AxelF
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Olsztyn
52 obserwujących
60 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Aj tam. Detale. Niedawno u usera jakieś słowa brzmiały "ekscentrycznie". To znaczy co? Nosiły trepy do smokingu? :)
0
choć z drugiej strony, w obronie do już była dywersja. Nie wiem, może w taktyce Barcy, boczni muszą się wracać, walczyć do upadłego, bo od ich doskoku zależy spowolnienie kontr przeciwnika i ustawienie stoperów.
4
"Oni teraz będąc wielkimi rywalami nie mają do siebie nienawiści i złości, jest spokój i szacunek, "
z tym ostatnim to ze strony Ronaldo jest różnie. A to Higuain opowiadał, jak to Ronaldo wypowiadał sie o Messim per "karzeł", a to któryś inny zawodnik coś podobnego przyznał.
Pewnie byłoby inaczej, gdyby dostawał 10-15 asyst w sezonie od "karła" ale jednak charakterologicznie nie pasował tu nigdy.
0
" w Barcelonie obecnie wolą postawić na eksperyment z Roberto na prawej obronie (...) niż dać szanse jakiemuś nastolatkowi z rezerw... "
Pomijając że w międzyczasie "rządów" Wengera w Arsenalu, w Barcelonie mieliśmy 6? Trenerów (może więcej), to argument najsłabszy z możliwych.
Iniesta, Xavi, Puyol, Busquets, Pedro, Messi, Pique.... tabuny innych. Chyba trocę się tych, którym dano szanse, uzbierało.
Co więcej, akurat z tych "młodzików", to wychowankami Arsenalu są nieliczni, lub wręcz jednostki. Gros to wyciągane talenty z innych szkółek, np. ten "jakiś Toral" który jeszcze w szkółce Barcy był wielkim talentem.
"nie boi się stawiać na młodych" - nie. Po prostu jak mu co sezon podkupowali największe gwiazdy, to nie miał innego wyjścia. To różnica, Mógł im oferować regularną grę, bo miał miejsce w składzie.
"co to ma do rzeczy?" to, że nagle z Wengera się robi "niesamowitego szlifierza" diamentów. A tak po prawdzie, odsetek pewnie ten sam co wszędzie w wielkich klubach, tylko sytuacja dawała mu szansę (ale i konieczność) by na tych młodych w sporych ilościach stawiać.
Tylko teraz Arsenal drogo kupuje, więc pewnie młodzi się zastanowią zanim pójdą do papcia, bo na grę szans nie będą dostawać, bo Londyńczycy grają o stawkę cały sezon. Teraz takich papciów będą miały kluby angielskie ze środka tabeli, bo okazji do gry dla młodzików im nie braknie, najlepszych wyciągnął od nich kluby z czołówki BPL, a będą miały te same argumenty - kasa i kontrakt od 16 roku życia.
1
"dyby nie Wenger to byś zapewne nawet o tym Bellerinie nie usłyszał... "
ooo grubo się mylisz. Bellerin i Toral byli perłami akademii. Grali w Barcy od 5 lat. Wenger przyszedł na gotowe i skaperował obu. Toral zginął gdzieś w niższych ligach, a Bellerin miał fuksa, bo wysypali się Wengerowi podstawowi PO i nie zawiódł w kilku kolejnych meczach, ale kiedy dostawał szanse, to Wenger nawet go nie trenował pewnie dłużej niż kilka tygodni, bo grywał w U-19 Arsenalu. Klasyczny szlif la Masii.
"Bellerin to nie pierwszy młodzik który się wybił pod wodzą Francuza w Arsenalu..." a 100 innych zaginęło jak Toral.
Wenger miał szczęście i pecha w jednym. Co roku ktoś mu podkupował gwiazdy, a właściciele skąpili kasy na transfery więc ubytki uzupełniał najzdolniejszymi wychowankami najlepszych akademii kontynentu. Barca to wielkie łowisko dla niego.
Miał facet argumenty, bo w Anglii młodziki mogli dostawać zawodowe kontrakty od 16 roku życia i wobec wspomnianych braków, szanse na grę otrzymywali.
Jeśli na dodatek, wybierasz z pośród 100 najzdolniejszych dzieciaków ze wszystkich szkółek słynących z wychowania młodzieży, to jest spora szansa że z 10 zrobisz na prawdę wielkie gwiazdy, bo to czego im potrzeba to ogranie, bo kluby ich wychowujące w piłkę już ich grać nauczyły.
Co terzeba Wengerowi przyznać, to że ma dobrą sieć scoutów te diamenciki łowiącą i potrafi im dać więcej niż proporcjonalnie mogą otrzymać gdzie indziej, więc ktoś tam na to "podkradanie" stawia i jest to przemyślane i celowe.
1
Roberto i Bellerin są w bardzo podobnym wieku. Roberto pod wieloma względami, taktycznie jest dużo bardziej wszechstronny. Brakuje mu może szybkości czy doświadczenia w obronie (Bellerin gra tam duuuużo dłużej), ale i tak, jego pozostanie na tej pozycji, oznacza, że pociąg do Barcy Bellerinowi uciekł.
Powiedzmy to jasno. Bellerin zdecydował odchodząc z Barcy w łapki papcia, w wywiadach podkreśla, jak mu tam dobrze, więc sprawa jasna. Dla obu stron.
Jak mu kiedyś zabraknie LM w karierze to niech idzie sobie gdzie indziej.
Ja jestem poza wyjątkami, przeciw odkupowaniu za olbrzymie pieniądze wychowanków. Niech wiedzą, że jeśli z Barcy chcą odejść, to muszą zostawić sobie furtkę, na wypadek powrotu - klauzulę odkupu, naciskać kluby w których grają. Że generalnie to pociąg z którego się wysiada raz w życiu.
Te wyjątki, to zawodnicy, na których nie stawiał jeden trener, ale sami nigdy by z Barcy nie odeszli i mogą znaleźć się w planach kolejnych szkoleniowców (Girmaldo, Bartra itp.).
Po pierwsze w Europie nie gra tylko jeden dobry PO. więc wybór zawsze jest, a klub powinien być zawsze na pierwszym miejscu.
0
Przecież on do 13 roku żucia, mając problemy z hormonem wzrostu, grał na argentyńskich kartofliskach z 2 lata starszymi i 2 łby większymi chamidłami, od których był dużo lepszy.
Czemu nagle jakiś klub z drugiego końca świata podpisuje z dzieciakiem kontrakt? Bo jego talent widzą wszyscy.
To, że najlepiej widać jego umiejętności na pięknej murawce CN to wiadomo, ale ja pamiętam jak na polu po wykopkach zwanym Stamford Bridge, zorganizowanym przez Mou, objeżdżał na prawej stronie Del Horno i Robbena.
Mity powtarzasz.
3
czyta prawda :). Polewam.
0
Otwierający gol i asysta Suareza, dwa gola Munira, a w Asie że "najjaśniejszą postacią był Asensio" raczej mecz miał kilku liderów, chyba że oprócz tego Asensio coś niesamowitego wyczyniał, rozgrywał, bronił i nawet wybił piłkę z linii chroniąc Hiszpanię przed utratą gola, po owym jedynym celnym strzale Estonii.
0
"Jaka okupacja od 1714?" No jakoś Katalończycy to czują inaczej. No i jeśli ktoś zbrojnie zajmuje czyjeś terytorium, to raczej jest to okupacja. No i monarcha pozostawał bezpotomny nie tylko w przypadku Aragonii - wielokrotnie to wykorzystywano jako pretekst do inwazji, ale nie zmienia to faktu, że nawet w tamtych układach "rodzinnych" zajęcie Aragonii było dyskusyjne.
"Co do podatków: Ja radze doczytac, poniewaz:"
Tylko są spore rozbieżności w zależności od tego, kto przedstawia dane - ja widziałem wyliczenia ekonomistów uniwersytetu w Barcelonie. Oczywiście przytaczam z pamięci, a nie cytuję (stąd pomyłka 53-56%), tyle tylko że istoty sprawy to nie zmienia.
1-2. co można róznie interpretować, ale np. Baskonia odprowadza ryczałt o ile się nie mylę, a Katalonia nigdy zgody na podobne rozliczenie nie otrzymała. Jeśli więc mieszkańcy "mojej" prowincji odprowadzają wyższe % podatki, a owe dopłaty regionalne, to zawsze targi, to gdzie się te pieniądze rozchodzą?
Tamto wyliczenie ekonomistów które wspomniałem, pochodzące z bodaj 2005 roku (również nie pamiętam dokładnej daty), przedstawiało ile z każdego euro podatków, na samą administrację wydaje rząd centralny, a ile w regionie. To dość efektywny wskaźnik "skuteczności wydawania" publicznych pieniędzy. Skala była porównywalna z delikatnym wskazaniem in plus na Katalonię, więc raczej te dotykowe wpływy podatkowe nie finansowały lokalnych populizmów, lub oszczędzano gdzie indziej, ale sumarycznie efektywność była podobna.
3. Tylko też Katalonia akurat odprowadza wpływy ze zbieranych na swoim terytorium podatków w dużej mierze do budżetu centralnego.
4. Gdyby była oddzielnym państwem, to nic by się nie zmieniło w tej kwesti, oprócz większej wręcz swobody kształtowania stawek VAT.
5. Tylko większość PKB Katalonii powstaje w usługach i to taka drastycznie większa część, a te mają z natury głównie lokalny charakter.
To jest bardziej argument przeciwników odłączenia, na zasadzie "zamkniemy dla was rynek i zobaczycie". Przypadek Szkocji, a później Brexitu, trochę zweryfikował optykę Europy. Myślę, że Madryt w razie niepodległości Katalonii, chcąc pozostać w Unii nie miałby realnych narzędzi do blokowania dostępu do swojego rynku Katalońskim firmom.
no i najważniejszy argument i miernik. Zupełnie obiektywny.
Sama Katalonia, mając 6 mln mieszkańców (o ile pamiętam dokładnie) ma PKB per capita, około 10% wyższe niż dzisiejsza średnia dla Całej Hiszpanii (tendencja się umacniała, więc pewnie dysproporcja się zwiększyła). Co więcej, po odłączeniu Katalonii to PKB per Capita Hiszpanii znów by spadło.
Na koniec - nie opowiadam się po żadnej ze stron, bo nie mam do tego żadnego prawa, po prostu szanuję odczucia sporej części Katalońskiego społeczeństwa, które choć podzielone, to w jakiejś mierze czuje się krzywdzone przez rządy w Madrycie, a Historia, choćby za Franco, i tradycyjny antykatalonizm, bardzo się temu przysłużył.
Stąd wyśmiewam podobne "sranie tęczą" w stylu "kochajmy się od dziś" bo to przepaść liczona w setki lat i na pewno nie naprawią jej pseudo przeprosiny dziennikarzyny z ASa
0
"tępe h...je" jak by powiedział Kapitan Bomba i to dość celne podsumowanie całej tej madryckiej nagonki kibicowsko-prasowej.
4
A, no tak, niech żyje miłość i braterstwo. To nic że od 1714 okupują Ci kraj, ale zapomnijmy o tym, bo przeprosili Pique.
To trochę nie ten kaliber.
Katalończycy czują się po prostu odrębnym narodem, mają inny język, kulturę.
Jednocześnie są płatnikiem do budżetu centralnego a najbogatsi odprowadzają 53% podatku dochodowego - o 5% więcej niż w Kastylii, która z tych owoców korzysta.
To po prostu wykracza poza takie hasełka rodem z "My Little Pony, przyjaźń to magia"
2
za co? Że nie potrafi powierzieć "przepraszam", tylko zawsze jest "ale" ? Że jest "...oni co prawda na Ciebie gwiżdżą, ale sam jesteś winien", że "co prawda wobec kadry byłeś nienaganny, ale po realu cisnąłeś"... itd. Słabe usprawiedliwianie tony gówna wrzuconej na czyjąś wycieraczką, przyznaniem, że "to o kilka grudek za dużo".
0
przeczytałeś oświadczenie? Przecież nawet redaktor ASa - naczelnego "pociskacza" po Pique, przyznaje, że zachowanie Pique wobec kadry zawsze było nienaganne.
Co mają za znaczenie przepychanki z bęcwałami z Realu? Jakiś Ramos, Alonso, arbeloa za swoje zaczepki nigdy od ASa się reprymendy nie doczekali.
Kiedy była sprawa brutalnej gry, kiedy groziło że Xaviego, Iniestę czy Busquetsa wręcz mogą skrzywdzić, bo tak się działo w meczach realu z Barcą jakoś nikt się w ASie po piersiach nie bił.
0
Trochę mi się nie chce pisać elaboratu o "machlojkach przy podatkach" po raz kolejny, ale jeśli masz ochotę poczytaj co pisałem tu:
http://www.fcbarca.com/72898-cadena-ser-urzad-skarbowy-wszczyna-postepowanie-przeciwko-fc-barcelonie.html
Druga sprawa, że np. taka Madera jest rajem podatkowym. Co to oznacza dla takiego Ronaldo, który miał szczęście się tam urodzić i akurat fakt że pewnie firmy, które zarządzają jego prawami do wizerunku, kontraktami reklamowymi, są tam usytuowane i tam płacą podatki, też nie trzeba wspominać.
Teraz dodaj jedno do drugiego, równanie uzupełnij o tradycyjną madrycką "życzliwość" okazywaną gwiazdom Barcy i fakt że np. pani oskarżyciel z ramienia skarbówki, była socio Realu i zasiadała w zarządzie Florka.
Potem zerknij na fakt, że np. jednego z głównych udziałowców Banu Santander, , powiązanego z politykami z Madrytu, nie spotkała żadna kara, kiedy swiss leaks ujawniło że wyprowadził i nie zapłacił podatków od 100 mln euro ulokowanych na tajnych kontach w Szwajcarii. Podobnie jak pochodzący z Madrytu kierowca formuły 1, czy inni sportowcy.
Radziłbym po prostu ostrożniej podchodzić do wyroków hiszpańskiego prawa, bo ono wcale nie musi działać sprawiedliwie, ani ślepo niczym temida.
W tym kontekście, te momenty z ujawnieniem wszystkich tych faktów, czy nawet Bana dla Barcy (przed dwumeczem z Atletico w LM, a wtedy był to precedens pewien) wydają się mało przypadkowe.
Podobnie jak fakt, że piłkarze ze szkółki Barcy dostali zakaz gry, a Ci z Realu w znacznej części mogli wrócić do grania, choćby warunkowo.
2
a teraz sobie jeszcze dolicz fakt, że ludzi zarabiających na piłce kwoty takie, a nawet 10 razy mniejsze jest może z 10 tys na 7 mld. Nie powiedziałbym, ze jest to odsetek, który rokuje łatwą ścieżkę kariery.
Myślę że udaje się 1/1000 dzieciaków które próbują, zagrać zawodowo w najwyższych klasach rozgrywkowych,
Poczytaj biografię Messiego - był z nim w kategoriach juniorskich Newell,s chłopak, którego wszyscy oceniali jako talent większy od Messiego. Skończył w którejś lidze, a potem rzucił piłkę żeby móc pracować na jakiejś budowie. Różnicę stanowiła praca i poświęcenie.
13
A ja tu mam inne zdanie. Akurat Vidalowi nie powinniśmy robić problemu z odejściem. Wypożyczenie? Ok. Sprzedaż? - ok. Byle trafił do zespołu który wybierze. Facet zgodził się pół roku być poza wykonywaniem zawodu, bez gwarancji że będzie miał czas na grę jak wróci, że się zaadoptuje, że warunki się nie zmienią (konkurencja).
Starał się. Nie wyszło, ale akurat jemu Barca problemów nie powinna robić,
Warto tez się zastanowić nad drugą stroną medalu. Też nie podobają mi się te tanie transfery, też uważam że Real na swoich wychowankach zarabia grubo ponad ich wartość (Jese), ale oddanie Sandro może spowoduje, że gdyby nagle wystrzelił jego pozyskanie nie będzie trudne, ze względu na wolę samego zawodnika.
Wszyscy przychodzący gracze zdają sobie sprawę z konkurencji na Camp Nou, że może im się nie powieść. Jeśli czują, że klub nie robi im problemów z odejściem, z próbą odbudowania kariery, to łatwiej ich do przyjścia na Camp Nou przekonać.
Wypożyczając zawodników, sprzedając ich za stosunkowo niewielkie pieniądze, budujemy też pozytywne relacje z klubami.
Wiadomo, że trzeba gdzieś znaleźć złoty środek, ale żyłowanie każdego euro, kosztem "mrożenia" gracza na pewno nim nie jest.
3
W wymowie postu - zgadzam się..
Denis - mnie trudno w jego wypadku ocenić na ile ta nierówna forma, jest wynikiem braku ogrania, a na ile jeszcze brakiem opanowania schematów w jakich ma grać i podejmowania złych decyzji.
Drugie dość płynnie wynika z pierwszego, acz nie ma gwarancji, że grając więcej od razu poprawi tę właśnie słabość. Podejmowanie decyzji, jest kluczem do mniejszej liczby strat, czy większej efektywności z przodu. Na pewno daje jakość na poziomie technicznym i w wizji gry - dostrzeganiu partnerów, więc zdecydowanie na szanse zasługuje.
Dodałbym też do tych sprawdzonych zmienników, Rafinhhe. Zaskoczył mnie pozytywnie adaptacją do zaskakującego ustawienia na prawym wing-backu, dał niezłe zmiany w kilku meczach. Myślę, ze też jest dla Lucho solidną opcją.
Ach i doceniam tekst, jako pewną próbę usystematyzowania głosów na forum - były takie Lucho tłumaczące, były krytykujące, a większość na co zwrócił uwagę autor, wrzucało dość bezrefleksyjnie przegrane mecze z Celtą i mecz z Deportivo Alavés, do jednego wora.
Trzeba rozróżnić mecze, kw których mimo pozytywnej reakcji na słabą pierwszą połowę, nie udaje się odwrócić losów meczu, od takich gdzie drużynie nie idzie nic, lub wręcz przeciwnie - przegrywamy mecz mimo wyraźnej przewagi z powodu braku szczęścia pod bramką rywala.
2
Ciekawy tekst. Ja dodałbym jeszcze inny czynnik.
Wielokrotnie na formę zespołu w tych miesiącach (sierpień, wrzesień, nawet październik) wpływ ma typ przepracowywania okresu przedsezonu, w zakresie kondycji. W tym roku, dwa najtrudniejsze potencjalnie mecze, graliśmy w sierpniu z Sevillą i wtedy Barca wyglądała całkiem nieźle.
Do października zarówno kalendarz La Liga jak i CL, oszczędził nam zespołów z czołówki, po za Atletico u siebie.
To na tyle sprzyjająca okoliczność, by fizycznymi przygotowaniami obciążyć okres aż do października, a maksymalną intensywność odzyskiwać aż do listopada-grudnia. Wtedy po lutowym "kryzysie" (charakterystycznym dla Barcy od czasów Guardioli), ta forma fizyczna w maj-czerwiec wygląda lepiej niż w tamtym roku.
Lucho i Unzue opierają się na precyzyjnych pomiarach wydolności graczy (stosunkowo mała ilość kontuzji) . Może rotacje to także część tego planu i zależą, kto do tej formy fizycznej dochodzi ?
Ja mam wrażenie, że na tle Borussii czy Celty wyglądaliśmy przeciętnie fizycznie, ale jednocześnie mam wrażenie, że ta dystrybucja minut ma jakiś sens - by Busquets mógł odpocząć, z pozycją pivota musi oswoić się Gomez - to wymaga czasu. Turan świetnie zaczął presezon i formę trzyma, jest więc dla Lucho gwarancją jakości na kilku pozycjach. D. Suarez świetnie wypadł w meczu z Celtą, ale w kilku, pojawiając się na pozycji Iniesty, nie obok niego, nie grał już tak dobrze. Starszy kolega, chyba świetnie dryguje młodzianem, lub Denis lepiej czyta jego ruchy na boisku. Nie wiem. Wydaje się jednak, że Denis lepiej gra z Iniestą.
Z drugiej strony, takie ustawienie, odbija się na zabezpieczeniu tyłów.
Kiedy Busquetsowi nie pomaga Rakitic, to ten biegając (w tak słabej formie jeszcze) od boku do boku, by zamykać korytarze po bocznych obrońcach, zostawia dziurawy środek.
Goniąc wynik? Ok. Wkalkulowane ryzyko, ale walcząc o przewagę, to kłopot.
Generalnie jestem przekonany, że forma jeszcze się będzie poprawiać, a doświadczenie z zestawiania różnych par zaprocentuje.
2
0
"bo jesteś cienki jak wąż." - w przypadkach, kiedy jedyną metodą staje się wsadzenie rywalowi łokcia w twarz, żeby go zatrzymać, to nawet jak siki węża.
4
Messi, w tych kategoriach, nigdy nie "ośmiesza rywali" a jakoś na Bernabeu tylko na niego gwiżdżą i wyzywają od "karłów" (z tych najprzyjemniejszych określeń).
Odpowiadając na Twoje pytanie : ja uważam, ze to świadczy o różnicy między tamtymi i dzisiejszymi trybunami Bernabeu.
Dziś jesteśmy 10 lat dominacji Barcy, 5 ZP dla jej wychowanka później, Madryt ma za sobą 10 lat frustracji.
Na oklaski Bernabeu Messi nigdy liczyć nie będzie mógł, podobnie jak Neymar, ale nie ze względu na wyimaginowany brak szacunku dla rywali, ale ze względu na zawiść przez owe 10 lat hodowaną.
0
to jakby całą karierę spędził w Santosie, to nastukałby i ze 2 tys. bramek :)
2
nikt poważny w tym burdelu by się pracować nie zgodził. Szkoda Messiego. Pewnie gdyby wiedział w wieku 12 lat, ze to tak będzie wyglądało, mocniej by się zastanowił nad reprezentowaniem Hiszpanii. Miałby już pewnie 2 ME i MŚ. Może nawet więcej.
1
za to jest ekspertem medycyny i wie ile powinien Messi grać w klubie. Złoty facet. Co najmniej 2 zawody.
0
P.S.
Kiedyś znani piłkarze, koszykarze, majątek wydawali na imprezy, alkohol, kobiety, samochody, nietrafione inwestycje.
Neymar, Messi, inni gracze Barcy, pewnie większość wydadzą na podatki, adwokatów, poręczenia, kary, grzywny....
Znak czasu.
5
Podobnie jak w wypadku graczy Barcy, mało osób rozumie istotę sporu podatkowego. Podatki to nie jest wpisanie 10 cyferek w PIT.
Na tym poziomie, to cały prawny labirynt - kilka źródeł dochodu, zarobione pieniądze generowane w różnych krajach, kilku systemach podatkowych, transfery, prowizje, prawa.
Teraz firmy, radcy podatkowi, zajmują się zawodowo optymalizacją podatków.
Teraz taki Mascherano powiedzmy, zatrudnia firmę X, która przedstawia wyliczenia, dla kilku sposobów interpretacji przepisów podatkowych, wskazuje wyroki sądów, przychylające się do konkretnych interpretacji, w określonych przypadkach, wskazuje, ze tu i tu można oszczędzić milion dwa, a tu trzeba zapłacić tyle i mniej się nie da.
Powiedzmy po 5 latach, tuż przed przedawnieniem, w Urzędzie Skarbowym znajduje się urzędnik, który twierdzi, ze wybór takiego sposobu rozliczenia był nieprawny, a do kwoty swojej interpretacji, dolicza już "odsetki ustawowe", a często, np. w Polsce, od "odzyskanych kwot" mają premie.
Jeśli sprawa trafia przed sąd i faktycznie są podstawy, to nie ma niemal sposobu by udowodnić, że w chwili podejmowania decyzji o sposobie rozliczenia, nie było żadnej złej intencji.
Sąd sobie interpretuje przepisy i jeśli przychyli się post factum do interpretacji US to pozamiatane.
Stąd w przypadku Messiego, skoncentrowano się na fakcie, że sprawa dotyczyła 18 latka (tyle miał lat w okresie, kiedy powstały domniemane niedopłaty). Akurat kuriozalne jest to, że sąd nie uwierzył w ten oczywisty dla mnie fakt, a jakoś przychylił się do interpretacji, że krewna króla, żona oskarżonego o przekręty finansowe, prawniczka o finansach męża nie wiedziała nic.
W Hiszpanii dochodzi jeszcze polityczność sprawy. Mówiąc, że finanse są tam dziurawe, a kraj zadłużony, człowiek wyraża się wręcz dyplomatycznie. Piętnuje się niby przypadki oszustw podatkowych, wyprowadzania dochodów.....
problem w tym, że bardzo selektywnie. Tropi się latami Neymara, Messiego, Mascherano, jak ikony tego polowania na oszustów, a jednocześnie, po aferze Swiss Leaks nic nie zrobiono w sprawie setek milionów euro wyprowadzonych z Hiszpanii i trzymanych na kontach w szwajcarskich bankach, przez głównego udziałowca Banku Santander, znanego kierowcy Formuły 1, znanego hiszpańskiego tenisisty, czy polityków.
Dodając powiązania prokuratury z Realem (był artykuł na tych łamach), rysuje się ciekawy obraz, selektywnego działania w wypadku owych "oszustów", raczej tak, by "zrobić dobrze" opinii publicznej, niż faktycznie walczyć o sprawiedliwość.
2
Inna kwestia to statystyka decyzji sędziowskich. Ja wiem, że oczywiście "Barcelona nie protestuje", "Barcelona uważa, że sędziowie wykonują trudną pracę", ale na boisku, z pozycji graczy, frustracje ciągłe pomyłki frustrują.
Bilans decyzji w 6 kolejkach jest następujący:
błędy na korzyść przeciwników - 23,
kontrowersje, rozstrzygane na korzyść przeciwników - 16.
(kontrowersja, to brak rozstrzygającej interpretacji, lub powtórek, ale z założenia powinny wypadać mniej więcej pół na pół)
W ani jednym meczu, te błędy i kontrowersje nie wypadły tak, że w bilansie skorzystaliśmy (mit, że co sędziowie zabiorą, to oddadzą).
Wiem, że w dużej mierze to suche liczby i nie mówią, o tym jak poważne były błędy czy kontrowersje, ale w tym przypadku już pozbawiono nas co najmniej 3 karnych (w tym tego z Celtą).
To wszystko, kiedy drużynie w meczu nie idzie, jednak ma wpływ na protesty.
5
A ja lubię te słowne przekomarzania.
Dla mnie nigdy bezwzględnych granic chamstwa nie przekraczał, bywał uszczypliwy, nawet złośliwy, ale zwykle od oponentów bardziej błyskotliwy.
Lubiłem też te szpilki wbijane niektórym.
Kiedy Barcelonie nie szło, albo trzeba było spokojnie przyjąć wiadra pomyj (od sugestii że sędziowie nam pomagają, po jakieś personalne wycieczki), te szpileczki Pique wywoływały uśmiech.
Nigdy też nie był chamski na boisku, a to bez względu na to co mówił ma większą wartość. Wiadomo że nerwy czasem puszczały, ale nigdy nie faulował brutalne rywala. Niewielu jego słownych oponentów-cwaniakow mogło to o sobie powiedzieć.
No i zawsze przyjmował na klatę konsekwencje swoich słów.
Mnie jego twórczości brakuje :)
4
Słuchaj, ja tu nie mędrkuję, tylko na prawdę "ekscentryczny" odnosi się do zachowania. W takim kontekście, jest błędne. Ja się nie wyzłośliwiam, tylko sugeruję, że w takich "oryginalnie" użytych zdaniach, traci się sens wypowiedzi.
Jeśli coś piszesz na forum, to w domyśle chyba po to, żeby inni to przeczytali.
Po co utrudniać ten odbiór w wypadku stosunkowo prostych i krótkich komunikatów?
Możesz celowo stosować taki środek, jak wyszukane słownictwo, fachowe, z jakiejś dziedziny (np. medyczne), by zawęzić krąg odbiorców, ale to raczej nie ten przypadek chyba.