Na kryzys w Hiszpanii nie ma rady, trzeba szukać pieniędzy tam, gdzie rynek jest największy, zatem USA, a w przyszłości Chiny to kierunek La Liga. Niestety, gdy lokalnych kibiców nie stać na bilety - bodaj po 70€ bilet na mecz z Alaves był, dla dzieci pewnie ulga -50%, zatem ojciec z dzieckiem musiałby ponad 100€ wydać żeby obejrzeć z trybun jedno spotkanie, co przy zarobkach Hiszpanów i kosztach życia na Półwyspie Iberyjskim jest jednorazową przyjemnością w ciągu kwartału - to nie ma co się dziwić, że szukają pieniędzy gdzie indziej.
To jest głupi pomysł, bo w Hiszpanii kadra pierwszej drużyny ma obowiązek nosić numery od 1 do 25. Pozostałe są przeznaczone dla rezerw. Zastrzegając numer 10 z automatu ograniczamy kadrę do 24 zawodników. Gdyby było tak jak w NBA, to bez problemu, ale na chwilę obecną to zły pomysł.
Nie chodzi mi tylko o ten mecz. Krytykowałem Valverde już za poprzednie spotkanie, krytykowałem również w poprzednim sezonie. Chodzi o to, że co by się nie działo, zawsze jest te same pieprzenie - "nieważny styl, ważne trzy punkty". I powody: a to brak rezerwy, a to zmęczenie kluczowych zawodników, a to wirus FIFA, a to murawa słaba, a to dwa mecze w jednym tygodniu.
W przypadku "zwykłego sezonu" miałoby to sens. Teraz jednak jest sprawa o tyle kłopotliwa, że jesteśmy świeżo po mundialu i takiemu Rakiticiowi czy Umtitiemu odpoczynek się należy, zwłaszcza, że (podobno) ściągnęliśmy na ich miejsce w końcu jakichś dobrych zmienników i nie musimy łatać ich pozycji czwartym stoperem Vermaelenem czy niewypałem Andre Gomesem. Tymczasem grają po 90 minut.
Łapać rytm można na wiele sposobów i nie muszą robić tego wszyscy na raz. Skoro Rafinha, Semedo czy Dembele są w formie, to spokojnie mogą dać odsapnąć tym, których Valverde zajechał w trakcie sezonu, a potem dokończyli to jeszcze selekcjonerzy kadr.
Suarez najpierw niech wybierze się na siłownię, bo on nawet w formie fizycznej jest. Syndrom Higuaina.
To nie jest pierwszy czy drugi słaby mecz za kadencji Valverde. Od czasu gdy tylko przejął Barcę, Blaugrana gra tragicznie - zajeżdża kluczowych zawodników od samego początku, męczymy wynik dosłownie z każdym, nieważne czy to Real Madryt czy Tęcza Miłomłyn i prezentujemy styl gorszy niż drużyny prowadzone przez Mourinho. Ernesto dalej nie rozumie, że Barca to nie Athletic Bilbao, gdzie ma do dyspozycji tylko dwudziestu Basków na cały sezon.
Nam jest potrzebny trener z jajami, a nie jajcarz.
Władze Eleven powiedziały, że prawa do La Liga były strasznie drogie i musieli podzielić się nimi z NC+, dlatego teraz co kolejkę wymieniają się meczami, tzn. raz stacja Eleven wybiera jako pierwsza spotkanie, które chce transmitować z La Liga, raz NC+. W tym tygodniu padło na NC+.
W sumie, Tales ma trochę racji. Jak jest murawa to klepiemy po obwodzie od jednego do drugiego. Jak nie ma dobrej murawy, to przerzucamy z jednego skrzydła na drugie. Na jedno wychodzi, bo efekt i tak jest ten sam.
O tym pisałem wyżej. Valverde posadzil Denisa w październiku, ten siedział aż do pucharu króla i tam dał ciała, acz ja usprawiedliwiam go tym, że stracił cały animusz. Każdy kto grał w piłkę czuje różnicę w grze na treningu a na meczach, nie wspominając o tym, że każdy czuje różnice wejścia po dwóch miesiącach nieobecności.
Denis chociażby w poprzednim sezonie pokazywał dobrą formę - okres wrzesień/październik był dla niego bardzo udany. W nagrodę za to Valverde posadził go na ławę najpierw w spotkaniu z Atletico, a potem na ligę mistrzów ze Sportingiem. Potem poszło już z górki - 5 kolejek Denis przesiedział i w szóstym kolejnym meczu dopiero wprowadził go, gdzie ten stracił już cały animusz. Mało tego, pod koniec sezonu, gdy trener odzyskał do niego zaufanie, znowu zaczął błyszczeć. Może nie napierniczał po 2 bramki zza pola karnego, ale gołym okiem było widać, że Denis robił różnice chociażby podejmowaniem ryzyka w dryblingu czy próbą wymienności pozycji.
Tak jak Gomes, Paco czy Digne po prostu nie sprawdzili się w Barcy, tak z Denisem się nie mogę zgodzić. Tym bardziej, gdy pamiętam jak Valverde potraktował go w tamtym sezonie i jak prezentował się np. w Villarrealu - Denis ma potencjał i umiejętności, musi dostać tylko trochę zaufania i przez zaufanie nie mam na myśli trzech meczów z ogórkami, a potem ławka przez dwa miesiące, jak miało to miejsce w tamtym sezonie.
Blamażu w LM nie doszukiwałbym się w braku ławki, a w wyborach trenera, który katował niemiłosiernie zawodników pierwszego składu cały sezon, podczas gdy spokojnie mógł dać pograć Denisowi, który udowodnił swoją wartość na początku sezonu, a także Paco, który, gdy wchodził, potrafił dołożyć tę nogę i trafić do bramki. A przynajmniej w meczach, w których można było dać odpocząć zawodnikom. Nie sądzę, by któryś z zawodników przesiadujących na ławce rok temu był wielką dziurą, która gdy tylko pojawi się na boisku, sprawi, że gra będzie wyglądała 10 vs 11, ale czasem odnoszę wrażenie, że Valverde jest zbyt "sztywny" i każdy objaw kreatywności/błysku pozataktycznego traktuje jako ujmę, inaczej nie potrafię wyjaśnić tego, dlaczego taki Denis siedzi na ławce, skoro on na początku sezonu i na końcu, gdy dostawał szanse, zmieniał oblicze gry. Nie wyglądało to może jak u Coutinho w meczu z Alaves, ale zdecydowanie więcej sytuacji kreował w 20 minut, niż Rakitić, Iniesta czy Andre Gomes przez cały swój pobyt na boisku.
Odnosząc się krótko do listy nominowanych:
Messi wie, że jest najlepszy. Piłkarze wiedzą, że on jest najlepszy. My, fani, wiemy, że on jest najlepszy. Co nas więc obchodzi cała reszta?
Spójrzmy na to tak: kosmiczne staty i ogólnie genialny sezon w wykonaniu Messiego są już traktowane jako "coś normalnego", podczas gdy dowolny inny piłkarz z takimi statystykami byłby nazywany już następnym laureatem złotej piłki. Oczekiwania względem boga Messiego =/= oczekiwania względem piłkarskich śmiertelników.
Suarez, Messi, Rakitić, Busquets, Pique, Alba, Ter Stegen, Umtiti.
Oto lista świętych krów w Barcelonie.
I tak jak Messiego czy Ter Stegena można wybaczyć, bo jeden to bóg, a drugi gra na pozycji, gdzie z reguły trzymasz ją cały sezon, tak pozostali albo nie mają zmienników (np. Alba czy Busquets w tym momencie), albo za plecami mają takich zawodników, którzy nie stanowią realnego zagrożenia wygryzienia kogoś z pierwszego składu. Bo jak Pique czy Umtiti mają się bać Vermaelena lub Lengleta, a Rakitić Denisa czy Rafinhi? To samo rok temu było z Albą, który miał za plecami przeciętniaka Digne.
