2

@TheNekro94 "Nie wszyscy mają wolne po godzinie 14:00 w tygodniu i całe wolne weekendy" Trust me, na prawdę tego nie potrzebujesz aby wiedzieć, kim jest wyróżniający się gracz jednej z drużyn z La Liga.
Tak w ogóle to zawsze się zastanawiałem ilu użytkowników tej strony potrafiłoby wymienić pierwszy skład Atletico Madryt? Bo że Realu umieją to się domyślam, ale Atletico przez ostatnie lata zajmowało pozycje w tej lidze wyższe od Realu. Zastanawiam się bo zrobiłem taki "test" wśród moich znajomych i byłem na prawdę zszokowany na wiadomość że nie potrafią wymienić przynajmniej większości pierwszego składu lub przypisać nazwiska do pozycji (mylenie prawej strony z lewą, ograniczenie się do "no w ataku/obronie"). Nie interesuję się aż tak bardzo Atletico no ale jednak główną 11-stkę + "podstawowych rezerwowych" umiem wymienić.

Swoją droga niektórzy zrozumieli post wyjściowy jako "jeśli nie oglądasz ligi nie jesteś kibicem Barcelony" co jest śmieszne, to nie miało nic do rzeczy. Dosłownie wszyscy tak zrozumieli, co jest szokujące. Autorowi chodziło, że jako-takie pojęcie o lidze wydaje się być normalne dla kogoś kto twierdzi, że interesuje się sportem, w szczególności ligą hiszpańską. Chyba że dla kogoś liga hiszpańska ogranicza się do Realu i Barcelony... musi się smutno oglądać taką ligę w której 36/38 spotkań jest z drużynami których się kompletnie nie zna (jedynie z nazwy i paru większych nazwisk).

0

@Maykello Nie widzisz żadnego stanu pomiędzy nie stawianiem na młodych a graniu 17-latkiem w pierwszym składzie w klubie o przychodach rzędu miliarda?
Ci "ludzie" nie mają problemu do trenera czy zawodnika a do osób odpowiedzialnych za planowanie sezonu, które w tym roku całkowicie zawiodło i w ten oto sposób gramy w wyjściowym składzie 17-latkiem. Mam nadzieję że pomogłem zrozumieć :)
EDIT: jak tak teraz na to patrzę idealnie podsumował sprawę YoungMan jeden komentarz nad Twoim :)

0

@Tales_Omletu To chyba mamy inne definicje "wprost" :) Równie dobrze może tu chodzić (i jestem niemal przekonany że o to chodzi) że Vidal chciałby latać po całym boisku a musi trzymać pozycji, to że Griezmann gra tu gdzie by nie chciał, to że poszczególni zawodnicy preferują inne pozycje/sposób gry a dla dobra zespołu muszą wykonywać instrukcje trenera. De Jong też nie gra jak w Ajaxie. Być może Fati wolałby grać bardziej ofensywnie a musi się wracać do obrony, Rakitic bardziej asekuracyjnie a musi bardziej odważnie, podobnie Arthur który czuje się komfortowo w przetrzymywaniu futbolówki a powinien ją posyłać bardziej wertykalnie, być może Semedo lubi grać ofensywnie a musi popracować nad ustawieniem i powrotem do obrony wzorem Alby.
Gdyby chodziło o bieganie to by powiedział że brakowało intensywności, ponadto wiele jego innych wypowiedzi w wielu wywiadach podkreśla jego wagę ustawienia kosztem biegania. Im zawodnicy lepiej wypełniają zadania taktyczne tym mniej biegania jest potrzebne aby zdominować przeciwnika - mniej-więcej to powtarza w każdym wywiadzie.

Jednym słowem powiedział: każdy zawodnik lubi grać w określony sposób a moim zdaniem jest aby grali po mojemu bo to przyniesienie pozytywne skutki dla drużyny.

0

@Tales_Omletu Mogę prosić o cytat?

0

@lucca87 I odpiszę na jeszcze jedną kwestię:
"ale co z tego jak dzieci tej osoby wtedy są w szkole a partner/partnerka w pracy bo pracuje pon.-pt."

Widzisz, to nie ten sam przykład ale moja partnerka mieszkała 300 km ode mnie. Nie chciałem się wyprowadzać ale dla niej to uczyniłem, poświęcając całe moje życie towarzyskie dla niej. Nikt mnie nie zmuszał do niczego, podjąłem tą decyzję świadomie. Jeśli komuś tak zależy na spędzaniu weekendów z partnerem może zrobić wszystko aby te weekendy z nim spędzać, poszukując nowej pracy (nawet kosztem wynagrodzenia). A nie zmuszać pozostałe 40 milionów ludzi aby było tak jak mu wygodnie.

Rodzina i kariera nigdy nie idą w parze. Kolejny kompromis który musimy podejmować sami ze sobą czy tego chcemy czy nie. Znowu przypomina mi się mój ojciec który kosztem rodziny pracował 12h dziennie w efekcie nie widział o mnie prawie nic (Ucierpiało na tym także ich małżeństwo - rozwiedzeni.)
. Aby zarobić więcej pieniędzy, aby nas utrzymać w określonym standardzie. Matka niepracująca (sprawa prywatna dlaczego), ja - byłem za młody, mówię tu o czasach gdy miałem 12-13 lat... Gdy skończyłem 18 lat wyprowadziłem się i pracowałem na swoje. Tak czy siak my podejmujmy decyzję co jest dla nas ważniejsze a nie pozostawiajmy jej w rękach państwa.

0

@lucca87 Jako, że jest to prywatna sprawa odpowiem tylko, że nie mogła robić tych zakupów moja matka ani ja, musisz mi uwierzyć na słowo w tej kwestii.

Potrafię spojrzeć na drugą stronę. Ale wiem, że tylko ja mam wpływ na ilość wolnego czasu wybierając pracę. A ten wybór zapewnia mi wykształcenie.
Im wyższe wykształcenie, im lepsze wykształcenie, tym teoretycznie lepszy wybór, więcej możliwości. A więc od etapu szkolnictwa wybór co chcę robić w przyszłości i ile pracować leżał w moich rękach. I świadom konsekwencji mojego postępowania nie zakazywałbym nikomu robić interesów wtedy kiedy ma na to ochotę.

Podejrzewam, że nikt nie wybiera aby zostać do końca życia sprzedawcą w sklepie spożywczym. Myślę, że coś poszło dla takiej osoby nie tak na etapie edukacji. I uważam, że należy żyć z konsekwencjami swoich wyborów. Uważam też, że 5 lat studiów zaocznych to nie jest duża część życia dla polepszenia swoich standardów życia i znalezienia np. stałej pracy biurowej od poniedziałku do piątku. I nie jest za późno jeśli ktoś chciałby się przekwalifikować może spróbować poświęcić te dwa dni w tygodniu przez 5 lat aby przez następne 40 lat do emerytury pracować jedynie 5 dni w tygodniu. Wartość oczekiwana zdecydowanie dodatnia.

Biorąc to wszystko pod uwagę uważam, że wolna niedziela raz na dwa tygodnie była miłym kompromisem pomiędzy tymi co nie chcą pracować w niedzielę a tymi co chcą kupować w niedzielę (bo mają na to czas czy ochotę, nie ma to znaczenia). Uwzględnia to roszczenia jednych o rodzinie i drugich o wolności stanowienia.
Całkowite zrezygnowanie z handlowych niedziel kompromisem nie jest.

Pozdrawiam :) I generalnie mi to obojętnie, robię zakupy w sobotę. A sklep z alkoholem mam otwarty w niedzielę :-p wypowiadam się jedynie w imieniu szeroko pojętej obywatelskiej sprawiedliwości nie stając po żadnej stronie


0

@blondasek Już kiedyś miałem rozmowę z jednym użytkownikiem na temat tych "prostych obliczeń" :) Wspólnie doszliśmy do konsensusu, że obliczenia te nie są wcale takie proste. Zwłaszcza, że tak jak mówiłem w wyjściowym poście, dochodzi do tego mnóstwo mechanizmów rynkowych (pozytywnych i negatywnych) które uruchomią się wraz z wyjściem Unii. Niestety nie wystarczy tylko odjąć wydatków od dotacji i podać wynik.

A gdybym był w stanie dokładnie oszacować wpływ takich mechanizmów, to prawdopodobnie wziąłbym za to jakieś pieniądze i przygotował odpowiednią analizę, ale nie jest to takie proste. Gospodarka jest jednym wielkim naczyniem połączonym które ciągle mnie zaskakuje swym skomplikowaniem.

No i są też czynniki sztywne których nie sposób określić. Np. jakie porozumienia bilateralne osiągnie kraj wychodzący z poszczególnymi państwami w zakresie handlu międzynarodowego. Bo taka Wielka Brytania jest zbyt potężna gospodarczo, aby wypinać się do niej tyłkiem i bez problemy osiągnie uprzywilejowany gospodarczo status sojusznika UE w umowach handlowych. Tak samo spadek funta był wliczony w całe zamieszanie bo wiadomo jak działają spekulanci gdy wyczują łatwy zysk na przewidywalnym spadku. A wszystko z czasem wróci do normy sprzed wyjścia. Z Polską złotówką mogłoby być gorzej.

Tak czy siak ja nie jestem przeciwko samej idei Unii a raczej przeciwko sposobie jej funkcjonowania. Uważam, że aby doprowadzić do współpracy handlowej krajów europejskich nie potrzeba prawnego zwierzchnictwa w postaci Unii. UE powinno służyć współpracy krajów członkowskich w stworzeniu lepszej Europy dla nas wszystkich na wielu płaszczyznach (głównie gospodarczej) lecz nie za pomocą prowadzenia polityki międzynarodowej z cienia. A po co to wszystko, dlaczego się na to zgadzamy? A no dlatego, że sami chcemy zabrać swój marny głos na tej scenie :-) Nikt nie pragnie być wykluczony z dyskusji mimo że zdajemy sobie sprawę, że w większości przypadków nasz głos nic nie znaczy, gdy najsilniejsze głosy postanowią zmówić się przeciwko nam. (bardzo skrótowo to przedstawiłem, wiem, że to nie jest takie proste)

W ogóle to większość z nas tak na prawdę nawet nie wie co się tam dzieje, w krajowej polityce mamy tyle zmartwień, że ignorujemy UE dopóki nie zajdzie nam za skórę. W kraju dokładnie wiemy kto jest z kim i komu ufać, a komu nie. Tam natomiast urzędują ludzie których w zasadzie nie wybraliśmy, bo co to za wpływ wybrać paru przedstawicieli na głosowaniu do parlamentu gdy później nawet ich z tego ludzie nie rozliczają. Ilu ludzi sprawdza jak głosują ich przedstawiciele na głosowaniach PE? A na końcu powiązania polityczno-gospodarcze w Unii europejskiej są tak zawiłe, że gdy kiedyś próbowałem połączyć to wszystko w całość poddałem się po paru tygodniach.

Nie jestem konkretnie za wyjściem Polski z UE a za jej całkowitą przebudową.
I tak apropo tych milionów które dostajemy, to jest jedno zdanie, które na 1 roku wypowiedział najmądrzejszy człowiek który kiedykolwiek mnie uczył. Był on nauczycielem Finansów Międzynarodowych i pracował kiedyś strukturach doradczych UE (nie pamiętam dokładnego stanowiska, było to lata temu). I powiedział zdanie, od którego cały ten mój eurosceptycyzm wykiełkował. A brzmiało ono tak:
"Dotacje nie tworzą dobrobytu". Przez pół roku na każdych jego zajęciach przekonywałem się do tego zdania. Odpowiedź dlaczego wcale nie jest prosta choć pewnie każdy podświadomie zna jej uproszczoną formę.

Pozdrawiam :) I dziękuję za ostatni akapit, pozytywnie mnie rozweselił pomimo pesymistycznej treści. Nadmienię tylko że przykład z VAT-em użyłem jako takiego najprostszego i który najbardziej zapadł mi w pamięć po studiach. Przyznam, że gdy pierwszy raz o tym się dowiedziałem byłem w wielkim szoku bo nie sądziłem, że UE może aż tak ingerować w losy państw członkowskich. W końcu są państwa (albo były gdy się o nich uczyłem) które miały to 15%.... i niektóre niewątpliwie zeszłyby niżej gdyby UE w swojej wielkiej mądrości nie pozwoliła rządom decydować o dobru swoich obywateli.

Trzymaj się :-)

0

@Bartek22 Chcę tylko powiedzieć, że ja też nie widziałem meczu Messiego zanim trafił do Barcelony, ale gdybyśmy dali za niego (przypuśćmy że obowiązywałyby dzisiejsze ceny) 30 milionów, to raczej nie nazwałbym tego "wygórowaniem".
Nie porównuję piłkarzy.

Do czego zmierzam?
Chcę przez to powiedzieć, że nie oglądając żadnego meczu piłkarza nie mamy absolutnie podstaw aby stwierdzić, że cena jest wygórowana. Możemy sobie porozmawiać o cenie Pereza a nie zawodnika którego nie widzieliśmy na oczy. Nieistotne jest gdzie młody grał, z Barcelony w każdym momencie możesz skończyć w Betisie (Bartra), a z jakiegoś mniejszego klubu możesz skończyć w pierwszego 14-stce Barcelony (tak jak np. Arthur). Także kariera nie ma tu znaczenia porównując Pereza i Trincao a jedynie ich umiejętności, których nie potrafimy porównać. Perez nie powinien kosztować więcej tylko dlatego że miał epizod w Barcelonie, tak samo Neymar przechodzą z Santosu nie powinien kosztować siatki gruszek tylko dlatego że grał w Brazylii :)

Jestem przekonany, że zdajesz sobie z tego sprawę, ale musiałem stanąć w opozycji do zdania "Chciałem tylko zaznaczyć, że kwota 30 milionów za rezerwowego Bragi jest wygórowana." po obejrzeniu tylu spotkań zawodnika co ja :)

18

@Bykunn "Bo wyjście z UE osłabi naszą gospodarkę, walutę, system bankowy, prawodawstwo" Napiszę tylko, że jest to bardzo ogólnikowa i odważna teza... w pewnych kwestiach widać naiwność twierdzeń i chyba powtarzanie po innych zamiast samemu przemyślenie sprawy, choć mogę się mylić. Jak pozbycie się organu którego ustawodawstwo jest nadrzędne względem prawa krajowego (co sprawa, że nasz system prawny należy zmieniać w ramach sztywnych reguł obowiązujących wszystkie państwa UE niezależnie od ich dynamiki rozwoju czy stopnia rozwinięcia) może osłabić prawodawstwo w Polsce? Najbardziej oczywistym minusem (są i plusy) uczestnictwa w instytucjach zrzeszających jest częściowe pozbawienie prawa o samostanowieniu. Jest to pierwszy minus jaki wymienia każdy ekonomista.
Jako kraj będący w UE nie możesz nawet ustalić najbardziej powszechnego podatku na świecie, VAT-u, poniżej odgórnie przyjętych norm europejskich (15%). W jakim świecie jest to normalne aby sztuczny twór składający się z krajów o różnym położeniu terytorialnym, ustawodawstwie czy rodzajach gospodarki narzucał odgórne ramy polityki tychże państw? Coś co jest dobre dla krajów rozwiniętych (np. polityka antywęglowa) jest złe dla krajów rozwijających się. Kraj rozwinięty już skorzystał na swoich bogactwach naturalnych w postaci paliw kopalnianych a kraj rozwijający się jeszcze nie (bo np. nie miał odpowiedniej infrastruktury do tego bądź zmiana polityki na bardziej proekologiczną będzie niezwykle kosztowa co odbije się na cenach energii w kraju a więc negatywnie na gospodarkę tegoż państwa). Jedne kraje mają też więcej złóż od innych. Więc potencjalna decyzja o ograniczeniu wydobycia wspiera zawsze tych zamożnych kosztem tych biednych. A to zamożni rządzą w UE. Gdyby ta potencjalna decyzja była nie po myśli krajów rozwiniętych, to sprawy środowiskowe odeszłyby na drugi plan.

Myślenie, że struktury decyzyjne UE różnią się czymś od rządów państw narodowych to odrobinę głupie i naiwne. Jest to po prostu sprytnie zakamuflowana polityka międzynarodowa państw stanowiących o sile UE opakowana w piękne słowa o wzroście europejskiego dobrobytu. Nie ma takiego kraju jak Europa. I polityka UE nie jest ukierunkowana na dobro ogółu (choć czasem się to pokrywa) a na interes tych dysponujący realną potęgą.

Na koniec powiem dwa zdania o sobie. Byłem prounijny do gdzieś 19-20 roku życia. Potem ukończyłem studia ekonomiczne w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie i moje nastawienie do UE zmieniło się o 180 stopni. Poznałem wzdłuż i wszerz plusy (które dostrzegam i jestem ich świadom) i minusy Unii Europejskiej (moja praca licencjacka również zahaczała o tą tematykę). Napisanie Twojego zdania wyjściowego niczym aksjomat i twierdzenie, że wyjście z UE z pewnością odbije się na każdym człowieku i firmie w kraju (w tym na firmie użytkownika @prosto) jest nierozsądne. Bardzo polecam gruntowne zbadanie tematyki ze szczególnym uwzględnieniem minusów, gdyż wydaje mi się ,że możesz dostrzegać jedynie te najbardziej oczywiste. A niektóre nie są wcale takie oczywiste do wyłapania, gdyż czasami uwzględnia on mechanizmy rynkowe które zachodziłyby, gdybyśmy nie należeli do UE.

Pozdrawiam serdecznie :)

1

@lucca87 " Jak ktoś robi w niedzielę tzn. Że jest nieogarniety i tyle" Uwierz mi, że są ludzie, którzy po prostu nie mają czasu/siły na zakupy po 10-12h pracy fizycznej. Nie ja, ale mój ojciec pracował kiedyś w ten sposób. Pod 60-tkę miał i wracając z pracy nie miał ochoty na spędzenie jeszcze godziny w supermarkecie pchając pełny wózek. Teraz pracuje mniej i robi zakupy na cały tydzień w sobotę ale tak czy siak kiedyś nie mógł sobie na to pozwolić.

Za czasów mojego dzieciństwa na zakupy chodziło się razem w niedzielę (ponieważ wtedy każdy był wolny i na zakupach w supermarkecie każdy kupował sobie to co chciał) a potem korzystało się z pogody. Tak czy siak podobała mi się formuła 1 niedzieli wolnej co dwa tygodnie. Ale jest jak jest, trzeba się dostosować.

0

@Litman Nie, od tego jest reszta drużyny. Jeśli Griezmann wracałby się dziś aby porozgrywać sobie to by go nie było tam gdzie się znalazł. Wziąć ciężar na siebie to strzelić zwycięskiego gola w 94 minucie.

Drybluje to się w fifie i nieliczni gracze którzy mają naturalne predyspozycje do tego. W takim gąszczu zawodników się nie drybluje bo straty przewyższają korzyści.

4

@parpe też byś się posrał gdybyś kibicował 3-ligowej drużynie która sprawia, że Barcelona nie oddaje celnego strzału na bramkę do 67 minuty i przegrywa 0:1 tak długo.

3

Podsumuję tylko krótko: w tydzień nie wyeliminujesz niedostatków fizycznych. To tak jakby ktoś chciał schudnąć 15 kilogramów po 1 tygodniu siłowni. Na efekty lepszej fizyczności trzeba czekać co najmniej miesiąc, półtora. Oglądacie moi drodzy echo Barcelony Valverde w połączeniu z rezerwowym składem który absolutnie nie wie jak ze sobą grać, zgranie (jakiekolwiek) praktycznie nie istnieje. Jedyny sabotaż ze strony Setiena jaki dostrzegam to Ivan Rakitic w pierwszym składzie. Być może miało to wzmocnić defensywę przy tylko trzech obrońcach? Cóż, póki co spowalnia to jedynie grę i sprawia że nasi przeciwnicy mogą się ustawić i doskonale wiedzą przez jakie skrzydło przejdzie akcja i jak na to zareagować.
Ostatnim problem (główny) to transport futbolówki do ofensywy. Napastnicy nie powinni inicjować akcji ofensywnej, to nie Messi-Suarez-Neymar. Napastnicy powinni być finalnymi adresatami podań, długich na skrzydła jeśli wymaga tego sytuacja, na dobieg. Ale póki ostatni zawodnik z przodu (prócz Griezmanna) będzie 10-15 metrów za linią środkową próbując rozegrania futbolówki i dryblingu to to się nie uda bo nie ma nikogo z przodu. Pomocnicy powinni swoją mobilnością i szybkimi podaniami tworzyć przewagę w środku, niestety kompletnie im to nie wychodzi. Zawsze zostają tylko z jedną opcją podania lub do tyłu (a to ostatnie jest dokładnie tym czego chce Ibiza. Ponieważ mogą wtedy przegrupować swoje siły w strefę ataku Barcelony). System gry Barcelony stał się więzieniem zawodników, którzy nie potrafią wyjść poza schemat cierpliwego rozegrania na które nie mamy czasu. Trzeba koniecznie nad tym popracować w najbliższych tygodniach i jeśli odpadniemy z Copa będą oczekiwał wzmożonej pracy nad tym aspektem w trakcie tygodni wolnych od gry w pucharze.

0

@Nano22 dawno nic mnie tutaj nie rozbawiło tak jak ten post, gratuluję wyobraźni :D Świetny tekst

0

@Lucassito chcę tylko napisać że aby skutecznie bronić nie trzeba umieć skutecznie podawać do partnera. Cisnąć drużynę przeciwną przez cały mecz i mieć problem w związku z tym. I jeszcze po pierwszym meczu. Ja nie mam nic do zarzucenia.

A stylu gry Guardioli to nie oczekuj (nie mówię, że oczekujesz, tak tylko piszę z wyprzedzeniem) ponieważ nie mamy na to odpowiednich personaliów. Zdolny, bardzo dobry piłkarz to jedno, a genialny (Iniesta, Xavi) to jak zupełnie dwa inne światy piłki.
Fajny meczyk, totalna dominacja (nie sądzę że dało się zrobić coś więcej, ewentualnie wykorzystać to co było). Od tego są zawodnicy i wierzę, że wraz z nowym planem treningowym i pod nowym przywództwem oraz wraz z rosnącą pewnością siebie po swobodniejszej grze efekty będą bardzo pozytywne.

A tak na koniec w gwoli przypomnienia - swój pierwszy mecz w roli menadżera Pep Guardiola zaczął od porażki 1:0 z Numancią. Barca w kryzysie (podobnie jak teraz). Także zdecydowanie bardziej podoba mi się debiut Setiena.

0

Pierwszego gola bym uznał, tego bym anulował.
Wyszło na jedno więc dla mnie ok :-)

0

@robert303 Po pierwsze nie było w mojej wypowiedzi ani jednej ironii.
Po drugie chciałbym zauważyć że Twoja wypowiedź nie wymaga znajomości teorii kwantowego pola koherencji (zmyśliłem ten termin) aby ją zrozumieć, jest prosta jak byk więc bez problemu ją zrozumiałem co zaprezentowałem w tym zdaniu:
"Wydaje mi się że sam dokument został mocno ocenzurowany i piłkarze raczej nie mają zastrzeżeń co do samego filmu a co do obecności kamer samych w sobie (takie moje przeczucie)"
Jednym słowem powiedziałem dokładnie to (cytując Ciebie):
" Obecność kamer wymusza na nich pewne zachowania a raczej ogranicza swobodne zachowania. "
Śmiem przypuszczać, że jednak to Ty bardzo pobieżnie przeczytałeś mój tekst a nie ja Twój.
Po trzecie to dlaczego zarabiają miliony nie ma najmniejszego związku z tym że płacąc im miliony możesz (a wręcz to robisz na każdym kroku) zmuszać ich do uczestnictwa w kompaniach promocyjnych BEZPOŚREDNIO ZWIĄZANYCH ze sportem (wymusza to na Tobie kontrakt który sam podpisujesz). Natomiast cała infrastruktura treningowa jak i stadion Camp Nou należą do instytucji jaką jest FC Barceloną, nie do piłkarzy. I tym samym całe ich wyposażenie jak i ich obecność (np. kamery) leżą w kwestii zarządu FC Barcelona.

Jeśli w Twojej pracy biurowej (dla przykładu) zainstalują kamery możesz napisać z kolegami z pracy podanie o ich usunięcie, ale ostateczna decyzja o tym czy te kamery zostaną czy nie leży w 100% w gestii osób zarządzających placówką. A Ty nie masz wtedy nic do powiedzenia. Gdyż (jak zaznaczyłem w ostatnim zdaniu mojej wypowiedzi):
" A w pracy to pracodawca ustala zakres obowiązków czy KONTROLI pracy" (jedynie w tym wypadku nie chodzi o kontrolę, ale stosuje się te same narzędzia -> w kwestii wyjaśnienia jakbyś tej części nie zrozumiał).

3

@robert303 Zapewne obejrzałeś dokument skoro się na ten temat wypowiadasz. ile takich fragmentów złości i przekleństw wyłapałeś w całym dokumencie? Z filmu wynikałoby że najbardziej żywiołowy w szatni był Valverde, reszta tylko siedziała i milczała. Raz jeden Sergio Roberto powiedział zdenerwowany że Ramos gra łokciami jak zwykle. I tyle. Na cały film. A jeśli chodzi o "prywatne rozmowy" to mam nadzieję że masz na myśli rozmowy o piłce, bo tylko takie powinni mieć miejsce w przerwie spotkania czy na 30 minut przed spotkaniem. Tak czy siak, również nic wielkiego nie usłyszeliśmy. Wszystkie w miarę interesujące kawałki pochodziły z poza szatni. Czy rozmowy na stołówce które też raczej poruszały dosyć trywialne sprawy. Wydaje mi się że sam dokument został mocno ocenzurowany i piłkarze raczej nie mają zastrzeżeń co do samego filmu a co do obecności kamer samych w sobie (takie moje przeczucie)
Cóż, dla mnie to trochę śmieszne, a nawet bardzo. Płaci im się wiele milionów euro, do ich prywatnych domów i spraw newralgicznych nie wchodzili (max 1 raz na cały rok ale wszystko ustawione z wyprzedzeniem więc nie ma problemu) to chyba oczywiste, że kibice chcą znać ich bardziej z bliska. Co następne, brak kamer podczas meczów bo się chłopaki stresują? (oczywiście nie mówię tu poważnie) Myślę, że jeśli płacisz komuś takie pieniądze możesz mieć od niech wymagania takie jak kamery w szatni czy na innych okolicznościowych eventach związanych z Barceloną. Poza pracą róbta co chceta, ale będąc w klubie oni przychodzą tam do pracy a nie na pogaduszki. A w pracy to pracodawca ustala zakres obowiązków czy kontroli pracy.

3

@Janiama

Jeśli Barcelona ma grać tak jak ten ŚREDNI Betis to jestem trzy razy na tak. A zapomniałem, mamy tylko kilkanaście razy droższą kadrę co pewnie świadczy że mamy nieco lepszych piłkarzy. Jak nie być optymistą w takim przypadku?

1

@Commando To w końcu wiadomości publiczne, na ich profilach społecznościowych. Wtedy układa się słowa w bardziej oficjalne tony (tak się po prostu dzieje samo z siebie). Tak samo życzenia urodzinowe opublikowane na facebooku a te w 4 oczy różnią się znacząco od siebie (przynajmniej w moim przypadku).

6

Powiem wam tak - jest dobrze. Jestem jednym z tych którzy włączali telewizor dla Betisu Setiena. Owszem, wyników nie było, ale płynność gry i styl budził moją zazdrość jako kibica Barcelony. Być może po prostu brakowało personaliów o odpowiednich umiejętnościach? Nie wiem, śledziłem jedynie mecze Betisu, nic pozaboiskowego, kadrowego itp. Mam przepiękne wspomnienia. I jedyne czego pragnę od naszego nowego trenera to zmienić sposób gry Barcelony, aby Barcelona się nie męczyła, aby piłkarze czuli radość z gry i tą radość potrafili przekazać kibicom. A wyniki przyjdą same.
Jestem niebywale szczęśliwy że przygoda z Valverde się kończy. Mówię to jako obrońca Valverde po pierwszym sezonie (nadal upieram się że zasłużył wtedy na drugi sezon) i częściowym adwokatem diabła po drugim sezonie (narracja "nie wszystko co śmierdzi to Valverde" której w sumie nadal się trzymam). Niestety obecny sezon jest najtrudniejszym w mojej kibicowskiej historii i ciesze się że zatrudniając nowego szkoleniowca Barca otwiera sobie furtkę na nowy rozdział swojej historii. Jestem ciekaw efektów. Byle tylko Barca grała pięknie, tylko tego chcę bo w tym się zakochałem.

0

@grubiorz Póki Xavi nic jako trener z Barcą nie wygra to nie będzie żadnego przypisywania :) To przecież nie jest wcale takie łatwe i oczywiste zacząć nagle grać na poziomie finalisty ligi mistrzów.

1

@Marcello Grając nigdyś w piłkę na pozycji napastnika wiem ile przypadkowych zagrań w których piłkarz nie ma absolutnie czasu na reakcję następuje w chaosie pola karnego. Dyktować z każdej ręki 11-stkę to byłby fatalny i niezwykle irytujący pomysł.

0

@DonAndrzejos Fakt, Messi powinien wylądować na trybunach

7

@xJLx Najgłupszy komentarz La Rambli roku 2020.
Odpowiedzi niektóre też są absurdalne. Generalnie polecam jeśli ktoś ma fetysz śmiania się przez łzy.

1. Zakład zatrudniający niepełnosprawnych działa sobie.
2. PIS podnosi płacę minimalną
3. Zakład jest zmuszony zwolnić pracowników/zamknąć działalność ze względu na zbyt duże wydatki na płacę (korelacja i przyczynowość jest chyba tak jasna i klarowne że aż wali po oczach)
4. Napisz, że to RYNEK jest za to odpowiedzialny i na nim utrzymają się tylko najsilniejsi (wytłumaczenie zanim uśmiechniesz się pod nosem "no bo przecież mam rację, hue hue! - Tak, na rynku utrzymują się najsilniejsi. Problem polega na tym gdy aparat rządzący ingeruje w ten rynek z takim skutkiem jak opisany przez kolegę wcześniej. Wtedy to nie rynek powoduje zamykanie film a wszelkie mechanizmy pozarynkowe - w tym wypadku polityka "gdzie tu jeszcze zabrać by nam starczyło na cały ten zakichany socjal by nas ciemnota dalej popierała". Bo przecież wiadomo że ciężar tego dodatkowego podatku poniosą głównie finalni konsumenci. W wielu branżach nie można po prostu obciąć kadry gdy praca jest podzielona funkcjonalnie pomiędzy pracowników i pewna ich liczba jest konieczna do funkcjonowania przedsiębiorstwa - i przynoszenia dostatecznych przychodów).
5. Dodatkowo napisz jeszcze, że źle prosperował, bo dostawał dotacje dla niepełnosprawnych (co jest takim kuriozum, że gdybyś studiował na uczelni ekonomicznej to powinniby Cię z niej na zbity pysk wyrzucić)

trzymajcie mnie ludzie bo nie wytrzymam. Jak można mieć takie chore myślenie. Jeszcze te głupie pytania w poście wyjściowym (widać, że mamy do czynienia z młodym człowiekiem znającym język obcy, którego praca za granicą w jakieś fabryce nie straszne, bo wystarczy angielski komunikatywny. Nawet nie ruszy głową, że istnieją jeszcze starsze pokolenia ludzi - i nie mówię tu o emerytach. 35-40 lat, którzy coś w swoim życiu już mają - choćby rodzinę i pracę - i ni jak im się widzi zaczynać wszystko od zera za granicą. I zwala to na "polską mentalność").

Wybacz, ale nazwę to wprost. To jest skrajny idiotyzm.

0

@Chinaski A i tu się z Tobą zgadzam.

8

Ludzie, wyjmijcie kołki z 4 liter :) Lekki, przyjemny tekst podsumowujący rozczarowania 2019 roku. Równie dobrze to samo można w punktach napisać poważnie ale byłaby to jedna wielka nuda i festiwal oczywistości. Według was wtedy tekst byłby bardziej wartościowy? Au contraire. A tak mamy przynajmniej miły tekst do przeczytania. Co jest z wami? Krytykujecie teraz wszystko co ma jakikolwiek zalążek humoru bo myślicie że jak poprzedni tekst tego typu był słaby to teraz wszystkie tego typu treści są do dupy aby tylko pasowało to do naszej teorii "z fcbarca.com robi się pudelek"? Być może nie śmieszy was ten tekst ponieważ w samym założeniu jest słodko-gorzki? W końcu pisze o tym co nas boli w obecnej Barcelonie, więc dla kogoś dla kogo Barcelona tak wiele znaczy może to być przykre, że mu się to przypomina. Ale zapewniam was, wrzucie na luz i z pozytywnym nastawieniem podchodźcie do nowego roku a przede wszystkim do sezonu 2020/2021 w którym to jestem przekonany zobaczymy zmianę na ławce trenerskiej i zobaczymy czy problem leżał wyłącznie w szkoleniowcu jak wielu dobitnie myśli podczas meczów. Nie traktujcie Barcelony tak poważnie ponieważ to czyni was tylko bardziej zirytowanymi (i irytującymi również).

Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim cules :)

0

@VenoM "A to zwierzętom się wystrzela koło ucha? " Cholera na prawdę ciężko Ci idzie z wyłapywaniem analogii.

"No tak, kilkadziesiąt metrów od nich i im to przeszkadza." To jest chyba na prawdę brak wiedzy. Nie namawiam Cię do nie strzelania w sylwestra ponieważ nie widzę takiej potrzeby ale powiem Ci jak to potrafi wyglądać. Mój pies reaguje okropnymi drgawkami przypominającymi parkinsona. Jednokrotnie była również taka sytuacja, że miała kłopoty z oddychaniem (nie mogła złapać tchu, przewróciła się i zaczęła ciężko oddychać), innego roku załatwiła się w łazience (tzw. dwójkę, przez 15 lat nie miałem podobnego przypadku). Także chyba im jednak przeszkadza. A mój przypadek wcale nie jest jakiś najgorszy. Teraz akurat piesek jest dość stary i trochę przygłuchy (w ogóle nie reaguje na komendy głosowe, tylko na klaskanie) ale w Sylwestra nadal chowa się pod łóżkiem. Cóż, my sobie z psem dajemy radę, staramy się ją uspokajać, trzymać z dala od okna itp. i generalnie jest ok. Ale zwykła ludzka empatia do zwierząt domowych (których jednak powinniśmy traktować z empatią, każdy kto miał kiedyś psa wie, że jest on traktowany jako kolejny członek rodziny. Nie jest człowiekiem, ale kocha się swojego pupila jak małe dziecko, nie chcemy by stała mu się krzywda, martwimy się gdy nie je, choruje, karmimy i wyprowadzamy na spacer.. powiedziałbym że bardzo to przypomina rodzicielstwo).

Także nie uważam że mówienie "nie strzelajcie bo psy się boją" to dobra droga. Uważam, że każdy w ramach zwykłej empatii do zwierząt które są nam tak bliskie powinien tego nie robić. W ramach po prostu ludzkiej wrażliwości. Jesteśmy inteligentnym gatunkiem i potrafimy podejmować inteligentne decyzje i czasami podejmować kroki kosztem naszej wygody dla czyjegoś innego dobra. To czyni nas ludźmi, że my możemy o tym dyskutować i podjąć taką decyzję. Ale nie ma przymusu, każdy zrobi i tak jak uważa :)

0

@Chinaski Co roku było takie podsumowanie ale nie, przeszkadza Ci dopiero od tego roku :)

4

@Janiama Ja tylko nadmienię, że miliony to w Alaves zarabia tylko jeden zawodnik (Aleix Vidal, 3,5 mln), jeden zawodnik zarabia milion z kawałkiem a reszta nie zarabia nawet 1 mln. Generalnie cały budżet płacowy Alaves jest mniejszy od wynagrodzenia Messiego i to niemal dwukrotnie (dane z jednej strony z wynagrodzeniami, ale nie wiem na ile wiarygodne, sprawdziłem na szybko)

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: