La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 754 Culés

20

Przeczytałem konferencję Zideana i najzwyczajniej w świecie jest mi go szkoda. I to już nawet nie chodzi o to, że przegrywa tylko, że całe zło i wina spełznie na nim. Będzie to straszna ofiara i kozioł ofiarny i z legendarnego zawodnika, który Real ma wykuty w sercu zostanie sponiewierany jak Casillas. Wielka szkoda. Jak dla mnie on nie powinien się pakować w trenerke w tym klubie a już na pewno nie powinien zostać na 3 sezon.

9

@Karzel dokładnie , zostanie zapamiętany jako słaby trener a nie genialny piłkarz

5

@Karzel Jak można sponiewierać trenera, który wygrał ligę pierwszy raz od 2012 roku i wygrał 2 razy LM dokonując przy tym rzeczy historycznej, czyli obrony tego pucharu. Już nie ważne w jakim stylu, przecież Zidane powinien być noszony na rękach w Realu. Jego nazwisko powinno być wymieniane jako jedno z pierwszych podczas wyliczenia najlepszych z najlepszych w historii tego klubu.

54

@Karzel Jako że jest 2 w nocy i jutro i tak nie przeczyta tego więcej osób mogę chyba napisać taką może lekko kontrowersyjną opinię - dla mnie to jest właśnie powód dla którego osobiście uważam Real za klub żałosny (na pewnej płaszczyźnie która skreśla dla mnie ten klub w moich oczach). Nie mówię tu o trenerach, o wyczynach sportowych, o świetnych piłkarzach o niczym namacalnym. A o to jak się traktuje tam piłkarzy/trenerów, ba, legendy klubowe. W życiu nie powiedziałbym "spieprzaj dziadu" gdyby w trenerce nie szło Messiemu czy Xaviemu. Nigdy nie wyzywałbym od kretów Puyola, Maschrano, Iniestę czy Messiego.

Mam pewne wrażenie że status legendy w Realu się nie liczy. Nie w takim sensie że jest bezwartościowy ale byciem legendą nie wywalczasz sobie dozgonnego szacunku jaki posiadają gracze Barcelony, tacy jak Xavi, Iniesta, Valdes, Alves czy inni. Wiadomo o co chodzi i wiadomo że i u nas znajdzie się 2% przygłupów którzy będą pisać źle o nich (a przecież brak sympatii można wyrażać w kulturalny sposób) ale w Madrycie wydaje mi się to nagminne.
Może to trochę za daleko idąca teza opierając się jedynie na bazie dzieciaków (w dużej mierze, nikt dojrzały z RM.pl nie weźmie tego uogólnienia do siebie) z polskiej strony fanowskiej.

Jednak wydaje mi się że w Realu najważniejsze są sukcesy, ludzie którzy tam grają i wygrywają są sprawą drugorzędną bo za 5,10 lat i tak zostaną zjedzeni. Jak taki Mercelo. Chyba każdy nawet jeśli nie lubi tego gościa (z wiadomych przyczyn) uzna że to piłkarz geniusz. Nawet bez formy uważam Marcelo za prawdziwy przykład poświęcenia dla drużyny. Tak samo Ramosa (pomimo mojego braku sympatii. Jak widać brak sympatii nie musi się równać ze szkalowaniem jegomościa czy brakiem docenienia).

W Realu najważniejsze jest wygrywać, za wszelką cenę. Kibicując Barcelonie mam takie uczucie jakby bycia w takiej większej rodzinie. Jasne, my też chcemy wygrywać, ale u nas Iniesta zawsze będzie oklaskiwany, Puyol i Xavi zawsze będą wielbieni, a Messi zawsze będzie najlepszym piłkarzem na Ziemi jakiegokolwiek spadku formy by nie doznał (mam na myśli kontekst historyczny, nie że w danym momencie będzie najlepszy). To co naczytałem się na temat "idola" królewskich (Ronaldo) przechodzi moje wszelkie pojęcie. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego na Messiego nie ważne jak bardzo spadłby poziomem sportowym. W przynajmniej nie w takiej proporcji. By rzec dokładnie, wydaje mi się że może z 1% użytkowników mogłaby go z wiekiem szkalować.

Barcelona wydaje mi się przyjaźniejszym środowiskiem. W którym przywiazujemy się do ludzi bardziej niż do wyników jakie osiągną, w sposób bezgraniczny i na zawsze. W Realu szacunek stracili ludzie tacy jak Zidane, Casillas i Ronaldo... nic mnie już nie zdziwi.

3

@Karzel Zidane jako piłkarz udowodnił klasę, moim zdaniem obronienie ligi mistrzów w jego wykonaniu to też jest wyczyn. Żadnemu klubowi ta sztuka się nie udała. Nie oceniam go jako genialnego trenera bo są lepsi, ale na pewno nie jest 1 przyczyną słabych wyników Realu. Można się śmiać że broni np. Benzemy, ale czy taki nie powinien być trener, że ściąga na siebie gniew i broni zawodników. Realowi życzę jak najgorzej taki ze mnie fan Barcy, że wrogowi nr 1 życzę jak najgorzej. Wracając do setna Zidane nie jest przyczyną słabych wyników, brak transferów, pozbycie się ławki, stawia na młodych, ale to ujjj da jak słaba atmosfera przez panienki typu ronaldo które chcą hajsu (jemu też nie umniejszam, ale jedno trzeba stwierdzić zawsze będzie za Messim) AVE BARCA, kocham

4

@Jacob94 takie stosunki panuja w grupach gdzie liczy sie wladza w danej chwili, efekt i status. Z tego co obserwuje Real, to dla niego samego wazne jest co oni sami o sobie mowia. Nie wiem czy Ronaldo jest tego najlepszym przykladem ale jest to najlepszy przyklad jaki znam.
Jak pokazuja nawet ostatnie miesiace ma sie wrazenie ze atmosfera w Realu jest w duzej mierze na pokaz, od szczytu do glebokiego kryzysu w mgnieniu oka. Od najlepszego na swiecie do odchodze do United. Itd itp

Reasumujac sadze ze masz racje, za to miedzy innymi nie lubie Realu, gdzies w tym wsytkim jest wiecej pasywnej agresji i ponizaniu innych przy jakiejkolwiek okazji (zwlaszcza slabszych stad te wyniki po 20 do zera w LM z bardzo slabymi druzynami).

Dlatego nie zal mi ich, podobnie jak Niemcow gdyby przegrali wszytko co sie da (nie zapomne im nabijania sie z Argentyny po wygranym mundialu 2014 - o ile czegos nie przekrecilem Szwajni i spokla nasladowali malpy mowiac ze "tak idzie Argentyna")


1

@Jacob94 Fajnie, że opierasz swoją opinię na półgłówkach z RM.pl. Normalny kibic Realu nie powie "spieprzaj dziadu" do ZZ tylko przełknie gorycz porażki- tak czasami bywa. Apropos Ramosa, nie porównuj go prosze do Puyola bo to dwie inne ligi. Carles był/jest inteligentny na boisku, był przede wszystkim opanowany i nadawał się na kapitana. Moim zdaniem krytykowanie Ramosa jest uzasadnione. Osoba, której odcina prąd tak często nie powinna być kapitanem. A i jeszcze odniose się do rzekomego 'poniewierania" legend. Zacznijmy od tego jak te legendy traktowały klub? Casillas- pomimo wyraźnego spadku formy i wręcz sabotowaniu spotkań nadal nie mógł pogodzić się z wizją siedzenia na ławce. Przez blisko 3 sezony blokował pozycję bramkarza pomimo tego, że grał naprawdę źle. Zachowywał się egoistycznie i prędzej to on "olewał" Real a nie odwrotnie- nie można przez 3 sezony grać za zasługi, nie ważne o jakiej legendzie mowa. Pomimo tego Real i tak pokrywa mu w większości pensje w Porto. Idziemy dalej- Raul. On akurat zachował się wobec Realu tak jak należy- sam poprosił o odejście z klubu bo widział, że odstaje poziomem (swoją drogą pierwsze pożeganie Raula to była rzeczywiście hańba ze strony Realu, który również jak w przypadku Casillasa pokrywał mu znaczną część pensji) ale 2 lata później klub zrehabilitował się i wyprawił mu należyte pożegnanie. A teraz co robi Raul, który rzekomo został potraktowany jak ścierwo? Pracuje w strukturach klubu. Lecimy dalej- Pepe, on natomiast płakał w mediach jak to źle został potratowany przez Real, który oferował mu rok kontratku zamiast dwóch, których chciał Pepe. Potem ów pan się obraził i pojechał grać do Turcji gdzie również co? Real pokrywa mu znaczną część pensji. Moim zdaniem- tak ,Real gorzej traktuje swoje legendy od Barcy, ale mówienie o nim jako o żałosnym klubie , który pluje na swoje legendy jest niesprawiedliwe bo to często te legendy nie wiedziały kiedy zejść ze sceny (nie tak jak Raul) tylko postępowały egoistycznie.



