1

Już nie pamiętam tej sytuacji tak dokładnie, trzeba przeanalizować to na spokojnie. Zaraz powinny być powtóry na YT. :)

2

Sytuacja była po prostu zakręcona, jednak ta dwójka znajdowała się najbliżej piłki. Ale ja to sobie chętnie jeszcze raz zobaczę, jak będą powtórki.

2

Alvesowi, jeśli pytasz się już o sytuację pod bramką zaraz przed strzałem. On właściwie dwa razy w tej sytuacji zawalił, a Busi miał szansę przeszkodzić i dostawić nogę, ale bał się chyba faulu i nie zrobił w zasadzie nic.

1

Zgadzam się. I tu też wychodzą ogólnoświatowe problemy edukacji. Temat rzeka. Idę spać. Co do tych drażliwych spraw - ja jestem zwolennikiem w takich drażliwych i często subiektywnych kwestiach Kodeksu Cywilnego. A z tą piłką - pewnie zostanie jak jest i będziemy musieli żyć z "bylejactwem na jakoś to będzie". Wiesz, my, kibice też nie jesteśmy od niczego. W poprzednim artykule tłumaczonym prze Krzyśka Majewskiego nie bez powodu pisałem, że ta forma jaskiniowego atawizmu zakrzykuje być może większą część kibiców. Ja tylko proponuję, żebyśmy nie dali się zakrzyczeć, w końcu niby nas jest więcej. Dzięki za komentarz.

1

"To zawodnicy powinni powiedzieć swoim fanom, czego więcej oczekują, dopingu czy jak największe zdenerwowanie przeciwnika przez np. właśnie obrażanie."

To zdanie najbardziej mi się podobało. Tak samo uważam. Stąd zawsze najbardziej podobała mi się postawa Puyola. Może nie powstrzymają tego, ale mają na to wpływ i brak akceptacji ze strony samych piłkarzy powinien być bardziej widoczny. Zgadzam się @pomi11

5

Czytam Wasze komentarze i lżej na sercu mi się zrobiło (znowu bez przesady - aż tak znowu ciężko mi nie było), że jednak ostała się normalność i pewien dystans do tych spraw. To dobrze. Dla mnie wystarczą takie słowa refleksji nad tematem, czyli te z artykułu Krzysztofa Majewskiego, ale wiele z komentarzy pod spodem.

Tak dla rozluźnienia - co myślicie o wprowadzeniu do XXIV rozdziału Kodeksu Karnego przepisów dotyczących obrazy uczuć piłkarskich? Zaraz rozpętam kolejną wojnę religijno-piłkarską hehe, więc od razu mówię, że żartuję i idę spać. Cieszy mnie inicjatywa Krzyśka (czy to jego samego, czy redakcji). Tak trzymać.
Dobrej nocy.

5

Zgadza się, ale za mało powiedziałeś, więc ja dodam: chamstwa nie powinno być i w teatrze, i na stadionie.

8

Ja bym nie powiedział, że Messi zniknął. Miał jednak 3 kluczowe podania. Po prostu drużyna tego nie wykorzystała, jak i sam Messi nie wykorzystał super podania od Suareza. Nie z powodu Realu, choć z pewnością Real przyczynił się do tego, że nie miał 5 kluczowych podań, nie strzelił w innych sytuacjach bramki, czy miał tylko 4 zamiast 8 udanych dryblingów. Ale zniknął? Co to, to nie, bez przesady. Bardziej już Cristiano zniknął z tego meczu, wiele sytuacji psując. Zachował się bardzo dobrze w tej sytuacji, gdy Iniesta stracił piłkę z Masche przy linii i Real wyprowadził perfekcyjną kontrę, w której m. in. CR pomógł, pomagając w podaniu po zbyt słabym podaniu Isco, ale powiedz mi, ile sytuacji CR zepsuł? Było ich więcej, niż tych pozytywnych. Oczywiście ma gola po dobrze wykorzystanym i moim zdaniem słusznym karnym, ale w samej grze był najgorszym zawodnikiem w ataku Realu, gdzieś za Benzemą, za Isco, za Carvajalem (mówiąc ogólnie). Nie umniejszam mu na siłę, ale nie rozumiem śmiechów w stronę Messiego z Twojej strony, skoro tak wielki piłkarz jak Cristiano nie zagrał dobrego meczu (i na szczęście dla Barcelony). Nie zawsze liderzy są górą. Tu liczyła się przede wszystkim konfrontacja taktyk i pracy wszystkich piłkarzy drużyn.

4

Antypatia może być, nie o to chodzi, by wszyscy kibice byli święci, ale moim zdaniem antykibicowanie powinno mieć pewne granice, gdzie można się sprzeczać, można być hipokrytą, można nie mieć racji i patrzeć na różne sprawy przez pryzmat swojego podwórka, jednak nie wyzywa się, nie atakuje się, czy w końcu nie bije. A okrzyki małp są po prostu śmieszne, bo murzyni grają już teraz wszędzie :). Kibice obrażają w ten sposób piłkarzy z własnej drużyny. Eh, nie ma co znęcać się bardziej nad tym tematem. Szkoda, że wśród kibiców zdrowy rozsądek przegrywa z atawizmem, albo jak już mówiłem, jest zwyczajnie przez niego zakrzyczany.

4

Prawda jest w sumie smutna, jeśli chodzi w ogóle o doping w tym konkretnym sporcie. Głośniejsi są jaskiniowcy, a reszta nie reaguje (chyba się boi :)). Dzieciaki to chłoną jak najbardziej chłonna gąbka i w przyszłości wiele z nich będzie się zachowywała w ten sam sposób. W innych sportach te najbardziej prostackie antykibicowanie jest mniej widoczne. Wyobraźcie sobie dokładnie coś takiego w siatkówce, albo w tenisie :) Zdarza się, ale to nie to samo. Tam jest lepszy pod względem procentowym stosunek kibiców do antykibiców. Być może to efekt tego, że piłka nożna jest najbardziej popularnym sportem na świecie, który łączył od dawna w sobie rywalizację nie tyko pod względem sportowym, ale też politycznym i przyciąga równie często ludzi, którzy chcą się w pewien sposób wyładować (może w sumie lepiej tu niż gdzie indziej, ale czy rzeczywiście tak jest?). Indoktrynacja i sztuczne przechodzenie nienawiści z pokolenia na pokolenie też robi swoje i jest silniejsze w piłce niż w innym sporcie. To jest smutne, że przeważnie do kibica piłki nożnej przyszywa się od dawna łatka prościucha, jaskiniowca, który kieruje się częściej instynktami, niż rozumem, do tego często idzie to w parze z chuligaństwem. Chciałbym, żeby przynajmniej do jakiejś części dotarło, że można zbudować przed, podczas i po meczu pozytywną atmosferę. CD

4

Nie muszę krzyczeć "Eureka!", żeby stwierdzić, że nienawiść i agresja przeważnie to następstwa i pochodne strachu. Kibiców, którzy mają ochotę śpiewać wulgarnie przeciw odwiecznemu rywalowi, jakiegokolwiek klubu by się to nie tyczyło, jest jeśli nie więcej, to są oni po prostu głośniejsi. Nie ma co przekomarzać się na to, w którym klubie jest ich więcej. Wystarczy też spojrzeć na nasze polskie podwórko, gdzie nienawiść i ślepa przemoc jest dość dość duża.

Nikt nie krzyczy "Puta Barca", jeśli nie uznaje siły rywala, tak fanatyczni kibice Realu nigdy nie będą tak nienawistni do klubów choćby baskijskich, jak do FC Barcelony. Wiedzą, że najgroźniejsza historycznie była i w przyszłości najprawdopodobniej będzie FC Barcelona. I vice versa. To bardzo dziecinne, ja nigdy tego (nienawiści) nie będę akceptował, choć przyzwyczajenie do tego w tym sporcie robi swoje i jest pewna znieczulica, przecież od zawsze tak było, więc to normalka. Wolę już to "kto nie skacze ten z...", niż przekleństwa, czy ubliżanie innym rasom. CD

8

Dobra. Można by wiele mówić, ale bez wnikania w szczegóły, gdybym miał podsumować mecz jednym zdaniem: W tym meczu atak pozycyjny Barcy był gorszy od kontr Realu. Real zdobył 3 punkty taktyką i każdy kibic powinien to docenić, a Luis Enrique musi zdać sobie z tego sprawę. Oczywiście, że go rozumiem, bo jako trener nie mógł przewidzieć pewnych zwrotów akcji, w tym choćby zachowania Iniesty przy barcelońskiej prawej linii i ratującym wyjściu Masche (moim zdaniem Masche powinien był zostać w asekuracji, po prostu zaryzykował na 100%), gdzie winę początkową ma Andres, ale Masche jednak chciał być zbyt heroiczny i dał się objechać Isco, przez co poszedł dalszy ciąg zdarzeń, czyli Real przeprowadził perfekcyjną akcję, którą zapoczątkował Isco, czy innych szczegółowych spraw.

Co się dziwić. To jest Klasyk. Ale nie mówcie mi, że Wam się nie podobało. Fajny był meczyk, czekamy teraz na wciry na Camp Nou troszkę miesięcy później. I tak na koniec - i tak Barca ma ten 1 punkt przewagi, czyli jest na razie lepsza, więc wszyscy rycerze na białych koniach - zluzować lejce! :) Pozdrawiam. Barca!

7

Barca w swoim ataku pozycyjnym była o ciut za wolna i nie prowadziło to do tak wielkiej przewagi, która mogła w niektórych momentach być złudna, podczas gdy Real wyprowadzał, co narastało z upływem czasu, coraz groźniejszą kontrę za kontrą. Momentami dziwiłem się, jak Real mógł zmaścić tak dobre okazje, gdy przewaga w danej chwili była 3, nawet 4 piłkarzy na 2-óch naszych. Nonszalancja Pique mi się nie podobała, choć uratował wiele akcji, więc odczucia co do gry tego piłkarza mam mieszane.

Suarez: Zagrał bardzo dobry mecz. Oczekiwano od niego kosmicznych rzeczy, ale chyba każdy kibic Realu wie, jak zaczynał Bale, który nie grał pretemporady i miał z początku problemy z dostosowaniem się. U Suareza tego nie widziałem, czyli problemów z dostosowaniem się do drużyny. Momentami prosił się o podanie, innym razem po prostu po odebraniu piłki, reagował instynktownie. Był niewidoczny, ale wszędzie, gdzie się pojawiał, podejmował bardzo słuszne decyzje - po tym można poznać dobrego piłkarza i tego mi NIKT NIE WMÓWI. Nie mam jednak zamiaru teraz wgłębiać się w szczegóły jego gry. W każdym bądź razie, miał kilka akcji, w których miał szansę dojść do piłki, która była niezbyt dobrze dograna, albo znajdował się w kleszczach obrony rywala, czyli w kropce. Znowu w pomocy i obronie był bardzo aktywny. Debiut w Madrycie i 3 kluczowe podania, z których 2 powinno się zakończyć naprawdę dobrze dla Barcelony, szczególnie to do Messiego, który zwyczajnie spartolił (zdarza się najlepszym), powinno za nim przemawiać. Po 4 miesiącach absencji? Oceniam jego grę na plus i jeszcze raz piję w stronę pomocy, która nie była na tyle kreatywna, by tak wspaniali piłkarze mogli wykazać się w pełni. CD

6

Ogólnie, widać, że atak Barcelony na dzień dzisiejszy jest zdany na siebie. Rzadko było widać pomocną nogę Dona Andresa, czy Xaviego, który zagrał zwyczajnie poprawny mecz, nic więcej, a sam Adnres naraził drużynę na utratę gola i nieszczęśliwie tak się stało. I tak ciągnie się to już od wielu meczów, gdzie pomoc mało pomaga, poza pojedynczymi meczami. Być może stąd Messi bierze częściej odpowiedzialność za rozgrywanie, co ma sens, ale to jest nie wiarygodne, że tak proporcje się zmieniły. Teraz atak i obronę mamy silną, ale pokuszę się o twierdzenie, że pomoc najsłabiej wygląda z formacji.

Barcelona i Real nie zagrały spotkania na najwyższym poziomie (takie jest moje zdanie), ale mecz oglądało się przyjemnie, walka była w zasadzie od początku do końca z momentami przestojów. Widać wady obu zespołów, których na ten czas więcej chyba w Barcelonie. Real wygrał zasłużenie, stąd gratuluję piłkarzom "Białych". Cóż, myślałem, że sobota będzie lepsza, ale nie zawsze da się wszystko wygrywać i z zerem z tyłu, taki już żywot Barcelonisty, czy Madridisty.
BTW. Waleczność Carvajala podobała mi się, ale Benzema szczególnie mnie zaskoczył. Zawsze widzę, że chce zagrać dobry mecz, jest zawsze aktywny, ale zawsze gdzieś się spóźni, da się złapać na spalonym, ciągle mu się coś nie udaje. Dzisiaj był najlepszy w ataku i powiedzmy sobie szczerze - w tej sytuacji poprzeczkowo-słupkowej miał zwyczajnego pecha. CD

4

Mecz wydawał się momentami przechylać na korzyść jednej z drużyn. Z początku to Barca grała lepszą piłkę, później bywały chwile, w których oba zespoły miały swoje chwile. Cały mecz był jednak zdecydowanie lepiej zagrany przez Real, patrząc na to z punktu widzenia indywidualnej formy kluczowych zawodników Królewskich (myślę, że można tu wyróżnić Benzemę, Isco i Daniela Carvajala), ale także pod względem taktyki dostosowanej do gry Barcelony. Real poza tym był bardziej nieprzewidywalny, lepszy w zaskoczeniu rywala, Barcelonie udawało się to zdecydowanie mniej razy. Real ogółem miał więcej sytuacji, z których mógł zdobyć gola. Wynik? Mogło być i 4-2 dla Realu, mogło być i 5-2, mogło być i 5-1, a przy lepszym wykorzystywaniu sytuacji Barcelona mogła wywieźć szczęśliwy dla niej remis (co mnie dołowało, bo widziałem, że są do ogrania). Nie bawmy się jednak w przypuszczenia. Klasyki zawsze są tak nieprzewidywalne - to mecze, które rządzą się naprawdę drobnymi detalami, jak właśnie zaspanie Pepe w akcji z Neymarem, czy w drugą stronę - brak krycia przez obronę Barcelony Pepe przy akcji główkowej, którą zrehabilitował się madryckim kibicom (ogólnie Pepe również był kluczowy i dał więcej korzyści, niż zrobił błędów; dobry mecz). Problemem Barcelony (moim zdaniem) był brak połączenia pomocy z atakującymi, gdzie wiele nie funkcjonowało. Xavi z Iniestą mieli w zasadzie wspólnie 2 kluczowe podania, podczas gdy trio Neymar - Messi - Suarez mieli ich 8, w tym te wspaniałe podania do Neymara i szczególnie to do Messiego, który zawalił w tak, wydaje się, prostej sytuacji do wykończenia. Ogólnie Messi zrobił naprawdę wiele jak na te okazje, w których mógł pomóc, szkoda dla widowiska, że nie przyłożył dobrze. W drugiej połowie Neymar po wystawieniu piłki przez Messiego również mógł zdobyć bramkę, a przynajmniej na dobry strzał, lecz skiksował. CD

4

Prawda! Tylko głupiec (jak w ostatnich zadaniach artykułu IceMana), wiedząc, co traci, nie będzie oglądał jutrzejszej walki gladiatorów. Ale nie bądźmy zbyt surowi. Dla niezainteresowanych "głupców" - można sobie wybrać jutro pomiędzy 18. a 20. - na jedynce leci: "Ojciec Mateusz" (świetny serial o ojcu Mateuszu jeżdżącym na rowerze), łamane na "Rolnik szuka żony"... o rolniku, który tym razem w siódmym odcinku... szuka żony. Na dwójce chyba nikt nie chce przegapić kulisów Postaw na milion, tym bardziej kulisów... (ja zawsze mówię - Nie ma to jak ta misja edukacyjna, wspominana przy okazji płacenia abonamentu za naszą telewizję; przecież co byśmy zrobili z własnym życiem, gdyby nie prowadzące nas seriale? ;D).

Mimo wszystko chyba skuszę się na Gran Derbi (AKA Grand Derby :)) na Canal+. W końcu jestem fanem Barcelony, więc nie mam wielkiego wyboru. A Ojca Mateusza zawsze można nagrać, co za problem :) Dla spostrzegawczych. Ten 155. odcinek Ojca Mateusza nazywa się (sami sprawdźcie): "Żart".

Dobrej nocki, kto nie może spać, ten nie zaśnie, na nerwusów nie ma rady, ja niestety muszę. Do nawijki jutro po meczu, ludziska. Trzymajmy kciuki, są minusy, myślę, że jednak więcej plusów, a w takich meczach decydują detale i solidność w wypełnianiu założeń taktycznych, a też zwykłe incydenty, czy zwykły wiatr, który zawiał inaczej, niż przewidywali fani obu stron. Po kolejne 3 punkty, po prestiżowy albo zwyczajny pod względem wyniku wygrany, byle zagrać piękny mecz i gitara. Do pomeczowych konkluzji, pochwał i narzekań!

2

Spoko ludziska, wszystko dla ludzi. Wojciechu, nie popadaj w skrajności, ja przecież nie mówię o ruskich stakanach, jeno połówce na łeba. Żartuję. Prawda taka, że lepiej nie rozrzucać pieniędzy na lewo i prawo. Poza tym - wódka 3 razy kosztuje. Raz - produkcja, dwa - akcyza, trzy - leczenie. Przy okazji - Emocji przede wszystkim życzę :) I wszystkim Barcelonistom i Madridistom.

6

A Ty tylko o wódce... Ajjjj :). Jutro skopiemy madryckie dupy - to takie motto przewodnie ode mnie na dobranoc.

1

http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/;3133Ale ja też używam częściej "meczów" i chyba ta forma deklinacji stopniowo wypiera "meczy". :)

8

Alves? Z tego, co zanotowałem w swoi umyśle i dało się zobaczyć na powtórkach: W 31' Alves w krótkim podaniu dobrze podał do Messiego, który stracił piłkę z własnej winy; Co mu mogę zarzucić. W 34' oddał słaby strzał z dystansu i niecelny; Ale w drugiej połowie - 48' Alves idealnie wyłożył na głowę Pique, który w tym meczu miał trzy strzały z głowy, które wszystkie oddał nad bramką. W 51' Alves, mimo ostrego kąta, powinien był próbować strzelać moim zdaniem, Alves wolał jednak dośrodkować do obrońcy rywala. W 52' znów podał na łeb Pique, który znów przestrzelił nad bramką. Pique niestety mimo wzrostu, który pozwala mu odbierać najwięcej piłek w obronie, nie potrafi się złożyć do strzału (a miał 3 takie okazje). W 73' Alves ładnie odnalazł Ney'a, który z pierwszej piłki przyłożył. To mi się podoba. Mogę wiele zarzucić grze Brazylijczykowi, ale bramkę co mecz zdobędzie. No i asystę. :) Alves miał dziś dziwny dzień, miał sporo minusów, ale jednak stworzył te kilka groźnych zagrań, miał 5 kluczowych podań i zaliczył asystę. To już nieistotne, czy go lubię, czy nie, Brazylijczyk jednak dziś się przydał w swoi farcie liczonym na tyle sytuacji. Minus, że tyle, plus, że w ogóle. Czy Montoya byłby lepszy? Nie wiem, ale na Klasyk wolę Alvesa.

1

To ja sobie pozwolę się z Tobą nie zgodzić w pewnych kwestiach. Kontrataki nie wychodziły Barcelonie, chyba oprócz tych wyjść, o których piszesz. Nie wiem, w którym momencie podobała Ci się kontra Barcy? Roberto wprawdzie nie zagrał źle, ale w meczu, gdy wynik nie jest pewny oczekiwałem większego ryzyka z jego strony. Był aktywny, owszem. Było to dla mnie za mało. Eh, czy Rakitića? Nie wiem, ale w ogóle wykończenie akcji kuleje. Niby ponad dwadzieścia strzałów, z tego połowa celnych, ale jakościowo pozostawiały wiele do życzenia. Większość padło w dobrze ustawionego bramkarza.

1

No właśnie. Też nie chciałem wyjść na spostrzegawczego, jeno podsumowałem to, co jest oczywiste od kilku lat, dzięki za komento.

1

Zgadzam się z Tobą w pełni i już chciałem Ci odpowiedzieć, po czym sam dodałeś, że Alves nie ma tylu możliwości na podanie po ziemi. Wiem, rozumiem wszystko, jednak moim zdaniem Alves odwalił jak nie przeciętny występ to dobry. Są minusy, nie mówię, ale są plusy i tych się w dzisiejszym meczu doszukałem jednak więcej, choć chcemy czegoś więcej od naszego skrzydłowego.

1

Nie dbam o to, gadka-szmatka może zostać gadką szmatką, a poza tym ja też linczuję i spróbuję obronić swoje zdanie, paxu. Zresztą to moje subiektywne zdania, niech się nie zgadzają ludziska, ale zawsze cenię wymianę zdań, choćby z innego świata. Kuźwa, przecie to forum. :)

2

Tak, zaryzykuję infamią kibiców Barcy, że Alves gra w najbardziej zbliżony sposób do graczy Realu. Kiedy widzi sposobność - wrzuca piłkę, czyli leci na ilość, ale jednak ileś z tych wrzutek jest groźnych. Stąd, mimo zarzutów o słaby mecz w jego stronę, traktuję go po kilku innych graczach jako dobrego dla Barcy piłkarza tego meczu. Wracając do szybkości Barcy - Barca jest za wolna! Lekko spóźnione podania wystarczyły obronie Eibaru na to, by dobrze się ustawić i wybić piłkę, przez co Barca musiała zaczynać atak na nowo. Zabawa w kotka i myszkę, jak to bywa "autobusowych meczach", trwała zbyt długo.

Podsumowując, nie chciałem wyjść na krytykanta. Przecież cieszę się bardzo ze zdobyczy kolejnych punktów w kolejnym meczu na 0 z tyłu, więc jest się z czego cieszyć. Spodziewałem się jednak lepszego meczu w samym przebiegu zdarzeń. Xavi, stary weteran zagrał dobrze, ale musimy mieć więcej perspektyw w pomocy, a nie liczyć ciągle na błysk geniuszu Messiego, na którego spada ciągle ciężar gry, przez co w gorszym (jak na niego) dniu, a taki miał dzisiaj ma tyle strat. Dobrze chociaż, że Iniesta dał dobrą zmianę. To tyle, ludzie, cieszmy się, że dalej zwyciężamy, jednak chłopaki muszą poprawić się w samym podejmowaniu decyzji, szybkości i jakości, jeśli chcą być najlepszymi. Chciałem napisać kilka uwag odnośnie konkretnych akcji i oceny kilku piłkarzy, którzy zagrali pozytywnie i negatywnie w tym meczu, albo po prostu byli niewidoczni, ale zostawię to na później. Jest dobrze, 3 punkty są, a wiadomo, że Klasyk jest inny, rządzi się innymi prawami i mecze go poprzedzające nijak się mają do jego przebiegu. Do tego Suarez na moje oko, powinien dać czadu i dodać to, czego brakuje Pedro i Munirowi. Nie wiem, jak będzie, ale jestem dobrej myśli. Pozdrawiam.

4

Cholera mnie bierze, jak widzę, gdy kolejny przeciwnik Realu, jak dzisiaj Levante, podchodzi bardzo wysoko i gra otwartą piłkę na wymianę ciosów z Realem i dostaje łomot. Napastnicy Realu mają więcej miejsca i mają więcej szans, by grać z zaskoczenia. Ale to też wina rozgrywania piłki przez Barcę, która daje się rywalowi ustawić. Oba sposoby mają swoje plusy i minusy. Jednak jestem dalej przekonany, że Barca ma więcej plusów, mimo kilku defektów i odniesie zwycięstwo w najbliższym Klasyku.
Do tego - niestety muszę to przyznać (nie jest tak ogólnie, ale po tym meczu tak to wyglądało) - Real jest szybszy w samym podejmowaniu decyzji. Nieistotne, że grają inną piłkę, ale decyzje o podaniu są szybsze. Nic się nie zmieniło też w aspekcie kontrataków. Dzisiaj widziałem kilka groźnych kontr Realu, natomiast w Barcelonie dalej nic w tej kwestii się nie poprawiło, chociaż kilkakrotnie miała ku temu okazje. Barca gra bardzo często opieszale. Nie potrafi wykorzystać opóźnienia w powrocie rywala, tam gdzie jest idealna możliwość do kontrataku. Niestety - to jest nasz minus i to duży. Aż mnie wkurza coś takiego, że Real (patrząc przez pryzmat Gran Derbi) potrafi w tak prosty sposób zdobyć bramki, a Barcelona sobie tak bardzo komplikuje sprawę złożonością podań, gdy w niektórych momentach meczu aż się prosi, żeby nieco bardziej sprawę uprościć. Real dodaje 2+3 i wychodzi im 5. Barca działa bardziej skomplikowanie na zasadzie 1+6-2*4-3+2/2+3+3*1=7-8-3+1+3+3=3. Real opiera się nawet na prostych nieskomplikowanych akcjach, nawet na samym chaosie po wrzuceniu piłki (w czym serio przypomina mi chyba najbardziej Alves, który był bardzo niedokładny w swojej ilości, ale jego aż około 5 podań miało naprawdę sens, dlatego ogólnie i tak oceniam go na plus). CD

1

Dobra, Eibar - słaby przeciwnik, jednak potrafił wykrzesać ze swoich piłkarzy to, co się dało w defensywie. Nie udało się, ale momentami wydawało się, że byli bliscy osiągnięcia kompromisu zdobyczy jednego punktu. Kilka ich ataków było groźnych. Wydawało się, że niby nic nie robią, nie atakują, ale wystarczyło kilka (chyba 4) zaśnięć Pique, do tego ta piłka nonszalancko podana za plecy i byłby klops, gdyby nie interwencja Mathieu, a jeszcze później Masche.

Barca nie może przesadzać z tymi krótkimi podaniami w obrębie swojego pola karnego, z lepszymi drużynami skończy się głupią stratą bramki. Dla kibica Barcy jest to wkurzające, gdy tyle pracuje się na bramkę, a tu nie ma nic, a rywal zrobi zwykłą podręcznikową akcję. Niby nie atakuje, ale jednak swoje Eibar zrobił. Barca przesadza w swojej perfekcji, niby chce mieć wszystko dopięte na ostatni guzik, a z mnogości podań wychodzi często błąd i iskra napędowa dla rywala. CD

1

Ocenę zawodników i poszczególnych akcji celowo pomijam, zostawmy to na później, bo chcę zwróćić uwagę na kilka rzeczy bardziej ogólnych. Po tym meczu, jakkolwiek z rywalem słabym, tak dobrze zorganizowanym w defensywie, można wyciągnąć trochę wniosków, co do sposobu rozgrywania piłki, pozycji zajmowanych przez piłkarzy, jak i indywidualnej formy zawodników. Barca zaczęła mecz bardzo słabo. Niemoc w ataku była widoczna od pierwszych minut. Najbardziej denerwował mnie brak strzałów, czy stwarzania sobie dogodnych sytuacji. O pierwszej połowie w całości można zapomnieć poza pojedynczymi momentami. Martwi mnie to, bo tym meczem (mimo, że wygranym 3-0) Barca swoją grą utwierdza swoich przyszłych rywali, że dobra gra obronna z kontratakami może wystarczyć na taką Barcę. Z grą defensywną jest ten mankament, że zawsze może coś wpaść, skoro przeciwnik częściej atakuje, mimo tego, że nie ma za wiele przestrzeni. Obserwując grę Barcy, wydaje się, że te tzw. "autobusy" są bardziej skuteczne od gry otwartej. Barca zwyczajnie nie miała wielu pomysłów, a tam gdzie je miała, zawsze coś przeszkodziło, czy to za sprawą niezrozumienia, zwykłych pomyłek technicznych, czy po prostu wzrostu.
Wybór Mascherano na defensywnego pomocnika był oczywiście słuszny, co chciało poza mną zobaczyć od lat wielu innych kibiców. To nie jest "zieloniak", on tam gra bardzo pewnie, co potwierdziły Mistrzostwa Świata, na których był jednym z lepszych zawodników, decydującym o awansie Argentyny w kolejnych etapach z meczu na mecz. Niby nie wiadomo, jak będzie się w Barcelonie spisywał, ale sądzę, że spokojnie się wpasuje w tę pozycję, gdy zabraknie Busiego, lub gdy Hiszpan będzie w gorszej formie. CD

1

To prawda. Jestem równie bardzo ciekawy Douglasa. Nie wyszedł mu debiut, nie skreślajmy go od razu. Musi coś w nim być :) Może uderzy z kopyta w następnym meczu.

1

Brak konkurencji też, ale w ogóle wydaje mi się, że zgubił formę. Być może wejdzie dziś na pół godziny i zobaczymy, jak się prezentuje.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: