0

CD

O Casillasie zajęło mi cały post bo wydaje mi się że na jego temat należy mieć tylko jedną opinia - ponadczasowa legenda. Dał temu klubowi mnóstwo radości. Ja kibicuję swojej drużynie od 2004-2005 roku i czuję się całym sercem związany,to co dopiero musi czuć taki zawodnik jak Casillas. Co jak co ale zawodników który większość profesjonalnej kariery spędzili w jednym klubie należy wielbić w dzisiejszych czasach.

Z resztą ja np. nie uwielbiam Messiego za to że strzela bramki, asystuje itd. Ja go za to podziwiam, ale uwielbiam go za to że gra dla Barcelony. Za to że jest w tej drużynie i walczy dla nas od tylu lat. Takiego Cristiano mam wrażenie ogromna część osób uwielbia za to że nastrzela tych bramek w bród i potem wygrywają trofea. Choć i tak zauważyłem tendencje w której część kibiców RM śmieje się z takiego podejścia.

Krótko na temat innych piłkarzy:
1) Zidane - ostatnio przesiaduje często na RM.pl, przyznaje że troszkę odczuwam guilty pleasure gdy rywal się miota. Podejrzewam że w drugą stronę jest podobnie :) Tak czy siak Zidane to (personalna opinia) najlepszy gracz RM w historii. Nie mógłbym nigdy napisać takich świństw na temat najlepszego piłkarza w historii Barcelony (Messiego) cokolwiek by zrobił.
Krytyka - to co innego. Na prawdę nie chcę teraz wchodzić na stronę RM by cytować, ale tego jest tak dużo (wiesz o jakiego typu komentarzach mówię) że zastaawiam się kto to pisze. I skręca mnie w żołądku to jakich kibiców ma RM (i oczywiście podobnie nie uogólniam tutaj, ktoś kto jest normalny nie weźmie tej wypowiedzi do siebie :) ) Ludzie traktują tych graczy jak (za przeproszenie) ku*wy do odnoszenia sukcesów. Ci sami cholera jasna ludzi, Ci sami! Wychwalali Zidane'a pod niebiosa a teraz piszą takie rzygi że mi się odechciewa czytać. Dlaczego? Bo wyniki się skończyły. Piłkarze dla cholernie dużego procentu osób na RM.pl są jedynie środkiem do trofeów i nic więcej. Bo to przecież nie nowość że macie pewną manię wygrywania, "11-la-decima" argumenty w stylu "Real ma więcej mistrzostw hiszpanii niż Barca". I tak ludzie gadają i gadają. A no ma więcej, tylko co cię (tego chłopaczka co tak pisze) obchodzi to skoro w ostatnich 10 latach widziałeś tylko 2 ligi na oczy? Kibice Realu (nie uogólniając) taką tendencję do tego że nie ważne jak gramy, nie ważne kim, jesteśmy lepsi od Barcelony, zawsze będziemy, bo historycznie jesteśmy lepszym klubem. No i jesteście, ale co to kogo tak na prawdę obchodzi? Chodzi mi o to że ludzie w realu (i tu akurat nie mówię tylko o polskich kibicach, ale wrażenie na podstawie wywiadów zawodników, wypowiedzi trenerów, osób niegdyś związanych z klubem itd.) - macie manię wygrywania. Nie ważne czy puchar podnosi Ronaldo, Benzema czy Zidane. Ważne żeby wygrywać. Zidane był super wujek gdy wygrywał. i nie było by w tym nic nienormalnego gdyby to był taki średniak, jak Gomes. Cieszę się jak zagra lepiej ale potrafię po nim trochę pojechać jak kolejny mecz gra totalne zero. Natomiast legenda Realu Zinedine Zidane. No trzeba być kompletnym idiotą żeby go wyzywać.

2) Ramos - jest idiotą, ale to kolejny piłkarz który ma białe serce jak nikt inny. Nie chcę wyjść tu teraz na hipokrytę bo Barca też powoli odchodzi od tego modelu wychowanków i sprowadza gwiazdy jak Real zawsze, ale w Realu jest mnóstwo takich najemników... to tak szczerze między nami, mam nadzieję że nie masz mi za złe. W Realu często następują rotacje, piłkarz gra gorzej, idzie na sprzedanie, w Barcelonie piłkarze grają z perspektywą stałej współpracy. Aby uzyskać status stałego członka drużyny Realu - trzeba być kimś. jak właśnie taki Ronaldo, Marcelo czy Ramos. I pomimo że nie lubię żadnego z tych 3 panów to gdybym był kibicem Realu to bym w taki sposób nie traktował tych graczy. Również nie mówi o krytyce, mówię o czymś znacznie gorszym i bardziej porypanym co obserwowałem w ostatnich wpisach na stronie. Piszą to ludzie którzy stawiają ten klub, kibice RM. Ramos jest graczem który powinien mieć szacunek przynajmniej u swoich kibiców niezależnie od tego jakim inteligentem.

3) Pierwszego pożegnania Raula również nie zapomnę i zawsze mam w pamięci to gdy myślę o traktowaniu gwiazd przed Real. Dobrze się stało że się zrehabilitowali. Tak btw chciałbym ugólnić jedną rzecz. To nie tak że "Real jest taki dobry i opłaca im część pensji po zakończeniu kariery" :P Po prostu muszą się ich pozbyć a kluby które odpowiadają poziomem tych zawodników w momencie transfery nie stać na utrzymanie ich na poziomie który gwarantował Real. Więc żeby było jasne, to uzupełnianie pensji to nie jest forma "jaki ten Real hojny i dobrze traktuje legendy" tylko muszą ją uzupełnić aby się zawodnika pozbyć. Gdyby Iker szedł do takiego United to nikt by mu nie musiał pensji uzupełniać, ale że na United był za słaby i poszedł do Porto a oni go chcieli - to musieli pójść na ugodę :) Tak tylko w gwoli wyjaśnienia bo mówisz o tych uzupełnianiach jako gest szczodrośći ze strony klubu :)

"A teraz co robi Raul, który rzekomo został potraktowany jak ścierwo? pracuje w strukturach klubu".

It's called marketing, baby ;-) Transakcja korzystna zarówno dla klubu jak i dla Raula. 1) Real stać na eksperta w każdej dziedzinie i w kazdej cenie. Jeśli zatrudnia byłą klubową legendę to po to że znana twarz jest zawsze dobrze postrzegana marketingowo. To nie tak że robią mu teraz przysługę oferując ciepłą posadkę, jest twarzą Realu dla kibiców więc łatwy sposób na przychylność 2) Dają pieniążki (podejrzewam spore) to i ja bym pracował w Realu mimo że ich nienawidzę ;-) na pewno nie grałbym dla nich w piłkę (pomijając brak umiejętności :P) ale jakieś stanowisko cieplutkie organizacyjne - sign me in!

4) Pepe - zwierzętom nie należy się szacunek, Real powinien go kopnąć w dupę dużo szybciej.

5) Jeśli postępowaniem egoistycznym nazywamy obrona trykotu królewskich ze względu na serce i oddanie do tego klubu - to w takim razie od dziś kocham egoistów :)

I jeszcze jedno, ważne, które zawsze mam z tyłu głowy gdy myślę sobie jacy są kibice Realu Madryt (nie tylko w Polsce, ale też w Hiszpanii, czyli jakby nie patrzeć kraju pochodzenia). Gwizdy na Ronaldo? Gwizdy na Zidane'a? Poważnie? serio się pytam, poważnie? To ma jakoś ich zachęcić do roboty, zmobilizować? O Benzemie nie wspomnę bo rzeczywiście gra słabo ale no ludzie, może mam krótką pamięć ale nie pamiętam gwizdów na Barcę. Więcej gwizdów już było w stronę zarządu niż konkretnych piłkarzy. Każdy piłkarz w Barcelonie ma wsparcie, nawet taki Vermaelen. Pamiętam jak pojawił się po tej dłuższej kontuzji na boisku (w roku jego debiutu) każde dotknięcie jego piłki było skandowane oklaskami. To jest duch Barcelony.
Może to moje tylko wrażenie, może miłość do Barcy i "nienawiść" (w cudzysłowie bo to nie jest tak do końca nienawiść, wyrosłem z tej fazy ;p) do Realu przesłania mi obraz. Ale mam wrażenie że na prawdę w Realu jest coś takiego że nacisk na wygrywanie jest tak duży że gdy nie idzie, to kibice zamiast Cię wesprzeć, to pchają Cię w dół. I to też na zasadzie porównania że w Barcelonie podpisujesz kontrakt z myślą o tym by ten gracz zakończył tu karierę. W Realu - zobaczymy jak pograsz przez następne 2 sezony i jak się nie sprawdzisz to sprzedajemy Cię.
Takie wrażenie, takie odczucia... ta mania wielkość, te przekonanie o swojej niezachwianej potędze którą trzeba potwierdzać statystykami zamiast grą, miania wygrywania kosztem zawodników (legenda czy nie legenda, wygrywanie ponad wszystko).

0

Casillas to dziecko Realu Madryt, nie pamiętam bardziej oddanego zawodnika Królewskich który dysponowałby tak wielką klasą jak Iker. I nie mówię tylko w klubie ale także w reprezentacji Hiszpanii jak choćby podczas słynnego 4:0 z Włochami i "szacunek dla rywala!". Casillas to był prawdziwy madridistas i jeden z najlepszych bramkarzy jakich widziałem na oczy, z pewnością mój ulubiony, ponieważ grał w lidze hiszpańskiej którą uwielbiam, zawsze wybierałem Casillasa do mojej prywatnej 11 sezonu, kapitalny bramkarz i kapitał z krwi i kości.

Ostatnie lata gry Casillasa można oceniać różnie ale to nigdy nie był bramkarz słaby, pomimo słabszej formy. To raz. Dwa, bronił barw klubu którego kocha. Zawodnik nie musi schodzić ze sceny, ponieważ trener sam może posadzić piłkarza na ławce albo powiedzieć słuchaj, od dzisiaj ten bramkarz jest moim pierwszym piłkarze. Dokładnie tak jak zrobił to Mourinho z Lopezem który grał świetnie, wiem że potem nie był to najlepszy bramkarz na świecie ale Lopez był pewnym graczem królewskich, szczerze byłem zdziwiony jak odchodził z Madrytu. Z Barcelony nie trzeba nikogo wyganiać. O Xavim też się mówiło że "blokuje minuty młodszym i tylko kółeczka robił". Czas oczywiście pokazał (i poszczególne mecze Xaviego z ostatnich lat) jaką niebywała stabilność środka pola nadawał Xavi nawet w ostatnich latach swojej gry, ale! z biegiem czasu nie był już pewnym zawodnikiem podstawowego składu, inni piłkarze pukali do drzwi a Xavi się godził z siadaniem na ławce. (wiem że ławka u bramkarzy wygląda inaczej niż u graczy z pola). Tak czy inaczej pomimo tego "blokuje miejsca młodszym i robienia kółeczek" (w gruncie rzeczy z czym nie sposób się było nie zgodzić, Xavi dawał coraz mniej w ofensywie) nigdy go nie poniżał z Barcelony, nigdy go nie wypieprzał z klubu (w stylu: sprzedać tego należowanego typa, tylko kółka robi i jest wolny jak moja babcia) dużo ludzi pisało "okej, czas się skończył dla Xaviego, trzeba robić miejsca młodszym" i to jest fajne. Zdjecia z pożegnania Xaviego mam do dziś. Casillasa? Na sama myśl boli mnie w sercu. Stary Iker Casillas bronił bramki Realu Madryt przez 16 lat gry... 16 lat.... cokolwiek by nie zrobił (a nie zrobił moim zdaniem NIC złego, nadal dawał z siebie wszystko dla tej koszulki, dla herbu, dla drużyny, po prostu grał już gorzej niż w latach swojej świetności) to zasłużył na godne pożegnanie. I włóżmy między bajki "Iker sobie zażyczył takiego pożegnania". Ba, nawet gdyby Xavi zażyczył sobie czegoś takiego, to i tak odwalili by mu oprawę i jakąś uroczystą konferencje (choćby taką jaką zgotowano Masherano - filmik z wypowiedziami zawodników, podziękowania, a w dniu meczowym szpaler).
W sumie o tym właśnie mówię:
w skrócie przestał grać tak dobrze jak kiedyś (nie prezentował odpowiedniego poziomu, nie dawał nam ZWYCIESTW) - to nie należy mu się ogromny, dozgonny szacunek i pożegnanie godne kapitana Realu Madryt. Bo przez 2 lata grał gorzej i nie ustąpił miejsca w bramce. Ja już nawet tamtych 2 lat nie pamiętam, nie pamiętam tego co było złe. Ale pamiętam to co wspaniałe o Casillasie - wspaniałe interwencje i duch sportu.
A niestety wybacz pamiętam to co się działo zarówno na stronie fanowskiej jak i w klubie - ludzie go obrażali i WYZYWALI kapitana zespołu który od 16 lat tam grał, to dłużej niż kibicuję Barcelonie (Ronaldinho era). Natomiast klub wypuścił go tylnymi drzwiami, jakby to był jakiś Douglas.
W krytyce piłkarza nie ma nic złego - problem polega na tym jak się go żegna i jak się mówiło o nim tyllko dlatego że zagrał 2 słabsze sezony? :D No come on.

CDN

54

Jako że jest 2 w nocy i jutro i tak nie przeczyta tego więcej osób mogę chyba napisać taką może lekko kontrowersyjną opinię - dla mnie to jest właśnie powód dla którego osobiście uważam Real za klub żałosny (na pewnej płaszczyźnie która skreśla dla mnie ten klub w moich oczach). Nie mówię tu o trenerach, o wyczynach sportowych, o świetnych piłkarzach o niczym namacalnym. A o to jak się traktuje tam piłkarzy/trenerów, ba, legendy klubowe. W życiu nie powiedziałbym "spieprzaj dziadu" gdyby w trenerce nie szło Messiemu czy Xaviemu. Nigdy nie wyzywałbym od kretów Puyola, Maschrano, Iniestę czy Messiego.

Mam pewne wrażenie że status legendy w Realu się nie liczy. Nie w takim sensie że jest bezwartościowy ale byciem legendą nie wywalczasz sobie dozgonnego szacunku jaki posiadają gracze Barcelony, tacy jak Xavi, Iniesta, Valdes, Alves czy inni. Wiadomo o co chodzi i wiadomo że i u nas znajdzie się 2% przygłupów którzy będą pisać źle o nich (a przecież brak sympatii można wyrażać w kulturalny sposób) ale w Madrycie wydaje mi się to nagminne.
Może to trochę za daleko idąca teza opierając się jedynie na bazie dzieciaków (w dużej mierze, nikt dojrzały z RM.pl nie weźmie tego uogólnienia do siebie) z polskiej strony fanowskiej.

Jednak wydaje mi się że w Realu najważniejsze są sukcesy, ludzie którzy tam grają i wygrywają są sprawą drugorzędną bo za 5,10 lat i tak zostaną zjedzeni. Jak taki Mercelo. Chyba każdy nawet jeśli nie lubi tego gościa (z wiadomych przyczyn) uzna że to piłkarz geniusz. Nawet bez formy uważam Marcelo za prawdziwy przykład poświęcenia dla drużyny. Tak samo Ramosa (pomimo mojego braku sympatii. Jak widać brak sympatii nie musi się równać ze szkalowaniem jegomościa czy brakiem docenienia).

W Realu najważniejsze jest wygrywać, za wszelką cenę. Kibicując Barcelonie mam takie uczucie jakby bycia w takiej większej rodzinie. Jasne, my też chcemy wygrywać, ale u nas Iniesta zawsze będzie oklaskiwany, Puyol i Xavi zawsze będą wielbieni, a Messi zawsze będzie najlepszym piłkarzem na Ziemi jakiegokolwiek spadku formy by nie doznał (mam na myśli kontekst historyczny, nie że w danym momencie będzie najlepszy). To co naczytałem się na temat "idola" królewskich (Ronaldo) przechodzi moje wszelkie pojęcie. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego na Messiego nie ważne jak bardzo spadłby poziomem sportowym. W przynajmniej nie w takiej proporcji. By rzec dokładnie, wydaje mi się że może z 1% użytkowników mogłaby go z wiekiem szkalować.

Barcelona wydaje mi się przyjaźniejszym środowiskiem. W którym przywiazujemy się do ludzi bardziej niż do wyników jakie osiągną, w sposób bezgraniczny i na zawsze. W Realu szacunek stracili ludzie tacy jak Zidane, Casillas i Ronaldo... nic mnie już nie zdziwi.

0

Zapewniam Cię że za 60 mln nadal na rynku sa lepsze opcje niż Gomes :) Jeśli ktoś miałby tyle sypnąć, to musiałby to być klub bogaty/z czołówki. A chyba wydało się, że Gomes nie jest na poziomie drużyn z czołówki. Niestety.

0

oczywiście że nie znika, po prostu trafia tam gdzie normalnie by trafiła gdyby spojrzeć prawdziwe w oczy - to wszystko to jest rodzaj płacy, nie bez powodu te bonusy są tak cholernie spore (stosunkowo do rocznej pensji. Jak bonus może wynosić ponad 100% pensji? To niedorzeczne).
Są ukrywane, oczywiście nie w taki sposób że pieniądze nigdy nie lądują w sprawozdaniu finansowym. Chodzi o to że te wskaźniki które mierzą "czy klub ma zdrowe finanse" nie uwzględniają realnych kosztów związanych z pozyskiwaniem zawodników czy płaceniem im pensji. Tak jak ta "premia dla ojca Neymara 40 mln. Nie znam drugiej takiej premii dla agenta która by tyle wynosiła. A dlaczego? bo to tak na prawdę kasa dla rodziny Neymara, więc tym samym dla Neymara. A pieniądze poszły, tylko że są inaczej księgowane. Tak samo tutaj, pieniądze idą, gruuube pieniądze, natomiast wskaźniki nam pokażą że wszystko jest okej, potem (oczywiście mówię tylko hipotetycznie, nie zakładam że to się spełni) przyjdzie nowa władza do Barcelony i nagle się okaże że wcale nie jest tak pieknie finansowo a zawodników trzeba sprzedać by odciążyć budżet klubowy.

Zapis statusowy obejmuje że na płace nie może być więcej niż 70% budżetu. Jeśli poprzez sztuczki można REALNIE na płace wydawać koło 85% (gdzieś przeczytałem taki komentarz w sekcji komentarze, nie chce mi się jednak do niego powracać) to jest to niebezpieczne dla finansów klubu w dłuższej perspektywie. Bo bolączki wychodzą zawsze dopiero gdy następuje zmiana zarządu, który ma nową wizję na funkcjonowanie klubu i nagle się okazuje że sytuacja nie jest taka jaka by się wydawała.

Ja nie mówię że te pieniądze znikają. Nie znam się na księgowości klubów piłkarskich. Mówię tylko że działania zarządu, stosowane proporcje bonusów do podstawy płacy, premie, wynagrodzenia dla agenta Neymara, i wiele innych rzeczy - wszystko to jest dalekie od normalnych przypadków rynkowych w normalnie przebiegających transferach. Co daje podstawy do obaw. Skoro taki klub jak Barcelona musi przenosić (niedawno taka sytuacja była) 10-12 mln na inny rok obrachunkowy aby móc kupić zawodnika czy zapłacić pensję jakiemuś piłkarzowi. To wszystko trzyma się na tych niciach które mogą w każdej chwili puścić.

Liczę że sytuacja finansowa klubu będzie dobra, mimo wszystko pewnym jest że żaden piłkarz na świecie nie daje wkładu w drużynę w wysokości 100 mln euro rocznie. Pojedynczy piłkarz. Choćby weźmy przykład, Ronaldo odchodzi dziś z Realu. Real tego samego dnia nie traci nagle 100 mln euro w jeden rok. Ba, przychody nadal będą rosnąć nawet jeśli skończą sezon na 4 miejscu. Futbol to biznes daleko wybiegających poza tylko "ten piłkarz jest taki dobry że jak go sprzedadzą to drużyna przestrzenie generować zyski".
Klub dalej generuje zyski, bo to okropnie zmonetyzowany (tak się mówi?) biznes.

0

Sporadycznie się odzywam ostatnio, trochę z braku czasu, a trochę z braku tematów które dzielą naszą internetową społeczność (a tylko w takich lubię się wypowiadać). Tutaj moim zdaniem sprawa jest bardzo prosta i klarowna.

Moim zdaniem:
1. Kwota ta jest zbyt wysoka. POMIMO inflacji na rynku futbolowym to 100 mln brutto to jest już CHOLERNIE wysoka kwota. Za rok gry 100 mln, nie oszukujmy się, jeśli można powiedzieć że gdzieś pęka granica dobrego smaku a także opłacalności (bo przypominam Messi nie gra sam w tej drużynie, gra 11 na boisku a w kadrze mamy 20-kilku piłkarzy) to 100 mln euro!!!! rokrocznie na pensje jednego piłkarza to przekracza granice. Samo w sobie Barcelona uważam może płacić piłkarzom ile im się żywnie podoba, ale (i tu przechodza do pkt 2)
2. Należy pilnować limitów płacowych. Jak już ktoś wspominał w Realu ta struktura wygląda dużo lepiej, a uwierzcie mi, jedynym sposobem na to aby klub upadł z potęgi światowego futbolu to zła sytuacja finansowa, bo za nią podążają wszystkie inne nieszczęścia. I taka niestabilność w kontekście wzrostu cen za piłkarzy i płac jest nieakceptowalna. Bo spójrzmy prawdzie w oczy, w księgach Barcelony wynagrodzeniem piłkarza będzie "tylko" pensja czyli 71 mln. Natomiast AŻ PONAD 140 mln (SIC!) jest ukryte w formie bonusów i premii za przedłużenie kontraktu. Jeśli wiemy że możemy stracić stołki (mówię tu o rządzących w Barcelonie) to dajemy podstawę płacy która jakoś nam domknie się w limicie i wrzucimy aż 2-krotnie taką kwotę w jakieś inne miejsce które statut nie obowiązuje. Jednym słowem: kreatywna rachunkowość. Ukrywają zadłużenie i nieprzestrzeganie limitów które ich własny status stanowi poprzez ustalanie jakiś OKROPNIE wysokich zmiennych (które są w gruncie rzeczy zawsze podejrzanie pewne) bądź bonusów (jak w przypadku transferu Neymara, 40 mln premia dla "agenta" ojca Neymara czy teraz nowego kontraktu Messiego) które daleko odbiegają od standardów rynkowych. Co do transferów, nie znam drugiego klubu na świecie który bawi się w AŻ TAK spore zmienne przy KAŻDYM transferze. Np. przy transferze Gomesa to drugie tyle było w zmiennych, kiedy ostatnio widzieliśmy taką sytuację? Inni wpłacają klauzulę, wszystko idzie w bilansie tam gdzie powinno, czasem dodatkowe zmienne nieprzekraczające 20 mln. A w Barcelonie? W Barcelone zmienne to jakieś 150 mln ukrytych kosztów, bo jako iż mają charakter niepewny.
3. Biorąc w klamrę punkt 1 i 2 nasuwa się prosty wniosek: skoro mieliśmy problem z płacami przed sformułowaniem nowego kontraktu dla Leo, dajemy mu dodatkowe dziesiątki milionów z pensji i bonusy + premie to oznacza że zdecydowanie nadwyrężamy budżet płacowy, ZDECYDOWANIE. A to nie wysokie koszta transferów są problematyczne, tu zawsze można pójśc w scounting, szkołkę czy po prostu tanich, dobrych, mało medialnych zawodników tak jak to robi Borussia kupuje za grosze potem ktoś im podkupuje za grube miliony. Da się robić transfery przy małym budżecie, trzeba tylko dobrze przeczesywać rynek, szukać okazji, bo okazji jest mnóstwo, co roku pojawia się jakiś transfer za psie pieniądze który okazuje się genialny. Weźmy choćby taki Kross czy Rakitic dla przykładu. PROBLEM jest natomiast wtedy jeśli budżet płacowy jest przeciążony, ponieważ piłkarze wraz z podpisywaniem nowych umów będą chcieli coraz większych pieniędzy co nadwyręża klub finansowo, zmiejszając efektywność na rynku transferowym (co jest krytyczne w skutku w przypadku gdy klub zaczyna odnosić sukcesu w związku z dobrym zawodnikami których posiada). Klub musi zacząć sprzedawać najlepszych piłkarzy by zbilansować budżet. Rozumiecie, zostają w drużynie najlepsi, ale Ci najlepsi mają coraz większe pensje, drużyna radzi sobie lepiej, gra w coraz lepszych rozgrywkach, ale to przekłada się też na potrzeby takiego klubu. I o ile na początku przychody rosną dosyć szybko (mam tu na myśli procentowy wzrost, nie nominalny) w związku po prostu ze wzrostem popularności klubu, o tyle w przypadku dużych klubów takimi jak Barcelona marka jest już wyrobiona. Wtedy oczywiście pieniądze pochodzą z inwestycji, kontraktu reklamowych itd. ale nie jest to takie łatwe by z nowych kontraktów uzyskiwać kwoty dające pokrycie. Nie w sytuacji gdy jednemu zawodnikowi płaci się 100 mln euro (efektywnie).

W końcu po coś jest ten limit płacowy w statusie zapisany, prawda? By chronić klub przed ryzykiem finansowym. Nowy kontrakt Messiego jest gigantycznym obciążeniem dla budżetu płacowego, fakt że zarabia dwukrotnie więcej niż CR7 przechodzi wszelkie pojęcie. Barcelona to nie klub szejków gdy pieniądze mogą się brać z nieba i biznesów nie powiązanych z piłką nożną, tutaj wszystko bierze się z piłki. Dlatego nie posiadające szejka za właściciela nie płacą swoim zawodnikom takich sum, bo po prostu ekonomiczne jest to nieopłacalne.

Nie ulega wątpliwości że Messi jest najlepszym piłkarzem na świecie i należy mu się ogromna pensja ale myślę że granica ta została przekroczona. Płace są bardzo wrażliwym tematem bo posiadają bezpośredni wpływ na finanse klubu. Są to wydatki stałe, zmuszające klub do ich korygowania. Transfery są natomiast dobrowolne, można ich zaniechać i pozbierać pieniążki np. 1 sezon aby w kolejnym kupić piłkarza lepszego.

Czy Messi jest piłkarzem wart (efektywnie) ponad 450 mln złotych rocznie? Chyba każdy zdrowo logicznie myślący człowiek powie - nie. Nikt nie jest. Bo to drużyna gra, nie sam Messi. I drużynę bez Messiego można skonstruować (posiadając taki kapitał). Więc Barcelona nie płaci 100+ mln euro rocznie za Messiego, ponieważ utrzymywać musi jeszcze 20+ piłkarzy aby ten jeden wydatek w postaci Messiego przynosił efekty. Sumując to wszystko mamy obraz - finansowy mindfuck.
Nie bez powodu kontrakt z Messim tak bardzo się przedłużał. Bo Barcelona nie chciała tyle płacić i kombinowali jak tu te pieniądze gdzieś ukryć w bonusach i jak to procentowo miedzy siebie rozłozyć. A tak na prawde wszystkie te pieniądze to pensja zawodnika.

100 mln euro rocznie. Bariera została przekroczona. (pragnę przypomnieć że cały klub na całym świecie odnotowuje przychodzy rzedu 600 czy 700 mln)!!! I 1/6 tej kwoty idzie na 1 człowieka.

1

pod warunkiem że Ty płacisz ;) bo chyba nie znajdujesz drugiego naiwnego który kupiłby Gomesa powyżej 40 mln.

0

No tak, bo zawsze grają zawodnicy w szczycie formy i dobrzy, jak Gomes i Benzema, right? :) Niektórzy też do Rakitica się przyczepią (osobiście do tych osób nie należę). Do tego Asensio otrzymuje wyjątkowo mało minut jak na to co pokazał na przestrzeni sezonu. Z resztą o jego jakości nie trzeba nikogo przekonywać skoro został wybrany przez mnóstwo rankingów jako najlepszy piłkarz młodego pokolenia.
Denis jak grał to prezentował bardo dużo ruchliwości, a i potrafił się popisać dobrymi zagraniami. Ma świetną kontrolę nad piłką. Trudno się odnaleźć w klubie w którym występują w pomocy tacy gracze jak Busquets, Rakitic i Iniesta. W sensie że trudno wykształtować pewność siebie do rywalizowania z takimi piłkarzami.
Dla mnie to dobry grajek, co udowadniał w Villarealu, tam wręcz ZACHWYCAŁ. A więc to nie jest kwestia umiejętności a może wielkości klubu? Stylu gry? W końcu w lidze grają dokładnie z tymi samymi zawodnikami co w Villarealu.
Dałbym szansę :) Jego wartość na pewno nie spada.

2

co innego jest powiedzieć "był najlepszy w 2017 roku" bo to jest tak jak powiedzieć "wolę kolor niebieski od zielonego" kwestia upodobań i gustów.
Ale powiedzieć że PRZEZ OSTATNIE DWANASCIE MIESIECY grał jak z nut to jakby na gówno powiedzieć pączek czekoladowy.
Każdy wie jak Ronaldo grał minimum przez ostatnie pół roku.

1

Mi się osobiście wydaje że zła dyspozycja Barcelony z 1 połowy (bo jeśli ktoś pamięta to wie, jak byliśmy tłamszeni i jak wspaniale Real przejmował piłki, urywał rozpoczęte akcje w zarodku itd) miała swoją przyczynę w takim spięciu, stresie. W drugiej połowie zaczęli grać luźniej po prostu. Przestali się przejmować "o jezu, Real naciska, stracę piłkę i będzie źle". Tylko podaję do kolegi, jak na treningu, on już wie do kogo zaraz poda, było więcej luzu w tej, Barcelona nie wydała się taka spięta przede wszystkim, a po pierwszym golu to już zupełnie puściło. Po drugim golu już wystarczyło trzymać wynik przynajmniej taki był plan drużyny co osobiście niezbyt mi pasowało z punktu widzenia kibica, czeka się na ten dzień pół roku nie po to by oglądać jak nasi wymieniają podania między sobą w obronie przez 20-30 minut.

Ogólnie odczucia bardzo pozytywne w koncu to zwycięstwo z Realem, jednak jakoś osobiscie wydaje mi się że drużyna się po prostu odblokowała w przerwie, zniknął stres i na wierzch wyszło chłodne opanowanie. Wyszła po prostu normalna Barcelona z tego sezonu a Real grał wyjątkowo fatalnie w drugiej połowie (w porównaniu z pierwszą).

1

no to niech tą klauzulą się zajmą :) Z resztą jestem pewien że jej podwyższenie jest w planach

0

super :) Kwestia wyjątku. Tak samo Neymar. Neymar 220 a potem długo długo nic. z resztą między 80 za obrońce a 200 mln za obrońcę jest PRZEPASC. Mówimy o rekordowym sumie za napastnika (220 mln) i rekordowej za obrońcę (80). Więc zanim sięgniemy cen 200 mln za obrońców, najpierw sięgnijmy po 200 za napastników a ta transformacja jeszcze potrwa by kwoty za Neymara były codziennością. dopiero później rozmawiajmy o 200 za obrońców :)

0

Kwestia gustu. Ja nie widzę nic fajnego w tym jak dwóch kolesi wychodzi na ring by sobie lać po mordzie a wiele osób z mojego pokolenia (20-25 lat) i nie tylko się tym fascynuje. Ja uwielbiam bilard podczas gdy ogromna część osób z moim znajomych nie zagrała ani razu albo ich nudzi. Jeszcze inni lubią szachy, a inni piłkę nożną czy jeżdżenie autkami/motorami po kolistym torze. W tych wszystkich pozycjach są rzeczy które kocham, a niektórych oglądanie nie sprawia mi żadnej przyjemności ale jednocześnie nie widzę powodu dla którego ktoś nie miałby się pasjonować tymi rzeczami które mnie nie porywają :)

1

powodzenia jak za obrońców myślisz że będą płacić 200 mln w przeciągu najbliższych 15 lat ;) Piszę do Legendarna10 który uważa jakoby 200 za Umtitiego nie było wystarczające. Nikt by tyle nie dał, nie przesadzajmy. Dosłownie jeden piłkarz poszedł drożej na świecie i jeśli ktoś myśli że za obrońców będzie się płaciło 300 mln w przyszłości - pogieło :P Prędzej piłka przestanie być opłacalna niż do tego dojdzie.

2

Szybka piłka - jeśli odejdzie wolisz dostać 60 mln czy 100? ;)

2

own goal powinien wejść na ostatnie 30 minut.

1

Zabawnie jednocześnie się dowiedzieć w końcowych statystykach że przebiegł najwięcej kilometrów na boisku i ma największą średnią prędkość ze wszystkich zawodników na boisku :)

0

"Prezes Atlético Enrique Cerezo uważa, że piłkarze zmieniają kluby z powodów finansowych"

Nie gadaj!!!! (O.O)

2

Tak, a "transfer Coutinho kwestią minut".
Po ostatnim okienku transferowym mijam wszystkie takie newsy, obczajam tytuł i lecę dalej.

6

Pewnie stąd że Mascherano odchodzi i Arda, no i klub też ma jakiś tam plan finansowy dotyczący przychodów w przyszłych okresach. Iniesta też niedługo zwolni miejsce.

Tak czy siak komu jak komu, ale Roberto w sumie się należy. Jak nie 10 mln u nas, to dostanie dosłownie wszędzie, świat wie że to uniwersalny zawodnik pasujący na wiele pozycji.

3

oj tak :) Ale mimo wszystko na słuch o Mallenco nadal mam tak negatywne odczucia. To już chyba taki strach pierwotny, coś co za dzieciaka się człowiek nasłuchał to już zostaje z Tobą :)

3

Real zrezygnował z Moraty i Jamesa (z tego oczywiście nie do końca) i widać teraz tego efekty :)
O ile rozumiem Twoje argumenty z pierwszej częsci tekstu (i się z nimi zgadzam) o tyle cena 20 mln byłaby bardzo mała jak na piłkarza tej klasy. Przyznaję że ostatnio nie sledzę gry Arsenalu na tyle by mieć jakieś większe pojęcie o jego obecnej dyspozycji, jednak wydaje mi się że jako transfer uzupełniający byłby w porządku. Chociaz w sumie lepiej by stawiać na młodych zamiast na Ozila jeśli już ma grywać częściej.
Hmmm... ciekawy pomysł, choć nie wiem czy trochę nie za późno.
Mi osobiście nie podoba się trochę strategia Barcelony na sprowadzanie zawodników w momencie gdy najlepszy okres mają już za sobą (tj Arda Turan czy własnie teraz Ozil) ze względu na ich "promocyjną cenę" (wiadomo 40-kilka mln za Turana promocyjne nie było ale w szczytowej formie kosztowałby z 70 (nawet na tamte realia cenowe). Wielkie nazwiska o świetnych umiejętnościach ALE ich wiek sprawia że trudno im rywalizować na najwyższym poziomie rozgrywkowym REGULARNIE. Tak więc nie wiem, osobiście wolę inny transfer, ale jako opcja totalnie rezerwowa nie jest to jakaś tragedia :)

13

Rzecz która najbardziej łączyła mnie z Luisem Enrique to jest to, że Sergio Roberto był/jest moim ulubieńcem :)
U mnie grałby w podstawowym składzie co mecz. O ile z trenerką nie mam nic wspólnego to oglądając grę Sergio widać kilka rzeczy

1) Dynamikę
2) Przebojowość
3) PASJĘ!

Nie widziałem meczu, w którym ten gracz się oszczędza. Zawsze gra na 100%, czy to z Realem Madryt, czy z Eibarem (mówię o zaangażowaniu). Szkoda że częściej nie dostaje szansy na grę w linii pomocy. Dla mnie (personalny guścik) pomocnik podstawowego składu.

4

idąc tym tokiem myślenia po co obrona, skoro bramkarz powinien wyjmować większość trudniejszych strzałów ;) (meczu nie oglądam, dopiero wróciłem do domu, więc proszę nie odnosić się do spotkania :) )
Tak tylko mówię.
A wina obrony to wiadomo chyba co to oznacza. Że gdyby obrona grała jak powinna to bramka by nie padła.

0

Moim ulubionym cytatem jest z kolei ten: (i nie dlatego że jest wybitny, ale pamiętam że czytałem tę książkę gdy miałem problemy miłosne z moją partnerką i bardzo mnie wtedy poruszył).

"Skoro miłość jest gilotyną, niechże mnie ścina. Jeśli umrę, znaczy to, że żyłem." - Future, Dmitry Glukhovsky

0

Czy to było w tym filmie, jak mu tam....
(po dwóch minutach)
Adwokat Diabła? :D
Cholernie dobry cytat.

0

Nie porównuje Messiego do Griezmanna tylko przyjmując Twój tok rozumowania z pierwszej wiadomości porównuje grę Griezmanna i Messiego z 12-ej kolejki.

2

nie chce nic mówić, ale obecna gra Atletico nie daje mu absolutnie żadnego wsparcia. Żaden piłkarz na świecie w pojedynkę nie przejdzie całej defensywy Realu (wyjątek: Messi).

1

I takich fake'owych informacji o nim jest jak na pęczki, choć ta konkretna masz racje, przechodzi wszelkie pojęcie.

0

odniosłem zupełnie inne wrażenie.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: