Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
2
Bardziej chodziło mi o zasadę "nikt nie jest prorokiem we własnym kraju". Lem jest uwielbiany i szanowany na świecie - choćby w Rosji czy w Niemczech. A u nas? Głównie Pirx i Bajki Robotów. Jak były problemy z wydawaniem go w Polsce, to niemieckie wydawnictwa bardzo chętnie się po jego książkę zgłaszały i za jakiś czas pojawiała się u nich na półkach.
4
Stanisław Lem w ukończonej w 1984 roku, a wydanej w 1987 roku powieści "Pokój na Ziemi" przewidział powstanie sex lalek, które teraz zaczynają wchodzić do obrotu. Zbudował do tego całe orzecznictwo sądowe, paradoksy itp. Jednym z nich było, czy jeśli odbędę stosunek z sex lalką odwzorowującą żonę sprzed 30 lat, to będzie zdrada, czy nie będzie? :D
P.S. Zresztą w tej samej książce opisał miniaturyzację armii. Stwierdził, że bomby atomowe staną się nieskutecznym i zbyt drogim przeżytkiem. Zastąpią je roboty-owady, które w trakcie uderzenia atomowego będą w stanie się głęboko zakopać w ziemi, a po wyjściu na powierzchnie skutki uboczne promieniowania w żaden sposób ich nie dotkną. No i mamy już pierwsze przebłyski - drony. Polacy nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jak wielkim futurologiem i intelektualistą był Lem.
0
Bardzo ciekawy filmik, dzięki za podrzucenie go. Oczywiście jest to karykatura, ale jak prawie każda dystopia (nie należy mylić z utopią!) zawiera w sobie znacznie więcej prawdy (przewidywań) niż tylko ziarno.
3
Niedługo takie sprawy będzie załatwiał Google Asystent. Świat z książek science fiction sprzed kilkudziesięciu lat coraz bliżej.
P.S. Stawiam też w ciemno, że takie fora jak np. nasze, będą kiedyś wyglądać w ten sposób, że zamiast pisania, będą wyświetlać się po prostu komentarze z nagraniami audio/video, a może z jeszcze jakimiś nowszymi technologiami (o ile już nie są gdzieś testowane).
1
Mi też się podobały tamte czasy, o których napisałeś Ty i użytkownik Karamba, jednak szanse na to, że powrócą są znikome. Musiałoby się trafić ponownie Złote Pokolenie, co oczywiście nie jest niemożliwością, lecz będzie z tym ciężko. I nie jest to przytyk do La Masii, bo nie siedzę w jej strukturach i nie mogę w stu procentach obiektywnie ocenić działań, jakie tam zachodzą. Nie wydaje mi się też, żeby cała filozofia wraz z gmachem zwaliła się na głowy trenerów i adeptów szkółki. Nowoczesność w futbolu po części znaczy też elastyczność. Mój poprzedni komentarz głównie dotyczył teraźniejszości a nie przeszłości. I przede wszystkim jego zasadniczym celem był apel o cierpliwość, a nie budowanie drużyny na już, na teraz, na szybko. La Rambla wcale nie jest odosobniona w swoich opiniach. I to nie tylko Polacy wylewają żale i frustracje, i to nie tylko Polacy są żywiołowi, nieopanowani i roszczeniowi. W Internecie można znaleźć pełno zdań zbliżonych do tych z naszej strony. A kto buduje bez pomysłu, pod presją, ten buduje kolosa na glinianych nogach. Zarząd w wielu sprawach się myli, lecz w wielu ma też rację. Moim zdaniem najważniejsza jest zrównoważona strategia wobec piłkarzy - parę głośnych transferów, kilka za nieduże pieniądze, stawianie na jednego bądź dwóch nowych wychowanków-diamencików i uzupełnienie składu innymi. Ogólny trend na fcbarca.com jest zero-jedynkowy, tak jak w polityce. Kto nie z nami, ten przeciwko nam. Nie można krytykować jednej strony, nie można drugiej strony chwalić. Droga donikąd.
0
Komentarz usunięty przez użytkownika
28
Kibice nie rozumieją podstawowego faktu - część graczy ze Złotej Ekipy Pepa odeszła lub pokończyła kariery, część młodsza nie będzie i trzeba im szukać następców. Jeśli ktoś myśli, że w sezon da się gruntownie przebudować skład, to ze wszech miar jest naiwny. To już nie te czasy, gdzie za stosunkowo niewielkie pieniądze można było kupić obiecującego czy doświadczonego piłkarza. Teraz aby sprowadzić 2-3 zawodników jednocześnie, trzeba rozpruć budżet. Dochodzi kwestia wysokich płac i okazuje się, że Barcelona stała się więźniem własnej polityki. Trzeba zatrzymać Messiego, Busquetsa, Pique i tak dalej, zaś o spektakularne transfery także walczy się ofertami horrendalnych kontraktów. Nie ma już czystych koszulek bez logo sponsorów. Utrzymanie w jednym klubie tylu świetnych grajków jest powodem biznesowych reakcji zarządu. Bez nich Barcelona byłaby spłukana lub zmuszona do sprzedaży kluczowych graczy. Jeszcze inną sprawą jest to, że bardzo ciężko wprowadzić na futbolowe salony kilka świeżych twarzy jednocześnie. Adaptacja do nowych warunków trochę trwa, a szczególnie u nas. Nie da się od razu do pierwszego składu wpuścić 4-6 piłkarzy, bo po prostu na murawie zapanowałby jeden wielki chaos (na to potrzeba czasu i cierpliwości). Dopiero by co poniektórych bolały oczy. Aha, no i rzygam już tęczą na te lukrowane komentarze odnośnie wychowanków. Owszem, trzeba ich powoli wprowadzać do drużyny, ale dowiaduje się z tej strony, że co i rusz, każdy z osobna to wielki talent, cudowny, wspaniały, jak tak można ich traktować? Gdyby wszyscy byli tacy fantastyczni i niesamowici, już dawno zostaliby włączeni do kadry pierwszej drużyny lub europejskie giganty gwarantowałby im sporo minut na murawie. Nikt chyba nie jest idiotą i woli postawić na młodzież, niż wydawać grube miliony na transfery. Talent w juniorskiej piłce wcale jeszcze nie oznacza, że przekuje się to na sukces w karierze zawodowej. Powodów takiego stanu rzeczy jest sporo, ale nie o tym miał być ten post. Może przy innej okazji poruszę ten wątek.
42
Wziąłem w obronę Luisa Suareza, to jeszcze przed snem postaram się coś w miarę sensownego napisać o Dembele. Młokos w sezonie 15/16 w lidze francuskiej zdobył 12 bramek i zaliczył 5 asyst. Już wtedy interesowała się nim Barcelona, ale wolał wybrać BVB, żeby móc się spokojnie rozwijać. W Niemczech szybko zaadaptował się do nowych realiów i eksplodował formą, bo w samej Bundeslidze odnotował 6 bramek i 13 asyst, a łącznie we wszystkich rozgrywkach wykręcił 10 bramek i 21 asyst. Wiadomo że statystyki nie są wyrocznią i nie mogą w pełni oddać obrazu gry danego zawodnika, szczególnie jeśli jego głównym zadaniem nie jest zdobywanie goli. Najlepszą recenzją umiejętności Francuza i jego wpływu na grę drużyny były skrajne emocje, jakie towarzyszyły kibicom Borussii po transferze. Powiedzieć, że byli sfrustrowani i źli, to tak jakby nic nie powiedzieć. Wiadomo też, iż smarkacz okazał się wobec klubu z Dortmundu bezczelny i postawił na swoim, ale ja nie o tym chciałem napisać (podobnie było w Stade Rennais).
Dobra, FC Barcelona wykłada potężną kwotę i Dembele po raz trzeci w ciągu trzech lat zmienia nie tylko klub, ale i ligę. Przed nim staje największe do tej pory w karierze wyzwanie - sprostanie pokładanym nadziejom, zastąpienie Neymara i przystosowanie się do taktyki zespołu, która jak wiemy niejednego już powaliła na kolana. Na początku nowej drogi Ousmane zostaje powoli wtłaczany w tryby drużyny, dostaje po kilkanaście minut na pokazanie swych umiejętności na placu gry. I nagle, bach! Kontuzja, wypada na kilka miesięcy. Jeszcze nie zdążył na dobre się zapoznać z panującymi w Barcelonie obyczajami, jeszcze nawet nie dane mu było rozwinąć skrzydeł, a te już zostały podcięte przez okrutny los. Dembele z pozycji wygodnego fotela ogląda zmagania kolegów, przechodzi okres rehabilitacji, wraca na murawę, Valverde w czterech meczach dozuje jego czasem gry i nagle bach! Znowu kontuzja. Tym razem krótsza, ale jednak wypada na parę tygodni i cały proces adaptacji trzeba zaczynać niemal od nowa. Trener bogatszy o te doświadczenia, chucha i dmucha na Francuza, starając się ostrożnie rozdawać mu minuty. Chyba wszyscy pamiętają, z jakimi obawami się zmagaliśmy, tutaj, na La Rambli? Na całe szczęście im dalej w las, tym Dembele dostawał coraz więcej szans na grę, a jego forma zwyżkowała, by pod koniec sezonu kibice otrzymali obiecujący obraz przyszłości. Krótko i na temat - Ousmane musi zostać w klubie.
A teraz kilka uwag odnośnie taktyki i ustawienia. W systemie "4-4-2" rola Francuza była dość problematyczna. Ernesto postawił na pragmatyzm i przywrócenie dyscypliny w formacji obronnej. Wiązało się to z tym, że typowi skrzydłowi musieli przykładać dużo więcej uwagi do zadań defensywnych, niż to miało miejsce we wcześniejszych sezonach. A w kryciu, ustawianiu się i asekuracji partnerów Dembele nie należy do orłów, bo po prostu nie miał w tym doświadczenia z poprzednich klubów. Innymi słowy, nie mógł w pełni zaprezentować swoich umiejętności i walorów ofensywnych, a to głównie na nich bazuje. Jeśli w następnym sezonie Valverde postanowi przestawić się na umowne "4-3-3", to na barkach Francuza będą spoczywać zupełnie inne boiskowe funkcje. I dopiero wtedy będziemy mogli z całą pewnością stwierdzić, ile jest w stanie FC Barcelonie zaoferować nasza wschodząca gwiazda. Widzę w nim olbrzymi potencjał, widzę w nim nieszablonowego piłkarza, widzę w nim zawodnika, który swoją grą przywraca pamięć o wielkiej ofensywnej sile drużyny i wprowadza na Camp Nou szybkość, nieprzewidywalność, technikę, słowem - magię i radość. A tego chyba nam wszystkim w ostatnim czasie brakowało.
3
Siema druhu! Gdzieś Ty był, jak Ciebie nie było? Czasami się zastanawiałem, dokąd Cię wyobraźnia poniosła? Jeszcze niech wróci sojerrr, kilku innych i stara ekipa będzie w komplecie! Jak widzisz, ja tu wciąż urzęduję, kopię się z końmi, choć nie raz i nie dwa myślałem, żeby pójść między innymi Twoim tropem i spasować.
Wielkieś mi uczynił pustki w domu moim, mój drogi Messiahu tym zniknieniem swoim!
76
Powoli żegnamy się z Gomesem (który się nie sprawdził), to teraz trzeba znaleźć kolejnego jelenia, na którego będzie można przelewać życiowe dramaty, rozpacze i wewnętrzne rozterki. Wybór padł na Luisa Suareza, jednego z najlepszych napastników w historii Barcelony. Czy ktoś jeszcze pamięta te czasy, kiedy kibice modlili się o strzelenie ponad 20 bramek w lidze przez innego zawodnika niż Messi? Nie potrafił tego dokonać Henry, Ibra, Villa, Pedro, Sanchez (nie liczę już wychowanków czy transferowych niewypałów). Tymczasem Suarez w kolejnych sezonach (w lidze) zaliczył: 16 trafień i 17 asyst (będąc zawieszonym na 8 spotkań), 40 i 19, 29 i 15, 25 i 11 (kolejka do końca). To jest kosmos.
Czy ktoś pamięta jeszcze te uronione łzy i apele o sprowadzenie typowej 9? Bo Messi grał jako fałszywa i bywało tak, że rośli środkowi obrońcy z odpowiednim wsparciem ze strony defensywnych pomocników odcinali go od podań, musiał się wracać w głąb pola, Barcelona traciła przestrzeń i sposobność do kontrataków. Wparował Urugwajczyk i nagle okazało się, że w Dumie Katalonii środkowy napastnik może grać plecami do bramki, szarpać się ze stoperami, walczyć o rzuty wolne w dogodnej strefie boiska, wyskakiwać do główek, przytrzymywać piłkę, konkretnie naciskać pressingiem. Mało? Dzięki temu Leoś zyskał więcej swobody, a przez to jeszcze bardziej piłkarsko ewoluował - dane mu jest popisywać się szerszym wachlarzem zagrań, bierze na siebie o wiele więcej odpowiedzialności w kreowaniu gry.
Zgadza się, Luis często irytuje, symuluje, ma pretensję do sędziów, z wiekiem stracił część swoich walorów fizycznych, ma problemy z podaniami i przyjęciem piłki, słabo drybluje.
Przede wszystkim należy się mu szacunek za to jak zmienił ofensywę Barcelony, za te wszystkie bramki i asysty, za swoją waleczność i nieustępliwość. Dla tych barw dałby się pokroić. Jasne, ma wahania formy, ale niemal każdy napastnik nie będąc w optymalnej dyspozycji chciałby tyle strzelać i dawać drużynie. Typowa 9 wcale nie musi okiwać dwóch czy trzech obrońców. Podobnie jest z Lewandowskim. Świetny napadzior, ale dryblować nie potrafi. Czy to umniejsza jego zasługi i umiejętności strzeleckie? W żadnym wypadku!
Po prostu poczekajmy na rozwój wydarzeń. Na to, co pokaże na mundialu i po nim. Mam nadzieję, że zostanie w klubie, solidnie odpocznie, prawidłowo przepracuje pre-sezon, nastąpi transfer Griezmanna, Luis się odpowiednio tym zmotywuje, będą rotacje i w kolejnej kampanii znów zatrybi (chociaż ten sezon wcale nie był w jego wykonaniu zły, jak niektórzy próbują to sobie i nam wmówić).
8
Nie ma też co popadać z jednej skrajności w drugą. Bany za wyrażanie opinii? Nie można nikomu czegoś takiego zabraniać, nawet jeśli się kompromituje. Jeśli ktoś po jednym czy kilku meczach uważa, że Alena się w koszulce Barcy nie sprawdzi, to ma do tego pełne prawo. To sprawa każdego użytkownika. "Nie idźcie tą drogą, nie idźcie!".
62
Ludzie, oni przylecieli do RPA na sparing, żeby sobie pokopać, wziąć czek na 3 mln euro i bez kontuzji wrócić do Barcelony. Dla Mamelodi i całego kraju to wielkie wydarzenie, ale nie dla Barcy. Prezes kombinuje jak tu nazbierać na transfery i między innymi stąd ten mecz, a na Rambli oburzenie przemieszane z drwinami. Normalnie jakbym czytał notatnik.
0
W sumie to masło podrożało. Zawsze to jakieś wyjście. Choćby na kanapkę bądź dwie, ale będzie.
Edit: Miało być do użytkownika PitBull98.
4
Czytając każde zdanie, naprawdę go słyszałem - ta pasja w głosie, intonacja, przystanki na chwilę oddechu, pewność siebie, zaduma i rozłożenie na czynniki pierwsze poszczególnych zagadnień. Tylko najwięksi mistrzowie pióra tak potrafią. Szacuneczek!
P.S. Co za pierdoły.
13
Oby się tylko nie okazało, że te wszystkie wiadomości Neymara o tym, jak to bardzo żałuje, jak popełnił błąd, jak chciałby wrócić, nie przeistoczyły się w transfer do Realu.
"Hej, spójrzcie, przyznałem się do błędu, zrobiłem, co mogłem, ażeby wrócić do Barcelony, ale wy mnie nie chcieliście. Przejście do PSG okazało się pomyłką, duszę się we Francji, a Real Madryt jest jedynym klubem, jaki stać na wykupienie mnie z tej złotej klatki. Nie będzie tak źle, teraz po przyjacielsku chcę z wami rywalizować. To nowe i ciekawe doświadczenie. Leo, sprawdźmy się, kto z nas w tym pojedynku będzie lepszy".
6
Jeśli mamy sprowadzać rozgrywającego to powinien być Thiago. Z miejsca wejdzie do pierwszego składu, nie potrzebuje aklimatyzacji. Jeszcze do dzisiaj pozostał mi w głowie obraz szoku i oburzenia po jego odejściu do Bayernu. Nawet i wtedy te 18 mln zapisane w klauzuli to był śmiech na sali, a co dopiero z perspektywy czasu i futbolowej inflacji... Ciekawe ile teraz trzeba za niego zapłacić?
Przyjdzie Arthur i więcej "wynalazków" nam nie potrzeba. Wprowadzanie do drużyny dwóch środkowych pomocników "świeżaków" naraz byłoby szaleństwem.
2
Zapewne chciałeś za dużo podbić w zbyt krótkim odstępie czasu. Trzeba na bieżąco monitorować wskaźnik agresywnej ekspansji. Jeśli przekroczy odpowiedni poziom, to inni zawiązują przeciwko Tobie koalicję i po ptokach.
2
Tak się wkręciłem, że potrafiłem jednym państwem grać na kilka sposobów. Kiedyś wziąłem Katalonię, podbiłem całą Hiszpanię, Portugalię, kolonizowałem Ameryki, anektowałem prowincje okalające basen Morza Śródziemnego, zniszczyłem Francję, wbiłem się do Afryki i tak dalej, i tak dalej... :D
3
I te zarwane nocki. Jeszcze tylko anektuję jedną prowincję, tutaj przesunę wojsko, o - zaraz będę mógł zmienić formę rządów, wysłać nowego kolonistę, jeszcze chwilka, skończę budować flotę, zawiążę kolejny mariaż. Co, rebelia? To trzeba ją stłamsić... akurat kilka państw zrobiło wjazd na jakieś Imperium, poczekam parę minut, jak już się wypompują, to i ja zaatakuję... tak, zdobyłem cztery prowincje, trzeba postawić budynki, przeciągnąć armię. Ej, co jest, już świta? Zaraz muszę "wstawać do pracy"! :D
7
Europa Universalis IV - jedna z najlepszych i najbardziej rozbudowanych gier strategicznych. Możesz grać każdym państwem na świecie. Jak ściągniesz nieoficjalny dodatek, to gra daje nieograniczone możliwości, od czasów Imperium Rzymskiego aż po czasy obecne. EU IV posiada niezwykle rozbudowany tryb dyplomacji, handlu, zarządzania państwem, badań naukowych, kolonizacji, prowadzenia wojen. Są też eventy historyczne. Tylko uważaj, grałem w nią przez dobry rok, ale odinstalowałem, bo to nałóg, jakich mało (FM przy tym to pikuś). Moi znajomi mieli podobnie. Na początku ciężko ogarnąć mnogość funkcji, ale jak się wkręcisz, to nie ma zmiłuj. Odpływasz z rzeczywistości.
4
Clarke w powieści "Miasto i gwiazdy" przedstawia bardzo ciekawą wizję. Ludzkość na przestrzeni tysiąca milionów lat tak się rozwinęła, że podbiła większość naszego Wszechświata. Niestety w pewnym momencie przegrała batalię z Najeźdźcami i w zawartym traktacie pokojowym została zmuszona do pozostania na Ziemi. Pobudowano więc miasto, którym zawiadywał Centralny Komputer, otoczono je kopułą nie do przebicia, a ludzie żyli po tysiąc lat. Pod koniec życia mogli wymazać z własnej pamięci niechciane wspomnienia, po czym udawali się na spoczynek w bankach pamięci zapisanych w matrycach. Po setkach tysięcy lat uśpienia ponownie wychodzili z Maszyny do Tworzenia i znów mogli "cieszyć się życiem". Miasto nie mogło zmieniać swoich naczelnych zasad, ludzie mieli wszczepioną chorobę, objawiającą się strachem przed wyjściem poza miasto, przed gwiazdami, przed kosmosem. Istnienie polegało na zamkniętym cyklu nieustannych "śmierci i ponownych narodzin". Więcej szczegółów nie zdradzę, a zainteresowanych odsyłam do książki.
2
Z kolei w niespełna 250-letniej historii Stanów Zjednoczonych zostało zamordowanych aż czterech prezydentów: Lincoln, Garfield, McKinley, Kennedy.
22
W tym wszystkim większość chyba zapomniała o najważniejszym programie PiSu - podatki plus.
16
Wybór między piłkarzem A lub B to ciekawa sprawa, ale autor takich pytań, może mógłby to robić w formie sondy (przewijały się różne takie badania przez Ramblę)? Szczególnie gdy nie prosi o argumentację. Nie trzeba by przewijać połowy strony z odpowiedziami.
P.S. Nie czepiam się, proponuje przejrzyste rozwiązanie.
2
Ulreich bronił bardzo dobrze przez cały sezon, pełna zgoda. Jednak ma jeden problem - słabą psychikę i brak doświadczenia w ważnych meczach. A to będą Mistrzostwa Świata. Myślę, że mógłby zostać zapamiętany i to niekoniecznie z dobrej strony.
Zgodzę się również z Misanthropem, że Neuer to jeden z najlepszych bramkarzy XXI wieku. Bardzo lubię MATS-a, ale Manuel to inny poziom. Nasz portero ma jednak przed sobą jeszcze całą karierę i nie jest powiedziane, że nie wskoczy na podobny lub wyższy level.
A kto powinien zagrać? Logika wskazywałaby na ter Stegena, jednak w Niemczech jest spore ciśnienie odnośnie Neuera i kozojad stoi przed ogromnym dylematem. Och, coś czuję, że ten mundial będzie obfity w jego niekontrolowane ekscesy. Fotoreporterzy i kamerzyści muszą być czujni.
2
Czyli funkcja represyjna działa prawidłowo. Wszyscy się boją Moderacji!
1
E tam. Ja też się mogę chwalić, że mogę :D Ale bądź facetem i wpraw w ruch ten diabelski młyn - oto sztuka ;)
21
Słów kilka o Minie.
Na ten moment nie prezentuje odpowiedniego poziomu do gry w Barcelonie. Niektórzy argumentują, że wiąże się to z tym, iż praktycznie grzał ławę i są mu potrzebne regularne występy, aby móc go w miarę obiektywnie ocenić. Zgadzam się. Jednak zauważcie, że Barcelona chce wygrywać każdy mecz i gdyby Yerry rozegrał pod rząd kilka spotkań w lidze, to bardzo możliwe, że passa bez porażki zakończyłaby się dużo wcześniej. Dlatego najrozsądniejszym wyjściem z sytuacji jest wypożyczenie go do średniej klasy zespołu z ligi hiszpańskiej, gdzie będzie miał okazję występować w pierwszym składzie. Nie można o nim mówić, że będzie drugim Douglasem, bo tego nie wiemy. Musi zostać sprawdzony przez cały sezon, i wtedy będziemy bogatsi o cały plik informacji.
Nie śledziłem jego występów w Palmeiras, ale ponoć była gwiazdą. Jak widać rzeczywistość nie jest taka prosta, a wręcz "brutalnie złożona". Przestawienie się z ligi brazylijskiej na hiszpańską to przepaść. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że w poprzednich spotkaniach (nie licząc Levante) wyglądał dobrze. Myślę, że użytkownicy, który mieli przyjemność grać na pozycji stopera lub ogólnie w obronie, dobrze spostrzegli jego chaotyczną grę. Po pierwsze, łamie linię defensywy, przez co pułapki ofsajdowe tracą jakikolwiek sens. Po drugie, bardzo często wybiega poza swoją strefę krycia i w środku powstaje dziura. Po trzecie, musi wyeliminować wyjścia do przodu, przy ofensywnie usposobionych bocznych obrońcach, Barcelona jest narażona na niebezpieczne kontry, a w miejsce Miny musi się natychmiastowo cofać Busquets, który nie należy do demonów szybkości, więc przeciwnik od razu łapie przewagę w ofensywie. Po czwarte, niska koncentracja i brak opanowania, wynikające ze stresu, nieogrania w Hiszpanii i od razu rzucenia go na głęboką wodę - przywdziania koszulki FC Barcelony. Te elementy to podstawa gry środkowego obrońcy. Co z tego, że świetnie gra głową, udaje mu się blokować uderzenia z dystansu, potrafi robić wślizgi, nie najgorzej wyprowadza piłkę, skoro brakuje mu umiejętności fundamentalnych. Yerry Mina potrzebuje konkretnej obróbki. Kto wie, jak za sezon wróci z wypożyczenia, może być dobrym i już w miarę doświadczonym na hiszpańskich boiskach piłkarzem. Życzę mu powodzenia!
2
Mam inne zdanie na temat sprzedaży Suareza. Pisałem już o tym. Uważam, że przyjście Gryzaka sprawi, że Luis się kopnie w dupę i zacznie grać o wiele lepiej. Ma na to sezon. Jeśli nie, to zawsze znajdzie się chętny na jego zakup - Amerykanie, Chińczycy, może Angole lub PSG.
P.S. I to jest odpowiedź z klasą. Nic się przecież nie stało. Chodzi mi jedynie o to, żeby nie rozsiewać tej propagandy, bo to obosieczny miecz - później sami od niej "cierpimy".
P.S.2. Abstrahując już od tego, że Suarez będący w nierównej formie jest gwarancją ponad 30 bramek na sezon (o asystach nie wspominając). Dobry piłkarz? Nie, bardzo dobry.
2
Człowieku, hasło mes que un club znaczy coś zupełnie innego. I nie trzeba być wcale omnibusem żeby to wiedzieć, tylko skoro się kibicuje FC Barcelonie, to warto chociaż przeczytać książkę Burnsa: "Barca. Życie. Pasja. Ludzie.". Tam masz wszystko pięknie opisane. Fair play i poszanowanie rywala to rzecz godna podziwu, ale nie ma nic wspólnego z tym hasłem. Nie dziw, że później jak któryś z piłkarzy symuluje lub zachowuje się jak burak, to Internet obśmiewa FC Barcelonę za właśnie ten wymyślony "mesqueunclubizm". Sami dolewacie oliwy do ognia przez własną ignorancję.