. Mam również nadzieję, iż Martino desygnuje do składu tych, którzy są na tę chwilę najlepiej przygotowani kondycyjnie. Nie chciałbym składu według „nazwisk”. To samo dotyczy zawodników, którzy mieli ostatnio problemy ze zdrowiem. Sergio i Dani mają przecież godnych zastępców w osobach Songa (bardzo liczę na występ Kameruńczyka. Chłopak, ilekroć gra, zbiera dobre recenzje i dziwi mnie, iż występuje tak rzadko) i Montoyi (Adriano). Ponadto zbliża się Liga Mistrzów i pierwsza batalia z Ajaxem. Harmonogram podkręci zatem tempo. Musimy być na to gotowi.
0
Szanuję i doceniam wkład Johana Cruyffa w historię naszego klubu, ale te słowne przepychanki powoli stają się już męczące. Szkoda, bo chciałbym zapamiętać Holendra z czasów, kiedy zacząłem kibicować Dumie Katalonii. Pierwszy Dream Team i jedyny Puchar Europy w XX wieku, obłędna wymiana podań z pierwszej piłki i filozofia z której czerpiemy pełnymi garściami praktycznie do dziś.
Te wszystkie wypowiedzi traktuję trochę jako chęć bycia stale na świeczniku. Szkoda, bo tak jak pisałem wcześniej, "Boski Johan" nie musi już niczego robić, by na wieki zapisać się w annałach katalońskiego klubu. Niestety, on myśli chyba inaczej. Niepotrzebna wymiana zdań, która de facto nie przyniesie nikomu korzyści.
0
Do przyszłego sezonu Duma Katalonii będzie "zainteresowana" kilkudziesięcioma bramkarzami. Gazety muszą o czymś pisać, a przy niemalże pewnym odejściu Valdesa temat nowego portero Blaugrany będzie niezwykle chwytliwy w mediach wszelakich. Codzienna porcja nowych propozycji wydaje się być na tę chwilę groteskową. Steki wyssanych z palca artykułów doprowadzą jedynie do destabilizacji formy naszego goalkeeper’a. Niestety, ale właśnie tego się obawiam. Proponuję zatem ciszę w eterze i skupienie uwagi na ostatnim sezonie występów Victora w bramce Barcelony. Na zakupy udamy się później. Właściwie nie my, tylko ludzie odpowiedzialni w klubie za dokonywanie transferów. My możemy jedynie czekać, ale… to dopiero później.
Tymczasem w sobotę czeka nas kolejny mecz z trudnym przeciwnikiem…
0
Czy reprezentacja Albicelestes jest w stanie sięgnąć po najważniejsze trofeum w piłce reprezentacyjnej? Chciałbym, aby tak było, ale Messi i spółka staną przed wyjątkowo trudnym zadaniem. Nie będę oryginalny w tym co napiszę, ale – jak mawia utarty slogan – „ofensywa wygrywa mecze, defensywa natomiast zdobywa mistrzostwo”. Kadra Argentyny to przede wszystkim światowej klasy napastnicy. Tutaj, czego nie uświadczymy w takim stopniu u innych drużyn, kłopoty bogactwa są godne pozazdroszczenia. Leo, Kun, Gonzalo, Carlos i Ezequiel – potężne zestawienie, które potrafi wbić w fotel. Gorzej natomiast prezentuje się formacja defensywna. Nie uświadczymy w tym przypadku zawodników z przysłowiowych pierwszych stron gazet. Tutaj może leżeć pies pogrzebany. Hiszpania, Niemcy, Brazylia lub Italia – te ekipy mają bardziej zbilansowane formacje.
Chciałbym, mimo tych potencjalnych „przeszkód”, aby Argentyna sięgnęła jednak po końcowe zwycięstwo na stadionach w Brazylii. Skończyłyby się wtedy wszelkie bezsensowne spory, kto jest najlepszym graczem w historii futbolu. Niech chłopaki przypomną sobie Mundial we Włoszech. Argentyna zdobyła wtedy wicemistrzostwo świata, grając praktycznie… trzema zawodnikami. Niewiele zabrakło, aby zgarnęli wtedy całą pulę. O wszystkim zadecydował rzut karny, który pozwolił cieszyć się z sukcesu podopiecznym „Cesarza”.
0
Piękny film i lekcja historii dla tych, którzy zamknęli się jedynie w okresie Barcelony Guardioli. Białe chusteczki na pożegnanie "pana z notesikiem" i nowy oddech prosto z Kraju Kawy. Ronaldinho Gaucho. Mag futbolu XXI wieku, który wyznaczył nowe odgałęzienie w historii piłki nożnej. Czerpanie radości z uprawiania sportu. Pasja, nie zawód. Brazylijczyk "nakazał" kibicom naszego odwiecznego rywala powstanie z krzeseł i bicie mu zasłużonych braw. Takich chwil się nie zapomina. Porwać madryckie trybuny? Marzenie wielu. Na temat jego gry moglibyśmy pisać godzinami. Powstałaby opasła, kilkutomowa książka. Nieszablonowość, granie wbrew zasadom i śmianie się z tego, co niemożliwe. On to potrafił, a jego gra i zacne bramki na zawsze pozostaną w mojej pamięci.
P.S. Gdybyście jednak mogli wybrać jedną, jedyną bramkę bohatera filmu, to jaką chcielibyście oglądać po wsze czasy? Ja postawiłbym na gol ze spotkania z Chelsea na Stamford Bridge. Cudne uderzenie.
0
Iniesta tuż za Messim? Podpisuję się pod tym stwierdzeniem własną krwią. Andres, jak chyba nikt inny w drużynie, zasłużył sobie na nowy i przede wszystkim lepszy kontrakt. Dla klubu i dla nas - kibiców jest graczem „bezcennym”. Zaklinacz piłki i mag, który zasypuje nas w każdym niemalże meczu nowymi czarami. Po cichu liczę, iż w końcu zostanie doceniony przez tych na „górze” i zdobędzie tytuł najlepszego gracza planety. Iniesta, Fabregas, Messi, Neymar... – koleżanki i koledzy, mamy spokój na kilka następnych lat.
0
Niestety, każdy temat jest dobry, jeśli zwiększa poczytność gazety. Obawiam się jednak, iż ciągłe informacje związane z dalszymi losami naszego portero mogą doprowadzić do destabilizacji jego formy. Z mediami jednak trudno wygrać i teraz co rusz będziemy zasypywani stekiem niepotrzebnych artykułów dotyczących przyszłości Valdesa.
Wymiana na linii Barcelona – Chelsea brzmi co najmniej niepoważnie. Nie sądzę, aby Jose Mourinho chciał się pozbywać Cecha, przygarniając jednocześnie pod swoje skrzydła Victora. Mało tego, nie wiem, czy Martino chciałby mieć u siebie podstawowego bramkarza „The Blues”. My potrzebujemy bramkarza na przysłowiowe lata. Młodego, ale z odpowiednim już doświadczeniem. Kogoś, kto będzie miał jeszcze sporo wolnego miejsca „w sobie” na wstrzyknięcie katalońskiej filozofii gry. Takim zawodnikiem mógłby być Thibaut Courtois. Belg ma wszelkie zadatki ku temu, aby w niedalekiej przyszłości stać się jednym z najlepszych bramkarzy na świecie. Ten transfer będzie jednak bardzo trudny do zrealizowania, wręcz niemożliwy.
No i tutaj zaczyna się pole do popisu dla ludzi odpowiedzialnych w Dumie Katalonii za transfery. Nie udało się kupić nowego obrońcy. Trudno, jedziemy dalej. Przy zakupie nowego bramkarza taka „bezczynność” nie wchodzi jednak w rachubę. Bez wzmocnień w defensywie będziemy w stanie powalczyć ze wszystkimi i na wszystkich frontach. Bez nowego i klasowego goalkeeper’a święcenie kolejnych sukcesów będzie niemożliwe. Trudne zadanie przed zarządem, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo.