0

N2O - pozwolę sobie na dłuższy komentarz.

To nie strona Realu, ale jeśli już komentujemy ten mecz, to skuszę się na kilka słów. Jeśli skomentować ten mecz, to masz rację. Podzielam Twoje zdanie. Być może opiszę to innymi słowami, ale na moje - było tak. Galata miało duuuużo pecha. Były przecież sytuacje, w których albo brakowało szczęścia (ja oglądałem z rosyjskim komentarzem, pamiętam jak komentator dziwił się, że nic nie wpadło), albo bramkarz Realu bronił setki. Trzeba też pochwalić Lopeza. W kilku sytuacjach popisał się świetnymi interwencjami. Po połowie napisałem też, że gdyby nie Lopez - Galata mogła prowadzić. I tak było. Real grał bardzo słabo w pierwszej połowie - obiektywnie. W drugiej połowie przycisnęli, jednak nie wiem, czy to już była rezygnacja Galaty, czy po prostu Real stał się silniejszy. Krytykować można było atak, ale obrona zachowywała się koszmarnie. Po prostu tragicznie, jakby już nie chciało im się grać. I gdzie ta Galata sprzed sezonu, która potrafiła wbić Realowi kilka bramek i walczyć do samego końca przed swoimi kibicami? Tę rezygnację dało się odczuć. Pod koniec pierwszej połowy Pepe wleciał w Drogbę, ten jeszcze dodatkowo upadł na bark i coś mu się stało, nie doczytałem, czy to coś poważnego. To prawda, bez Drogby zespół był osłabiony. Ja myślę N2O, że i tak przegraliby nawet z Drogbą te 5, 6-2 (być może), sęk tkwił w obronie. Jeśli chodzi o samego Cristiano - dwie pierwsze bramki były zrządzeniem losu. Ogólnie Cristiano miał słabą formę (mimo że później wpakował 3 bramy i asystował), a przy pierwszej bramce Portugalczyk sam nawet miał skrzywiony uśmiech, zdawał sobie sprawę, że wcześniej zmarnował kilka sytuacji, w tym, jeśli mnie pamięć nie myli 2 sytuacje sam na sam z Muslerą. CD

0

Cóż, tak ten świat skonstruowany. Martino jednak zostanie z Barcą i po meczu poleci do Argentyny. Ma facet nerwy. Z ciekawości - wie ktoś, ile jego ojciec miał lat?

0

Bo Toure ma Yaya :) Piękna brama.

0

Miki. Bo wkurza nas, jak Real wygrywa hehe. A Ciebie nie? ;D

0

Prawda. Camp Nou i S. Bernabeu - to turystyczne stadiony, choć zdarza się czasem fajny doping.

0

Eeee tam, Messi jest 2 lata młodszy. Myślę, że Messi sobie poradzi. Ale chodzi przecież o trofea drużynowe. Najważniejsze są one. Te indywidualne to sprawa drugorzędna, przy okazji :)

0

Dzięks.

0

Spóźniłem się na mecz Realu i widziałem, że Lopez (BTW świetne interwencje, gdyby nie on, mógłby być remis lub nawet prowadzenie Galaty) zmienił Ikera. Wiecie, czemu była zmiana?

0

Haha, constantine jak zawsze szczerze - spodobał mi się ten komentarz. Podoba mi się Twoje podejście do sprawy. Mówisz "tak po prostu" zaczęliśmy kibicować? No niech Ci będzie hehe. Ja bym jeszcze poruszył inną kwestię, jeśli chodzi o nasze początki kibicowania - ale to już na inny temat. Dzisiaj zrobiło się strasznie filozoficznie. Podoba mi się, że raz na ten cholernie zapieprzający czas możemy na chwilę stanąć w miejscu i trochę się wyspowiadać, jak to z nami za dawnych czasów było.

"Piszę wątpliwe, ponieważ odwiedzając wasz portal [...]" - jaki "wasz"? No do cholery to jest Nasz portal! :)

0

Aaaa tam. Mnie się wydaje, że przyjedzie. Cruyff ma coś do powiedzenia, krytykuje ostro, jest surowy w wypowiedziach, nie każdy musi się z nim zgadzać, ale w głębi duszy myślę, że choćby symbolicznie weźmie udział w spotkaniu. Bez obaw, nikt mu przecież z obecnych barcelońskich kucharzy nie poda tzw. "czarnej polewki". Podziały są i będą, nie zakopie się tak po prostu topora wojennego, taka inicjatywa jest jednak od czasu do czasu dla klubu potrzebna.

0

Myślałem, że w Madrycie zawsze ceniona była bezpośredniość wypowiedzi, czystość myśli, a nie owijanie w bawełnę jak Pep Guardiola, jak często można było przeczytać, który nigdy nie powie ci tego, co myśli. Jose zawsze mówił to, co leżało mu na sercu. Widać przed epoką Mou w Madrycie jego bezpośredniość nie była tam tak ceniona jak to było do niedawna za jego czasów.
Środowisko kibicowskie potrafi być nieraz bardzo zmienne.

Podsumowując – felieton jest trafną diagnozą psychologiczną naszego społeczeństwa kibiców w ogóle, NIE TYLKO kibiców FC Barcelony. Myślę, że te same odruchy obronne, motywy psychologiczne, o których pisała Eoren towarzyszą każdemu społeczeństwu kibicowskiemu. Pod tym względem, my Barceloniści, nie różnimy się od innych. W subiektywnej ocenie - daję tę szóstkę. Lepiej się tematu chyba nie dało ująć. Przepraszam za długość, fin. Ze mnie zawsze jest gaduła. Ale jak dyskutujemy - to na całego.

PS. No jasne, że zakładanie nóg na stół nie jest godne pochwały, czego ostatnio doświadczył Barack Obama. No chyba, że się siedzi w domu sam na sam przed lustrem i ćwiczy jakąś przemowę i pewność siebie :)

0

W każdym bądź razie, czy szersza definicja klubu dotyczy przeszłości czy przyszłości – jedno jest pewne, przynajmniej dla mnie. Miło jest żyć teraźniejszością, czy jak kto woli niedaleką przeszłością i przyszłością. Te bardziej odległe czasy już tak nie oddziałują emocjonalnie jak te bardziej nowożytne. Trzeba się z tym pogodzić. I nasze czasy odejdą kiedyś do lamusa. My sobie będziemy je na starość odgrzewać, ale nowi kibice już nie będą czuli do tego takiego sentymentu jak my. Raczej na Messiego, czy Ronaldinho będą spoglądali tak, (mniej więcej) jak my teraz na Kubalę, czy Cruyffa, z szacunkiem ale bez prywatnych przeżyć. Jasne, że doceniam wszystko, co ci weterani zrobili dla tego klubu. Nie będę jednak nigdy czuć takich emocji oglądając na nowo bramki Cruyffa w porównaniu do bramek Messiego z prostej przyczyny – żyłem w czasach Messiego.

Na sam koniec nie ma to jak poczytać kawał „dobrej” w cudzysłowie lektury. I tu będę bezwzględny w stronę środowiska Madridistów (nie chcę być specjalnie złośliwy, raczej traktuję to uniwersalnie, bo i u nas pod tym względem nie jest lepiej). Specjalnie przytaczam link do polskiej strony Realu, w której fani Królewskich traktują Jose Mourinho jeszcze jako tego „z zewnątrz”, nie musicie czytać wszystkich komentarzy pod artykułem, raczej przejrzyjcie wyrywkowo. Jest to tylko zwykły przykład i jest to trochę przerażający obraz kibica (kibica ogólnie, nie chodzi mi o kibica Realu), ale życzę miłej lektury, bo są tam także rozsądne komentarze. Oczywiście nie zwracajcie uwagi na komentarze z 2011 r. i później, ale te z 2006 r.:
http://www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=11444

CD

0

Chciałem zwrócić uwagę jeszcze na jedną drobną sprawę. Jest ona poniekąd śmieszna, czasem groteskowa. Nikt z nas nie zna przyszłości. Ten aspekt przywiązania do klubu jako do teraźniejszego i tego z przeszłości odnosi się przecież również do przyszłości. Powtórzę jeszcze raz – NIKT z nas nie zna przyszłości, a każdy ma wiele do powiedzenia na temat różnych piłkarzy czy trenerów. Dzisiaj komentujemy grę czy zachowania wielu osób związanych z futbolem, którzy być może kiedyś zawitają w szeregi Barcelony. Spójrzmy choćby na postać Neymara – naprawdę, polecam lekturę naszych komentarzy sprzed transferu. Niech ktoś ze sceptyków moich słów będzie odważny i zajrzy do archiwum i odnajdzie artykuły związane z Neymarem. „Chudzina, chuchro, nurek, słabiak, w słabiutkiej lidze brazylijskiej może sobie pokazywać triki” – to tylko niewinne przykłady. Efekt „wewnątrz” i „na zewnątrz”, o którym Eoren wspomniała zadziałał i tu. Dziś widzę, że wielu nabrało wodę w usta, znacznie mniej jest krytyki w stronę tego piłkarza. Załóżmy tylko (proszę o to wszystkich czytających moje wypociny), że Barca przegrałaby walkę o Neymara z Realem. Co by tu się działo w komentarzach odnośnie jego osoby – aż cieszę się, że nie mam aż takiej wyobraźni...

Każdy może być potencjalnie przyszłym piłkarzem/ działaczem Barcy. Swoją drogą jest to trochę zabawne, może trochę infantylne, że nagle kogoś obdarzamy specjalną ochroną i wiążemy z nim emocje tylko dlatego, że przekroczył próg Barcelony, a przecież mentalnie piłkarz aż tak się nie zmienił, przynajmniej nie zaraz po przyjściu do klubu. CD

0

Oczywiście, kto nie kibicował kiedyś Brazylii, czy Argentynie – można by się spytać. Chodzi mi głównie o pewien sposób utożsamiania się z piłkarzami. Jest to naturalne, nie widzę w tym nic złego. Po pierwsze – jest chęć sprawdzenia, w jakiej formie jest gracz naszego klubu w meczach reprezentacyjnych, po drugie z czasem nawet zaczyna się lubić kadrę tego kraju. Spytajcie w środowisku Madridistów, ilu kibicuje Portugalczykom, a ilu wśród nas, Barcelonistów. Spytajcie, ilu jest fanów reprezentacji Hiszpanii wśród Madridistów (może tych poza granicami Hiszpanii), a ilu wśród nas.
Posunę się o krok dalej – dam sobie uciąć głowę, że jeśli trzon Barcy stanowiliby dzisiaj Brazylijczycy, nie Hiszpanie – zdecydowana większość kibiców Blaugrany (poza wyjątkami) byłaby kibicami reprezentacji Brazylii. Tak to już jest i jak mówię, nie doszukuję się tu niczego złego. :) Raczej chcę przez to uwidocznić, jak przelewamy swoje sympatie piłkarskie, przynależność do Barcelony na piłkarzy. Patrząc się na to z góry jest to trochę dziwne, bo jest strasznie względne. CD

0

Ale do rzeczy:
„Często im większe nadzieje z kimś wiążemy i im bardziej utożsamiamy tę osobę z naszą wizją klubu tym łatwiej przebywa ona w naszych umysłach drogę od „bohatera do zera"”. – trafiony zatopiony.
Rzeczywiście, jest coś takiego jak perspektywa „wewnątrz” – „na zewnątrz”. Jest to tutaj pięknie i czytelnie opisane.
I słusznie – klub rysuje się w przekonaniu wielu kibiców jako jakaś funkcja czasowa, byt „tu i teraz”, w którym każdy może wypaść za burtę i każdy może być nowym czasowym pasażerem Barcy. Najciekawsza kwestia jest tu z tą tzw. „miłością” do piłkarzy. Ona nie jest przecież permanentna z wyjątkiem graczy pokroju typu Ronaldinho (tego typa po prostu nie dało się nie lubić) i jemu podobnych, zasłużonych. Wielu kibiców (w tym ja) w jakimś stopniu zapomina o byłych graczach tego klubu, którzy stanowili niegdyś jego integralną część. Ja się na tym łapię, przyznam, że jakoś mało mnie obchodzą losy byłych piłkarzy Barcelony poza wyjątkami. Tzn. coś tam sprawdzę, jednak nie czuję już takiej więzi emocjonalnej z tymi piłkarzami jak za czasów barcelońskich. Nie jest ze mną aż tak źle, czuję szacunek do nich i do ich całej pracy, nawet jeśli nie byli to piłkarze obdarzeni super talentem.
Warto zwrócić na jeszcze jedną ciekawą kwestię. Mnóstwo kibiców tak ma, w tym znowu przyznaję – ja też, że jeśli Barca ma kluczowych graczy – Argentyńczyka, Brazylijczyka i np. Chilijczyka – mnóstwo znajduje się sympatyków piłki np. argentyńskiej czy brazylijskiej. CD

0

Bez specjalnego lizusostwa mogę sumiennie i najkrócej powiedzieć, że jest to najlepszy felieton Eoren. Wg mnie po prostu kipi życiem. To jest lektura dla każdego kibica piłki nożnej, a może i w ogóle kibica czegokolwiek.
Powiem, dlaczego tak bardzo mi się podobał. Tak trudno jest stworzyć tekst poruszający tak fundamentalne kwestie – te tematy są wrażliwe i można przy tym tak łatwo polec. Tak mało jest felietonów potrząsających głową kibica i w tym całym pośpiechu codziennego życia dających nam chwilę wstrzymania, refleksji. Zaraz, zaraz – od czego to wszystko się zaczęło? Pójdę dalej w rozmyślaniu – jeśli nie będziemy potrafili sobie odpowiedzieć na powyższe podstawowe, banalne wydawałoby się pytania – nie jestem pewien, czy możemy się uważać za pełnowartościowych kibiców. Artykuł – Rewelacja przez duże „R”. Jest to z pewnością wyjątkowy artykuł.
Felieton teraz tylko trzeba przetłumaczyć na współczesną łacinę, czyli j. angielski i poprosić o umieszczenie go w jakimś bardziej poczytnym źródle, żeby był dostępny szerszej grupie ludzi. Takie moje zdanie. CD

0

Haha, a dziennikarze Mundo Deportivo siedzieli na Twitterze Ribeiro popijając w nocy kawę i myśląc: "Odpowie Mendesowi, nie odpowie, odpowie, nie odpowie...". "Artykuł" w połowie już gotowy, szkoda by było zmarnować taki materiał.
Aż tu nagle 1:25 - BING! Odpowiedź Wagnera Ribeiro!
Ja tam lubię takie sensacje z koziej dupy. Zawsze mam polewkę z takich "artykułów".

0

Mi się wydaje, z całym szacunkiem, że troszkę wyolbrzymiacie to "oddanie wątroby". Przypuszczam, że Dani jest na tyle dobrym chłopem, że wyszedł po przyjacielsku z taką inicjatywą. Ale to było coś w sensie: "Abi, za Ciebie oddam życie". Nie była to jednak dosłowna sugestia. Zresztą zostawmy to, po co w sumie psuć tak piękną ideę :) Dani zawsze wydawał mi się w porządku. Jeśli obdarzono by mnie takim talentem piłkarskim i miałbym to szczęście, że mógłbym trenować jako piłkarz Barcy wśród nich - myślę, że najszybciej bym się z nim zakumplował, bo lubię ludzi bezpośrednich, a takim się wydaje Daniel.

Sprawa z Abidalem dalej jest niezrozumiała - albo te wcześniejsze doniesienia są zwykłą plotą, jak już nieraz się przekonywaliśmy, albo doszło do jakiegoś "misunderstand". Chciałbym się dowiedzieć, o co chodziło z tym niewypłacaniem pensji. Bo dalej nic nie wiemy i znowu się domyślamy. Niech opublikują wspólną wersję.

0

Fajnie Eoren, że tworzysz takie artykuły. Należą one do mniejszości, nie pobudzają tak dyskusji, ale są sto razy wartościowsze od pozostałych. Te założenia taktyczne są nieśmiertelne, jednak trzeba wziąć też pod uwagę to, na co zwrócił uwagę @dg79 poniżej. Drużyny nie będą dawać robić się ciągle w jajo i już nie dają się tak wyciągać do przodu, jak to było wcześniej. Dzisiaj trzeba szukać nowych rozwiązań.
Jak w artykule Matías Manna komplementował grę Barcy, tak zapamiętały mi się te jego słowa: "Grać by podawać i podawać by grać to dwie różne rzeczy". Sam nie wiem, jak określić dzisiejszą grę Barcy. Czasem widzi się podania kreujące grę, czasem podania dla samych podań.

0

Takie sytuacje znowu jak Pepe - Alves, czy ostatnio Nani - Arbeloa należą do rzadkości i tu już wszystko zależałoby od subiektywnej opinii sędziego, który sugeruje się wytycznymi UEFA i kieruje własnym doświadczeniem. Ale przynajmniej nie byłoby mowy o "nie widział", albo tym, co mnie obecnie najbardziej denerwuje: "Sędzia też człowiek, pomylić się może". No okej, może, ale powinno się robić wszystko, by to zminimalizować.

Fajnie się z Tobą dyskutuje, niestety ja odpływam w zaświaty :) Dobrej nocy! Najważniejsze uratowane 3 pkty, które mogą się później okazać cholernie ważne w walce o majstra. Pozdrawiam.

0

Mike
Tak, zgadzam się, w tym sporcie jest to trudniejsze. Nie orientuję się zbytnio w NHL, ale ponoć tam też jest to w jakimś stopniu wykorzystywane. W tenisie "challange", można by co nieco podkraść z innych sportów.
I pełna zgoda z interpretacją przepisów. Subiektywna decyzja sędziego (np. czy piłkarz zachował się chamsko i jego faul był celowy, albo czy piłkarz celowo robił ruch ręką w stronę piłki czy ręka była po prostu nabita, czy piłkarz chciał komuś zrobić krzywdę czy nie) - zostałaby dalej zachowana i tu byłyby i tak kontrowersje. Powtórki przecież nie rozwiążą wszystkich problemów. Ale już zlikwidują te kuriozalne pomyłki (zobacz ostatnią LM). Nie byłoby już 2 metrowych spalonych Zlatana, akcji, w których piłka przekracza linię i wpada do bramki, by potem wylecieć jak to się zdarzyło kiedyś Lampardowi. Moim zdaniem znacznie poprawiłoby to jakość sędziowską i sędziowie nie mogliby powiedzieć, że się pomylili. Mieliby większą odpowiedzialność, po meczu rozliczano by ich z subiektywnych decyzji w sytuacjach spornych. Nie byłoby na pewno takich dureństw, jakie dzisiaj się pojawiają. Ile razy mylili się właśnie w tych prostych sytuacjach, gdzie my kibice przewijaliśmy sobie na dekoderze i widzieliśmy od razu, że decyzja była niesłuszna?

0

Tak, sporne sytuacje byłyby ciężkie w ocenie i wymagałyby dłuższej przerwy. Ja jednak wolę, żeby sędzia przed monitorem spędził i z 3 minuty na przewijaniu i analizowaniu takiej sytuacji niż jakby miał być potem lament przez następne lata, że sędzia nie zauważył, a Busi puszczał oczko, albo kibice ciągle wypominali, jak to jakaś drużyna niesłusznie przeszła. W końcu ktoś by miał pełną odpowiedzialność za swoje decyzje i sędzia musiałby być pewny swego, nie tak jak dziś, gdzie w wielu trudnych do uchwycenia przez sędziowskie oko spalonych odgwizduje się na chybił - trafił, jak rzut monetą.

0

Ja nie jestem też radykalny, że tak ma być, jak mówię i koniec. Myślę, że można by było stworzyć ciekawe przepisy wykorzystujące zapis wideo. Jest tyle mózgów w tym sporcie, że mogliby razem usiąść, pomyśleć i stworzyć ciekawą alternatywę uzupełniającą obecne sędziowanie. Może być tak jak mówisz. Najważniejsze jest przetestowanie takiego systemu i sprawdzenie jego wad np. na jednym z turniejów. Jeśliby były jakieś niedorzeczne wady, można by było ten system stopniowo udoskonalać, albo nawet w najgorszym wypadku wycofać. Ale nie rozumiem, dlaczego by tego nie spróbować. I tak widzę, że nie ma nawet chęci, a wprowadza się wszystko inne (np. Goal Line, spray, dodatkowych sędziów), byleby nie powtórki. Chyba się tego w swoim życiu nie doczekamy. Większość sportów idzie z postępem technologii, piłka nożna jest pod tym względem w tyle. I później jak tu winić piłkarzy, którzy wykorzystują błędy systemu i widzą np. źle ustawionego sędziego. Poza tym sądzę, że ograniczyłoby to w jakiejś części nielegalne przychody dla organizacji przestępczych, trudniej byłoby im wpływać na losy spotkań. Dodam jeszcze, że gdyby powtórki (w jakimkolwiek wydaniu) zostałyby wprowadzone - chciałbym większych kar dla piłkarzy za oczywiste wymuszenia, chamskie faule itd. Coś za coś.

0

Nie, Mike - nic takiego bym nie chciał :) Raczej jestem za tym, żeby akcja toczyła się dalej. W chwili gdy sędzia - obserwator (tak go nazwijmy), czyli desygnowany do oglądania powtórek, zobaczyłby, że piłka wyszła za linię - przesłałby info przez słuchawkę sędziemu głównemu, który wróciłby do tamtej sytuacji. Myślę, że trwałoby to nie dłużej jak kilka - kilkanaście sekund.
Można by też wprowadzić taki system, w którym każda z drużyn może na życzenie żądać powtórki w 3 dowolnych wybranych przez siebie momentach. Jestem zwolennikiem takiego systemu sędziowania, szczególnie gdy tak wiele zależy od dyspozycji i spostrzegawczości sędziów.

0

Domyślam się, że sędziemu chodziło o faul na Alvesu. Kontrowersyjna była. Któryś z graczy Sevilli wleciał mu na plecy w polu karnym przewracając go. Jedni sędziowie by tę akcję przerwali, inni nie odgwizdywaliby faulu. Poza tymi sytuacjami, które wymieniłeś - dla mnie dziwną decyzją sędziów było, gdy po opuszczeniu piłki za linię bramkową sędzia pozwolił dalej grać i piłka trafiła w rękę obrońcy Sevilli. Popełnił dwa błędy w jednej sekundzie. Jeśli puścił już grę, powinien być karny dla Barcy. Bez powtórek werdykty sędziowskie będą niestety tak wyglądać. Dzisiaj i tak sędziowie nie byli najgorsi.
Co do słów Navarro - niech zamknie jadaczkę i nie oskarża Barcelony, albo poda dowody na to, co sugeruje. Mówi:
"Barcelona to świetny zespół, ale jeśli nie daje rady, sięga po inne metody."
Niezbyt jasno się wyraził, ale na moje sugeruje, że Barca dała w łapę. Piłkarz doświadczony i w życiu pierwszy raz został skrzywdzony przez błędną/ radykalną decyzję sędziego. Jak mały dzieciuch. Rozumiem, że może mieć pretensje - ale to do SĘDZIÓW. Co ma z tym wspólnego Barcelona?
Ze swoim kolegą M'Bia (chodzi mi o jego gest) zgrali się dzisiaj wyjątkowo...

0

Miki, domyślam się, że sędziemu chodziło o faul na Alvesu. Była to kontrowersyjna sytuacja, któryś z graczy Sevilli wleciał mu na plecy w polu karnym przewracając go. Jedni sędziowie by tę akcję przerwali, inni nie odgwizdywaliby. Jest to jakaś kontrowersja na pewno. Dla mnie dziwną decyzją sędziów było, gdy po opuszczeniu piłki za linię bramkową sędzia pozwolił dalej grać i piłka trafiła w rękę obrońcy Sevilli. Popełnił dwa błędy w jednej sekundzie. Jeśli puścił już grę, powinien być karny dla Barcy. Bez powtórek werdykty sędziowskie będą niestety tak wyglądać. Dzisiaj i tak nie byli najgorsi.

0

Jankiel 18, jak będą nagrody w postaci koszulek to proś o dwie. Jedną po cichu mi podrzucisz. :)

0

Tez mi się wydaje, że Neymar jest jednak w reprezentacji Brazylii bardziej bezpośredni. W pierwszej połowie mi się podobało to, że oddał dwa strzały, choć niemocne, to celne i niewygodne, z którymi Beto miał trochę kłopotu. Nie zatrzymywał akcji, jak mógłby to zrobić Pedro. Powinien grać swoje i nie patrzeć się na nic, oczywiście w miarę rozsądku, bo nie chodzi mi o totalnego egoistę. Widać w każdym bądź razie, że będzie z niego pociecha.

0

W takim razie Messiahowi16 należy się nagroda od Readakcji za częste wizyty. Jakaś koszulka na przykład, albo dwie? :)

0

A obczaj mnie. 2 lata i 8 miechów i tylko 2100+ komentarzy hehe. Muszę się bardziej postarać. :)

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: