Mój nick to Nadachu (przez "ch"; Tak jak "Skrzypek na dachu", tylko że pisane bez spacji ;)
Doskonale wiem jakiej firmy Barca przyodziewa koszulki. Co do tego, że starasz się czytać uważnie, to widzę. Musisz jednak jeszcze nieco staranniej do tego podchodzić, gdyż zauważ - ja napisałem w swoim wcześniejszym komentarzu, że haczyk-logo Nike zajmie miejsce unicef'u na koszulkach w kolorach blaugrana! Nie twierdziłem, że owy haczyk się na tych koszulkach pojawi po raz pierwszy, gdyż świetnie sobie zdaję sprawę z tego, że taki maluteńki, żółty haczyk nad prawą piersią już się tam znajduje, informując nas jakaż to firma uszyła tą niezmiernie cudną odzież. Co więcej, powiem Ci, iż wiem, że taki haczyk znajduje się w jeszcze dwóch innych miejscach na koszulce od strony wewnętrznej: na wgrzewce z rozmiarem na karku oraz na wszywce w prawej dolnej części koszulki, a także, co sam zauważyłeś - na getrach i spodenkach. I tu moja skromna uwaga - także od strony wewnętrznej są dwa dodatkowe znaczki Nike na spodenkach. Ale nie o to chodzi.
Wracając do meritum - chciałbym, abyś jeszcze raz dokładniej przeczytał mój poprzedni post i przekonał się, że mówiłem jedynie o tym, iż logo Nike miałoby zająć miejsce unicef'u, czyli obszar na przedzie koszulki, mniej więcej na wysokości dolnych żeber :)
Również proszę - bez urazy! Przepraszam też za sarkazm :P Po prostu chciałem udowodnić, że dobrze wiem, co piszę i nie lubię, kiedy ktoś wyciąga z moich słów sens, którego im nie nadałem.
Coś mi się obiło właśnie o uszy z miesiąc tamu, kiedy czytałem jakiś artykuł o firmach produkujących sprzęt sportowy i tam jakiś dyrektor od marketingu Nike się wypowiadał, że Nike planuje wielką kampanię reklamową w Europie i miałaby ona opierać się na znaczącym poszerzeniu współpracy z jednym z czołowych klubów piłkarskich na Starym Kontynencie. Choć jak stwierdził nie byłaby to jakaś wielka nowość w jego mniemaniu, gdyż obie strony: zarówno klub jak i Nike już od dawna współpracują ze sobą.
Teraz kiedy czytam ten news to właśnie sobie skojarzyłem go z tamtym artykułem i wcale nie zdziwię się, jeśli miejsce unicef'u na koszulkach w kolorach blaugrana zajmie haczyk Nike. I nawet uważam to za prawdopodobne. Poza tym jeśli mammy już mieć coś na tych koszulkach to wg mnie lepiej żeby było to logo marki, a nie cały logotyp wraz z nazwą. Wyglądało by to choć odrobinie schludniej. Taka jest moja opinia. Wolałbym oczywiście, żeby nie plamić "jersey'ów" Barcy żadnymi reklamami, ale zdaję sobie sprawę z potencjału marketingowego tych miejsc na strojach oraz z korzyści finansowych jaki by przyniosło wydzierżawienie tychże miejsc.
z tego co się orientuję "manita" oznacza dosłownie "rączkę" - ale w Katalonii w kontekście meczów między Realem i Barcą ma to nawiązywać do wyciągniętej w geście tryumfu ręki zwieńczoną wyraźnie rozłożonymi pięcioma palcami, co ma symbolizować radość z pięciu strzelonych goli.
Pierwszy gest manity po zwycięstwie 5-0 nad Realem Madryt na Camp Nou miał miejsce w 1935 roku. Bramki strzelali wówczas Ventolra (cztery) i Escola. Potem w 1945 roku Barcelona znów mogła cieszyć się okazując wyciągnięte dłonie z pięcioma wyeksponowanymi palcami dzięki trafieniom Césara (dwa gole), Bravo, Escoli oraz Gonzalvo III. Ostatnia manita miała miejsce w 1994 roku. Dokonała jej drużyna prowadzona Johana Cruyfffa. Tak więc ta ostatnia była czwartą w historii.
Nad nimi bym się zastanowił, jeśli chodzi o wzmocnienie sił ofensywnych, które trochę kiepskawo wyglądają w tym sezonie jeśli chodzi o skuteczność. No i w zasadzie wszyscy są perspektywiczni...
OK, z Raulem to dobry przykład na to, że pieniądze nie są jedynym celem w życiu piłkarza. Za to cenię Raula. Szanuję go, bo nie tylko umiał wygrywać z pasją, ale i przegrywać z honorem. Jest wzorowym sportowcem. Wiem, że z Messim jest podobnie. Zna swoje priorytety i do nich dąży, a pieniądze na pewno do nich nie należą, lecz są jedynie bardzo atrakcyjnym dodatkiem do tego co się osiąga. Dodajmy, że w przypadku Messiego są to bardzo słusznie zarobione pieniądze, bo trudno jemu, tak jak i Raulowi, zarzucić cokolwiek pod względem sportowym.
Ja spoglądam jednak na sprawę nie z punktu widzenia piłkarza, lecz z perspektywy jego pracodawców. I tu nagle wszelkie aspekty sportowe tracą ważność, nawet jeśli są one sukcesami, bo kiedy marketingowo, albo co gorsza finansowo mamy klapę, to życie każe zweryfikować nam wszelkie dotychczasowe plany.
Nie wiem czy pamiętasz wypowiedź Messiego, który stwierdził może z miesiąc temu, kiedy pojawiły się plotki o zainteresowaniu Interu, Chelsea i The Citizens Messim, że "co prawda nie chciałby rozstawać się z Barceloną, jednakże jeśli jego pozostanie nie byłoby korzystne dla klubu, uważa, że mógłby dopuścić taką ewentualność".
Zresztą nie chcę spekulować, bo to bardzo ryzykowne, ale jestem przygotowany na duże zmiany w Barcelonie. Wszystko w rękach (nogach?) działaczy i piłkarzy. Trzeba troszeczkę poprawić atmosferę w klubie, np poprzez zwycięstwo w Gran Derbi, Lidze Mistrzów i La Liga, a myślę, że wszyscy będziemy mogli wybić sobie z głowy tego typu dyskusje :)
Poza tym dla mnie, bez względu na to w jakiej koszulce będzie po boisku biegał Leo Messi, dla mnie on już na zawsze jest człowiekiem z sercem w kolorze blaugrana. Oczywiście wierzę, że również koszulkę w takim kolorze będzie przyodziewał jak najdłużej :)
Zdecydowanie zgadzam się z Tobą w kwestii motywacji i pieniędzy. Niemniej jednak to tylko kolejny dowód na to, iż istnieje pewna doza prawdopodobieństwa, że Leo kiedyś odejdzie z Nou Camp. Poza tym osobiście zaobserwowałem ostatnimi czasy tendencję we wszystkich klubach europejskich do czerpania zysków ze sprzedaży piłkarzy, często bez względu na jakiekolwiek sentymenty. Przykładowo: Krystyna Ronaldo - dwa lata temu wydawało się niemożliwym, by opuścił Old Trafford. Niedługo potem Ferguson nie zawahał się odsprzedać go za górę złota. Pytanie brzmi dlaczego? Otóż CR zrobił dla Manchesteru już wszystko to, co się dało; ujmując to krótko - spłacił się. No i nastał czas, aby sprzedać go za wielkie pieniądze, póki jest ich wart, bo któż wie, co byłoby za rok, dwa. W piłce zdarzają się kontuzje, załamania formy, wypadki chodzą po ludziach... Idąc dalej tym tropem: Ibrahimovic. Człowiek kreowany przez Morattiego na megaasa i ikonę drużyny. Aż nagle pojawił się ktoś gotowy wyłożyć za pana ze Szwecji grube 70 mln euro. Moratti przekalkulował, Ibrahimović tym bardziej (w końcu dostał bodajże 1/3 tej sumy) i obaj Panowie doszli do wniosku, że takich pieniędzy się nie odmawia.
Analogicznie może być z Messim. Zwłaszcza w obliczu potężnego długu, który skutecznie (w jak najbardziej niekorzystnym tego słowa znaczeniu) odbija się na funkcjonowaniu klubu (zwężenie kadry do 19 zawodników, poszerzenie udziału wychowanków w pierwszym zespole, zamrożenie wysokości pensji w przedłużanych kontraktach etc.). Futbol to pasja, zgodzę się, ale pasja wbrew pozorom bardzo droga. Chciałoby się, aby była tak droga, że aż bezcenna. Ale niestety nikt i nic nie jest na tym świcie nie zastąpionym, w związku z czym kluby, jak na prężnie działające firmy przystało, szukają zysków tam gdzie się da.
Wracając do głównego wątku - obawiam się, że Messi w oczach Zarządu jest postrzegany jako piłkarz, który się już spłacił, a na którym można jeszcze bardzo wiele zarobić, pozbywając się go. Zdaję sobie sprawę, że Messi ma zapisaną w kontrakcie klauzulę zakazującą sprzedaży go nawet za sumę odstępnego, jeśli on nie wyrazi zgody, ale czy ktoś chciałby na siłę zostawać tam, gdzie już go nie chcą, gdzie wolą pieniądze zamiast niego?! Nie.
Pozostaje jedynie wierzyć, że Barca jest inna, że odmiennie spogląda na ten problem, że ceni ludzi, nie pieniądze, że wciąż jest romantyczna i sentymentalna, że jeśli kocha, to na zawsze, że jest mes que un club.
Weźcie się opanujcie. ROnaldinho też miał tu zakończyć karierę i idealnie pasował do stylu gry, tu błyszczał i tu był Bogiem. Nawet w koszulce mu było bardziej do twarzy wówczas niż obecnie. ALe odszedł. Tak samo może być z Messi. Dla niego piłka to praca, a pracę się czasem zmienia, zwłaszcza jeśli nowy pracodawca jest zapłacić więcej. Wiem, że istnieje pewne przywiązanie do barw klubowych etc itd bla bla bla i nie wątpię w to, że jest to jeden z argumentów, które będzie trzeba obalić, żeby przekonać Messiego do przejścia do innej drużyny, ale nie wierzmy w to, że jest to niewykonalne... Oczywiście nikt z nas nie chciałby tego, pewnie Leo i Zarząd także, ale czasem każdy ma prawo do zmian w sowim życiu... Gdyby Leo chciał odejść, nie miałbym mu tego za złe. I tak z nawiązką wypełnił to, co do niego należało - oddał Barcelonie swoje serce i podarował jej przepiękny bukiet goli :)
Szkoda, że zapłaciliśmy Interowi żeby sobie wziął Eto'o. To chyba jedna z najgorszych transakcji w historii. Mówię o historii w ogóle, a nie tylko footballu...
Wg mnie ktoś taki się przyda... Przecież widać, że brakuje nam mocy w przedniej formacji, tak w pomocy jak i w ataku.
W pomocy mamy co prawda chyba komplet defensywnych graczy (Mascherano, Keita, Sergio no i Adriano ), ale tych ofensywnych pomocników to jest trochę mało, bo w zasadzie tylko Xavi i Iniesta (wiem, wiem - quality not quantity), ale czasem ta dwójka to za mało, zwłaszcza kiedy ktoś niedomaga, albo kiedy po prostu któremuś nie idzie w danym meczu. Wówczas warto mieć kogoś, kto wniesie nieco świeżości. Może Moutinho nie jest tutaj ideałem, ja bardziej widziałbym u nas kogoś takiego jak Fabregas (Arsenal), ale może jednak nie tego pokroju, żeby nie zniesmaczać wielkoformatowego grajka koniecznością zaczynania meczu na ławce. Dlatego proponowałbym np. Pjanića (Olympique Lyon) albo Kagawę (Borussia Dortmund), albo też Affelay'a (PSV Eindhoven - za rok wygasa mu kontrakt).
Dlatego nie dziwię się, że Zarząd rozgląda się za kimś takim. W mojej skromnej opinii najbardziej przydatny byłby Miralem Pjanić, ze względu na ciągoty do gry kombinacyjnej, pomysłowość i technikę, żelazne płuca, szybkość i zaciekłość oraz możliwość gry zarówno w środkowej strefie boiska, jak i na skrzydłach, a nawet na szpicy.
Co do napastników - gołym okiem widać, że Villa, Messi oraz Pedro to jeszcze nie jest gwarancja goli, zwłaszcza, że nie mają zmienników, którzy mogli by ich godnie zastąpić. Bojan powinien chyba ogrywać się jeszcze jakiś czas w Barcy Athletic lub na wypożyczeniu, gdzie mógłby nabrać pewności siebie i zimnej krwi. Tymczasem może warto dać szansę Nolito, który nie dość że świetnie się prezentuje w drugiej drużynie to wykazuje się ambicjami do tego by bez bojaźni wchodzić na boisko nawet w trudnych meczach.
Jeśli nie macie zaufania do graczy z naszej szkółki, wówczas idealnym rozwiązaniem wydaje się Luis Suarez (którego przedstawiać nie trzeba) lub Ricky van Wolfswinkel (który pomimo bardzo młodego wieku, gry w przeciętnej drużynie, jaką jest Utrecht i pełnionej wcześniej roli głównie zmiennika, potrafi zdobyć w sezonie kilkanaście goli, a w tym już 9). Oboje są lisami pola karnego. Ale nie egoistami. Czyli kimś takim kogo nam brakuje.
oj też tęsknię baaardzo za Eto. Zawsze Etoo i Ronaldinho byli dla mnie uosobieniem ducha Barcy i jej nieodłączną częścią. O ile sprzedaż Ronaldinho jakoś przeżyłem widząc dojrzewający talent Messiego, o tyle pozbycie się Samuela do dziś niestety pozostawiło w drużynie lukę niemożliwą do załatania.
uuu, kiepściutko. Nie ma drużyny. Dlaczego nie gramy jak Barca? Ja pamiętam Barcę która mozolnie, cierpliwie konstruowała akcje, zakładając zamki niemalże takie jak w hokeju, a tutaj mamy głupią grę byle do przodu, byle szybciej w pole karne... NIe podoba mi się to.
1) Ej, jaka była średnia wieku wszystkich zawodników jacy pojawili się na boisku w koszulkach Blaugrana w dzisiejszym meczu? Z moich obliczeń to tak pi razy drzwi jakieś 23 lata, nawet uwzględniając Milito, Abidala, Keitę, Valdesa...
2) Bojan beznadziejny. Nigdy nie będzie klasowym napastnikiem. Kiedy ma strzelać - podaje, kiedy podawać - strzela. Szkoda, że nie mamy godnego zastępcy dla Villi, takiego, który mając piłkę w polu karnym, z zimną krwią myśli tylko o zdobyciu gola, bez zbytniej bojaźni. Bo wydaje mi się, Krkić się nieco boi "że coś mu nie wyjdzie". Może stąd nazwisko (BOJAN = BOJAŹŃ) ?
3) Bez Xaviego Barcelona wygląda jak ślepy w lesie.
4) Ten mecz to dowód na to że jeden Messi to jeszcze nie gwarancja sukcesów, jeśli mechanizm nawala...
5) Pep zdecydowanie na minus dzisiaj. Jak dla mnie zbyt mało żył, zbyt późno reagował na sytuację na boisku, zmiany w końcówce były głupie, bo raczej wytrącały z rytmu niż coś wnosiły. Aha, no i mijał czas...
6) Najjaśniejszy punkt tego meczu to 77 minuta, kiedy na boisko wszedł Nolito. Zasłużył na drugą szansę, wypadł powyżej przeciętnej drużyny. Przyspieszył lewą stronę, która wcześniej zdawała się dogorywać w strasznych konwulsjach. W 13 minut stworzył dwie dobre okazje dla Bojana w tym jedną kapitalnym zwodem i podaniem w uliczkę, świetnie dryblował i zdawał się być jedynym, który wiedział, że żeby zdobyć bramkę trzeba na nią strzelać. Inni myśleli, że wystarczy podawać wzdłuż linii bramkowej...
7) Taktyka i jej zmiana w przerwie - albo raczej jej brak. Ta drużyna niewiele miała wspólnego z tym, co widziałem do tej pory w jej wykonaniu. To znaczy te podania równoległe do linii bramkowej... Hmm, czasem można coś takiego zrobić, ale równie dobrze czasem można spróbować czegoś innego, np podań prostopadłych (dlatego pochwały dla Nolito), długich przerzutów, strzałów z daleka...
8) Pique - dziś zawiódł, za dużo błędów. Trochę się nerwów najadłem przez niego
9) Bramka dla Mallorki ładna, ale zbyt mało zdecydowania było ze strony Milito. W polu karnym przy rzucie rożnym nie można chować głowy w kołnierzyk...
10) Gdyby przez cały mecz udało się utrzymać sposób prowadzenia gry z trzech pierwszych kwadransów, jestem przekonany, że nie stracilibyśmy tych dwóch punktów.
Oby został. To prawdziwy skarb dla drużyny. Dziwię się, że tak rzadko jest na boisku, nawet jeśli w grę wchodzi kwestia premii za ilość występów, czy próba sprowokowania gracza do wyprowadzenia sięz Barcelony... Haruje jak wół gdziekolwiek go trener nie ustawi. Nie tylko wirtuozów i goleadorów nam potrzeba, ale też kogoś od wprowadzania spokoju w środku pola i właśnie taki facet z Yayami jest idealny!
W 15 meczach w jakich zagrał od momentu wypożyczenia go z Barcy poza granice Hiszpanii strzelił 3 gole. Zważywszy, że w sumie w tych meczach 10 razy wchodził na boisko z ławki, przez co na placu gry spędził raptem nieco ponad trzysta minut, to wynik trzech zdobytych bramek nie jest zły.
Myślę, że zasługuje na więcej szans i jestem pewien, że we Fiorentinie je dostanie, zwłaszcza że tam potrafił się dobrze zaprezentować i w swoich dziewięciu występach, z reguły kilkunastominutowych udało mu się zdobyć dwie bramki, z czego jedną w 90' minucie w wyjazdowym meczu z Lazio, która dawała remis Fiorentinie, i jedną w zremisowanym 2:2 meczu z Interem, kiedy to akurat zagrał od pierwszego gwizdka sędziego.
Widać, że chłopak ma potencjał, ma warunki i ma chęci, ale brakuje mu nieco szczęścia i zaufania.
Czuję, że w następnym sezonie strzeli ok. 10 bramek dla Violi, nawet jeśli będzie grał zazwyczaj jako zmiennik, co jak na 21 latka w defensywnie nastawionej Serie A nie będzie najgorszym wynikiem. To oczywiście moja czysta hipoteza. Dla porównania powiem na przykład, że taki Pato przez trzy sezony w AC Milan, gdzie jest obsługiwany przez Pirlo i teraz także Ronaldinho, strzelił we wszystkich rozgrywkach 36 bramek...
Victor jest najbardziej niedocenianym bramkarzem na świecie. A dodajmy do tego, że jednym z najlepszych i najbardziej utytułowanych w klubowej piłce. A szczerze mówiąc od dwóch sezonów jest bardziej skuteczny niż Casillas, którego w bramce Hiszpanii trzyma już chyba tylko ta pompatyczna otoczka, jaka wykształciła się wokół jego osoby w czasach, gdy rzeczywiście był ostoją Madrytu. Dziś nie jest już zaporą nie do przejścia, popełniając więcej klopsów niż Victor...
M.a.t.i26651, sev3nd4ys ma rację... Jeśli nie masz jakichś problemów natury umysłowej, ani też nie jesteś pokrzywdzony przez los w jakikolwiek inny sposób to weź, człowieku, przeczytaj, co napisałeś, a potem spróbuj sklecić z tego jeszcze raz coś, co merytorycznie będzie odpowiadało temu, o czym chciałeś nam powiedzieć, a przy tym zachowa przynajmniej pozory, że nie zostało wydukane przez analfabetę, bo to co widnieje kilka wypowiedzi niżej nie licuje z godnością tej strony, a poza tym, jak widzę, nie tylko mnie razi...
Ludzie, te dyskusje czy Messi z Iniestą są wychowankami, czy też nie, są pustym blubraniem. Chyba logiczne, że nikt nie urodził się na boisku, zatem od pierwszych swoich dni nie jest związany jakimiś szczególnymi więziami z klubem, ale skoro Andres po przeprowadzce z prawie rodzinnego Albacete (bo co prawda urodził się i dzieciństwo spędził w Fuentealbilla, to jednak co dzień trenował w oddalonym o 40 km Albacete, które po prostu dawało mu większe szanse rozwoju) w wieku 12 lat staje się graczem drużyn juniorskich Barcelony, w której zdobywa dalsze szlify i rozwija swój talent, tak samo zresztą jak Messi, który do Barcelony trafił z Argentyny również mając raptem 13 lat, to w mojej skromnej ocenie należy uznać, że są oni wychowankami Barcelony, ale przy okazji warto wspomnieć, że swoje pierwsze kroki w trepach stawiali w innych szkółkach i tyle.
Villa na pewno nie jest wychowankiem Barcy, ale i tak go lubię. Szkoda, że dopiero teraz trafił do Barcy, bo zawsze wydawało mi się, że jeśli odejdzie Samuel Eto'o, co stało się rok temu, to jego naturalnym następcą musi być David Villa.
0
maciejo_5
Mój nick to Nadachu (przez "ch"; Tak jak "Skrzypek na dachu", tylko że pisane bez spacji ;)
Doskonale wiem jakiej firmy Barca przyodziewa koszulki. Co do tego, że starasz się czytać uważnie, to widzę. Musisz jednak jeszcze nieco staranniej do tego podchodzić, gdyż zauważ - ja napisałem w swoim wcześniejszym komentarzu, że haczyk-logo Nike zajmie miejsce unicef'u na koszulkach w kolorach blaugrana! Nie twierdziłem, że owy haczyk się na tych koszulkach pojawi po raz pierwszy, gdyż świetnie sobie zdaję sprawę z tego, że taki maluteńki, żółty haczyk nad prawą piersią już się tam znajduje, informując nas jakaż to firma uszyła tą niezmiernie cudną odzież. Co więcej, powiem Ci, iż wiem, że taki haczyk znajduje się w jeszcze dwóch innych miejscach na koszulce od strony wewnętrznej: na wgrzewce z rozmiarem na karku oraz na wszywce w prawej dolnej części koszulki, a także, co sam zauważyłeś - na getrach i spodenkach. I tu moja skromna uwaga - także od strony wewnętrznej są dwa dodatkowe znaczki Nike na spodenkach. Ale nie o to chodzi.
Wracając do meritum - chciałbym, abyś jeszcze raz dokładniej przeczytał mój poprzedni post i przekonał się, że mówiłem jedynie o tym, iż logo Nike miałoby zająć miejsce unicef'u, czyli obszar na przedzie koszulki, mniej więcej na wysokości dolnych żeber :)
Również proszę - bez urazy! Przepraszam też za sarkazm :P Po prostu chciałem udowodnić, że dobrze wiem, co piszę i nie lubię, kiedy ktoś wyciąga z moich słów sens, którego im nie nadałem.
Pozdrawiam z Pierwszej Stolicy! :)
0
Coś mi się obiło właśnie o uszy z miesiąc tamu, kiedy czytałem jakiś artykuł o firmach produkujących sprzęt sportowy i tam jakiś dyrektor od marketingu Nike się wypowiadał, że Nike planuje wielką kampanię reklamową w Europie i miałaby ona opierać się na znaczącym poszerzeniu współpracy z jednym z czołowych klubów piłkarskich na Starym Kontynencie. Choć jak stwierdził nie byłaby to jakaś wielka nowość w jego mniemaniu, gdyż obie strony: zarówno klub jak i Nike już od dawna współpracują ze sobą.
Teraz kiedy czytam ten news to właśnie sobie skojarzyłem go z tamtym artykułem i wcale nie zdziwię się, jeśli miejsce unicef'u na koszulkach w kolorach blaugrana zajmie haczyk Nike. I nawet uważam to za prawdopodobne. Poza tym jeśli mammy już mieć coś na tych koszulkach to wg mnie lepiej żeby było to logo marki, a nie cały logotyp wraz z nazwą. Wyglądało by to choć odrobinie schludniej. Taka jest moja opinia. Wolałbym oczywiście, żeby nie plamić "jersey'ów" Barcy żadnymi reklamami, ale zdaję sobie sprawę z potencjału marketingowego tych miejsc na strojach oraz z korzyści finansowych jaki by przyniosło wydzierżawienie tychże miejsc.
0
tsjc
z tego co się orientuję "manita" oznacza dosłownie "rączkę" - ale w Katalonii w kontekście meczów między Realem i Barcą ma to nawiązywać do wyciągniętej w geście tryumfu ręki zwieńczoną wyraźnie rozłożonymi pięcioma palcami, co ma symbolizować radość z pięciu strzelonych goli.
Pierwszy gest manity po zwycięstwie 5-0 nad Realem Madryt na Camp Nou miał miejsce w 1935 roku. Bramki strzelali wówczas Ventolra (cztery) i Escola. Potem w 1945 roku Barcelona znów mogła cieszyć się okazując wyciągnięte dłonie z pięcioma wyeksponowanymi palcami dzięki trafieniom Césara (dwa gole), Bravo, Escoli oraz Gonzalvo III. Ostatnia manita miała miejsce w 1994 roku. Dokonała jej drużyna prowadzona Johana Cruyfffa. Tak więc ta ostatnia była czwartą w historii.
Pozdrawiam.
0
Brawo!
0
:O
0
Bojan stracił ostatnią szansę wg mnie. Więcej nie dostanie od Pepa... Nolito robi swoje na boisku po prostu, a Bojan tego nie potrafi.
0
Jonathan Reis
Ricky van Wolfswinkel
Luis Suarez
Miralem Pjanić
Nad nimi bym się zastanowił, jeśli chodzi o wzmocnienie sił ofensywnych, które trochę kiepskawo wyglądają w tym sezonie jeśli chodzi o skuteczność. No i w zasadzie wszyscy są perspektywiczni...
0
Chyba już po meczu... :P
0
jamjestjam
OK, z Raulem to dobry przykład na to, że pieniądze nie są jedynym celem w życiu piłkarza. Za to cenię Raula. Szanuję go, bo nie tylko umiał wygrywać z pasją, ale i przegrywać z honorem. Jest wzorowym sportowcem. Wiem, że z Messim jest podobnie. Zna swoje priorytety i do nich dąży, a pieniądze na pewno do nich nie należą, lecz są jedynie bardzo atrakcyjnym dodatkiem do tego co się osiąga. Dodajmy, że w przypadku Messiego są to bardzo słusznie zarobione pieniądze, bo trudno jemu, tak jak i Raulowi, zarzucić cokolwiek pod względem sportowym.
Ja spoglądam jednak na sprawę nie z punktu widzenia piłkarza, lecz z perspektywy jego pracodawców. I tu nagle wszelkie aspekty sportowe tracą ważność, nawet jeśli są one sukcesami, bo kiedy marketingowo, albo co gorsza finansowo mamy klapę, to życie każe zweryfikować nam wszelkie dotychczasowe plany.
Nie wiem czy pamiętasz wypowiedź Messiego, który stwierdził może z miesiąc temu, kiedy pojawiły się plotki o zainteresowaniu Interu, Chelsea i The Citizens Messim, że "co prawda nie chciałby rozstawać się z Barceloną, jednakże jeśli jego pozostanie nie byłoby korzystne dla klubu, uważa, że mógłby dopuścić taką ewentualność".
Zresztą nie chcę spekulować, bo to bardzo ryzykowne, ale jestem przygotowany na duże zmiany w Barcelonie. Wszystko w rękach (nogach?) działaczy i piłkarzy. Trzeba troszeczkę poprawić atmosferę w klubie, np poprzez zwycięstwo w Gran Derbi, Lidze Mistrzów i La Liga, a myślę, że wszyscy będziemy mogli wybić sobie z głowy tego typu dyskusje :)
0
Poza tym dla mnie, bez względu na to w jakiej koszulce będzie po boisku biegał Leo Messi, dla mnie on już na zawsze jest człowiekiem z sercem w kolorze blaugrana. Oczywiście wierzę, że również koszulkę w takim kolorze będzie przyodziewał jak najdłużej :)
0
jamjestjam
Zdecydowanie zgadzam się z Tobą w kwestii motywacji i pieniędzy. Niemniej jednak to tylko kolejny dowód na to, iż istnieje pewna doza prawdopodobieństwa, że Leo kiedyś odejdzie z Nou Camp. Poza tym osobiście zaobserwowałem ostatnimi czasy tendencję we wszystkich klubach europejskich do czerpania zysków ze sprzedaży piłkarzy, często bez względu na jakiekolwiek sentymenty. Przykładowo: Krystyna Ronaldo - dwa lata temu wydawało się niemożliwym, by opuścił Old Trafford. Niedługo potem Ferguson nie zawahał się odsprzedać go za górę złota. Pytanie brzmi dlaczego? Otóż CR zrobił dla Manchesteru już wszystko to, co się dało; ujmując to krótko - spłacił się. No i nastał czas, aby sprzedać go za wielkie pieniądze, póki jest ich wart, bo któż wie, co byłoby za rok, dwa. W piłce zdarzają się kontuzje, załamania formy, wypadki chodzą po ludziach... Idąc dalej tym tropem: Ibrahimovic. Człowiek kreowany przez Morattiego na megaasa i ikonę drużyny. Aż nagle pojawił się ktoś gotowy wyłożyć za pana ze Szwecji grube 70 mln euro. Moratti przekalkulował, Ibrahimović tym bardziej (w końcu dostał bodajże 1/3 tej sumy) i obaj Panowie doszli do wniosku, że takich pieniędzy się nie odmawia.
Analogicznie może być z Messim. Zwłaszcza w obliczu potężnego długu, który skutecznie (w jak najbardziej niekorzystnym tego słowa znaczeniu) odbija się na funkcjonowaniu klubu (zwężenie kadry do 19 zawodników, poszerzenie udziału wychowanków w pierwszym zespole, zamrożenie wysokości pensji w przedłużanych kontraktach etc.). Futbol to pasja, zgodzę się, ale pasja wbrew pozorom bardzo droga. Chciałoby się, aby była tak droga, że aż bezcenna. Ale niestety nikt i nic nie jest na tym świcie nie zastąpionym, w związku z czym kluby, jak na prężnie działające firmy przystało, szukają zysków tam gdzie się da.
Wracając do głównego wątku - obawiam się, że Messi w oczach Zarządu jest postrzegany jako piłkarz, który się już spłacił, a na którym można jeszcze bardzo wiele zarobić, pozbywając się go. Zdaję sobie sprawę, że Messi ma zapisaną w kontrakcie klauzulę zakazującą sprzedaży go nawet za sumę odstępnego, jeśli on nie wyrazi zgody, ale czy ktoś chciałby na siłę zostawać tam, gdzie już go nie chcą, gdzie wolą pieniądze zamiast niego?! Nie.
Pozostaje jedynie wierzyć, że Barca jest inna, że odmiennie spogląda na ten problem, że ceni ludzi, nie pieniądze, że wciąż jest romantyczna i sentymentalna, że jeśli kocha, to na zawsze, że jest mes que un club.
0
Weźcie się opanujcie. ROnaldinho też miał tu zakończyć karierę i idealnie pasował do stylu gry, tu błyszczał i tu był Bogiem. Nawet w koszulce mu było bardziej do twarzy wówczas niż obecnie. ALe odszedł. Tak samo może być z Messi. Dla niego piłka to praca, a pracę się czasem zmienia, zwłaszcza jeśli nowy pracodawca jest zapłacić więcej. Wiem, że istnieje pewne przywiązanie do barw klubowych etc itd bla bla bla i nie wątpię w to, że jest to jeden z argumentów, które będzie trzeba obalić, żeby przekonać Messiego do przejścia do innej drużyny, ale nie wierzmy w to, że jest to niewykonalne... Oczywiście nikt z nas nie chciałby tego, pewnie Leo i Zarząd także, ale czasem każdy ma prawo do zmian w sowim życiu... Gdyby Leo chciał odejść, nie miałbym mu tego za złe. I tak z nawiązką wypełnił to, co do niego należało - oddał Barcelonie swoje serce i podarował jej przepiękny bukiet goli :)
0
Szkoda, że zapłaciliśmy Interowi żeby sobie wziął Eto'o. To chyba jedna z najgorszych transakcji w historii. Mówię o historii w ogóle, a nie tylko footballu...
0
Wg mnie ktoś taki się przyda... Przecież widać, że brakuje nam mocy w przedniej formacji, tak w pomocy jak i w ataku.
W pomocy mamy co prawda chyba komplet defensywnych graczy (Mascherano, Keita, Sergio no i Adriano ), ale tych ofensywnych pomocników to jest trochę mało, bo w zasadzie tylko Xavi i Iniesta (wiem, wiem - quality not quantity), ale czasem ta dwójka to za mało, zwłaszcza kiedy ktoś niedomaga, albo kiedy po prostu któremuś nie idzie w danym meczu. Wówczas warto mieć kogoś, kto wniesie nieco świeżości. Może Moutinho nie jest tutaj ideałem, ja bardziej widziałbym u nas kogoś takiego jak Fabregas (Arsenal), ale może jednak nie tego pokroju, żeby nie zniesmaczać wielkoformatowego grajka koniecznością zaczynania meczu na ławce. Dlatego proponowałbym np. Pjanića (Olympique Lyon) albo Kagawę (Borussia Dortmund), albo też Affelay'a (PSV Eindhoven - za rok wygasa mu kontrakt).
Dlatego nie dziwię się, że Zarząd rozgląda się za kimś takim. W mojej skromnej opinii najbardziej przydatny byłby Miralem Pjanić, ze względu na ciągoty do gry kombinacyjnej, pomysłowość i technikę, żelazne płuca, szybkość i zaciekłość oraz możliwość gry zarówno w środkowej strefie boiska, jak i na skrzydłach, a nawet na szpicy.
Co do napastników - gołym okiem widać, że Villa, Messi oraz Pedro to jeszcze nie jest gwarancja goli, zwłaszcza, że nie mają zmienników, którzy mogli by ich godnie zastąpić. Bojan powinien chyba ogrywać się jeszcze jakiś czas w Barcy Athletic lub na wypożyczeniu, gdzie mógłby nabrać pewności siebie i zimnej krwi. Tymczasem może warto dać szansę Nolito, który nie dość że świetnie się prezentuje w drugiej drużynie to wykazuje się ambicjami do tego by bez bojaźni wchodzić na boisko nawet w trudnych meczach.
Jeśli nie macie zaufania do graczy z naszej szkółki, wówczas idealnym rozwiązaniem wydaje się Luis Suarez (którego przedstawiać nie trzeba) lub Ricky van Wolfswinkel (który pomimo bardzo młodego wieku, gry w przeciętnej drużynie, jaką jest Utrecht i pełnionej wcześniej roli głównie zmiennika, potrafi zdobyć w sezonie kilkanaście goli, a w tym już 9). Oboje są lisami pola karnego. Ale nie egoistami. Czyli kimś takim kogo nam brakuje.
Dziękuję za uwagę :)
0
gorrion - możesz mi wytłumaczyć o jaki mały kraj Ci chodzi? Bo nie czaję. Być może dlatego że jest już późno. Mówię o tym fragmencie:
"jakiś mały kraj jest sprawcą rewolucji w piłce,znalazł sposób na zawodników wielkiej Barcelony"
Z góry dziękuję za odpowiedź! :)
0
ksynioooo1 - Uzasadnij swoją wypowiedź.
0
NO to była Barca!!!! :D
0
oj też tęsknię baaardzo za Eto. Zawsze Etoo i Ronaldinho byli dla mnie uosobieniem ducha Barcy i jej nieodłączną częścią. O ile sprzedaż Ronaldinho jakoś przeżyłem widząc dojrzewający talent Messiego, o tyle pozbycie się Samuela do dziś niestety pozostawiło w drużynie lukę niemożliwą do załatania.
0
uuu, kiepściutko. Nie ma drużyny. Dlaczego nie gramy jak Barca? Ja pamiętam Barcę która mozolnie, cierpliwie konstruowała akcje, zakładając zamki niemalże takie jak w hokeju, a tutaj mamy głupią grę byle do przodu, byle szybciej w pole karne... NIe podoba mi się to.
0
Widać że problemy podobne do tych, jakie ma Lech Poznań :)
0
1) Ej, jaka była średnia wieku wszystkich zawodników jacy pojawili się na boisku w koszulkach Blaugrana w dzisiejszym meczu? Z moich obliczeń to tak pi razy drzwi jakieś 23 lata, nawet uwzględniając Milito, Abidala, Keitę, Valdesa...
2) Bojan beznadziejny. Nigdy nie będzie klasowym napastnikiem. Kiedy ma strzelać - podaje, kiedy podawać - strzela. Szkoda, że nie mamy godnego zastępcy dla Villi, takiego, który mając piłkę w polu karnym, z zimną krwią myśli tylko o zdobyciu gola, bez zbytniej bojaźni. Bo wydaje mi się, Krkić się nieco boi "że coś mu nie wyjdzie". Może stąd nazwisko (BOJAN = BOJAŹŃ) ?
3) Bez Xaviego Barcelona wygląda jak ślepy w lesie.
4) Ten mecz to dowód na to że jeden Messi to jeszcze nie gwarancja sukcesów, jeśli mechanizm nawala...
5) Pep zdecydowanie na minus dzisiaj. Jak dla mnie zbyt mało żył, zbyt późno reagował na sytuację na boisku, zmiany w końcówce były głupie, bo raczej wytrącały z rytmu niż coś wnosiły. Aha, no i mijał czas...
6) Najjaśniejszy punkt tego meczu to 77 minuta, kiedy na boisko wszedł Nolito. Zasłużył na drugą szansę, wypadł powyżej przeciętnej drużyny. Przyspieszył lewą stronę, która wcześniej zdawała się dogorywać w strasznych konwulsjach. W 13 minut stworzył dwie dobre okazje dla Bojana w tym jedną kapitalnym zwodem i podaniem w uliczkę, świetnie dryblował i zdawał się być jedynym, który wiedział, że żeby zdobyć bramkę trzeba na nią strzelać. Inni myśleli, że wystarczy podawać wzdłuż linii bramkowej...
7) Taktyka i jej zmiana w przerwie - albo raczej jej brak. Ta drużyna niewiele miała wspólnego z tym, co widziałem do tej pory w jej wykonaniu. To znaczy te podania równoległe do linii bramkowej... Hmm, czasem można coś takiego zrobić, ale równie dobrze czasem można spróbować czegoś innego, np podań prostopadłych (dlatego pochwały dla Nolito), długich przerzutów, strzałów z daleka...
8) Pique - dziś zawiódł, za dużo błędów. Trochę się nerwów najadłem przez niego
9) Bramka dla Mallorki ładna, ale zbyt mało zdecydowania było ze strony Milito. W polu karnym przy rzucie rożnym nie można chować głowy w kołnierzyk...
10) Gdyby przez cały mecz udało się utrzymać sposób prowadzenia gry z trzech pierwszych kwadransów, jestem przekonany, że nie stracilibyśmy tych dwóch punktów.
0
Przepraszam, że nie na temat, ale widzieliście może oficjalne info, że Raul opuszcza Madryt i przenosi się do Gelsenkirchen? :O
0
Wara od Yaya!
0
Oby został. To prawdziwy skarb dla drużyny. Dziwię się, że tak rzadko jest na boisku, nawet jeśli w grę wchodzi kwestia premii za ilość występów, czy próba sprowokowania gracza do wyprowadzenia sięz Barcelony... Haruje jak wół gdziekolwiek go trener nie ustawi. Nie tylko wirtuozów i goleadorów nam potrzeba, ale też kogoś od wprowadzania spokoju w środku pola i właśnie taki facet z Yayami jest idealny!
0
Brawo Victor! Zasłużyłeś sobie bardziej niż inni! :D
0
W 15 meczach w jakich zagrał od momentu wypożyczenia go z Barcy poza granice Hiszpanii strzelił 3 gole. Zważywszy, że w sumie w tych meczach 10 razy wchodził na boisko z ławki, przez co na placu gry spędził raptem nieco ponad trzysta minut, to wynik trzech zdobytych bramek nie jest zły.
Myślę, że zasługuje na więcej szans i jestem pewien, że we Fiorentinie je dostanie, zwłaszcza że tam potrafił się dobrze zaprezentować i w swoich dziewięciu występach, z reguły kilkunastominutowych udało mu się zdobyć dwie bramki, z czego jedną w 90' minucie w wyjazdowym meczu z Lazio, która dawała remis Fiorentinie, i jedną w zremisowanym 2:2 meczu z Interem, kiedy to akurat zagrał od pierwszego gwizdka sędziego.
Widać, że chłopak ma potencjał, ma warunki i ma chęci, ale brakuje mu nieco szczęścia i zaufania.
Czuję, że w następnym sezonie strzeli ok. 10 bramek dla Violi, nawet jeśli będzie grał zazwyczaj jako zmiennik, co jak na 21 latka w defensywnie nastawionej Serie A nie będzie najgorszym wynikiem. To oczywiście moja czysta hipoteza. Dla porównania powiem na przykład, że taki Pato przez trzy sezony w AC Milan, gdzie jest obsługiwany przez Pirlo i teraz także Ronaldinho, strzelił we wszystkich rozgrywkach 36 bramek...
0
Victor jest najbardziej niedocenianym bramkarzem na świecie. A dodajmy do tego, że jednym z najlepszych i najbardziej utytułowanych w klubowej piłce. A szczerze mówiąc od dwóch sezonów jest bardziej skuteczny niż Casillas, którego w bramce Hiszpanii trzyma już chyba tylko ta pompatyczna otoczka, jaka wykształciła się wokół jego osoby w czasach, gdy rzeczywiście był ostoją Madrytu. Dziś nie jest już zaporą nie do przejścia, popełniając więcej klopsów niż Victor...
0
M.a.t.i26651, sev3nd4ys ma rację... Jeśli nie masz jakichś problemów natury umysłowej, ani też nie jesteś pokrzywdzony przez los w jakikolwiek inny sposób to weź, człowieku, przeczytaj, co napisałeś, a potem spróbuj sklecić z tego jeszcze raz coś, co merytorycznie będzie odpowiadało temu, o czym chciałeś nam powiedzieć, a przy tym zachowa przynajmniej pozory, że nie zostało wydukane przez analfabetę, bo to co widnieje kilka wypowiedzi niżej nie licuje z godnością tej strony, a poza tym, jak widzę, nie tylko mnie razi...
0
Ludzie, te dyskusje czy Messi z Iniestą są wychowankami, czy też nie, są pustym blubraniem. Chyba logiczne, że nikt nie urodził się na boisku, zatem od pierwszych swoich dni nie jest związany jakimiś szczególnymi więziami z klubem, ale skoro Andres po przeprowadzce z prawie rodzinnego Albacete (bo co prawda urodził się i dzieciństwo spędził w Fuentealbilla, to jednak co dzień trenował w oddalonym o 40 km Albacete, które po prostu dawało mu większe szanse rozwoju) w wieku 12 lat staje się graczem drużyn juniorskich Barcelony, w której zdobywa dalsze szlify i rozwija swój talent, tak samo zresztą jak Messi, który do Barcelony trafił z Argentyny również mając raptem 13 lat, to w mojej skromnej ocenie należy uznać, że są oni wychowankami Barcelony, ale przy okazji warto wspomnieć, że swoje pierwsze kroki w trepach stawiali w innych szkółkach i tyle.
Villa na pewno nie jest wychowankiem Barcy, ale i tak go lubię. Szkoda, że dopiero teraz trafił do Barcy, bo zawsze wydawało mi się, że jeśli odejdzie Samuel Eto'o, co stało się rok temu, to jego naturalnym następcą musi być David Villa.
0
Są wspaniali. Nie mogę się doczekać nowego sezonu! :)