Zresztą po co ja to wszystko pisze, jak i tak jakiś "MaciekMessiBarcaFan" każe mi wypier**** na stronę "prześcieradeł"

0

@MadridNaZawsze Casillas to dziecko Realu Madryt, nie pamiętam bardziej oddanego zawodnika Królewskich który dysponowałby tak wielką klasą jak Iker. I nie mówię tylko w klubie ale także w reprezentacji Hiszpanii jak choćby podczas słynnego 4:0 z Włochami i "szacunek dla rywala!". Casillas to był prawdziwy madridistas i jeden z najlepszych bramkarzy jakich widziałem na oczy, z pewnością mój ulubiony, ponieważ grał w lidze hiszpańskiej którą uwielbiam, zawsze wybierałem Casillasa do mojej prywatnej 11 sezonu, kapitalny bramkarz i kapitał z krwi i kości.

Ostatnie lata gry Casillasa można oceniać różnie ale to nigdy nie był bramkarz słaby, pomimo słabszej formy. To raz. Dwa, bronił barw klubu którego kocha. Zawodnik nie musi schodzić ze sceny, ponieważ trener sam może posadzić piłkarza na ławce albo powiedzieć słuchaj, od dzisiaj ten bramkarz jest moim pierwszym piłkarze. Dokładnie tak jak zrobił to Mourinho z Lopezem który grał świetnie, wiem że potem nie był to najlepszy bramkarz na świecie ale Lopez był pewnym graczem królewskich, szczerze byłem zdziwiony jak odchodził z Madrytu. Z Barcelony nie trzeba nikogo wyganiać. O Xavim też się mówiło że "blokuje minuty młodszym i tylko kółeczka robił". Czas oczywiście pokazał (i poszczególne mecze Xaviego z ostatnich lat) jaką niebywała stabilność środka pola nadawał Xavi nawet w ostatnich latach swojej gry, ale! z biegiem czasu nie był już pewnym zawodnikiem podstawowego składu, inni piłkarze pukali do drzwi a Xavi się godził z siadaniem na ławce. (wiem że ławka u bramkarzy wygląda inaczej niż u graczy z pola). Tak czy inaczej pomimo tego "blokuje miejsca młodszym i robienia kółeczek" (w gruncie rzeczy z czym nie sposób się było nie zgodzić, Xavi dawał coraz mniej w ofensywie) nigdy go nie poniżał z Barcelony, nigdy go nie wypieprzał z klubu (w stylu: sprzedać tego należowanego typa, tylko kółka robi i jest wolny jak moja babcia) dużo ludzi pisało "okej, czas się skończył dla Xaviego, trzeba robić miejsca młodszym" i to jest fajne. Zdjecia z pożegnania Xaviego mam do dziś. Casillasa? Na sama myśl boli mnie w sercu. Stary Iker Casillas bronił bramki Realu Madryt przez 16 lat gry... 16 lat.... cokolwiek by nie zrobił (a nie zrobił moim zdaniem NIC złego, nadal dawał z siebie wszystko dla tej koszulki, dla herbu, dla drużyny, po prostu grał już gorzej niż w latach swojej świetności) to zasłużył na godne pożegnanie. I włóżmy między bajki "Iker sobie zażyczył takiego pożegnania". Ba, nawet gdyby Xavi zażyczył sobie czegoś takiego, to i tak odwalili by mu oprawę i jakąś uroczystą konferencje (choćby taką jaką zgotowano Masherano - filmik z wypowiedziami zawodników, podziękowania, a w dniu meczowym szpaler).
W sumie o tym właśnie mówię:
w skrócie przestał grać tak dobrze jak kiedyś (nie prezentował odpowiedniego poziomu, nie dawał nam ZWYCIESTW) - to nie należy mu się ogromny, dozgonny szacunek i pożegnanie godne kapitana Realu Madryt. Bo przez 2 lata grał gorzej i nie ustąpił miejsca w bramce. Ja już nawet tamtych 2 lat nie pamiętam, nie pamiętam tego co było złe. Ale pamiętam to co wspaniałe o Casillasie - wspaniałe interwencje i duch sportu.
A niestety wybacz pamiętam to co się działo zarówno na stronie fanowskiej jak i w klubie - ludzie go obrażali i WYZYWALI kapitana zespołu który od 16 lat tam grał, to dłużej niż kibicuję Barcelonie (Ronaldinho era). Natomiast klub wypuścił go tylnymi drzwiami, jakby to był jakiś Douglas.
W krytyce piłkarza nie ma nic złego - problem polega na tym jak się go żegna i jak się mówiło o nim tyllko dlatego że zagrał 2 słabsze sezony? :D No come on.

