Scaver
Dołączył/a: luty 2014
7 obserwujących
4 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@kolagadawid
Przyznaję, że nie mam siły kontynuować dyskusji, chociaż mógłbym argumentować dalej. Rozstańmy się w pokoju. :)
Zwrócę tylko uwagę na to, że, nie wiem czemu, fakty nam się nie pokrywają w zakresie legalizacji małżeństw homoseksualnych. Bazując na dosyć podstawowych źródłach szybko znalazłem następujące:
https://en.wikipedia.org/wiki/Same-sex_marriage_in_the_United_Kingdom
https://en.wikipedia.org/wiki/Marriage_(Same_Sex_Couples)_Act_2013
https://en.wikipedia.org/wiki/Marriage_and_Civil_Partnership_(Scotland)_Act_2014
https://en.wikipedia.org/wiki/Same-sex_marriage_in_France
https://en.wikipedia.org/wiki/Recognition_of_same-sex_unions_in_Europe
Szczerze powiem, że się zdziwiłem, gdy to zakwestionowałeś.
0
@kolagadawid
Mam wrażenie, że cały czas się nie rozumiemy, a pisząc precyzyjniej, że atakujesz chochoła (https://en.wikipedia.org/wiki/Straw_man), zakładam, że niecelowo, po prostu mamy jakiś problem z komunikacją.
Wróćmy do początku. Twoja oryginalna teza brzmiała następująco: nie można zawrzeć małżeńskiego związku homoseksualnego, ponieważ taki byt nie jest rozpoznawany przez język polski.
(tak odczytuję następującą wymianę:
"Nikt nie ma prawa decydować z kim mogę zabrać małżeństwo bo to ja o tym decyduje"
- Nie, nie Ty, tylko język polski.)
Moja odpowiedź była dwuczęściowa i składała się z:
1) przypomnienia, że fakt, że coś jest lub nie jest częścią języka nie oznacza jeszcze, że istnieje lub nie/jest możliwe lub nie, ponieważ język pełni funkcję opisową w stosunku do rzeczywistości. Rozpoznanie nowych warunków sprawia, że język musi się do nich dostosować (np. nadanie prawa do głosowania kobietom niewątpliwie wymusiło zaktualizowanie definicji takim wyrazom jak "wyborca", nieprawdaż?).
2) Uargumentowania zdania, że związek wyrazów "małżeństwo homoseksualne" nie jest wewnętrznie sprzeczny, a zatem zmiana rzeczywistości prawnej (czyli stanu faktycznego) w efekcie prawdopodobnie doprowadzi do zmiany definicji słownikowej (do tego służyło przywołanie opinii p. profesor).
Twój argument jest tym dziwniejszy, że rzeczywistość prawna już go wyprzedza - przecież wiele krajów małżeństwa homoseksualne zalegalizowało. Mimo to, definicje słownikowe pozostają często niedostosowane do szybko zmieniającej się rzeczywistości (np. słownik oxfordzki tylko wzmiankuje małżeństwa jednopłciowe, podczas gdy Merriam-Webster zawiera już pełną i możliwie najszerszą definicję). To nie oznacza, że mamy jakiś problem logiczny, tylko dynamicznie postępujące zmiany w kwestiach społecznych.
0
@kolagadawid
Cytat:
"W nosie mam opinię eksperta na oczywiste, potwierdzone fakty. Jeśli zasady matematyki mówią że 2+2 jest równe 4, a profesor matematyki powie, że 2+2 jest 5 - to 2+2 nadal jest równe 4, BEZ WZGLĘDU na komentarz eksperta w tym temacie."
Albo twierdzenia "2+2=4" i "małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny" należą do tej samej kategorii zdań, albo nie. Jeżeli nie, niczego nie obaliłeś, ponieważ Twój kontrprzykład nie odnosi się do tematu. Jeżeli tak, proszę, uwspólnij je.
0
@kolagadawid
Czekałem na porównanie do matematyki. Załóżmy na chwilę, że "2+2=4" to prawda analityczna, konieczna, prawdziwa we wszystkich możliwych światach (PWS). Plantinga twierdzi, że tego typu twierdzenia kwalifikują się nawet jako tzw. "self-evident truths". Naprawdę, chcesz powiedzieć, że zestawienie "2+2=4" oraz "małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny" wygląda w tym kontekście sensownie? Jeśli tak, nie mamy po co kontynuować.
0
@kolagadawid
Sorry, ale tego nie można zostawić bez komentarza eksperta. Oddajemy głos pani prof. Małgorzacie Marcajnik
"Proszę o komentarz na temat małżeństw homoseksualnych. Pytanie 1: czy zestawienie dwóch słów: małżeństwo homoseksualne jest oksymoronem, czy nie? Wydaje mi się, że w świetle definicji małżeństwa zaczerpniętej ze Słownika języka polskiego PWN jest to oksymoron. Nie wszyscy się jednak z tym zgadzają.
Pytanie 2: która forma jest prawidłowa małżeństwo homoseksualne czy związek homoseksualny?
Ad 1. W świetle obowiązującego obecnie w Polsce prawa połączenie polskich słów małżeństwo homoseksualne tworzy nie tyle oksymoron, co związek słów nie mający desygnatu (odniesienia do rzeczywistości). Oksymoron – jak wiadomo – to połączenie słów mających sprzeczne, wykluczające się elementy znaczenia, np. sucha woda. Takie połączenie ze słownikowego punktu widzenia jest nielogiczne, choć może być świadomym zabiegiem stosowanym przez poetów czy oratorów, mającym na celu wydobycie nowych, zaskakujących czy skomplikowanych sensów, zmuszających odbiorcę do refleksji. Związek słów małżeństwo homoseksualne nie jest nielogiczny – odsyła jedynie do rzeczywistości w Polsce nieusankcjonowanej.
Ad 2. Zgodnie z przedstawioną interpretacją tylko wyrażenie związek homoseksualny (nie małżeństwo homoseksualne) ma w polskich realiach społeczno-prawnych odniesienie do rzeczywistości."
Źródło: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/malzenstwo-homoseksualne;6045.html
Poza tym, język o niczym nie decyduje, język się dostosowuje do rzeczywistości, a nie ją kreuje.
0
@AdrianGajewski2005
https://iopscience.iop.org/article/10.1088/1748-9326/11/4/048002
Polecam zajrzeć.
1
@NGTRX
Cóż, sieć to dosyć ogólne pojęcie, natomiast taką platformę jak Youtube niewątpliwie uznałbym za prywatną. Zresztą, nikogo (prawie?) nie dziwi usuwanie tutaj komentarzy, a treści na Youtube czy Facebook'u już tak - mimo, że powód jest ten sam, złamanie regulaminu korzystania z usług serwisu.
Oceny postępowania koncernów się nie podejmę w tym kontekście, bo to temat-rzeka, a poza tym nie znam dokładnie przypadku.
4
@Colon @NGTRX
Późno jest, więc będę się streszczał. "Wolność słowa", jak rozumiem, dotyczy sfery ingerencji państwa, a nie przestrzeni prywatnej. Tzn. mogę oczekiwać, że (pod pewnymi rygorami, mimo wszystko) nie będę przez aparat państwa represjonowany za wypowiadanie swoich poglądów, natomiast nie mogę oczekiwać, że ktokolwiek będzie zapewniał mi platformę do robienia tego.
https://xkcd.com/1357/
:)
0
@4drian0 @kuz @KapiFCB
Ale Cień Mordoru to właśnie jest pierwsza część, druga to Cień Wojny. :)
4
@Michalowsky99
Po raz kolejny wrzucam tutaj ten sam zestaw, zastanawiając się, czy adresat otworzy chociaż jeden artykuł i go przeczyta.
Homoseksualizm a parafilie - https://link.springer.com/article/10.1007/s10508-012-9900-3
Problemy z parafiliami w DSM-5: https://link.springer.com/article/10.1007/s11920-013-0363-6
Wykreślenie homoseksualizmu z DSM: https://www.mdpi.com/2076-328X/5/4/565
Podstawowe informacje American Psychological Association na temat orientacji seksualnej i orientacji innych niż heteroseksualna: https://www.apa.org/topics/lgbt/orientation.aspx
Stanowisko APA (American Psychiatric Association) dotyczące relacji homoseksualnych: https://www.psychiatry.org/File%20Library/About-APA/Organization-Documents-Policies/Policies/Position-2013-Homosexuality.pdf
8
@ściah
Piszesz: "Wolność słowa i wyznania. Z tym nie ma co polemizować, a Twoje porównania są dość niesmaczne."
Fakty:
"Wyrok Trybunału został wydany w związku z wnioskiem Prokuratora Generalnego, który artykułowi 138 Kodeksu wykroczeń w części, w jakiej penalizuje odmowę świadczenia usługi bez uzasadnionej przyczyny postawił trzy zarzuty.
1. Pierwszy dotyczył braku proporcjonalności między efektami zaskarżonej regulacji a ciężarami i ograniczeniami nałożonymi podmiot, który zawodowo zajmuje się świadczeniem usług (brak adekwatności penalizacji odmowy świadczenia usług do celów, które przepis ten miał osiągnąć; art. 2 Konstytucji)
[...]
Dokonując oceny zgodności w odniesieniu do pierwszego (najszerszego) z zarzutów, Trybunał stwierdził, że reakcja prawodawcy polegająca na penalizacji odmowy świadczenia usług przez osobę zajmującą się zawodowo ich świadczeniem (nawet umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny) jest nieadekwatna do celu legislacyjnego, jaki ma spełniać art. 138 Kodeksu wykroczeń, a przez to narusza art. 2 Konstytucji.
[...]
Trybunał Konstytucyjny uznał za zbędne orzekanie o zarzutach drugim i trzecim, gdyż wyrok o niekonstytucyjności całej kwestionowanej normy z perspektywy art. 2 Konstytucji uczynił dalsze postępowanie bezprzedmiotowym."
Źródło: http://trybunal.gov.pl/postepowanie-i-orzeczenia/komunikaty-prasowe/komunikaty-po/art/10679-odmowa-swiadczenia-uslugi-ze-wzgledu-na-wolnosc-sumienia-i-religii-uslugodawcy/
TK nie odnosił się zatem do kwestii wolności religijnej czy sumienia.
Ja eksperta udawać nie zamierzam, w ogóle nie jestem prawnikiem. Odsyłam do źródła, tam są dokumenty związane ze sprawą, np. polecam przeczytać K 16/17 - wniosek Prokuratora Generalnego, str. 33-38.
A tak na marginesie, jeżeli nie widzisz nic niestosownego w cytowaniu reguł starotestamentowych, z których można wywodzić np. postulat kary śmierci za stosunki homoseksualne, to właściwie nie wiem, czy mamy o czym rozmawiać.
0
Może się mylę, ale mieszacie tutaj etykę normatywną i metaetykę, a to ta druga ma za cel odpowiedź na pytania o źródła moralności w sensie identyfikacji znaczeń podstawowych pojęć i określenia, czy sądy moralne mogą być prawdziwe. Ponadto, pisząc o moralności, masz na myśli realizm moralny, czy np. zasady kontraktu społecznego? Teorie moralne są różne, wiele nie wymaga odniesienia do Boga mimo akceptacji tezy o istnieniu prawd moralnych. Istnieją też teorie non-kognitywistyczne czy teorie błędu.
https://plato.stanford.edu/entries/metaethics/
https://plato.stanford.edu/entries/moral-realism/
https://philpapers.org/rec/CUNTMF (Cuneo i Shafer-Landau, non-naturalizm moralny)
1
Masz link do tego artykułu z BBC? Jeśli masz ten na myśli: https://www.bbc.com/news/world-us-canada-40407057; to nic nie widzę tutaj o interwencji organów ścigania, trudno byłoby więc mówić o identycznej reakcji.
Zresztą, @Ratamahatta nie użył sformułowania "tylko", więc właściwie nie rozumiem, po co pisałeś ten post.
0
Niestety nie wiem, o jakich tekstach piszesz, bo część postów na początku dyskusji została usunięta, zanim miałem okazję je przeczytać. Nie mogę zatem ich oceniać.
1
"Jeżeli nie jesteś katolikiem to skąd wiesz czym kierować się ma katolik?"
To nie jest wiedza tajemna, Katechizm KK może czytać i znać zarówno osoba wierząca, jak i niewierząca, nieprawdaż?
1
Trochę off-topic, bo nie o lekcjach religii, ale zainteresował mnie ten wątek. :)
"Poza tym skąd pewność, że chrześcijanie wierzący w Boga i Muzułmanie wierzący w Allaha nie wierzą de facto w tego samego boga?"
To znaczy? Muzułmanie zdaje się twierdzą, że ich objawienie jest najnowszym i ostatnim, a chrześcijanie go nie akceptują, więc trudno twierdzić, że Bóg chrześcijański i Bóg muzułmański są tożsami.
Spójrzmy na to w ten sposób: "The indiscernibility of identicals - For any x and y, if x is identical to y, then x and y have all the same properties." (przepraszam za angielski, ale łatwiej znaleźć źródła - to za wiki; https://en.wikipedia.org/wiki/Identity_of_indiscernibles).
Czyli, jeżeli dwa obiekty są identyczne, oczekiwalibyśmy, że będą posiadały wszystkie jednakowe własności. Czy tak jest w przypadku Bóg chrześcijański/Bóg muzułmański? Raczej nie. Już sam fakt, że chrześcijanie akceptują dogmat Trójcy Świętej powinien być wystarczający do wykazania, że tak nie jest.
2
O rany, ale zadanie. :)
Nie chciałbym dokonać rzezi na metaetyce, przeczytałem tylko kilka artykułów na ten temat, dopiero się zabieram do książki, która musi poczekać na spokojniejszy czas. Plus wszystko było po angielsku, więc mam problem z tłumaczeniem pojęć, bo na pewno mają swoje specyficzne nazwy. Ale spróbuję wymienić:
- jakaś forma teizmu (podpinam tutaj różne wersje, DCT, tomizm etc.)
- naturalizm: moralne własności (atrybuty? => moral properties w każdym razie) są identyczne z albo redukowalne do własności naturalnych
- non-naturalizm: moralne własności nie są identyczne z albo redukowalne do własności naturalnych w żadnym interesującym znaczeniu koncepcji "naturalizmu".
To tak w skrócie. Naprawdę bardzo dużym. Nie uwzględniłem na przykład w ogóle wersji anty-realistyczych.
1
Zdajesz się w pierwszym poście oferować fałszywą dychotomię między religią/wiarą i nauką jako możliwymi źródłami moralności. Nie chciałbym zbyt głęboko wchodzić w dyskusje filozoficzne, ale istnieją pozycje argumentujące za realizmem moralnym, które są non-naturalistyczne i nie wymagają odwołań do Boga. Ze współczesnych filozofów opisujących takie systemy polecam Russa Shafer-Landau (sorry, ale nie wiem, czy takie nazwisko w naszym języku się odmienia).
Tutaj jeden z jego nowszych artykułów: https://link.springer.com/article/10.1007/s11098-013-0277-5
Ogólnie o non-naturalizmie moralnym:
https://plato.stanford.edu/entries/moral-non-naturalism/
1
"teoria z Bogiem ma pewną wyższość, bo odpowiada na pytania...
jakie? Świat powstał na prawach fizyki, ale co/kto stworzył fizykę?- ciach, Bóg.."
Chyba trochę upraszczasz? :)
Akurat prof. Hellera nie czytałem, widziałem tylko kiedyś jego dyskusję z Dennettem, ale mogę polecić w zakresie filozofii katolickiej książki dr. Edwarda Fesera, eksperta od tomizmu. Chociaż nie akceptuję proponowanej przez niego metafizyki, to jego argumenty są naprawdę interesujące. Natomiast warto zauważyć, że ani Heller, ani Feser nie mieszają Boga do nauki. Heller wręcz, jak tak patrzę na podsumowanie jego poglądów na wiki, (wiem, wiem, są lepsze źródła, możesz mnie poprawić, jeśli się mylę), krytykuje próby konstruowania argumentów na bazie współczesnej kosmologii, z czego znany jest np. dr William Lane Craig.
3
Masz tupet. Już pominę milczeniem te autorytatywne twierdzenia o tym, co to nie jest powodem istnienia człowieka i czego to homoseksualiści nie "uczą" dzieci (sic!). Nawet nie rozumiesz pojęć, którymi rzucasz na prawo i lewo w dyskusji, a potem masz czelność pisać "podstawa biologii." Tutaj link do Wikipedii, żeby nie strzelać z armaty do komara, wyjaśniający formalne ujęcie "zboczenia" w kontekście seksualnym: https://pl.wikipedia.org/wiki/Parafilia.
A tutaj artykuły naukowe:
Homoseksualizm a parafilie - https://link.springer.com/article/10.1007/s10508-012-9900-3
Problemy z parafiliami w DSM-5: https://link.springer.com/article/10.1007/s11920-013-0363-6
Wykreślenie homoseksualizmu z DSM: https://www.mdpi.com/2076-328X/5/4/565
4
O matko, a myślałem, że Gish gallop w tekście jest niewykonalny, a tu proszę - marksizm kulturowy, seksualizacja, zarzuty o dogmatyzację, przeciwieństwo zdrowego i normalnego - czyli niezdrowe i nienormalne, etc, etc, etc.
"Małżeństwo, to z definicji związek kobiety i mężczyzny."
To ciekawe. Oczywiście, zgodnie z bieżącą definicją w sensie prawnym w warunkach polskich, masz rację. I zmiany tej definicji domagają się osoby, które uważają, że jest ona dyskryminująca wobec osób homoseksualnych. Jest to zatem równie skuteczny argument, jak stwierdzenie, że przed wprowadzeniem praw wyborczych dla kobiet, wyborca z definicji musiał być mężczyzną.
Jeszcze dorzucę: "Prawda to prawda i nie można jej zmieniać tylko dlatego, bo ktoś tak chce, bądź nawet, jeśli większość jest za tym." Uważasz, że małżeństwo to jakiś obiekt abstrakcyjny, posiadający własny status ontologiczny, czy co? Bo dla większości to jest instytucja sankcjonowania prawnie i społecznie, ewentualnie jeszcze religijnie. Tak, jak zmianom podlegają przepisy ruchu drogowego, dziedziczenia i wiele innych, tak będą im podlegać kwestie rozumienia małżeństwa i żadna "prawda" na tym nie cierpi.
Jeszcze od strony językowej: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/malzenstwo-homoseksualne;6045.html
Cytat:
"Proszę o komentarz na temat małżeństw homoseksualnych. Pytanie 1: czy zestawienie dwóch słów: małżeństwo homoseksualne jest oksymoronem, czy nie? Wydaje mi się, że w świetle definicji małżeństwa zaczerpniętej ze Słownika języka polskiego PWN jest to oksymoron. Nie wszyscy się jednak z tym zgadzają.
Ad 1. W świetle obowiązującego obecnie w Polsce prawa połączenie polskich słów małżeństwo homoseksualne tworzy nie tyle oksymoron, co związek słów nie mający desygnatu (odniesienia do rzeczywistości). Oksymoron – jak wiadomo – to połączenie słów mających sprzeczne, wykluczające się elementy znaczenia, np. sucha woda. Takie połączenie ze słownikowego punktu widzenia jest nielogiczne, choć może być świadomym zabiegiem stosowanym przez poetów czy oratorów, mającym na celu wydobycie nowych, zaskakujących czy skomplikowanych sensów, zmuszających odbiorcę do refleksji. Związek słów małżeństwo homoseksualne nie jest nielogiczny – odsyła jedynie do rzeczywistości w Polsce nieusankcjonowanej."
Koniec cytatu
"1. Małżeństwo jest po to, by stworzyć Rodzinę, czyli min. 2+1."
Właśnie, chrzanić osoby, które nie chcą lub nie mogą mieć dzieci, odebrać im prawa małżeńskie. To też jakaś konkluzja z definicji (Kant pozdrawia)? Zresztą, ten kontrargument podniósł już chyba sebasek, więc tylko go powtarzam.
https://en.wikipedia.org/wiki/Analytic%E2%80%93synthetic_distinction
1
Zobacz blog Seana Carrolla - jest fizykiem teoretycznym z Caltechu specjalizującym się w kosmologii. Może Cię zainteresuje.
https://www.preposterousuniverse.com/blog/
0
Naukowe: "Krótka historia czasu" Hawkinga i "Nowa perspektywa. Pochodzenie życia, świadomości i Wszechświata" Seana Carrolla (kosmolog z Caltechu). Nie wiem, czy trzeba je przeczytać, ale na pewno warto.
Z dosyć przystępnej ekonomii (tzn. niepodręcznikowej) warta uwagi jest np. "Cena nierówności" Stiglitza - niezależnie od tego, czy z poglądami autora się zgadzamy czy nie.
0
Zastanawiam się, jak odpowiedzieć. Po pierwsze, żeby była jasność, nie zajmuję w tej dyskusji prorządowego stanowiska, tzn. wrzuciłem powyższy tekst w odpowiedzi na zadane pytanie, nie oceniam jego zasadności. Po drugie, ekonomię emerytalną trochę znam, ale raczej na gruncie teoretycznym, niż z konkretnych i szczegółowych rozwiązań zastosowanych w Polsce.
Ponadto, nie do końca rozumiem pytanie. Nie mam czasu na szukanie informacji o wszystkich grupach, więc tylko odrobinę o sędziach:
https://www.rp.pl/Rzecz-o-prawie/301319975-Stan-spoczynku-sedziego-nie-jest-emerytura.html
https://www.podatki.biz/interpretacje/0207040.txt
Zgodnie z powyższymi są oni wyłączeni z uczestnictwa w powszechnym systemie emerytalnym. W związku z tym albo twierdzenie o "nierówności" jest w tym kontekście niepoprawne, ponieważ ta kwestia (opodatkowanie emerytur) ich nie dotyczy, albo argumentem jest właśnie to, że obowiązują ich inne przepisy i kwestionujesz to, czy jakakolwiek grupa zawodowa powinna podlegać odrębnym regulacjom, jeżeli tworzony jest system powszechny. To może być uzasadniona obiekcja, ale to temat na długą dyskusję (zbyt długą na LR) - najpierw należałoby sprawdzić, czy rzeczywiście otrzymywane przez nich świadczenia nie podlegają opodatkowaniu (nie wiem tego), a następnie przejść do właściwej debaty, wszak nie każde wyłączenie spod generalnej reguły godzi w zasady równości.
0
Jeżeli dobrze rozumiem postawione pytanie, to poniżej odpowiedź ze strony rządu na propozycję zwolnienia z opodatkowania świadczeń pobieranych przez emerytów (i rencistów?).
https://www.prawo.pl/prawo/opodatkowanie-emerytury-odpowiedz-ministerstwa,290418.html
0
https://www.apa.org/topics/lgbt/orientation
Podstawowe informacje American Psychological Association na temat orientacji seksualnej oraz dotyczące orientacji innych niż heteroseksualna.
https://www.mdpi.com/2076-328X/5/4/565
Artykuł naukowy podsumowujący rozwój teorii i poglądów w środowisku naukowym na temat homoseksualizmu.
2
Jeżeli Twoją intencją było wyłącznie stwierdzenie, że punkt 1 to obłuda lub propaganda, to podtrzymuję zdanie, że jest to kwestia odrębna, której mieszanie z prawdziwością lub fałszywością sądu do niczego nie prowadzi. Powiedziałbym wręcz, że w formalnej dyskusji uznałbym to za próbę zmiany tematu, czyli tzw. "red herring".
Celowo upraszczałem przykład, bo prawo gospodarcze znam jedynie pobieżnie. Twoje przeformułowanie nie zmienia jednak, według mnie, kluczowej kwestii. Część klientów wciąż została oszukana przez przedsiębiorstwo, ponieważ nie spełniono wobec nich świadczeń, które im obiecano. Zmieniłeś natomiast percepcję drugiego przedsiębiorstwa, bo wydaje się, że "nic nie robią i tylko krytykują". Znowu rozszerzasz analizę, koncentrując się na tym, jak postrzegany jest formułujący argument. W jednym momencie powinniśmy skupić się na jednej kwestii, w tym wypadku na tym, czy strona, która złożyła swoim klientom ofertę, wywiązała się z niej.
Co do punktu 2, rozumiem, że odpowiedzią na pytanie "czy słowa przyszłej premier, wypowiedziane w podsumowaniu formalnej debaty w ogólnopolskiej telewizji, które dodatkowo nie zostają wygłoszone po raz pierwszy, tylko stanowią kontynuację narracji, niespójnej, ale jednak, mogą zostać uznane za obietnicę wyborczą?" jest "Ale nie ma mowy o niespełnionych obietnicach!"?
Jeżeli tak, czy uznajemy, że politycy mogą sobie chodzić dokąd chcą i kiedy chcą, mówić co chcą i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za słowa, a od wszystkich wyborców oczekujemy znajomości długich, bezsensownych programów i projektów (już to widzę)? Czy takie działania nie są celowym wprowadzeniem w błąd, szczególnie tuż przed wyborami?
2
Twoje pytanie nie ma związku z prawdziwością lub fałszywością zarzutu niedotrzymania złożonej obietnicy wyborczej.
Teza: obietnica => 500 zł na każde dziecko; rzeczywistość => 3 miliony dzieci nieobjętych programem; konkluzja => obietnica niespełniona.
Twoje kontrargumenty (sformułowanie moje na podstawie Twoich poprzednich postów):
1) Bzdura, bo opozycja w ogóle nie chciała wprowadzić programu 500+.
2) Sprzeczne wypowiedzi ze strony polityków, zatem są wątpliwości, czy obietnica została złożona.
1) Całkowity brak związku z omawianą kwestią. Analogicznie: mamy na rynku dwa konkurujące przedsiębiorstwa, jedno reklamuje się promocją i w ten sposób przyciąga klientów. Promocja okazuje się być oszustwem. Drugiemu przedsiębiorstwu nie można zarzucić hipokryzji przy wytknięciu tego oszustwa, bo sami nie mieli takiej oferty w ogóle, a nawet jeśli, nie zmienia to nic w kwestii tego, czy oszustwo nastąpiło, czy nie.
2) Po pierwsze, brak jednoznacznego przekazu, którego skutkiem może być wprowadzenie w błąd głosujących, nie jest winą wyborców, tylko partii. Po drugie, 20.10.2015, pięć dni przed wyborami, w trakcie formalnej debaty transmitowanej w ogólnopolskiej telewizji, Beata Szydło powtórzyła słowa o "500 złotych na każde dziecko". Jeżeli to nie konstytuuje obietnicy wyborczej, co nią w takim razie jest?
3
Debata przedwyborcza 20.10.2015, Beata Szydło, podsumowanie: "Polacy chcą rozmawiać o dobrej zmianie. [...] Ta dobra zmiana to 500 złotych na każde dziecko na miesiąc [...].
0
Mylisz pojęcia dbałości o rozdział państwa i Kościoła na gruncie prawnym i zapewnienie neutralności światopoglądowej instytucji państwa z procesami powszechnej sekularyzacji. Jeżeli sądzisz, że pierwsze implikuje drugie, moim zdaniem nie masz racji. Co więcej, może być odwrotnie, patrz Hiszpania, która zlaicyzowała się po rządach współpracujących z Kościołem frankistów.