0

Czy Griezmann jest takim typem osobowości, który w przypadku takiego meczu jaki rozgrywaliśmy z Liverpoolem, będzie w stanie zmotywować kolegów, wziąć ciężar gry na siebie, poderwać zespół do walki? Bo my kogoś takiego potrzebujemy. Owszem jest Messi, który zazwyczaj ciągnie grę drużyny, ale nikt nie jest maszyną i każdy może mieć jakąś chwilową blokadę. Wiele czynników na to wpływa. Właśnie na takie okazje musimy mieć kogoś, kto albo zastąpi Messiego, albo sprawnie wesprze go w ciągnięciu tego wózka.

1

We wszystkich powtórkach z tego meczu pokazuje się wolny Neya, karny Neya i jego wrzutke do Sergi Roberto. No i Messiego stojącego na bandzie reklamowej. W komentarzach po meczu wszyscy wychwalali Neymara i został wybrany zawodnikiem meczu. Na okładkach większości gazet w Hiszpanii był Neymar albo Sergi Roberto (Sergi z powodu decydującego gola). Zdecydowanie wówczas Neymar był doceniony za ten mecz.

0

Widzę, że nie potrafisz powstrzymać się przed odnoszeniem się do poziomu intelektualnego swoich rozmówców. Czyżby jakiś kompleks? Na przyszłość postaraj się powstrzymać od tego typu uwag, ponieważ kulturalnemu człowiekowi nie wypada. Spróbuj mój brak racji wykazać własną argumentacją, a nie obelgami.
Skąd znasz zarobki Messiego? Aaa, zapomniałem, że masz bezpośredni kontakt z zarządem klubu i dostęp do niejawnych informacji...
Sparaliżowało to prawie całą drużynę już po 1 bramce, a Messi był jednym z niewielu zawodników, którzy jeszcze wtedy walczyli. Po drugiej i trzeciej bramce sparaliżowało Barcę na tyle, że nawet gdyby Messi jako jedyny okazał się być tym niesparaliżowanym, to byś tego nie zauważył, bo w pojedynkę nikt w historii futbolu meczu jeszcze nie wygrał.
Co do pracy z psychologiem - zgadzam się w 100%, co pisałem już tutaj w kilku komentarzach. Jest jakaś blokada w meczach wyjazdowych CL. Te 0-14 w bramkach w kluczowych meczach w Paryżu, Turynie, Rzymie i L'poolu to nie przypadek. Uważam jednak, że w sporcie w dużej mierze rolę psychologa powinien odgrywać trener. Widocznie nasz się na tym za bardzo nie zna.

1

Wszyscy zawodnicy Barcy powinni publicznie przeprosić kibiców i Messiego. Jedyny, któremu było widać, że naprawdę zależy. I jedyny, któremu nogi się nie trzęsły na Anfield.

0

Prawda jest taka, że jako jedyny nie ustepował zadziornoacią graczom LFC i wypluwał flaki na boisku. Z drugiej strony dwie bramki strzelił nam Wijnaldum, którego pozycja pokrywają się z pozycją Vidala, a jakoś Arturo nie zdążył go pokryć. Z trzeciej strony to spóźnienie wynikało z próby naprawianie błędów kolegów grających na innych pozycjach. Ciężko ocenić. Dla jednych może to być Man of the match, dla innych występ słaby jak wszystkich innych.

0

W moim odczuciu dwumecz Liverpoolu z Barcą to był finał Champions League w tym roku. To są obecnie dwie najlepsze ekipy na świecie. Akurat o brameczkę okazał się lepszy Liverpool, bo Barca na Anfield popadła w taką indolencję jaka zdarza się każdej drużynie może ze dwa razy w sezonie... Mecz Liverpoolu z Tottenhamem to taki finał formalny, a nie sportowy. Taka prawda.

0

W 5 lat w Juventusie zdobył 11 trofeów, w tym 5 mistrzostw. Dwa razy w tym czasie doprowadził Juve do finału Ligi Mistrzów, chociaż ani razu jej nie wygrał.

0

Media włoskie podają, że Allegri najprawdopodobniej przejdzie do Barcy. Nadaje się?

0

Chodzą słuchy, że jest opcja, aby Allegri z Juventusu do nas przyszedł... Co sądzicie o takiej kandydaturze?

2

"Nie, ale powinien dokończyć ten sezon"
Rozumiem, że tylko z tego względu ma dokończyć sezon, że nie ma możliwości, aby nowy trener zaczął pracę od zaraz, bo rozgrywki ligowe jeszcze trwają i najciekawsi trenerzy wciąż są potrzebni swoim obecnym drużynom?

6

W tym roku wygrał futbol bardziej fizyczny, oparty bardziej na ciągłym harowaniu na boisku niż na technice. Choć Liverpool i Tottenham troszkę taki techniczny futbol też grają, jednak na pewno nie tak bardzo techniczny jak kluby hiszpańskie.

0

Ja bym powiedział, że to Wijnaldum robił co chciał, a kryć go miał Vidal, którego teoretycznie wcale źle nie oceniamy po tym meczu. Mane w porównaniu do Wijnalduma to w tym meczu nic wielkiego nie zagrał. Parę nieudanych akcji, w których albo mu Sergi ostatecznie wybija piłkę, albo się przewracal. Aha, zaznaczam, że nie obwiniam Vidala za nie pokrycie Wijnalduma bo akurat Arturo miał prawo nie mieć już tyłu sił...

0

Dwa razy jeszcze może się coś zdarzyć. Jest na to nawet bardzo ładne francuskie określenie "deja vu". Takie rzeczy dzieją się przy odpowiednim splocie przypadków. I to się właśnie przytrafiło nam. Ale wiecie co? Przyjdzie do nas de Jong, może także de Ligt. Obaj zawiedzeni i żądni zemsty. My tym bardziej nabuzowani do granic możliwości. Jeśli jakiś psycholog albo nowy trener odpowiednio wykorzysta te emocje, w przyszłym sezonie będziemy niezniszczalni.

0

Ja mam wrażenie że Sergi Roberto nie pozwolił pograć Mane.
Swoją drogą chciałbym Mane zamiast Cou.

0

Powodzenia Cou w nowym klubie!

1

O - ja - pier - dzie - le

0

Takie remontady zdarzają się może raz w roku. Trochę pech, a trochę sami zawodnicy Barcy sprawili, że ostatnio te remontady przytrafiają się naszym rywalom. Ale coraz bardziej się uspakajam i wierzę, że takie porażki uczynią Barcę silniejszą. Tak naprawdę już w tym roku byliśmy silniejsi niż rok temu, po tragedii w Rzymie. W końcu zaszliśmy dalej. Mam wrażenie, że po prostu trochę za bardzo chcieliśmy i presja nieco splątała nogi naszym graczom. Za to Liverpool zagrał na luzie bo i tak ich już wszyscy skreślili po pierwszym meczu. Teraz potrzebnych jest parę spotkań naszych piłkarzy z dobrym psychologiem, żeby w siebie nie zwątpili i za rok tą porażkę nasi zawodnicy potrafili odbierać po prostu jako bezcenne doswiadczenie niezbędne w drodze na szczyt.

5

Stało się, boli jak cholera, ale trzeba żyć dalej. Pozostaje tylko wierzyć, że cały klub, nie tylko zawodnicy i trenerzy, ale naprawdę cały klub wyciąganie wnioski z tych wyjazdowych blamaży w ostatnich latach i tym razem naprawdę znajdą odpowiednich ludzi, którzy zastosują odpowiednie środki, by takim sytuacjom w przyszłości zaradzić. Kibicujemy dalej. Visca el Barca!

0

Ochłonąłem. Po analizie stwierdzam, że podstawą sukcesów winna być silna, ale przede wszystkim także wyrównana kadra. Na początku wieszałem psy na Messim, bo jak na siebie, był dość mało widoczny. Ale tak naprawdę jedna osoba tego wózka nie uciągnie. Powinien mieć prawo czasem zagrać słabiej, ale wowczas ktoś musi go zastępować. Suarez robi to zbyt rzadko, Coutinho wcale, Dembele również. Dopóki nie będziemy mieli silnej i równej kadry, w której jedno słabsze w danym dniu ogniwo będzie można bez obawy zastępować innym, bez obawy o utratę jakości, to nie wygramy Ligi Mistrzów. I to bez względu na to, że mamy jednego ultra geniusza.

7

Prawda jest taka, że Messi jeszcze coś tam próbował, strzelał. Vidal i ter Stegen też się nie wystraszyli Anfield. Ale cała reszta nie ma kompletnie jaj.

0

Cris miał wokól siebie graczy, którzy mieli jaja, byli twardzielami i gryźli trawę. Więc i jemy się chciało. Messi póbował, pojawiał się, miałem odczucie, że bardzo chciał. Do pewnego momentu... później zrozumiał, że nie ma wsparcia u kolegów, zobaczył jak zapierniczają piłkarze The Reds, a jak wystraszeni są jego koledzy. I wtedy zrozumiał, że z takimi partnerami nie ma szans. Jedynie ter Stegen i Vidal widać było, że mają w sobie taką sportową złość i wolę walki. A reszta głowy w piasek...

0

Przede wszystkim powinni wylecieć zawodnicy, którzy nic nie wnoszą do gry. Coutinho się nie sprawdził, nie łudźmy się, że nagle po półtora roku się obudzi. On jest jakiś zamknięty, cichy, wystraszony i niepewny siebie. My potrzebujemy graczy z cojones!!!

0

Barca nie umie grać na wyjazdach i tyle. Tracimy swój charakter. Cały przyszły sezon powinniśmy grać tylko mecze wyjazdowe za karę. Może by się w końcu chłopaki przyzwyczaiły grać swoje także na obcych boiskach.

0

Zgadza sie. Nie da się wygrać LM, jeśli nie umie się grać na stadionie rywala. A żeby umieć grać na wyjazdach, po pierwsze potrzeba trenera, który umie reagować na wydarzenia no boisku, a po drugie potrzeba zawodników, którzy będą naprawdę harowac, bo każda drużyna na swoim stadionie moze nam narzucić swój styl gry i trzeba być na to przygotowanym. My nie umiemy grać na wyjazdach odkąd odszedł Pep. Nie potrafimy walczyć do ostatniej kropli krwi. A Leo - mimo wielkiej klasy, kiedy przegrywamy w kluczowych meczach, nie potrafi dać drużynie pozytywnego impulsu.

21

Różnica między tymi dwoma trenerami wygląda następująco:
Valverde liczył, że wygra
Klop wierzył, że wygra

3

Nastały czasy, kiedy Barca jest największym klownem Ligi Mistrzów.
Szkoda tylko, że klowni, mimo iż wielu bawią, są z reguły tymi najsmutniejszymi...

0

No trochę beka.
Kiedyś Real, potem PSG, dziś Barca.
Najbardziej przykre jest to, że klowni, mimo iż wszystkich bawią, sami tak naprawdę z reguły są najsmutniejszymi ludźmi na świecie...

0

Masz trochę racji. Myślę, że gdyby nasi piłkarze zarabiali 5x mniej i dopiero ten mecz otwierał im drzwi do przejścia do jednego z kilku największych klubów na świecie, to by kuwa gryźli trawę. A tak to panie, co za różnica, i tak miliony płyną...
Ewentualnie gdybyśmy mieli trenera, który by potrafił wytłumaczyć naszym piłkarzynom, że ten chajs ich zobowiązuje do gryzienia trawy...

0

Powiem tak: szkoda, że Puyol nie jest asystentem Valverde...

0

Szkoda, że Puyol nie jest asystentem Valverde...

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: