14

Chciałem wczoraj napisać, że ogłoszenie trenera kadry trenerem Realu na kilka dni przed mundialem jest szczytem nieprofesjonalizmu, ale spasowałem. To zdecydowanie była odRealniona decyzja! Madryciaki z Pereziakiem nie mają szacunku do repry Hiszpanii, zresztą ich nowy kołcz również. KOMEDIA!!!

0

Spoko, nie ma sprawy. Możemy się codziennie wymieniać opiniami, nawzajem dzięki temu rozwijać.

Co do Twojego porównania, to nie Batman ratuje miasto, ale autor postaci Batmana, który wymyślił taki rodzaj fabuły :) Tak mi się wydaje. Opinia publiczna, pobudzona chwilą, będzie bić brawo, łącząc się z herosem, który nagle rozwiązuje ich doczesne problemy, ale to przecież scenarzysta, reżyser, pisarz, wymyślił taką akcje :) To dla niego należą się owacje! Do tego się odnosiłem. W Starożytnej Grecji wynaleziono katharsis (na której oparł się po części Freud). Chodziło w tym o to, żeby bić brawo za akt oczyszczenia, a aktorzy po prostu (świetnie spełniając swoje role) byli aktorami, odtwarzali role. I tyle.

Czy jeśli oglądasz Igrzyska Olimpijskie - zimowe czy letnie - a np. widzisz przed skocznią skok Stocha na 140m i przed telewizorem ten sam skok na 140m, to w jednej i w drugiej sytuacji inaczej się zachowasz? Jeśli tak, co będzie przyczynkiem? Czy tu, i tu, nie będziesz klaskał? Ewentualnie, co Cię powstrzyma? Chodzi o fakt, dokonanie, wartość artystyczną. Różni nas presja, brak oddźwięku? Są ludzie, których to guzik obchodzi.

P.S. Czas spadać. Do następnego! Lubię z Tobą deliberować :)

0

A wiesz, co jest najlepsze? Nie jestem ateistą!

Wciąż odniosę się do tego, że podstawą jest wartość artystyczna. Jeśli tak samo dobra jest wartość zagrana w kinie, teatrze, czy na stadionie, to co je oddziela od klaskania? Bezpośredniość udziału? W żadnym wypadku! Oglądając Messiego w TV, robiącego swoje tricki, będę go oklaskiwał przed ekranem. Bo łapię się za głowę, że piłkarz potrafi tak czarować, tak zmieniać bieg wydarzeń. Oglądając Idiotę Dostojewskiego w teatrze, będę oklaskiwał przedstawienie siedząc na widowni, bo uważam, że dostępuję możliwości obejrzenia wielkiej sztuki! Oglądając Forresta Gumpa w kinie, będę bił brawo w czasie spektaklu, bo niektóre sceny mnie wzruszają! Składając hołd pomnikowi Piłsudskiego (którego tam nie ma w osobie), składam jednocześnie hołd wszystkim, którzy o moją wolność walczyli. Klękając na kolano przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, klękam przed tradycją i wiarą. Ale przecież, nie mam ich na wyciągnięcie ręki. Ani Piłsudskiego, ani Matki Boskiej. Są idee, wartości, emocje. Tak jak te, które daje mi Messi, Dostojewski i Forrest Gump. Jasne - jedne są dla niektórych bardziej wzniosłe, innej mniej. I przed jednymi, choć ich empirycznie nie ma, mogę klaskać, a przed drugimi nie? Okej.

2

Przedstaw mi racjonalnie jak wygląda łączność z Bogiem, a jak moja łączność z twórcą. Jak udowodnisz mi różnice, stawiam Ci piwo. Ani od Boga, ani od reżysera nie masz bezpośredniej odpowiedzi. Wszystko jest w Twojej głowie. Jest interpretacją. Robisz to przecież dla siebie.

0

Sofizmat. Jeden wielki. Klaszczę na wartość artystyczną. Tak, czasami jak przeczytam wspaniałą książkę, zamykam jej ostatnią stronicę i klaszczę. Dziękuję, że miałem możliwość zapoznać się z myślą. Ostatnio tak miałem po Martwych Duszach Gogola. Autor tego nie odbierze, bo najczęściej leży kilka metrów pod ziemią, ale składam mu hołd. Bo to jest moje, ten hołd jest mój wobec dzieła. Guzik mnie obchodzą inni. I tak samo oglądając świetny film, mogę jako jedyny klaskać. Właśnie hołd oddając.

1

To tylko proste pytanie. Bez podtekstów. Jak odprawiasz/odmawiasz salat, to klękasz czy nie? Masz przed sobą bezpośrednio autora/wykonawcę/odtwórcę? To samo zresztą mogę odnieść do katolików czy innych wierzących. To jest masakra w takim razie, czy nie jest?

0

Chodzi Ci o taką cieszynkę, którą np. wykonał Zidane po przewrotce Ronaldo z Juve? Fachowej nazwy nie znam, ale chodzi o to, że parzy... więc ruszamy ręką, tak jak po dotknięciu czegoś gorącego.

1

Jakaś różnica jest, i co z tego? Przejmujesz się ludźmi, którzy siedzą obok? Bo gdy oglądasz mecz, film, w zaufanym gronie, a zobaczysz coś wspaniałego, warto uwagi, to przecież bezwiednie zaklaszczesz? Chodzi jedynie o presję społeczną? Są ludzie, którzy się temu poddają i są tacy, którzy nie. Chodzi o sam fakt, z powodu którego zaklaskałeś, wartość artystyczną, a nie o to, czy masz odbiór bezpośredni, naoczny z twórcą, wykonawcami ról. Jednak różne są natury ludzkie, więc nie będę już tego osądzał, tak jak osądzać ktoś nie powinien, człowieka, który może oddać hołd pomnikowi, który może uklęknąć przed obrazem. Bo przecież i tak jest martwy? Więc jak to?

5

Zanim powstała, już klaskałem. To jest wyraz wdzięczności i podziwu wobec reżysera, artystów, zawodników. Co w tym złego, hę?

P.S. Na koncercie ulubionego zespołu też nie klaszczesz?

3

O kurde. Jak przeżyłeś te oklaski? Chodzę do teatru i tam notorycznie klaszczą. Co za wstyd, co za żenada, co za drobnomieszczaństwo :D

P.S. W kinie jak mi się podoba, to też zaklaszczę. Jak oglądam mecz i widzę piękną akcję, bramkę, też zaklaszczę. Ale ze mnie Janósz!

1

To już masz jakiś pozytywny wstęp w sprawie niespodzianki. Poszukaj jakiegoś filmu gdzie odbywają się publiczne zaręczyny i bacznie sprawdzaj jej reakcje, komentarze. Tyle ode mnie i jeszcze raz życzę szczęścia :)

0

Proponuję Ci ją w jakiś inteligentny sposób wybadać. Chodzi o to, żeby czuła się swojsko. Może np. Twoja przyszła narzeczona nie lubi presji otoczenia, a może w nieznanym towarzystwie czuje się jak ryba w wodzie? Wszystko zależy od osoby :)

8

Słuchaj, zrobisz jak zechcesz. Są różne rodzaje kobiet np. moja narzeczona nigdy by nie chciała tego typu akcji, coś takiego uważa za tandetną popisówę. Bo co ci ludzie mają z Wami wspólnego? Chodzi chyba o to, żebyście Wy razem, w odosobnieniu, to przeżywali jako chwilę wyjątkową, niezapomnianą. Na huczne świętowanie będzie czas na ślubie i weselu. Ale to tylko moje i mojej kobiety zdanie. Najważniejsze żebyście myśleli podobnie. Życzę powodzenia :)

13

Czy Twoja Pani na pewno lubi takie szopki? Są kobiety, które wolą oświadczyny dyskretne, romantyczne, odbywające się tylko między Wami. Po co ci ludzie dookoła? Tak pytam, bo osobiście tego nie czaję.

1

Sporo by się takich znalazło. Jeślibym miał wybrać jeden, to wyjątkowy jest "Into the wild".

0

Krycha w tym meczu - świetny przegląd pola, ustawianie się, przerzuty, dyktowanie tempa gry, asekuracja.

Coraz bardziej podoba mi się rola Lewego. Nie chodzi już tylko o te 2 bramki, bo Robert wraca się na środek boiska, rozgrywa, uruchamia partnerów podaniami i sporo walczy. Jest prawdziwym kapitanem. Bierze na siebie ofensywny ciężar gry.

Dobrze, że strzelił 3 bramki w 2 meczach, bo jeśli zagramy dwoma napastnikami w pierwszym meczu, uwaga obrońców rywala skoncentruje się na Lewym, a ten będzie grał jako cofnięty napastnik, więc automatycznie taki Milik czy Kownaś dostaną więcej przestrzeni do gry

4

Wiadomo, rywal nie jest wymagający, więc cała drużyna prezentuje się co najmniej dobrze/bardzo dobrze, ale Krycha i Lewy są kilka poziomów wyżej. Oby tak grali ma mundialu, a będzie ciekawie.

0

To kończymy temat :)

0

Skierowałem do Ciebie, bo wiem, że z Tobą mogę bezkonfliktowo pogadać :)

2

Osobiście bym nie zaprzęgał Boga do takich głupot jak bark Glika. Bo w oczach Boga to niewątpliwie jest pierdoła. "Nie będziesz wzywał imienia Pana Boga twego nadaremno". Poza tym szkoda ludzi, którzy włączyli w operację "Kamil na mundial" całą swoją wiedzę i wysiłki. Nie wspominając o determinacji Glika.

1

Raczej człowiek inteligentny, nie będący chorągiewką na wietrze, nie uwierzy w te bzdury o rasizmie. Antysemityzm, rasizm, seksizm i tego typu zwroty pojawiają się najczęściej wtedy, gdy brak jest rzeczywistych argumentów. Są znaczkiem, który się komuś przykleja, stygmatyzuje. Ich główna funkcja nie polega na dyskusji, tylko jej zakończeniu, właśnie poprzez użycie takich "zaklęć". Szerzej, próbuje się wykluczyć daną osobę z rozmowy, zastosować ostracyzm. Jednocześnie nie uważam, że nie istnieją problemy takie jak antysemityzm, rasizm czy seksizm, ale częstotliwość ich używania i sposób dyskredytowania danej osoby, przywodzi mi na myśl czasy Średniowiecza i heretyków, czarownice, bluźnierstwa, odszczepieńców, przywoływanie diabła, magiczne mikstury i takie tam klimaty. Podobny poziom zamykania ust i ograniczania wolności.

1

To co różni te dwa zawody, to fakt, że praca nauczyciela jest bardziej sztywna. Chodzi mi o program. Trener musi być elastyczny, względem rywala dobierać taktykę, w tym piłkarzy. Mieć autorską wizję. Natomiast od strony czysto pedagogicznej coś w tym jest, co napisałaś. Ciekawe spostrzeżenie.

15

Ostatnio jak grzyby po deszczu pojawiają się wypowiedzi odnośnie Guardioli. Nie ma w nich nic przełomowego, odkrywczego. Pep jest perfekcjonistą w swoim fachu, musi mieć dograny każdy malutki szczególik. Porównałbym go do malarza, który oprócz tego co jest na pierwszym planie, dba także o idealne tło - piękny zachód słońca, drzewa targane wiatrem, różnobarwne kwiaty. Porównałbym go do trochę szalonego wynalazcy, spędzającego godziny, przeradzające się w dni, w swoim odizolowanym od świata laboratorium. Wreszcie porównałbym go do szachisty, rozgrywającego finezyjne partie, traktującego dostępne mu figury... jak figury. Jedne są kluczowe, drugie mniej, a trzecie wcale.

Na stronie jeszcze do niedawna panowała zbiorowa apoteoza, gloryfikacja, nadanie cech boskich, wybitnemu, ale jednak tylko człowiekowi. Właśnie, w tych wszystkich wspaniałych wyczynach, uwielbieniu go, znaczna część kibiców zapomniała, że Pep też jest człowiekiem? Że ma swoje wady, słabości, punkty widzenia, uczucia? Nie każdy musi go lubić. Nie z każdym znajdzie wspólny język. Jeśli tak mocno się go kocha, miłością ślepą, odrzuca się wzmianki o przywarach, to w momencie, gdy następuje kampania byłych zawodników przeciwko niemu, nie dziwi mnie to trzęsienie ideałów, zdziwienie. Kurtyna ubóstwienia opada. Ale z oczu kibiców. Bo sam Guardiola jako istota ludzka, nigdy za nią nie stał. Jako trener - wciąż się tam znajduje. To że ktoś krytykuje Pepa nie ma w tym nic złego. To że Pep odrzucił część piłkarzy, też nie widzę w tym nic złego. To był jego wybór, jego droga do sukcesu. A sukcesów chyba było całkiem sporo?

Guardiola to wizjoner, żyjący futbolem, karmiący się meczami, taktyką, wyzwaniami. Pamiętam jak po zakończonym meczu Bayern - BVB, na środku boiska przechwycił Kimmicha i nie bacząc na kamery, opierdzielał go, ile wlezie. Pewnie piłkarzowi było przykro, że tak publicznie go skrzyczano. Jednak jednego to na przyszłość zbuduje, drugi się rozklei, a trzeci będzie pielęgnował żal lub szukał zemsty. Nie znam osoby, która byłaby w stanie zadowolić wszystkich. Teraz do głosu dochodzi ostatnia grupa. I to chyba tyle.

0

W ogóle w tym komentarzu nie chodziło o jakąkolwiek merytoryczną wypowiedź, tylko zniekształcenie rzeczywistości a la Hajto. Nie ma znaczenia, o kim pisałem. Piłkarzy dobrałem sobie na podstawie chwili, weny. Chodziło o to, że wypowiedź jako całość ma być głupkowata, rozumiesz? Nie pisałem tego na poważnie. Ani trochę!

1

Oczywiście. Taki był cel tego komentarza :)

0

Czyli teraz zaczynasz śpiewać w innym chórze. Jest poprawa. Trzymam za Ciebie kciuki!

4

Czyli jednak dalej brednie.

10

Ehh... Szanowałem Twoje balansowanie na krawędzi... to było jasne, że jesteś trollem... jak piskorz się wiłeś... przed niektórymi wychodząc obronną ręką... ale z tym tekstem "wszystkie"... postawiłeś sobie na czole stempel "uwaga! forumowy troll! omijać z daleka!"... co teraz? będziesz brnął w te brednie? a może zaczniesz pisać na poważnie? nowe konto? hę?

1

Tak myślałem, że trollujesz. Ale przy okazji zerknąłem w zasoby portalu i odświeżyłem sobie pamięć :)

2

Neymar - 222, Pedro - 27, Cesc - 33, Alexis - 42.5, Thiago - 25, Bravo - 18, Ronaldo - 28 (sezon 97/98), de la Pena - 15, Geovanni - 15, Sonny Anderson - 19, Figo - 60, Ronaldinho - 25, Yaya - 30.

Transfermarkt.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?