3

@Marcelinho132 ale Ty nie skumałeś, że Xavi nie ma problemu z zasadnością zwolnienia go z klubu? Przecież jasno przyznał, że zmiana trenera była potrzebna. Czy to jest dla Ciebie ważniejszy aspekt od meritum jego wypowiedzi, czyli zwrócenia uwagi na fakt, że jeden z największych klubów na świecie, klub któremu kibicujesz, jest kierowany z tylnego fotela przez byłego szwagra prezydenta, który nie sprawuje w nim żadnej oficjalnej funkcji? Przecież to jest patologia do potęgi i skandal, który aż ciężko sobie na tym szczeblu wyobrazić.

0

@BKSChemik w sensie, że co - fakt, że jendnym z największych klubów świata steruje były szwagier prezydenta nie posiadający żadnej oficjalnej w nim funkcji, to takie kuźwa nic, i nie ma o co robić ambarasu? Dobrze rozumiem Twój tok myślenia?

6

Czytam tutaj komentarze i po prostu ręce i nogi opadają. Wszyscy skupiają się na weryfikacji stricte pod względem sportowym tego, co mówi Xavi, a niemal każdy pomija, przechodzi do porządku dziennego nad faktem, że klubem tego kalibru co Barcelona, z taką historią, renomą, piłkarzami o ambicjami, steruje z tylnego fotela były szwagier (były, murwa kać, szwagier!!!) prezydenta. Przecież to jest na wszelkich płaszczyznach chore, ultra-patologiczne. To definiuje nas idealnie jako klub-mem, materiał na jakiś kiczowaty film parodiujący etos funkcjonowania klubu piłkarskiego.

Traktowałem przez długi czas wszelkie informacje o tym Alejandro z przymróżeniem oka, jako żarty, plotki, ale po tym wywiadzie po prostu nie potrafię w to uwierzyć.

Zaorać to wszystko do zera, czekać nawet 10, 15 czy 20 lat, aż w końcu wszystko zacznie tutaj funkcjonować normalnie, zdrowo, profesjonalnie. Ostatecznie Laporta różni się od Bartomeu i wcześniej Rosella tylko tym, że miał po prostu więcej farta, ale wszyskich wałów, kolesiostwa, amatorszczyzny odwalał tyle samo, jak nie więcej. Bartomeu i jego sensei Rosell to byli durnie, ale przynajmniej nie kierował nimi jeszcze większy dureń w osobie byłego szwagra!

No, ale jak widzę, co tak wielu z Was tutaj wypisuje, to się nie dziwię, że Laporta jest taki popularny i z palcem w swoim tłustym tyłku wygra kolejne wybory. Widocznie z taką świadomością swoich kibiców, i co gorsza, socios, ten klub na nic więcej nie zasługuje.

3

@Dzieniu jakbym na jego miejscu miał nie być starterem w Barcelonie (bo nie jest) i nie być nim w Chelsea (bo nie będzie), to jednak zdecydowałbym się na zarabianie na tym nie byciu starterem 3x więcej.

0

@Alexkill717 oj już nie pierdziel i się nie podlizuj, wali od Ciebie kibicem Realu na kilometr. Za każdym razem mnie to rozwala, jak sobie tutaj zakładacie konta, i udajecie kibiców Barcelony dopominając się szacunku dla Królewskich, czy też przemycacie pochwały odnośnie ich występów w ostanich latach, czy bieżącej formy. Przyjdź tutaj po przejebanej La Lidze i CdR, i ładnie pogratuluj, to zaplusujesz, ale i tak najlepiej byłby jakbyś nie pisał nic.

6

Abstrahując od tego, że zawaliliśmy ten mecz beznadziejną pierwszą połową, to hiszpańskim sędziom wprowadzenie VARu totalnie się nie przysłużyło. O ile w epoce sprzed VAR zawsze mogli się tłumaczyć, że w dynamice meczu nie wszystko mogli zobaczyć, "bo taka piłka" itd., o tyle po wprowadzeniu analizy powtórek po prostu udowodnili światu, że są totalnymi debilami.

5

Ja wiem, że kontuzje nie ułatwiają nam tego sezonu, ale generalnie rzecz ujmując, to Xavi powinien usiąść i się dobrze zastanowić, czy względem poprzedniego sezonu, ta ekipa dokonała jakiegoś progresu. Jak dla mnie wygląda to tak, że w najlepszym razie się zatrzymaliśmy w miejscu, jeśli nie zrobiliśmy kilku kroków wstecz.

Rok temu, nawet jeśli ekipie nie szło najlepiej, to przynajmniej odnosiłem wrażenie, że im się chce, że starali się zakładać ten pressing, angażować się w to kluczowe z perspektywy naszej taktyki założenie, być może brakowało jakości jeszcze, no ale gryźli trawę. W tym sezonie już widzę coraz większą olewkę w tym aspekcie, takie latanie, żeby nie było, że człapią z przodu, kiedy rywal ma piłkę. Mnie we wczorajszym, fatalnym skądinąd meczu, najbardziej podobał się Gavi - nie dlatego, że czysto piłkarsko wypadł najlepiej, miał przebłyski przebłyski geniuszu, czy zaliczył multum otwierających lub progresywnych podań. Zaimponował mi, i w zasadzie nieprzerwanie imponuje od debiutu, właśnie zaangażowaniem. W sytuacjach, gdy ktokolwiek inny z naszego zespoły już dawno położyłby lachę, on wciąż zapierdziela sprintem, automatycznie ustawia na celownik rywala z piłką, walczy bark w bark z roślejszymi rywalami, rzuca się im cały po nogi, kiedy nie ma innej opcji, żeby im przeszkodzić w rozgrywaniu. Naprawdę nie wiem, jak innym naszym zawodnikom zwyczajnie nie jest głupio tak sobie truchtać, kiedy ten młodzian wypruwa sobie żyły od pierwszej do ostatniej minuty... Do tego przez ostatnie miesiące Gavi, w moim odczuciu, zanotował naprawdę spory progres w aspekcie rozgrywania piłki, zaczął robić typowe kiedyś dla Xaviego kółeczka, i robi je dobrze, widzi więcej, zalicza ofensywne wejścia w pole karne, które generują zagrożenie dla bramki przeciwnika. Frustruje mnie tylko fakt, że w naszej ekipie, to 19-latek świeci przykładem i ma zdecydowanie najlepsze papiery na bycie kapitanem - to naprawdę jest idea budowy drużyny Xaviego.

No i ostatni akapit dla Roberta. To naprawdę zajebista sprawa, że przybył rok temu i zdobył tytuł króla strzelców La Liga, głównie za sprawą kapitalnej pierwszej połowy sezonu. Ale to, co się dzieje z nim co najmniej od roku bezlitośnie utwierdza mnie przekonaniu, że na pozycji "9" w naszym napadzie nie może po prostu grać tak toporny technicznie i mało dynamiczny zawodnik. Może to wszystko wyglądałoby inaczej jakieś 5-6 lat temu, ale już nie teraz. Do tego, co prezentował na tej pozycji Luis Suarez, to bądźmy szczerzy, brakuje lat świetlnych. Bardzo dużo obiecuję sobie w związku ze sprowadzeniem Vitora Roque (oby już w styczniu) - jednocześnie mam wielkie obawy, że jakby świetnie sobie na szpicy u nas nie radził, to Robert będzie trzymany na boisku na siłę, a Brazylijczyk spychany na skrzydło, bo przecież Lewego - "galaktycznego" transferu na miarę możliwości finansowych Laporty, po prostu nie będzie wypadało sadzać na ławie.

3

A pana po prawej na zdjęciu poznałeś?

0

Stara bullshitowa gadka. Przecież to wiadome, że lepiej byłoby w ćwierćfinale pokopać piłkę z jakąś Benfiką, niż toczyć wojnę z kosiarzami z Atletico i to z pierwszym meczem u siebie, gdzie na bank stracimy bramkę. O awans będzie trudno, do tego nawet jak awansujemy to jest spore ryzyko poniesienia w batalii z Materacami strat w postaci kontuzji kluczowych piłkarzy, bo kiedy drużyna Simeone gra o dużą stawkę, nie przebiera w środkach. Tak więc losowanie dla nas *ujowe do potęgi. Dzięki, Zambro :-*

6

Generalnie to radziłbym się wstrzymać z komentarzami na temat decyzji FIFA do czasu, kiedy zostanie ona faktycznie ogłoszona. Katalońskie media są w tej kwestii sprzeczne i o ile SPORT informuje, że FIFA odmówiła rejestracji Ardy, o tyle ARA, radio Cadena SER i telewizja TV3 podają, że prośba Barcelony wciąż jest analizowana.

0

Dziennikarz hiszpańskiego radia, poirytowany faktem, że Bartomeu nie stawił się na wywiad tłumacząc się chęcią odpoczynku, wyjawił że w czasie tego rzekomego relaksu na urlopie, Josep wynegocjował transfer Koke z Madrytu. I to by się generalnie logicznie spinało, bo transfer Hiszpana był tematem już rok temu, a zawodnik Atletico generalnie przychylnie odnosił się do tej opcji. Wówczas zgodnie wszystkie media twierdziły, że do sprawy wszyscy wrócą po sezonie.

1

Nie wiem, jaki jest status sprawy sądowej wytoczonej Laporcie (przez socios, nie Rosella, pragnę podkreślić), ale niezależnie od tego, jaki będzie wyrok, podstawą do tej dyskusji powinny być fakty. A przedstawiają się one tak:
- dług netto po sezonie 2002/2003 (to zastał Laporta) - 230 mln euro
- dług netto po sezonie 2009/2010 (to zostawił Laporta, zastał Rosell) - 440 mln euro
- dług netto po sezonie 2013/2014 (to zostawił Rosell, kontynuuje Bartomeu) - 287 mln euro

Pragnę tylko zaznaczyć, że przy tym wszystkim pensje piłkarzy znacząco wzrosły (podczas mandatu Rosella trzeba było przedłużyć kontrakty z najważniejszymi zawodnikami, tzn. zapewnić im konkretne podwyżki - m.in. Valdesowi, Inieście i Messiemu - akurat w przypadku Leo to błąd zarządu, bo rok temu dostał olbrzymią podwyżkę za NIC), a mimo to klub wciąż znacząco zwiększa przychody (530 mln euro za ostatni sezon) i co najważniejsze, generuje zyski - za 2013/2014 - 44 mln euro.

Nic, tylko się cieszyć na przyjście Lapcia i jego ekipy - już oni będą widzieli na co pieniądze wydawać (a że są w tym dobrzy - dowód powyżej). A obecnemy zarządowi rzeczywiście nic nie zawdzięczamy - tylko wyprowadzenie klubu z zapaści finansowej, ale to pikuś, kibiców to obchodzić nie powinno.

1

Tak - po pierwsze i najważniejsze (co sprowadziłeś do jednego marginalnego zdania w swojej wypowiedzi): obecny/odchodzący zarząd wyciągnął klub z zajebistego dołka finansowego, który gdyby potrwał dłużej, skończyłby się najpewniej totalną katastrofą. Było ładnie i pięknie, ale pod wisienką, na którą zapatrzeni byli kibice, znajdował się totalny administracyjny chaos, obracało się potężnymi sumami, z czego nikt nigdy nie uznawał za stosowne się wyspowiadać, rozliczyć, bo kiedy były wyniki, nikt nie chciał o takich rzeczach wiedzieć. Wydaje mi się, że to nie specjalnie wielka sztuka zbudować potęgę klubu nie patrząc na koszty, nie zastanawiając się, jak to wszystko może wyglądać za kilka-kilkanaście lat, kiedy wierzyciele upomną się o swoje, kiedy w końcu ktoś siądzie z kalkulatorem i złapie się za głowę. Teraz Lapcio przyjdzie na gotowe, dostanie do władania klub w świetnej kondycji finansowej, bez porównania z sytuacją po Gasparcie (którą to, jak już powiedziałem, Joan spartaczył jeszcze bardziej), i być może znów mu się uda (bo umówmy się łatwiej naprawić atmosferę w drużynie zmieniając kilku ludzi z trenerem włącznie w rok, czy dwa lata, niż postawić na nogi pod względem finansowym, kiedy zastało się na tej płaszczyźnie prawdziwe bagno). Do czasu aż kolejny raz ktoś nie poprosi o niezależny zewnętrzny audyt. po którym wyjdzie, że klub, mimo że cieszył kibiców, balansuje na krawędzi finansowej zapaści, i który koniec końców dowiedzie, ze klubem zarządzali ludzie mocni w gębie, ale w gruncie rzeczy skrajnie niekompetentni, nawet do tego, żeby zarządzać osiedlowym spożywczakiem.

2

serio, ściah?Zacznijmy od masowego orgazmu na sam widok frazy "Laporta". Laporta, który za swojej kadencji zamiast zredukować, pomnożył zastany po Gasparcie dług. Czego by nie pisać/mówić o obecnym/odchodzącym zarządzie, to za jego kadencji pod względem finansowym klub wyszedł na prostą zarówno jeśli chodzi znaczną redukcję zadłużenia i początek generowania faktycznych zysków z sezonu na sezon. Teraz się o tym nie mówi, bo przecie nie wypada, ja bym tylko radził poświęcenie chwili na refleksję - Laporta kojarzy się głównie z trofeami (jakbyśmy za Rosella żadnych nie zdobyli), tylko nikt nie zastanawiał się wówczas nad tym, ile to beztroskie i romantyczne zarządzanie Joana klub kosztowało (abstrahując już od tego, że jawnie okłamywał socios rok w rok przy okazji prezentacji sprawozdań finansowych). Pięć lat temu wszyscy z podobnym entuzjazmem reagowali na odejście Laporty i jego kliki, co teraz na pożegnanie Bartomeu - to tak ku przestrodze. Ja jakoś nie potrafię skakać z radości na wieść o tym, że za sterami klubu znów zasiądzie ten człowiek, który w ramach odstresowania po epizodzie fcbarcelońskim postanowił zaszaleć i ohajtać się z byłą gwiazdą porno zostawiając dla niej rodzinę. W istocie facet budzi pełne zaufanie i wie, co to znaczy odpowiedzialność

3

http://bundesliga.goal.pl/295650-klopp-odejde-jesli-znajdzie-sie-ktos-lepszy.htmlKlopp chyba coraz poważniej myśli o odejściu z Dortmundu. Ja bym się nie zastanawiał ani chwili i w moment ściągnął go w miejsce Enrique, który jak kilku jemu podobnych w Europie, trenerem jest cieniutkim, jedzie tylko na nazwisku, które wypromował będąc piłkarzem, no i korzysta z mody na trenerów-byłych czołowych piłkarzy swoich klubów, mody która nastała po spektakularnym sukcesie Guardioli. Na teraz nie mamy żadnych szans w starciach z Chelsea, czy Bayernem, od Królewskich oklep też zresztą pewny, bo o ile składy mamy porównywalne, to jeśli chodzi o kompetencje trenera odstajemy lata świetlne, kim jest LE przy Mourinho, Pepie czy Ancelottim? -Nasz obecny treneiro zasłynął w tym sezonie tylko tym, że tak zataił taktykę na klasyk, że niedługo przed meczem nie znali jej nawet nasi piłkarze (pozdro Methieu).

1

On już miał wykonaną ablację. Na oficjalnej stronie widnieje notka, że przeszedł badanie elektrofizjologiczne, które miało usunąć zaburzenia. Trochę to nieprecyzyjne stwierdzenie, bo badanie elektrofizjologiczne tylko wykrywa gdzie w sercu zlokalizowane są ogniska arytmii, dopiero następujący po nim zabieg ablacji te ogniska wypala (dosłownie). Z Katalonii wywodzą się jedni z najwybitniejszych specjalistów na świecie, jeśli chodzi o zaburzenia rytmu serca, bracia Brugadowie, więc jak coś, jest tam na miejscu ktoś, kto wie jak się tym przypadkiem zająć :-) Myślę, że gdyby wykryto u Brazylijczyka jakąś naprawdę poważną arytmię, to nikt by tak śmiało nie podał terminu jego powrotu na boisko, bo on mógłby już nawet nie nastąpić.

Mnie też poniekąd ten problem dotyczy, stąd miałem okazję trochę na te tematy poczytać. Dawno miałeś swoją ablację? Była tak skuteczna w Twoim przypadku, jak opisują ją statystyki?

Pozdrawiam

0

Tymczasem Yaya Toure na swoim twitterze stwierdził, że wszystko, co powiedział jego agent, to prawda (a powiedział między innymi, że Iworyjczyk gotów jest zaakceptować obniżkę, żeby wrócić do Barcelony i rozważa opuszczenie dotychczasowego klubu). Więcej Toure powie po zakończeniu mundialu.

0

Miałem do Pepa żal, kiedy odchodził, zrobił to w mało wymyślny sposób, przez ponad pół sezonu trzymając wszystkich, a przede wszystkim piłkarzy w nerwówce i niepewności. A teraz po roku postanowił wylać swoje żale na konferencji w Niemczech, jako trener klubu, który upokorzył nas w zeszłym sezonie. Nie jest kretynem, żeby nie móc się domyśleć, że tymi słowami bardzo podzieli całe Barcelonismo i zaszkodzi samemu klubowi. Jeśli chce się powiedzieć coś ważnego, to się o tym mówi od razu, jeśli nie, lepiej zachować już dla siebie, bo pożytku sobie, ani tym bardziej zespołowi, który jak deklaruje, nosi w sercu, Pep teraz nie przyniósł. Zdecydowanie łatwiej teraz mu będzie pomóc Monachijczykom ponownie nas roznieść w pył w LM. Kurwa, nawet taki Mourinho, który na pewno nie był kochany przez wszystkich ludzi w Realu, jakoś się zachował po odejściu z madryckiego klubu, masę kwasu z tego wynikłego tłumiąc w sobie, bo mógłby mówić wiele o problemach, z jakimi się tam zmagał, nie tylko ze strony prasy. Pep się nie patyczkował, mimo że to Mou w Madrycie był typowym najemnikiem, a Guardiola się w Barcie wychował. Zaskoczył mnie wczoraj, bez dwóch zdań.

0

Ale co takiego konkretnego miał na myśli Pep? Wystarczy jego jedno zdanie, żeby każdy przyjmował jej jako prawdę objawioną i teraz kształtował pogląd na kilka niezależnych spraw? Jestem ciekaw, w jaki sposób Rosell nie dawał mu spokoju, kiedy ten wypoczywał sobie w Stanach? W jakim obszarze prezydent "posunął się za daleko"? Pep mówił, że jeśli nie rozmawiał z Tito tak często jak kiedyś, to nie z jego winy... ale akurat o tym, że relacje byłego z obecnym szkoleniowcem Barcy nie są już takie jak kiedyś, nie mówił ani Rosell, ani nikt z zarządu, tylko sam Vilanova. W którym też momencie zarząd posługiwał się faktem choroby Tito, żeby zaszkodzić Guardioli, jak ten to ujął? Rzucił parę krótkich prostych stwierdzeń bez żadnego pokrycia.

0

Kończąc - nieskuteczność się zawsze kiedyś kończy, przecież to ona była największą bolączką Barcy za pierwszych meczów Pepa - ten był wówczas jechany niemiłosiernie, mimo że taktyka jak na dłoni była wybrana doskonale, pozwalała zespołowi dominować nad rywalem, tworzyć multum okazji, okazje rywala ograniczając do absolutnego minimum, które ten potrafił jednak wykorzystać, a my swoich nie, ale nikt wtedy nie dostrzegał, że ta ekipa zaczęła grać naprawdę świetnie, wszyscy sprowadzali tylko całą marną ocenę do nieskuteczności naszych zawodników. Wiem, bo sam byłem wtedy wśród największych hejterów Pepa, który nie dawał mu nawet szans na dogranie sezonu do końca na ławce. Takie doświadczenia naprawdę uczą. No więc wiemy, że Alexis dał koncert nieskuteczności, przy okazji i komicznej techniki z Granadą. Ale czy ktoś zwrócił uwagę na fakt, że Granada zagrała autobusem, a Chilijczyk przy okazji swoich spartolonych setek, zwłaszcza pierwszej, pokazał wręcz wzorcowo, jak wychodzić do podań w pole karne mając przed sobą tak ultradefensywnie nastawionego rywala? Mało to razy mamy problem z przeciwnikami tak grającymi? Ktoś wtedy napomknie, że przydało by się wystawić Xaviemu czy Inieście mijając cały blok defensywy, od przekątnej wchodząc w pole karne, tak jak Alexis, a nie pakować się środkiem? Nie, bo Alexis jebie tylko setki, nic innego nie robi.

0

Słyszy się tylko ile to sytuacji Alexis w ostatnim spotkaniu z Granadą nie zjebał. Myślicie jednak, że Tito jest aż takim idiotą, który wystawia słabego w swoim mniemaniu zawodnika do gry, takiego Ville, czy Tello trzymając na ławce, mimo że może z nich skorzystać? Nie, Vilanova zjadł zęby na piłce, to on postawił na Messiego w młodzikach, kiedy Argentyńczyk grał na ławce, on naciskał na sprowadzenie Cesca, i znalazł mu w końcu miejsce w zespole, co była dla Pepa zbyt ciężkim, jak się okazało orzechem do zgryzienia, dostrzega na boisku detale, których zwykły widz nastawiony na odbiór z tego show fal o jednej konkretnej długości, dostrzec nie potrafi, bo nie chce, nie tego oczekuje. Jako jedeni z nielicznych tutaj userów, na coś takiego potrafią się zdobyć się ściah, czy challenger, którzy po to tylko potrafią spotkanie obejrzeć jeszcze raz, na spokojnie - ale są tutaj później równie radośnie opieprzani za swoje dziwaczne podejście oceniania. Znikąd nie wzięło się powiedzenie, że największym problemem napastnika nie jest wbrew pozorom to, że nie potrafi swoich okazji wykorzystać, ale że nie potrafi żadnych sobie stworzyć, kiedy jest poza grą, nie potrafi znaleźć wspólnego języka z pomocą i partnerami w ataku.

0


Bez dwóch zdań zawodnik mieniący się napastnikiem powinien zostać poddany krytyce, jeśli marnuje stuprocentowe sytuacje. Tylko, że wściekłość i frustracja kibiców (większości z nich, co łatwo zaobserwować na stronie) zupełnie wypacza ich obiektywizm, bo ogranicza do minimum zdolności dostrzeżenia jakichkolwiek pozytywów w grze tego zawodnika, a prawda jest taka, że jest ich sporo - potem kończy się na "Drewniaku", "Piździe", "Łajzie", "Oddać za darmo". Prawda jest taka, że poza tym, że sytuacji Sanchez nie wykorzystuje, nasuwa się od razu podstawowy wniosek - jakimś trafem do nich dochodzi, i to do wielu. Przychodził tutaj z Włoch, gdzie gra się zupełnie inaczej, do Hiszpanii gdzie gra się zupełnie inaczej, niż we Włoszech, do Barcelony, gdzie gra się zupełnie inaczej, niż we Włoszech, Hiszpanii i reszcie świata. Tu nie ma napastnika grającego na szpicy, tutaj skrzydłowi są napastnikami o bardzo zróżnicowanych zdaniach nawet względem siebie (lewy i prawy napastnik niemal w każdym meczu grają zupełnie inaczej - jeden ciągnie po linii i dośrodkowuje, drugi nonstop schodzi do środka i posyła prostopadłe piłki, łączy ich to, że obaj muszą harować jak woły przy odbiorze, mimo że grają wyżej niż zwykli skrzydłowi). Do tego wychodzi wymóg umiejętności płynnej wymiany dziesiątek, setek podań przed polem karnym rywala w najróżniejszym tempie, i jedna z najbardziej kluczowych - umiejętność podjęcia decyzji, w którym momencie przy tym długim nieraz rozklepywaniu piłki i dezorientowania tym rywala, wybiec na pozycje, pokazać się koledze do podania.

0

@Ice
Tak, wciąż tam w miarę czasu się udzielam, przy okazji Twojego powrotu od razu zauważyłem, że odnośnie Alexisa, mamy bardzo podobne zdanie :)

Odnośnie gremialnych tutaj protestów wobec tekstu. Fundamentalnym prawem każdego jest swoboda w wyrażaniu opinii, tym bardziej redaktora na portalu poświęconemu drużynie piłkarskiej, a widzę że narzuca się tutaj mu próbą indoktrynacji userów. Nic bardziej mylnego. Ja tu nigdzie nie doczytałem się tezy, że Alexisa nie wolno krytykować. Wypunktowane są po prostu prymitywne argumenty, jakimi często gęsto się hejterzy Chilijczyka posługują.

0

IceMan! Myślałem, że na dobre wycofałeś się z aktywnego uczestnictwa na portalu i forum, miło Cię znów czytać ;-) Ten artykuł to obiecałeś chyba ponad rok temu, zaraz po transferze Alexia, ale opłacało się czekać, kawał świetnej redaktorskiej roboty!

0

Bardzo ciekawe statystyki, z których można wyciągnąć sporo wniosków odnośnie stylu gry obu ekip. Znamienne jest to, że liczba strzałów u siebie i na wyjeździe w przypadku Barcelony jest bardzo zbliżona, natomiast w przypadku Realu jest zupełnie inaczej - Królewscy na wyjazdach uderzają niemal dwukrotnie mniej, niż u siebie. Barcelona generalnie nie zmienia swojego stylu gry, taktyki czy gra u siebie czy na wyjeździe, ewidentnie za to robi to Real, bardziej nastawiając się na kontry grając na boisku przeciwnika.

My o wiele bardziej preferujemy rozpoczynanie akcji przez bramkarza krótkim rozegraniem piłki, z kolei Real ochoczo robi to poprzez długie podanie.

Choć Barcelona lubuje się w klepaniu piłki na obrzeżach pola karnego rywala, bardziej oszczędnie w końcu wprowadza do niego piłkę (78 zagrań), a Real choć nie wymienia wielu podań na połowie rywala, w jego pole karne zagrywa częściej (91 zagrań), czyli widać w jak wielkim stopniu opierają się na wrzutki w szesnastkę przeciwnika - jednak z bardzo niską skutecznością: mimo, że robili to dwa razy częściej niż my, nie zdobyli w ten sposób żadnej bramki, przy pięciu naszych golach.

Kolejną konsekwencją naszego stylu gry jest fakt, że dopuszczamy do dwukrotnie mniejszej ilości zagrań przeciwnika w nasze pole karne, aniżeli Królewscy - co dosyć mimo wszystko zaskakuje, kiedy wziąć pod uwagę to, że Mourinho tak duży priorytet nadaje poprawnej grze defensywy. Mimo to Madryt może pochwalić się dosyć skuteczną obroną, bo mimo iż rywal zagrywał w jego pole karne dwukrotnie częściej, to zdobył po takich zagraniach tylko jednego gola, natomiast my w ten sposób straciliśmy dwie bramki.

Baaaardzo chętnie obejrzałbym takie statystyczne podsumowanie na koniec sezonu.

0

@dziubak93
Skąd to info, że wszędzie piszą o przeprowadzce Neymara do Barcelony już zimą? Przecież w tym temacie, co dość zrozumiałe, panuje cisza po podaniu do wiadomości publicznej faktu zobowiązania się Barcelony do transakcji opiewającej na kwotę 40 mln euro w sprawozdaniu finansowym. Najwcześniej należy się go spodziewać w lecie, niemniej transfer jest pewny.

0

@Gustlik89
Sprawdź sobie proszę w archiwum newsów co się działo w komentarzach pod newsem o ocenach za mecz z Rayo. Dawno nie widziałem takiej nagonki userów na jakiegoś naszego grajka, jak wtedy w przypadku Alexsia, a ta wywołana była "śmiesznie wysoką" oceną Chiljczyka w tym spotkaniu - w dodatku wtedy wszedł z ławki, więc w ogóle nie potrafiłem zrozumieć tego zacietrzewienia. A ocena była jak najbardziej słuszna.

0

@Mjonsz
Graliśmy jak gówno? Zdominowanie niemal totalne Celticu do takiego poziomu, że przeciwnik w drugiej połowie nie był przy piłce nawet przez minutę efektywnego czasu gry nazywasz gównem? To, że nie mieliśmy dobrego pomysłu na rozmontowanie szkockiego zamku z podwójną fosą to jedno (wcale nie nowość przez ostatnie dwa lata swoją drogą) to jedno, ale taktycznie Celtic był w tym spotkaniu po prostu zmiażdżony - jedną wpadką było błędne przypisanie krycia Wanyamy Albie, ale drugi gol to już babol Xaviego, który nie wiedzieć czemu postanowił w ekwilibrystyczny sposób przyjąć piłkę wybitą przez Forstera, którego niepowodzenie zaskoczyło nie tylko jego i kibiców, ale i obronę, bo zbyt wcześnie za pewnik wzięli, że mu się ta sztuka uda. Poza tym nie jest też tak, że nonstop biliśmy głową w mur, bo trochę okazji sobie stworzyliśmy, uderzenia Messiego powinny wpaść, gdyby nie kosmiczna dyspozycja angielskiego bramkarza i wówczas czy to by się Szkotom podobało czy nie, musieli by się bardziej otworzyć. Jedyne tak naprawdę rażące mankamenty w naszej taktyce w tym spotkaniu to brak prób uderzenia zza pola karnego, skoro tam nasi tego wieczora mogli spokojnie rozłożyć sobie koce do pikniku (Andres w pierwszej połowie miał kilka okazji do uderzenia takiego, jak z Alaves i z nich w ogóle nie korzystał), no i uparte słanie wysokich piłek przez Alvesa ze skrzydła, w walce o które, nasze karły nie miał żadnych szans w starciu z brzozami z Celticu - raz jeden udało się Alexisowi dzięki jego cwaniactwu, ale wciąż stosunek udanych dośrodkowań, do wrzutek - zupełnych porażek było bardzo niskie.

@Gustlik89
Ostatnio redakcji grubo dostało się za faworyzowanie właśnie Alexisa, nie Pedro.

0

Dziwi mnie trochę jak szybko opinia masy userów względem jednego zawodnika potrafi się zmienić o 180 stopni. Kiedy z Rayo Alexis mimo, że dał dobrą zmianę, za jedną zmarnowaną setkę wszyscy niemal apelowali o najniższą ocenę dla niego, teraz zbiorowy manifest o wyższą notę. Fakt, że sytuacja odnosi się do pojedynczych spotkań, ale one wbrew pozorem niespecjalnie różniły się pod względem tego, co pokazał w nich Alexis. Zawsze aktywny w ataku, skory do gry kombinacyjnej z kolegami, zwłaszcza jeśli chodzi o współpracę na skrzydle z bocznym obrońcą. Ja oceniłbym Chilijczyka wyżej za spotkanie z Celtami za całokształt, bo poszczególne pozytywne jego gry zostały wyszczególnione w pomeczowej ocenie - swoją drogą trochę dziwnie to wygląda, bo ocena 5,5 a przypis do niej jakby odnosił się co najmniej do oceny o 1 wyższej. Ten całokształt to wrażenie, że po Messim był najgroźniejszym zawodnikiem Barcy na boisku, w ogóle nie ma porównania z Pedro, bo zawsze gdy dostawał piłkę można było się spodziewać, że będzie próbował wykombinować coś ciekawego, a nie tylko ograniczał do podanie piłki najbliżej znajdującemu się koledze z drużyny, co nagminnie robili w tym spotkaniu Andres i Xavi (kiedy wszedł Cesc grający szybciej, z większym ryzykiem, na większym obszarze boiska, od razu było lepiej). Nie wiem czy nazwałbym okazję naszej "9" czystą w drugiej połowie, owszem to była okazja bramkowa, ale musiałby uderzyć piłkę wprost idealnie po długim słupku, albo kropnąć precyzyjną bombę w okienko z kolei przy krótkim słupku - coś jak Zlatan z Arsenalem. Na uwagę zasługuje jednak w tej sytuacji fakt, jak wydymał przyjęciem piłki przed oddaniem strzału szkockiego obrońcę.

0

@R10M10
To, co motywowało zachowanie Alexisa przy bramce Ceska nie ma w ogóle żadnego wpływu na fakt, że dzięki temu były kapitan Arsenalu miał o wiele łatwiejsze zadanie i mógł spokojnie złożyć się do strzału. Gdyby nie związanie walką obrońcy rywala przez Sancheza, piłka pewnie by nawet nie dotarła do Fabregasa.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: