juliancarax, taki oczytany jesteś, a o interpunkcję nie dbasz. Mój Boże, nie chciałbyś chyba, żeby np. Zafón odpuścił sobie kropki i przecinki w swoich powieściach?! W końcu jemu też pewnie wygodniej byłoby pisać bez tych dziwnych znaczków, a doczytać się każdy przecież by mógł, gdyby naprawdę chciał! Tylko że z szacunku do czytelników należy zadbać nie tylko o to, aby "język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa", ale (trochę parafrazując) także o to by i żeby czyjaś głowa odczytała odpowiednio to, co powie czyjś giętki język. Jeśli odpuścimy sobie interpunkcję już tutaj, gdzie tak naprawdę nikt nas do niej nie zmusza, to znając zdolność człowieka do transponowania wszelkich wygód do swojego życia, zapewniam Cię, że niestety z czasem interpunkcja w tajemniczy sposób stopniowo zaczęłaby znikać z naszego życia, czyli tak jak powieści Juliana Caraxa.
Przepraszam, że tak średnio na temat, ale widzieliście może mecz Chelsea z Wigan? Haha, jeśli ktoś to oglądał, to wie, że po prostu wręcz nie można nadal mówić o pomaganiu tylko Barcelonie przez sędziów :D
No tak, wszystko jasne! Przekupiliśmy Terrego żeby nie zagrał. Zapłaciliśmy, żeby sobie złamał żebra. Ewidentnie widać że Barca w tym maczała palce. Wszystko ustawione pod Barce!!!
Ja bym chciał finał z Bayernem, bo najzwyczajniej w świecie mecze z Realem Mourinho są dla mnie jakieś nudne i wkurzające zarazem. Mecz z Bayernem byłby zdecydowanie ciekawszy. Oczywiście najpierw trzeba pokonać Chelsea i nie można ich zlekceważyć!
Pingwinek,
Uwierz mi że nie musisz mi opowiadać jak wyglądają mecze, w których gra Barca, bo widziałem wszystkie od hohoho - myślę, że piętnastu albo więcej lat...
Mam nadzieję, że sprawdziłeś co pisałem wcześniej z Markusem32 i wiesz już, że nie jestem kimś kto doszukuje się spisku, ale wręcz przeciwnie - próbuje znaleźć logiczne wytłumaczenie, dlaczego tak wiele kontrowersji jest na temat pracy sędziów w meczach Barcelony.
Mógłbym prosić Cię, żebyś używał nieco więcej interpunkcji, bo ciężko się czyta takie długie komentarze, które są zlane w jeden długi jazgot. Bez urazy - wypowiadasz się całkiem zgrabnie, tylko chciałbym, żeby na tej stronie był wysoki poziom wypowiedzi pod każdym względem, także technicznym, żeby się to wszystko przyjemnie czytało ;)
Pingwinku,
Nie zrozum mnie źle, ale naprawdę mam takie osobiste odczucie, że wyjątkowo dużo gwiżdże się dla Barcy, a zdecydowanie mniej przeciw niej. Ale myślę, że Markus32 znacząco przybliżył mnie do wyjaśnienia takiego stanu rzeczy.
Ja wiem, że błędy sędziowskie są pierwiastkiem futbolu i bez nich nie smakowałby on tak samo, ale ostatnio za dużo się o nich mówi. Kiedyś tak nie było. Nie analizowano z 32 kamer każdego zagrania, nie dyskutowano o nim na podstawie zdjęć z aparatów trzystu różnych fotografów, w dodatku przerobionych jeszcze w Photoshopie.
Po prostu stwierdziłem fakt, że dla Barcy w każdym meczu jest odgwizdywanych więcej fauli etc. Suma summarum z tych wszystkich decyzji sędziowskich część, choć korzystna dla Barcy w mniejszym lub większym stopniu, to jest po prostu kontrowersyjna, ale samego faktu, że tak dużo się gwiżdże dla nas nie da się uniknąć, zważywszy na to o czym pisałem z Markusem32 kilkanaście komentarzy niżej.
Markus32,
Rozumiem świetnie Twoje uwagi, zgadzając się z nimi w 100%. Nie da się ukryć, że będąc przez 75% czasu przy piłce to 3/4 wszystkich fauli będzie odgwizdanych na rzecz Barcy. Czysta logika. A przez to automatycznie każdy oglądający taki mecz, jeśli nie uświadomi sobie powyższego faktu, może mieć wrażenie, że "jakoś tak nieproporcjonalnie dużo gwizda się na korzyść Barcy".
Szedłem chyba dobrym tropem, ale nie dotarłem do aż tak oczywistego wniosku. Dzięki za naprowadzenie :) To rzeczywiście jest gigantyczny dowód wyjaśniający taki stan rzeczy!
Wynika to z tego, kolokwialnie mówiąc, że być może sędzia zauroczony grą Barcy myśli sobie np. "skoro Barca gra tak miękko i elegancko, to na pewno Xavi w tej sytuacji nie faulował, bo to przecież nie w ich stylu". I vice versa: "Kurczę, ten Nesta przecież tutaj faulował! Czy on nie widzi że tak twardo to się nie gra!?". Mimo wszystko to drugie uzasadnienie, choć moje własne, wydaje mi się lekko naciągane. Możecie minusować, ale naprawdę czasem wolałbym widzieć inne rozstrzygnięcia meczów Barcy. Niekoniecznie przegrane, ale po prostu inne - bo inne decyzje sędziów wcale nie oznaczają, że Barca zacznie przegrywać, ale raczej, że grając czasem pod presją wyniku, będzie musiała inaczej się mobilizować.
Też mnie wkurzają te kontrowersje, bo w większości przypadków są na korzyść Barcy. Kocham ten klub, sposób w jaki grają, ale naprawdę coś mi śmierdzi w tym wszystkim. Chcę być obiektywny i znaleźć jakieś wytłumaczenie tego, że oglądając wiele meczów Barcy mam wrażenie, że jest naprawdę faworyzowana. Do głowy przychodzą mi raptem dwie kwestie mogące mieć wpływ na takie a nie inne decyzje sędziowskie. Pierwsza, to ta zarzucana przez większość krytyków Barcelony oraz kibiców i zawodników drużyn przeciwnych - czyli Barca ma układy i bezczelnie z nich korzysta. Druga wersja jaka mi się nasuwa, jest taka, że styl gry Barcy (a więc swoiste kunktatorstwo w konstruowaniu akcji, czasem wręcz przesadny spokój, charakterystyczna miękkość zarówno rozgrywania poszczególnych akcji, jak i w prowadzeniu piłki, czy dryblingach pojedynczych zawodników Blaugrany, ciągłe posiadanie piłki itd.) wywiera na sędziach stan pewnego odurzenia, którego skutkiem jest postrzeganie sposobu grania rywali FC Barcelony przez pryzmat gry zawodników z Camp Nou, który niejako staje się dla wszystkich, w tym być może także dla sędziów, wzorcowym, szablonowym sposobem gry w piłkę nożną, a przez to nieco przesuwa się granicę kwalifikowania poszczególnych zagrań jako zgodne z przepisami, czy też jako niezgodne z przepisami zawsze na korzyść Barcy. No bo Barca w tym sposobie grania jest przecież lepsza od innych i potrafi lepiej operować tym niewątpliwym atutem, jakim jest perswazja przekonywania sędziego do własnego stylu.
E tam, nic wielkiego :P Zółta uważam, że sprawiedliwie. Zrobił to owszem z premedytacją i wyglądał przy tym jak Ong Bak, ale ogólnie jakieś mega drastyczne to zagranie nie wyszło. Gorsze są wejśca wyprostowaną nogą od przodu. To było takie zagranie a'la rugby :D
Wcale głupio nie gada. Jedna strzelona przez nich bramka na Camp Nou, nawet w przypadkowych okolicznościach, może okazać się przeszkodą nie do przejścia. W końcu to AC Milan, a nie Żmije Szczekaczyn... :/
Obrona za to zasługuje na bardzo duże brawa. Kilka błędów minimalnych było, ale większość klarownych sytuacji Milanu wynikało bardziej z farta, niż z błędów katalońskiej defensywy. To tyle moich rozważań po tym meczu. Zbyt wiele się nie działo. Ot, takie bardziej szachy - zupełnie nie w barcelońskim stylu.
Zgadzam się co do Messiego - zagrał poniżej poziomu reszty drużyny. Owszem, był pieczołowicie kryty, czasem faulowany. Mimo wszystko jednak zawodnik z taką wizją gry powinien szukać nowych rozwiązań, zmieniać swoje ustawienie. Wielokrotnie, zwłaszcza w drugiej połowie, ale w pierwszej także, widać było jak Xavi, próbując uruchomić akcję, szuka Messiego, a ten niestety stał bez zaangażowania, bądź, co już zupełnie niewiarygodne, wręcz został za akcją gdzieś w tyle, pozostawiając w optymalnych do atakowania strefach boiska wielką pustą plamę bez bordowo-granatowego punktu, w które wręcz odruchowo chciał zagrywać Xavi. Momentami odnosiłem wrażenie, że Leo zaraz zejdzie z boiska, bo doskwiera mu jakaś kontuzja i tylko dlatego nie jest w stanie bardziej aktywnie tworzyć atak pozycyjny, który jest przecież naszą główną bronią. Gorzej od Messiego zagrał chyba tylko Iniesta, choć osobiście mam wrażenie, że postawa Andresa wynikała poniekąd z zachowania La Pulgi - po prostu Iniesta co chciał, ale nie miał jak, co skutkowało niezdecydowaniem, a w zasadzie w większości przypadków - stratą piłki. Chcąc opisać zachowanie na boisku zawodników odpowiedzialnych za ofensywę Barcy, którzy tylko czekali aż im ktoś poda, nie próbując nawet samemu postarać się umożliwić tego typu zagranie i wysunąć się na pozycję, najbardziej pasuje mi tutaj to słynne "wszyscy chcą, ale robić nie ma komu". na tym tle wyróżniał się jedynie Sanchez. Tak naprawdę on sam wyszedł kilkukrotnie na w miarę czystą pozycję, czy to na środku, czy na prawej flance. Jemu jednak przeszkadzało boisko zbyt mocno, by jego ataki mogły rozwinąć skrzydła.
W sumie bardzo zachowawcza gra obu drużyn, a ostateczny wynik jest dla nas i dobry, i zły zarazem. Pozytywne jest to, że zachowaliśmy czyste konto, więc sprawa awansu rozstrzygnie się na Camp Nou, czyli teoretycznie trudniejszą część dwumeczu mamy za sobą. Niestety minusem takiego wyniku jest fakt, że w rewanżu na pierwszą zdobytą przez Milan bramką musimy odpowiedzieć aż dwoma. Na pewno Milan będzie do tego dążył, choć drugą opcją, jaką Allegri może brać pod uwagę, są karne. Doświadczenie, spokój - to na pewno atrybuty starych wyg z Mediolanu. Mimo wszystko atuty: własnego boiska (nie będzie już kartofliska jak na San Siro), 100 tys publiczności i skuteczności gry na Camp Nou, stawiają Barce w roli faworyta mniej więcje w proporcjach 65-35. To tak na moje.
cd.
Osiągnął najwięcej z nich wszystkich. Tym bardziej doceńmy to, że wychodząc na płytę boiska w koszulce Barcelony, swoją wielkość potrafił zostawić w szatni po to, by inni mogli błyszczeć. Myślę, że zdawał sobie sprawę, iż nie jest winem - i nie będzie coraz lepszy wraz z wiekiem, lecz coraz bardziej zmęczony. Mimo to dał nam najwięcej z nich wszystkich. Aha, znów mi się przypomniało 2:6 w Madrycie i jego dwie bramki... Ah, pal licho wszystkie puchary! Czasem wystarczy jeden mecz, by zostać legendą. On jest legendą. Dla mnie jest.
Drogi challengerze! :)
Otóż, jeśli mogę sobie na to pozwolić, postaram się wytłumaczyć w imieniu większego grona, dlaczegóż to uważamy, że plakat Thierrego można by powiesić na tej samej ścianie, na której w klubowym muzeum wiszą obrazki z Romário, Ronaldinho i Cruyffem. Wszyscy Ci panowie mieli wkład mniejszy czy większy w sukcesy Barçy, każdy z nich miał swoje pięć minut także już przed chwilą przywdziania po raz pierwszy koszulki w kolorach blaugrana. Wszyscy oni błyszczeli wcześniej, prawda? Owszem, Thierry dłuuuugo błyszczał przede wszystkim w Arsenalu, nim zaczął swym blaskiem oślepiać obrońców rywali Barcelony. Niemniej jednak spójrzmy na to co osiągnęli, a zatem do czego przyczynili się, grając w Barcelonie... Podam czyste statystyki: Romario w 84 meczach zdobył 53 bramki, Ronaldinho w 207 oficjalnych spotkaniach - 96 goli i 80 razy był asystentem, Cruyff 85 razy pokonywał bramkarzy rywali Barcy w bodajże 227 spotkaniach. Henry rozegrał "tylko" 120 spotkań na wszsytkich frontach, w których w sumie strzelił 49 bramek, a przy tym 22 razy asystując kolegom. Nie wiem, które z tych cyferek i czy w ogóle działają one na czyjąkolwiek wyobraźnię, ale na pewno na naszą ocenę będą miały wpływ trofea wywalczone w czasie gry w Azulgranie:
Romario - jedno mistrzostwo i jeden superpuchar
Cruyff - jedno mistrzostwo i jeden puchar króla
Ronaldinho - dwa mistrzostwa, dwa superpuchary i Puchar Europy
Henry - dwa mistrzostwa, jeden puchar króla, dwa superpuchary (Europy i Hiszpanii), jeden Puchar Europy, jeden Puchar Interkontynentalny.
Wiecie co wam powiem? Nie chciałbym tutaj wypowiadać się na temat Messiego, bo to w końcu nasza gwiazda i jest wciąż jeszcze bardzo młody i tak naprawdę jest za wcześnie, aby go oceniać.... Porównam go jednak do innej wielkiej gwiazdy obecnego świata futbolu. Wiem, że zabrzmi to cokolwiek buńczucznie, ale osobiście uważam, i powiem to w mojej opinii wcale nie na wyrost, lecz z pełną świadomością, że swoją klasą, techniką, wszechstronnością, pomysłowością - mówiąc ogólnie sztuką piłkarską - Cristiano Ronaldo nie dorównał jeszcze Thierremu.
I wiecie co jeszcze?! Powiem wam, że Thierry był jednym z tych piłkarzy, którzy pomimo wielu problemów w życiu prywatnym, na boisku po prostu cieszył się grą, i oddawał dla niej swoje serce, bo piłka była i jest dla niego sensem życia.
jkowalczyk - Twierdzenie, że Henry się nie wpasował jest najdziwniejszym zdaniem na temat tego genialnego zawodnika - mówcie co chcecie, ale dla mnie pozostanie on na równi z Cruyffem, może nie jako piłkarz Barcelony, ale w kontekście całokształtu swojej kariery. Zmieściłbym go w TOP10 najlepszych piłkarzy w Historii. Oczywiście to moje osobiste odczucie.
Dla mnie pozostanie legendą Barcy, tak samo jak jest legendą Arsenalu. Każdy ma prawo do jego krytyki, ale czytając ten artykuł tym bardziej mam wrażenie (przez co pozwolę sobie mieć odmienne zdanie od autora), że tak doskonale jak Henry, nikt inny nie wkomponował się do tej drużyny. Nikt spośród tych, rzecz jasna, którzy status gwiazdy uzyskali, grając gdzieś indziej.
Thierry przychodząc do nas wiedział, że nie będzie już taką indywidualnością jak w Arsenalu, a mimo wszystko zaakceptował to, stając się - wbrew wszystkim swoim dotychczasowym doświadczeniom - lewoskrzydłowym. To czy się sprawdził, czy też nie być może dla niektórych podlega dyskusji. Dla mnie nie. I na takie pytanie zawsze odpowiem twierdząco.
Henry, Eto'o i Messi to najbardziej galaktyczna trójka napastników, jaka kiedykolwiek grała w jakimkolwiek klubie. Szczerze nie wyobrażałem sobie, aby trzech geniuszy mogło grać razem, a jednak dzięki drobnym przekwalifikowaniom to działało. I to jak. Świetnym podsumowaniem znaczenia Henrego dla Barcelony był sezon 2008/2009, a dokładniej dzień 2 maja 2009 roku, co podkreśliło przede mną już kilka osób poniżej.
0
Aaa, to Desperadosik :D sorry, nie przyjrzałem się :D
0
Wódeczka stoi na stole... :/
0
Pinto wg mnie sprawdził się w Gran Derbi. Bez obaw panowie, w razie czego to twardziel z żelaznymi nerwami :)
0
Aybarca, nikomu przecież gwiazdka nie przeszkadza! Ten artykuł jest o tym, że murawa przeszkadza naszym zawodnikom!
0
juliancarax, taki oczytany jesteś, a o interpunkcję nie dbasz. Mój Boże, nie chciałbyś chyba, żeby np. Zafón odpuścił sobie kropki i przecinki w swoich powieściach?! W końcu jemu też pewnie wygodniej byłoby pisać bez tych dziwnych znaczków, a doczytać się każdy przecież by mógł, gdyby naprawdę chciał! Tylko że z szacunku do czytelników należy zadbać nie tylko o to, aby "język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa", ale (trochę parafrazując) także o to by i żeby czyjaś głowa odczytała odpowiednio to, co powie czyjś giętki język. Jeśli odpuścimy sobie interpunkcję już tutaj, gdzie tak naprawdę nikt nas do niej nie zmusza, to znając zdolność człowieka do transponowania wszelkich wygód do swojego życia, zapewniam Cię, że niestety z czasem interpunkcja w tajemniczy sposób stopniowo zaczęłaby znikać z naszego życia, czyli tak jak powieści Juliana Caraxa.
0
Przepraszam, że tak średnio na temat, ale widzieliście może mecz Chelsea z Wigan? Haha, jeśli ktoś to oglądał, to wie, że po prostu wręcz nie można nadal mówić o pomaganiu tylko Barcelonie przez sędziów :D
0
No tak, wszystko jasne! Przekupiliśmy Terrego żeby nie zagrał. Zapłaciliśmy, żeby sobie złamał żebra. Ewidentnie widać że Barca w tym maczała palce. Wszystko ustawione pod Barce!!!
0
Ja bym chciał finał z Bayernem, bo najzwyczajniej w świecie mecze z Realem Mourinho są dla mnie jakieś nudne i wkurzające zarazem. Mecz z Bayernem byłby zdecydowanie ciekawszy. Oczywiście najpierw trzeba pokonać Chelsea i nie można ich zlekceważyć!
0
No jak kit Argentyna nie będzie grała na Euro?! :(
0
Pingwinek,
Uwierz mi że nie musisz mi opowiadać jak wyglądają mecze, w których gra Barca, bo widziałem wszystkie od hohoho - myślę, że piętnastu albo więcej lat...
Mam nadzieję, że sprawdziłeś co pisałem wcześniej z Markusem32 i wiesz już, że nie jestem kimś kto doszukuje się spisku, ale wręcz przeciwnie - próbuje znaleźć logiczne wytłumaczenie, dlaczego tak wiele kontrowersji jest na temat pracy sędziów w meczach Barcelony.
Mógłbym prosić Cię, żebyś używał nieco więcej interpunkcji, bo ciężko się czyta takie długie komentarze, które są zlane w jeden długi jazgot. Bez urazy - wypowiadasz się całkiem zgrabnie, tylko chciałbym, żeby na tej stronie był wysoki poziom wypowiedzi pod każdym względem, także technicznym, żeby się to wszystko przyjemnie czytało ;)
0
Pingwinku,
Nie zrozum mnie źle, ale naprawdę mam takie osobiste odczucie, że wyjątkowo dużo gwiżdże się dla Barcy, a zdecydowanie mniej przeciw niej. Ale myślę, że Markus32 znacząco przybliżył mnie do wyjaśnienia takiego stanu rzeczy.
Ja wiem, że błędy sędziowskie są pierwiastkiem futbolu i bez nich nie smakowałby on tak samo, ale ostatnio za dużo się o nich mówi. Kiedyś tak nie było. Nie analizowano z 32 kamer każdego zagrania, nie dyskutowano o nim na podstawie zdjęć z aparatów trzystu różnych fotografów, w dodatku przerobionych jeszcze w Photoshopie.
Po prostu stwierdziłem fakt, że dla Barcy w każdym meczu jest odgwizdywanych więcej fauli etc. Suma summarum z tych wszystkich decyzji sędziowskich część, choć korzystna dla Barcy w mniejszym lub większym stopniu, to jest po prostu kontrowersyjna, ale samego faktu, że tak dużo się gwiżdże dla nas nie da się uniknąć, zważywszy na to o czym pisałem z Markusem32 kilkanaście komentarzy niżej.
0
Kiedyś chciałem, żeby przyszedł do Barcy. Dla mnie to jest on takim Xavim Milanu. Nie tylko na boisku, ale także poza nim.
0
Markus32,
Rozumiem świetnie Twoje uwagi, zgadzając się z nimi w 100%. Nie da się ukryć, że będąc przez 75% czasu przy piłce to 3/4 wszystkich fauli będzie odgwizdanych na rzecz Barcy. Czysta logika. A przez to automatycznie każdy oglądający taki mecz, jeśli nie uświadomi sobie powyższego faktu, może mieć wrażenie, że "jakoś tak nieproporcjonalnie dużo gwizda się na korzyść Barcy".
Szedłem chyba dobrym tropem, ale nie dotarłem do aż tak oczywistego wniosku. Dzięki za naprowadzenie :) To rzeczywiście jest gigantyczny dowód wyjaśniający taki stan rzeczy!
0
... cd:
Wynika to z tego, kolokwialnie mówiąc, że być może sędzia zauroczony grą Barcy myśli sobie np. "skoro Barca gra tak miękko i elegancko, to na pewno Xavi w tej sytuacji nie faulował, bo to przecież nie w ich stylu". I vice versa: "Kurczę, ten Nesta przecież tutaj faulował! Czy on nie widzi że tak twardo to się nie gra!?". Mimo wszystko to drugie uzasadnienie, choć moje własne, wydaje mi się lekko naciągane. Możecie minusować, ale naprawdę czasem wolałbym widzieć inne rozstrzygnięcia meczów Barcy. Niekoniecznie przegrane, ale po prostu inne - bo inne decyzje sędziów wcale nie oznaczają, że Barca zacznie przegrywać, ale raczej, że grając czasem pod presją wyniku, będzie musiała inaczej się mobilizować.
0
Też mnie wkurzają te kontrowersje, bo w większości przypadków są na korzyść Barcy. Kocham ten klub, sposób w jaki grają, ale naprawdę coś mi śmierdzi w tym wszystkim. Chcę być obiektywny i znaleźć jakieś wytłumaczenie tego, że oglądając wiele meczów Barcy mam wrażenie, że jest naprawdę faworyzowana. Do głowy przychodzą mi raptem dwie kwestie mogące mieć wpływ na takie a nie inne decyzje sędziowskie. Pierwsza, to ta zarzucana przez większość krytyków Barcelony oraz kibiców i zawodników drużyn przeciwnych - czyli Barca ma układy i bezczelnie z nich korzysta. Druga wersja jaka mi się nasuwa, jest taka, że styl gry Barcy (a więc swoiste kunktatorstwo w konstruowaniu akcji, czasem wręcz przesadny spokój, charakterystyczna miękkość zarówno rozgrywania poszczególnych akcji, jak i w prowadzeniu piłki, czy dryblingach pojedynczych zawodników Blaugrany, ciągłe posiadanie piłki itd.) wywiera na sędziach stan pewnego odurzenia, którego skutkiem jest postrzeganie sposobu grania rywali FC Barcelony przez pryzmat gry zawodników z Camp Nou, który niejako staje się dla wszystkich, w tym być może także dla sędziów, wzorcowym, szablonowym sposobem gry w piłkę nożną, a przez to nieco przesuwa się granicę kwalifikowania poszczególnych zagrań jako zgodne z przepisami, czy też jako niezgodne z przepisami zawsze na korzyść Barcy. No bo Barca w tym sposobie grania jest przecież lepsza od innych i potrafi lepiej operować tym niewątpliwym atutem, jakim jest perswazja przekonywania sędziego do własnego stylu.
cdn...
0
asjack,
Ja marzę, żeby ten puchar w Monachium wspólnie podnieśli David i Éric. Wierzę, że tak będzie. Musi tak być!
0
E tam, nic wielkiego :P Zółta uważam, że sprawiedliwie. Zrobił to owszem z premedytacją i wyglądał przy tym jak Ong Bak, ale ogólnie jakieś mega drastyczne to zagranie nie wyszło. Gorsze są wejśca wyprostowaną nogą od przodu. To było takie zagranie a'la rugby :D
0
Wcale głupio nie gada. Jedna strzelona przez nich bramka na Camp Nou, nawet w przypadkowych okolicznościach, może okazać się przeszkodą nie do przejścia. W końcu to AC Milan, a nie Żmije Szczekaczyn... :/
0
Obrona za to zasługuje na bardzo duże brawa. Kilka błędów minimalnych było, ale większość klarownych sytuacji Milanu wynikało bardziej z farta, niż z błędów katalońskiej defensywy. To tyle moich rozważań po tym meczu. Zbyt wiele się nie działo. Ot, takie bardziej szachy - zupełnie nie w barcelońskim stylu.
0
Zgadzam się co do Messiego - zagrał poniżej poziomu reszty drużyny. Owszem, był pieczołowicie kryty, czasem faulowany. Mimo wszystko jednak zawodnik z taką wizją gry powinien szukać nowych rozwiązań, zmieniać swoje ustawienie. Wielokrotnie, zwłaszcza w drugiej połowie, ale w pierwszej także, widać było jak Xavi, próbując uruchomić akcję, szuka Messiego, a ten niestety stał bez zaangażowania, bądź, co już zupełnie niewiarygodne, wręcz został za akcją gdzieś w tyle, pozostawiając w optymalnych do atakowania strefach boiska wielką pustą plamę bez bordowo-granatowego punktu, w które wręcz odruchowo chciał zagrywać Xavi. Momentami odnosiłem wrażenie, że Leo zaraz zejdzie z boiska, bo doskwiera mu jakaś kontuzja i tylko dlatego nie jest w stanie bardziej aktywnie tworzyć atak pozycyjny, który jest przecież naszą główną bronią. Gorzej od Messiego zagrał chyba tylko Iniesta, choć osobiście mam wrażenie, że postawa Andresa wynikała poniekąd z zachowania La Pulgi - po prostu Iniesta co chciał, ale nie miał jak, co skutkowało niezdecydowaniem, a w zasadzie w większości przypadków - stratą piłki. Chcąc opisać zachowanie na boisku zawodników odpowiedzialnych za ofensywę Barcy, którzy tylko czekali aż im ktoś poda, nie próbując nawet samemu postarać się umożliwić tego typu zagranie i wysunąć się na pozycję, najbardziej pasuje mi tutaj to słynne "wszyscy chcą, ale robić nie ma komu". na tym tle wyróżniał się jedynie Sanchez. Tak naprawdę on sam wyszedł kilkukrotnie na w miarę czystą pozycję, czy to na środku, czy na prawej flance. Jemu jednak przeszkadzało boisko zbyt mocno, by jego ataki mogły rozwinąć skrzydła.
0
W sumie bardzo zachowawcza gra obu drużyn, a ostateczny wynik jest dla nas i dobry, i zły zarazem. Pozytywne jest to, że zachowaliśmy czyste konto, więc sprawa awansu rozstrzygnie się na Camp Nou, czyli teoretycznie trudniejszą część dwumeczu mamy za sobą. Niestety minusem takiego wyniku jest fakt, że w rewanżu na pierwszą zdobytą przez Milan bramką musimy odpowiedzieć aż dwoma. Na pewno Milan będzie do tego dążył, choć drugą opcją, jaką Allegri może brać pod uwagę, są karne. Doświadczenie, spokój - to na pewno atrybuty starych wyg z Mediolanu. Mimo wszystko atuty: własnego boiska (nie będzie już kartofliska jak na San Siro), 100 tys publiczności i skuteczności gry na Camp Nou, stawiają Barce w roli faworyta mniej więcje w proporcjach 65-35. To tak na moje.
0
Kurde, to jakieś kartoflisko a nie murawa!! Stan płyty zupełnie jak na Lechu :/
0
Bardzo dobry humor mają panowie. Oby nie za dobry!
0
cd.
Osiągnął najwięcej z nich wszystkich. Tym bardziej doceńmy to, że wychodząc na płytę boiska w koszulce Barcelony, swoją wielkość potrafił zostawić w szatni po to, by inni mogli błyszczeć. Myślę, że zdawał sobie sprawę, iż nie jest winem - i nie będzie coraz lepszy wraz z wiekiem, lecz coraz bardziej zmęczony. Mimo to dał nam najwięcej z nich wszystkich. Aha, znów mi się przypomniało 2:6 w Madrycie i jego dwie bramki... Ah, pal licho wszystkie puchary! Czasem wystarczy jeden mecz, by zostać legendą. On jest legendą. Dla mnie jest.
0
Drogi challengerze! :)
Otóż, jeśli mogę sobie na to pozwolić, postaram się wytłumaczyć w imieniu większego grona, dlaczegóż to uważamy, że plakat Thierrego można by powiesić na tej samej ścianie, na której w klubowym muzeum wiszą obrazki z Romário, Ronaldinho i Cruyffem. Wszyscy Ci panowie mieli wkład mniejszy czy większy w sukcesy Barçy, każdy z nich miał swoje pięć minut także już przed chwilą przywdziania po raz pierwszy koszulki w kolorach blaugrana. Wszyscy oni błyszczeli wcześniej, prawda? Owszem, Thierry dłuuuugo błyszczał przede wszystkim w Arsenalu, nim zaczął swym blaskiem oślepiać obrońców rywali Barcelony. Niemniej jednak spójrzmy na to co osiągnęli, a zatem do czego przyczynili się, grając w Barcelonie... Podam czyste statystyki: Romario w 84 meczach zdobył 53 bramki, Ronaldinho w 207 oficjalnych spotkaniach - 96 goli i 80 razy był asystentem, Cruyff 85 razy pokonywał bramkarzy rywali Barcy w bodajże 227 spotkaniach. Henry rozegrał "tylko" 120 spotkań na wszsytkich frontach, w których w sumie strzelił 49 bramek, a przy tym 22 razy asystując kolegom. Nie wiem, które z tych cyferek i czy w ogóle działają one na czyjąkolwiek wyobraźnię, ale na pewno na naszą ocenę będą miały wpływ trofea wywalczone w czasie gry w Azulgranie:
Romario - jedno mistrzostwo i jeden superpuchar
Cruyff - jedno mistrzostwo i jeden puchar króla
Ronaldinho - dwa mistrzostwa, dwa superpuchary i Puchar Europy
Henry - dwa mistrzostwa, jeden puchar króla, dwa superpuchary (Europy i Hiszpanii), jeden Puchar Europy, jeden Puchar Interkontynentalny.
cdn.
0
chodzi mi o własnie trwający mecz LM z Benficą
0
A w meczu Chelsea Terry zrobił identyczną rękę jak Alves w Meczu z Granadą i nic - ani karnego ani kartki!!!!
0
Pamiętam jego koszulkę z nr 8. Dziś ten numer dzierży Andrés, który w czasach, kiedy na pomocy rządził Ludovic, nosił numer 24 :)
0
Wiecie co wam powiem? Nie chciałbym tutaj wypowiadać się na temat Messiego, bo to w końcu nasza gwiazda i jest wciąż jeszcze bardzo młody i tak naprawdę jest za wcześnie, aby go oceniać.... Porównam go jednak do innej wielkiej gwiazdy obecnego świata futbolu. Wiem, że zabrzmi to cokolwiek buńczucznie, ale osobiście uważam, i powiem to w mojej opinii wcale nie na wyrost, lecz z pełną świadomością, że swoją klasą, techniką, wszechstronnością, pomysłowością - mówiąc ogólnie sztuką piłkarską - Cristiano Ronaldo nie dorównał jeszcze Thierremu.
I wiecie co jeszcze?! Powiem wam, że Thierry był jednym z tych piłkarzy, którzy pomimo wielu problemów w życiu prywatnym, na boisku po prostu cieszył się grą, i oddawał dla niej swoje serce, bo piłka była i jest dla niego sensem życia.
0
jkowalczyk - Twierdzenie, że Henry się nie wpasował jest najdziwniejszym zdaniem na temat tego genialnego zawodnika - mówcie co chcecie, ale dla mnie pozostanie on na równi z Cruyffem, może nie jako piłkarz Barcelony, ale w kontekście całokształtu swojej kariery. Zmieściłbym go w TOP10 najlepszych piłkarzy w Historii. Oczywiście to moje osobiste odczucie.
Dla mnie pozostanie legendą Barcy, tak samo jak jest legendą Arsenalu. Każdy ma prawo do jego krytyki, ale czytając ten artykuł tym bardziej mam wrażenie (przez co pozwolę sobie mieć odmienne zdanie od autora), że tak doskonale jak Henry, nikt inny nie wkomponował się do tej drużyny. Nikt spośród tych, rzecz jasna, którzy status gwiazdy uzyskali, grając gdzieś indziej.
Thierry przychodząc do nas wiedział, że nie będzie już taką indywidualnością jak w Arsenalu, a mimo wszystko zaakceptował to, stając się - wbrew wszystkim swoim dotychczasowym doświadczeniom - lewoskrzydłowym. To czy się sprawdził, czy też nie być może dla niektórych podlega dyskusji. Dla mnie nie. I na takie pytanie zawsze odpowiem twierdząco.
Henry, Eto'o i Messi to najbardziej galaktyczna trójka napastników, jaka kiedykolwiek grała w jakimkolwiek klubie. Szczerze nie wyobrażałem sobie, aby trzech geniuszy mogło grać razem, a jednak dzięki drobnym przekwalifikowaniom to działało. I to jak. Świetnym podsumowaniem znaczenia Henrego dla Barcelony był sezon 2008/2009, a dokładniej dzień 2 maja 2009 roku, co podkreśliło przede mną już kilka osób poniżej.