Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
3
"Władcy Marionetek" to klasyczna powieść sci-fi. Przedstawia wizję, w której obca cywilizacja - w postaci pasożytów - atakuje Ziemię. Galaretowata substancja przenika w ciała ludzi, po czym przejmuje nam nimi kontrolę. Żywiciel staje się bezwolny, musi wykonywać rozkazy swojego władcy. I w żaden sposób nie jest w stanie się od niego uwolnić. Już wszystko pojmuję. Właśnie znalazłem odpowiedź na pytanie o zagadkową dyspozycję arbitrów w meczach Realu. Zawsze wiedziałem, że Florentino to kawał biznesmena, ale że w madryckich laboratoriach opracują tak awangardową metodę, praktycznie niewykrywalną, to się nie spodziewałem tego nawet w najśmielszych snach. To już zakrawa o geniusz. Mleczarzu, chylę czoła!
3
Dałeś mi lekcję funkcjonowania sądów, tak jakby przeciętny obywatel nie wiedział, w jaki sposób działają. A potem odniosłem wrażenie, że rozciągasz ten przypadek, żeby mnie nauczać, jak być powinno w innych sytuacjach. Ja się zgadzam ogólnie z tokiem Twojego rozumowania, a jeśli źle odebrałem Twoją odpowiedź, to przepraszam - natomiast niepojęte dla mojej ograniczonej głowy jest to, że ktoś może w świetle prawa decydować o śmierci drugiej osoby. Chciałoby się zacytować egzystencjalną powieść McCoya "Czyż nie dobija się koni?". Dlatego po dłuższych przemyśleniach ze zwolennika kary śmierci, stałem się jej przeciwnikiem.
4
Dzięki, że mnie wprowadziłeś w zasady funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Wyraźnie napisałem, że nie zgadzam się na ingerowanie sądu, kiedy chodzi o pozbawienia istoty ludzkiej życia. Nie manipuluj moją wypowiedzią, jak Ci jest akurat wygodnie.
15
Nie wyobrażam sobie, żeby postronna osoba (sędzia) tak bezpośrednio ingerowała w moje życie. Tutaj chodzi o pozbawienie kogoś egzystencji. Potężny dylemat moralny, sąd nie powinien mieć prawa podejmowania takich decyzji, tylko rodzice. Nie znam się na medycynie i nie zamierzam tutaj zgrywać znawcy, ale technologia idzie do przodu i być może istnieje jakaś szansa, że za kilka-kilkanaście lat taki przypadek okaże się błahostką. Jeśli opieka będzie opłacona, podatnicy nic się do tego nie dołożą, to nie widzę żadnego problemu. Skąd ta piana u niektórych? Równie dobrze "stronnictwo" chcące spokojnego odejścia do wieczności tego dziecka, mogłoby przeprowadzać jakieś wykłady, rozmowy, konsultacje, żeby nakłonić rodziców do ulżenia chłopczykowi, ale to wszystko. Na końcu powinni decydować rodzice. A tak mamy barbarzyństwo.
1
Lewy nie jest w TOP 3 piłkarzy na świecie, ale takimi meczami jak dzisiaj (półfinałami LM) ma jedyną okazję, żeby to zmienić. W tym kontekście zaprezentował się mizernie. W lidze niemieckiej jest absolutną gwiazdą, gdzie dubluje w klasyfikacji strzelców kolejnego napastnika, zaś taki kraj i taka liga jak niemiecka, jak najbardziej zasługuje na swojego przedstawiciela w TOP 10. Zresztą w poprzednich sezonach LM spisywał się lepiej. A ten jego wpis "Le cabaret" odnosił się do sytuacji, w której w tym TOP 10 go zabrakło, choć o ile mnie pamięć nie myli, w LM strzelał więcej, a w Bundeslidze na podobnym poziomie jak obecnie.
0
Wkurza Cię brak obiektywizmu? Czyj? Jak rozumiem dziennikarzy? Jeśli chodzi Ci o ogół, to dziennikarze z całego świata, głosując w plebiscycie Złotej Piłki 2017, umieścili Lewandowskiego na 9 pozycji. To chyba jest w granicach Twojej wypowiedzi? Chyba że chodziło o coś innego?
0
A jeśli chodzi o całe rozgrywki, to myślę, że ten sezon szczególnie wytrącił z rąk spiskowców argumenty o podgrzewanych kulkach. Real dostał w losowaniach Mistrza Francji, Mistrza Włoch i teraz Mistrza Niemiec. W tej edycji nie ma, o czym dyskutować. Trudni rywale, ciekawe mecze.
0
Wchodzisz na stronę dowolnego klubu i dziwisz się, że jakiś procent to fanatycy? Dobre sobie. Tak jest wszędzie. Poza tym Real nie był lepszy w tym spotkaniu. Królewscy wygrali, ale to Bayern prezentował ciekawszy futbol, miał więcej posiadania piłki, oddał więcej strzałów na bramkę (celnych i niecielnych), stosunkiem 10-3 przewyższył Real w rzutach rożnych (oznaka nacisku na pole karne rywala), to Real częściej faulował, a do tego sędzia popełnił kilka błędów w postaci zbyt niskiej liczby żółtych kartek dla Twojej drużyny. Oprócz tego w głowie został mi obraz przeważnie atakującego Bayernu, długimi fragmentami gry inteligentnie ustawionego w obronie Realu, kapitalnego uderzenia Marcelo, błędu Rafinhi... i nadal intensywniejszej postawy Bawarczyków. W 7 minucie nastąpiła zmiana ustawienia, wszedł Thiago, który był najgorszy na boisku, a od tej pory prawa strona praktycznie przestała istnieć. Potem jeszcze wypada Boateng... ale Bayern i tak częściej atakuje i próbuje stworzyć sobie akcje. Nie, Real nie był w tym meczu lepszy, choć wygrał. Taka jest piłka.
0
Napisałeś, że Ulreich to nie jest poziom Bayernu. Jak najbardziej jest. Ten sezon to pokazuje. Niemal bezbłędnie zastąpił Neura, kapitana FCB i Reprezentacji Niemiec. Kibice go wychwalają. Ale jak postawa świetnego Ulreicha ma zmienić sytuację Bayernu? Broni co idzie, przecież nieczęsto trafiają się takie ciasteczka jak od Jaspera, nie mówiąc już o tym, że nie odpowiada on za kreację gry i strzelanie bramek.
0
Sven Ulreich gra wybitny sezon. Na tyle, że w Niemczech zastanawiają się, czy nie powinien dostać powołania do kadry na Mistrzostwa Świata.
0
Szczególnie w pierwszej połowie. Pełna zgoda.
8
Co do rzekomych karnych. Moim zdaniem sędzia się z tego wybroni. Tak jak i wybroniłby się, nie gwiżdżąc z Juventusem. Te stykowe sytuacje to jeszcze nie są żadne okropne kontrowersje. Bulwersujące decyzje były rok temu w trakcie meczów pomiędzy tymi dwoma ekipami. Nie dzisiaj.
4
Ronaldo i Lewandowski bardzo dobrze zostali wyłączeni z gry. O ile Robert próbował w pierwszej połowie cofać się po piłkę i coś tam pograć, a także doszedł do dwóch dobrych sytuacji, to Ronaldo kompletnie nie istniał. Widać na co nastawione były defensywy dwóch drużyn. Wydaje mi się, że z samej gry wyglądał lepiej Bayern, ale Real po raz kolejny pokazał, że jest ekipą stricte turniejową. Sam nie do końca wiem jak, ale chyba głównie doświadczenie było decydującym czynnikiem o zwycięstwie. Bardzo podobał mi się występ Marcelo i Luki. Keylor Navas z kolei jest okropnie niepewnym bramkarzem. Najgorszy na boisku? Thiago Alcantara. Nie wiem, czy zjadła go presja, ale zupełnie sobie nie poradził. Powiedzieć, że zagrał jak wyśmiewany Gomes, to tak jakby nic nie powiedzieć.
6
To jest właśnie cała magia Realu Madryt. Nie strzelili bramki wtedy, gdy nacisnęli pressingiem, a Bayern nie wiedział jak zorganizować grę, tylko właśnie wtedy, gdy Bawarczycy przejęli kontrolę nad meczem i zaczęli dominować. Poszła kolejna wrzutka, Ronaldo jak iluzjonista zrobił fake przewrotkę, a świetny w tym spotkaniu Marcelo oddał kapitalne uderzenie. Nieźle.
56
Lee van Doski.
4
Temat polityki to niekończący się ping-pong. Chciałem jedynie wyrazić swoje zdanie, a teraz bezkonfliktowo się wycofuję. Każdy ma prawo do własnej opinii. Jeśli ktoś wierzy w jakieś ideały, to bynajmniej nie zamierzam go do nich zniechęcać. Dziękuję za dyskusję.
1
Dlaczego miałbym nie mieć prawa pisać/mówić, co aktualny rząd czy opozycja robi źle lub ewentualnie dobrze? Nie identyfikuje się z żadną partią. Jak dla mnie polityka to cyrk. Nie odważę się swoim głosem wesprzeć żadnego z tych gamoni. Poza tym tak naprawdę nie widzę alternatywy. Wszystkie rządy wpędzają państwo w długi, a ten dług coraz bardziej rośnie i rośnie... Nie widzę nikogo, kto temu by się realnie przeciwstawił. To punkt podstawowy. Aktualne ugrupowania go nie spełniają, więc nawet nie zamierzam słuchać reszty bredni, jakimi mają nadzieję mnie karmić.
5
???
Nie zamierzam głosować na żadną partię, ani polityka. Idę oddać głoś nieważny, więc przynajmniej dopiszę na karcie zasłużoną postać. Bawi mnie to, że ktoś może napisać tak bezgranicznie słodki komentarz pod adresem polityka. Ich profesją jest mamienie tłumów (jak na załączonym powyżej obrazku), kłamanie i drenaż portfela. Ile masz lat?
13
Dzięki :D Popłakałem się ze śmiechu. Brakuje mi tylko na końcu informacji, że to wklejka z ćwierkacza np. jakiś [@politicaltroll].
P.S. W wyborach zagłosuję na Stanisława Lema, przynajmniej przewidział kilka rzeczy.
17
Nieprawdopodobne 45 minut w wykonaniu Salaha. Jest w kapitalnej formie. Jego gra bardzo przypomina Messiego, ale nie do końca. Różnica tkwi w przeglądzie pola, podaniach. Ogólnie zdolności ofensywne na zbliżonym poziomie, ale Leoś dodatkowo posiada walory pomocnika. Wiem, że emocje biorą górę i sam przecieram oczęta ze zdumienia, i Salah może się jeszcze bardzo rozwinąć, jednak do najlepszej wersji Argentyńczyka sporo mu brakuje.
5
W tym wszystkim najgorsza jest jedna rzecz. Kiedyś partie polityczne idąc do wyborów kłamały, jak to poobniżają różne podatki, a PiS obiecał socjalizm i go realizuje. I teraz prawie cała opozycja, żeby zdetronizować PiS, proponuje Polakom jeszcze więcej socjalizmu, uprzywilejowania poszczególnych grup społecznych. Poziom myśli politycznej w naszym kraju nigdy nie stał na zbyt wysokim poziomie, ale obecnie mamy do czynienia jedynie z licytacją, kto da więcej plus kilka wrzutek światopoglądowych, które kończą się bezsensownym rykiem i pluciem na drugą stronę barykady. To jest coś strasznego. Rozpoczęła się jednokierunkowa trasa w stronę socjalistycznej republiki. Kto ośmieli się nagle zabrać ludziom te państwowe zastrzyki gotówki? Oby za kilkanaście lat nie skończyło się to totalną katastrofą i centralnym planowaniem gospodarki.
2
Zafon napisał kilka książek dla młodzieży. Czytałem Książę Mgły i Pałac Północy i były w porządku.
36
Hłihihaha!!!
Messi jest genetycznie stworzonym człowiekiem, największym sukcesem międzynarodowych organizacji laboratoryjnych. Jeszcze w fazie absolutnego prototypu zabrano Maradonie drybling, od Pelego skuteczność, z Cruyffa wydestylowano magię, Beckhamowi ukradziono dośrodkowania na nogę, Ronaldinho widowiskowość, Platiniemu rzuty wolne, Bestowi ciąg na bramkę, Xaviemu przegląd pola, Gattuso wolę walki, Puskasowi lewą nogę, rekordy ligowe Mullerowi, zwinność Romario, przebojowość Ronaldo Luis Nazario de Lima. A taki Cristiano Ronaldo może przez te Złote Piłki być uważany wyżej od argentyńskiego Boga. Jeśli tak się stanie, to pozostanę przy oglądaniu Damy konta wieśniaczki. Po co się denerwować?
56
Wczoraj duch Cruyffa unosił się nad Wanda Metropolitano. Dostał specjalną przepustkę z nieba, żeby pożegnać Don Andresa w ostatnim jego finale w barwach Barcelony. To było coś niesamowitego. Poza tym okazało się, że ekipa Valverde potrafi grać widowiskową piłkę, jak za najlepszych czasów Guardioli. Może część przejedzonych trofeami kibiców nie do końca zarejestrowała ten fakt, ale zwycięstwo w finale 5-0 nie zdarza się zbyt często. Moim zdaniem ten mecz za jakiś czas wcale nie musi przejść do lamusa. Będzie zapamiętany jako wspaniałe pożegnanie Kapitana, przebudzenie się Dumy Katalonii po wpadce z Romą i mam nadzieję, że jako początek długiego marszu drużyny Ernesto po zwycięstwo w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Droga kibica powinna być wybrukowana radością, złością, zachwytami, krytyką, ale i cierpliwością. Poczekajmy!
30
Pożegnanie godne Mistrza. Spektakularna gra, niezapomniane chwile. Wspaniała noc, który wlewa nadzieję w serca cules na przyszły sezon. Dziękuję!!!
10
Jestem w siódmym niebie. Miazga.
0
Jest tak jak z rańca pisałem! Inieeesta...Inieeesta...Inieeesta...
34
Ależ mi się micha cieszy. Przepiękna pierwsza połowa meczu. Po przerwie niech wyjdą na murawę tak samo nabuzowani. Uczta dla oczu. Brawa!!!
0
Racja, z tych emocji się zagalopowałem. Dzięki za zwrócenie uwagi :)
54
„Alves w pole karne…Eto’o…Messi…Messi…przed pole karne…czy to jest ta akcja??? TAK!!! To jest ta akcja, tak to jest Iniesta, tak to jest Barsa…tak to jest ten cud!!!”
„Torres w pole karne…Fabregas…Iniesta…nie ma spalonego…Iniestaaaaaa…Hiszpania, Hiszpania…1-0!!!”
Nie wiem, od czego zacząć. To tylko słowa, ale chciałbym, żeby były jak najbardziej trafne, najpiękniejsze, dobitne. Bo kiedy odchodzi jedna z największych legend klubu, to w pełni zasługuje na pożegnanie ze wszystkimi honorami. Wielki człowiek o ogromnym serduchu, wspaniały piłkarz. Spokojny, zawsze trochę wycofany, stonowany. Dżentelmen na murawie. Oklaskiwany na niemal wszystkich stadionach Hiszpanii. Zawodnik, który potrafił wznieść się ponad wszelkimi podziałami, i o tym niech świadczy fakt, że w finale Mistrzostw Świata, kiedy cały kraj eksplodował radością po jego trafieniu, to Andres dedykował bramkę zmarłemu kapitanowi Espanyolu. Piękne? Można? Jeszcze chyba nie uświadamiam sobie w pełni tego, że nadchodzi kres pewnej epoki. Z najlepszego tercetu w historii futbolu pozostanie tylko Messi. A potem przyjdzie i czas na niego. Pomimo swoich lat dopada mnie nostalgia. Ile razy jeszcze będzie mi dane usłyszeć...
Inieeesta, Inieeesta, Inieeesta…
Kim jest dla mnie Andres Iniesta? Lekcją pokory i wytrwałości. Obrazem wierności i przywiązania do barw klubowych. Ikoną FC Barcelony. Czarodziejem środka pola. Iluzjonistą. Przykładem na to, żeby być Panem Piłkarzem nie trzeba wcale nabijać nieziemskich statystyk. Liczy się magia, dryblingi, posmarowane klejem korki, technika użytkowa o jakiej większość graczy może jedynie pomarzyć. Jego wizja gry, prostopadłe podania, wrzucane za kołnierz obrońców piłki do napastników. Dosłownie na metrze potrafi porobić kilku zawodników. Oszukałby rywali nawet w zatłoczonym po brzegi autobusie, a potem z uśmiechem na twarzy, już z ulicy, pomachałby im pa-pa. Nigdy nie był jakoś atletycznie zbudowany, a przecież walczył do upadłego. Symulowanie, wymuszanie na sędzim niesłusznych decyzji, może mógłbym policzyć takie sytuacje na palcach jednej ręki. Ktoś powie – za bardzo gloryfikuje, patrzę przez różowe okulary. Jasne! Ten dzień, 21 kwietnia 2018 roku, należy do wciąż aktualnego kapitana Dumy Katalonii. Na wieczorne spotkanie przygotowałem już zapas chusteczek. Mazgaj i baba ze mnie. Oby zagrał dzisiaj fenomenalne zawody, ukoronowane Iniestazo, golem spinającym jego historię w Klubie. Pozostał już tylko epilog w opasłej powieści o wyjątkowej karierze Iniesty w Barcelonie. Dzisiaj zostaną napisane praktycznie ostatnie karty. Niech w samej końcówce spotkania, nasz król, bohater, wielki kapitan, zostanie zmieniony przez trenera, a wtedy cały stadion wstanie z miejsc, poleją się strumienie łez i ten okrzyk, po którym przejdą mi ciary na całym ciele:
Inieeesta, Inieeesta, Inieeesta…
Kapitanie, dziękuję Ci za wszystko.