CDN

0

@MadridNaZawsze CD

O Casillasie zajęło mi cały post bo wydaje mi się że na jego temat należy mieć tylko jedną opinia - ponadczasowa legenda. Dał temu klubowi mnóstwo radości. Ja kibicuję swojej drużynie od 2004-2005 roku i czuję się całym sercem związany,to co dopiero musi czuć taki zawodnik jak Casillas. Co jak co ale zawodników który większość profesjonalnej kariery spędzili w jednym klubie należy wielbić w dzisiejszych czasach.

Z resztą ja np. nie uwielbiam Messiego za to że strzela bramki, asystuje itd. Ja go za to podziwiam, ale uwielbiam go za to że gra dla Barcelony. Za to że jest w tej drużynie i walczy dla nas od tylu lat. Takiego Cristiano mam wrażenie ogromna część osób uwielbia za to że nastrzela tych bramek w bród i potem wygrywają trofea. Choć i tak zauważyłem tendencje w której część kibiców RM śmieje się z takiego podejścia.

Krótko na temat innych piłkarzy:
1) Zidane - ostatnio przesiaduje często na RM.pl, przyznaje że troszkę odczuwam guilty pleasure gdy rywal się miota. Podejrzewam że w drugą stronę jest podobnie :) Tak czy siak Zidane to (personalna opinia) najlepszy gracz RM w historii. Nie mógłbym nigdy napisać takich świństw na temat najlepszego piłkarza w historii Barcelony (Messiego) cokolwiek by zrobił.
Krytyka - to co innego. Na prawdę nie chcę teraz wchodzić na stronę RM by cytować, ale tego jest tak dużo (wiesz o jakiego typu komentarzach mówię) że zastaawiam się kto to pisze. I skręca mnie w żołądku to jakich kibiców ma RM (i oczywiście podobnie nie uogólniam tutaj, ktoś kto jest normalny nie weźmie tej wypowiedzi do siebie :) ) Ludzie traktują tych graczy jak (za przeproszenie) ku*wy do odnoszenia sukcesów. Ci sami cholera jasna ludzi, Ci sami! Wychwalali Zidane'a pod niebiosa a teraz piszą takie rzygi że mi się odechciewa czytać. Dlaczego? Bo wyniki się skończyły. Piłkarze dla cholernie dużego procentu osób na RM.pl są jedynie środkiem do trofeów i nic więcej. Bo to przecież nie nowość że macie pewną manię wygrywania, "11-la-decima" argumenty w stylu "Real ma więcej mistrzostw hiszpanii niż Barca". I tak ludzie gadają i gadają. A no ma więcej, tylko co cię (tego chłopaczka co tak pisze) obchodzi to skoro w ostatnich 10 latach widziałeś tylko 2 ligi na oczy? Kibice Realu (nie uogólniając) taką tendencję do tego że nie ważne jak gramy, nie ważne kim, jesteśmy lepsi od Barcelony, zawsze będziemy, bo historycznie jesteśmy lepszym klubem. No i jesteście, ale co to kogo tak na prawdę obchodzi? Chodzi mi o to że ludzie w realu (i tu akurat nie mówię tylko o polskich kibicach, ale wrażenie na podstawie wywiadów zawodników, wypowiedzi trenerów, osób niegdyś związanych z klubem itd.) - macie manię wygrywania. Nie ważne czy puchar podnosi Ronaldo, Benzema czy Zidane. Ważne żeby wygrywać. Zidane był super wujek gdy wygrywał. i nie było by w tym nic nienormalnego gdyby to był taki średniak, jak Gomes. Cieszę się jak zagra lepiej ale potrafię po nim trochę pojechać jak kolejny mecz gra totalne zero. Natomiast legenda Realu Zinedine Zidane. No trzeba być kompletnym idiotą żeby go wyzywać.

