FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
11
Jak drzewo bez korzeni, człowiek bez przeszłości, tak Duma Katalonii nie może istnieć bez historii:
25 kwietnia 1901 r. Bartomeu Terradas i Brutau został drugim w kolejności prezydentem FC Barcelony, zastępując na tym stanowisku Waltera Wilda. Terradas, były pomocnik i aż do tamtej chwili skarbnik organizacji jest pierwszym w historii katalońskim prezydentem Dumy Katalonii. To właśnie Terradas poszukał właściwego miejsca aby drużyna mogła rozgrywać swoje mecze po opuszczeniu boiska przy hotelu Casanovas. Terradas znalazł odpowiednią działke w pobliżu domu Can Sabadell, usytuowaną przy skrzyżowaniu ulic Horta i Pinar del Rio, przy Guinardo. W tym rejonie futbol był już zakorzeniony dzięki takim klubom jak Iberia i Catalonia FC. Założył je i kierował nimi Ricardo Cabot, który w 1921 r. został jednym z dyrektorów Blaugrany. Bartomeu Terradas był jednym z najbardziej utalentowanych prezydentów w historii FC Barcelony. Podczas swojej kadencji, Bartomeu walnie przyczynił się do powstania Katalońskiego Związku Piłki Nożnej, który skupiał ówcześnie wszystkie kluby z regionu katalońskiego z wyjątkiem Espanyolu i Internacionalu. Zespoły te dołączyły do katalońskiej organizacji dopiero później. To właśnie za rządów Bartomeu Terradesa powstała pierwsza Komisja Sportowa Klubu, w skład której wchodzili Gamper, Meyer i Widerkehr. Wtedy też zostały utworzone druga i trzecia drużyna Blaugrany.
@Monix10
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Symson
@Sensible
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
45
Gdyby żył, wszyscy składalibyśmy mu życzenia i za wszystko dziękowali. Kochani cules dzisiaj przypada 76 rocznica urodzin Ś.P. Johannesa Hendrika Cruijffa. Pochylmy się w zadumie ku czci ikony futbolu i wielkiej legendy FC Barcelony…
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Monix10
@Symson
@Sensible
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
0
@Symson Ciekawie to ująłeś, tak oryginalnie :) Ja jednak byłem kompletnie załamany(jak to już napisałem) gdyż ,,nasza" Barcunia zdecydowanie zasłużyła na awans do finału LM, ba! według mnie zasłużyła nawet na triumf w tych rozgrywkach...
23
Mija dokładnie 11 lat od smutnego pożegnania Guardioli…
24 kwietnia 2012 r. FC Barcelona zremisowała na Camp Nou 2:2 z Chelsea FC w rewanżowym spotkaniu półfinału Ligi Mistrzów i w efekcie odpadła z rozgrywek. Barça odrobiła stratę z pierwszego meczu w Londynie za sprawą gola Busquetsa w 35 minucie. Dwie minuty później czerwoną kartke otrzymał John Terry a w 43 minucie Iniesta podwyższył wynik spotkania. Wydawało się że nikt i nic nie może odebrać Katalończykom awansu, lecz chwila nieuwagi w doliczonym czasie pierwszej połowy kosztowała bramke strzelona przez Ramiresa. Podopieczni Guardioli ruszyli do ataku od samego początku drugiej połowy i już w 49 minucie wywalczyli rzut karny po faulu Drogby na Fabregasie. Do piłki podszedł Messi i… jego strzał wylądował na spojeniu słupka z poprzeczką. Ewentualny gol byłby 15 trafieniem Argentyńczyka w tamtej edycji Ligi Mistrzów, czym pobiłby rekord goli w jednej edycji Pucharu Europy. Jednak w głowach piłkarzy i wszystkich cules nie było myśli o żadnych rekordach tylko o strzeleniu choćby jeszcze jednego gola. Cała druga połowa była biciem głową w mur w wykonaniu Blaugrany i rozpaczliwą ale skuteczną obroną ,,The Blues”. W jednej z ostatnich akcji meczu, do wybitej na środek boiska piłki dopadł Fernando Torres i nie atakowany pobiegł w pole karne Barçy, mijając bramkarza i doprowadzając do remisu a przy okazji do rozpaczy nas wszystkich cules. Do dzisiaj nie mogę pojąć jak można było zmarnować taką okazje na finał a być może i na triumf w Lidze Mistrzów, mając takiego trenera i takich zawodników jak Puyol, Pique, Xavi, Iniesta czy wreszcie Messii? A propos Messiego, to przez ten niewykorzystany karny byłem na niego tak wściekły jak nigdy! Zresztą w ogóle po tym meczu to bite 3 dni nie mogłem pracować, jeść ani spać normalnie. To był jakiś koszmar…
@Monix10
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Symson
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj
9
Tak oto rządził Josep Lluis Nuñez:
24 kwietnia 2000 r. FC Barcelona oddała walkowerem rewanżowy mecz półfinału Pucharu Króla z Atletico Madryt. Już 10 dni wcześniej istniało niebezpieczeństwo iż grający w klubie Holendrzy zostaną powołani do reprezentacji, która miała równolegle odbywać zgrupowanie. Hiszpańska federacja czekała jednak na oficjalne potwierdzenie. Wtedy było już jednak za późno na przełożenie meczu Copa del Rey. Mimo to organizator rozgrywek uważał, że winą Blaugrany było używanie zaledwie 20 licencji zawodniczych(w tym wiecznie kontuzjowanego Amunike), choć do dyspozycji było ich aż 25. Poza tym kalendarz znany był już teoretycznie w lipcu poprzedniego roku. Co więcej, według organizacji spełniony został warunek iż zawodnicy powinni trafić do kadry na 48 godzin przed meczem. Blaugrana miała odpowiedź na takie argumenty- nie chciała zgłaszać więcej piłkarzy z Barçy B, aby mogli oni również grać dla rezerw, w lipcu nie było wiadomo kto zagra w półfinałach i kto zostanie powołany do reprezentacji a trener Van Gaal nie chciał aby Holendrzy rozegrali aż 4 spotkania w osiem dni, co było wbrew zdrowemu rozsądkowi. Liczono że trener reprezentacji Frank Rijkaard zrezygnuje z powołania kadrowiczów, tak jak miało to miejsce w przypadku spotkania na stulecie klubu ale wtedy decyzje podjął sponsor Holendrów i Barçy, firma Nike. Na Camp Nou przed około tysiącem widzów pojawiło się więc dziesięciu zdrowych piłkarzy i rezerwowy bramkarz Arnau, lecz Duma Katalonii zrezygnowała z gry z Atletico. Drużyna z Madrytu zwyciężyła walkowerem a FC Barcelone wykluczono z kolejnej edycji Pucharu Króla. W lipcu cofnięto jednak tą drugą decyzje i Blaugrana wystartowała w kolejnych rozgrywkach. Jak widzimy, za czasów Nuñeza też się ,,działo” a przypomne tylko że Josep Lluis Núñez dnia 21 października 2014 r. wraz z synem został skazany na 2,5 roku więzienia za korupcję na pracowniku Urzędu Skarbowego oraz otrzymał wraz z nim zakaz pełnienia funkcji publicznych przez najbliższych 7 lat oraz 1,5 miliona euro grzywny.
@Pawel13sz
@Symson
@Lionel_Messi10
@Monix10
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj
7
@FCBparasiempre
Jest noc, z 12. na 13. lipca 1936 roku. Nikomu nie wydaje się realne, by postanowienia traktatu wersalskiego mogły zostać złamane, a nowy kanclerz Rzeszy niemieckiej zdołał pogrążyć cały świat w chaosie wojny. A jednak tak właśnie się stanie. Nim jednak to wszystko się wydarzy, Hiszpania sama przeleje swoją krew. Jest poranek, 13. lipca 1936 roku. José Calvo Sotelo, były minister finansów w rządzie generała Primo de Rivery, zostaje zamordowany strzałem w tył głowy. Iskra pada na proch i ogień wojny domowej ogarnia cały kraj. Nim się wypali, upłyną trzy lata. Gdy wybucha wojna wszystko schodzi na drugi plan. Szybko jednak okazuje się, że mimo strachu i śmierci panujących wokół trzeba starać się żyć dalej. Pracować, jeść, spać, kochać. I grać w piłkę. Kiedy Hiszpanią zawładnęła wojna domowa futbol nie zniknął z mapy kraju. Stał się za to czymś innym, niż był wcześniej. Teraz nie jest już tylko rozrywką, jest formą oporu przed wojenną rzeczywistością, namiastką normalności. Czasem staje się też orężem. 19. kwietnia 1936 roku, Bilbao świętuje. Właśnie zakończyła się ostatnia kolejka ligowego sezonu, która ostatecznie ukoronowała Athletic jako mistrza Hiszpanii. Już niebawem nadejdzie lato i trzeba będzie pomyśleć o wzmocnieniach, które pomogą budować potęgę baskijskiego futbolu w następnym roku. Planowane transfery nigdy jednak nie będą miały miejsca. Nadejdzie lipiec i kula przeszywająca czaszkę José Calvo Sotelo odmieni kraj. W Kraju Basków już od lat działa nieoficjalna reprezentacja nieistniejącego państwa: Selección Norte, reprezentacja północna. Gdy wybucha wojna pierwszy w historii lehendakari, José Antonio Aguirre, sięga po nią, by wykorzystać ją jako broń w trwającym konflikcie. Aguirre jest nie tylko pierwszym sekretarzem Kraju Basków, to także były zawodnik aktualnego mistrza Hiszpanii – Athleticu. Zmienia Selección Norte na Selección de Euzkadi, reprezentację Kraju Basków. Na pierwszy rzut oka niewielka zmiana w rzeczywistości oznacza wiele. Aguirre daje jasny znak do czego dąży: wspierając Republikę marzy o utworzeniu państwa baskijskiego. Aguirre powołuje do życia Selección de Euzkadi i jednym skinieniem dłoni posyła ją w świat. Zadanie piłkarzy? Grać by zebrać środki, które zostaną przekazane stronie republikańskiej.
Gregorio Blasco, Rafael Eguskiza, Serafín Aedo, Pedro Areso, Pablo Barcos, Lonardo Cilaurren, José Muguerza, Pedro Regueiro, Roberto Echevarría, Ángel Zubieta, Sabino Aguirre, Enrique Larrinaga, José Iraragorri, Emilín Alonso, Isidoro Lángara, Luis Regueiro, Chirri, José Manuel Urquiola i Guillermo Gorostiza. Dziewiętnastu zawodników, reprezentacja Kraju Basków. Selección de Euzkadi w większości tworzą zawodnicy Athleticu Bilbao, jednak dołączają do nich także piłkarze z innych klubów. Z Madrytu Emilín Alonso i Luis Regueiro, z bratniego Athletic de Madrid: José Manuel Urquiola, z Barcelony: Pedro Areso. Trenerem zostaje Pedro Vallana, były piłkarz Arenas de Getxo. Prócz baskijskiej krwi łączy ich chęć walki za Republikę. Polityka, futbol, nacjonalizm, patriotyzm i miłosierdzie mieszają się ze sobą tak ściśle, że nie sposób ich już rozłączyć. Baskowie wyjeżdżają by zbierać pieniądze na działania wojenne, na dzieci osierocone podczas wojny, uchodźców, którzy musieli opuścić kraj. Grają w piłkę i oddają krew dla rannych a wszystko pod sztandarem baskijskiej flagi, ikurriñy. Jej barwy będą mieć na sobie podczas wszystkich spotkań, które rozegrają w czasie europejskiego tournée. Kapitanem i rzecznikiem prasowym reprezentacji Kraju Basków jest piłkarz Realu Madryt, Luis Regueiro. U jego boku zawsze znajduje się jego nieodłączny brat, Pedro. Gdy opuszczają stolicę by dołączyć do Selección de Euzkadi w Madrycie pojawia się plotka, że Luis nie żyje. Umarł w szpitalu, od kuli, która trafiła go na linii frontu. Kiedy kibice madryckiego klubu opłakują swojego zawodnika on jest już we Francji, gdzie baskijska reprezentacja rozpoczyna swoją podróż. Pociąg zatrzymuje się w Paryżu a pierwsze kroki w stolicy Francji zaprowadzą piłkarzy pod Łuk Triumfalny. Zostawią tam po sobie, na Grobie Nieznanego Żołnierza, wieniec kwiatów i ikurriñę. To było jednak dzień wcześniej. Jest 26. kwietnia 1937 roku, Parc des Princes, serce Paryża. Selección de Euzkadi, grając w barwach tej samej flagi, którą złożyli na symbolicznym grobie, mierzą się z lokalnym Racing Club. Odniosą pierwsze podczas tej podróży zwycięstwo, pokonując francuską drużynę 3:0. Gdy mecz się zakończy okaże się jednak, że triumf jaki Baskowie odnieśli w Paryżu nie ma żadnego znaczenia. Nie wobec tego, co stało się w domu. Tego samego dnia, ciepłym, wiosennym popołudniem, pierwsze bomby spadły na Guernikę. Zanim opuszczą Francję udadzą się jeszcze do Tuluzy i Marsylii. Kolejnym przystankiem w ich podróży będzie Czechosłowacja, gdzie radością i wiwatami powita ich Praga. Stamtąd pojadą do Polski, by jedyne spotkanie w tym kraju rozegrać w Katowicach. Planowany wcześniej mecz w Warszawie musi zostać odwołany, Selección de Euzkadi nie przez wszystkich jest mile widziana. Dla wielu Polaków piłkarze, którym przewodzi Luis Regueiro to komuniści, którzy nie mają prawa nazywać się katolikami, skoro walczą przeciwko generałowi Franco. Ostatni przystanek: Związek Radziecki. Moskiewski dworzec wita ich po królewsku. Jakby to nie piłkarze przyjechali ale sama Republika, wierny sojusznik Rosji. Zmierzą się z Lokomotivem, Spartakiem, Dynamem Moskwa i Dynamem Kijów… Mecze, które Baskowie rozegrają na rosyjskiej ziemi trudno zliczyć. Tak samo jak przyjęcia, które zostaną wydane na ich cześć, litry wódki, które się przez nie przeleją i pieniądze, strumieniem niemal tak szerokim jak wódka, spływające do ich kieszeni. Na krótką chwilę Rosja staje się ziemią obiecaną. Na bardzo krótką chwilę. Idyllę bajecznej podróży przerwie, krótka telegraficzna wiadomość. Bilbao upadło.
Bilbao upadło. Te dwa słowa oznaczają jedno: nie ma powrotu do domu. Piłkarze Selección de Euzkadi muszą kontynuować swoją podróż, która nagle stała się wygnaniem. Decyzja o tym, co teraz zrobią zapada w Paryżu. Baskijski rząd na uchodźstwie osiadł właśnie w stolicy Francji. To on podejmie decyzję o przyszłości zawodników. Polecenie jest jasne: macie dalej grać. Tylko jeden z nich się wyłamuje: Guillermo Gorostiza. Piłkarz Athleticu bez słowa opuszcza drużynę. Nikt z Selección de Euzkadi nie wie, że Gorostiza już niebawem przekroczy granicę i zaciągnie się do armii republikańskiej. Chociaż nie, jest jeden wyjątek: prawdę zna Roberto Echevarría, jednak przez długie lata nikomu jej nie zdradzi. Gorostiza znika, by walczyć, jednak tę drogę wybiera tylko on, reszta udaje się za ocean: do Meksyku, do Argentyny, na Kubę. Pięć największych argentyńskich klubów: River Plate, Boca Juniros, Racing, San Lorenzo i Independiente chce zmierzyć się z przybyszami z Europy. Jednak władze Argentyny nie wydają pozwolenia na rozegranie żadnego meczu, Baskowie muszą powrócić do Meksyku. Tamtejszą federację piłkarską uda się przekonać by wydała pozwolenie na dołączenie do rozgrywek ligowych. W ten sposób Baskowie, których drużyna nosi teraz miano Club Deportivo Euzkadi, zostanie wicemistrzem Meksyku. Gdy końca dobiegnie sezon 1938/39, w którym piłkarze z północy Hiszpanii odniosą sukces na azteckiej ziemi, zakończy się także wojna domowa w ich ojczyźnie. Gdy droga powrotna do Hiszpanii, którą rządzi teraz generał Franco, otwiera się przed nimi pierwszy odwróci się do niej plecami Zubieta. Ángel dołączy do San Lorenzo Almagro, chwilę później w jego ślady pójdzie Lángara i Emilín. Blasco, Cilaurren i Aedo przeniosą się do River Plate. Kapitan reprezentacji, Luis Regueiro, będzie grać w barwach meksykańskiego Asturias. Ich nowymi domami zostaną Meksyk, Argentyna, Urugwaj… Dziś żadnego z nich nie ma już na świecie. Większość z nich nie powróciła do Hiszpanii już nigdy. Ci, którym było to kiedykolwiek dane, wrócili tam dopiero po śmierci generała Franco.
7
Futbol w czasie wojny domowej w Hiszpanii część 1:
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Monix10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
17
Grande Espectacolo El Clasico:
Dokładnie 6 lat temu FC Barcelona pokonała Real Madryt na Santiago Bernabeu w ramach 33 kolejki La Liga. El Clasico nie zawiodło! Choć Real Madryt lepiej zaczął spotkanie i prowadził po golu Casemiro, to FC Barcelona z minuty na minutę się rozkręcała. Kapitalne zawody rozegrał Lionel Messi, który zdobył zwycięską bramkę w ostatniej akcji! Katalończycy wygrali 3:2. Goście wiedzieli że jeśli marzą o mistrzostwie Hiszpanii, to muszą ograć Real Madryt na Santiago Bernabeu. Taka sztuka nie udała się w tym sezonie ligowym jeszcze nikomu, ale kto miał tego dokonać jak nie podopieczni Luisa Enrique? Mimo takiej sobie formy, braku Neymara Barcelona jechała do stolicy po trzy punkty. "Królewscy" byli jednak faworytem: przystępowali do El Clasico po wielkim zwycięstwie z Bayernem, do składu wrócił Gareth Bale, a Cristiano Ronaldo był w formie. Początek tylko podtrzymał tę tezę. Real był bardzo aktywny, świetnie na prawej stronie podłączał się Daniel Carvajal, lecz po kilkunastu minutach gospodarze musieli złapać drugi oddech. To stworzyło szansę dla gości, którzy zdobyli trochę pewności siebie. Nie pomogło to im jednak w 28. minucie, kiedy Marcelo dośrodkował do Sergio Ramosa, ten trafił w słupek, a piłkę do siatki dobił Casemiro. Piłkarze Barcy mieli pretensje do sędziego, sugerując, że Ramos był na spalonym, ale nie mieli racji. Minęło kilka minut, a mieliśmy remis. To była kapitalna akcja Barcelony: Sergio Busquets do Ivana Rakitica, ten do Luisa Suareza, on przepuszcza, Messi przejmuje piłkę i z łatwością mija Carvajala, a po chwili zdobywa bramkę. Przed przerwą Real mógł grać w dziesiątkę, ale sędzia oszczędził Casemiro. Po przerwie działo się mnóstwo: Keylor Navas i Marc-Andre ter Stegen prześcigali się w obronach, ale nawet tak świetnie dysponowani bramkarze nie mogli odbić wszystkich piłek. Golkiper Realu był bez szans po bombie Ivana Rakitica. "Królewscy" przegrywali, a chwilę później musieli grać w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Ramosa. To wbrew pozorom dobrze na nich podziałało. Najpierw piłkę na zwycięstwo zmarnował Gerard Pique a po kilku minutach bierność Busquetsa wykorzystał rezerwowy tego dnia James Rodriguez. I kiedy wszystko wskazywało na to, że mecz zakończy się remisem - sędzia doliczył tylko dwie minuty - stało się coś niesamowitego. Sergi Roberto rozpoczął kontratak spod własnego pola karnego i dograł do Andre Gomesa. Ten zauważył Jordiego Albę, który wyłożył piłkę Messiemu, a ten już wiedział, co ma z tym zrobić. Santiago Bernabeu zamarło, a Argentyńczyk celebrował zwycięską bramkę. Po chwili sędzia zakończył emocjonujące El Clasico. To zwycięstwo oznaczało, że FC Barcelona zrównała się punktami z Realem Madryt mając po 75 punktów.
Gole: Casemiro 28, Rodriguez 85 - Messi 33, 90+2 oraz Rakitic 73.
Real: Navas - Carvajal, Nacho, Ramos, Marcelo - Kroos, Casemiro (70 Kovacic), Modric - Bale (39 Asensio), Ronaldo, Benzema (82 James Rodriguez).
FC Barcelona: Ter Stegen - Roberto, Pique, Umtiti, Alba - Busquets, Rakitic, Iniesta - Messi, Suarez, Paco Alcacer (70 Gomes).
Żółte kartki: Casemiro, Kovacic - Umtiti, Messi.
Czerwona kartka: Sergio Ramos.
To trzeba sobie przypomnieć:
@Monix10
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@patataj
10
El Clasico w Lidze Mistrzów:
23 kwietnia 2002 roku, FC Barcelona przegrała na Camp Nou z Realem Madryt 0:2 w pierwszym półfinałowym starciu Ligi Mistrzów. Real Madryt wykonał ogromny skok w kierunku finału Ligi Mistrzów, wygrywając 2:0 na wyjeździe ze starymi rywalami. To był rozczarowujący sezon dla obu drużyn, które w tym sezonie zajęły odpowiednio trzecie i czwarte miejsce w La Liga, za zwycięzcą Valencią i wicemistrzem Deportivo La Coruna. Barça Carlesa Rexacha dysponowała takimi zawodnikami, jak Luis Enrique, Marc Overmars czy Patrick Kluivert ale goście okazali się zbyt silni w pierwszym meczu.
@Pawel13sz
@Symson
@Lionel_Messi10
@Monix10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj
3
@Kessie Ja przewiduje bezbramkowy remis ale mam obawy że przegramy...
9
Blaugrana w Pucharze Mistrzów:
23 kwietnia 1975 r. FC Barcelona zremisowała na Camp Nou z Leeds United 1:1 w ramach rewanżowego spotkania półfinałowego Pucharu Mistrzów. Honorowego gola strzelił Clares. Niestety w pierwszym meczu Blaugrana poległa 2:1 i w efekcie odpadła z prestiżowych rozgrywek. Nie udało się odrobić strat pomimo iż w składzie Katalończyków grali wówczas Neeskens, Rexach a zwłaszcza Cruijff.
@Monix10
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Symson
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj
4
@FCBparasiempre
Działo się to 22 kwietnia 1970 roku. Stadion w Strasbourgu był areną trzeciego meczu pomiędzy Górnikiem Zabrze a AS Roma w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów. Dwa poprzednie spotkania kończyły się remisami. Potyczka rozegrana na neutralnym terenie również nie przyniosła rozstrzygnięcia. O tym, która drużyna awansuje do finału, zadecydować musiał ślepy los. Wówczas jeszcze nie rozgrywano konkursów rzutów karnych. Wszystko zależało od tego, na którą stronę spadnie moneta. Dalszą część historii zna pewnie większość naszych czytelników. Szczęście było po stronie piłkarzy Górnika, a polscy kibice usłyszeli płynący z telewizorów okrzyk Jana Ciszewskiego o tym, że sprawiedliwości stało się zadość. Drużyna z naszego kraju awansowała jedyny raz w historii do finału europejskiego pucharu. Tamte chwile zawsze wspomina się z radością. Nic dziwnego, że wiele osób tęskni za dawnymi rozgrywkami. Było w nich mniej pieniędzy i przepychu, ale więcej niespodzianek i romantycznych historii. Przedstawiamy pięć dawnych, nierozgrywanych już pucharów. Kryteria wyboru były dość specyficzne. Dlatego rozgrywki dużej rangi mieszają się tu z zawodami dawno zapomnianymi.
Puchar Zdobywców Pucharów
Na wstępie przypomnieliśmy wielki sukces Górnika Zabrze. Wspaniała drużyna w składzie z takimi gwiazdami jak Włodzimierz Lubański, Stanisław Oślizło, Jerzy Gorgoń czy Hubert Kostka awansowała do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. Półfinałowe boje z AS Roma zapisały się niezwykle mocno w pamięci polskich kibiców. Nasze piłkarstwo stało wówczas u progu wielkich osiągnięć. Legia w tym samym sezonie doszła do półfinału Pucharu Europy, a w kolejnych latach reprezentacja Polski zdobywała medale mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich. We wspomnianym finale Górnik przegrał z Manchesterem City, ale do dziś był to jedyny udział w finale europejskiego pucharu polskiego klubu. Piękną kartę w PZP zapisała także Legia Warszawa, która w 1991 roku dotarła do półfinału, eliminując m.in. bardzo mocną w tamtych czasach Sampdorię Genua. Została zatrzymana dopiero przez Manchester United.
Historia Pucharu Zdobywców Pucharów zaczęła się w sezonie 1960/61. Udział w rozgrywkach wzięło tylko 10 drużyn. Najlepsza okazała się Fiorentina, która pokonała w finałowym dwumeczu Glasgow Rangers. W kolejnych latach zrezygnowano z rozgrywania finałowych dwumeczów. W ramach rywalizacji w finale odbywało się tylko jedno spotkanie. Wyjątek miał miejsce wówczas, gdy padł remis. Wtedy rozgrywano dodatkowy mecz. Stało się tak trzykrotnie (w 1962, 1964 i 1971 roku). W roku 1980 pierwszy raz o losach tego pucharu decydowały rzuty karne. Valencia pokonała w nich Arsenal. Rozgrywki PZP pełne były niespodziewanych rozstrzygnięć. Zdarzało się, że po trofeum sięgały zespoły, które obecnie daleko są od wielkiej piłki. W 1974 roku triumfatorem został FC Magdeburg z NRD. W finale pokonał AC Milan. Siedem lat później najlepsze było gruzińskie Dinamo Tbilisi, reprezentujące wówczas ZSRR. W roku 1983 świat usłyszał o utalentowanym trenerze, który w przyszłości odnosił ogromne sukcesy z Manchesterem United. Mowa tu oczywiście o Aleksie Fergusonie, który do zwycięstwa w PZP doprowadził szkockie Aberdeen. Trzeba też wspomnieć o rewelacyjnym KV Mechelen. W 1988 roku drużyna z małego belgijskiego miasta pokonała w finale słynny amsterdamski Ajax. Jedynym Polakiem, który sięgnął po Puchar Zdobywców Pucharów był Zbigniew Boniek. W 1984 roku jego Juventus pokonał w finale FC Porto 2:1, a wychowanek Zawiszy Bydgoszcz zdobył jedną z bramek. Dla klubu z Turynu był to początek pięknej ery i dominacji w europejskiej piłce. Jak wiadomo, w PZP rywalizowały zespoły, które triumfowały w pucharze swego kraju. Kiedy jednak jakiś klub zdobył w jednym sezonie dublet, zapewniał sobie udział w Pucharze Europy (później Lidze Mistrzów), a do PZP przystępował finalista krajowego pucharu. Do ciekawej sytuacji doszło w latach 90. w Holandii. Wówczas w rozgrywkach Ligi Mistrzów występowali także wicemistrzowie mocniejszych krajów. Gdy w finale Pucharu Holandii zagrały dwie najlepsze drużyny ligowych rozgrywek, o prawo startu w PZP rywalizowały półfinaliści krajowego pucharu – SC Heerenveen i Twente Enschede. Awansowali ci pierwsi. Rozwój wspomnianej Ligi Mistrzów powoli zabijał prestiż Pucharu Zdobywców Pucharów. Przez lata był to drugi najważniejszy europejski puchar, po Pucharze Europy. Kiedy w Champions League najmocniejsze federacje zaczęły wystawiać nawet po cztery drużyny, Puchar Zdobywców Pucharów stracił na znaczeniu. Ostatni raz zagrano o niego w sezonie 1998/99. Na Villa Park w Birmingham Lazio pokonało Real Mallorca 2:1. Najczęściej po Puchar Zdobywców Pucharów sięgała FC Barcelona, która triumfowała cztery razy. Jeśli chodzi o kraje, najwięcej zwycięstw miała Anglia. Kluby z tego kraju wygrywały ośmiokrotnie. Puchar Zdobywców Pucharów miał niepowtarzalny klimat i wielu starszych kibiców wspomina te rozgrywki z nostalgią. Jednak taki format pewnie nie pasowałby do obecnych czasów. Pozostaje nam tylko uśmiechnąć się, kiedy telewizja przypomina rzuconą monetę dającą radość piłkarzom Górnika czy Zbigniewa Bońka strzelającego w finale i prowadzącego do triumfu wielki Juventus.
Puchar Intertoto
O ile wspomnienia o Pucharze Zdobywców Pucharów wywołują łezkę wzruszenia, o tyle na myśl o Pucharze Intertoto pojawia się uśmiech. Trochę nostalgiczny, a trochę ironiczny. Były to rozgrywki trochę… dziwne. Ich format często się zmieniał. Była to jednak przede wszystkim droga do tych „właściwych” pucharów. Historia Pucharu Intertoto rozpoczęła się w 1961 roku. Początkowo format rozgrywek był zbliżony do tradycyjnych pucharów, jednak pod względem prestiżu Puchar Intertoto zdecydowanie ustępował trzem głównym pucharom. Mocny polski akcent miał miejsce w sezonie 1963/64. Wówczas doszło do polskiego półfinału, w którym zmierzyły się Polonia Bytom i Odra Opole. Pierwsze spotkanie odbyło się w Bytomiu. Gospodarze, chociaż do przerwy przegrywali, ostatecznie wygrali 2:1. W rewanżu rozegranym w Opolu gole nie padły. Polonia Bytom awansowała do finału. Najważniejszy mecz odbył się w Wiedniu. Wśród widzów znaleźli się piłkarze wielkiego Realu Madryt, którzy dzień później rozgrywali finał Pucharu Europy przeciwko Interowi Mediolan. Przeciwnikiem bytowian był Slovan Bratysława. Górą była drużyna z Czechosłowacji, która wygrała 1:0. W kolejnym sezonie Na Polonię nie było mocnych. Tym razem finał rozegrany został na zasadzie dwumeczu. Rywalem zespołu z Bytomia był Lokomotiv Lipsk. W NRD gospodarze wygrali 3:0. Polonia zdołała jednak odrobić straty przed własną publicznością, zwyciężając 5:1. Od 1967 roku zmienił się format Pucharu Intertoto. Rozgrywano jedynie fazę grupową. Rozgrywki nie miały więc zwycięzców. Tak było do roku 1994. W tym czasie polskie kluby kilka razy wygrywały swoje grupy. Najczęściej dokonywały tego Wisła Kraków, Pogoń Szczecin oraz wspomniana Polonia Bytom. W roku 1995 powrócono do rozgrywania meczów finałowych. Odbyły się jednak… dwa równorzędne finały. W kolejnym roku zapoczątkowano rozgrywanie aż trzech finałów. W 1998 do jednego z nich dotarł Ruch Chorzów, ale przegrał z Bologną. W 2006 roku doszło do kolejnej transformacji rozgrywek. Znów nie odbywały się finały. Wyłaniano jedenaście drużyn, które przystępowały do rywalizacji w drugiej rundzie eliminacji Pucharu UEFA. Ostatnia edycja Pucharu Intertoto miała miejsce w 2008 roku. Kiedy Puchar UEFA przekształcił się w Ligę Europy, zmieniając format, Europejska Federacja Piłkarska podjęła decyzję o zlikwidowaniu tych specyficznych rozgrywek. Podejście niektórych klubów do Pucharu Intertoto nie zawsze było poważne. Zdarzało się, że zespoły z mocniejszych lig wystawiały rezerwowe składy. Transmisje spotkań także nie były standardem. Czasem jednak dane było nam oglądać zmagania w tych rozgrywkach. Wspominając ten puchar, możemy poczuć nutkę nostalgii i przypomnieć sobie beztroskie, wakacyjne chwile okraszone namiastką piłkarskich emocji.
Puchar Mitropa
W przeciwieństwie do dwóch poprzednich opisanych w tym tekście pucharów, Puchar Mitropa to rozgrywki zdecydowanie mniej znane. Z wielu względów nie zapisały się tak mocno w powszechnej świadomości. Ich tradycja jest jednak dłuższa niż znanych dziś europejskich pucharów. Historia Pucharu Mitropa rozpoczęła się bowiem już w 1927 roku. W zmaganiach uczestniczyły drużyny z Europy Środkowej. Jednym z inicjatorów powstania tych rozgrywek był austriacki trener Hugo Meisl, który wówczas pełnił funkcję prezesa Austriackiego Związku Piłki Nożnej. Decyzję o organizacji zawodów podjęto na zebraniu w Wenecji. W pierwszej edycji zagrały kluby z Austrii, Węgier, Czechosłowacji i Jugosławii. Po trofeum sięgnęła Sparta Praga. Z czasem do rywalizacji dołączyły drużyny włoskie, a potem także szwajcarskie i rumuńskie. Rozgrywki zostały zawieszone w 1940 roku z powodu II Wojny Światowej. Po zakończeniu największego w dziejach konfliktu zbrojnego kontynuowano rywalizację pod szyldem Pucharu Zentropa. Z czasem przywrócono poprzednią nazwę, ale powstanie w latach 50. Pucharu Europy sprawiło, że prestiż środkowoeuropejskiego pucharu mocno podupadł. W latach 80. o puchar rywalizowały drużyny z drugich lig. W 1992 roku rozgrywki odbyły się ostatni raz. Wygrał je jugosłowiański Borac Banja Luca, a finał oglądało na stadionie mniej niż tysiąc widzów.
Puchar Liptona
Kolejne z mniej popularnych rozgrywek. O Puchar Liptona rywalizowały tylko dwie drużyny – reprezentacje Argentyny i Urugwaju. W ramach walki o to trofeum stanęły naprzeciwko siebie 29 razy. Na początek warto przedstawić postać sir Thomasa Liptona. Wiele osób na pewno kojarzy to nazwisko z herbatą. Takie skojarzenia są właściwe. Lipton był brytyjskim przedsiębiorcą. Stał się milionerem, kupił plantacje herbaty w Sri Lance i prężnie działał w branży herbacianej. Stworzył słynną markę Lipton. Wprowadził wiele innowacji, jak choćby używanie specjalnych pojemników, dzięki którym herbata zachowywała świeżość. Był także wielkim fanem sportu. W 1905 roku Lipton zainicjował wspomnianą rywalizację między Argentyną a Urugwajem. Były to wówczas najmocniejsze piłkarsko kraje Ameryki Południowej. Brazylia dopiero później miała osiągnąć wielkość. Wpływy z meczów przekazywane były na cele charytatywne. Początkowo mecze rozgrywane były co roku, na zmianę w Buenos Aires i Montevideo. W pierwszej edycji padł bezbramkowy remis, co sprawiło, że trofeum powędrowało do piłkarzy z Urugwaju. Zasady były bowiem takie, że w przypadku remisu, puchar przyznawany był drużynie gości. Puchar Liptona zaczął cieszyć się w obu krajach dużą popularnością, która w latach 20-tych została zatrzymana przez rozwijające się rozgrywki Copa America. Do tradycyjnych spotkań nie dochodziło już regularnie. Z czasem były one organizowane coraz rzadziej. Od 1937 do 1976 roku rozegrano tylko osiem meczów. Później rywalizację o trofeum stoczono tylko raz, w 1992 roku. Podobnie jak w premierowej potyczce, tak i w ostatniej nie padły gole. Puchar trafił jednak w ręce Argentyńczyków, gdyż tym razem to oni wystąpili w roli gości. Trofeum ogólnie padło ich łupem siedemnaście razy. Urugwajczycy wygrywali dwunastokrotnie. Obecnie mało kto pamięta o Pucharze Liptona. Kibiców w Ameryce Południowej rozgrzewają rozgrywki Copa America, gdzie o prymat walczą wszystkie drużyny z kontynentu. W tekście przedstawione zostały cztery puchary, po których zostały tylko wspomnienia. Tak jest przynajmniej w przypadku Pucharu Zdobywców Pucharów i Pucharu Intertoto. Jeśli chodzi o Puchar Mitropa oraz Puchar Liptona, pewnie nawet wspomnienia są wyblakłe. O tych dwóch ostatnich rozgrywkach mało kto pamięta. Kiedyś mecze rozgrywane w ramach tych zawodów rozgrzewały kibiców w Europie i, jak w przypadku Pucharu Liptona, w Ameryce Południowej. Zmieniają się czasy, zmienia się futbol. Obecnie opisane tu rozgrywki pewnie nie miałyby racji bytu. Przy współczesnym formacie trudno byłoby przebić się pucharom rozgrywanym na takich zasadach.
Warto jednak o tych rozgrywkach pamiętać. To ważna część piłki nożnej. Piłkarze, którzy zdobywali te trofea na zawsze zapisali się w historii futbolu i powinni zajmować też istotne miejsce w pamięci kibiców. Bez tych rozgrywek nie byłoby tego, co teraz – rywalizacji futbolowych gigantów w Lidze Mistrzów czy Lidze Europy. Warto zatem zanurzyć się w historię tego, co przed laty budziło wielkie emocje.
9
Puchary, których już nie ma(wiecie gdzie czytać):
@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
8
Blaugrana w europejskich pucharach:
Dokładnie 20 lat temu FC Barcelona przegrała na Camp Nou 1:2 po dogrywce z Juventusem w ramach rewanżowego starcia w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu w Turynie padł remis 1:1. W rewanżu ,,Stara Dama” objęła prowadzenie za sprawą Nedveda. W 66 minucie wyrównał Xavi i o awansie musiała przesądzić dogrywka bądź rzuty karne. Pomimo głośnego dopingu ponad 90 tysięcy widzów na Camp Nou, to goście zadali decydujący cios, gdy w 114 minucie szybką kontre zakończył celnym strzałem Zalayeta. Juventus awansował, choć od 79 minuty grał w osłabieniu po czerwonej kartce dla Davidsa. Oglądałem ten mecz w publicznej tv i choć jeszcze nie byłem zakochany w Barcuni to naprawdę bardzo było mi jej żal wówczas po tym meczu…
@Monix10
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
9
Wybitni trenerzy Katalońskiej Dumy:
22 kwietnia 1958 r. Helenio Herrera zostaje szkoleniowcem FC Barcelony. Argentyński trener prowadził Blaugrane zaledwie przez 2 sezony ale odcisnął wielkie piętno na drużynie, wygrywając 5 pucharów, w tym 2 mistrzostwa Hiszpanii. W 1960 r. odszedł do Interu Mediolan w wyniku konfliktu z Kubalą. Na San Siro ściągnął po roku Luisa Suareza, z którym w składzie dwukrotnie sięgał po Puchar Europy. Herrera powrócił do Barçy w 1979 r., lecz dwa kolejne sezony w roli szkoleniowca skończyły się tylko jednym pucharem a mianowicie Copa del Rey w 1979 r.
@Pawel13sz
@Symson
@Lionel_Messi10
@Monix10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj
1
@Sysia11 Obyś miała racje z ta potegą :)
0
@regatta52 To również ale nawet i bez tego reżimu nie przeszlibyśmy wówczas Królewskich. Po prostu byli za silni...
5
Po raz pierwszy z ,,Los Blancos” w Pucharze Europy:
21 kwietnia 1960 r. rozegrano pierwsze El Clasico w Pucharze Europy. Spotkanie miało miejsce na Santiago Bernabeu w ramach półfinału Pucharu Mistrzów, gdzie Królewscy pokonali Barçe 3:1. W rewanżu na Camp Nou Real również wygrał 3:1. Trudno się dziwić takiemu wynikowi, gdy posiada się najlepszych zawodników na świecie na czele z Di Stefano, Puskasem i Gento.
@Symson
@Sensible
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@Monix10
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
11
Pożegnanie legendarnego ,,Les Corts”:
21 kwietnia 1957 r. FC Barcelona rozegrała ostatni ligowy mecz na słynnym Estadio Camp de Les Corts. Przeciwnikiem była FC Sevilla prowadzona wówczas przez Helenio Herrere a mecz zakończył się wynikiem 1:1. Ostatniego gola na tym obiekcie zdobył w 46 minucie nie kto inny jak sam genialny Ladislao Kubala.
@MesQueUnClub96
@Monix10
@Symson
@Sensible
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
10
Była sobie ,,La Manita”:
21 kwietnia 1935 r. FC Barcelona pokonała na Camp de Les Corts Real Madrid w stosunku 5:0(!) po 4(!) golach Martina Vantolry i jednym Escoli w ramach 21 kolejki Primera Division. Jednak ta wspaniała victoria w ostatecznym rozrachunku pozwoliła Blaugranie uplasować się jedynie na 6 miejscu w tabeli Primera Division.
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Monix10
@Symson
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj
11
W wieku 82 lat zmarł dzisiaj legendarny pomocnik FC Barcelony Josep Maria Fuste.
Redakcja nadal milczy, nie wstyd wam?
8
Wielki Widzew(Pozdrawiam wszystkich ,,Czerwonoarmistów”):
Dokładnie 40 lat temu(a pamiętam to prawie jak wczoraj) Widzew Łódź zremisował z Juventusem Turyn 2:2 w półfinale Pucharu Mistrzów. Na stadionie ŁKS-u w obecności nadkompletu 40 tys. widzów odbył się mecz rewanżowy. Mimo porażki w pierwszym spotkaniu optymizm wśród kibiców Widzewa był spory, bo wszyscy pamiętali poprzednie spotkanie tych drużyn zakończone spektakularnym sukcesem łodzian. Nie przejmowano się nawet tym, że nie mogli zagrać Grębosz i Świątek a przecież byli to bardzo doświadczeni i potrzebni drużynie zawodnicy. Początek był bardzo udany, bo w pierwszym kwadransie Widzew stworzył dwie stuprocentowe okazje i właściwie trudno jest komukolwiek coś zarzucić, bo piłka po prostu minimalnie mijała bramkę Zofa. Gdy z takich sytuacji nie padają bramki to z reguły zdobywa je przeciwnik i tak też było. W 32 min. bramkę dla Juve zdobył P. Rossi i jak po meczu powiedział trener Trapattoni cieszył się bardzo, bo zdobycie takiego trafienia było celem jego drużyny. W drugiej połowie Widzew pokazał charakter, bo ofiarności i zaciętości w grze Polaków nie brakowało. Nagrodą były gole K. Surlita w 54 min. i 81 min., po których szaleństwo na trybunach nie miało końca. Po strzale na 2:1 radość została niestety szybko zmącona, bo jakiś kretyn rzucił w sędziego bocznego butelką, rozcinając mu głowę. Butelkę rzucono z trybuny zwanej Galerą i po tym wydarzeniu spotkanie przerwano na ok. 20 min. Milicja widowiskowo wyprowadziła na oczach kamer telewizyjnych (transmisje przeprowadzano do wielu krajów Europy i nie tylko) jakiegoś kompletnie pijanego osobnika, który na pewno nie był w stanie nie tylko rzucić butelką, ale nawet iść. Był ofiarą tego incydentu co nie zmienia faktu, że wydarzenie to zaważyło w konsekwencji na końcowy odbiór meczu i w pierwszej kolejności będzie zawsze z nim kojarzone. Po zdobyciu przez Surlita drugiego gola i wznowieniu gry po przymusowej 20 minutowej przerwie, Młynarczyk w pierwszej akcji sfaulował Bońka w polu karnym. Sędzia podyktował rzut karny dla Juventusu, którego wykorzystał Platini i w 82 min. zrobiło się 2:2.
To ostatecznie zatwierdziło wynik tej konfrontacji i marzenia o finale prysły. Jak pokazała przyszłość gra w półfinale tego pucharu była jak dotąd największym sukcesem sportowym Widzewa, jak i jednym z największych osiągnięć polskiej, klubowej piłki w europejskich pucharach (obok Górnika Zabrze i Legii Warszawa). Kilka dni po meczu, przed treningiem, w szatni, Zdzisław Rozborski podsunął Surlitowi pod nos egzemplarz ,,Piłki Nożnej”. Piłkarze zgromadzili się dookoła. Jak zareaguje? Kilka osób z trudem powstrzymywało śmiech. Surlit wpatrywał się w kartke jakby beznamiętnie a jedyną oznaką życia były według relacji Świątka, zmieniające się kolory na jego twarzy. Od czerwieni, przez purpurę aż do bieli. Wpatrywał się właściwie w jedno zdanie: ,,Paradoksem jest że oba gola zdobył jeden ze słabszych graczy”. Trwało to jakąś chwile. Surlit wyrwał jednym ruchem kartke, starannie złożył w kostke i wsunął do portfela, mówiąc ściszonym głosem: ,,On to wpierdoli”. W połowie lat 90-tych Świątek spotkał Surlita na meczu oldbojów. Rozmawiali przez jakiś czas gdy przypomniał sobie o sprawie. ,,A co z tym dziennikarzem”- zapytał Świątek. Surlit wyciągnął portfel, otworzył, wyciągnął kawałek papieru złożony w kostke. ,,Jeszcze go nie spotkałem ale jak go spotkam to to wpierdoli”- powiedział sucho. Stefan Szczepłek, autor tekstu: ,,Spotkaliśmy się kilka razy. Może zapomniał a może mu przeszło…”.
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@AssisMoreira
9
Dokładnie 100 lat temu Polski Związek Piłki Nożnej został przyjęty do rodziny FIFA (Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej). Wydarzenie to oznaczało, że piłkarska reprezentacja Polski miała prawo występować na wszelkich imprezach mistrzowskich organizowanych przez FIFA.
@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
10
,,Zbrodnia” w biały dzień:
20 kwietnia 2010 r. FC Barcelona przegrała na San Siro 3:1 z Interem Mediolan w ramach pierwszego meczu półfinału Ligi Mistrzów. Kilka dni przed spotkaniem ruch lotniczy w Europie został sparaliżowany przez erupcje islandzkiego wulkanu. Blaugrana musiała zmienić swoje plany i udać się do Mediolanu autokarem, co odbiło się na jej formie fizycznej. Sporo kontrowersji wzbudziło sędziowanie trójki arbitrów z Portugalii, którzy popełnili błędy przy dwóch golach dla gospodarzy a w końcówce nie podyktowali ewidentnego karnego na Danim Alvesie. Jak ustaliła później prasa, arbiter główny Olegario Benquerença był dawnym wspólnikiem trenera Jose Mourinho, z którym miał prowadzić przed laty interesy w portugalskiej miejscowości Leira. To niesłychane w jaki sposób UEFA dobiera ,,bezstronnych sędziów”. Nie pierwszy i nie ostatni raz robią ,,nasz” klub w ciula! A najgorsze że do dzisiaj się to niewiele zmieniło…
@Symson
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Monix10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj
6
Zapomniane legendy futbolu:
19 kwietnia 1954 r. urodził się Trevor John Francis, były piłkarz grający na pozycji napastnika . W trakcie swojej kariery grał w kilku klubach w Anglii, a także grał w Stanach Zjednoczonych, Włoszech i Szkocji. Został pierwszym graczem Anglii za 1 milion funtów po przeniesieniu do Nottingham Forest w 1979 roku a później wygrał z klubem dwa kolejne Puchary Europy w 1979 i 1980 roku. Na poziomie międzynarodowym rozegrał dla Anglii 52 mecze w latach 1976-1986, strzelając 12 goli i grał na Mistrzostwach Świata FIFA 1982. W latach 1988-2003 był menadżerem piłkarskim, głównie w Sheffield Wednesday a następnie w Birmingham City.
@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
7
Duma Katalonii w europejskich pucharach:
19 kwietnia 1989 r. FC Barcelona pokonała na wyjeździe 2:1 CSKA Sofia w rewanżowym spotkaniu półfinałowym Pucharu Zdobywców Pucharów i awansowała do finału. Pierwszego gola strzelił Lineker, po czym w drugiej połowie wyrównał Stoiczkow. Zwycięskiego gola zdobył Guillermo Amor na 9 minut przed końcem meczu. W pierwszym meczu na Camp Nou Blaugrana nie bez trudu wygrała 4:2. W tamtym dwumeczu w barwach CSKA błyszczał Christo Stoiczkow, który strzelił Katalończykom łącznie 3 gole. Trzeba również pamiętać iż był to pierwszy sezon Johana Cruijjfa w roli trenera Dumy Katalonii. Dodam jeszcze że zanim Barça dotarła do półfinału i finału tych rozgrywek, to niemal cudem przeszła w II rundzie ,,Kolejorza” pokonując go w dwumeczu dopiero po rzutach karnych(!) 5:4
@Roni/VEB
@Sensible
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@Monix10
@Symson
@Lionel_Messi10
@patataj
@Ogorinho1974
8
Blaugrana w Copa del Rey:
19 kwietnia 1978 r. FC Barcelona po raz 16-ty w historii zdobyła Puchar Króla. W finale rozgrywanym na Santiago Bernabeu pokonała UD Las Palmas 3:1. Gole dla Barçy zdobyli: Rexach(9 minuta(rzut karny) i 27 minuta), oraz Asensi(14 minuta).
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Sensible
@Monix10
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
8
Debiuty legend:
19 kwietnia 1956 r. zadebiutował w barwach Blaugrany znakomity paragwajski napastnik Eulogio Martinez. Debiut przypadł na towarzyskie spotkanie z Associação Atlética Portuguesa zakończone bezbramkowym remisem.
@Monix10
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Symson
@Sensible
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
11
Feliz cumpleaños panie Rivaldo! Z okazji 51 urodzin. Sylwetki tego piłkarza chyba nie musze wam przedstawiać? A już na pewno nie wszystkim cules. To jedna z naszych znamienitych legend…
@Lionel_Messi10
@Monix10
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj
7
Czy Osimehn, Zieliński i spółka zagrają dziś z AC Milan na stadionie Diego Armando Maradony? Czy strzelą gola i wyeliminują ,,Rossonerich"? Bardzo bym sobie tego życzył.
Napoli, Napoli, Napoli! Forza Napoli, Napoli, Napoli!