0

Tylko teraz, kiedy już poruszamy się w pewnym aspekcie odczuć, znów proponuję zabawę intelektualną.
Piszesz o dryblingu z motywacją "chodź frajerze" (choć jestem pewien, że to też jest dopiero po kilku faulach, kiedy Neymara się podkurzy).
A jak wygląda to z drugiej strony? Jeden faul, próba wygarnięcia piłki. Neymar wstaje gra dalej. Drugi, trzeci - podobnie. Ale kiedy faule staja się coraz brutalniejsze, obrońcy rywala pozwalają sobie na coraz więcej, a sędziowie nie reagują, gdzieś się pojawia element frustracji u Brazylijczyka.

Różnica jest taka, że próba sportowej odpowiedzi, udowodnienia, że jest się od rywala lepszym, wciąż mieści się w przepisach. Nie jest zawsze najlepsza dla drużyny (o tym piszę w pierwszym poście), ale wciąż zgodna z przepisami.
Faule w ataku na nogi (bez szans na piłkę), lub po byciu ogranym jakąś sztuczką - to nie tylko przekroczenie przepisów, to oznaka słabości. Moment, kiedy ktoś właśnie udowadnia, że tym "frajerem" jest.

Pamiętasz pisałem też, że ten drybling, jego specyfika, to takie układanie sobie obrońcy. Są tacy, którzy jak Neymar chłodnej głowy nie mają, ale trafi też Brazylijczyk na paru takich wyrachowanych - to reakcja w zetknięciu z tymi i tymi mówi najwięcej o Neymarze i tam miewam zastrzeżenia.
Rzuciło Ci się w oczy jak zareagował Juanfran w meczu Atletico, kiedy była taka sytuacja, kiedy Neymar zszedł do środka i stracił równowagę i wygrzmocił się w polu karnym Atleti. Sytuacja była oczywista - absolutnie nie na karnego, ale Hiszpan błyskawicznie doskoczył do siedzącego na murawie Neymara i zaczął tak śmiesznie drobić kroczki, jakby go chciał przydeptać.
Neymar oczywiście ręce uniesione i pretensje (skądinąd słuszne), aczkolwiek sytuacji sędzia nie widział, więc wyglądało jakby Neymar protestował przeciwko brakowi karnemu.
To przykład wręcz genialnego "układania sobie" oponenta. Kolejny protest Neymara, nawet przy zasłużonym karnym, ale sędzia już ma w pamięci, że Brazylijczyk to "płaczek". Z drugiej strony, wystarczyłoby, że Neymar skoczy do Juanfrana i może sam zarobić kartkę lub wylecieć. Sytuacja win-win dla obrońcy który ma się z nim mierzyć cały mecz.

Dodaj teraz kilka kopniaków (nawet delikatnych) bez szans na dotknięcie piłki, jeden czy dwa mocniejsze wślizgi, ale walka o piłkę usprawiedliwione i masz obraz z czym musi sobie Neymar poradzić. Zwłaszcza, że w Hiszpanii jak wspomniałem, sędziowie to go głównie "wychowują" a nie sędziują i pozwalają na wiele więcej wobec niego.

Jak może odpowiedzieć Neymar? Czasem pięknie kogoś minąć, a czasem dodać do tego sztuczkę. Robi to na początku meczu, to może obrońca osłabi drużynę. Robi pod koniec, może ten faul wynikający z frustracji będzie bardziej widoczny i sędzia w następnym meczu pozwoli na mniej wobec Neymara, pamiętając do czego to może doprowadzić.

Ze swej strony, chciałbym żeby Neymar umiał sobie z "chłodniejszą głową" poradzić z wyrachowanymi obrońcami. Żeby sztuczki i minięcia kończył w tempie, w którym jest w stanie piłkę dograć koledze, zamiast pakować się na stratę. Tyle tylko, że Messiemu, też zajęło to kilka lat, a w Hiszpańskiej lidze niemal się wychował.

Na koniec - zobacz jak Ramosa upokarzali Ronaldinho i Messi.

https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiDsI76nbzPAhVIWCwKHT4wBzEQtwIIIDAA&url=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DPyzA5pqDd-E&usg=AFQjCNGWUO28bS2aR322GivUfmTTiqnV2A

Czy nie było w tym trochę "chodź frajerze"? Czy nie cieszyło nas to, bo Ramos to ikona Realu? Czy Neymar nie jest teraz w swoim podejściu wręcz bardziej "demokratyczny", wobec czego te płacze Marki, trafiają na podatny grunt, bo w każdej drużynie jest ktoś przez Neymara ośmieszony.

2

Ty chyba nie widziałeś meczu z Bayernem. Tam Bayern oddał 3 celne strzały a Atletico bodaj 5. W ogóle ilość strzałów też była dla Atletico. Jeśli ktoś przeważa w ilości strzałów z Bayernem, wypracowuje karnego po ataku pozycyjnym, to chyba nie gra autobusem.

3

To nie oburzenie. To prośba o zachowanie jakości treści.
Jeśli piszemy artykuł, którego dana informacja stanowi meritum (lub przynajmniej bardzo istotny punkt), to wymaganie ścisłości jest zupełnie zrozumiałe.

To tak, jakby pisać zapowiedź meczu i napisać, że Barca gra z Granadą, na jej stadionie - "Santiago Bernabeu... albo gdzieś w pobliżu".

To wręcz pochwała poziomu portalu i redaktorów, bo jeśli ktoś kto ma konkretną wiedzę w tej dziedzinie, wytyka błąd rzeczowy raz na X artykułów, to znaczy, że w portal naprawdę trzyma poziom. Taki goal.pl czy strona rm.pl, jak wielokrotnie wytykacie na tej stronie, nie tylko dysponują szatą graficzną i oprogramowaniem na poziomie notatnika, to jeszcze treści publikowane to wręcz ściek i metr zbiornika nań.
Jeśli u nas na stronie znajdzie się ktoś, kto pomoże autorowi, wyjaśni na co zwrócić uwagę, co sprawdzić lepiej, wytknie literówkę, to ta różnica jeszcze rośnie.
Ważne jak redakcja na konstruktywną krytykę zareaguje, ale taka symbioza zupełnie dobrze powinna funkcjonować.

1

Nie. Ja w ogóle nie widzę problemu ze sztuczkami Neymara.
Jeśli miałbym coś przypominać, to raczej Ty ostatnio pisałeś, że "blondasek nie wyciągał wniosków" i że za mało go kopią. O ile rozumiem Twoje stanowisko, to wciąż krytykujesz jego styl gry. To Ty pragnąłeś wyznaczyć granicę wyniku przy jakim sztuczki można robić, a jakim nie.

http://www.fcbarca.com/72523-laudrup-przy-wyniku-4-0-neymar-nie-moze-prowokowac-rywali.html


Jak wspomniał Tidus, tu widzę inny problem.
Dostrzegam niedostatek korzyści, jaki z tych "sztuczek" Neymar wyciąga dla zespołu, powodowany być może brakiem doświadczenia, być może chęcią udowodnienia że podołał presji zastąpienia Messiego, a może czymś zupełnie innym.
Nie mnie zgadywać. Choć miłą zmianą byłaby ewolucja, tak by tę technikę wykorzystać.... Cóż. Messiemu też parę lat to zajęło.

22

W Mojej opinii, mecz Neymara udowodnił dwie rzeczy - jak wielkim mitem jest to, że swoje sztuczki robi przy 5-0.
Robił je przy 0-0, przy 0-1 i przy 2-1 po stronie Barcy.
Druga sprawa, to fakt czym sztuczki Neymara różnią się od "sztuczek" Messiego.
Messi przez lata nauczył się jak wykorzystać fakt, że jest podwajany, potrajany, w celu korzyści zespołu.
Neymarowi brakuje tej kropki nad i przy dryblingu. Mija dwóch rywali, czasem trzech, ale kończy się całość stratą, podczas gdy pół tempa szybsze odegranie do kolegi - wtedy wykorzystałby tę dziurę w obronie, nawet jeśli nie on, to ten zawodnik który otrzymałby piłkę. To jest równie dobre rozwiązanie, by wyciągnąć kilku graczy rywala ze swoich pozycji co przerzut, tylko właśnie Neymar musi nauczyć się wyczuwać moment, by wykorzystać to inaczej niż samemu kończąc akcję po dryblingu.

1

Teraz pytanie - czy jeśli w tych kolejnych meczach wyniki Turcji będą niezbyt zadowalające, to kto będzie bliżej zwolnienia/powrotu do kadry odpowiednio? A może na raz - trener zwolniony, następny powołuje Ardę?

0

Wiele daje do myślenia, że teraz zaczął czepiać się Ter Stegena? Teraz Niemiec zostanie bramkarzem roku ? ;)

0

Thiago ma taką "manierę" na boisku. Trochę jak Neymar.
Co nie znaczy że to źle, ale Thiago był pomocnikiem, a na tej pozycji w Barcy Enrique, liczy się przede wszystkim szybkość i wizja a nie magia.
W Środku nie można się wdawać w drybling, bo nie ma asekuracji.
Neymar na skrzydle, wręcz powinien z kolei to ryzyko podejmować.
Też uważam, że swoją charakterystyką, doświadczeniem innych stylów gry, Rafinha "wstrzelił" się w wymagania Barcy Lucho.

2

Naczelnym "hejterem' Turka był "komentejtor" Mirosławski z eleven. Co mecz powtarzał że Arda to nie poziom Barcy. I pacz Pan jaka niespodzianka :).

4

jest i trzecia strona :) O ile Niemcy to 82 mln ludzi (+uchodźcy i nielegalni), WB 65(podobny nawias), tak Hiszpanii 49. To świadczy o potencjale chodzących na mecze.
Druga sprawa, że w Hiszpanii jest 20% bezrobocie bez mała. Przy takich problemach, wydawanie kasy na przyjemności typu mecz, lub karnet, to naprawdę zbytek.
Uwzględniając te czynniki i tak nieźle się ta frekwencja prezentuje.

Osobny temat to ile jest przychodu z "Match Day". Borussia utrzymuje 70tys. frekwencję, ale dzięki temu że ma miejsca stojące na stadionie, że bilety na nie kosztują grosze a w relacji do średnich stawek godzinowych w Niemczech, to już zupełnie.
Arsenal ma np. najdroższe bilety w GB i prawie pełny stadion, ceny są w funtach, więc przychody z "match day" są pewnie 2 x wyższe niż meczów pierwszej grupy na Camp Nou.

Zupełnie inna mańka to oglądalność TV - to częściowo koszt odbiorcy refunduje reklamodawca, ale generalnie prawa TV trzeba umieć sprzedać jako produkt. Nie pomaga słabe sędziowanie, słaba i nieczytelna oprawa, mało "ficzerów". Tu La Liga ma sporo do nadrobienia, by prawa sprzedać za połowę kwoty, którą kasuje BPL.

2

"Powstało zamieszanie, ale dalej będę mówił prawdę," chyba raczej to co pan uważa za prawdę, panie trenerze. Prawdę ostateczną to pozna w dniu sądu jak jest wierzący :)

1

ale faktem jest też że to była najbardziej osłabiona Barca we wcale nie najmocniejszej wersji od lat.
Posiadanie piłki wcale nie było narzędziem, bo zabrakło przyspieszających grę graczy.

0

"Wychowanek Barçy po raz kolejny doskonale wcielił się w rolę Daniego Alvesa, wytrwale przemierzając linię boczną boiska."



Ostatnie lata Alves już nie robił tak kursów po prawej stronie. Do tego co prezentował z kolei w początkach w Barcelonie, jeszcze troszkę Roberto brakuje. Wtedy to naprawdę Dani potrafił sprintem 3 razy rąbnąć długość boiska i chwilę później znowu być pod grą.