2) Ramos - jest idiotą, ale to kolejny piłkarz który ma białe serce jak nikt inny. Nie chcę wyjść tu teraz na hipokrytę bo Barca też powoli odchodzi od tego modelu wychowanków i sprowadza gwiazdy jak Real zawsze, ale w Realu jest mnóstwo takich najemników... to tak szczerze między nami, mam nadzieję że nie masz mi za złe. W Realu często następują rotacje, piłkarz gra gorzej, idzie na sprzedanie, w Barcelonie piłkarze grają z perspektywą stałej współpracy. Aby uzyskać status stałego członka drużyny Realu - trzeba być kimś. jak właśnie taki Ronaldo, Marcelo czy Ramos. I pomimo że nie lubię żadnego z tych 3 panów to gdybym był kibicem Realu to bym w taki sposób nie traktował tych graczy. Również nie mówi o krytyce, mówię o czymś znacznie gorszym i bardziej porypanym co obserwowałem w ostatnich wpisach na stronie. Piszą to ludzie którzy stawiają ten klub, kibice RM. Ramos jest graczem który powinien mieć szacunek przynajmniej u swoich kibiców niezależnie od tego jakim inteligentem.

3) Pierwszego pożegnania Raula również nie zapomnę i zawsze mam w pamięci to gdy myślę o traktowaniu gwiazd przed Real. Dobrze się stało że się zrehabilitowali. Tak btw chciałbym ugólnić jedną rzecz. To nie tak że "Real jest taki dobry i opłaca im część pensji po zakończeniu kariery" :P Po prostu muszą się ich pozbyć a kluby które odpowiadają poziomem tych zawodników w momencie transfery nie stać na utrzymanie ich na poziomie który gwarantował Real. Więc żeby było jasne, to uzupełnianie pensji to nie jest forma "jaki ten Real hojny i dobrze traktuje legendy" tylko muszą ją uzupełnić aby się zawodnika pozbyć. Gdyby Iker szedł do takiego United to nikt by mu nie musiał pensji uzupełniać, ale że na United był za słaby i poszedł do Porto a oni go chcieli - to musieli pójść na ugodę :) Tak tylko w gwoli wyjaśnienia bo mówisz o tych uzupełnianiach jako gest szczodrośći ze strony klubu :)

"A teraz co robi Raul, który rzekomo został potraktowany jak ścierwo? pracuje w strukturach klubu".

It's called marketing, baby ;-) Transakcja korzystna zarówno dla klubu jak i dla Raula. 1) Real stać na eksperta w każdej dziedzinie i w kazdej cenie. Jeśli zatrudnia byłą klubową legendę to po to że znana twarz jest zawsze dobrze postrzegana marketingowo. To nie tak że robią mu teraz przysługę oferując ciepłą posadkę, jest twarzą Realu dla kibiców więc łatwy sposób na przychylność 2) Dają pieniążki (podejrzewam spore) to i ja bym pracował w Realu mimo że ich nienawidzę ;-) na pewno nie grałbym dla nich w piłkę (pomijając brak umiejętności :P) ale jakieś stanowisko cieplutkie organizacyjne - sign me in!

4) Pepe - zwierzętom nie należy się szacunek, Real powinien go kopnąć w dupę dużo szybciej.

5) Jeśli postępowaniem egoistycznym nazywamy obrona trykotu królewskich ze względu na serce i oddanie do tego klubu - to w takim razie od dziś kocham egoistów :)

I jeszcze jedno, ważne, które zawsze mam z tyłu głowy gdy myślę sobie jacy są kibice Realu Madryt (nie tylko w Polsce, ale też w Hiszpanii, czyli jakby nie patrzeć kraju pochodzenia). Gwizdy na Ronaldo? Gwizdy na Zidane'a? Poważnie? serio się pytam, poważnie? To ma jakoś ich zachęcić do roboty, zmobilizować? O Benzemie nie wspomnę bo rzeczywiście gra słabo ale no ludzie, może mam krótką pamięć ale nie pamiętam gwizdów na Barcę. Więcej gwizdów już było w stronę zarządu niż konkretnych piłkarzy. Każdy piłkarz w Barcelonie ma wsparcie, nawet taki Vermaelen. Pamiętam jak pojawił się po tej dłuższej kontuzji na boisku (w roku jego debiutu) każde dotknięcie jego piłki było skandowane oklaskami. To jest duch Barcelony.
Może to moje tylko wrażenie, może miłość do Barcy i "nienawiść" (w cudzysłowie bo to nie jest tak do końca nienawiść, wyrosłem z tej fazy ;p) do Realu przesłania mi obraz. Ale mam wrażenie że na prawdę w Realu jest coś takiego że nacisk na wygrywanie jest tak duży że gdy nie idzie, to kibice zamiast Cię wesprzeć, to pchają Cię w dół. I to też na zasadzie porównania że w Barcelonie podpisujesz kontrakt z myślą o tym by ten gracz zakończył tu karierę. W Realu - zobaczymy jak pograsz przez następne 2 sezony i jak się nie sprawdzisz to sprzedajemy Cię.
Takie wrażenie, takie odczucia... ta mania wielkość, te przekonanie o swojej niezachwianej potędze którą trzeba potwierdzać statystykami zamiast grą, miania wygrywania kosztem zawodników (legenda czy nie legenda, wygrywanie ponad wszystko).

0

@MadridNaZawsze I jeszcze dlaczego się odnoszę do tej RM.pl i oceniam przez jej pryzmat klub - cóż, żyjemy w tym kraju i oceniamy przez prymat naszej społeczności, gdybym żył w Hiszpanii oceniałbym na podstawie tamtej społeczności stosunek kibiców do zawodników i wydaje mi się że byłby on podobny co do tego w Polsce.
Real cierpi przez to że historycznie jest najlepszym klubem na świecie i przez to wielu się wydaje że tak już musi być też teraz, bo przecież 2 ligi mistrzów pod rząd, bo Cristiano ZP itd. A jak drużyna jest w dołku to nie ma przebacz, zwalniać trenera, jakby to on miał odbudować skuteczność strzelecką Benzemy czy formę CR7 której nie ma zupełnie. To nie kwestia trenera, taktyka swoją drogą, ale wydaje mi się że duży wkład w porażkach mają też piłkarz, a tak z 70% osób komentujących skupia się na Zidanie przez te jego smutne konferencje w których nie potrafi prosto z mostu powiedzieć czyja wina bo myśli ze chroni w ten sposób zawodników. Nie ma lepszego impulsu do ruszenia dupska niż publiczna nagana od szefa. Wiadomo że bodźce pozytywne są bardziej efektywne od negatywnych (Podstawy Organizacji i Zarządzania) ale nie można ciągle tylko głoskać po główkach bo wtedy bodziec pozytywny traci siłę oddziaływania. Zidane powinien mieć odwagę powiedzieć w czym on zawalił (chyba że na prawdę nie wie) i powiedzieć w prostu co źle robią poszczególni zawodnicy (oczywiście nie jakąś litanie,nie chodzi o to żeby się nad nimi pastawić, tylko powiedzieć bardzo ogólnikowo) np. "Benzema powinien poprawić swoją skuteczność strzelecką". Przykład z tych banalnych ale przecież cały czas przeczytać można w wywiadach choćby z agentem Benzemy "gwizdy na Benzemę są dla nas niezrozumiałe". Seriously? To może Ci piłkarze rzeczywiście niewiedzą co robią nie tak bo Zidane im nie mówi tylko "dobry Karimek, dobry". Może Zidane powinien powiedzieć wprost którzy zawodnicy zawodzą i co powinni poprawić a co on powinien poprawić na treningach w aspektach taktycznych. Taka chwila szczerość w mediach mogłaby zrobić (wbrew pozorom) dużo dobrego bo może to spuściłoby powietrze z wielu podirytowanych madridistach którym się powtarza kłamstwo że "graliśmy dobrze tylko piłka nie chciała wpaść". Ba, w całej karierze Xavi raz czy 2 powiedzieć że murawa była źle przystosowana do warunków meczowych i do dziś fani królewskich to pamiętają. To jak dopiero wku***ać musi ich takie gadanie.

Pozdrawiam kolegę :)

0

@semafor Bardzo ciekawe i fajne porównanie do reprezentacji Niemiec.
Real jest w przeciągu całej historii najbardziej utytułowanym/najlepszym klubem na świecie. I oni mają takie przeświadczenie że ze względu na ten kontekst historyczny są najlepsi i zawsze będą. I zawsze powinni być, porażki są kompletnie nieakceptowalne. Po stronie Barcelony też bywały czasem głupie sytuacje, ale to bardziej ze strony samych katalońskich mediów niż kibiców. To dziennikarze mówili o tym jak to drużyna zawiodła po wygranym 4:0 (chyba, może więcej) meczu z Rayo Vallecano w którym mieliśmy MNIEJSZE POSIADANIE PIŁKI (49-51%). Te niezadowolenie głównie można było przeczytać w mediach, natomiast na trybunach drużyna nadal była wspierana a piłkarze oklaskiwani, po efektywnym rajdzie argentyńczyka nadal dało się słyszeć na trybunach "Messi! Messi! Messi!". Jednym słowym pomimo słabszej dyspozycji Barcelona zawsze jest wspierana a piłkarze są kochani, bo to oni są dla nas tym dla którego oglądamy ten zespół. Wspaniali zawodnicy którzy wypruwają sobie żyły na boisku. A Real? Ma wspaniałych zawodników nadal (przez sezonem sam byłem jednym z tych którzy stawiali Real jako piłkarski wzór drużyny). W 5 miesięcy wszystko się zmieniło a kibice Realu zapomnieli że mają w swojej drużynie niesamowitych piłkarzy i... gwiżdżą... na Ronaldo, na Zidana, na Benzemę (temu akurat się troszkę należy bo gdyby Suarez tak grał kiedykolwiek - a gdy Suarez był w gorszej formie to grał tak z 10 razy lepiej niż Benzema teraz - to też by mnie nosiło). Gwiżdżą na swoich piłkarzy bo ich wcale nie kochają. (gaaay ;d) Oni kochają pucharki, statystyki, złote piłki. Gówno ich obchodzi kto odnosi sukcesy, to przywiązanie do zawodników jest tak trwałe jak jesienny liść. Real zrobi przemeblowanie za pół roku to nikt nie będzie płakać po zawodnikach gdy Perez kupi im nowe zabaweczki (Neymara? nie sądzę ale byłoby ciekawie gdyby wyłożył 300 mln na niego).
Ich historyczne sukcesy wpływają na ich poczucie wyższości. Zawodników, osób związanych z klubem, kibiców. Wszystkich.

Natomiast Niemcy są po prostu obecnie (po zmierzchu Hiszpanii która powoli odzyskuje blask) najlepszą reprezentacją na świecie (bez dwóch zdań) i brakuje im szacunku nawet do drużyny która o mały włos im nie odebrała trofeum gdyby nie zabójczy duet Higuain i Palacio którzy zaprzepaścili wysiłek Messiego. Bo można o jego występie na mundialu mówić różnie ale w finale szalał na tym skrzydle. i Argentyna mogła to wygrać ale Higuain zawalił...

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: