15

Przegraliśmy z Bayernem – pech, nieskuteczność.
Przegraliśmy z Interem – pech, skandal sędziowski.
Remisujemy z Interem – pech, błędy indywidualne.
Nie pójdzie nam z Realem – co będzie wymówką?
Nie, Barcelona nie ma wiecznego pecha, nie jest prześladowana przez los, sędziów i cały wszechświat nie zrzekł się przeciw niej. Barcelona jest po prostu obecnie średnią drużyną, w grze której nie widać pomysłu. Można się cieszyć, że piłkarze pokazują determinację, ale od zawodników tej klasy należy oczekiwać znacznie więcej, od trenera pracującego już prawie rok również.
Nie wiem co musi się w klubie ze stolicy Katalonii zmienić, żeby ten zespół działał jak należy. Zarząd? Już się zmienił i momentami czyni prawdziwe cuda. Skład? Wydano tyle pieniędzy na transfery, kosztem takiego wysiłku i kombinacji działaczy, że naprawdę trudno oczekiwać czegokolwiek więcej. Trener? Xavi miał być szkoleniowcem na lata, miał być twarzą nowego, wspaniałego projektu, wszyscy liczący się kandydaci w wyborach na prezydenta fantazjowali o nim jako o nowym Guardioli, ale takim, który zabawi tu na lata, katalońskim Fergusonie. Co innego można zmienić? Trudno powiedzieć, tym bardziej, że pole manewru w wielu sprawach kurczy się wraz z uciekającymi funduszami, które Barcelona traci odpadając z Ligi Mistrzów. Chciałbym być dobrej myśli, ale dziś nie ma wielu powodów do optymizmu.

3

Pomyśleć, że jak Barcelona kompromitowała się w półfinale Ligi Mistrzów z Liverpoolem, to wydawało się, że gorzej być nie może.

20

Takich dziadów, jak wczoraj Pique, to nawet Mickiewicz by nie napisał.

16

Tym razem, to już na pewno wyciągniemy wnioski.

18

Polska na wielkich turniejach:
- mecz otwarcia,
- mecz o wszystko,
- mecz o honor.
Barcelona w Lidze Mistrzów, od kiedy gra w niej Polak:
- dwa mecze na otwarcie,
- dwa mecze o wszystko,
- ...
Przeklęty Lewandowski przywiózł klątwę znad Wisły!

3

Trudno się atakuje, kiedy rywal cofa się całym zespołem pod własne pole karne. Trudno wtedy znaleźć przestrzeń, aby oddać strzał czy rozpędzić się w dryblingu. Jest za to jedna rzecz, która aż tak trudna w takim meczu nie jest, a nadal Barcelonie się nie udaje, mianowicie stłamszenie przeciwników nastawionych na obronę własnej bramki i niwelowanie ich ofensywnych zapędów.
Mecze z Celtą, a wcześniej z Interem pokazały, że Duma Katalonii gra w destrukcji dość chimerycznie. Planem Xaviego ewidentnie jest wysoki pressing, który często się udaje, ale kiedy rywal wymieni już kilka podań, na drodze pod bramkę Barcelony niemal nie ma przeszkód. Owszem, efektownie wyglądają wślizgi Gaviego, jednak nieumiejętność szybkiego zorganizowania się w obronie po przeniesieniu przez przeciwników ciężaru gry na naszą połowę albo nawet do środka boiska okazuje się problematyczna, sprawia, że intensywny pressing wygląda raczej jak pospolite ruszenie niż zorganizowana inicjatywa. Bardziej niepokojąca od niemocy w kreacji była wczoraj łatwość, z jaką do sytuacji strzeleckich dochodzili piłkarze Celty. Wielkie brawa dla Ter Stegena za zachowanie czystego konta w takich okolicznościach, ale liczba groźnych akcji drużyny z Galicji musiała zapalić w głowie Xaviego, ale też kibiców, czerwoną lampkę wskazującą, że coś tu jest nie tak.
Groteskowo wygląda powyższe biadolenie wobec zaledwie jednej straconej przez Barcelonę bramki w lidze, jednak sposób, w jaki ten imponujący wynik został osiągnięty budzi zastrzeżenia. Szczęście warto mieć po swojej stronie, tak samo jak świetnie dysponowanego bramkarza, ale na dłuższą metę nie są to solidne fundamenty, na których można budować defensywną twierdzę trudną do sforsowania. Prędzej czy później szczęścia zabraknie, prędzej czy później golkiper popełni błąd, w końcu prędzej czy później rywal będzie po prostu silniejszy i trafi w bramkę w którejś z dogodnych sytuacji. Sporo pracy przed sztabem trenerskim, aby poza wściekłym atakiem na piłkę zaraz po jej stracie znaleźć też inny wariant defensywny, możliwy do wykorzystania, kiedy podstawowy plan się nie powiedzie.
O meczu z Celtą nie ma co długo pamiętać. Udało się zdobyć 3 punkty, sytuacja w tabeli wygląda znakomicie, ale czas wielkich sprawdzianów dopiero nadchodzi. Mam istotne obawy co do spotkań z Interem czy Realem, mam również nadzieję, że nie będę miał racji i o Xavim nie będziemy za kilka tygodni mówić jak o holenderskim poprzedniku, że nie umie wygrywać spotkań z silnymi drużynami.

1

@Danny Gaucho ja oglądam tylko w TV, na żywo się wstydzę.

0

Taka afera przez wyznanie Ikera, a przecież wszyscy oglądamy co kilka dni biegających, spoconych facetów.

0

@mkord oj tak, mój błąd, chyba przez późną porę. Dzięki za poprawkę!

5

Gdyby miesiąc temu ktoś powiedział mi, że jeszcze w tym roku będę emocjonował się siatkówką kobiet, kazałbym mu puknąć się w czoło albo wytrzeźwieć. Dzisiaj musiałbym za to przeprosić.
Pierwszy mecz, ten z Chorwacją, włączyłem w ramach prokrastynacji - Polska gra, nie muszę robić nic produktywnego. Lekka, przyjemna wygrana, szybko zleciało. Później przyszły wygrane z Tajlandią i Koreą Południową i ani się spostrzegłem, zaczęło mi na sukcesie Polek zależeć. Porażki z Dominikaną i Turcją tego nie zmieniły, ba, nasze reprezentantki pokazały dobrą siatkówkę oraz szczere zaangażowanie, dało się odczuć, że nawet jeśli sportowych argumentów momentami brakuje, nie sposób się na nich zawieść. Nie spuszczały głowy, nie poddawały się, czego kibic może chcieć więcej? Tylko zwycięstw, ale wygrane w pierwszej fazie turnieju okazały się nie być ostatnim słowem Polek. Świetna Serbia była co prawda poza zasięgiem, ale bardzo silne USA oraz Kanada poległy w starciu z Polkami, które od awansu do kolejnej fazy dzieli już tylko jeden mecz.
Reprezentacja Polski to drużyna z problemami, która przez lata nie mogła nawiązać do nie tak dawnych przecież sukcesów. Zmiany trenerów, konflikty między zawodniczkami, ale może właśnie takie niedogodności sprawiają, że z tym zespołem łatwiej sympatyzować, że siatkarkom z Polski życzy się jak najlepiej, za co one odwdzięczają się grą momentami wręcz powyżej swoich możliwości. Joanna Wołosz świetnie lideruje drużynie na rozegraniu, Magdalena Stysiak nie zawodzi w kluczowych akcjach, Anna Stencel popisuje się w obronie, a są jeszcze niebagatelnie dokładające się do dobrych występów Zuzanna Górecka, dwie środkowe i Olivia Różański, której gra mnie podoba się chyba najbardziej.
Nie spodziewałem się tego, ale włączenie pierwszego meczu na tych Mistrzostwach Świata okazało się być decyzją, która przyniosła wiele pozytywnych emocji. Jeśli ktoś nie miał takiego szczęścia jak ja i do tej pory wybierał wieczorową porą inne rozrywki, nie wszystko stracone, zachęcam do śledzenia jutrzejszej kluczowej potyczki z Niemkami.

0

@MesQueUnClub_87 widać rywal uznał wówczas, że zagrożenie jednak sprawiał. Nie jest to bardziej groteskowe od wielu innych sytuacji, w których asysty są przyznawane. Czasem padają bramki z centrostrzałów czy wręcz przypadkowych wybić, a nawet w sytuacji, kiedy bramkarz minie się z długą piłką posyłaną przez obrońcę. Jeśli ta wtoczy się do bramki, to podanie, które ów defensor otrzymał na własnej połowie również będzie asystą, chociaż zdecydowanie nie stwarzało mu pozycji strzeleckiej.
Sytuacja, o której napisałeś jest w pewnym sensie analogiczna do bramki zdobytej po ewidentnym błędzie, dajmy na to bramkarza. Lekki strzał toczący się w kierunku bramki, prosto w golkipera nie zasługuje raczej na stanie się golem, ale jeśli bramkarz popełni błąd, to właśnie tym będzie. Czy powinien wówczas być zaliczony samobój albo przyznane jeszcze inne rozstrzygnięcie? Piłka nożna to gra błędów, zatem skoro w innych obszarach nie bierzemy poprawki na to, że rywal popełnił niewymuszony błąd, nie musi tak być również w przypadku faulu w polu karnym.

0

@pt9 myślę, że jest to bardzo ciekawa propozycja, zgadzam się.
@Danny Gaucho wiem, że Transfermarkt tak liczy i wiem, że przez to zazwyczaj uznawany jest za słabe źródło w kontekście asyst, jednak właśnie z takim podejściem jest mi najbardziej po drodze. Nie widzę jakiegoś dużego problemu w tym, że dany zawodnik miałby jednocześnie być strzelcem bramki i autorem asysty, jedynie przy sumowaniu ich do klasyfikacji kanadyjskiej należałoby zachować ostrożność, ale przynajmniej byś się nie nudził prowadząc swoje wyliczenia.
Przy strzale, który okazał się podaniem asysta oczywiście jest zaliczana, ale właśnie pod warunkiem, że przeciwnik piłki po drodze nie dotknął. Czasem dotknął ją na tyle nieznacznie, że nic to nie zmieniło, czasem owo dotknięcie miało większy wpływ i tak dalej, rozgraniczenie nie jest tu tak ostre, jak zakładam, że byśmy chcieli. Pomijając już te niuanse, dziwi mnie, że chciałbyś, aby asystą nie było odbicie piłki od poprzeczki czy słupka, w końcu to w zasadzie identyczna sytuacja jak każda inna asysta wynikająca z nieudanego strzału. Odbicie piłki od obramowania bramki jest dla przebiegu meczu tym samym, co odbicie piłki od murawy - nic nie zmienia.
@MesQueUnClub_87 zasługa przy wywalczeniu karnego jest ewidentna, zawodnik faulowany stworzył sytuację, w której rywal posunął się w akcie desperacji do ostateczności. Zgadzam się za to z tym, że czasem sam fakt podania do strzelca bramki może nie przekonywać do nazwania takiego zagrania asystą, czego świetnym przykładem jest pamiętna bramka Messiego w półfinale Ligi Mistrzów 10/11 z Realem i najłatwiejsza "asysta" Busquetsa w karierze.

0

@Kgorecki2500 z reguły właśnie się nie zalicza.

0

Może to kontrowersyjna opinia, może nie, ale uważam, że wywalczenie rzutu karnego powinno być zaliczane jako asysta. Konsensus świata piłkarskiego zdaje się być zgoła odmienny, niemniej taka klasyfikacja lepiej oddaje boiskowe wydarzenia w statystykach.
Kto ma większy udział przy bramce: faulowany w polu karnym czy podający w sytuacji, kiedy zdobywca bramki sam musiał wypracować sobie pozycję strzelecką? Oczywiście pierwszy z nich, jednak asystę zaliczamy jedynie temu drugiemu. Zdaje się to wynikać z mocno konserwatywnego podejścia do definicji, która każe asyście być podaniem, ale przecież nie odmówimy jej zawodnikowi, który chcąc strzelać przypadkiem posłał piłkę pod nogi kolegi, takie rozgraniczenie jest wyjątkowo arbitralne, przez co kiepsko oddaje to, co na boisku się rzeczywiście wydarzyło. Wystarczy zamiast podania oczekiwać, że asysta będzie dowolnym zagraniem - strzałem, rykoszetem, również wywalczeniem stałego fragmentu gry; poprzez każde z tych zagrań można walnie przyczynić się do zdobycia bramki, każdy z wymienionych elementów gry może być w kontekście gola kluczowy. Zawodnik, który został w polu karnym sfaulowany zasługuje na docenienie i odzwierciedlenie jego niebagatelnego udziału w akcji bramkowej poprzez zapisanie tego faktu w statystykach. Hola, hola! A co jeśli ten sam zawodnik wywalczy karnego i potem go skutecznie wykona? W zasadzie nic, może to być nieintuicyjne, ale szkoda z tytułu przypisania mu obydwu zasług jest żadna, w najgorszym przypadku można to skorygować przy zliczaniu klasyfikacji kanadyjskiej. Wracając do pozytywów postulowanego podejścia, z pewnością byłby to przypadek łatwy do rozstrzygnięcia. Każdy, kto ogląda piłkę dłużej niż od wczoraj widział z pewnością multum sytuacji, w których asystenta było trudno określić, a to strzelec bramki popisał się długim, indywidualnym rajdem, a to rzekoma asysta była podaniem przypadkowym, odbitym... zawsze za to wiadomo kto karnego wywalczył, przynajmniej kiedy został on podyktowany w konsekwencji faulu, a nie zagrania ręką. Opisywane podejście do zliczania asyst jest zatem bardziej przejrzyste, lepiej odzwierciedla wkład poszczególnych zawodników w uzyskany wynik, a przy tym nie wprowadza dodatkowych komplikacji, same plusy.

1

Polski kibic to ma teraz dobrze. 7 bramek Polaków po 3 kolejkach Ligi Mistrzów, łącznie trzech strzelców, każdy z nich gra w barwach liczącego się klubu. Lewandowski klasa sama w sobie, Zieliński ostatnio pan piłkarz, Milik radzi sobie zaskakująco dobrze po transferze do bądź co bądź wielkiego klubu, w którym zresztą ważną postacią jest inny Polak - Szczęsny. Do tego jeszcze Grabara zanotował dobry występ przeciwko Manchesterowi City i pokazał się na salonach.
Pomyśleć, że nie tak dawno w Lidze Mistrzów cieszyli nas Kuszczak przyspawany do ławki United czy Sosin w Anorthosisie Famagusta.

4

Gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz, można docenić przeciwnika, a jest za co Inter doceniać.
Błędy sędziowskie swoją drogą, ale vis-à-vis Barcelony stanął we wtorek świetnie zorganizowany zespół. Inter bronił głęboko, maksymalnie skracając odległości między formacjami i poszczególnymi piłkarzami. Wobec atutów Katalończyków okazało się to być prawdziwym panaceum. Duma Katalonii osiągnęła znaczną przewagę jeśli chodzi o posiadanie piłki, ale dominacja była tylko pozorna. Inter nie został przyparty do ściany, Włosi od początku meczu cofnęli się z własnej woli. Po wyczuciu przeciwnika zaczęli pozwalać sobie na coraz więcej. Pod koniec pierwszej połowy ich gra nie ograniczała się już do desperackiej obrony, czując słabość rywala zagrali odważniej w kreacji i zagrozili Barcelonie kilkoma bardzo konkretnymi akcjami, z których jedna zakończyła się zdobyciem bramki. W drugiej połowie obraz gry ponownie wyglądał jak w pierwszych minutach meczu, jednak ponownie było to Interowi na rękę. Gospodarze czuli się pewnie pod własną bramką, na tyle pewnie, że nie bali się przez znaczną część meczu oddawać bez walki środka pola. To oni kontrolowali przebieg meczu, Barcelona grała tak, jak Inter pozwalał - w niektórych strefach pozwalał na wiele, ale wszelkie próby skonkretyzowania posiadania piłki były błyskawicznie kasowane. Pod kątem zamysłu taktycznego i jego realizacji był to ze strony Nerazzurrich mecz niemal perfekcyjny.
Architektem jakże ważnego zwycięstwa był oczywiście Simone Inzaghi, należy mu się uznanie tym większe, że Inter był porównywalnie, a być może nawet bardziej osłabiony niż Barcelona. Absencje Lukaku i Brozovicia to problem wydawałoby się nie do rozwiązania, jednak Inzaghi znalazł i wdrożył optymalny plan, chapeau bas!

0

Dajcie już spokój temu Vinciciowi, wystarczająco go los ślepotą pokarał.

5

Inter zawsze będzie mi się kojarzył z półfinałem Ligi Mistrzów w sezonie 09/10. Jednej bramki zabrakło, aby Barcelona zagrała w finale, jednej bramki, aby Barcelona być może świętowała niewiele później zwycięstwo w całych rozgrywkach, które po latach byłoby wspominane jako drugie w ciągu trzyletniej dominacji Dumy Katalonii na Starym Kontynencie. Wystarczyłoby, żeby Olegário Benquerença nie uznał zdobytej ze spalonego bramki Diego Milito ustalającej wynik na San Siro albo Frank de Bleeckere nie gwizdnął wątpliwego zagrania ręką chwilę przed golem Bojana Krkicia na Camp Nou. Nie były to zresztą jedyne kontrowersyjne czy wręcz błędne decyzje arbitrów w tym dwumeczu, każdy kibic Barcelony oglądając niemoc swoich ulubieńców stopowanych dodatkowo pomyłkami arbitrów musiał czuć ogromną frustrację, tym większą, że potem jakby niezrozumianą. O ile mecz z Chelsea rok wcześniej do dzisiaj wspominany jest jako skandal, wypaczenie i plama na legendzie ówczesnej Barcelony, to potyczka z Interem zapisała się w pamięci kibiców jedynie jako wielki tryumf zespołu z Mediolanu. Zamiast niesłusznie nieuznanej bramki zapamiętano turlającego się po murawie Busquetsa. W głowie nastoletniego wówczas mnie wytworzyło to silne poczucie niesprawiedliwości, które po latach oczywiście zelżało, ale przy wspominaniu dawnych lat jest obecne do dzisiaj. Barcelona była w tamtym czasie najlepsza na świecie, zasługiwała, aby to udowodnić.

13

@talizmo napracowałeś się pisząc tak długi komentarz, widać, że zależy Ci na tej sprawie. Ucieszysz się więc zapewne, kiedy dowiesz się, że w przypadkach gwałtu oraz zagrożenia życia lub zdrowia matki, czyli dwóch, które podałeś, aborcja w Polsce jest legalna.

6

Niby nic dwa razy się nie zdarza, a jednak dwa Nord Streamy pękły – Szymborska kłamała. Na dnie Bałtyku nie rosną brzozy, więc to ewidentny zamach, a gdzie zamach, tam sprawca. Rosja? Ceny gazu poszły trochę w górę, ale to w sumie ich rurki. Polska? Nie żartujcie, że dalibyśmy radę to zorganizować. USA? Sikorski, nie chce mi się z tobą dyskutować. Któż więc za tym stoi? Otóż proszę państwa ryby.
Co młodsi czytelnicy być może nie pamiętają, ale Kaligula wypowiedział ongiś wojnę bogowi morza, nie przypominam sobie, aby obie strony zawarły od tej pory pokój. Pamiętacie kraba Sebastiana - Goebbelsa z Atlantydy? My tylko jemy i dryfujemy na morza dnie? Bujda, ewidentnie rybi Sun Tzu zgłębiał latami sztukę wojny i teraz nastawia ludzi przeciw sobie. NATO zaatakuje Rosję czy odwrotnie, nieważne – mniej ludzi to mniej rybaków, mniej rybaków to więcej ryb, a więcej ryb to profit. Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta, klasyka gatunku. Ale ale! Więcej ryb to też ciasnota, czy aby nie grozi im przerybienie? Ano nie, z rur wycieka metan – gaz cieplarniany, a więc wszechocean też rośnie, genialne! Nie wiem tylko czemu Tryton zaatakował akurat teraz, może nie spodobało mu się co Disney zrobił z Ariel.

23

Barcelona nie szczepiła się na wirus FIFA, to co się dziwić.

7

Wojciech Szczęsny jak kot Schrödingera - jednocześnie jest mocnym punktem kadry i nim nie jest. Na papierze skała, podpora, wszak poza pojedynczymi wyjątkami mało który reprezentant może się z nim równać pod względem obycia w piłce na najwyższym poziomie. Juventus, wcześniej Roma to nie są byle klubiki, tylko wielkie marki, w których Polak, co ważne, już od paru ładnych lat gra regularnie i na wysokim poziomie. W praktyce zaś, kiedy przywdziewał trykot z orzełkiem na piersi zawsze czegoś brakowało. Pojedyncze mecze usiane efektownymi paradami, jak pamiętny remis z Niemcami, nie równoważyły słabych występów, którymi notorycznie raczył kibiców podczas wielkich imprez. Nie bez powodu toczyły się w kraju dyskusje na temat wyboru posiadacza bluzy z numerem 1, pomimo że głównym konkurentem Szczęsnego był solidny, ale grający na co dzień w znacznie słabszym klubie, Fabiański. Obecnie obsada bramki w reprezentacji Polski wydaje się być przesądzona, Drągowski, Skorupski, być może Gikiewicz mogą myśleć tylko o pozycji zastępcy piłkarza Juventusu, a sam Szczęsny odpłacił się za zaufanie trenera bardzo dobrym występem przeciwko Walii. Nie musiał może wielokrotnie ratować zespołu przekraczając granice ludzkich możliwości, ale był niezwykle pewny, dawał spokój formacji obronnej, a kiedy było trzeba potrafił interweniować naprawiając błędy kolegów. To dobry prognostyk. Najwyższy zresztą czas, aby 32-latek przestał grać chimerycznie i ustabilizował swój poziom, od dawna nie jest już młodzianem, któremu wahania formy się łatwo wybacza.
Zbliżające się Mistrzostwa Świata to dla niego wielka szansa, aby odkupić winy z turniejów w 2012 czy 2018 roku, trzymam więc kciuki za Szczęsnego, bo jego dobra postawa jest jednym z niewielu pozytywów, które można było ostatnio zobaczyć w meczach reprezentacji Polski, a kiedy rywalem będzie Argentyna, Meksyk czy nawet Arabia Saudyjska, pewność i pierwiastek wybitności w bramce będą nam potrzebne jak nic innego.

7

Wielki dzień feminizmu! Pierwsza premierka Włoch!
W końcu mentalne średniowiecze kuli ogon i ucieka z Półwyspu Apenińskiego, w końcu Włosi nie muszą się wstydzić obrzydliwych mężczyzn na wysokich stanowiskach, w końcu młode Włoszki spojrzą w ekran telewizora i pomyślą: "to kobieta, mogę być jak ona.". Trudno o lepszy wzór niż dzielna, wyemancypowana kobieta. Jak to dobrze, że równość i postęp zawitały do tego południowoeuropejskiego ciemnogrodu.
Niestety, przed Włochami i całą Europą nadal długa droga. Patriarchat przyjął cios egalitarną włócznią, ale jest teraz tym groźniejszy, wściekle wije się i syczy, atakuje kobietę, która odważyła się wychylić przed szereg, zajadłym seksizmem - za przeszłość, za poglądy, za styl oratorski - kto dał tym chorym z nienawiści mężczyznom prawo decydować jak kobieta ma mówić i myśleć?! Stoi za tym wyłącznie ich mizoginia podlana toksyczną męskością, boją się silnych i niezależnych kobiet, dokładnie takich jak Giorgia Meloni - wybitna, jak każda kobieta zresztą, włoska polityżka. Na szczęście są postacie takie jak ona, które rychło rozbiją patriarchalny status quo w drobny mak by nastała równość i tolerancja.

2

Do czwórki czwartkowych pechowców dołączył Araujo, co wzmaga ból głowy Xaviego. Z perspektywy kibica znacznie ciekawsze są rozważania o możliwości zestawienia składu linii obrony, o tym kto może zastąpić Dembele czy wpływie problemów ze zdrowiem dwóch Holendrów na zespół, ale sztab szkoleniowy ma na głowie większy problem. Przypadki się zdarzają, jednak przy takiej liczbie kontuzji trudno wierzyć w przypadek; jeśli w ciągu dwóch dni wypada z gry aż pięciu zawodników, to źródeł nieszczęścia należy upatrywać w przygotowaniu fizycznym. Niemożliwa jest konkretna diagnoza z zewnątrz klubu, nie sugeruję zatem, że zawodnicy przeszli zbyt intensywny okres przygotowawczy czy wręcz przeciwnie, trenują nad wyraz luźno lub nie przykładają się do zajęć, ale mam nadzieję, że zespół trenerski dołoży wszelkich starań celem znalezienia i wyeliminowania przyczyny masowych problemów zdrowotnych. Jeśli alarmujące zjawisko spotka się z rozkładaniem rąk i narzekaniem na pecha, rychło może się okazać, iż nawet wyjątkowo szeroka kadra nie pomoże osiągnąć zakładanych celów.

23

Szanuję pana Nassera za dystans do siebie, kiedy potępia magiczne zastrzyki kapitału.

10

Pechowy był ostatni czwartek dla Barcelony. Depay i Kounde z urazami, de Jongowi i Dembele również coś dolega. Kadra Barcelony momentalnie uległa zawężeniu, ale klub sobie poradzi. Problemy z obsadzeniem poszczególnych pozycji w związku z niespodziewanymi absencjami to małe piwo przy tym, co muszą przeżywać w takich okolicznościach zawodnicy. Mundial zaczyna się za dwa miesiące, to impreza ogromnej rangi, jedna na cztery lata szansa, aby zapisać się w złotymi zgłoskami na kartach historii, której zawodnik nie może przegapić. Wielu decyduje się desperacko zmieniać klub rok czy pół roku przed takim turniejem, aby tylko mieć szansę na niego pojechać, jak więc musi boleć uraz doznany w tak newralgicznym momencie, zwłaszcza podczas relatywnie nieistotnego meczu. Jedno pechowe zderzenie, jeden błędny ruch i marzenia o najważniejszej piłkarskiej imprezie mogą lec w gruzach. Nie zazdroszczę.

3

Ale pelikany łykają ten artykuł z Mundo, żałosne. Co za naiwniacy, we wszystko uwierzą bez dowodów, przecież od razu widać, że to wyssane z palca. Skąd wiem? No... yyy... dziennikarz jest z Madrytu, więc na pewno kłamie!

15

Olaboga, Lewandowski dostał opaskę w barwach Ukrainy i już ludzie krzyczą, że przesada. Brazylia zagra w żółtych koszulkach i niebieskich spodenkach, tam to dopiero poszaleli!

11

12 stopni Celsjusza, wiatr i deszcz, dobrze, że lato się za kilka dni kończy, bo już nie mogę znieść tych upałów.

4

@Ojciec5tkidzieci kary za przekroczenie prędkości oraz inne wykroczenia powinny być surowe. One powinny być dramatem dla wielu kierowców, zwłaszcza jeśli ci decydują się jechać 70 km/h powyżej prędkości dopuszczalnej. Rolą kar jest ograniczenie do minimum, a najlepiej do zera przypadków nieprzestrzegania prawa, a nie bycie łagodnym upomnieniem, na które każdy może sobie pozwolić kiedy ma akurat na to ochotę. Problemem nie jest to, że biednego pana Mariusza w starym golfie nie stać na jazdę 120 km/h w terenie zabudowanym, a to, że ktoś, kto dysponuje większym majątkiem może takie prawo nadal zignorować, stąd być może dobrym pomysłem byłoby powiązanie wysokości mandatu z parametrem określającym majątek karanego czy byłby to roczny przychód, wartość pojazdu czy coś jeszcze innego.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: