11

Historie najdziwniejszych kontraktów piłkarskich:
Kulinarne wariacje

Futbol łączy się mocno z gastronomią. Wiadomo przecież, że każdy piłkarz powinien (chociaż wielu ponosi tu porażkę) się dobrze odżywiać. Pierwszym bohaterem naszego artykułu będzie Spencer Prior – niezbyt znany angielski defensor. W 2001 roku zdecydował się on na przejście z Manchesteru City do Cardiff City. Rządy w walijskim klubie sprawował wtedy Sam Hammam, który miał głowę pełną szalonych pomysłów. Jednym z nich okazał się zapis w umowie, którą miał podpisać Prior. Okazało się, że aby dołączyć do nowego klubu, musi… zjeść jądra owcy. Uznawane jest to bowiem za przysmak w ojczyźnie Hammama – Libanie. W ten sposób chciał on sprawdzić gotowość piłkarza do pełnych poświęceń dla nowego klubu. Według relacji świadków obrońca zdecydował się na konsumpcję, chociaż zażądał, aby danie zostało ugotowane. Trzeba mieć jednak na uwadze, że cała historia jest raczej legendą.

Kulinarny kontrakt dotyczył także kongijskiego pomocnika, którym był Rolf-Christel Guie-Mien. Zawodnik zdecydował się na podpisanie umowy z Eintrachtem Frankfurt. Zadeklarował jednak, że złoży podpis tylko w przypadku zapewnienia, że jego żona otrzyma od klubu lekcje gotowania. Nie wiemy na jakim poziomie stały umiejętności kulinarne żony piłkarza, ale patrząc na jego żądania trzeba uznać, że sytuacja przy rodzinnym stole musiała być niewesoła. Ostatecznie małżonka miała nie obrazić się za żądania jej partnera.

@MesQueUnClub96
@patataj
@NaFazieHitman
@Sensible
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974

9

Mitropa Cup:

15 września 1935 r. Sparta Praga pokonała na Letensky Stadion Ferencvaros Budapeszt 3:0(po dwóch golach legendarnego snajpera Raymonda Braine oraz jednym Facsinka) w drugim meczu finałowym o Puchar Mitropa. Pierwszy mecz zakończył się rezultatem 2:1 dla Ferencvarosu, jednak większa ilość goli strzelonych przez Sparte pozwoliła temu klubowi sięgnąć po ten puchar po raz drugi w historii tych rozgrywkach.

@Ogorinho1974
@DaPidejpi
@Symson
@Sensible
@Pawel13sz
@patataj
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB

9

Wybitne legendy futbolu:

15 września 1951 r. w Heemestede urodził się Johan Neeskens, defensywny pomocnik. 2-krotny Wicemistrz Świata, 3-krotny Zdobywca Pucharu Mistrzów pod rząd(z Ajaxem Amsterdam) oraz 2-krotny Zdobywca Superpucharu Europy z Ajaxem. Był zawsze w cieniu swojego kolegi z reprezentacji, Johana Cruyffa. Zasłużony człowiek od czarnej roboty. Za każdym wielkim dyrygentem zespołu, stoi człowiek od czarnej roboty. Nie inaczej było w wypadku Johana Neeskensa, który podczas swojej kariery czyścił pole, dla Boskiego Johana Cruyffa. Johan już od najmłodszych lat uganiał się za piłką, zaczynając swoją amatorską karierę w miejscowym klubie RCH Heemstede. Tam grał na tyle dobrze, że już w wieku 16 lat występował w pierwszym składzie, grając na pozycji prawego obrońcy. Bardzo szybko wypatrzył go w niższych ligach niezapomniany Rinus Michels, który bardzo chciał mieć 19-letniego wtedy gracza. Ówczesnemu trenerowi Ajaxu Amsterdam nie sposób było odmówić, dlatego Johan szybko przeszedł do wielkiego Ajaxu. Tam Michels powoli wprowadzał w życie swoją filozofię futbolu totalnego, która zmieniła piłkę nożną na całym świecie. Neeskens idealnie nadawał się na wykonawcę obowiązków w środku pola, gdyż dysponował świetnym wyszkoleniem technicznym i piekielnie mocnym strzałem z obu nóg. Amsterdam był miejscem pierwszego spotkania się dwóch wielkich Johanów - Cruyffa i Neeskensa. Od razu zapałali do siebie sympatią, która wykraczała nawet poza ramy boiska, najkrócej mówiąc zostali przyjaciółmi. Michels szybko dostrzegł wszechstronność Neeskensa, któremu przypisano takie zadania by Rensenbrink, Rep a przede wszystkim Cruyff mogli grać swobodnie. Pełnił role "wymiatacza", który przejmował piłkę od obrońców lub sam ją przechwytywał i od razu rozdzielał do któregoś z bardziej ofensywnie nastawionych partnerów. Niektórzy futbolowi eksperci uważają, że gdyby nie wspaniała postawa i skromność Johana II (tak nazywano go w Ajaxie), to ekipie z Amsterdamu nie udałoby się zdobyć trzy razy pod rząd Pucharu Europy. Ale o tym później... Z Ajaxem zdobył podwójnie mistrzostwo Holandii (1972,1973) i oczywiście miał swój udział w trzyletniej hegemonii Amsterdamu w Pucharze Europy (1971,72,73). Oprócz tych trofeów zdobył jeszcze dwa razy Superpuchar Europy (1972,73).

Opromieniony sukcesami z holenderskim klubem, chciał spróbować czegoś nowego. Jego wielki przyjaciel Cruyff odszedł już rok wcześniej do FC Barcelona, w której powoli zaczynał grać pierwsze skrzypce i wybitnie się wyróżniać, także Rinus Michels przebywał w Katalonii, w roli trenera. Nic więc dziwnego, że Neeskens obrał kierunek hiszpański a mianowicie do Blaugrany. W Barcie wspólnie ze swoim długoletnim przyjacielem, miał odnosić masę sukcesów, tak się jednak nie stało. Barcelona mimo swojego ogromnego potencjału, nie potrafiła udokumentować tego wyraźnie swoimi sukcesami w Europie lub dominacji w La Liga. Jedyne ważne trofeum zdobyte podczas pobytu w Hiszpanii w 1978 roku. Jak na możliwości personalne Azulgrany, zdecydowanie za mało. Mimo braku większych sukcesów Johan II był bardzo lubiany przez socios zasiadających na trybunach Camp Nou. Na boisku zawsze wykazywał się inteligencją i determinacją, grał z pełnym oddaniem dla klubu. Czasami zdarzało mu się okrasić udany występ bramką cudnej urody. W Katalonii spędził pięć lat, które nie przysporzyły mu zbytnio medali do kolekcji. W porównaniu do okresu, gdy grał w Ajaxie, prawie nic nie zdobył. Karierę reprezentacyjną może jak najbardziej uznać za udaną. Mimo, że nie udało mu się zdobyć mistrzostwa świata w 1974 roku, gdy był tego wraz z reprezentacją Holandii bardzo bliski, to i tak pokazał się ze świetnej strony. Jak na swoją pozycję i zadania, zdobył zadziwiającą liczbę goli - pięć - i został wicekrólem niemieckiego czempionatu, wraz z Andrzejem Szarmachem. Był jednym z najmłodszych piłkarzy Holandii podczas tamtego turnieju co nie przeszkodziło mu w etatowym wykonywaniu jedenastek. Przy strzelaniu rzutów karnych był bardzo skupiony i niezwykle rzadko się mylił. Skupienie i determinacja cechowały jego grę, kto wie, czy gdyby reszta Holendrów nie zachowała zimnej krwi, to Niemcy cieszyliby się z mistrzostwa świata w 74' roku?

Po odejściu z FC Barcelony, postanowił spróbować jak smakuje liga amerykańska, która płaciła niebotyczne gaże podstarzałym mistrzom futbolu. Przez pewien okres grał nawet wespół z samym Franzem Beckenbauerem. Na konto swoich klubowych osiągnięć dopisał mistrzostwo z New York Cosmos, w 1982 roku. Do 1984 roku grał w U.S.A by powrócić na siedem spotkań do FC Groningen. Niestety holenderska prasa zamiast rozpływać się nad jego grą, pisała o jego rzekomych problemach z alkoholem. Zdenerwowany Johan II znów wyjechał do U.S.A. Gdy liga amerykańska zakończyła swój żywot (by w przyszłości wrócić jako MLS), wrócił do Europy i aż do 1991 roku, grał dla szwajcarskich zespołów amatorskich. Mimo swojego wieku, nadal odznaczał się wzorową kondycją i zapałem do gry. Całą swoją prawdziwą karierę spędził w cieniu Johana Cruyffa, lecz nigdy nie był zazdrosny o pozycję swego przyjaciela, raczej był dumny, że może mu pomagać i odnosić razem z nim sukcesy. Jego kariera trenerska jest łudząco podobna, do kariery zawodniczej. Na jej początku był trenerem kilku amatorskich szwajcarskich zespolików, by następnie zostać asystentem Guusa Hiddinka a potem Franka Rijkaarda - przy reprezentacji Holandii. Później aż przez pięć lat trenował NEC Nijmegen (był pomysłodawcą sprowadzenia Andrzeja Niedzielana), by ostatecznie znów zostać asystentem Rijkaarda, tym razem w FC Barcelona.

@Sensible
@NaFazieHitman
@Symson
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@patataj

1

@NaFazieHitman Służe uprzejmie z wielką przyjemnością :) Nie raz już powtarzałem że historia to jedna z największych wartości w naszym życiu. W końcu to historia stworzyła ten świat, sport, kluby itd. Nie można przejść obojętnie wobec historii, przynajmniej ja nie potrafie...

9

W okamgnieniu:

Eduardo Andres Maglioni, skrzydłowy Independiente Buenos Aires, zapisał się w Księdze Guinnesa jako ten, który w najkrótszym czasie strzelił najwięcej goli. W 1973 r. na początku drugiej połowy meczu pomiędzy Independiente a Gimnasia y Esgrima de La Plata, Maglioni trzykrotnie pokonał bramkarza Guruciage w jedną minute i pięćdziesiąt sekund! Jest to absolutny rekord świata w najwyższej klasie rozgrywkowej.

@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@DaPidejpi

11

Pierwsze, legendarne spotkanie:

15 września 1923 r. FC Barcelona po raz pierwszy w historii rozegrała mecz z polską drużyną a była nią Cracovia. ,,Pasy” przyjechały we wrześniu na miesięczne tournée po Hiszpanii. Cracovia rozpoczęła serie 10 spotkań towarzyskich dwumeczem z Barçą. Oto jak 18 września ,,Tygodnik Sportowy” relacjonował ten mecz: ,,W niedziele około 12 w południe rozeszła się wieść po Krakowie o nadzwyczajnym sukcesie Cracovii, która uzyskała w sobotę bm. w spotkaniu z Barceloną niespodziewany, sensacyjny i zaszczytny remis 1:1, prowadząc do pauzy 1:0 przez Chruścińskiego, który był pono najlepszym na placu. Barcelona wyrównała po pauzie. Crac. miała na ogół przewagę. Bliższych szczegółów telegramy nie podawały a ,,dorobione” i ,,rozszerzone” zdaje się komentarze tut. prasy codziennej kurierkowej wymagają autentycznego potwierdzenia. Radość panowała tu powszechna, lotem błyskawicy wieść ta rozeszła się po mieście wywołując entuzjazm. Z naprężeniem wyczekiwano wyniku spotkania rewanżowego dnia następnego”. W drugim meczu dzień później Blaugrana zwyciężyła zdecydowanie 7:1 pomimo prowadzenia gości 0:1 po golu legendarnego Kałuży. Gazety hiszpańskie pisały że w składzie przeciwników było jedenastu ,,Węgrów, Austriaków i Czechów” i podkreślały lepszą gre techniczną gości i usprawiedliwiały ich słabszą gre w drugim meczu zmęczeniem po podróży. No proszę, Polacy nie gęsi! W piłke potrafili wówczas grać jak równy z równym.

@Ogorinho1974
@Symson
@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj

0

@takisobiektos Ja tylko tak typuje a może okazać się zupełnie inaczej

0

Mecz moich ulubionych drużyn, Manchester City kontra Borussia Dortmund i to na pierwszym programie TVP! Super sprawa obejrzeć taki klasyk w Tv na żywo bez przerywania jak na strimie. Zwycięzcą Ligi Mistrzów w sezonie 2022/23 bedzie Manchester City

0

@P33ck Tak jest! Niech żyje Widzew! Duma miasta włókniarzy!

7

Wybitne legendy futbolu:

14 września 1944 r. w Moenchengladbach urodził się Günter Netzer, pomocnik, Mistrz Świata-1974 oraz Mistrz Europy-1972. Karierę piłkarską zaczynał w 1. FC Mönchengladbach, w 1963 przeniósł się do silniejszego i sławniejszego klubu z tego miasta – Borussii, gdzie występował przez dekadę. W tym czasie rozegrał 230 spotkań (82 gole) i zdobył dwa tytuły mistrzowskie (1970 i 1971) oraz Puchar Niemiec w 1973. W tym samym roku podpisał kontrakt z madryckim Realem i w zespole Królewskich grał do 1976, dwukrotnie zdobywając mistrzostwo kraju(1975 i 1976) oraz dwukrotnie Puchar Hiszpanii( 1974 i 1975). Karierę zakończył w szwajcarskim Grasshoppers Zurych(1977). W reprezentacji Niemiec debiutował 9 października 1965 w meczu z Austria. Do 1975 rozegrał w kadrze 37 spotkań i strzelił 6 goli. W 1972 roku poprowadził drużynę narodową do mistrzostwa Europy a jedenastka której szkielet tworzyli Maier, Beckenbauer, Netzer oraz Gerd Müller jest uznawana za jedną z najlepszych w historii futbolu. Dwa lata później, podczas MŚ ‘74 zagrał jedynie 21 minut w przegranym meczu z reprezentacja NRD – występ ten dał mu tytuł mistrzowski. Netzer był jednym z najwybitniejszych rozgrywających nie tylko swoich czasów. Na boisku i poza nim prezentował niesforny charakter, często kłócił się z trenerami, jednak w Mönchengladbach był niekwestionowanym przywódcą zespołu. Po zakończeniu kariery pracował jako generalny menadżer Hamburger SV, w okresie największych sukcesów klubu na arenie międzynarodowej(1978 – 1986). Od lat jest jednym z najbardziej znanych ale i kontrowersyjnych komentatorów wydarzeń piłkarskich w niemieckich mediach.

@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Symson
@DaPidejpi

1

O! Ktoś usunął mój komentarz. To chyba kibic ŁKS-u

17

Godzina niezbyt odpowiednia, jednak zdecydowanie lepsza niż 22:00 w nocy zwłaszcza w niedziele, kiedy trzeba wstawać rano w poniedziałek do roboty, przynajmniej dla mnie. Uważam że najlepszą godziną dla wszystkich byłaby 20.00

9

Wybitne legendy futbolu:

14. września 1921 r. w São Gonçalo urodził się Thomas Soares da Silva, zwany Zizinho, brazylijski pomocnik i napastnik, zdobywca Copa America w 1949 r. ; Wicemistrz Świata z 1950 roku oraz najlepszy strzelec w historii Copa America(wspólnie z Norberto Mendezem)-17 goli. Zizinho do dziś uchodzi za jednego z najwybitniejszych graczy w historii brazylijskiego futbolu. Trzeba również pamiętać że był idolem Pelé. Piłkarzem Flamengo był w latach 1939-1950. Zwyciężał w Campeonato Carioca. Później grał w Bangu (1951-1957) i São Paulo FC (1957-1959). Karierę kończył w wieku 41 lat w chilijskim Audax Italiano Santiago. W reprezentacji Brazylii zagrał 53 razy i strzelił 30 goli. Debiutował w 1942 a ostatni raz zagrał w 1957. Podczas MŚ 50 wystąpił w czterech spotkaniach, zdobywając dwa gole. Sensacyjna porażka z Urugwajem na Maracanie położyła się cieniem na jego karierze. Wielokrotnie brał udział w turniejach Copa América (łącznie strzelił 17 goli w tych rozgrywkach), a w 1949 zdobył z Brazylią upragniony tytuł mistrza Ameryki Południowej. Zwany ,,Maestre Ziza’’ był nieodmiennie głównym reżyserem i liderem we wszystkich możliwych konfiguracjach reprezentacyjnego napadu a obracał się wyłącznie w najlepszym towarzystwie obok Ademira, Jaira, Tima, Friaci, Evaristo czy Didiego. Zawsze wiódł prym, zawsze kierował, narzucał swoją wolę i prowadził grę wedle swych wyobrażeń. Nawet jak na standardy brazylijskie był technikiem niezwykle wyrafinowanym. Posiadał krótki, bezbłędny drybling-przekleństwo wszystkich obrońców. Strzelał raczej lekko ale z morderczą precyzją. Podawał idealnie na dowolną odległość. W powszechnej opinii uchodzi za najbardziej uniwersalnego piłkarza Brazylii do czasu pojawienia się zjawiska tak fenomenalnego jak sam Pele!

@Ogorinho1974
@Symson
@patataj
@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@Sensible
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi

13

,,Królewski” brutal!::

14 września 1969 roku Miguel Angel Bustillo, napastnik Blaugrany, doznał poważnej kontuzji kolana. Sezon 1969/70 rozpoczynał się Klasykiem z Realem i był to dopiero drugi taki przypadek w historii La Liga. Już po 6 minutach gry w Madrycie debiutant Bustillo strzelił 2 gole wprawiając publiczność w osłupienie. W drugiej połowie przy kolejnym ataku Barçy obrońca Realu De Felipe brutalnym wejściem próbował sfaulować Bustillo, ten jednak podskoczył w ostatniej chwili lecz przy nienaturalnym upadku zerwał więzadła w kolanie. Cały stadion przeszył jęk napastnika Blaugrany ale zawodnicy Realu nie wybili piłki lecz kontynuowali atak przez ponad minute. W końcu gracze Barçy wybili piłke na aut i Bustillo mógł zostać zniesiony z boiska. Po tym incydencie Real nie oddał piłki Barcelonie. Kontuzja skończyła właściwie karierę Bustillo, który przez kolejne 3 lata próbował bezskutecznie dojść do pełnej sprawności. Napastnik przeszedł do Celty ale nigdy nie zbliżył się już do poziomu gry z Saragossy, w której okrzyknięto go największym talentem hiszpańskiej piłki. Winowajca kontuzji De Felipe nie został zdyskwalifikowany(za podobne przewinienie niejaki Guedes pauzował 12 spotkań) a jego gre w końcówce tamtego meczu nazywano w gazetach ironicznie ,,pieszczotami”, kiedy próbował sfaulować bez piłki Pujola.

@Symson
@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@Pawel13sz
@patataj
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Sensible
@MesQueUnClub96

3

No cóż, klątwa na szwabskiej ziemi trwa w najlepsze. Jednak jeszcze przyjdzie kryska na Matyska i to nie wykluczone że jeszcze w tym sezonie. Nasza Barcunia generalnie grała jak równy z równym ale szwaby miały sporo szczęścia(niepodyktowany rzut karny na Dembele). Ta porażka(na szczęście) nie przekreśla dalszej rywalizacji w Lidze Mistrzów a zwłaszcza wyjścia z grupy. Ze szwabami jeszcze odbijemy sobie na Camp Nou i czuje że nawet z nawiązką. Głowa do góry cules! Visca el Barca! Para siempre!

1

@Janiama Jak się bawić, to się bawić. Stawiam remis 2:2 i to naprawde będzie dobry wynik dla nas, zresztą każdy remis na szwabskiej ziemi będzie dla nas dobry.

15

Legia po raz pierwszy:

13 września 1995 r. Legia Warszawa jako pierwszy polski klub rozegrała swój pierwszy w historii mecz Ligi Mistrzów. Przeciwnikiem był Rosenborg Trondheim, którego legioniści pokonali na stadionie Wojska Polskiego 3:1 po 2 golach Pisza i jednym Stańka. Na ten moment kibice w Warszawie czekali z niecierpliwością. Wymarzona Liga Mistrzów w końcu zawitała do stolicy Polski. Po emocjonujących i zwycięskich bojach w eliminacjach ze szwedzkim IFK Göteborg, w fazie grupowej Legię znów czekało starcie z przedstawicielem skandynawskiego futbolu – tym razem z Norwegii. „Spotkania w Lidze Mistrzów to dla nas ogromne wyzwanie. Chcemy dobrze w niej wystartować” – zapowiadał przed meczem na łamach „Gazety Wyborczej” pomocnik Legii Jacek Bednarz. I rzeczywiście ta sztuka im się udała. Choć zwycięstwo rodziło się w bólach, to w ostatecznym rozrachunku gospodarze zainkasowali 3 punkty i pokaźne (jak na tamte czasy) wpływy z biletów, transmisji telewizyjnych i wygranej.

@Sensible
@NaFazieHitman
@Pawel13sz
@patataj
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@Symson
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974

1

No prosze, aż trudno w to uwierzyć że nigdy nie udało się naszej Barcuni wygrać w Monachium. A była ku temu okazja już nie raz. Pierwszy raz w kwietniu 1996, kiedy to na ławce rezerwowych siedział m.in. Julen Lopetegi z Jordi Cruyffem a gole strzelali Hagi i Oscar a mecz zakończył się remisem 2:2. O ostatnich meczach w Lidze Mistrzów nie ma co nawet wspominać bo ocierały się o kompromitacje. No ale dzisiaj, właśnie dzisiaj nadaża się okazja jakiej chyba jeszcze nie było. Dzisiaj możemy być świadkami przełomowego meczu w historii pojedynków z Bayernem w Monachium. No bo w końcu kiedy jak nie dziś? Stać nas na to, dysponujemy silniejszą kadrą od Niemców i trzeba to wykorzystać. Vamos Barca! Vamos a ganar!

12

Potyczki Barçy z polskimi klubami:

13 września 1989 r. FC Barcelona tylko zremisowała na Camp Nou z Legią Warszawa 1:1. ,,Mogło być gorzej”- komentowało ,,El Mundo Deportivo”. Blaugrana rozpoczynała kolejną edycje rozgrywek o Puchar Zdobywców Pucharów jako obrońca tytułu. Podopieczni Johana Cruijffa zaprezentowali się jednak słabo. Już w 21 minucie świetną kombinacyjną akcje Polaków zwieńczył golem Andrzej Łatka. Kuriozalnie w tej sytuacji zachował się Andoni Zubizarreta, który pomimo asekuracji obrońców wybiegł do Łatki na… 30 metr przed bramką. Napastnik ,,Wojskowych” minął golkipera Barçy i z ponad 25 metrów skierował piłke do pustej bramki. Duma Katalonii miała kilka okazji do wyrównania a Legia groźnie kontrowała. Jedna z akcji gości zakończyła się golem Romana Koseckiego lecz arbiter boczny zasygnalizował spalonego. Jednak jak pokazały powtórki o ofsajdzie nie mogło być mowy- Blaugrana mogła mówić o sporym szczęściu. Pięć minut przed końcem meczu w polu karnym legionistów upadł Julio Salinas i sędzia podyktował rzut karny, który na gola zamienił Ronald Koeman.

@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@Symson
@Roni/VEB
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@NaFazieHitman
@Sensible

0

@HarveySpecter Ale kto z kim?

1

@Symson Wiesz co, ja w ostatnich latach czytałem troche książek, zresztą nadal poczytuje, głównie o futbolu oczywiście. No i przede wszystkim posiadam te książki i co rusz odkurzam historyjki na La Rambla. Ta akurat historia pochodzi z książki Eduardo Galeano: ,,Blaski i cienie futbolu". Też mi się spodobała...

10

Pedernera-zapomniana legenda:

,,Strzeliłem karnego, który przejdzie do historii futbolu w Leticii”, pisał z Kolumbii pewien młody Argentyńczyk. Nazywał się… Ernesto Guevara i jeszcze nie nosił przydomku Che. W 1952 r. włóczył się w poszukiwaniu przygód po Ameryce. Na brzegu Amazonki w Leticii, był trenerem lokalnej drużyny piłkarskiej. Swojego towarzysza podróży Guevara nazywał Pedernerita(czyli mały Pedernera). Nie było wówczas większej pochwały. Adolfo Pedernera był sercem i legendą ,,Maszyny” z River Plate. Ów człowiek orkiestra grał na wszystkich pozycjach, od ostatniego obrońcy po wysuniętego napastnika. Z tyłu kreował gre, posyłał podania dokładne co do milimetra, zmieniał rytm, zaskakiwał szybkością i siał postrach wśród bramkarzy. Zawsze rwał się do gry. Nigdy nie miał jej dość, chciał by mecze trwały wiecznie! Kiedy zapadał zmrok, klubowi działacze na próżno starali się go zmusić by przestał trenować i poszedł już do domu. Chcieli oderwać go od piłki ale nie potrafili, gdyż to ona nie chciała go opuścić…

@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@Sensible
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Symson

6

(Nie)pamiętne finały Blaugrany:

12 września 1962 r. FC Barcelona przegrała finałowy dwumecz w Pucharze Miast Targowych. Barça zremisowała na Camp Nou 1:1 z Valencią i tym samym nie odrobiła strat z pierwszego meczu rozegranego 4 dni wcześniej na Mestalla i przegranego aż 6:2 i to pomimo prowadzenia 1:2. Wszystkie 3 gole w finałowym dwumeczu strzelił Sandor Kocsis. Blaugrana dotarła do decydującej rozgrywki w niezłym stylu strzelając 20 goli w 8 meczach granych systemem pucharowym. Rywale z Valencii zanotowali tym samym pierwszy tryumf w europejskich pucharach.

@Ogorinho1974
@Symson
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Sensible
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@patataj

18

1. FC Union Berlin zaledwie 3 lata temu awansował do Bundesligi. Żadne nazwisko z kadry nic mi nie mówi i chyba większości kibiców spoza Bundesligi też nic nie mówi. A oni są teraz na pierwszym miejscu w tabeli bez żadnej porażki! Ja wiem że to dopiero 6 kolejka ale mimo wszystko jestem niemal w szoku...

8

Rekordowy wynik w 1 lidze polskiej(dziś mija 95 lat):

Pierwszym Mistrzem Polski wyłonionym w rozgrywkach ligowych była Wisła Kraków. W dziewiczym sezonie Ekstraklasy w 1927 roku dokonała również nie lada wyczynu, odnosząc rekordowe zwycięstwo na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w naszym kraju.



Już od pierwszej kolejki Biała Gwiazda plasowała się w czołówce tabeli, pozycję lidera zajęła w maju i straciła ją dosłownie na moment na rzecz FC Katowice. Nie chcę wchodzić w szczegóły tego sezonu, podkreślę tylko, że panował w nim ogromny bałagan organizacyjny. 11 września Wisła podejmowała Toruński KS. U gości tuż przed wyjazdem do Grodu Kraka pojawiły się problemy. Jesteśmy w czasach amatorskiego futbolu, piłkarze nie zarabiali przez grę w piłkę. W szeregach Torunian było kilku zawodowych żołnierzy, którzy na czas wyjazdu wzięli urlop. Ich pech polegał na tym, że równolegle do rozgrywek Ekstraklasy toczyły się piłkarskie mistrzostwa wojskowe. Żandarmeria wojskowa ani myślała o personalnych osłabieniach, wobec czego wysłała na dworzec w Toruniu swoich przedstawicieli, by pod groźbą aresztowania namówić piłkarzy z TKS-u do zrezygnowania z gry w meczu ekstraklasowym na rzecz starcia wojskowego. Wybór musiał być tylko jeden. Sześciu zawodników z podstawowej jedenastki zostało w mieście Mikołaja Kopernika. W pociąg do Krakowa wsiadła zatem mocno osłabiona drużyna. Półtora tysiąca kibiców zgromadzonych na trybunach było bardzo zdziwionych, że goście wybiegli na boisko w 10-osobowym składzie. Kilka dni przed meczem prasa zapowiadała, że Białą Gwiazdę czeka ciężka przeprawa, tymczasem, i nie ma co się dziwić, zdekompletowana i mocno osłabiona ekipa z Torunia stawiała jej realny opór jedynie na początku pierwszej i w pierwszych minutach drugiej połowy. Pędzący po mistrzowski tytuł Wiślacy wygrali aż 15:0!, co do dzisiaj pozostaje najwyższym zwycięstwem w historii Ekstraklasy. Relacje prasowe nie były niestety tak dokładne jak dzisiaj, zatem nieznane są minuty, w których piłkarze wpisywali się na listę strzelców. Wątpliwości budzi nawet ich zestawienie, bo przez jakiś czas zastanawiano się, czy Henryk Reyman rzeczywiście strzelił sześć czy osiem goli. Oficjalnie z sześcioma trafieniami do 1939 roku pozostawał zdobywcą największej liczby bramek w jednym meczu. Jego wyczyn solidnie poprawił Ernest Wilimowski, o czym już nie raz wspominałem na łamach fcbarca.com. Co ciekawe, pomimo 15-krotnej kapitulacji, na pochwałę ówczesnej prasy zasłużył bramkarz Toruńskiego KS, Franciszek Zdrojewski. W tygodniku “Stadjon” pisano: „W TKS grał świetnie bramkarz Zdrojewski, który uchronił drużynę przed jeszcze większą przegraną i wywołał swą nadzwyczajną grą szczery oklask publiczności”. Na wyróżnienie zapracował również w Nowym Dzienniku: „Druzgocące zwycięstwo czerwonych nad niekompletną jedenastką z Torunia, robiącą raczej wrażenie III-klasowej, niż ligowej, drużyny. Poza środkowym pomocnikiem Stogowskim i bramkarzem, grającym z wielkim szczęściem – zero”.

@Pawel13sz
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@Symson
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Sensible
@patataj

8

Debiuty żywych legend:

1 września 2007 r. Pedro Rodriguez Ledesma debiutuje w barwach Blaugrana. Debiut przypadł na przegrany finał Pucharu Katalonii z Gimnastic Tarragona 1:2. Pedro pojawił się na boisku w 77 minucie. Wprawdzie szanse debiutu dał Pedro Frank Rijkaard, to jednak więcej szans w tamtym sezonie wychowanek Barçy już nie otrzymał. Jego gwiazda rozbłysła w kolejnym sezonie pod przywództwem Josepa Guardioli.

@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Sensible
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson

8

Rekordy Dumy Katalonii:

11 września 1949 r. FC Barcelona zanotowała rekordowe zwycięstwo w Primera Division. Miało to miejsce na Camp de Les Corts w drugiej kolejce rozgrywek, gdzie Blaugrana rozgromiła Gimnastic Tarragona 10:1! Aż 5(!) goli w tym meczu(co też jest nie małym wyczynem) strzelił zapomniany napastnik Alfonso Navarro. Poza tym hattrickiem popisał się genialny snajper Cesar Rodriguez. Pozostałe gole dołożyli Canal oraz Argentyńczyk Marcos Aurelio.

@Sensible
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Symson
@Roni/VEB

2

@macio_944 Tak więc musisz być bardzo bogaty, jeśli obstawiasz mecze. A jeśli nie obstawiasz to jesteś frajer...

0

@macio_944 A skąd wiesz jak się skończy?

1

Czy ja dobrze widze? Real Madrid przegrywa na Bernabeu z Mallorca? To prawie cud!

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?