sojerrrr
Dołączył/a: styczeń 2011
88 obserwujących
26 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Co jak co ale Eto'o najbardziej szkoda, z szacunem do wszystkich byłych wyjadaczy :)
0
To też fakt. To już zależy, czy sprowadzamy uzależnienie od Messiego do samej ligi, fazy grupowej LM, czy PK, czy mówimy ogólnie. Wszystko zależy, co kto uważa za tą tzw. "messidependencję". W tych meczach, o których piszesz, czyli na najwyższym europejskim poziomie, sądzę, że Barca by sobie radziła. Jednak lepiej sobie by poradziła z Messim, bez Messiego nie osiągnęła by tylu pucharów, a w poprzednim sezonie zakończyła przygodę na takim Milanie.
0
koksik2700 - dla mnie tą wypowiedzią też stracił. Staram się to jakoś usprawiedliwić tym, że pisały o nim gazety bzdury (El Mundo), więc chłopak musi być wk. na maksa, ale fakt, że go to i tak nie usprawiedliwia, to jest ewidentny minus. Nie godzi się Messiemu mówić, kto może, a kto nie kierować Barceloną. Nawet więcej napiszę. To jest zwyczajnie buracka i bezczelna wypowiedź Messiego, której nie powinien wpieprzać w media. Jak mówię, staram zrozumieć człeka, że miał teraz momenty emocjonalne związane z tymi całymi podatkami, jak i tą całą nagonką z mafią, czy czymś tam, a od czasu do czasu ktoś wyjedzie na niego z hormonami...
0
Donie, "uciąć" chciałeś powiedzieć ;DDD Co do golenia już nie wnikam hahaha
0
StrangeFruit
Czuję do czego pijesz. Czyli jak pisałem, masz podobne odczucia, co do powrotu Leo jak King Leonidas. Może i masz rację, ja też tego bym nie chciał i tego się obawiam, tzn. ja to widzę tak: Leo ma nadal być główną postacią w ataku, jeśli i tylko jeśli jego skuteczność i altruizm będzie na poziomie sprzed kontuzji (gole, ale jakże ważne kluczowe podania, asysty). Przecież tego nie można bagatelizować i wysyłać go na pozycje, w których nie będzie można z jego talentu wykorzystać w pełni możliwości. Nie chcę powrotu do tej Barcy ze związanymi nogami, której tyłek ratuje tylko Leo. Cholernie bym chciał, żeby inni się do tego dołączyli. Nie sądzę, że ponowny powrót Leo popsuje, jak to sugerujesz "normalnienie tej drużyny". Jak wyjdzie w praniu, zobaczymy. Ale z tym, że Tata nie ma takiej swobody decyzyjnej i wiele nie zależy od niego, zgadzam się. Mnie również drażni polityka, nie chciałbym, żeby trener musiał się na kogoś czy coś decydować, bo tak trzeba, bo taka jest odgórna presja. Ja zawsze byłem za większą wolnością trenera i przede wszystkim za tym, że jeśli ktoś lepiej się spisuje, powinien dostawać większe szanse, nazwiska nie powinny grać tu decydującej roli. Ciekawy jestem głównie z sytuacją Fabregasa, jeśli Messi wróci, a sam Franciszek nie będzie już wystawiany jako 9. Czy trener częściej będzie stawiał na Xaviego?
0
Hehe, na stałe na skrzydło? Wg mnie nie da się, fakt. Ale ja bym też tak nie chciał. Są mecze, w których warto skorzystać z takiej opcji, w meczu z Realem mi się to podobało. To tak jak z dwoma DM, są takie mecze, gdzie byłby większy sens takiego ustawienia, ale są takie, gdzie lepiej grać standardem.
0
Eeee tam, jaka znowu nagonka, przecież wszyscy podkreślają, że nam tu dobro Barcy priorytetem, a że inne spostrzeżenia, to już inna brożka. A wielkości Messiego nikt tu chyba nie podważa.
0
StrangeFruit - ja też jestem tego zdania, że gra drużynowa trochę cierpi na tym. Stąd jestem już cholernie ciekawy, jak to będzie teraz wyglądało, czy wejście Messiego będzie wisienką na torcie, czy, jak dużo wcześniej King Leonidas w swoim komentarzu, będzie powrót do starych czasów pt. "Piłka na Messiego, Leo, ratuj". No niestety tak jest, że wszyscy piłkarze w ataku muszą się podporządkowywać pod osobę Messiego. Ja nie widzę też nic w tym złego, jeśli taką taktykę stosuje drużyna, jeśli Leo jest skuteczny, choć nie jestem wcale za tym, żeby ten ciężar ataku spoczywał w aż takim stopniu na barkach Leo, wolałbym żeby gole się rozkładały np. 40 Leo i po kilkanaście inni. Kiedyś Eoren w swoim felietonie o Messidependencji dobrze to opisała. To coś jak z CR-em. Być może drużyna straciłaby na tym, gdyby zostawiła Leo na skrzydle i pozwoliła się niektórym zawodnikom rozwinąć. Wady drużyny widać było w poprzednim sezonie, gdy Leo brakowało. Nie może być przecież tak, że cała odpowiedzialność spoczywa na Leo. Dlatego mam teraz nadzieję, że Martino połączy to, co się udało wypracować do tej pory i w te puzzle wrzuci Messiego. Messi to pojętny chłopak i myślę, że wpasuje się w pomysły Martino. A z tych piłkarzy - głownie żałuję odejścia Eto'o.
0
Swoją drogą, niegdysiejszy zacny felieton Silverki czytałem, szkoda że tylko jeden.
0
"Rzeź" była w ogóle rewelacyjna, stworzona na podstawie sztuki, ale Polański zrobił to wyśmienicie i w taki lekki sposób. :)))
0
Ale dlaczego? Przecież w tym sensie przyznałem Challengerowi rację, że odejście Zlatana było spowodowane coraz większą dominacją Messiego w drużynie. Ja tylko nie rozumiem tych słów: "Z najbliższej odległości [Zlatan] obserwował symptomy dyktatorskich zapędów Messiego już pod koniec roku 2010". I tylko o to mi chodzi. Raczej jeśli już - dyktatorskich zapędów Guardioli. Do reszty wypowiedzi Challengera o Zlatanie nie piłem, bo wcześniej pisałem, że jest wiele celnych spostrzeżeń.
0
Wiesz, jak tam chcesz, możesz być, kolegów nigdy za wiele :) Nie róbmy tu jednak kółka adoracji, w każdym bądź razie cieszę się, że podzielasz moje zdanie, ale też szanuję inne spojrzenie choć mam trochę inne, bo widzę, że jednak spora grupa użytkowników ma podobną opinię do Challengera.
0
"Pep się na mnie gapił, a mi puściły nerwy. Pomyślałem: "Oto mój wróg, drapie się po głowie". Krzyknąłem: "Nie masz jaj" i pewnie jeszcze kilka innych ciepłych słów, po czym dorzuciłem: "Srasz w gacie na myśl o Mourinho. Idź do diabła!" Byłem wściekły."
"Wywróciłem wtedy pudełko z treningowym sprzętem, a Guardiola nic nie mówiąc po prostu to wszystko pozbierał. Gdybym był wtedy na jego miejscu, to na pewno bym się bał. "
Widać, że całą złość Ibra skupia na trenerze, Guardiola to i Guardiola tamto, rola Messiego w tym wszystkim była poboczna. Jemu nie pasował ogólnie porządek w Barcelonie, czy jak on to określał - ślepe posłuszeństwo:
"Gracze Barcelony są jak dzieci w szkole - ślepo podążają za trenerem, a tam gdzie wcześniej grałem zawsze pytałem "dlaczego?". Lubię ludzi, którzy jeżdżą na czerwonym świetle, a nie wiecznie przestrzegających zasad pedantów, więc starałem się być miły i nie tracić nad sobą kontroli.".
Przecież znając tupet Zlatana, on by w tej książce napisał tyle rzeczy o Messim i jego rządzeniu się w Barcelonie, że głowa mała, gdyby to było prawdą. Tak samo Villa czy Eto'o. Już nie grają w tym klubie. Nie spotkałem się jeszcze z ich opiniami odnośnie despotyzmu Leo, egoizmu boiskowego, piętnowania w szatni czy czegokolwiek negatywnego. To tak gwoli jasności co do niektórych poniższych komentarzy.
0
Co do samej opinii Zlatana na tę sprawę, pisał on tak:
"Spełniło się moje marzenie z dzieciństwa, miałem głowę w chmurach. Początek był dobry, ale potem Messi zaczął mówić."
Chcę zwrócić uwagę na to, że wg mnie przez słowa "zaczął mówić" Zlatan nie obwinia Messiego o odejście, ale o to (i podejrzewam że tylko o to), że chciał grać w środku i to go wkurzyło. A osobą, przez którą odszedł był tylko i wyłącznie Guardiola. On nie ma do Messiego o to żalu. Poza tą wypowiedzią nie czytałem nic, co mogłoby sugerować jego odejście przez Leo w tym sensie, że Leo rządzi, poszedł do Pepa i powiedział "on albo ja". W pewnym sensie Ibra wolał, żeby Messi (ten postrzegany jako niemowa) grał sobie na skrzydle, ale "Messi zaczął mówić". Zlatan pisze:
"On chciał grać na środku ataku, a nie na skrzydle więc system zmienił się z 4-3-3 na 4-5-1. Poświęciłem się i nie miałem już wolnej ręki na boisku, chciałem osiągnąć sukces, ale nie podobało mi się to."
"Więc poprosiłem o spotkanie z Guardiolą - żeby podyskutować, a nie się kłócić. Powiedziałem, że nie wykorzystuje moich najlepszych cech i że nie powinien mnie kupować jeśli potrzebował inny typ zawodnika."
"Powiedziałem mu, to co powiedział mi kolega: "Kupiłeś Ferrari, ale jeździsz nim jak Fiatem". Myślałem, że rozmowa poszła dobrze, ale wtedy Guardiola zaczął się ode mnie oddalać."
"Jeśli wchodziłem do pokoju, to on wychodził. Każdego witał wesołym cześć, a mnie ignorował."
"Ale po tej rozmowie przestałem się dostosowywać. Dla przykładu: zawodnicy Barcelony nie mogą przyjeżdżać na treningi sportowymi samochodami. Pomyślałem, że to niedorzeczne - kogo obchodzi jakim ja jeżdżę samochodem? Więc w kwietniu, przed spotkaniem z Almerią przyjechałem do pracy moim Ferrari Enzo. Wybuchła niezła scena."
CD
0
Silverko, LukaszFan - dzięki, ale zdecydowanie wygodniejsza i łatwiejsza jest nasza pozycja, czyli krytykujących czyjś felieton :) Z drugiej strony, widzę jak ciężko jest autorowi odpisać każdemu broniąc swojego zdania tak, by odpowiedź była wyczerpująca dla każdego, jak tyle pytań i różnych zdań znajduje się pod spodem. I jest jeszcze inna kwestia, kluczowa - odpisać tak, żeby NIE BYĆ ŹLE ZROZUMIANYM! Bo czasem ktoś ma dobre intencje, a nawet myśli podobnie, a różny dobór słów może być powodem różnicy zdań. Poza tym na odpowiedź dla nas wszystkich potrzeba by było chyba kolejnego felietonu Czelendżera. Ja też dlatego nie obliguję, do odpisywania słowo w słowo, ale o zwykłą pogawędkę w wolny piątkowy wieczór. A kiedyś na swoje 3 grosze może przyjdzie czas, na razie nie mam nawet pomysłów. Ja odbijam piłeczkę, bo jest tu sporo osób, które być może chciałyby swoje spojrzenie na problemy Barcy przelać na "papier", oczywiście za przyzwoleniem Redakcji.
0
Ani medialnie nie wygląda mi na osobę ustawiającą drużynę pod siebie, a to co wycieka z szatni uważam w zdecydowanej większości za plotki, jak np. niedawne plotki odnośnie słów Messiego do Tello czy Sanczeza - "ej, podawaj mi, grasz tu dla mnie, masz mi podawać", czy coś takiego, nie cytuję dokładnie. Ale bzdury! Oczywiście to nie w Twoim kierunku.
Podsumowując, nie jestem w stanie uwierzyć w dyktatorskie zapędy Messiego (poza argumentem, którym są niefortunne słowa w kierunku Fausa), ale nie podważam, że są pewne być może patologiczne powiązania między starszymi piłkarzami znającymi siebie od dawna, a nowymi. I fajnie, że Martino działa w tym kierunku i przywrócił drużynie większą świeżość, która wydaje się być mniej uzależniona od Messiego. Jakoś te argumenty Challengera do mnie nie przemówiły. Jakkolwiek felieton jest superowy, pobudza do dyskusji, a to cenię najbardziej. Nie chcę też, by moje komentarze były odbierane jako krytyka negatywna. Pisałem wcześniej, że gdzieś w 3/4 ze spostrzeżeniami się zgadzam, po prostu bardziej pobudza to, w czym mamy odmienne zdanie. A jak mówię, może rzeczywiście wszystkiego nie pamiętam, a coś przeoczyłem. Nie znam wszystkich wywiadów. Jak coś, to chętnie przeczytam.
I na koniec chciałem przeprosić za moje komento, które zawaliło stronę, w szczególności: @silver912, @focus08, @Mat159. Już zamykam dziób.
0
Odwrócę to w drugą stronę. Ile razy tak było, że koledzy z drużyny "spatałasili" jego piękne perełki podania i to w sytuacjach, gdy Messi mógł pociągnąć akcję dalej sam, albo nawet pokusić się o uderzenie. Ja znowu nieraz krzyczałem do TV - "Leo walnij tę bramę sam, nie podawaj już do X, Y bo to zaś popsują...". To też jest złe podejście, ale jak mówię, na siłę odwracam to w drugą stronę. To że ma najwięcej bramek plus to, że rzeczywiście drużyna na niego gra, to jest inna kwestia - wykorzystywania najlepszego. To już taktyka. Ale gdy Messi ma okazje do podania, rzadko widzę, by kierował nim egoizm, Ty uważasz inaczej. Co jak co, ja raczej Messiego postrzegam jako piłkarza bardzo zespołowego, który nie gwiazdorzy niepotrzebnymi akcjami. Ostatnio miał jednak sporo niepotrzebnych dryblingów, po których drużyna traciła piłki, fakt. To chyba kolejna różnica w odbiorze egoizmu czy altruizmu Messiego na boisku.
Coś co mogłoby też przemawiać za Twoją tezą, jest np. zachowanie Messiego rzucającego korkiem od jakiegoś napoju, gdy Martino go zdjął w którymś meczu. To mi się nie podobało. Ale zobacz na wypowiedzi. Czy Messi się buntował w którejś z nich. Czy cała grupka wzajemnej adoracji kiedykolwiek miała o to pretensje? To już więcej do powiedzenia na temat swoich minut (to było po chyba niedawnym meczu w fazie grupowej z Milanem) miał Fabs, który skarżył się, że trener nie chce tak często korzystać z jego usług. Messi rzucił korkiem, straszne. Ale nie rozjątrzał tego w mediach. Porównując go w ogóle do Cristiano (porównuję, bo to pod względem medialnym odpowiadające sobie postacie), nie było go prawie w ogóle w mediach. CD
0
W Barcelonie tak jest, że każdy gdy ma słaby mecz, każdy o sobie mówi komplementy. Xavi o Fabsie, że jest super 9, nawet gdy mu mecz nie wyjdzie, o Pique gdy zawali mecz, że jest kluczowy, wreszcie Martino po meczu z Bilbao, że drużyna zagrała dobrze. Jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś z drużyny powiedział: "Fabregas dobrze uzupełniał środek pola i miał wspaniałe podania, ale Xavi mógł w niektórych momentach przyspieszyć i bardziej zaryzykować, a Alvesowi nie wyszedł dziś mecz. Musimy się poprawić". Może i tak kiedyś było, ale nie widzę, by Messi był tu pod specjalną protekcją. A nawet jeśli, to czy taki piłkarz na to nie zasługuje? I nie wiem, co dokładnie miałeś na myśli? Czy chodziło Ci np. o spięcie z Villą? Czy bardziej zachowanie się z piłką, jak wcześniej w komentarzu piszesz, że Messi nie wybiera lepiej ustawionych od siebie piłkarzy? Wiesz, takie spięcia występują co jakiś czas, ja tego nie uważam za coś nienormalnego, jeśli nie przeradza się to w dłuższą kłótnię. Ostatnio Sanchez wydarł się na Tello w którymś z ostatnich meczów, było, minęło.
"postępującego egoizmu boiskowego później (tj. teraz, po Eto'o, Ibrahimoviciu i Villi) niech każdy porówna sobie sam na ekranie." - ja nic takiego nie widzę. Możecie nazywać mnie, że sojerrrr, jesteś w takim razie ślepy, ale serio nie widzę tego postępującego egoizmu. Nie mówię, że nie było takich sytuacji, że Leo nie zachował się jak należy, że nie podał, ale ja widzę, że tam gdzie można, Leo raczej podaje, tam gdzie trzeba uderza, akurat on wybiera najczęściej najlepsze z możliwości. CD
0
"Jakby ze wszystkich swoich fanboyów na świecie, tych najwierniejszych Leo miał w szatni...
Widzą go na treningach. Nie potrafią nie uwielbiać. Podobno to jak obserwowanie codziennie w pracy Michała Anioła."
Ten fragment mi się bardzo podobał, coś w tym jest. Ciężko nie uwielbiać takiego gościa jak Leo :)
W ogóle ja to odczułem tak, że sam fakt zdominowania przez Leo Barcy Ty sugerujesz tendencyjnością zachowania Messiego, ja znowu uważam, że tak się stało samo z siebie, w tym sensie, że Argentyńczyk był najjaśniejszą gwiazdą przez te wszystkie lata i w końcu trafiły mu się przywileje, pierwszeństwo w drużynie, on sam zaś (domyślam się) zdał sobie z tego sprawę i z "niemowy" stał się piłkarzem, który od czasu do czasu ma coś do powiedzenia. Ale czy tak jest, by Leo miał zapędy do ustawiania ludzi w szatni, czy do bezpośredniego wpływu na politykę transferową i sugerowania włodarzom, kto ma zostać, a kto przyjść? Nie sądzę, to dla mnie zbyt duża ekstrema ocierająca się nieco o teorię spiskową.
Sytuacji Villi już nie chcę rozkminiać. Wg mnie nie pokazywał tego, czego Barca od niego oczekiwała. Villa już nie jest taki dobry jak kiedyś.
"Mamy w FC Barcelonie długą, wielomiesięczną historię wypowiedzi piłkarzy genialnych, pochodzących z najwspanialszej generacji w historii hiszpańskiej piłki, którzy bez mrugnięcia okiem tłumaczyli Messiego ze wszelkich negatywnych aspektów jego postawy dla zespołu i pucharowych losów." - ale co takiego w grze Messiego było negatywnego, żeby tłumaczyć go w jakiś nadzwyczajny sposób bardziej niż innego zawodnika Barcy, gdy zawali mecz. CD
0
I tak Martino już był wypytywany, czemu akurat ci piłkarze a nie inni dostawali szansę gry, albo czemu takie a nie inne zmiany. Obarczenie Messiego odejściem Zlatana, przynajmniej obarczanie bezpośrednie jest moim zdaniem nadużyciem. Poniekąd tak było, ale to tak, jakby o odejście kolejnych piłkarzy z Barcelony obarczać odpowiedzialnością tych, którzy teraz grają na tych samych pozycjach, co ich poprzednicy/ rywale. Prościej mówiąc, Messi był lepszy, Guardiola innego planu z Ibrą nie widział i tak się to skończyło. Ale Guardiola był tak samo surowy względem innych piłkarzy. Pisałem ten tekst wcześniej, ale widzę teraz, że w komentarzu poniżej nie widzisz bezpośrednio w tym winy Messiego, ale głównie trenerów.
Teraz przytoczę trochę cytatów, ktore dla mnie były trochę zbyt odważnie napisane, ale Twoje prawo:
"Z najbliższej odległości [Zlatan] obserwował symptomy dyktatorskich zapędów Messiego już pod koniec roku 2010".
Nie wiem (może też nie pamiętam), o czym konkretnie piszesz? Z jednej strony mówisz, że jest to spowodowane decyzją trenera (w komentarzu poniżej), z drugiej, że jednak miał zapędy dyktatorskie. To tak brzmi, jakby Leo nie tylko rywalizował na poziomie sportowym, ale poszedł do trenera i powiedział: "Pep, albo ja albo on". Czy są jakieś dowody na to? Wprawdzie coś tam było, bo w książce Zlatana, Ibra sugerował między wierszami, że Pep był zapatrzony w Messiego. Chyba że są jakieś wypowiedzi, o których nie wiem. CD
0
Prawda, że tworzy się wtedy jakaś dziwna atmosfera, w której jest coś i z błogosławieństwa i patologii. Porównanie do "Rzezi" Polańskiego również bardzo trafne, ale czy aby na pewno na Messiego dmucha się i chucha aż do przesady? Czy Messi jest takim w przenośni łobuzem z filmu Polańskiego, który wybił komuś zęby kijem i uchodzi mu to na sucho? Za daleko poszedłeś Challlenger w tym porównaniu, jeśli to miałeś na myśli. Messi to nie Balotelli Barcelony, żeby Barcelona przed każdym jego kaprysem uchylała czoła i klepała go mówiąc: "Tak, Messi, jesteś najlepszy, tylko nie odchodź, no już dobrze... zwolnimy go.".
Jedynym argumentem potwierdzającym Twoją tezę, byłyby (oczywiście wg mnie) słowa skierowane w kierunku Fausa. To zachowanie Leo mi się nie podobało i może być traktowane jako argument w rozmowie, czy Messi ma zapędy do tego, by ustawiać niektórych wg swojego widzimisię. Te inne argumenty dla mnie nie są argumentami, cóż, takie moje zdanie.
Zlatan nie odszedł z powodu fochów Messiego. To nie było przecież tak, że dochodziło do jakichś kłótni w szatni, a Ibra odszedł z powodu Guardioli, który miał taką a nie inną wizję Barcy. Co jak co, ale Guardiola to był trener z jajami. Po prostu widział, że Messi to geniusz, a Ibra nie pasował do jego układanki, być może także pod względem posłuszeństwa. Sam niepokorny Ibra powiedział kiedyś, że jego jedynym problemem był "trener-filozof", który omijał go i z nim nie chciał rozmawiać. Fakt, że Ibra też zauważył, że w Barcelonie panuje coś w rodzaju ślepego posłuszeństwa, gdzie każdy przytakuje trenerowi. Ja też nie zaprzeczam twoim słusznym spostrzeżeniom, że jest pewna hierarchia piłkarzy, którzy się wspierają, czy nawet adorują i zadaniem Martino jest wejść stopniowo w te układy, tak by nie było później problemów. CD
0
Z góry sorry, że wyjdzie to długie, ale bardzo ciekawy i dobry felieton Challengera sprowokował mnie do tego. Fielieton trzeba pochwalić, nie w sensie tego, że się z nim zgadzam, bo jeśli mogę ułożyć takie proporcje, to gdzieś może w 3/4 zgadzam się, w 1/4 nie. Choć może mi brakuje wiedzy, w takim razie chciałbym, żeby moje słowa były również odebrane jako własne widzimisię.
A co do całej reszty - trafne argumenty, jak zwykle słuszne uwagi, mózgu analitycznego Challengerowi nie mogę odebrać hehe. Bardzo dobry, odważny felieton, a ocena nie może być związana z tym czy się z tym zgadzam czy nie, bo publicystyka musi być subiektywna niezależnie czy się z nią do końca zgadzać czy nie, ważne żeby poruszała pewien gorący temat w sposób szczery, była zachętą do pogaduszki :).
Z tą dominacją Messiego w "sensie challengerowskim" nie do końca zgadzam się, mimo że z pozoru może to wyglądać na patologiczne zdominowanie Barcy przez osobę Messiego. Może to kwestia odbioru każdego z nas i interpretacji dawnych wydarzeń? Wytłumaczę, o co mi chodzi i od razy mówię, że nie uzurpuję sobie monopolu na prawdę "najmojszą".
Co do uzależnienia drużyny od Messiego możemy się chyba wszyscy zgodzić. Tak jak Challenger pisze, czy to w przypadku filmu, czy w przypadku jakiejkolwiek innej sztuki, działalności firmy itd. mogą je zdominować takie wyjątkowe osoby, które poziomem odstają od szarości a ocierają się o sam geniusz. CD
0
Prawda. I pewnie tak jest, że City czuje się w tym sezonie dobrze, nie będą się kłaniać przed Barceloną i to tym lepiej dla samego widowiska sportowego. Sądzę jednak, że piłkarze Obywateli czują respekt i na pewno się obawiają tego dwumeczu. Jak na moje - Barca ma więcej argumentów za zwycięstwem, a już niedługo będzie mieć kolejne. Messi wraca (może to dziecinne - ale ja się cholernie już zdążyłem stęsknić za nim), a Barca gra teraz dobrze, nie chcę popadać w huraoptymizm, bo raz zdarzył się super mecz, raz gorszy, ale City ma czego się obawiać. Valdes też ma motywację, żeby zakończyć "jak należy" ten sezon. Piłka nożna bywa złośliwa i żywi się nieraz błędami i zwykłym fartem, ale można być dobrej myśli. Jeśli mamy żyć w świecie złudzeń i losować łatwych rywali i przez to szczycić się półfinałami, to nie dla mnie. Jeśli Barca przegra, ale po pięknej walce będzie widać, że dała z siebie wszystko - mówi się trudno i czeka z nadzieją do następnego sezonu. Ale jeśli wygra, ma nadzieję, że drużyna dostanie porządnego kopa motywacyjnego.
0
Real prowadzi taką politykę, prawda. Stąd ekonomicznie na tym nie tracą i są najwięksi w sporcie na świecie, co roku mają coraz większe przychody i rekordowe. A czy ta taktyka Florka się sprawdzi też w sporcie, zobaczymy. Kto by pomyślał z jakieś 10 lat temu, że przebiją pół miliarda euro. To się w głowie nie mieści! :). Ale też w głowie się nie mieści, jak podskoczyły ceny piłkarzy i ich wynagrodzenia. I ten skok nie wygląda na constans, ale na przyśpieszenie :) Jak na jakiejś chorej licytacji! No ale co się dziwić, popyt równa się podaży. Swoją drogą Barca też mnóstwo wydawała, nie zawsze szkółką się żyło. Fakt że Real "wypuścił" w świat wiele talentów, szczęśliwie dla Barcy.
0
Muszę przyznać, że dla mnie odmiana zagranicznych imion, nazwisk i w ogóle nazw własnych jest trudna. W przypadku niektórych nie wiem, jaką deklinację stosować, więc pozostawiam formę nieodmienioną, choć może być to błędem. Np. dopełniacz od Samuel Eto'o - Samuela Eto'o? Czy Samuela Eto'a? A to tylko prosty przykład, bo są trudniejsze przykłady :))) Zresztą to nie jest takie istotne, wiadomo, o kogo chodzi. Ja nie rozumiem tylko niekonsekwencji. Jeśli ktoś nie potrafi odmienić, albo nie chce, pisze "gol Sergio Aguero". Poprawna deklinacja to: "gol Sergiego Aguera", mimo że nie jesteśmy do takiej formy przyzwyczajeni i może to dziwacznie brzmieć. Nie rozumiem tylko, dlaczego niektórzy redaktorzy używają odmiany: "gol Sergiego Aguero". Wg mnie - wóz, albo przewóz. :)
0
I Love Fc Barcelona - odmienia się przez przypadki. Ja też nie odmieniam, choć to błąd. Po prostu nie chcę się wyróżniać, bo zauważyłem, że to zwraca niepotrzebnie uwagę :) W końcu wiadomo, o kogo chodzi. Tak jak odmieniamy nazwisko Caruso - Dopełniacz: Carusa, Moniuszko - D. Moniuszki, tak Cristiano Ronaldo - D. Cristiana Ronalda. Nie słyszałem i nie czytałem, żeby dziennikarze i publicyści używali deklinacji tych imion Portugalczyka, ale jest to błąd. Chyba tylko Tomasz Wołek odmienia imiona i nazwiska piłkarzy, ale poza nim nie widzę, by kogoś to obchodziło. Choć może się mylę i ostali się jeszcze jacyś obrońcy polszczyzny. :)
0
Hehe, dlatego ja wolałbym, aby skupiono się np. tylko na kwestiach sportowych, albo je rozdzielono, bo to tak, jakby ktoś się mnie zapytał, czy wolałbym bardziej nie zachorować, czy nie przegrać ważnego meczu, czy nie mieć dobrej kondycji. Stąd w takim zestawieniu wybór jest oczywisty :) No, ale może ktoś akurat mniej przywiązuje wagi do innych aspektów, a patrzy się tylko na sport.
0
Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, skoro problemy Barcelona miała na wielu poziomach. Bez dwóch zdań najgorszym problemem z ludzkiego punktu widzenia była choroba Tito. Jeśli chodzi o poziom sportowy to kontuzje Messiego i w następstwie jego gorsza forma. Mecz z Bayernem był tego efektem, ale przecież nie chodziło tylko o samego Messiego, bo cała drużyna zawaliła tamten dwumecz. I tu brakuje mi jeszcze jednej ogólnej opcji jeśli chodzi o sam sport - "Słaba forma drużyny", bo były takie momenty, w których Barca grała słabo (przegrane z Realem, zremisowany dwumecz z PSG). Pożegnanie Abiego nie tyle było najgorszym momentem co najsmutniejszym, a sprawę z odejściem Thiago i Valdesa, czy spięcia na linii zarządu i trenerów należą już do spraw bardziej organizacyjnych. Ciężko porównywać ze sobą sprawy organizacyjne ze sportowymi i wreszcie ludzkimi. No ale jeżeli taki musi być wybór to dla mnie najgorszym wydarzeniem była choroba Titka.
0
Każdy ma inny gust, ale z tych powyżej - najśmieszniejszy (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) gol to ten Busiego. Załatwił facet sprawę jak należy hehe. A bramka Sociedad jak zaczarowana... że to Messiemu nie wpadło... Messi próbował to na początku fajnie zrobić, też wyszłaby oryginalna bramka, później uderzył mocno w poprzeczkę. Śmiać mi się chciało, jak piłka się odbiła i później po błędzie rywala trafiła do Sergio, a ten tak zwyczajnie, jakby od niechcenia ją kopną, jakby wiedział że to wpadnie :) Tam nerwówka Alexisa, Alvesa i Messiego, a Busi za spokojem swoje zrobił.
PS. Fajna sprawa i zabawa z wybieraniem piłkarzy i goli. Przynajmniej się coś dzieje w ten okres bez barcelońskiej piłki.
0
Neysi, zawsze się znajdą tacy, którzy muszą się wyłamać, choćby nie wiem co. Albo ktoś po prostu lubi czarny humor :)