Z wiekiem te żelazne płuca siadły i nawet widać to po liczbie udanych dryblingów - podbiegał i wycofywał lub wrzucał. Nie mijał już rywali sprintem.

Mam wrażenie, że Roberto jest wolniejszy, ale pogra na swoim poziomie dłużej i bardziej niż na szybkości bazuje na inteligencji. To dobrze wróży, bo szybkość traci każdy z wiekiem.

0

Taka mi się jeszcze myśl nasuwa. W tamtym sezonie, co mecz w którym występował Arda, Mirosławski jechał po nim jak po łysej kobyle. Turek ledwie się pojawiał na boisku już było wszystko źle, a w ocenie mojego "ulubionego" komentatora, w ogóle nie nadawał się do Barcy i jej poziomu miał nigdy nie osiągnąć.
Wystarczył przepracowany presezon i Arda jest jednym z najlepszych zawodników.

Teraz Mirosławski mędzi na Ter Stegena. Skutki na razie podobne - jakieś błędy Ter Stegen popełnia, ale już zdążył pobić rekord celnych podań bramkarza z Bilbao, żadnych błędów skutkujących utratą bramki nie popełnił, mimo młodego wieku, gra jak wyga.

Nie wiem, może teraz niech Mirosławski weźmie na celownik Paco? W ramach "prawa serii" może za najdalej pół roku będzie najlepszym strzelcem Barcy i Suarez będzie 4 napastnikiem? :P

2

Przecież tam nie ma żadnej polemiki. Ręka Pique ułożona naturalnie w ruchu, nastrzelony z metra, trafiona ręka odskoczyła (od tego sezonu, to taki ostatni argument dla sędziego w ocenie sytuacji - przy celowym zagraniu ręką, trzeba napiąć mięśnie i piłka się odbije, ale ręka inaczej "odskoczy" niż jak zostaje po prostu trafiona. Mówił o tym słynny Pan Sławek z NC+.).

Taka mi się jeszcze myśl nasuwa. W tamtym sezonie, co mecz w którym występował Arda, Mirosławski jechał po nim jak po łysej kobyle. Turek ledwie się pojawiał na boisku już było wszystko źle, a w ocenie mojego "ulubionego" komentatora, w ogóle nie nadawał się do Barcy i jej poziomu miał nigdy nie osiągnąć.
Wystarczył przepracowany presezon i Arda jest jednym z najlepszych zawodników.

Teraz Mirosławski mędzi na Ter Stegena. Skutki na razie podobne - jakieś błędy Ter Stegen popełnia, ale już zdążył pobić rekord celnych podań bramkarza z Bilbao, żadnych błędów skutkujących utratą bramki nie popełnił, mimo młodego wieku, gra jak wyga.

Nie wiem, może teraz niech Mirosławski weźmie na celownik Paco? W ramach "prawa serii" może za najdalej pół roku będzie najlepszym strzelcem Barcy i Suarez będzie 4 napastnikiem? :P

10

Nie, zupełnie nie. Pod tą maską arogancji, to całkiem bystry choć prosty chłop, ze sporą dawką autoironii i zdrowego dystansu. Zauważ, że wiele sporów, rodzących się konfliktów, zażegnuje tekstem "a'la Ibra", czyli w stylu "i tak jestem najlepszy", ale druga strona myśli - "a cha, nie ma się po co kłócić - to Ibra".
Tymczasem pytany o najlepszego gracza, od lat odpowiadał że Messi nim jest. Że absolutnie Argentyńczyk konkurencji na swoim poziomie nie ma. A przecież powody, by go personalnie nie lubić ma - ot choćby za słynnego SMSa do Guardioli "jestem nieszczęśliwy".
Spory uraz miał też Zlatan do Pepa i tu mu nie przeszło, ale lepszych potrafił docenić. Ronaldo takie słowa w życiu przez gardło by nie przeszły.

10

Ja nie rozumiem tych pytań o brak szacunku.
Obejrzałem mecz Realu i Ronaldo każdy kontakt z piłką, który trwa więcej niż 2 jej dotknięcia, to przeskoki nad nią, patrzenie gdzieś w bok, nawet w miejscu. Do kolegi ustawionego 5 metrów dalej, bez przeciwnika próbującego przejąć podanie, podaje podcinką. No cuda.
Fakt, nie holuje piłki, bo przy pierwszym kopnięciu się przewraca. Czemu, nikt o nim nie mówi "brak szacunku".
Dziś jeszcze dwukrotnie kopnął leżąc przeciwnika bez piłki. Nawet cienia nie ma takiej "dyskusji", a my się tu umartwiamy najeżdżając na Neymara.
Trochę to się obraca w oparach absurdu. Dobrze że ktoś Nemara kopie, bo "blondaska wychowuje". Jakoś Brak kartek za kopanie przeciwników, dla CRa nie ma roli "niewychowawczej" ?
Nie chcę obracać dyskusji w konfrontację cech obu gwiazd, ale czemu jeden za swoje prawdziwie naganne zachowanie, nie są piętnowani w ogóle, a drugi grając w granicach przepisów jest wciąż "tropiony" przez łowców czarownic?

1

Ten sam presezon i mecz z Bayernem jeszcze lepiej to pokazywał. Na tle "niezłego" rywala, Roberto wypadł najlepiej w drużynie. Też pisałem wtedy, że zwrócił na pewno uwagę trenera. Grał wtedy na takiej fałszywej 9 lub klasycznej 10. Bardzo zaskoczyło mnie wtedy dłuższy czas, kiedy szans nie dostawał, a potem z kolei dość słabe występy, kiedy na te mecze z ławki się odrywał po parę minut, lub nawet na mecz, ale raz na jakiś czas.
Ta zmiana pozycji, to raczej okazja do złapania rytmu, bo jakość pokazał już wtedy z Bayernem czy Valarengą.

0

to było "zagranie" ratujące celność podań Alvesa. Inaczej miałby 2/3 strat :)

0

To wszystko trochę cyrk już jest. 2 lata temu debata o ZP wybuchała w Październiku, W zeszłym roku "nie było innych kandydatów" od września. W tym, kibice Realu, pewni ZP dla Ronaldo byli już w lipcu. Za rok, może za 2 lata chyba juz "zaocznie" będzie ta nagroda losowana?!

0

"Co do Gran Derbi to niezbyt trafiłeś bo Real był prowadzony przez Beniteza, więc nie może to być wyznacznikiem formy."

"To teraz pomyśl co by zrobił sztab bez Guardioli w latach 2009-2012 albo sztab trenerski Interu bez Mourinho w 2010."

Czyli protokół rozbieżności między nami, to waga między trenerem i jego sztabem. Chciałbym zauważyć, że w sztabie Guardioli, jego asystentem, był właśnie Tito, więc jeśli wierzysz, że bez Guardioli nagle wyniki Barcy by zjechały, to sam sobie odpowiedziałeś na tezę i to dokładnie sprzecznie z tym, co twierdzisz akapit wyżej.

Nie chcę uogólniać, bo nie wiem jaką rolę odgrywali asystenci, sztaby w innych drużynach, ale Barca to pewna specyfika. Tu pewien model gry jest zdefiniowany, trenerzy odciskają na nim po prostu swoje piętno rodzajem interpretacji. Myślę, że brak zmian tego modelu, brak eksperymentu, raczej świadczą, o zachowawczości Tito.
Co więcej wcale w meczach z czołówką nie wyglądało to tak różowo. Słaby wtedy Real Mou, tracący punkty z wieloma drużynami, pokonał nas kilka razy w sezonie - PK i liga. Dla mnie ten rekord wtedy był raczej wynikiem kilku splotów - słabości konkurencji przede wszystkim, ale i po prostu - jakości naszej drużyny. Taktycznie ręki Tito nie było widać ani w zmianach, ani w innych aspektach.

Benitez też miał opinię bardzo dobrego taktyka, ale słabego psychologa, przywódcy grupy. Real go po prostu przerósł. Co nie zmienia faktu, że akurat na Barcę, jestem pewien, Real zawsze się motywował i to Lucho obrócił brak Messiego w taktyczną przewagę - ustawienie 4-4-2 z Sergim Roberto jako PP, czego Tito wypracować nie potrafił.

No i właśnie piłka nożna powinna się tym różnić od maszyny, że wypadnięcie nawet najważniejszego trybu, nie powinno sprawiać, że całość przestaje działać. To rola trenera i jego sztabu.

0

Messi wcale nie stracił wtedy wielu meczów. Raczej te kluczowe (dwumecz z Bayernem, rewanż z PSG, ale nie było ich wiele).
Sama obecność Tito nie wiele by moim zdaniem zmieniła - to była Barca słaba instytucjonalnie, z grą od kilku lat opartą na podobnym schemacie (3-4-3 okazało się przestraszyć nawet Guardiolę). Klub chyba nie widział też potrzeb wzmocnień, stąd największym problemem meczów z Bayernem, nie był brak Messiego, ale brak ŚO. Zupełny Brak. W jednym meczu parę ŚO tworzyli o ile pamiętam Adriano z Bartrą, wtedy mającym kilka meczów w pierwszej drużynie!

"Do tego dodajmy kontuzje Messiego i prawie każdy sezon mógłby tak wyglądać czytaj wpierdziel od czołówki."
W tamtym sezonie, Messi wypadł na 2,5 miesiąca - w tym czasie było Classico z Realem na SB. Skończyło się 0-4 i było bliżej 0-5 niż 1-4.
Wiem że trener, to ważna osoba, ale liczy się sztab. Ktoś, kto to ogarnie, także jeśli trener nie może pracować.
Tito wszyscy lubili, a sytuacja dołowała psychicznie, szczególnie wychowanków, którzy zetknęli się z nim jeszcze w juniorach. Ale to powinna być też motywacja. Sądzę że asystent Lucho, gdyby go zabrakło, potrafiłby ustawić zespół bez Messiego na ważny mecz.

0

Zwłaszcza wobec formy Basków, którzy kolejne mecze wygrywają dość pewnie.

0

Ja poczekam na analizy na tej stronie - http://laligareferees.blogspot.com/
Sporo dokładniej to robią, wyliczają pomyłki i kontrowersje na korzyść każdej z drużyn. Sensowne.
A mecz miał kontrowersje, oczywiście, tylko raczej w obie strony i żadna nie zaważyła na wyniku, bo żółta domniemana dla Busquetsa za nastrzelanie z pół metra piłką w rękę na połowie boiska to opary absurdu.
Ciekawe co napisał po meczu z espanyolem jak Ramos zablokował strzał na bramkę na linii pola karnego ręką i to zupełnie nienaturalnie ułożoną. Czerwo?
Nawet powininna być ta czerwona, bo pierwsza żółta za zagranie ręką i druga za symulkę, że dostał w twarz, żeby nie dostać pierwszej.

22

"zobacz co z Bartrą zrobił Bale w finale copa del rey." - król głupich argumentów.
Po pierwsze to było jeszcze za Martino, 10 minut wcześniej Bartra zgłaszał zmianę z powodu kontuzji pachwiny, a ścigał się z jednym z najszybszych skrzydłowych będąc środkowym obrońcą.
Zobacz co robili z Ramosem - grającym wcześniej na boku obrony - Roni i Messi,


a to tylko jeden filmik. A Roben mijający Ramosa jednym zwodem i odsadzający go 0 5 m. na dystansie 25?
A skrzydłowy Shalke który go zrobił dokładnie tak samo jak Bale Bartrę?
A przecie Ramcio to ponoć najlepszy defensor świata.

"Pomijam iż nie raz zaraz po wejściu Barty traciliśmy gole. "
Pomijam, że jest to typowe uogólnienie biorące się z tyłka.
Ja Ci mogę przytoczyć materiał dowodowy - zobacz opisy i oceny gry Bartry za kadencji Martino który szanse mu dawał. Bartra grał regularnie, bardzo często będąc najlepszy na placu! W drużynie z Messim i Neymarem.

"w BVB gra bez żadnej presji bo nie ma konkurencji. " - pewnie, bo druga drużyna Bundesligi, mogła sobie pozwolić żeby do gry na 3 fronty, po stracie najlepszego ŚO w Niemczech, zakontraktować według Ciebie słabiaka i jeszcze mu powiedzieć "graj sobie, jak wyjdzie tak wyjdzie".
Stary, w takim finale SPN Bartra w porównaniu do Hummelsa wyglądał jak profesor i to w ocenach Niemieckich specjalistów.

26

Taka ciekawostka. Guardiola po czwartym swoim sezonie, zostawił Barcę z Messim w środku, Alvesem mającym do zagospodarowania całe skrzydło, choć tracącym warunki fizyczne - szybkość, kondycję, coraz rzadziej nadążającym w obronie.
Problemy spadły na Tito, ale głównie na Martino, którzy koncepcji jak z tym problemem zawalczyć nie mieli. Dopiero Lucho odważnie zrezygnował z kreatywnej "6" - Xaviego, na rzecz Rakitica. Chorwat rewelacyjnie zabezpieczał i harował na Alvesa, dzięki czemu Alves znów zagrał świetny sezon.
Enrique dotarł też do Iniesty i dał mu więcej zadań defensywnych. Stąd świetne wyniki w obronie, wspomaganej lepiej przez 3 pomocników.
Na deser, zrobił z Messiego "fałszywego skrzydłowego". Niby Messi zaczyna przy linii, ale całe mecze spędza tam, gdzie od chłopięcych lat czuje się najlepiej - na Argentyńskiej typowej "10". Ma 2 zawodników których może obsłużyć podaniami, a jednocześnie ma sporo miejsca, by zaatakować mając czas się rozpędzić. Świetny pomysł na "dojrzałego Messiego".
Teraz obserwujemy jak ostatni puzzel tej układanki wskoczył na swoje miejsce. Sergi Roberto ze swoim taktycznym wyczuciem, nabytym w grze w pomocy, wizją, a jednocześnie skrupulatniej wracający się do obrony, po prostu jest idealny w tym systemie. No i Rakitic, odciążony obowiązkami defensywnymi, bo Roberto jednak częściej się wraca, a może to kwestia "dotarcia", ale w końcu nauczył się efektywnie włączać do ofensywy.
Lucho "uciekł do przodu" jak się popularnie mówi problemom z wiekiem kadry, tworząc coś swojego. I to działa.
Ja jestem tylko cieka, co się będzie działo, kiedy nowi opanują system :) miazga.

0

Pytanie - którą wersję wypowiedzi podyktował mu rzecznik AFA?

0

Kolejna zmiana na stanowisku trenera Argentyny?

0

raczej zwrot kosztów, chyba że za jakieś kontraktowane towarzyskie. Jak Messiemu z resztą kazali w takim cyrku objazdowym grać, a nie potrafili się ogarnąć organizacyjnie, to było ok.
Ech, szkoda gadać. Niezły demagog z tego Buzy. Niedawno Messi był "winny 4 porażki w finale" dziś się prześcigają, jak to chronią go przed złą Barcą.

1

Trochę chłopak zapomniał, że Barcelona, to oprócz wszystkiego, to zatrudnia Messiego i płaci mu nie małe pieniądze.
Z drugiej strony, Messi dostawał powołania, na które by dotrzeć, musiał czarterować samolot z prywatnej kasy.
Więc niech sobie postawi podstawowe pytanie - co jest pracą, a co hobby. Zaszczytnym, ale hobby.
Teraz po ustaleniu faktów, jakoś chyba powinien się domyślić, czemu pracodawca, ma prawo spodziewać się, że pracownik obowiązki wypełni, zwłaszcza że obu stronom na tym zależy.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: