FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
13
Canarinhos po raz czwarty:
17 lipca 1994 roku, rozegrany został finał mundialu w USA: Brazylia - Włochy. Finał na stadionie Rose Bowl w Pasadenie pod Los Angeles był brzydki i nudny. Brazylia i Włochy nie stworzyły wielkiego widowiska, a przyczyną był upał, było prawie 40 st. Celsjusza. Mecz rozgrywano o 12:30, gdy słońce było najwyżej. To był dyktat telewizji, by transmisja w Europie przypadała na godziny wieczorne. Po raz pierwszy w historii losy finału zostały rozstrzygnięte w serii rzutów karnych... Więcej dobrych okazji miała Brazylia, w której brylował duet Romario i Bebeto, ale ogólnie pięknej gry było jak na lekarstwo. Po raz pierwszy w historii o tytule najlepszej drużyny świata musiały decydować rzuty karne. Przed ostatnią kolejką Włosi spudłowali dwa razy, Brazylijczycy tylko raz. Wtedy rozegrał się wielki dramat lidera Włochów – Roberto Baggio. Rok wcześniej uznano go najlepszym piłkarzem świata, teraz mimo kontuzji rozgrywał wspaniały turniej. W decydującym momencie kopnął jednak nad poprzeczką. Jego pudło oznaczało, że to Brazylia jest mistrzem świata. ,,Finał poszedł jak poszedł... Gdyby było inaczej pewnie znów zdobyłbym Złotą Piłkę. Po przegranym finale było mi bardzo trudno. Ten smutek pozostał ze mną ale zawsze na boisku cieszyłem się grą” – wspominał po latach. Ze wszystkich tytułów dla Brazylii w tym było jednak najmniej magii. Romário, Bebeto, Dunga, Branco, Cafu, Taffarel, Rai – to były wielkie nazwiska, ale trener Parreira ustawiał zespół zachowawczo, liczyła się skuteczność, a nie piękno gry. Przegrana drużyna Tele Santany z 1982 roku jest pamiętana bardziej niż ta zwycięska z 1994 roku. Chwilę po wygraniu turnieju w USA piłkarze Brazylii zadedykowali zwycięstwo Ayrtonowi Sennie. Trzykrotny mistrz świata Formuły 1 zginął dwa i pół miesiąca wcześniej, 1.maja 1994 w wypadku na torze Imola podczas Grand Prix San Marino. Piłkarze rozłożyli transparent z napisem "Senna… Przyspieszaliśmy razem. Czwarty tytuł jest nasz!". Brazylia została w 1994 roku mistrzem świata po raz czwarty, Senna też walczył w tamtym roku o swój czwarty tytuł.
@Sensible
@Rastafarnianin
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@kamyk_23
@MesQueUnClub96
@AssisMoreira
@Arkon
4
@FCBparasiempre
Cesarstwo Austro-Węgierskie jest o wiele ważniejsze dla historii piłki nożnej, niż się powszechnie uważa. Nie mówię tu o słynnej austriackiej drużynie z mundialu w 1934 roku czy potężnej węgierskiej kadrze Gustava Sebesa ale o promocji tego sportu na samym kontynencie. Pierwsza próba dołączenia do europejskich klubów w rozgrywkach miała miejsce w 1897 roku. John Gramlick, Anglik, współzałożyciel Vienna Cricket and Football Club(lepiej znany jako Cricketer), pochodzący ze stolicy Austrii, uważany jest za głównego mentora Challenge Cup, rywalizacji, w którym każdy uczestniczący kraj Cesarstwa Austro-Węgierskiego mógł wystawić dwie drużyny w turnieju. Tylko Budapeszt, Praga i stolica Wiedeń były reprezentowane w pierwszym turnieju, który wygrał zespół Gramlicka- Vienna Cricketer. Challenge Cup, który trwał do 1911 roku, został przerwany przez tlący się już klimat I wojny światowej. Uzgodniono, że pierwsza drużyna, która trzykrotnie wygra turniej, będzie miała ostateczne posiadanie pucharu, co później zostało uzgodnione między zespołami. Puchar definitywnie przypadł ostatniemu mistrzowi, Wiener Sport- Klubowi Austrii, który w ostatniej edycji pokonał Ferencvaros 3:0. Klub, który najczęściej wygrywał rozgrywki, oprócz Wiener AC, mający na swoim koncie trzy tytuły. Warto wspomnieć o Challenge Cup, ponieważ po długiej recesji i trudnościach, jakie wojna przyniosła kontynentowi, w taki czy inny sposób, piłka nożna nie przestała być grą, będąc nawet ważnym instrumentem w odbudowa poczucia własnej wartości i tożsamości narodowej w okresie powojennym. Innymi słowy, w życiu niektórych młodych ludzi nie pozostało wiele satysfakcji, poza grą w piłkę nożną, albo zapomnienie o bólu i stratach, albo dążenie do kariery sportowej, sektora, który dla rozrywki mas, był w pełnym rozkwicie. W tym czasie najbardziej widoczna piłka nożna uprawiana w Europie rezydowała na wschodzie kontynentu, gdzie już w połowie drugiej dekady lat 20-tych XX wieku zaczęły się profesjonalizować ligi narodowe, co dawałoby możliwość wypłacania pensji sportowcom i menedżerowie, którzy mogliby wtedy całkowicie skupić się na piłce nożnej lub pracować mniej i w mniej ryzykownych zawodach, którzy dzielili swój czas na przygotowania jako sportowcy. Austria, Węgry i Czechosłowacja były jednymi z pierwszych krajów, które przeszły na zawodowstwo, zainteresowanie piłką nożną przyciągnęło już tłumy na stadiony.
17 lipca 1927 roku na spotkaniu pod przewodnictwem Hugo Meisla, prezesa Austriackiej Konfederacji Piłki Nożnej, ustalono zasady nowych krajowych rozgrywek, które miały nosić nazwę Mitropa Cup . Wybrana nazwa była skrótem niemieckiego terminu ,,Mittel Europa”, oznaczającego Europę Środkową. Podobnie jak w rodowym Challenge Cup, każdy z uczestniczących krajów mógł mieć maksymalnie dwie drużyny, były to Węgry, Austria, Czechosłowacja i Jugosławia. Przyjęto system mecz i rewanż, z podróżami w obie strony. Już w 1927 roku po raz pierwszy rozegrano turniej, który wygrała drużyna Sparty Praga. Czechów nazywano Żelazną Spartą lub Sparta de Ferro, co było idealną nazwą dla tej drużyny, która przez wielu uważana była za najlepszą na świecie, w dużej mierze dzięki osiągnięciom w meczach towarzyskich, które miały oficjalny charakter, jak np. kiedy w 1921 roku pokonali Norymbergę z Niemiec 5:2 w towarzyskim meczu, którego celem było wyłonienie najlepszego klubu w Europie. W 1928 roku Węgrzy z Ferencváros zostali koronowani na mistrzów, co jeszcze bardziej zaostrzyło rywalizację w turnieju, który był już publicznym i krytycznym sukcesem. Jak można sobie wyobrazić, rywalizacja między Austrią i Węgrami, które były częścią tego samego imperium, wykroczyła daleko poza boisko, ale pozostała zdrowa, zapewniając turniejowi jeszcze większą popularność. W roku 1929 Włochy zastąpiły Jugosławię jako uczestnika turnieju, cztery włoskie drużyny rywalizowały o dwa miejsca, aby dołączyć do Mitropy, były to Juventus i Ambrosiana (dawna nazwa Interu Mediolan) a w innym meczu Mediolan i Genua, zdobywcy miejsc były Juventus i Genua. Włosi zostali wyeliminowani z łatwością a mistrzem historycznego roku 1929, roku krachu giełdowego w USA, została węgierska drużyna Újpest Football Club. W 1930 roku szwajcarski klub Servette , równolegle z mistrzostwami świata , zaprosił mistrzowskie kraje: Austrię , Węgry, Belgię, Czechosłowację, Niemcy, Włochy, Holandię i Hiszpanię na zawody, które nazwano Pucharem Narodów . Turniej ten jest wymieniany w wielu źródłach jako prawdziwy ojciec Ligi Mistrzów, ale była tylko ta jedna edycja, którą wygrał Ujpest , który pokonując Slavię Praga 3x0, kontynentalnie zadekretował potęgę węgierskiego futbolu. W edycji Mitropy tytuł powróciłby do Austrii, a finał wygrał Sk Rapid Wien z Wiednia. Nie trzeba dodawać, że ta przemiana między Austrią a Węgrami co roku udoskonalała urok zawodów. Na początku lat 30. XX wieku, wkrótce po tym, jak węgierska drużyna zdobyła Puchar Mistrzów, cała uwaga Europy zwróciła się na firmę Mitropa . Edycję z 1931 roku wygrał FirstWiedeń, najstarszy austriacki klub piłkarski, który wyrównał liczbę tytułów pomiędzy dwoma największymi zwycięskimi krajami, Austrią i Węgrami. Wszystko wskazywało na rewanż w 1932 roku , w którym jeden z dwóch krajów zremisuje w liczbie tytułów, ale … Bogowie futbolu chcieli, aby zawody tego roku były najbardziej emblematyczną z edycji Mitropy . Stało się tak, że w półfinale, w meczu Slavii Praga z Juventusem, w ostatnim meczu, w którym Slavia wygrała już pierwsze spotkanie wynikiem 4 x 2, Juventus szybko otworzył wynik dwoma bramkami przewagi, więc , bojąc się zdobyć ostatecznego trzeciego gola,Drużyna Slavii zaczęła opóźniać mecz wielokrotnymi odwrotami, co zirytowało włoskich kibiców, którzy zaczęli rzucać kamieniami w boisko , a jeden z nich kontuzjował legendarną bramkarz Slavii , Plánicką . Drużyna rzuciła się do szatni i pozostała tam do czasu poprawy pogody, co zajęło godziny. Organizacja zawodów uznała postawę opóźniania gry za lekceważącą i ukarała obie drużyny eliminacją z turnieju, co może wydawać się surowe, ale jak na ówczesne standardy było zrozumiałe, dlatego drugiego finalistę uznano za naturalnego mistrza a był to zespół Bolonii, który przeszedł najpierw Wiedeń, ubiegłorocznego mistrza. Więc w końcu mieliśmy mistrza Europy Środkowej rodem z Italii. Ten rok oznaczał oszałamiającą zmianę w sposobie myślenia Europejczyków o piłce nożnej. W latach trzydziestych XX wieku na murawach rozgrywek błyszczały najbardziej emblematyczne nazwiska, takie jak Sindelar, Meazza, Sárosi, Orsi czy legendarny Bican, którego niektórzy statystycy wskazują na najlepszego strzelca w historii futbolu, wyprzedzając m.in. Pele. W 1933 roku, w przededniu nowego Pucharu Świata w eliminacjach, Austria Wiedeń Waltera Nauscha i Sindelara wygrywa zawody. W 1934 roku liczbę przedstawicieli z każdego kraju zwiększono do 4, a Bolonia została mistrzem, ale tym razem regularnie rywalizując w finale. Warto wspomnieć, że Mitropa Cup był bardzo ważny w rozwoju narodowych lig i drużyn narodowych, co uzasadnia strach przed drużyną z Austrii w 1934 roku i później, jak Włochy zdominowały mundial. Nawiasem mówiąc, puchar 1934 został rozstrzygnięty między Włochami a Czechosłowacją. Nawet jeśli wszystko poszło dobrze, jak wiemy z historii, nazizm uniemożliwił przyłączonej do Niemiec Austrii udział w turnieju w 1938 roku i już ponoszącej konsekwencje nadchodzącej wojny, tylko dziesięciu z dwudziestu uczestników wzięło udział w 1939 roku. W roku 1940 puchar został odwołany w związku z oficjalnym rozpoczęciem II wojny światowej, obawiając się, że tłum kibiców na stadionie może przerodzić się w prawdziwą rzeź. Puchar Mitropa miał być ponownie rozegrany dopiero w 1955 roku, jednak świat był już inny, inne były czasy i jego blask nie był już tak intensywny.
Wśród najlepszych strzelców rozgrywek w latach 1927-1940 są nazwiska, które są pierwszą wielką falą gwiazd europejskiego futbolu:
1 - Dr. György Sárosi (Ferencváros TC) – 50 goli i 42 mecze
2 – Giuseppe Meazza (AS Ambrosiana-Inter) – 29 goli i 27 meczów
3 – Géza Toldi (Ferencváros TC) – 29 goli i 42 mecze
4 – Gyula Zsengellér (Újpest FC) - 24 gole i 19 meczów
5 - Matthias Sindelar (FK Austria Wien) - 24 gole i 31 meczów
6 - Oldrich Nejedlý (AC Sparta Praha) - 22 gole i 42 mecze
7 - István Avar (Újpest FC i Rapid Bucure Ti) - 19 goli i 24 występy
8 - Raymond Braine (AC Sparta Praha) - 19 goli i 40 występów
9 - Franz Weselik (SK Rapid Wien) - 17 goli i 22 występy
10 - Josef Bican (SK Rapid Wien, SK Admira Wien i SK Slavia Praha) – 15 goli i 15 meczów
11 – Ferdinand Wesely (SK Rapid Wiedeń) – 15 goli i 25 meczów
6
Jak powstawał prestiżowy Puchar Mitropa(wiecie gdzie czytać):
@Sensible
@Rastafarnianin
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@MesQueUnClub96
@kamyk_23
@AssisMoreira
@Arkon
12
Brazylijski crack:
Dokładnie 30 lat temu Romario przyleciał do Barcelony. Brazylijski napastnik negocjował kontrakt w rezydencji Joana Gasparta i po udanych rozmowach udał się razem z wiceprezydentem na mszę. Ich zdjęcie z kościoła ukazało się na okładce dziennika ,,El Mundo Deportivo”, podobnie jak wizyta Brazylijczyka na arenie walk byków dzień później. Na 19 lipca przewidziano podpisanie umowy, podczas której Romario zadeklarował że ,,strzeli 30 goli w La Liga!”. Była to śmiała deklaracja ponieważ ostatnim graczem Blaugrany, który tego dokonał był wybitny napastnik Mariano Martin(32 gole w sezonie 1942/43). Ku zdumieniu większości obserwatorów Romario dotrzymał słowa i strzelił 30 gola w 70 minucie ostatniego meczu z FC Sevilla. Osobiście zawsze uwielbiałem Samuela Eto’o, lecz chwilami Romario bił na głowe ,,Czarną perłe Afryki”. Gdyby nie jego mocno rozrywkowy tryb życia niewiele ustępował by Messiemu, jeśli nie wcale!
@Arkon
@AssisMoreira
@kamyk_23
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
@MesQueUnClub96
14
No w końcu i nareszcie ten cholerny arogancki Serb Novak Djoković dostał wpierdziel!
Bravissimo panie Carlos Alcazar! Pokazałeś klase i chwała ci za to.
7
@FCBparasiempre
Rzymianie zaliczyli swoją klęskę pod Carrhae, Napoleon poległ pod Waterloo, a Turcy zostali rozgromieni pod Chocimiem. Swoją narodową katastrofę, którą Nelson Rodriguez określił jako „brazylijską Hiroshimę”, zaliczyli także Canarinhos, kiedy to przegrali na Maracanie z Urugwajem podczas Mundialu w 1950 roku. Pierwsze rozgrywane na brazylijskiej ziemi mistrzostwa świata to było wielkie święto całego narodu. W 1946 roku w Brazylii obalona została dyktatura, a wygranie mundialu cztery lata później miało być ostatecznym stemplem transformacji ustrojowej i świetlanej przyszłości rysowanej przed południowo amerykańskim krajem. Canarinhos mieli notować dalszy rozwój gospodarczy, a obywatele państwa zacząć żyć w dobrobycie jako piłkarscy mistrzowie globu. Od startu mistrzostw wszystko układało się znakomicie a wiara wśród narodu była ogromna i rosła z każdym kolejnym sukcesem. W pierwszej fazie grupowej Brazylijczycy z kwitkiem odprawili Meksyk i Jugosławię, a w meczu ze Szwajcarią zanotowali remis, z łatwością awansując do decydujących rozgrywek. W finałowej rundzie, w której brały udział cztery zespoły, rozgromili Szwecję i Hiszpanię odpowiednio 7-1 i 6-1 a do końcowego triumfu potrzebowali jednego oczka w starcu z Urugwajem. W połączeniu z mistrzostwem Copa America, gdzie w finale Zizinho i spółka upokorzyli Paragwaj wygrywając aż 7-0, nie można się dziwić, że to Canarinhos byli zdecydowanymi faworytami ostatecznego starcia z Urusami. Z czasem jednak wiara w zwycięstwo przerodziła się w nadmierną pewność siebie i pychę. Dzień przed finałem „Gazeta Esportiva” na stronie tytułowej zamieściła napis „Jutro wygramy z Urugwajem”, a w poranek przed ostatnim pojedynkiem „O Mundo” opublikowało zdjęcie brazylijskiej ekipy z podpisem „O to mistrzowie świata”. Piłkarze ze wszystkich stron zbierali gratulacje i podpisywali autografy, a gubernator Rio Angelo Mendes de Moraes piał z zachwytu: ,,Wy, piłkarze, którzy już za kilka godzin zostaniecie okrzyknięci mistrzami świata przez miliony rodaków! Wy, którym nikt na całej półkuli nie jest w stanie dorównać! Wy, którzy pokonacie każdego przeciwnika! Wy, którym już teraz oddaję hołd jako zwycięzcom!” Wszyscy zapomnieli jednak o jednym małym szczególe, że mecz z ,,Urusami” jeszcze trzeba rozegrać i go nie przegrać. Gwoli ścisłości, spotkanie z Urugwajem nie było finałem mistrzostw, ale ostatnim meczem drugiej fazy grupowej, a los chciał, że przy okazji także decydującym o ostatecznym triumfie. Atmosfera meczu była wyjątkowa. Na olbrzymiej Maracanie według różnych danych zgromadziło się od 173 tysięcy aż do 203 tysięcy kibiców, a tumult i wrzawa były tak onieśmielające, że jeden z reprezentantów Urugwaju, Julio Perez, zsikał się w spodnie w trakcie odgrywania hymnu narodowego. Na początku wszystko szło zgodnie z planem. Kilka minut po przerwie po podaniu Edemira, króla strzelców turnieju, piłkę do siatki wpakował Friaca, do dziś jedyny Brazylijczyk, który zdobył gola w finale rozgrywanym na Maracanie. Na trybunach trwało święto i oczekiwanie na końcowy gwizdek, a południowi sąsiedzi potrzebowali dwóch bramek, aby odwrócić losy rywalizacji. Ciosem ostrzegawczym, który wzbudził poczucie niepokoju wśród fanów, było wyrównujące trafienie Schiaffino po podani Ghiggii. Remis wciąż jednak dawał Brazylii zwycięstwo w ostatecznym rozrachunku. O godzinie 16:33 stało się jednak to, czego Canarinhos nie przewidywali nawet w najgorszych koszmarach. Ghiggia zdecydował się na niesygnalizowany strzał z ostrego kąta w krótki róg, a zaskoczony Barbosa nie zdążył z interwencją. Kibice na stadionie ucichli i w milczeniu oglądali wielki triumf Urusów. Ich życie podzieliło się na dwa etapy – przed i po golu Ghiggii.
Dla Brazylijczyków to nie był zwykły przegrany mecz – to była wielka tragedia, która dotknęła wszystkich obywateli, prawdziwy dzień żałoby narodowej. – Żaden wynik meczu piłki nożnej nie miał tak silnego i trwałego wpływu na życie emocjonalne całego narodu – pisał w „Futebolu” Alex Bellos. Choć od feralnego 1950 roku Canarinhos pięciokrotnie sięgali po tytuł mistrzowski, to właśnie porażka na Maracanie jest wspominana najwcześniej. O decydującym starciu z Urugwajem powstało wiele publikacji literackich, a poeci pisali o klęsce wiersze, podczas gdy o zespole z 1970 roku, uważanego za najlepszy w historii, powstała dotychczas w Kraju Kawy jedna książka. –Jesteśmy narodem pechowców, narodem, któremu odmówiono radości zwycięstwa, który z czystej złośliwości dziejów zawsze prześladuje nieszczęście – pisał o Maracanzie pisarz Jose Lins do Rego. Największy brazylijski stadion do dziś utożsamiany jest z areną upokorzenia Canarinhos. – Przesadzam z moimi uczuciami, bo nic większego się w moim życiu nie wydarzyło. Nawet teraz są tylko dwie daty w roku, które pamiętam: moje urodziny i 16 lipca – powiedział brazylijski dziennikarz Joao Luiz, wspominając lipcowe popołudnie. Dla Brazylijczyków drugie miejsce, to pierwsze przegrane. Miejsce godne zapomnienia, które przynosi ból świadomością, jak blisko było triumfu. ,,Jedyna okazja kiedy dobrze jest być wice, to wiceprezydentem, bo zostajesz prezydentem, jeśli obecny zginie. Tu nie morduje się prezydentów, więc nawet w tym przypadku nie opłaca się być „wice”– powiedział Zizinho, uznawany za najlepszego piłkarza tamtego zespołu. Wielu historyków futbolu uważa, że gdyby Canarinhos sięgnęli w 1950 roku po złoto, to Zizinho byłby wymieniany w jednym rzędzie obok Pelego. O wicemistrzach jednak w Kraju Kawy nikt nie próbuje nawet pamiętać… Gdy w Kraju Kawy trochę ochłonęli po Maracanzo, zaczęło się polowanie na czarownice. Oczywistym wyborem był Moacyr Barbosa, który przy drugim golu dał się zaskoczyć Ghiggii. Na nic zdało się to, że brazylijski golkiper został wybrany najlepszym bramkarzem mundialu, a i wcześniej błyszczał genialnymi interwencjami. Co ciekawe, autor decydującego trafienia nie uważa, aby golkiper popełnił błąd. – On zachował się logicznie, a ja wręcz przeciwnie.. i miałem trochę szczęścia. W piłce musisz mieć szczęście i musisz umieć z niego skorzystać – wspominał po latach Ghiggia. Brak farta w decydującym momencie skazał bramkarza na społeczny ostracyzm i podążał za nim aż do śmierci. ,,W Brazylijskim prawie najwyższy wyrok to 30 lat, ale moja kara trwa już 50”– powiedział o swoim losie Barbosa. Jako najsmutniejszy moment swojego życia podał sytuację ze sklepu, kiedy to pewna kobieta na jego widok powiedziała do swojego dziecka – zobacz, przez tego człowieka płakała kiedyś cała Brazylia. Przeświadczenie o pechu przynoszonym przez bramkarza Canarinhos panowało także w 1993 roku. BBC zaprosiło Barbosę jako jednego z ekspertów na zgrupowanie reprezentacji Brazylii, ale Mario Zagallo, asystent ówczesnego selekcjonera Carlosa Alberto Perreiry odmówił wpuszczenia go na zgrupowanie, widząc w nim uosobienie brazylijskiej tragedii. Według relacji autora biografii tej najbardziej tragicznej postaci Maracanazy, Barbosa zaprosił kiedyś znajomych na grilla, gdzie za podpałkę służyły słupki z meczu z Urugwajem. Duchowe oczyszczenie nie przyniosło mu jednak przebaczenia narodu. Po błędzie Barbosy w Brazylii wytworzyło się paranoiczne przekonanie, że żadna drużyna nie powinna mieć czarnoskórego bramkarza, jako że ten zawsze może zawieść w najważniejszym momencie i pociągnąć całą drużynę na dno. Okryty złą sławą golkiper umarł w biedzie w 2000 roku, kilka miesięcy po tym, gdy Dida zagrał w reprezentacji Canarinhos. Był to pierwszy czarnoskóry bramkarz między słupkami ekipy z Kraju Kawy od prawie 50 lat. Za winne porażki, oprócz nieszczęsnego Barbosy, zostały uznane także koszulki, w których grali reprezentanci Canarinhos. Białe koszulki z niebieskimi kołnierzykami zamienione zostały na żółte, a trykoty w kanarkowych barwach stały się cechą charakterystyczną reprezentacji Brazylii. Nowy kolor koszulek w pewien sposób jednoczy cały naród podczas najważniejszych wydarzeń sportowych. Co ciekawe, Aldyr Garcia Schlee, projektant nowego kroju stroju, prywatnie jest kibicem… Urugwaju. Dla Brazylijczyków porażka była wydarzeniem epokowym, które do dziś jest rokrocznie rozważane i analizowane, ale w Urugwaju nie spotkało się z euforią przenoszoną z pokolenia na pokolenie. ,,Młodzi Urugwajczycy tak naprawdę nie przejmują się przeszłością. Nie pamiętają o mistrzostwach świata w 1950. To wydarzyło się zbyt dawno temu”– powiedział Juan Jose Oliviera, przewodnik wycieczek po kraju ,,Urusów”. W zapomnieniu żyje także strzelec zwycięskiego gola a jego wyczyn wspominany jest praktycznie tylko raz do roku, w dniu rocznicy zdobycia mistrzostwa. ,,Czasem mam wrażenie, że jestem duchem Brazylii. Jestem wiecznie żywy w ich wspomnieniach. W Urugwaju cieszyliśmy się tamtą chwilą. Teraz już o niej zapomnieliśmy”– podzielił się swoimi spostrzeżeniami Ghiggia. Sam siebie dumnie nazywa jednak jedną z trzech osób, obok Franka Sinatry i Jana Pawła II, które uciszyły Maracanę. Choć porażka Brazylii z Niemcami jest najbardziej sromotną klęską w historii tamtejszego futbolu, to jednak ,,Maracanazo” było przegraną bardziej bolesną. Przyszło kompletnie niespodziewanie i było totalnym zaskoczeniem. Szokiem, który miał wpływ na dalsze życie wielu Brazylijczyków. Jedynie Garrincha uznał, że to głupie tak bulwersować się i opłakiwać niepowodzenie. Dla wielu Canarinhos to dalej najbardziej traumatyczne przeżycie i to nie tylko pod względem sportowym.
6
,,Maracanazo”:
@Arkon
@AssisMoreira
@kamyk_23
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Rastafarnianin
@Sensible
@Symson
1
@Szalik No prosze, jak miło, gdyż moim pierwszym idolem też był Śp. Włodek Smolarek. Tak charakterny i walczący piłkarz od razu wpadł mi w oko. No i moja ,,pierwszą miłością" klubową był(wówczas jeszcze WIELKI) WIDZEW!
9
@FCBparasiempre
16 lipca 1957 r. urodził się Włodzimierz Smolarek, lewoskrzydłowy. Nie ma już z nami tego znakomitego, sprytnego zawodnika. Pozostała jednak pamięć o jego genialnych zagraniach. Jednak największą sławę przyniósł mu nie żaden z goli a… zastawianie piłki ciałem w meczu przeciwko ZSRR w drugiej fazie grupowej MŚ 1982. Remis w tym starciu dawał Polakom awans do półfinału mundialu. Nic dziwnego zatem że to raczej rywalom się spieszyło. Biało-czerwoni jednak umiejętnie się bronili i na tablicy wyników ciągle widniał rezultat 0:0. Na kilka minut przed końcem Smolarek wykorzystał swoje największe atuty: spryt, umiejętności techniczne a przede wszystkim żelazną kondycje. Wziął piłke, pognał w kierunku narożnika i sprytnie zastawiał się ciałem. Obrońca radziecki wybił piłke raz. Po wykonaniu autu, futbolówka trafiła znów do Smolarka i tak jak kilka chwil wcześniej, zakotwiczył z nią w narożniku. Zawodnik Widzewa w ten sposób pozbawił przeciwników piłki w sumie na okres prawie 1,5 minuty gry! To zagranie usiłowali kopiować w tym meczu zarówno Boniek, jak i Kupcewicz. Skutecznie udało się to jednak tylko Smolarkowi. ,,Żelazne Płuca”, przebojowość, zadziorność, ambicja a przy tym dobra technika i skromność poza boiskiem zapewniały mu rzesze fanów. ,,Mało jest w naszym kraju takich piłkarzy obdarzonych takim duchem walki jak Włodek. Dla każdego obrońcy walka ze Smolarkiem jest bardzo trudnym zadaniem. Potrafił obrzydzić na boisku życie każdemu”- charakteryzował go Boniek. On sam twierdził iż szybkość zawdzięczał swojemu pierwszemu szkoleniowcowi, Henrykowi Olszewskiemu. Był podporą Widzewa w okresie największych triumfów. Od Bońka przejął pozycje lidera pod względem liczby goli strzelonych dla tej drużyny w Ekstraklasie(potem wyprzedził go Marek Koniarek). Razem z Widzewem zdobył po 2 medale każdego kruszcu mistrzostw Polski. Wygrał też Puchar Polski. Piękną przygodę przeżył w europejskich pucharach. Z łódzkim zespołem awansował do półfinału Pucharu Europejskich Mistrzów Klubowych. W poprzedniej fazie pokonał bramkarza zdobywców tego trofeum sprzed 2 lat- Liverpool FC. W innych bojach Widzewa na kontynentalnej arenie znalazł sposoby na golkiperów m.in. Anderlechtu(dwukrotnie), Juventusu i Borusii Mönchengladbach. Do czasów Roberta Lewandowskiego był rekordzistą pod względem liczby tytułów Piłkarza Roku katowickiego ,,Sportu”. Zdobył tę nagrodę trzykrotnie. Raz został Piłkarzem Roku według ,,Piłki Nożnej”. Do tego też dochodzi 4 i 9 miejsce w zestawieniu ,,Przeglądu Sportowego” na Sportowca Roku. Na arenie międzynarodowej znalazł się w 1981 r. na 28 miejscu w rankingu ,,Złotej Piłki”. Był filarem reprezentacji Polski na MŚ España ’82, zakończonych na 3 miejscu. Jego rajdy(jak ten z ZSRR) doprowadzały przeciwników do furii. Przez to Smolarek figurował na czele klasyfikacji faulowanych. W 6 pierwszych meczach wystąpił w podstawowym składzie. W półfinale z Włochami zarobił jednak swą drugą żółtą kartke na tym turnieju, co wykluczyło go ze starcia o 3 miejsce. Krótko tliła się nadzieja na jego występ. W oficjalnym protokole nie było bowiem kartonika dla niego. Dopiero kilkadziesiąt godzin później FIFA zweryfikowała oficjalny dokument i ten ostatni mecz musiał spędzić na trybunach. Osłabieni koledzy zdołali jednak zwyciężyć, co zapewniło Polakom srebro. ,,Jeszcze nie uświadamiamy sobie chyba tego sukcesu ale wiem z doświadczenia że po odpoczynku, kiedy wszyscy dojdą do siebie, radość będzie wielka. Nie grałem w tym meczu i muszę przyznać że strasznie się denerwowałem. Znacznie bardziej niż na boisku”- powiedział po otrzymaniu medalu. Na mundialu strzelił pierwszego gola przeciwko Peru. Przed tym spotkaniem, gdy dalszy udział Polaków wisiał na włosku, w ramach przesądu postanowił wraz z Dziubą się nie golić. Częściej jednak sukces zawierzał umiejętnościom piłkarskim. Jego najsłynniejsze trafienia w biało-czerwonych barwach miały jednak miejsce w kwalifikacjach do tego mundialu. W decydującym starciu z NRD Polacy w Lipsku od pierwszych minut rzucili się zaskoczonym gospodarzom do gardeł. Po 300 sekundach od premierowego gwizdka prowadzili już 2:0! dzięki trafieniom Szarmacha i Smolarka. Włodek okiwał bramkarza rywali ale piłke do bramki wbił na raty bo jeszcze uwikłał się w drybling z obrońcą przeciwników. Po przerwie kontakt demokratycznym Niemcom dal rzut karny wykonany przez Schnuphase. Jednak wkrótce potem drugie trafienie zaliczył Smolarek. Ostatecznie skończyło się wynikiem 3:2 dla Polski, co zapewniło jej trzeci awans z rzędu do MŚ. Było to ostatnie trafienie zawodnika Ekstraklasy w meczu przesądzającym o wyjeździe na mundial aż do gola Mączyńskiego przeciwko Czarnogórze w 2017 r. Gola strzelił też na mundialu w 1986 r. Ten gol dał Polsce awans do 1/8 finału. Pozbawiała zaś tej okazji Portugalczyków. Luis Figo wspominał w swojej biografii że po tym trafieniu w jego domu zapanowała ,,przerażająca cisza”. O mały włos a sytuacja ta nie miała by miejsca. Tuż przed golem Piechniczek kazał rozgrzewać się Zgutczyńskiemu, z myślą wprowadzenia zmiany w ataku. Roszada ta została dokonana wkrótce po golu. Na więcej Polaków nie było już stać. Sam Smolarek narzekał że duży wpływ na ich forme miało rozrzedzone powietrze w Monterrey. Po odpadnięciu otrzymał od miejscowej firmy Pedro Gonzalez brązową statuetkę dla najlepszego polskiego piłkarza turnieju. Zza oceanu przywiózł też sombrero, w którym pokazał się kibicom na Okęciu oraz… odnowione kontakty rodzinne. Nieoczekiwanie po jednym ze spotkań pod hotelem spotkał Polonuske, która okazała się jego daleką krewną. Jej babcia(krewna Smolarka) przed laty wyjechała do Meksyku i zleciła potem wnuczce skontaktowanie się z kuzynem, sławnym piłkarzem. Pan Włodek był ostatnim medalistą MŚ grającym w kadrze. Po raz ostatni biało-czerwoną koszulke założył w 1992 r. Do tego czasu uzbierał 60 meczów i 13 goli. Jest członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta. Po grze w Widzewie występował w Bundeslidze i Eredivisie. Z Eintrachtem zdobył Puchar Niemiec. W Holandii grał dla Feyenoordu i FC Utrechtu. Po zakończeniu kariery pracował jako trener grup młodzieżowych i scout Feyenoordu. Z jego usługi korzystał PZPN. Zmarł nagle w 2012 r. Pochowany został w rodzinnym Aleksandrowie Łódzkim. Jego imię nosi ulica w Łodzi, opodal stadionu Widzewa.
8
Wybitne legendy polskiego futbolu(w odpowiedzi na komentarz):
@Symson
@Sensible
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@kamyk_23
@MesQueUnClub96
@AssisMoreira
@Arkon
9
Wybitne postacie Dumy Katalonii:
16 lipca 1934 r. wybrano nowego prezydenta FC Barcelony. Został nim Esteve Sala, jako 27 w kolejności prezydent Blaugrany, zastępując na stanowisku Joana Come. Sala został wybrany podczas zgromadzenia w ,,Teatrze Barcelona” przy Rambla de Catalunya, po tym jak kandydat o znacznie lepszej pozycji do objęcia tej funkcji, Josep Sunyol, wycofał swoją kandydaturę, jako powód podając problemy natury zdrowotnej. Do Estevego Sali należał słynny barceloński Hotel Orient. Jedna z najbardziej rozpowszechnionych legend na temat hotelu głosi iż Sala(z racji ogromnego uwielbienia jakim darzył Josepa Samitiera) postanowił opłacić jeden z pokoi i utrzymywać go dożywotnio dla piłkarza Barçy. Jednak nie do końca jest to prawdą. Owszem Samitier mieszkał w hotelu Orient, lecz tylko przez jeden sezon. Było to w latach czterdziestych, kiedy wrócił do Barcelony po kilkuletnim pobycie na wygnaniu w Nicei, gdzie grał i trenował w tamtejszej drużynie. Przyjacielskie relacje łączące piłkarza z Estebanem Sala y Solerem, synem właściciela hotelu Orient, umożliwiły powrót Samitiera do miasta, w którym odnosił sportowe sukcesy. ,,Sami” na dłuższy czas zatrzymał się w hotelu ale mimo plotek z tamtych czasów głoszących że nigdy nie płacił za hotel, prawda jest taka iż właściciele pobierali od niego pieniądze, chociaż według niższych stawek.
@Symson
@Sensible
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Monix10
@Mixtape
@kamyk_23
@AssisMoreira
@Arkon
12
Feliz cumpleaños Sergio! Z okazji urodzin!
Sergio Busquets kończy dzisiaj 35 lata. Dziękujemy ,,Busi” z głębi serca za poświęcenie klubowi i wierność przez długie lata. Zdrówka i powodzenia w nowym klubie nasza żywa legendo!
@Arkon
@AssisMoreira
@kamyk_23
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
@Symson
14
Wybitne legendy futbolu:
15 lipca 1954 r. urodził się Mario Kempes, argentyński napastnik, mistrz Świata z 1978 r., zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów oraz Superpucharu Europy z CF Valencia z 1980 r. Swoją karierę rozpoczynał w klubie Instituto Atlético Central Córdoba, w którym grał do roku 1973. Następnie przeszedł do wyżej notowanego Rosario Central. Z czasów gry w hiszpańskim klubie Valencia CF (do którego przeszedł w 1977) pochodzi jego przezwisko – Matador. W barwach Valencii dwukrotnie zdobył tytuł Pichichi dla najlepszego strzelca Primera División, strzelając odpowiednio 24 i 28 goli w latach 1976–1977 oraz 1977–1978. W zespole z Walencji grał do 1981 (w 1980 zdobywając z tym zespołem PEZP i Superpuchar Europy), kiedy to wrócił na pół sezonu do Argentyny do zespołu Club Atlético River Plate. W 1982 ponownie znalazł się w kadrze Valencii, z którą tym razem nie zdobył żadnych trofeów. Lata 1984–1986 to gra w niżej notowanym Hérculesie Alicante. W 1984 przeniósł się do Austrii do zespołu First Vienna FC. W kolejnych latach grał w zespołach: VSE Sankt Pölten (1987–1990) i Kremser SC (1990–1992). W 1995 grał w chilijskim klubie Fernández Vial Concepción. Oficjalnie karierę zakończył w 1996. W 1978 został wybrany Najlepszym Piłkarzem Ameryki Południowej. Kempes został uznany za jednego ze 100 najlepszych żyjących piłkarzy FIFA. Mario Kempes , zwany 'matadorem' przybył z Pasiequito, i swój debiut w Valencii zaliczył w 'Pucharze Pomarańczy' w 1976 r. gdzie nie miał zbyt udanego występu z powodu nie wykorzystania rzutu karnego. W rodzimej Argentynie, rozpoczął grę w środku pola i kiedy miał 19 lat dostał się do drużyny Rosario Central. Następnie uczestniczył w Mistrzostwach Świata w RFN. Kiedy miał 22 lata przybył do Valencii gdzie pobił godne pozazdroszczenia rekordy i stał się jednym z największych postaci w całej historii klubu.
Po zdobyciu dwóch "Pichichis"(czyt. król strzelców) z 24 i 28 golami w sezonach 1976/77 i 1977/78, Kempes został mistrzem świata i zdobył koronę króla strzelców na Mistrzostwach Świata Argentina '78. Wraz z Valencią wywalczył triumf w Pucharze Króla w 1979 r. a rok później zdobył Puchar Zdobywców Pucharów i Superpuchar Europy. Wrócił do Argentyny, gdzie został zatrudniony w River Plate na sezon 81-82, aby rok później powrócić do Valencii. Później występował jeszcze w Herculesie i w lidze austriackiej. W 1993 r. pożegnał się z kibicami Valencii w meczu na jego cześć. Mario Kempes pozostaje jednym z niewielu piłkarzy na świecie, którzy uczestniczyli w trzech mistrzostwach świata. Strzelał karne, wolne, główkował, z pola karnego, z poza niego... dla Kempesa każda pozycja była dobra do oddania strzału.
@Arkon
@AssisMoreira
@kamyk_23
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@MesQueUnClub96
@Sensible
@Symson
11
Kochani cules, warto wspominać:
15 lipca 1925 r. urodził się Josep Mussons. W latach 1978-2000 był wiceprezydentem FC Barcelony i przez większość swojej kariery w klubie zajmował się sekcjami juniorskimi. Mussons był zarządcą La Masii i to pod jego rządami do pierwszej drużyny trafili między innymi Amor, Ferrer i Guardiola. W 2000 r. po zakończeniu kariery został wybrany Honorowym Prezesem Sekcji Juniorskich. Josep Mussons zmarł na Covid-19, 17 kwietnia 2021 r. w wieku 95 lat. Duma Katalonii uczciła jego śmierć grając w finale Copa del Rey w czarnych opaskach.
@Symson
@Sensible
@Rastafarnianin
@Pawel13sz
@patataj
@Monix10
@Mixtape
@kamyk_23
@AssisMoreira
@Arkon
9
Przełom w dziejach polskiego futbolu:
14 lipca 1894 r. we Lwowie odbył się drugi zlot Sokoli. W ramach tego zlotu rozegrano na Polskiej ziemi pierwszy w dziejach mecz piłki nożnej pomiędzy drużynami sokolimi z Krakowa i Lwowa. Głównym organizatorem tego meczu był Edmund Cenar. Program zlotu był tak napięty że mecz trwał tylko 6 minut a przerwano go po pierwszym golu zdobytym przez ucznia seminarium nauczycielskiego ze Lwowa- Włodzimierza Chomickiego. Do Lwowa piłkę z Anglii przywiózł w 1891 r. Edmund Cenar. On też w 1891 r. przetłumaczył z angielskiego pierwsze przepisy gry. Edmund Cenar to postać wyjątkowo zasłużona polskiemu społeczeństwu. Całe swoje życie poświęcił na rzecz wychowania fizycznego i sportu.
To właśnie podczas II Zlotu Towarzystw Sokolich we Lwowie, między „ćwiczeniem maczugami” a zawodami „w biegu, w skoku, w wspieraniu i rzucaniu ciężarów i budowaniu piramid”, postanowiono rozegrać pokazowy mecz nowego sportu zwanego właśnie jako foot-ball. Na teren zjazdu wybrano Park Stryjski. Zbudowano między innymi stadion na siedem tysięcy ludzi oraz utworzono na wzór angielski plac do gry o wymiarach 100 na 120 metrów. Naprzeciwko siebie stanęły dwie jedenastki Sokołów z Krakowa oraz ze Lwowa. Jak donoszą ówczesne opisy, obie drużyny wystąpiły w białych strojach, różniły się jedynie kolorem spodenek. 14 lipca 1894 roku dokładnie o godzinie 17.00 rozpoczęło się to spotkanie. W źródłach historycznych niestety nie zachował się skład gości z Krakowa. Znane natomiast są nazwiska jedenastki gospodarzy: Włodzimierz Chomicki, Ksenofont Teodorowicz, Ludwik Chrystelbauer, Seweryn Rudnicki, Marjan Bielecki, Karol Marcichowski, Wilibald Noach, Stanisław Mjanowski, Bronisław Gołorodski, Aleksander Kozeł i Juliusz Onyszkiewicz. Lwowianie wystąpili pod wodzą wspomnianego wcześniej szkoleniowca, Edmunda Cenara. Ze źródeł wiadomo również, że spotkanie sędziował pan Zygmunt Wyrobek z Krakowa.
@Symson
@Sensible
@Rastafarnianin
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@kamyk_23
@AssisMoreira
@Arkon
8
Czy wiecie że….
14 lipca 1936 r. ukazał się ostatni numer katalońskiego tygodnika humorystycznego ,,Xut”. W drugim wydaniu gazety z 30 listopada 1922 r. po raz pierwszy w prasie pojawiło się słowo ,,Barça”. Było ono używane w mowie potocznej praktycznie od początku istnienia klubu ale zostało oficjalnie uznane dopiero w latach 60-tych. 29 października 1924 r., również w tygodniku ,,Xut” pojawiła się pierwszy raz postać ,,L’Avi del Barça”(Dziadka Barçy), który jest personifikacją klubu. Od 1984 r. socio klubu Joan Casals stylizuje się na tę właśnie postać. W 1992 r. po finale Pucharu Europy z Sampdorią obiecał iż zgoli charakterystyczną białą brode, jeżeli Blaugrana zdobędzie drugi taki tytuł. W 2006 r. po wygranej w finale z Arsenalem dotrzymał słowa.
@Arkon
@kamyk_23
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Rastafarnianin
@Sensible
@Symson
1
@FcPortoFan1999 O to super! bo akurat mam Eurosport. Podziękował ślicznie za informacje :)
0
No to kiedy te US Open się zaczyna? i na jakim programie będzie transmitowane?
1
Przy kobiecym tenisie to można się nabawić wszystkich chorób krążeniowych i to w najlepszym wypadku, zwłaszcza gdy gra nasza kochana Iga!
2
@HighestInTheRoom Nie no, to jest ,,oczywista oczywistość" żeby cała 4-ka klubowa grała jak najdłużej w europejskich pucharach. Ja osobiście zawsze kibicowałem wszystkim naszym klubom w Europie i to już się nigdy nie zmieni. Natomiast jeśli chodzi o naszą polską lige to już zupełnie inna bajka...
1
@FcPortoFan1999 No o tym to już zdążyłem się zorientować...
1
@mordini123 O! i to jest dobra wiadomość dla nas! Dzięki śliczne za info
1
@HighestInTheRoom Uuu, to ja nie wiem gdzie musiałby dojść polski klub w rozgrywkach ażeby zająć te 15-te miejsce? Chyba wygrać Lige Konferencji?
0
@FcPortoFan1999 A na którym miejscu jesteśmy? W końcu ,,Kolejorz" nastukał troche tych punktów w minionym sezonie...
0
Słuchajcie no, Raków jako mistrz Polski zaczął eliminacje w Lidze Mistrzów co jest zrozumiałe. Teraz patrze że Legia zacznie eliminacje ale w Lidze Konferencji. Coś mi tu nie pasuje. A to nie jest tak że wicemistrz kraju powinien zaczynać eliminacje w Lidze Europy?
13
Premiera najważniejszego turnieju w dziejach futbolu:
13 lipca 1930 r. w Urugwaju rozpoczęły się pierwsze w historii Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, które trwały do 30 lipca. FIFA wybrała ten kraj na gospodarza podczas konferencji w Barcelonie 18 maja 1929 roku, jako państwo obchodzące setną rocznicę uzyskania niepodległości. Dodatkowym argumentem przemawiającym za miejscem organizacji pierwszych mistrzostw świata było dwukrotne zdobycie złotych medali olimpijskich przez urugwajską reprezentację na igrzyskach w 1924 w Paryżu oraz w 1928 w Amsterdamie. Wszystkie mecze rozegrano w stolicy Urugwaju – Montevideo, z czego większość na stadionie Estadio Centenario, który zbudowano specjalnie na mistrzostwa. Do turnieju przystąpiło 13 reprezentacji: siedem z Ameryki Południowej, cztery z Europy i dwie z Ameryki Północnej. Tak mała liczba drużyn europejskich spowodowana była dużymi kosztami długiej podróży. Zespoły podzielono na cztery grupy, których zwycięzcy przechodzili do fazy półfinałowej. Dwa pierwsze mecze w historii mistrzostw świata zostały rozegrane 13 lipca o godzinie 15:00 czasu miejscowego na Estadio Pocitos i Estadio Parque Central. W spotkaniach tych Francja pokonała Meksyk 4:1, a USA wygrała 3:0 z Belgią. Pierwszego gola w historii mistrzostw świata zdobył reprezentant Francji Lucien Laurent w 19 minucie meczu Francja-Meksyk. Do półfinałów awansowali zwycięzcy poszczególnych grup, czyli odpowiednio Argentyna, Jugosławia, Urugwaj i Stany Zjednoczone. W finale rozegranym 30 lipca gospodarze, Urugwajczycy będący głównymi faworytami turnieju, pokonali na oczach 93 tys. widzów Argentyńczyków 4:2 i stali się pierwszym zespołem, który zdobył tytuł piłkarskich mistrzów świata. Pierwsze mistrzostwa świata były zarazem jedynymi, których nie poprzedziły eliminacje. Każdy kraj należący do FIFA dostał zaproszenie do udziału w turnieju finałowym. Na ostateczny termin przyjmowania zgłoszeń wyznaczono 28 lutego 1930 roku. Argentyna, Boliwia, Brazylia, Chile, Meksyk, Paragwaj, Peru i USA przyjęły zaproszenia na czas, jednak nie zgłosił się żaden kraj położony po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego. Perspektywa długiej i kosztownej podróży oraz absencji najlepszych piłkarzy w ich klubach sprawiła, że bardzo mało drużyn z Europy zainteresowało się skorzystaniem z oferty. Na dwa miesiące przed rozpoczęciem turnieju żaden zespół z Europy nie był oficjalnie zgłoszony. Po interwencji Jules'a Rimeta i obietnicy refundacji poniesionych kosztów, która padła ze strony urugwajskiego rządu, zdołano namówić cztery europejskie drużyny: Belgię, Francję, Jugosławię i Rumunię.
@Arkon
@kamyk_23
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Rastafarnianin
@Sensible
@Symson
15
Guardiola przedłuża kontrakt:
13 lipca 2010 r., po dwóch latach pełnych sukcesów zarząd FC Barcelony chciał zaproponować Pepowi wieloletni kontrakt, mówiono wręcz by został ,,Fergusonem Barcelony”, w nawiązaniu do legendarnego menadżera Manchesteru United. Sam zainteresowany preferował jednak krótkie umowy i zgodził się na roczne przedłużenie. Ten sam manewr zastosował rok później i w 2012 r. mógł bez przeszkód opuścić Dume Katalonii.
@Sensible
@Rastafarnianin
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Monix10
@Mixtape
@kamyk_23
@AssisMoreira
@Arkon
1
@AssisMoreira Zgadza się. Ten mecz Francja-Portugalia oglądałem jeszcze jako gówniarz i też jest moim jednym z najlepszych ,,partidazo" w historii. Z tym Zizou na mundialu we Francji to przesadziłem, no ale w finale to jednak pokazał klase...
3
@FcPortoFan1999 Tak, to był jeden z lepszych mundiali w historii ale czy najlepszy w wykonaniu Francuzów? Ciężko powiedzieć ale na pewno Zidane przeszedł samego siebie na tych mistrzostwach.
12
,,Les Bleus” po raz pierwszy w historii:
12 lipca 1998 r. na Stade de France w podparyskim Saint-Denis Francja pokonała Brazylię 3-0 w finale XVI Mistrzostw Świata. Gole zdobyli: Zinedine Zidane w 27 m. oraz 45+1 i Emmanuel Petit w 93 m.
@Sensible
@Rastafarnianin
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Mixtape
@kamyk_23
@AssisMoreira
@Arkon