2

Tylko idiota skreśla już teraz takiego utalentowanego, bardzo młodego grajka. Ludziom się w głowach poprzewracało, bo przyzwyczajona tu większość do samych sukcesów, które były przez lata i wielkich gwiazd, które ''z marszu'' pokazywały poziom. Problem w tym, że już nie pamiętają ci ''kibice'', że to po prostu nie jest prawda. Obecne gwiazdy również przechodziły dłuższy bądz krótszy okres adaptacji i z miejsca gwiazdami nie były, proces rozwoju w piłce jest żmudny, tylko niewielu pamięta bądz widziało ów proces ''od kuchni''. Co istotniejsze, każdy piłkarz rozwija się w innym tempie. A na karierę w piłce wpływa jeszcze tysiąc innych czynników, na które często trenerzy/sami piłkarze nie mają wpływu. Dodatkowo, jak tu już kilka osób napisało, de Jong trafił na bardzo trudny czas w Barcelonie, początek transformacji, wielkich zmian, a te w piłce zawsze opierają się na eksperymentach ze składem, taktyką, wizją itd., jest oczywiste, że to musi potrwać, zanim się poskłada w całość tę układankę. I to niestety nie zawsze się ostatecznie udaje, bo w piłce musi być chemia między zespołem, a czasem po prostu nic się nie klei, musi być dobre zrozumienie z trenerem, pomysł trenera na drużynę musi się sprawdzać w praktyce - to też nie zawsze jest możliwe. Tak czy siak, Holender ma wielką przyszłość przed sobą, tylko szczerze - niekoniecznie w Barcelonie. Jeśliby się nie udało w Barcelonie (odpukać) to równie dobrze może odpalić gdzie indziej, ale mam nadzieję, że jednak uda się w Barcelonie. Z pewnością jest za wcześnie, żeby go skreślać w tym momencie i wie to każdy, kto ma chociaż odrobinę pojęcia o piłce.

2

@marcinbarca1984 Messi się nigdy na kapitana nie nadawał. Puyol - to był prawdziwy lider.

4

Wow ! Szacun Cristiano. Świetne odpowiedzi, konkretne, wcale nie popierające ślepo decyzji dla Juve, ale szczere odpowiedzi - jak te, o trudnej pracy sędziego i że to jest różnie z tymi karnymi. I pełne szacuku do Barcelony. Szkoda, że niektórzy w naszej Barcelonie nie mogą wypowiadać się z taką klasą, tylko wyzywają sędziego od debili albo płaczą od razu, że jesteśmy ofiarami sędziego.

23

Barcelona jest na etapie transformacji i to jeszcze potrwa, ja to rozumiem i jestem cierpliwy, z klubem na dobre i na złe. Wielkie, zwycięskie drużyny po tłustych latach sukcesów, tak jak Barca, zawsze się w końcu wypalają, kończy się jakiś cykl, następuje okres przejściowy - czyli okres rewolucji i zmian, i potem znowu przychodzi okres kolejnych sukcesów z nową ekipą. Kto tego nie rozumie, nie rozumie piłki nożnej. Zatem plastikowi kibice, którzy i tak zaczęli kibicować temu klubowi tylko ze względu na Messiego - możecie odejść i żaden poważny, długoletni fan Barcy nie będzie po was płakał.

Co do samego meczu - Barcelona przegrała zasłużenie, przez własną nieudolność i tragiczną obronę, więc niektóre płaczki, które już widzę, jęczą o karne - naprawdę skończcie odgrywać wieczne ofiary i robić z tej drużyny ofiary. Przegrani zawsze będą inaczej interpretować takie sytuacje, ale sędzia który sędziował zna się na swojej pracy, zdawał skomplikowane egzaminy na sędziego, a w rozgrywkach LM sędziują najlepsi i wiedzą co robią. A poza tym, to nic nie zmienia. Nasza obrona grała tragicznie, drugi karny był ewidentny - ręka to ręka i tu nie ma dyskusji, piłkarz powinien myśleć, Lenglet po raz kolejny pokazał, że nie myśli. A Juve wbiło przecież razem 3 gole, my żadnego. Sami jesteśmy sobie winni, koniec kropka.

10

Barcelona jest na etapie transformacji i to jeszcze potrwa, ja to rozumiem i jestem cierpliwy, z klubem na dobre i na złe. Wielkie, zwycięskie drużyny po tłustych latach sukcesów, tak jak Barca, zawsze się w końcu wypalają, kończy się jakiś cykl, następuje okres przejściowy - czyli okres rewolucji i zmian, i potem znowu przychodzi okres kolejnych sukcesów z nową ekipą. Kto tego nie rozumie, nie rozumie piłki nożnej. Zatem plastikowi kibice, którzy i tak zaczęli kibicować temu klubowi tylko ze względu na Messiego - możecie odejść i żaden poważny, długoletni fan Barcy nie będzie po was płakał.

Co do samego meczu - Barcelona przegrała zasłużenie, przez własną nieudolność i tragiczną obronę, więc niektóre płaczki, które już widzę jęczą o karne - naprawdę skończcie odgrywać wieczne ofiary i robić z tej drużyny ofiary. Przegrani zawsze będą inaczej interpretować takie sytuacje, ale sędzia który sędziował zna się na swojej pracy, zdawał skomplikowane egzaminy na sędziego, a w rozgrywkach LM sędziują najlepsi i wiedzą co robią. Karny był - zgodnie z przepisami, co by nie mówić. A poza tym, to nic nie zmienia. Nasza obrona grała tragicznie, drugi karny był ewidentny - ręka to ręka i tu nie ma dyskusji, piłkarz powinien myśleć, Lenglet po raz kolejny pokazał, że nie myśli. A Juve wbiło przecież razem 3 gole, my żadnego. Sami jesteśmy sobie winni, koniec kropka.

1

No więc jeden też by dał, drugi nie - Interpretacje zawsze będą różne, ale sędzia który sędziował zna się na swojej pracy, zdawał skomplikowane egzaminy na sędziego, a w rozgrywkach LM sędziują najlepsi i wiedzą co robią. Karny był - zgodnie z przepisami, co by nie mówić. Kibicuję temu klubowi szzmat czasu i nie zamierzam być wieczną płaczką, narzekającą na sędziów. My też takie karne dostawaliśmy. A poza tym, to nic nie zmienia. Nasza obrona grała tragicznie, drugi karny był ewidentny, a Juve wbiło przecież razem 3 gole, my żadnego. Sami jesteśmy sobie winni, koniec kropka.

0

Ja zawsze szanowałem obydwu - Messiego i Cristiano. To są absolutnie dwaj giganci piłki nożnej. Najbardziej nie cierpię jednak fanatyków z obydwu stron - fanów tylko Messiego czy Cristiano albo Barcy/Realu - którzy obsesyjnie ich porównują i umniejszają zasługi jednego albo drugiego z czystej nienawiści (fałszywie, ale skutecznie podsycanej przez media, szczególnie w przypadku Cristiano, bo Messi to był i jest raczej pupilek większości mediów) lub dlatego, że w swoim chorym myśleniu są przekonani, że pochwalenie jednego z tych piłkarzy, automatycznie oznacza obrazę dla drugiego, co jest kompletną bzdurą. To jest bardzo infantylne spojrzenie na epicą rywalizację tych dwóch wielkich zawodników, niestety taką żenującą postawę reprezentują nie tylko dzieci z gimnazjum (im niedojrzałość można jeszcze wybaczyć), ale także niektórzy dorośli fani Barcelony i Realu.

Tak czy siak, ja do nich nie należę, ja należę do tych, którzy doceniają obydwu, bo zdaję sobie sprawę z tego, jak trudne jest pozostawanie na szczycie prze tyle lat i robienie sezon za sezonem tego co oni już w piłce osiągnęli. Poza tym, oni się zawsze nawzajem napędzali. Sam Xavi kiedyś stwierdził w jednym z wywiadów (pamiętam to dobrze), że również bez Cristiano nie byłoby najlepszej wersji Messiego, bo Xavi widział z bliska, że ta rywalizacja w La Lidze z Ronaldo, Argentyńczyka napędzała, była jedną z przyczyn jego motywacji. A od czasu odejścia Cristiano do Juve, sam Messi także o tym powiedział - że było inaczej z Cristiano w jednej lidze i że go teraz brakuje. Z pewnością, da się to zauważyć. Obydwaj są piłkarzami najdłużej utrzymującymi się na topie, jeśli chodzi o rozgrywki klubowe, w historii piłki, a przecież równolegle, fantastycznie radzą sobie też w reprezentacjach narodowych (ich ekipy niemal zawsze zachodzą daleko, a same wygranie Mundialu - no cóż, to jest bardzo specyficzny turniej i ciężko go wygrać, kiedy są braki i wady w kolektywie, szczególnie dziś, kiedy piłka taktycznie jest o wiele bardziej skomplikowana niż za czasów Maradony czy Pele - fakt) ich świetna forma była stała przez wiele, wiele lat, tak samo wyniki. Z drugiej strony, istnieje między nimi wiele różnic. Ich kariery przebiegały zupełnie inaczej i dlatego każdy z nich inaczej się rozwinął pod względem piłkarskim.

Messi niemal całą karierę spędził w jednym miejscu, jednym klubie i wyraznie nie lubi zmieniać swojej strefy komfortu, ryzykować, ale dzięki temu, nasiąkł wielką filozofią piłkarską Barcelony, za mentorów miał geniuszy i dlatego został znakomicie dyktującym tempo gry, kreatywnym rozgrywającym. Messi zawsze miał charakter 10. Z kolei Cristiano przez całą swoją przygodę z piłką podejmuje wyzwania, zmienia kluby i otoczenie, nie boi się kompletnej zmiany okoliczności i naprawdę zaskakująco łatwo dostosowuje się do różnych lig, innego typu gry, co wcale nie jest proste i nie przychodzi z taką łatwością każdemu, wielkiemu piłkarzowi. Już mieliśmy takie przypadki w historii piłki, kiedy taka zmiana ligi kończyła wielkie kariery, właśnie dlatego, że wielcy piłkarze nie potrafili przystosować się do odmiennej charakterystyki gry w nowej lidze. Cristiano został też wychowany przez Fergusona, w ciężkiej, fizycznej lidze angielskiej, gdzie częściej kładło się nacisk głównie na wynik, a nie np. posiadanie piłki i to do dziś widać w grze Ronaldo. Ta jego niesamowita mentalność, głód zwycięstw i szybka droga do celu - wciąż charakteryzują jego grę. Jednocześnie owe częste zmiany lig, drużyn i środowiska piłkarskiego sprawiły, że Cristiano na pewno nie miał na pewnym etapie aż takiego spokoju w rozwoju jak Messi w idealnej (w tamtych czasach) Barcelonie, Portugalczyk nie miał szansy poznania aż tak wizjonerskiego podejścia do futbolu, jakiego nauczył się Messi w Barcelonie, także dlatego ich styl gry, naturalnie różni się. Cristiano miał zawsze duszę klasycznego, genialnego skrzydłowego i napadziora, a skrzydłowym był wybitnym, szczególnie za młodu, za swoich najlepszych lat w United i potem kilka w Realu, dopóki nogi nie odmówiły mu posłuszeństwa i do momentu zachorowania na tendinopatię kolan (czytałem o tym dokładnie), co zmusiło go do zejścia ze skrzydła. Niewielu młodych fanów dziś pamięta, że w United, Cristiano zmieniał skrzydła jak chciał, ale najczęściej, co ciekawe, wystawiany był na prawym skrzydle! Kiedy był młody, w United, miał też bardzo dobry drybling jak na tak wysokiego piłkarza (naturalnie, najlepszymi dryblerami są zawsze zawodnicy niscy - patrz Maradona i Messi - bo dzięki niższemu wzrostowi mają niżej osadzony środek ciężkości i inaczej działa na nich siła grawitacji), grał także naprawdę pięknie (Joga Bonito) za swojej młodości w United. I wówczas, to był taki okres, kiedy cechy gry Messiego i Crisa były chyba najbliżej siebie. Ale Ronaldo jest także piekielnie inteligentnym zawodnikiem (co widać właśnie po jego zdolności do przystosowywania się do gry w różnych ligach) i potem zmienił swój styl gry, ze względu na wiek, inne wymagania w Realu, w La Lidze, i wciąż tak ewoluuje. Ja jestem ciekaw jak zmieni swoją grę Messi, bo też będzie w końcu musiał, przed czasem nikt nie ucieknie i ten proces już się tak naprawdę zaczął u Argentyńczyka.

Podsumowując - dwie ikony piłki nożnej, które powinniśmy doceniać teraz, bo dopiero kiedy Messi i Cristiano zakończą kariery i odejdą na emeryturę, w pełni zrozumiemy jakie to były fenomeny i jeszcze za nimi zatęsknimy.

1

No i dokładnie, taka prawda. Ja też zawsze szanowałem obydwu - Messiego i Cristiano. To są absolutnie dwaj giganci piłki nożnej. Najbardziej nie cierpię jednak fanatyków z obydwu stron - fanów tylko Messiego czy Cristiano albo Barcy/Realu - którzy obsesyjnie ich porównują i umniejszają zasługi jednego albo drugiego z czystej nienawiści (fałszywie, ale skutecznie podsycanej przez media, szczególnie w przypadku Cristiano, bo Messi to był i jest raczej pupilek większości mediów) lub dlatego, że w swoim chorym myśleniu są przekonani, że pochwalenie jednego z tych piłkarzy, automatycznie oznacza obrazę dla drugiego, co jest kompletną bzdurą. To jest bardzo infantylne spojrzenie na epicą rywalizację tych dwóch wielkich zawodników, niestety taką żenującą postawę reprezentują nie tylko dzieci z gimnazjum (im niedojrzałość można jeszcze wybaczyć), ale także niektórzy dorośli fani Barcelony i Realu.

Tak czy siak, ja do nich nie należę, ja należę do tych, którzy doceniają obydwu, bo zdaję sobie sprawę z tego, jak trudne jest pozostawanie na szczycie prze tyle lat i robienie sezon za sezonem tego co oni już w piłce osiągnęli. Poza tym, oni się zawsze nawzajem napędzali. Sam Xavi kiedyś stwierdził w jednym z wywiadów (pamiętam to dobrze), że również bez Cristiano nie byłoby najlepszej wersji Messiego, bo Xavi widział z bliska, że ta rywalizacja w La Lidze z Ronaldo, Argentyńczyka napędzała, była jedną z przyczyn jego motywacji. A od czasu odejścia Cristiano do Juve, sam Messi także o tym powiedział - że było inaczej z Cristiano w jednej lidze i że go teraz brakuje. Z pewnością, da się to zauważyć. Obydwaj są piłkarzami najdłużej utrzymującymi się na topie, jeśli chodzi o rozgrywki klubowe, w historii piłki, a przecież równolegle, fantastycznie radzą sobie też w reprezentacjach narodowych (ich ekipy niemal zawsze zachodzą daleko, a same wygranie Mundialu - no cóż, to jest bardzo specyficzny turniej i ciężko go wygrać, kiedy są braki i wady w kolektywie, szczególnie dziś, kiedy piłka taktycznie jest o wiele bardziej skomplikowana niż za czasów Maradony czy Pele - fakt) ich świetna forma była stała przez wiele, wiele lat, tak samo wyniki. Z drugiej strony, istnieje między nimi wiele różnic. Ich kariery przebiegały zupełnie inaczej i dlatego każdy z nich inaczej się rozwinął pod względem piłkarskim.

Messi niemal całą karierę spędził w jednym miejscu, jednym klubie i wyraznie nie lubi zmieniać swojej strefy komfortu, ryzykować, ale dzięki temu, nasiąkł wielką filozofią piłkarską Barcelony, za mentorów miał geniuszy i dlatego został znakomicie dyktującym tempo gry, kreatywnym rozgrywającym. Messi zawsze miał charakter 10. Z kolei Cristiano przez całą swoją przygodę z piłką podejmuje wyzwania, zmienia kluby i otoczenie, nie boi się kompletnej zmiany okoliczności i naprawdę zaskakująco łatwo dostosowuje się do różnych lig, innego typu gry, co wcale nie jest proste i nie przychodzi z taką łatwością każdemu, wielkiemu piłkarzowi. Już mieliśmy takie przypadki w historii piłki, kiedy taka zmiana ligi kończyła wielkie kariery, właśnie dlatego, że wielcy piłkarze nie potrafili przystosować się do odmiennej charakterystyki gry w nowej lidze. Cristiano został też wychowany przez Fergusona, w ciężkiej, fizycznej lidze angielskiej, gdzie częściej kładło się nacisk głównie na wynik, a nie np. posiadanie piłki i to do dziś widać w grze Ronaldo. Ta jego niesamowita mentalność, głód zwycięstw i szybka droga do celu - wciąż charakteryzują jego grę. Jednocześnie owe częste zmiany lig, drużyn i środowiska piłkarskiego sprawiły, że Cristiano na pewno nie miał na pewnym etapie aż takiego spokoju w rozwoju jak Messi w idealnej (w tamtych czasach) Barcelonie, Portugalczyk nie miał szansy poznania aż tak wizjonerskiego podejścia do futbolu, jakiego nauczył się Messi w Barcelonie, także dlatego ich styl gry, naturalnie różni się. Cristiano miał zawsze duszę klasycznego, genialnego skrzydłowego i napadziora, a skrzydłowym był wybitnym, szczególnie za młodu, za swoich najlepszych lat w United i potem kilka w Realu, dopóki nogi nie odmówiły mu posłuszeństwa i do momentu zachorowania na tendinopatię kolan (czytałem o tym dokładnie), co zmusiło go do zejścia ze skrzydła. Niewielu młodych fanów dziś pamięta, że w United, Cristiano zmieniał skrzydła jak chciał, ale najczęściej, co ciekawe, wystawiany był na prawym skrzydle! Kiedy był młody, w United, miał też bardzo dobry drybling jak na tak wysokiego piłkarza (naturalnie, najlepszymi dryblerami są zawsze zawodnicy niscy - patrz Maradona i Messi - bo dzięki niższemu wzrostowi mają niżej osadzony środek ciężkości i inaczej działa na nich siła grawitacji), grał także naprawdę pięknie (Joga Bonito) za swojej młodości w United. I wówczas, to był taki okres, kiedy cechy gry Messiego i Crisa były chyba najbliżej siebie. Ale Ronaldo jest także piekielnie inteligentnym zawodnikiem (co widać właśnie po jego zdolności do przystosowywania się do gry w różnych ligach) i potem zmienił swój styl gry, ze względu na wiek, inne wymagania w Realu, w La Lidze, i wciąż tak ewoluuje. Ja jestem ciekaw jak zmieni swoją grę Messi, bo też będzie w końcu musiał, przed czasem nikt nie ucieknie i ten proces już się tak naprawdę zaczął u Argentyńczyka.

Podsumowując - dwie ikony piłki nożnej, które powinniśmy doceniać teraz, bo tak jak tu mówi Pjanić, dopiero kiedy Messi i Cristiano zakończą kariery i odejdą na emeryturę, w pełni zrozumiemy jakie to były fenomeny i jeszcze za nimi zatęsknimy.

0

@totalcrack Masakra to jest twoje dziecinne populizowanie. Oczywście, że to uwzględnił, bo oni tam wszystko analizowali, ''geniuszu''. To jest podstawa, żeby zobaczyć ile wnosi do kasy klubu Messi i ile nie wpłynie, gdyby odszedł. Oni cały budżet analizowali i widzieli faktury na własne oczy, a ty wypisujesz farmazony w Internecie i niczego nie widziałeś ani nie znasz się na działaniu klubu piłkarskiego. Ty niczego nie musisz tłumaczyć, bo to jest jasne : Messi nie przynosi więcej klubowi, niż idzie na całe jego utrzymanie, szczególnie teraz. To wynika jasno z raportu i o tym mówią ludzie, którzy mają wgląd w ten raport, a oni wiedzią dokładnie o czym mówią, nie ty. Nie bądz śmieszny. Tak, te wszystkie rzeczy, o których wspomniałeś sprzedają się lepiej z nazwiskiem Messiego, ale budżet to coś o wiele bardziej skomplikowanego i nie, sam marketing z Messiego nie bilansuje długów ani całych finansów klubu. To jest jasne jak słońce, jeżeli ktoś wczytywał się w te wszystkie oficjalne analizy na temat sytuacji ekonomicznej klubu. Wszyscy eksperci, którzy znają się na pieniądzach w świecie piłki i na mechanizmach, które tym światem rządzą, mówią to samo : sprzedaż Messiego wyjdzie na plus Barcelonie. Szczególnie teraz. Największe korporacje i marki sponsorujące Barcę, sponsorują cały klub, a nie tylko Messiego. A Barcelona jest marką samą w sobie i oni tu zostaną, bo mają umowę z klubem, a nie samym Messim. Pójdą tylko ci związani bezpośrednim kontraktem na wyłączność z Messim, a to są mniej ważni sponsorzy, takie są fakty. Ja wierzę ludziom ze świata piłki, którzy znają się na rzeczy w szczegółach, a nie jakiemuś anonimowemu gościowi z Polski, z internetu.

14

'' Nie powiedziałem, że Messi musiał odejść tamtego lata. Powiedziałem, że pod względem finansowym, patrząc tylko na liczby, finanse klubu byłyby dziś w lepszym stanie, ponieważ w tym przypadku mówimy o najwyższych zarobkach na świecie. '' i ''Mówiłem tylko o liczbach, nic więcej. Źle zinterpretowano moje słowa. To oczywiste, że pod względem finansowym odejście Messiego byłoby dobre dla klubu. '' - czyli powtórzył to samo, bo to prawda. Dodał jedynie tyle, że nie było w tym jakiejś osobistej animozji ani sugestii, że Messi powinien odejść. Tylko tyle, że jego odejście odciążyłoby budżet. I każdy, kto ma trochę mózgu, inaczej tego nie odebrał, tylko właśnie tak. On mówił tylko i wyłącznie o tej kwestii z perspektywy budżetu i ma rację, koniec kropka.

Powtarzam : to on ma dokładny wgląd w sytuację finansową Barcelony, nie dzieci z fcbarca.com. Już o tym pisałem. Żaden klub poza Barcą, nie wydawał na same zarobki piłkarzy ponad 70% budżetu, to jest szaleństwo, tak się nie prowadzi żadnej firmy, że ponad 70% całego budżetu idzie na pensje wąskiej grupy pracowników (bo samych piłkarzy). Dlatego jesteśmy w sytuacji jakiej jesteśmy, to nie sam Covid czy przekręty Barto. To się dzieje już od dawna, właśnie poprzez rozpieszczanie bez granic, zawodników. I żadne przychody z marketingu, nawet z reklam z udziałem Messiego, nie pokryją takich absurdalnych wydatków. Te problemy Barcy się zaczęły na długo przed Covidem i już wówczas, pieniądze z Messiego nie wystarczały żeby zbilansować budżet, przecież to czarno na białym widać w tym finansowym raporcie, który już był publicznie analizowany. Cenię Messiego za grę i to co dał temu klubowi, ale to nie oznacza, że mam zaprzeczać faktom i rzeczywistości. Messi odciąży budżet znacząco, jeśli odejdzie. I nawet Balague mówił o tym ostatnio, na swoim kanale youtube : że w głębi duszy wie o tym sam Laporta, tylko nie może tego publicznie powiedzieć, właśnie przez takie histeryczne reakcje jak ta, która zmusiła Tusquetsa do przeprosin. Żenada, żyjemy w czasach, kiedy trzeba przepraszać za mówienie o faktach.

Główni sponsorzy zostaną na bank, bo sponsorują klub, a nie jednego zawodnika (jak można tego nie rozumieć?). Odejdą tylko ci, związani tylko i wyłącznie z Messim, a to są sponsorzy o mniejszym znaczeniu.

0

@mr_robot Co za bzdura. Sponsorzy nie uciekną, na pewno nie ci najwięksi, bo sponsorzy sponsorują całą Barcelonę,a nie tylko Messiego. A facet powiedział prawdę, bo patrząc na finanse - to jest prawda. I tutaj powtórzył w zasadzie to samo. Teraz jednak wie, że nie wolno nawet sugerować, że Messi może odciążyć budżet, bo zaraz stado ogarniętych amokiem i fanatyzmem hien, się na niego rzuci.

2

Sporo rozsądnych odpowiedzi tu padło, ale także, niestety, dużo pod publiczkę. Szczególnie podobały mi się odpowiedzi na pytania o zaangażowanie polityczne czy o relacje z Realem i Perezem - to są odpowiedzi dojrzałego człowieka z klasą, a nie ślepa nienawiść do każdego, kto myśli inaczej czy do największych oponentów w lidze.

To co mi się natomiast nie podoba, to publiczne pudrowanie pewnych bolesnych prawd, to są zwyczajnie populistyczne zagrania. Jak negowanie faktu, że jednak on też swego czasu rozpuścił piłkarzy z tymi kosmicznymi zarobkami. Bo tak było, trzeba to sobie powiedzieć otwarcie, żeby zrozumieć ten błąd i już go nie popełnić. Super, że w tych latach największych sukcesów piłkarze grali genialnie i wszystko wygrywali, ale wszędzie jest jakiś umiar, powinien być. Te podwyżki i bonusy mogły być niższe, a wówczas roszczenia finansowe niektórych zawodników nie rosłyby co roku i klub mógł być dziś w trochę lepszym położeniu. Jakoś Perez potrafił to zrobić - określił drabinkę płacową dawno temu i twardo się jej trzymał. To mi się naprawdę podoba, za to akurat bardzo szanuję Pereza - to się właśnie nazywa dalekowzroczna, dobra strategia zarządzania klubowymi finansami. A nie wydawanie lekką ręką bajońskich kwot na pensje, bez ograniczeń. Przecież jest to faktem, opisywanym przez wiele mediów na całym świecie od dłuższego czasu (dlatego też w ogóle tu padło takie pytanie, o rozpieszczanie zawodników), że tylko Barcelona była klubem, który wydawał na same pensje piłkarzy ponad 70% budżetu. I ta tendencja się niestety zaczęła za kadencji Laporty - płacenia zawodnikom coraz więcej i więcej. Tego żadne przychody marketingowe, na dłuższą metę, nie zrównoważą, to jest nieodpowiedzialne i czas to pokazał. Żadna firma nie jest tak zarządzana, że ponad 70% całego budżetu idzie na pensje, w dodatku tylko wąskiej grupy pracowników (bo samych piłkarzy).

Także są fajne rzeczy w tym wywiadzie, ale też nie obeszło się bez wybielających sytuację kłamstewek i grania pod publiczkę. No ale, taka jest każda kampania wyborcza i polityka.

0

@Paulinho1912 Fakt, w Paryżu, od kilku lat, jest bardzo nieprzyjemnie, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo/protesty itd., ale poziom życia jest wciąż znacznie lepszy niż w Manchesterze. Dodatkowo, Messi ze swoimi możliwościami finansowymi i sławą (która pomaga w wielu aspektach życiowych) aż tak by tego nie odczuł. Go stać na najlepszą ochronę dla rodziny, szkoły prywatne dla dzieci, gdzie tacy podejrzani ludzie nie mają nawet jak wejść, a już jakby sytuacja była naprawdę zła, to go stać na to, żeby odsyłać Antonelę z dziećmi gdzieś poza Paryż, gdzie będzie bezpieczniej itd. Żle by mu na pewno nie było, bo on nie jest zwykłym zjadaczem chleba ;)

0

@gaq Dobre , dobre :D

11

@Remi1899 Błagam cię,nie zaklinaj rzeczywistości. Liga francuska to najsłabsza liga ze wszystkich pięciu topowych lig Europy. La Liga jest najlepsza technicznie i zawsze była, EPL rządzi jeśli chodzi o konkurencyjność i fizyczność, liga niemiecka to solidna liga gdzie liczy się ciężka praca i organizacja (jak to u Niemców), w Serie A bardzo liczy się taktyczne przygotowanie, głównie defensywa i też wcale nie jest łatwo,szczególnie napastnikom, bo tam w ogóle drużyny grają bardzo defensywnie, a Juve też juz od pewnego czasu ma tam sporą konkurencję - młoda Atlanta, Inter. Co ma liga francuska? PSG nie ma tam żadnej, realnej konkurencji, liga jest słaba fizycznie. I zdaje sobie z tego sprawę każdy, kto chociaż odrobinę się zna na piłce.

0

No i dokładnie, ja te same argumenty podawałem już jakiś czas temu. Pisałem, że jak dla mnie, jeśli Messi odejdzie, to do PSG, a nie City. Przede wszystkim dlatego, że naprawdę, nawet Messi nie oszuka czasu, a widać że czas też mu się już daje we znaki i w bardzo fizycznej EPL, to obecny, coraz częściej człapiący Messi, nie będzie raczej żadnym rozwiązaniem problemów City, sam Messi może też nie być zadowolony. Plus, dochodzi zdanie rodziny, z którym wiemy, że Messi bardzo się liczy. Sam Messi powiedział w tym wywiadzie, którego udzielił po całym ostatnim zamieszaniu z jego ''odejściem'', że dzieci nie chciały opuszczać Barcelony i płakały, więc dla mnie też logiczne, że tutaj zdanie Antoneli się będzie bardzo liczyć (która może jakoś przekonać dzieci). A jest pewne, że Antonela będzie wolała mieszkać w Paryżu, a nie w Manchesterze. City ma oczywiście wciąż potężny atut jakim jest Pep, do którego Messi ma słabość, także zobaczymy jak to się skończy.

0

@JarekS Ci, którzy regularnie czytali różne niezależne zrodła o sytuacji finansowej Barcelony, a nie tylko propagandę Mundo Deportivo czy Sportu, od dawna wiedzą, że sytuacja finansowa Barcelony jest dramatyczna.

1

@jacenty82 Messi marketingowo nie przynosi i nie przynosił takich pieniędzy, żeby zrównoważyć cały budżet, bo to już widać czarno na białym po całej finansowej sytuacji klubu. Która była już bardzo zła, jeszcze przed epidemią korony. I wówczas dochody za Messiego też tego nie równoważyły. To jest wszystko trochę bardziej skomplikowane. Tusquets wie co mówi, bo to on się finansami Barcelony zajmuje, a nie użytkownicy fcbarca.com.

0

Tę kwotę to raczej trzeba brać z bardzo dużym dystansem... Ludzie piłki (tak, taki Laporta także) bardzo lubią rozpuszczać tego typu podkoloryzowane historie, bo to zawsze podbija zainteresowanie (klubem - Barceloną - tak, nawet jeżeli mówimy o historiach niedoszłych transferów, w mediach takie historie zwiększają zainteresowanie klubami, które były stronami w negocjacjach, tym kandydatem, piłkarzem czyli Messim itd) - a o to też zazwyczaj chodzi. Czytałem niedawno fascynującą książkę o strategiach reklamy, PR-u w wielkim sporcie, w tym - w piłce, i takie zagrania były tam opisane. Im bardziej niewiarygodna kwota, tym bardziej taka plotka ma ''wzięcie''. Także nawet jeśli jest prawdą, że Inter był zainteresowany, kwota mogła być duża, ale na pewno nie taka. Poza tym, wstępne kwoty, którymi się operuje na początku negocjacji zawsze są wielkie, ale wiadomo, że nie będą to kwoty realne, czyli końcowe. Bo w negocjacjach zawsze o to chodzi - żeby z dużej kwoty zejść jak najniżej i finalnie zapłacić mniej. Także Inter i tak nigdy nie miał w planach zapłacenia takiej kwoty. To jest jasne dla każdego, kto jest chociaż odrobinę rozgarnięty.

0

No i super, chłopina się rozkręca, oby tak dobrze było dalej !

4

No Pique tu przypomnial swoją krótką karierę w United, gdzie kumplował się mocno z Cristiano (pamiętam, że zawsze trzymali się razem tam - wiem, bo chociaż kibicowałem Barcelonie, to jeśli chodzi o EPL zawsze bliżej śledziłem losy United i Arsenalu; nie tak dawno temu mówił też o tym jakiś zawodnik United z ich ówczesnej młodzieżówki i potem rezerw, który w autobusie ponoć zawsze siedział z Cristiano i Pique). Zresztą, taka ciekawostka - Pique z Ronaldo kumpluje się do dziś, oczywiście nie widują się tak często jak wtedy, gdy grali w jednej drużynie, ale znana jest wypowiedz Pique o Ronaldo sprzed kilku lat, kiedy powiedział to, cytuję : '' Znam Cristiano prywatnie bardzo dobrze i mogę wam powiedzieć, że to bardzo fajny i przyjacielski gość. Jego wizerunek publiczny zupełnie nie ma nic wspólnego z tym, jaki Ronaldo jest naprawdę. To maska ochronna''. W każdym razie, fajnie, że Pique przypomniał tu Sir Alexa (fantastyczny lider i menadżer). Niby to było tak niedawno, kiedy Pique był z Cristiano w Manchesterze, a jednak jak człowiek policzy, to już kilkanaście lat minęło! Strasznie szybko ten czas leci, a im człowiek starszy, tym szybciej, niestety.

1

@Mroziu xD Grający prezydent, no, tego jeszcze nie widzieliśmy !

7

Ja nie wiem co tak niektórzy narzekają tu na Rivaldo. ''Barceloński Butragueno''?? Gdzie? Akurat Rivaldo często wypowiada się bardzo trafnie i rzeczowo, tak jak tutaj. A Butragueno to jest komediant, pierniczy takie farmazony (rzadziej uda mu się coś dobrego powiedzieć), że ręce opadają, i ta jego wieczna formułka pod tytułem : ''zasłużyliśmy na zwycięstwo''. xD

1

@Guffi Cóż, to nie wina rządu, że ten klub rozdawał lekkomyślnie bajońskie sumy piłkarzom (Barcelona jest jedynym klubem, gdzie na pensje dla samych piłkarzy szło ponad 70% całego budżetu). Rząd to się musi zajmować pomocą dla przedsiębiorców i zwykłych podatników w Hiszpanii, w pierwszej kolejności, żeby cała gospodarka kraju się nie załamała. Jeśli chodzi Ci o szeregowych pracowników Barcelony, to są oni zabezpieczeni chociażby dzięki tym obniżkom pensji piłkarzy i sztabu. Przecież po to są te obniżki, żeby można było zapłacić pracownikom niższego szczebla i żeby jakoś klub mógł funkcjonować. Każdy klub piłkarski musi sobie teraz jakoś radzić. Trzeba było zarządzać lepiej swoimi finansami. Do tego wychodzi tu trochę hipokryzji, przynajmniej niektórych ludzi z Barcy (głównie tych bardzo zaangażowanych politycznie, a chyba wiesz, że są w Barcelonie tacy), którzy przy każdej nadarzającej się okazji lubią psioczyć na rządową centralę w Madrycie - jaki to ten rząd okropny, jak zwalcza niepodległość Katalonii (co jest bzdurą, Katalończycy mają najwięcej praw spośród chyba wszystkich mniejszości w Europie, jeśli nie na świecie), no ale jak po pieniążki,to nagle rząd cacy i mają dawać kasę, tak? :) Niestety, to jest hipokryzja. Kibicuję temu klubowi już całe wieki, od bardzo dawna, ale takie zachowania mnie wkurzają po prostu.

1

Ach, The Sun... najgorszy szmatławiec na świecie. To na pewno się sprawdzi! Nawet gdyby Chelsea faktycznie chciała sprowadzić Messiego, skończy się właśnie na tym - na chęciach.

1

No i szacun dla trenera oraz wszystkich sztabowców i piłkarzy, którzy bez problemu zgodzili się na obniżkę wynagrodzeń czy przełożenie wypłat. Teraz jasno widać, kto naprawdę kocha ten klub, a komu zależy tylko na trofeach czy pieniądzach...

1

@don'T.R.I.P.e To, że profesjonalny sport niszczy zdrowie to oczywista oczywistość. Tyle lat fizycznego wykorzystywania organizmu, na najwyższych obrotach, musi mieć swoją cenę. Jak dla mnie, to jeszcze więcej powinno się mówić teraz w piłce nożnej o niebezpiecznych uszkodzeniach mózgu (porażeniach, wstrząsach, pękaniu naczyń), wynikających ze strzelania goli głową albo walki głową o piłkę. We wszystkich sportach był to temat tabu, ale na szczęście niedawno, to tabu zostało przełamane chociażby w futbolu amerykańskim, ogólnie za sprawą przypadku Aarona Hernandeza. Zaczęła się poważna dyskusja na temat całej tej gry, bezpieczeństwa i zdrowia graczy. Piłka też musi podjąć ten ważny temat, już od kilku lat są głosy, że granie głową trzeba wziąć pod lupę, bo badania, konkretne przypadki jasno udowadniają, że to jest bardzo niebezpieczny element także piłki nożnej. Przez bardzo mocne odbjanie piłki głową w mózgu nawarstwiają się mikropęknięcia - naczyń krwionośnych i całych struktur neuronowych, w rezultacie, szczególnie na starość, coraz więcej byłych piłkarzy cierpi na zmiany osobowości, demencję, parkinsona, chorobę Alzheimer'a. Uszkodzenia mózgu są bezpośrednią przyczyną albo znacznie zwiększają ryzyko wystąpienia tych schorzeń/chorób. Właśnie wczoraj czytałem bardzo dobry artykuł na ten temat, autorstwa światowej sławy naukowców, którzy biją na alarm. Piłka nożna może się obejść bez gry głową, przynajmniej trzeba się zastanowić nad ograniczeniem gry głową. Bo potem ci piłkarze kiedy kończą kariery, zostają inwalidami (oglądałem w tamtym roku film dokumentalny o jednym z większych piłkarzy z ligi angielskiej, który zaczynał w latach 70, a na emeryturze szybko zaczął cierpieć na zaniki pamięci, drżenie rąk itd, w końcu zapomniał zupełnie kim jest, nie poznawał rodziny; kilka lat temu zrobili mu badania i się okazało, że ma mnóstwo mikrouszkodzeń mózgu, które wg. lekarzy były bezpośrednią przyczyną jego dolegliwości). A zdrowie i życie liczy się najbardziej, w końcu to też są ludzie i mają rodziny. W każdym razie polecam poczytać sobie o tym problemie, bo piłka nożna będzie się na pewno z nim mierzyć.

1

Niestety, a patrząc z innego punktu widzenia, może ''stety'', Maradona był tak zwanym geniuszem z demonami. Z jednej strony miał wielką charyzmę i dominujący charakter lidera, który inspirował na boisku całą drużynę, a z drugiej strony, gorący temperament Diego (w dużej mierze ukształtownay przez ciężkie przeżycia w dzieciństwie) był powodem bójek na boisku czy innych, licznych kłopotów Argentyńczyka. Dzisiaj trochę podobnie jest z Cristiano Ronaldo - też geniusz z demonami, też ciężkie dzieciństwo z ojcem weteranem- pijakiem. I chociaż uwielbiam Messiego za grę, to dla mnie tak generalnie, zawsze bardziej fascynujące były właśnie takie ''problematyczne'', wielkie jednostki, geniusze z demonami jak Maradona czy Cristiano. Po prostu ich historia jest o wiele bardziej interesująca, obfitująca w więcej przeciwności losu niż historia Messiego. Historia Messiego jest zwyczajnie nudna. Ot, genialne pod względem gry w piłkę dziecko, które urodziło się w niezamożnej rodzinie (ale jednak bogatszej niż np. rodzina Cristiano czy Diego, bo ojciec Messiego zawsze miał stałą pracę, chociaż nie zarabiał dużo) miało problemy ze wzrostem i było zamknięte w sobie, ale chłopca zauważyła Barcelona, wzięła pod swoje skrzydła, pomogła mu się piłkarsko rozwinąć, chłopiec stał się jeszcze większym geniuszem i wygrywał niemal wszystko jak leci, koniec historii. Życie osobiste i profesjonalna kariera Maradony czy Cristiano obfitowała/obfituje w znacznie więcej tragedii, zwrotów akcji itd. Pamiętam wypowiedz jakiegoś wielkiego producenta filmowego z Hollywood, który kilka lat temu w wywiadzie wyraził przekonanie, że gdyby wielki reżyser chciał robić teraz lub w niedalekiej przyszłości film o jednym z największych sportowców świata, to z pewnością wybrałby Cristiano Ronaldo, bo nie dość że to oczywiście wielki sportowiec, to w dodatku w jego życiu jest dużo dramatyzmu, różnych wydarzeń, a kino/film to jest dramat.

Tak czy siak, Maradona to była fascynująca postać, tylko zamiast skandalizujących, sztampowych nagłówków typu ''Diego znowu naćpany'', trzeba poczytać sobie dokładniejsze, dobrze napisane biografie El Diego. Wtedy człowiek sobie uświadamia jakie to było pokręcone, niesamowite życie.

0

@TorSeV Właśnie tak oględnie to wyjaśniłem, w komentarzu poniżej. Odpowiedz brzmi : bardzo zle zaplanowany budżet, uleganie zachciankom piłkarzy. Nawet Real ma od lat drabinkę płacową, ustaloną raz i niezmienną. A Barca wydawała ponad 70% całego budżetu na pensje samych piłkarzy. Przecież to jest chore.

2

No i to są właśnie skutki wieloletniej, tragicznie złej polityki finansowej tego klubu. I to nie tylko samego Barto, to się działo już od dawna. Jakieś przekręty przy transferach, unikanie podatków, a piłkarzom się płaciło bajońskie sumy - przecież Barcelona to jedyny klub w Hiszpanii, ale też chyba w ogóle (z tego co pamiętam z artykułów, które czytałem i podcastów, których słuchałem), który na same zarobki piłkarzy wydawał ponad 70% swojego budżetu (Balague też o tym ostatnio przypominał, zresztą po raz któryś). Teraz najlepiej widać, że te wieloletnie sukcesy, taśmowe wygrywanie ligi, inne trofea miały jednak swoją konkretną cenę. Samo utrzymanie takiego Messiego kosztowało ten klub niewyobrażalną kupę kasy, a on podwyżki czy jakieś bonusy dostawał regularnie. Ja wiem, że Messi, Iniesta, Xavi, całe to złote pokolenie, w szczycie formy, dało nam historyczną dominację, ale teraz się dopiero realnie okazuje, że nie za darmo. Nawet jeżeli przynosili też zyski marketingowe z drugiej strony, widać, że to nie zrównoważyło wcale wydatków, aż tak nie pomogło zbilansować budżetu. Oczywiście to nie sam koszt pensji zawodników, tylko jeszcze pomyłki transferowe itd. - ale to jest wliczone w ryzyko zawodowe, każdy klub się myli z transferami. Nic nie zmieni faktu, ze zle planowano te wydatki na samych piłkarzy, trzeba było mieć przynajmniej drabinkę płacową tak jak ma Perez w Realu - i jej się trzyma od lat. Plus dochodzą te jakieś przekręty podatkowe i ciemne sprawki chociażby przy okazji transferu Neymara. O tej sprawie to już od dawna wiadomo. I to się tak latami nazbierało.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: