Mam wrażenie, że Valencia przyjechała, bo musiała, a tak naprawdę wcale nie chciała. Pewnie wolą się skupić na LL oraz CL. Nie mają kadry na walkę na trzech frontach.
@voytoos1989 Co do Sorosa, Orbana i abstrakcyjnego (już nawet nie hipotetycznego, a abstrakcyjnego!) wejścia Armii UE na Węgry, to nie byłoby takiej możliwości :) Po pierwsze temat Sorosa to nie kwestia obronności UE, a zwykłe zagadnienie gospodarcze. Armia UE służy jedynie obronności terytorium UE i nie może być wykorzystywana do celów innych. W tym przypadku użycie Armii UE nie jest więc możliwe. Po drugie - co prawda na razie martwe, ale już usankcjonowane kwestie użycia armii UE przewidują pełną jednogłośność wszystkich członków Rady Europejskiej, co do użycia wojsk Armii UE, co determinuje, iż w praktyce nie jest możliwe użycia Armii UE w akcji zbrojnej przeciwko jakiemukolwiek Państwu członkowskiemu, chyba że Prezydent i Premier danego kraju zagłosują za przeprowadzeniem akcji zbrojnej przeciw ich własnemu Państwu. W przywołanej przez Ciebie sytuacji możliwe są jedynie sankcje gospodarcze, takie jak np. kary traktatowe (z reguły wstrzymanie wypłaty środków z budżetu Unii). Jest więc dokładnie tak samo, jak może to mieć miejsce w przypadku sankcji grożących Polsce za niestosowanie się do wyroków TSUE. A jeszcze co do libertarianizmu, to pamiętam anegdotkę z Historii doktryn politycznych i prawnych, którą opowiadał jeden z profesorów. Jego córka pojechała na miesiąc miodowy z nowym mężem na wakacje do RPA. Tam "wolny rynek" i całkowita wolność prowadzeniu własnego życia przez każdego obywatela tak ich kosztowała, że za podwózkę taksówką na lotnisko taksówkarze zażądali całego dobytku jaki ze sobą mieli. No taką cenę im po prostu podawał każdy taksówkarz, jaki tam był. A że innych środków transportu nie było - no to cóż zrobić. Państwo wówczas nie ogarniało w ogóle sytuacji gospodarczej, więc nie reagowało. Wrócili do Polski dzięki pomocy konsula. Za to musieli oczywiście zapłacić odpowiednie opłaty po powrocie do kraju. To fajnie pokazuje, że mimo, że czasem istnienie Państwa nas trochę kosztuje, to jednak jest ono potrzebne, a umowy międzynarodowe są nieodzowne do sprawnego współżycia i kształtowania wzajemnych relacji. Im mniej umów tym lepiej, bo jest przejrzyściej. Istnienie UE daje możliwość sporządzenia jednego aktu, który obowiązuje wiele Państw. Owszem, większa ilość stron wymaga pewnie większych kompromisów, ale gdybyśmy mieli zawierać ponownie masę umów z tymi wszystkimi państwami, to z każdym wynegocjowalibyśmy i zawarlibyśmy umowy o różnej treści, o różnych warunkach. Byłby bałagan, niezrozumienie i rozbudowana biurokracja. A to dopiero są sprzyjające warunki do korupcji i innych przekrętów. Zresztą wypisz wymaluj lata 90. w Polsce :)
@voytoos1989 1. "Traktat lizboński, który w 95 proc. kopiuje postanowienia odrzuconej w 2005 roku w referendach we Francji i Holandii Konstytucji UE" Tamten akt nie był akceptowany ze względu na zapisy odwołujące się do chrześcijaństwa w kulturze europejskiej". Francuzi i Holendrzy (ale także Brytyjczycy) chcieli bardziej świeckiej Konstytucji unijnej, podnosząc, że o ewentualnym charakterze religijnym każde państwo członkowskie powinno decydować samodzielnie.
2. "Traktat lizboński nadaje UE jednolitą strukturę i osobowość prawną." Osobowość prawna pozwala na łatwiejsze zarządzanie i znacznie prostszą reprezentację, ponieważ nie jest potrzebny podpis wszystkich członków, jak w przypadku organizacji nie posiadających osobowości prawnej, a jedynie organów zarządczych.
3. "decyzje unijne od 2014 będą podejmowane za pomocą tzw. podwójnej większości, zamiast zgody wszystkich państw członkowskich". Przy tak dużej liczbie państw członkowskich jednoosobowe weto paraliżowałoby funkcjonowanie całej organizacji. Wyobrażasz sobie aby polski parlament mógł przegłosowywać ustawy wyłącznie jednogłośnie? Nawet do zmiany konstytucji wystarczy 2/3 wszystkich głosów przy połowie wszystkich posłów, a w UE do wprowadzenia jakiegokolwiek rozporządzenia jest wymagane 55% głosów państw, przy czym populacja tych państw musi reprezentować co najmniej 65% ludności UE. To nawet wyższe standardy niż w Polsce.
4. "Kompetencje Unii w zakresie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa zostały poszerzone(...)" Nie rozumiem w jaki sposób polityka wspólna polityka zagraniczna ma wpływać na politykę państw członkowskich. Polityka zagraniczna państw członkowskich może być prowadzona niezależnie przez każde państwo. Zaś owe poszerzenie kompetencji UE w zakresie polityki Unii jako podmiotu, który uzyskał odtąd osobowość prawną, skupiało się niemal wyłącznie na umożliwieniu stworzenia wspólnej armii UE. Jeśli dobrze pamiętam to jest to art. 42 traktatu lizbońskiego. Na razie z tych planów nic nie wyszło, a co więcej w traktacie lizbońskim jest wprost zapis, że polityka obronna każdego z państw członkowskich jest nadrzędna względem tej polityki reprezentowanej przez Unię jako całość. Np. Unia Europejska mogłaby dziś zadecydować o wypowiedzeniu wojny Iranowi, ale Polska ma prawo się od tego odciąć i nie brać udziału w tej wojnie. Albo każde Państwo może samo zadecydować, czy chce przystąpić do NATO, albo innych organizacji militarnych, czy też nie.
5. "W wyniku przyjęcia traktatu nastąpił podział kompetencji na trzy obszary: zarezerwowany wyłącznie dla Unii (unia celna, reguły konkurencji, polityka pieniężna w strefie euro, zachowanie morskich zasobów biologicznych, wspólna polityka handlowa, umowy międzynarodowe zawierane przez Unię)..." No cóż, nie wyobrażam sobie, żeby nadal funkcjonowało to tak, jak było przed traktatem lizbońskim, tzn. każde Państwo miało w zasadzie odrębne regulacje celne. Obecnie nie ważne jaki kraj jest krajem wjazdu towarów na terytorium Unii, opłaty celne są takie same. Wcześniej był niemożliwy do opanowania chaos, ponieważ każde państwo członkowskie miało swoje umowy celne i inne umowy międzynarodowe z innymi państwami, zarówno tymi spoza UE, jak i tymi będącymi już w EU, przez co opłaty celne na te same produkty były pobierane nie tylko w różnej wysokości w różnych państwach, ale i czasami wielokrotnie - każde państwo na teren którego produkt wjeżdżał niekiedy pobierało swoją opłatę. Jednocześnie utworzenie unii celnej spowodowało, że Unia Europejska stała się niejako jednym rynkiem, na którym obowiązuje równa konkurencja. Stąd też regulacje dotyczące konkurencji zostały zunifikowane. Np. dzięki temu produkt sprowadzony spoza Unii i dopuszczony do sprzedaży na terytorium Polski może być sprzedawany na obszarze całej Unii bez dodatkowych formalności i na tych samych zasadach co w innych krajach członkowskich (stąd np. w Unii Europejskiej ślimak jest rybą, a marchewka owocem). To wszystko razem wzięte siłą rzeczy wpływa też na wspólną politykę handlową. A jak handel i podatki - to i pieniądze. Z tym zaś wiąże się konieczność redystrybucji środków pieniężnych przepływających przez UE, w tym zwłaszcza m.in. redystrybucję pomiędzy państwami członkowskimi kwot podatków i ceł. Stąd też i polityka pieniężna musiała zostać uregulowana, a w zasadzie dostosowana do nowych realiów celno-podatkowych. Chociaż akurat polityka pieniężna musiała być zaktualizowana przede wszystkim ze względu na integrację z UE kolejnych państw i rozrost całej wspólnoty. Co do prawa morskiego i rybołówstwa to analogicznie - skoro między państwami członkowskimi nie ma już granic morskich, to i obszary połowów stały się wspólne i myślę, że dobrze, że uregulowano zasady zarządzania europejskimi flotami rybackimi oraz sposób eksploatacji i ochrony zasobów rybnych.
Także wydaje mi się, że troszeczkę nadinterpretujesz te wyimki z jakiegoś tekstu na temat traktatu lizbońskiego i niepotrzebnie wpadasz w panikę. Ja, co prawda już jakieś 11, czy 12 lat temu, ale przez bite dwa lata mozolnie wałkowałem traktat lizboński na prawie międzynarodowym i całkiem nieźle pamiętam te zajęcia i wykłady, mimo że miałem je z mega sexowną Panią Profesor ;)
Pamiętaj, że proces zawierania umów międzynarodowych jest bardzo złożony. Jest w niego zaangażowanych bardzo wiele podmiotów w każdym państwie, które taką umową ma zostać objęte. To nie jest ustalane przez jedną, dwie, czy trzy osoby. Nad warunkami traktatu lizbońskiego po stronie polskiej pracowało kilka tysięcy osób. Gdyby miały w nim znaleźć się jakieś wyjątkowo niekorzystne dla nas zapisy, ktoś zwróciłby na to uwagę. Takie sytuacje mają miejsce - jak choćby wspomniana przez Ciebie Konstytucja UE, która miała zostać ratyfikowana kilka lat wcześniej, ale ostatecznie przez brak akceptacji niektórych członków, nie uzyskano porozumienia co do jej ostatecznej treści. Zaś traktat lizboński ostatecznie został podpisany, a dzięki niemu, mimo zapewne wielu wątpliwości, czy kontrowersji (bardziej jednak natury etyczno-społecznej, niż prawno-ekonomicznej, jak np. wspomniane odcięcie się przez Unię od nawiązań do religii), wypracowano też sporo korzyści i ułatwień.
Ale nie dziwię Ci się i jestem w stanie zrozumieć Twoje obawy. Zazwyczaj brak wiedzy na jakiś temat powoduje niepokój. Tak samo jak masz iść na egzamin nie będąc dobrze przygotowanym i nie mając pełnej wiedzy z materiału, którego egzamin dotyczy. Jesteś wówczas zdenerwowany, a nawet wkurzony, że jakiś egzamin każą Ci pisać. Natomiast kiedy wszystko przeczytasz, przygotujesz się i wszystko rozumiesz, jesteś spokojny. Niestety wiele osób w Polsce jest niewykształconych, albo nigdy nie poświęcili wystarczająco czasu na zapoznanie się z zasadami działania UE, czy nawet gospodarki wolnorynkowej, i ich nie rozumieją. I boją się ich jak ognia. I woleliby nie musieć mierzyć się z tymi zmianami. Dlatego je krytykują.
Mam nadzieję, że chociaż troszeczkę pomogłem Ci zrozumieć Twoje wątpliwości i już nie będziesz taki nieufny wobec tych wszystkich profesorów i specjalistów, którzy negocjowali treść traktatu lizbońskiego, czy innych podobnych aktów prawa międzynarodowego.
@voytoos1989 Ale Polska nie oddała władzy nad sobą Unii Europejskiej na mocy traktatu lizbońskiego. W ogóle nie oddała władzy, a jedynie oddelegowała część kompetencji jakie przysługują polskim organom władzy. Przystąpienie do organizacji międzynarodowej, jaką jest UE, a tym samym przekazanie jej części wspomnianych wyżej kompetencji, nastąpiło w drodze referendum przeprowadzonego w 2003 r. na podstawie art. 90 ust. 4 Konstytucji, w którym udział mogli wziąć wszyscy obywatele. Unia Europejska nie jest organizacją obcą, tylko wspólną. Jest tak samo nasza, jak i czeska, włoska, hiszpańska, czy niemiecka. We wszystkich organach Unii, także w trybunałach i sądach, zasiadają nasi przedstawiciele, tak samo jak przedstawiciele innych państw członkowskich - na zasadzie proporcjonalności zależnej od liczby mieszkańców. A ja to bym nawet powiedział, że pod niektórymi względami ta Unia to jest nawet bardziej nasza niż niemiecka, bo polski wkład finansowy w UE jest 3x mniejszy niż profity pieniężne płynące w naszym kierunku (od maja 2004 r. do końca 2017 r. z budżetu unijnego trafiło do Polski 150,2 mld euro, podczas gdy Polska wpłaciła 49,3 mld euro składek). Cyfry nie kłamią, pod względem kieszonkowego dla Unii jesteśmy lepszym wnuczkiem, niż Niemcy. Gdybym przyjął Twój pogląd, to jako Wielkopolanin mógłbym stwierdzić, że Rzeczypospolita Polska to dla mnie jakaś obca instytucja, z jakimś obcym parlamentem i jakimś obcym rządem, siedzącymi w jakiejś odległej Warszawie. Ba! Nawet wszystkie sądy najwyższych instancji też są w tej Warszawie. Jakiś Warszawianin ma mną rządzić, albo mnie sądzić?! No ale co zrobić, "my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, ustanowiliśmy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej, jako prawa podstawowe dla państwa
, oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ICH WSPÓLNOT"*. Ta Konstytucja ukonstytuowała, że jako Wielkopolanin wyraziłem chęć bycia Polakiem. A później na jej mocy w sposób analogiczny, my - wszyscy Polacy - "świadomi potrzeby współpracy ze wszystkimi krajami dla dobra Rodziny Ludzkiej"*, przystąpiliśmy do Unii Europejskiej. Amen.
Powiem więcej, ta Unia Europejska to jest w pewnym sensie nawet bardziej moja, niż Rzeczypospolita Polska. Bo o tym, czy chcę być w UE mogłem decydować osobiście bezpośrednio w referendum, a o tym, czy będę w Rzeczypospolitej Polsce takiej jaką mamy, czy też w jakiejś innej, zadecydowałem tylko pośrednio - za pośrednictwem posłów, którzy Konstytucję o takiej treści ustanowili.
*cytaty z preambuły do Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Notabene piękny tekst.
@voytoos1989 Ja akurat traktat lizboński uważam za umiarkowanie rozsądny. Owszem, PiS go podpisał, ale nie wiem czy pamiętasz, jaką wojnę stoczyli z resztą państw UE odnośnie usunięcia z preambuły wzmianki o chrześcijańskich korzeniach Europy! Wiem, że katolicy uważali to za haniebne i przez to negatywnie oceniali cały traktat, ale ja osobiście nie sądzę, żeby to miało jakikolwiek wpływ na dzisiejszą sytuację społeczną w UE, a tym bardziej na gospodarczą. Wszak preambuła nie zawiera norm prawnych. To, że dziś w Europie mamy tylu arabów, czy hindusów nie jest wynikiem wymazania jednego zdania z preambuły jakiegoś traktatu. Natomiast w zakresie stricte prawnym traktat lizboński pozwolił na uregulowanie zasad działania rozrośniętej UE. Poza tym PiS sprzed 10.04.2015 r. a PiS po tym terminie, to dwie zupełnie inne partie. Co do Tuska jako posłusznego pieska to powiem tak - Niemcy w owym czasie mówili, że to Merkelowa za bardzo zżyła się z Tuskiem i stała się od niego zależna na forum UE. Zatem punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W polityce, tak jak w życiu, czasem się wygrywa, a czasem ponosi się porażki. Problem w tym, że w obecnej polityce zagranicznej naszego kraju ciężko o jakieś spektakularne sukcesy, a porażek - jak widać chociażby w tłicie Andrzeja Dudy - nie brakuje. Co prawda do sukcesów niektórzy zaliczają zniesienie wiz do USA. No ale bądźmy szczerzy - to wynikało z czystej statystyki, a nie ze zdolności negocjacyjnych naszych władz. Za sukces władz uznałbym, gdyby w Polsce odbyły się główne obchody 75 rocznicy wyzwolenia Auschwitz-Birkenau. Taki scenariusz był na początku 2019 r. zapowiadany przez Premiera i Prezydenta. Ale jak widać nasza dyplomacja zawiodła i to Izrael zyskał przywilej goszczenia najważniejszych osobistości w ramach tych obchodów. Co więcej naszego Prezydenta nawet nie dopuszczą do głosu.
A co do polityki zagranicznej Tuska, to jedno trzeba oddać - potrafił przynajmniej mieć dobre stosunki z wszystkimi tymi, z którymi należy je mieć. Dla odmiany dzisiaj jesteśmy postrzegani jako kraj zabobonny, z niezbyt postępową władzą o cechach autokratycznych. Do tego uważają nas za jątrzycieli, o ile nie destruktorów, nie znających definicji dyskusji, czy kompromisu, bowiem zawsze chcemy robić na przekór. Tacy niesforni outsiderzy. Oczywiście władza w publicznej telewizji kreuje swój obraz i obraz Polski w zupełnie innym świetle (tutaj wspomnę choćby słynne zwycięstwo 27-1, czy deklaracje klimatyczne), a lud przyjmuje taki obraz za prawdziwy. W tym miejscu chciałbym przytoczyć pewną anegdotkę. Dom rodzinny mam w niezbyt dużej miejscowości, gdzie większość osób jest niewykształcona i zawsze kiedy tam jestem, przekonuję się, że elektorat, który wybrał obecną władzę, jest naprawdę bardzo prosty i przez to nie sposób nakłonić go do zmiany przekonań. Dla przykładu wspomnę niedawną rozmowę z sąsiadką rodziców na temat przyczyny podwyżek cen w sklepach. Stwierdza ona (cytat autentyczny, trzymajcie się krzeseł), że "to wina sprzedawców i producentów, bo chcą nas wydoić i Kaczyńskiemu chcą zrobić na złość, żeby w kraju bieda była, bo wiadomo, że ci wszyscy biznesmeni co mają te wszystkie sklepy i fabryki, to są z PO. Ale Kaczyński już coś wymyśli. Tym co potrzebują: emerytom, dzieciom, niepełnosprawnym daje chociaż te 500 zł, żeby tak nie odczuli tych podwyżek".
Próbowałem wyjaśnić jak krowie na rowie, że to m.in. właśnie tak rozbudowany i niewspółmierny do PKB socjal powoduje wzrost cen, ponieważ na rynek trafiają pieniądze, które nie mają realnego pokrycia w towarach, czy wykonanych usługach. A że wszystkie pieniądze na rynku mają równowartość wszystkich towarów i usług, to wrzucaniu na rynek kolejnych miliardów powoduje jedynie, że w praktyce cena tychże towarów i usług rośnie, albo inaczej mówiąc - spada siła nabywcza poszczególnych jednostek pieniądza. Ale niestety usłyszałem, że jakieś niezrozumiałe głupoty opowiadam. I widzę jak bardzo PiSowi w to graj, bo ciemną masą znacznie łatwiej manipulować. Oczywiście dla niepoznaki chcą stawiać w kalendarzu pomniki Kopernikowi (planowane wprowadzenie Dnia Nauki Polskiej). Ale tak naprawdę dla zachowania władzy pielęgnują w narodzie zacofanie, uwielbiają jego prymitywizm i hołubią tępotę. Toteż kręcą wątpliwej jakości kino o Zenku i sieją propagandę w telewizji, która dla wielu tych prostych osób jest niestety jedynym źródłem wiedzy.
No cóż, jak widać Ministerstwo Prawdy działa bardzo skutecznie.
Jak na moje to Orwell by się uśmiał.
I teraz wracając do tego, co co napisał na Tłiterze Prezydent Duda, to to się wpisuje właśnie w tą politykę omamiania narodu. Duda chce pokazać, jacy to my jesteśmy skrzywdzeni, i że PiS na to nie pozwoli. I naród widzi, jaką silną mamy władzę, która będzie walczyć o to co nam należne! Ale w rzeczywistości PiSowi nasza izolacja na arenie międzynarodowej jest nawet na rękę, bo mimo, że to jest jednak kiepskie jeśli chodzi o sprawy wizerunkowe poza granicami, to przynajmniej nikt się nie będzie wpieprzał w naszą piaskownicę: w nasze zmiany w sądownictwie, w naszą konstytucję. Zaś to, że polski prezydent nie będzie mógł wygłosić przemówienia podczas Światowego Forum Holokaustu w Izraelu, które jest taką trochę alternatywą do tej polskich uroczystości związanych z obchodami wyzwolenia Auschwitz, wynika z trzech rzeczy, o których Pan Duda już nie wspomniał: - Po pierwsze z fatalnych stosunków dyplomatycznych z Izraelem spowodowanych wydarzeniami z 2019 r. (więcej tu: https://tiny.pl/t23d8 ) - Po drugie z tego, że główne obchody 75. rocznicy wyzwolenia Auschwitz powinny mieć tak naprawdę miejsce w Polsce, bo to tutaj jest Auschwitz i tutaj miał miejsce Holokaust, ale niestety nieudolna polityka zagraniczna Polski spowodowała, że to Izrael lepiej wypromował swoje alternatywne uroczystości i w praktyce stał się głównym organizatorem tych obchodów - Po trzecie Prezydent Duda zaznaczył, że na Światowym Forum Holokaustu chce mieć możliwość wypowiedzenia się na temat tego, że to Polska była główną ofiarą II WŚ, a nie, jak twierdzi Putinm, że była jej prowodyrem. A tymczasem Światowe Forum Holokaustu dotyczy Holokaustu, czyli zagłady Żydów, więc temat Polski byłby trochę z boku tego wszystkiego. I nie dziwię się Izraelowi, że w tych okolicznościach nie widzi sensu zapraszania Dudy, który tak naprawdę tę okazję chciałby wykorzystać głównie do tego, by kontynuować ostatnią kłótnię z Putinem. Izrael nie chce się w to mieszać. Żeby nie było - nie chcę się wdawać w dyskusję kto lepszy: PO, czy PiS. Po prostu opisałem swoją opinię w oparciu o konkretne fakty i nic więcej nie mam do dodania :) PS. Ło matko, ale się rozpisałem! Sorry! :D
Suarez miał w końcówce meczu świetną sytuację na podwyższenie wyniku na 3:1. Następna akcja Espanyolu zakończyła się golem i wyrównaniem. Mało kto to tutaj zauważa, ale przez tę jedną sytuację nie potrafię dać pozytywnej oceny Suarezowi. Mam wrażenie, że ta sytuacja w równej mierze rzutowała na wynik co czerwona kartka dla De Jonga.
@Lisek Może od razu wprowadźmy margines błędu w liczbie zawodników w drużynie. Przecież każdy może się pomylić w liczeniu, więc przyjmijmy, że +1 zawodnik w drużynie mieści się w granicach błędu. A do tego dołóżmy przepis, że ustalenie czy doszło do przekroczenie przez piłkę linii bramkowej, czy też nie, też powinno mieć jakiś margines błędu. Dlatego proponuję, żeby zaliczyć gola, kiedy piłka będzie tak +/- 12 cm od linii bramkowej.
@Avada Kedavra Jeśli coś było pisane na ten temat, to po prostu ominąłem. Ja tam źle naszych chłopaków nie oceniam, bo też w takich quizach słabo wypadam, bo pod presją czasu zawsze słabo myślę :D Ja tylko sugeruję, że na przyszłość jakiś literek Red Bulla mógłby wjechać przed takimi zawodami ;D
Hej, Redakcjo, co tak słabo w rewanżu QUIZU POD NAPIĘCIEM? Błażejowi i Karolowi ewidentnie brakowało jakiegoś energetyka przed Quizem, bo strasznie flegamtycznie grali :) Za to chłopaki z Real Madryt.pl dużo energii, humoru, no i przede wszystkim widać, że naprawdę się pasjonują futbolem, bo wiedzę mają sporą. Brawo dla nich! I życzenia motywacji do poszerzania wiedzy o futbolu dla naszej redakcji! https://www.facebook.com/etotopl/videos/534552927401871/?v=534552927401871
@BARCA_FOR_EVER Nie zgodzę się. Okres 2010-2019 to nie dekada. To lata 2010. (dwa tysiące dziesiąte). Można też napisać, że to ostatnie dziesięć lat, dziesięciolecie. Ale nie można tego okresu nazwać dekadą. Druga dekada XXI w. zaczęła się 01.01 2011 r. i skończy się 31.12.2020 r.
Mam pytanie. Zbliża się koniec roku, czas podsumowań i wymyślania sobie celów. Nasz klub parę lat temu wymyślił sobie cel w postaci przebudowy stadionu. Był jeden projekt, potem następny. Czy coś wiadomo w tej kwestii? Czy też może wszystkie dotąd przedstawione projekty umarły? Pytam, bo wszystkie wielkie kluby powolutku biorą się za modernizację swoich obiektów i Camp Nou, choć kultowy, już od dawna nie jest w europejskim topie. Oglądanie meczów Barcy na zmodernizowany Cam Nou jest czymś, czego szczerze mówiąc nie mogę się doczekać. Pełne zadaszenie, nowa, ładna fasada, wyrównanie korony - to mi się marzy.
Nie zdziwie się jeśli okaże się że to tylko jeden z tych fake newsów z okazji dzisiejszego Dnia Niewiniątek. Hiszpańskie media mają żenujący poziom humoru, polegający na pisaniu zwykłych fake newsów, bardziej wkurzających niż śmiesznych.
@BARCA_FOR_EVER Tak tylko gwoli ścisłości wyjaśnię, że powyższe dane nie dotyczą dekady tylko lat 2010-2019. Ten okres to nie dekada, tylko lata 2010. (dwa tysiące dziesiąte). Bieżąca dekada zaczęła się 01.01.2011 r. i zakończy się 31.12.2020 r., czyli dopiero za ponad rok.
4
"Z taką Valencią to by może nawet Milan wygrał" - Pan Marcin Pawłowski, Eleven Sports, mistrz sarkazmu.
7
Mam wrażenie, że Valencia przyjechała, bo musiała, a tak naprawdę wcale nie chciała. Pewnie wolą się skupić na LL oraz CL. Nie mają kadry na walkę na trzech frontach.
27
Valencia gra jak Barcelona. I to oczywiście nie jest komplement.
0
@voytoos1989 Co do Sorosa, Orbana i abstrakcyjnego (już nawet nie hipotetycznego, a abstrakcyjnego!) wejścia Armii UE na Węgry, to nie byłoby takiej możliwości :)
Po pierwsze temat Sorosa to nie kwestia obronności UE, a zwykłe zagadnienie gospodarcze. Armia UE służy jedynie obronności terytorium UE i nie może być wykorzystywana do celów innych. W tym przypadku użycie Armii UE nie jest więc możliwe.
Po drugie - co prawda na razie martwe, ale już usankcjonowane kwestie użycia armii UE przewidują pełną jednogłośność wszystkich członków Rady Europejskiej, co do użycia wojsk Armii UE, co determinuje, iż w praktyce nie jest możliwe użycia Armii UE w akcji zbrojnej przeciwko jakiemukolwiek Państwu członkowskiemu, chyba że Prezydent i Premier danego kraju zagłosują za przeprowadzeniem akcji zbrojnej przeciw ich własnemu Państwu.
W przywołanej przez Ciebie sytuacji możliwe są jedynie sankcje gospodarcze, takie jak np. kary traktatowe (z reguły wstrzymanie wypłaty środków z budżetu Unii). Jest więc dokładnie tak samo, jak może to mieć miejsce w przypadku sankcji grożących Polsce za niestosowanie się do wyroków TSUE.
A jeszcze co do libertarianizmu, to pamiętam anegdotkę z Historii doktryn politycznych i prawnych, którą opowiadał jeden z profesorów. Jego córka pojechała na miesiąc miodowy z nowym mężem na wakacje do RPA. Tam "wolny rynek" i całkowita wolność prowadzeniu własnego życia przez każdego obywatela tak ich kosztowała, że za podwózkę taksówką na lotnisko taksówkarze zażądali całego dobytku jaki ze sobą mieli. No taką cenę im po prostu podawał każdy taksówkarz, jaki tam był. A że innych środków transportu nie było - no to cóż zrobić. Państwo wówczas nie ogarniało w ogóle sytuacji gospodarczej, więc nie reagowało. Wrócili do Polski dzięki pomocy konsula. Za to musieli oczywiście zapłacić odpowiednie opłaty po powrocie do kraju. To fajnie pokazuje, że mimo, że czasem istnienie Państwa nas trochę kosztuje, to jednak jest ono potrzebne, a umowy międzynarodowe są nieodzowne do sprawnego współżycia i kształtowania wzajemnych relacji. Im mniej umów tym lepiej, bo jest przejrzyściej. Istnienie UE daje możliwość sporządzenia jednego aktu, który obowiązuje wiele Państw. Owszem, większa ilość stron wymaga pewnie większych kompromisów, ale gdybyśmy mieli zawierać ponownie masę umów z tymi wszystkimi państwami, to z każdym wynegocjowalibyśmy i zawarlibyśmy umowy o różnej treści, o różnych warunkach. Byłby bałagan, niezrozumienie i rozbudowana biurokracja. A to dopiero są sprzyjające warunki do korupcji i innych przekrętów. Zresztą wypisz wymaluj lata 90. w Polsce :)
0
@voytoos1989
1. "Traktat lizboński, który w 95 proc. kopiuje postanowienia odrzuconej w 2005 roku w referendach we Francji i Holandii Konstytucji UE"
Tamten akt nie był akceptowany ze względu na zapisy odwołujące się do chrześcijaństwa w kulturze europejskiej". Francuzi i Holendrzy (ale także Brytyjczycy) chcieli bardziej świeckiej Konstytucji unijnej, podnosząc, że o ewentualnym charakterze religijnym każde państwo członkowskie powinno decydować samodzielnie.
2. "Traktat lizboński nadaje UE jednolitą strukturę i osobowość prawną."
Osobowość prawna pozwala na łatwiejsze zarządzanie i znacznie prostszą reprezentację, ponieważ nie jest potrzebny podpis wszystkich członków, jak w przypadku organizacji nie posiadających osobowości prawnej, a jedynie organów zarządczych.
3. "decyzje unijne od 2014 będą podejmowane za pomocą tzw. podwójnej większości, zamiast zgody wszystkich państw członkowskich".
Przy tak dużej liczbie państw członkowskich jednoosobowe weto paraliżowałoby funkcjonowanie całej organizacji. Wyobrażasz sobie aby polski parlament mógł przegłosowywać ustawy wyłącznie jednogłośnie? Nawet do zmiany konstytucji wystarczy 2/3 wszystkich głosów przy połowie wszystkich posłów, a w UE do wprowadzenia jakiegokolwiek rozporządzenia jest wymagane 55% głosów państw, przy czym populacja tych państw musi reprezentować co najmniej 65% ludności UE. To nawet wyższe standardy niż w Polsce.
4. "Kompetencje Unii w zakresie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa zostały poszerzone(...)"
Nie rozumiem w jaki sposób polityka wspólna polityka zagraniczna ma wpływać na politykę państw członkowskich. Polityka zagraniczna państw członkowskich może być prowadzona niezależnie przez każde państwo. Zaś owe poszerzenie kompetencji UE w zakresie polityki Unii jako podmiotu, który uzyskał odtąd osobowość prawną, skupiało się niemal wyłącznie na umożliwieniu stworzenia wspólnej armii UE. Jeśli dobrze pamiętam to jest to art. 42 traktatu lizbońskiego. Na razie z tych planów nic nie wyszło, a co więcej w traktacie lizbońskim jest wprost zapis, że polityka obronna każdego z państw członkowskich jest nadrzędna względem tej polityki reprezentowanej przez Unię jako całość. Np. Unia Europejska mogłaby dziś zadecydować o wypowiedzeniu wojny Iranowi, ale Polska ma prawo się od tego odciąć i nie brać udziału w tej wojnie. Albo każde Państwo może samo zadecydować, czy chce przystąpić do NATO, albo innych organizacji militarnych, czy też nie.
5. "W wyniku przyjęcia traktatu nastąpił podział kompetencji na trzy obszary: zarezerwowany wyłącznie dla Unii (unia celna, reguły konkurencji, polityka pieniężna w strefie euro, zachowanie morskich zasobów biologicznych, wspólna polityka handlowa, umowy międzynarodowe zawierane przez Unię)..."
No cóż, nie wyobrażam sobie, żeby nadal funkcjonowało to tak, jak było przed traktatem lizbońskim, tzn. każde Państwo miało w zasadzie odrębne regulacje celne. Obecnie nie ważne jaki kraj jest krajem wjazdu towarów na terytorium Unii, opłaty celne są takie same. Wcześniej był niemożliwy do opanowania chaos, ponieważ każde państwo członkowskie miało swoje umowy celne i inne umowy międzynarodowe z innymi państwami, zarówno tymi spoza UE, jak i tymi będącymi już w EU, przez co opłaty celne na te same produkty były pobierane nie tylko w różnej wysokości w różnych państwach, ale i czasami wielokrotnie - każde państwo na teren którego produkt wjeżdżał niekiedy pobierało swoją opłatę. Jednocześnie utworzenie unii celnej spowodowało, że Unia Europejska stała się niejako jednym rynkiem, na którym obowiązuje równa konkurencja. Stąd też regulacje dotyczące konkurencji zostały zunifikowane. Np. dzięki temu produkt sprowadzony spoza Unii i dopuszczony do sprzedaży na terytorium Polski może być sprzedawany na obszarze całej Unii bez dodatkowych formalności i na tych samych zasadach co w innych krajach członkowskich (stąd np. w Unii Europejskiej ślimak jest rybą, a marchewka owocem). To wszystko razem wzięte siłą rzeczy wpływa też na wspólną politykę handlową.
A jak handel i podatki - to i pieniądze. Z tym zaś wiąże się konieczność redystrybucji środków pieniężnych przepływających przez UE, w tym zwłaszcza m.in. redystrybucję pomiędzy państwami członkowskimi kwot podatków i ceł. Stąd też i polityka pieniężna musiała zostać uregulowana, a w zasadzie dostosowana do nowych realiów celno-podatkowych. Chociaż akurat polityka pieniężna musiała być zaktualizowana przede wszystkim ze względu na integrację z UE kolejnych państw i rozrost całej wspólnoty.
Co do prawa morskiego i rybołówstwa to analogicznie - skoro między państwami członkowskimi nie ma już granic morskich, to i obszary połowów stały się wspólne i myślę, że dobrze, że uregulowano zasady zarządzania europejskimi flotami rybackimi oraz sposób eksploatacji i ochrony zasobów rybnych.
Także wydaje mi się, że troszeczkę nadinterpretujesz te wyimki z jakiegoś tekstu na temat traktatu lizbońskiego i niepotrzebnie wpadasz w panikę. Ja, co prawda już jakieś 11, czy 12 lat temu, ale przez bite dwa lata mozolnie wałkowałem traktat lizboński na prawie międzynarodowym i całkiem nieźle pamiętam te zajęcia i wykłady, mimo że miałem je z mega sexowną Panią Profesor ;)
Pamiętaj, że proces zawierania umów międzynarodowych jest bardzo złożony. Jest w niego zaangażowanych bardzo wiele podmiotów w każdym państwie, które taką umową ma zostać objęte. To nie jest ustalane przez jedną, dwie, czy trzy osoby. Nad warunkami traktatu lizbońskiego po stronie polskiej pracowało kilka tysięcy osób. Gdyby miały w nim znaleźć się jakieś wyjątkowo niekorzystne dla nas zapisy, ktoś zwróciłby na to uwagę. Takie sytuacje mają miejsce - jak choćby wspomniana przez Ciebie Konstytucja UE, która miała zostać ratyfikowana kilka lat wcześniej, ale ostatecznie przez brak akceptacji niektórych członków, nie uzyskano porozumienia co do jej ostatecznej treści. Zaś traktat lizboński ostatecznie został podpisany, a dzięki niemu, mimo zapewne wielu wątpliwości, czy kontrowersji (bardziej jednak natury etyczno-społecznej, niż prawno-ekonomicznej, jak np. wspomniane odcięcie się przez Unię od nawiązań do religii), wypracowano też sporo korzyści i ułatwień.
Ale nie dziwię Ci się i jestem w stanie zrozumieć Twoje obawy. Zazwyczaj brak wiedzy na jakiś temat powoduje niepokój. Tak samo jak masz iść na egzamin nie będąc dobrze przygotowanym i nie mając pełnej wiedzy z materiału, którego egzamin dotyczy. Jesteś wówczas zdenerwowany, a nawet wkurzony, że jakiś egzamin każą Ci pisać. Natomiast kiedy wszystko przeczytasz, przygotujesz się i wszystko rozumiesz, jesteś spokojny. Niestety wiele osób w Polsce jest niewykształconych, albo nigdy nie poświęcili wystarczająco czasu na zapoznanie się z zasadami działania UE, czy nawet gospodarki wolnorynkowej, i ich nie rozumieją. I boją się ich jak ognia. I woleliby nie musieć mierzyć się z tymi zmianami. Dlatego je krytykują.
Mam nadzieję, że chociaż troszeczkę pomogłem Ci zrozumieć Twoje wątpliwości i już nie będziesz taki nieufny wobec tych wszystkich profesorów i specjalistów, którzy negocjowali treść traktatu lizbońskiego, czy innych podobnych aktów prawa międzynarodowego.
0
@voytoos1989 Ale Polska nie oddała władzy nad sobą Unii Europejskiej na mocy traktatu lizbońskiego. W ogóle nie oddała władzy, a jedynie oddelegowała część kompetencji jakie przysługują polskim organom władzy. Przystąpienie do organizacji międzynarodowej, jaką jest UE, a tym samym przekazanie jej części wspomnianych wyżej kompetencji, nastąpiło w drodze referendum przeprowadzonego w 2003 r. na podstawie art. 90 ust. 4 Konstytucji, w którym udział mogli wziąć wszyscy obywatele.
Unia Europejska nie jest organizacją obcą, tylko wspólną. Jest tak samo nasza, jak i czeska, włoska, hiszpańska, czy niemiecka. We wszystkich organach Unii, także w trybunałach i sądach, zasiadają nasi przedstawiciele, tak samo jak przedstawiciele innych państw członkowskich - na zasadzie proporcjonalności zależnej od liczby mieszkańców.
A ja to bym nawet powiedział, że pod niektórymi względami ta Unia to jest nawet bardziej nasza niż niemiecka, bo polski wkład finansowy w UE jest 3x mniejszy niż profity pieniężne płynące w naszym kierunku (od maja 2004 r. do końca 2017 r. z budżetu unijnego trafiło do Polski 150,2 mld euro, podczas gdy Polska wpłaciła 49,3 mld euro składek). Cyfry nie kłamią, pod względem kieszonkowego dla Unii jesteśmy lepszym wnuczkiem, niż Niemcy.
Gdybym przyjął Twój pogląd, to jako Wielkopolanin mógłbym stwierdzić, że Rzeczypospolita Polska to dla mnie jakaś obca instytucja, z jakimś obcym parlamentem i jakimś obcym rządem, siedzącymi w jakiejś odległej Warszawie. Ba! Nawet wszystkie sądy najwyższych instancji też są w tej Warszawie. Jakiś Warszawianin ma mną rządzić, albo mnie sądzić?!
No ale co zrobić, "my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, ustanowiliśmy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej, jako prawa podstawowe dla państwa
, oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ICH WSPÓLNOT"*.
Ta Konstytucja ukonstytuowała, że jako Wielkopolanin wyraziłem chęć bycia Polakiem. A później na jej mocy w sposób analogiczny, my - wszyscy Polacy - "świadomi potrzeby współpracy ze wszystkimi krajami dla dobra Rodziny Ludzkiej"*, przystąpiliśmy do Unii Europejskiej. Amen.
Powiem więcej, ta Unia Europejska to jest w pewnym sensie nawet bardziej moja, niż Rzeczypospolita Polska. Bo o tym, czy chcę być w UE mogłem decydować osobiście bezpośrednio w referendum, a o tym, czy będę w Rzeczypospolitej Polsce takiej jaką mamy, czy też w jakiejś innej, zadecydowałem tylko pośrednio - za pośrednictwem posłów, którzy Konstytucję o takiej treści ustanowili.
*cytaty z preambuły do Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Notabene piękny tekst.
0
@voytoos1989 A jakiej obcej instytucji oddaliśmy władzę nad Państwem na mocy traktatu lizbońskiego?
6
K + M + B
Kamienica Mariana Banasia
0
@voytoos1989 Ja akurat traktat lizboński uważam za umiarkowanie rozsądny. Owszem, PiS go podpisał, ale nie wiem czy pamiętasz, jaką wojnę stoczyli z resztą państw UE odnośnie usunięcia z preambuły wzmianki o chrześcijańskich korzeniach Europy! Wiem, że katolicy uważali to za haniebne i przez to negatywnie oceniali cały traktat, ale ja osobiście nie sądzę, żeby to miało jakikolwiek wpływ na dzisiejszą sytuację społeczną w UE, a tym bardziej na gospodarczą. Wszak preambuła nie zawiera norm prawnych. To, że dziś w Europie mamy tylu arabów, czy hindusów nie jest wynikiem wymazania jednego zdania z preambuły jakiegoś traktatu. Natomiast w zakresie stricte prawnym traktat lizboński pozwolił na uregulowanie zasad działania rozrośniętej UE. Poza tym PiS sprzed 10.04.2015 r. a PiS po tym terminie, to dwie zupełnie inne partie.
Co do Tuska jako posłusznego pieska to powiem tak - Niemcy w owym czasie mówili, że to Merkelowa za bardzo zżyła się z Tuskiem i stała się od niego zależna na forum UE. Zatem punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
W polityce, tak jak w życiu, czasem się wygrywa, a czasem ponosi się porażki. Problem w tym, że w obecnej polityce zagranicznej naszego kraju ciężko o jakieś spektakularne sukcesy, a porażek - jak widać chociażby w tłicie Andrzeja Dudy - nie brakuje.
Co prawda do sukcesów niektórzy zaliczają zniesienie wiz do USA. No ale bądźmy szczerzy - to wynikało z czystej statystyki, a nie ze zdolności negocjacyjnych naszych władz.
Za sukces władz uznałbym, gdyby w Polsce odbyły się główne obchody 75 rocznicy wyzwolenia Auschwitz-Birkenau. Taki scenariusz był na początku 2019 r. zapowiadany przez Premiera i Prezydenta. Ale jak widać nasza dyplomacja zawiodła i to Izrael zyskał przywilej goszczenia najważniejszych osobistości w ramach tych obchodów. Co więcej naszego Prezydenta nawet nie dopuszczą do głosu.
0
Ludzie tu przeżywają, jakby odszedł z Barcy na zawsze. A tak naprawdę on poszedł tylko na wypożyczenie na pół roku.
0
@voytoos1989 "dyplomacja międzynarodowa" - typowy pleonazm :)
A co do polityki zagranicznej Tuska, to jedno trzeba oddać - potrafił przynajmniej mieć dobre stosunki z wszystkimi tymi, z którymi należy je mieć.
Dla odmiany dzisiaj jesteśmy postrzegani jako kraj zabobonny, z niezbyt postępową władzą o cechach autokratycznych. Do tego uważają nas za jątrzycieli, o ile nie destruktorów, nie znających definicji dyskusji, czy kompromisu, bowiem zawsze chcemy robić na przekór. Tacy niesforni outsiderzy.
Oczywiście władza w publicznej telewizji kreuje swój obraz i obraz Polski w zupełnie innym świetle (tutaj wspomnę choćby słynne zwycięstwo 27-1, czy deklaracje klimatyczne), a lud przyjmuje taki obraz za prawdziwy.
W tym miejscu chciałbym przytoczyć pewną anegdotkę. Dom rodzinny mam w niezbyt dużej miejscowości, gdzie większość osób jest niewykształcona i zawsze kiedy tam jestem, przekonuję się, że elektorat, który wybrał obecną władzę, jest naprawdę bardzo prosty i przez to nie sposób nakłonić go do zmiany przekonań.
Dla przykładu wspomnę niedawną rozmowę z sąsiadką rodziców na temat przyczyny podwyżek cen w sklepach. Stwierdza ona (cytat autentyczny, trzymajcie się krzeseł), że "to wina sprzedawców i producentów, bo chcą nas wydoić i Kaczyńskiemu chcą zrobić na złość, żeby w kraju bieda była, bo wiadomo, że ci wszyscy biznesmeni co mają te wszystkie sklepy i fabryki, to są z PO. Ale Kaczyński już coś wymyśli. Tym co potrzebują: emerytom, dzieciom, niepełnosprawnym daje chociaż te 500 zł, żeby tak nie odczuli tych podwyżek".
Próbowałem wyjaśnić jak krowie na rowie, że to m.in. właśnie tak rozbudowany i niewspółmierny do PKB socjal powoduje wzrost cen, ponieważ na rynek trafiają pieniądze, które nie mają realnego pokrycia w towarach, czy wykonanych usługach. A że wszystkie pieniądze na rynku mają równowartość wszystkich towarów i usług, to wrzucaniu na rynek kolejnych miliardów powoduje jedynie, że w praktyce cena tychże towarów i usług rośnie, albo inaczej mówiąc - spada siła nabywcza poszczególnych jednostek pieniądza. Ale niestety usłyszałem, że jakieś niezrozumiałe głupoty opowiadam.
I widzę jak bardzo PiSowi w to graj, bo ciemną masą znacznie łatwiej manipulować. Oczywiście dla niepoznaki chcą stawiać w kalendarzu pomniki Kopernikowi (planowane wprowadzenie Dnia Nauki Polskiej). Ale tak naprawdę dla zachowania władzy pielęgnują w narodzie zacofanie, uwielbiają jego prymitywizm i hołubią tępotę. Toteż kręcą wątpliwej jakości kino o Zenku i sieją propagandę w telewizji, która dla wielu tych prostych osób jest niestety jedynym źródłem wiedzy.
No cóż, jak widać Ministerstwo Prawdy działa bardzo skutecznie.
Jak na moje to Orwell by się uśmiał.
I teraz wracając do tego, co co napisał na Tłiterze Prezydent Duda, to to się wpisuje właśnie w tą politykę omamiania narodu. Duda chce pokazać, jacy to my jesteśmy skrzywdzeni, i że PiS na to nie pozwoli. I naród widzi, jaką silną mamy władzę, która będzie walczyć o to co nam należne!
Ale w rzeczywistości PiSowi nasza izolacja na arenie międzynarodowej jest nawet na rękę, bo mimo, że to jest jednak kiepskie jeśli chodzi o sprawy wizerunkowe poza granicami, to przynajmniej nikt się nie będzie wpieprzał w naszą piaskownicę: w nasze zmiany w sądownictwie, w naszą konstytucję. Zaś to, że polski prezydent nie będzie mógł wygłosić przemówienia podczas Światowego Forum Holokaustu w Izraelu, które jest taką trochę alternatywą do tej polskich uroczystości związanych z obchodami wyzwolenia Auschwitz, wynika z trzech rzeczy, o których Pan Duda już nie wspomniał:
- Po pierwsze z fatalnych stosunków dyplomatycznych z Izraelem spowodowanych wydarzeniami z 2019 r. (więcej tu: https://tiny.pl/t23d8 )
- Po drugie z tego, że główne obchody 75. rocznicy wyzwolenia Auschwitz powinny mieć tak naprawdę miejsce w Polsce, bo to tutaj jest Auschwitz i tutaj miał miejsce Holokaust, ale niestety nieudolna polityka zagraniczna Polski spowodowała, że to Izrael lepiej wypromował swoje alternatywne uroczystości i w praktyce stał się głównym organizatorem tych obchodów
- Po trzecie Prezydent Duda zaznaczył, że na Światowym Forum Holokaustu chce mieć możliwość wypowiedzenia się na temat tego, że to Polska była główną ofiarą II WŚ, a nie, jak twierdzi Putinm, że była jej prowodyrem. A tymczasem Światowe Forum Holokaustu dotyczy Holokaustu, czyli zagłady Żydów, więc temat Polski byłby trochę z boku tego wszystkiego. I nie dziwię się Izraelowi, że w tych okolicznościach nie widzi sensu zapraszania Dudy, który tak naprawdę tę okazję chciałby wykorzystać głównie do tego, by kontynuować ostatnią kłótnię z Putinem. Izrael nie chce się w to mieszać.
Żeby nie było - nie chcę się wdawać w dyskusję kto lepszy: PO, czy PiS. Po prostu opisałem swoją opinię w oparciu o konkretne fakty i nic więcej nie mam do dodania :)
PS. Ło matko, ale się rozpisałem! Sorry! :D
0
Suarez miał w końcówce meczu świetną sytuację na podwyższenie wyniku na 3:1. Następna akcja Espanyolu zakończyła się golem i wyrównaniem. Mało kto to tutaj zauważa, ale przez tę jedną sytuację nie potrafię dać pozytywnej oceny Suarezowi. Mam wrażenie, że ta sytuacja w równej mierze rzutowała na wynik co czerwona kartka dla De Jonga.
0
Jak dla mnie to może zacząć słabo, byleby zacnie skończył!
0
@Lisek Może od razu wprowadźmy margines błędu w liczbie zawodników w drużynie. Przecież każdy może się pomylić w liczeniu, więc przyjmijmy, że +1 zawodnik w drużynie mieści się w granicach błędu. A do tego dołóżmy przepis, że ustalenie czy doszło do przekroczenie przez piłkę linii bramkowej, czy też nie, też powinno mieć jakiś margines błędu. Dlatego proponuję, żeby zaliczyć gola, kiedy piłka będzie tak +/- 12 cm od linii bramkowej.
0
@Murazor Oj tam zaraz deklasacja. Skoro 1-27 może zwycięstwem, to 3-17 tym bardziej :)
0
@Avada Kedavra Jeśli coś było pisane na ten temat, to po prostu ominąłem. Ja tam źle naszych chłopaków nie oceniam, bo też w takich quizach słabo wypadam, bo pod presją czasu zawsze słabo myślę :D Ja tylko sugeruję, że na przyszłość jakiś literek Red Bulla mógłby wjechać przed takimi zawodami ;D
1
Hej, Redakcjo, co tak słabo w rewanżu QUIZU POD NAPIĘCIEM? Błażejowi i Karolowi ewidentnie brakowało jakiegoś energetyka przed Quizem, bo strasznie flegamtycznie grali :)
Za to chłopaki z Real Madryt.pl dużo energii, humoru, no i przede wszystkim widać, że naprawdę się pasjonują futbolem, bo wiedzę mają sporą. Brawo dla nich!
I życzenia motywacji do poszerzania wiedzy o futbolu dla naszej redakcji!
https://www.facebook.com/etotopl/videos/534552927401871/?v=534552927401871
0
Messi czy Ronaldo?
Oczywiście, że Ronaldo. Przecież wczoraj w Dubaju odebrał nagrodę "Coś tam coś tam soccer".
0
@Nano22 u mnie wpisanie w poscie słowa Barca powodowało, że po opublikowania tego posta zamiast tegoż słowa Barca wyświetlało się słowo Real :)
0
@kombo13 @Odesseiron @DanielVeB dzięki za info.
Obecne Camp Nou miałem okazję zobaczyć. Ale nowe będzie jeszcze lepsze! :)
0
@BARCA_FOR_EVER Nie zgodzę się. Okres 2010-2019 to nie dekada. To lata 2010. (dwa tysiące dziesiąte). Można też napisać, że to ostatnie dziesięć lat, dziesięciolecie. Ale nie można tego okresu nazwać dekadą. Druga dekada XXI w. zaczęła się 01.01 2011 r. i skończy się 31.12.2020 r.
4
Całę szczęście, że ten cały Dzień Niewiniątek się kończy, bo zamiana słowa "B a r c a" na "Real" na LR doprowadza mnie do szału :)
1
Mam pytanie. Zbliża się koniec roku, czas podsumowań i wymyślania sobie celów. Nasz klub parę lat temu wymyślił sobie cel w postaci przebudowy stadionu. Był jeden projekt, potem następny. Czy coś wiadomo w tej kwestii? Czy też może wszystkie dotąd przedstawione projekty umarły? Pytam, bo wszystkie wielkie kluby powolutku biorą się za modernizację swoich obiektów i Camp Nou, choć kultowy, już od dawna nie jest w europejskim topie. Oglądanie meczów Barcy na zmodernizowany Cam Nou jest czymś, czego szczerze mówiąc nie mogę się doczekać. Pełne zadaszenie, nowa, ładna fasada, wyrównanie korony - to mi się marzy.
0
@kewin ja widzę ten artykuł z dzisiejszą datą.
https://www.abc.es/deportes/futbol/abci-arturo-vidal-denuncia-barca-impago-24-millones-euros-201912272145_noticia.html
4
Nie zdziwie się jeśli okaże się że to tylko jeden z tych fake newsów z okazji dzisiejszego Dnia Niewiniątek. Hiszpańskie media mają żenujący poziom humoru, polegający na pisaniu zwykłych fake newsów, bardziej wkurzających niż śmiesznych.
0
@BARCA_FOR_EVER Dekada się kończy dopiero za rok. Może jeszcze się pozmieniać ta klasyfikacja.
2
@jedrek7000 Ostatnio furorę robią te kalendarze: https://ariestre.shoplo.com/collection/frontpage/2020-calendar
0
@BARCA_FOR_EVER Tak tylko gwoli ścisłości wyjaśnię, że powyższe dane nie dotyczą dekady tylko lat 2010-2019. Ten okres to nie dekada, tylko lata 2010. (dwa tysiące dziesiąte). Bieżąca dekada zaczęła się 01.01.2011 r. i zakończy się 31.12.2020 r., czyli dopiero za ponad rok.
0
@matirix20 14.02 do kin wchodzi ZENEK, 21.02 BAD BOY. W lutym będę kina omijał szerokim łukiem :)
0
@FDJ inwestycja na lata :)