A sytuacja z dobrą formą i posłaniem na ławę/wypożyczenie ima się już kilku zawodników - Rafinha za świetny presezon nawet nie zagrał w meczu ligowym; Denis rok temu za świetne kilka meczów z rzędu w okolicach września/października usiadł w nagrodę najpierw na mecz z Atletico, a potem na starcie w LM ze Sportingiem; Semedo za dobrą dyspozycję w meczu ligowym jest zmieniany pomimo tego, że sił ma dużo, bo nie pojechał na mundial i ma cały obóz przygotowawczy za sobą; Coutinho od pierwszego meczu w Barcy pokazuje, że jest zawodnikiem gotowym do gry obok Messiego czy Suareza z miejsca, co w Barcelonie jest ewenementem - siedzi w pierwszym meczu i wchodzi, żeby ratować wynik.
Arthura czy Malcoma na ławce jeszcze zrozumiem, dopiero tu przyjechali, na nich przyjdzie jeszcze czas. Ale jeśli Valverde katuje od pierwszego meczu sezonu z bardzo przeciętnym Alaves zawodników, którzy mają w nogach wyczerpujący mundial, a także poprzedni sezon, to nie zdziwię się, jeśli w lutym czy marcu powtórzy się sytuacja z meczu z Romą i zawodnicy będą jechać już na oparach oparów, a taktyka Barcelony będzie oparta na słynnym argentyńskim planie taktycznym: "Messi, plis, zrób coś!" po czym drużyna się rozstępuje, stają w miejscu i Leo gra sam przeciw całej jedenastce.
I to, że to jest pierwszy skład, który udowodnił swoją wartość guzik powinno nas obchodzić. W Barcelonie muszą grać ci w najwyższej formie - Pep miał jaja, żeby posadzić na ławce w kluczowych meczach kogoś ważnego, Valverde zajedzie do stycznia w większości 30-latków i potem będzie płacz, że znowu odpadamy wcześnie z LM.
Największy wpływ na frekwencję mają ceny biletów oraz fakt, że jest to jeszcze sezon wakacyjny. Wymagania kibiców są jednym z czynników zaniżających, ale nie głównym.
1. Graliśmy ze słabą drużyną u siebie. Po co więcej zajeżdżać od początku tych, którzy najbardziej potrzebni będą w marcu?
2. Zmiana Luisa za Malcoma. Gdyby Semedo albo Dembele graliby jak Suarez na drugą połowę by już nie wyszli. Suarez zaliczył tyle baboli w tym meczu, że ta asysta ratuje go jedynie przed uzyskaniem oceny niższej niż studenckie 3. A to, że ją zaliczył, cóż... jak mawia przysłowie - jedna jaskółka wiosny nie czyni.
3. Nikt nie narzeka na tę zmianę - Arthur po to przyszedł do Barcy, pokazywać to, czego od dawna brakuje: kreatywność i bieganie w środku pola, tak samo Vidal.
4. Jeśli zawodnicy nie są jeszcze w 100% formie i czują zmęczenie mundialem, krótkimi wakacjami czy intensywnym poprzednim sezonem, nie powinni grać. A już zwłaszcza wtedy, gdy np. Rafinha na mundialu nie był i pokazał się z dobrej strony w presezonie. Już nie wspominając o tym, że na boisku Valverde trzyma Rakiticia, którego zajechał już w poprzednim sezonie, a zdejmuje Semedo, który nawet na mundial nie pojechał i ma siły do gry (plus cały obóz przygotowawczy za sobą).
Mało tego, pierwsza połowa to był dramat w wykonaniu Barcelony - jeśli nie babole Suareza, to pasywność, gra pod wolne Messiego, podania po obwodzie i gra na chodzonego. Robimy dokładnie to samo, co Hiszpania od wielu lat - sztuka dla sztuki z posiadaniem piłki i podaniami. Statycznie, bez ryzyka = bez efektów. Pep mawiał, że Tiki-Taka to nie milion podań do najbliższego, a jedno ryzykowne podanie do przodu.
5. Autobus czy nie, w drugiej połowie Barcelona pokazała, że można pograć w przyzwoity sposób z Deportivo. Czemu więc pierwsza połowa była tak tragiczna, skoro okazało się, że można z nimi grać fajnie?
Tak jak znajdą się chwalący Valverde, tak znajdą się również i jego krytycy. Sądzę jednak, że kiedyś Barca roztaczała wokół siebie magię (Rivaldo, Ronaldinho, Messi i Pep Team), teraz jest klubem jednym z wielu. Nie taką Barcę pokochałem.
To prawda, aczkolwiek trzeba mieć na uwadze, że większość fanów Barcelony nie pokochała jej za statyczność Valverde czy Vilanovy, a za magię Roniego, Messiego czy Pep Teamu, stąd narzekania na styl. Kiedyś byliśmy znani z wyników i dobrego stylu, teraz bronią nas tylko wyniki (za które w większości odpowiedzialny jest geniusz - Messi).
Już nie mogę tego czytać. Ile można bronić zawodników tym, że to początek sezonu. Nie są w formie, nie wypoczeli po mundialu, zatem niech grają ci, którzy brali udział w przygotowaniach - ot choćby Rafinha.
0
Na kryzys w Hiszpanii nie ma rady, trzeba szukać pieniędzy tam, gdzie rynek jest największy, zatem USA, a w przyszłości Chiny to kierunek La Liga. Niestety, gdy lokalnych kibiców nie stać na bilety - bodaj po 70€ bilet na mecz z Alaves był, dla dzieci pewnie ulga -50%, zatem ojciec z dzieckiem musiałby ponad 100€ wydać żeby obejrzeć z trybun jedno spotkanie, co przy zarobkach Hiszpanów i kosztach życia na Półwyspie Iberyjskim jest jednorazową przyjemnością w ciągu kwartału - to nie ma co się dziwić, że szukają pieniędzy gdzie indziej.
1
Cały komizm tego tytułu wychodzi z tego, że Neymar naprawdę byłby do tego zdolny xd
6
To jest głupi pomysł, bo w Hiszpanii kadra pierwszej drużyny ma obowiązek nosić numery od 1 do 25. Pozostałe są przeznaczone dla rezerw. Zastrzegając numer 10 z automatu ograniczamy kadrę do 24 zawodników. Gdyby było tak jak w NBA, to bez problemu, ale na chwilę obecną to zły pomysł.
30
Nie wiem czy już było, ale wstawię:
https://scontent.fwaw5-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/40397816_2300447943317208_8502067747331506176_n.jpg?_nc_cat=0&oh=e61a2418cc4cc07220a87c465c4173f1&oe=5C36D8AE
Najzacniejszy październik od wielu sezonów.
0
Podobno VARu ma nie być w tej edycji LM. Jakiś fake czy potwierdzone info?
1
Co Valverde wystawił, człowiek niech nie zmienia.
0
Nie chodzi mi tylko o ten mecz. Krytykowałem Valverde już za poprzednie spotkanie, krytykowałem również w poprzednim sezonie. Chodzi o to, że co by się nie działo, zawsze jest te same pieprzenie - "nieważny styl, ważne trzy punkty". I powody: a to brak rezerwy, a to zmęczenie kluczowych zawodników, a to wirus FIFA, a to murawa słaba, a to dwa mecze w jednym tygodniu.
To jest FC Barcelona czy Athletic Bilbao?
0
W przypadku "zwykłego sezonu" miałoby to sens. Teraz jednak jest sprawa o tyle kłopotliwa, że jesteśmy świeżo po mundialu i takiemu Rakiticiowi czy Umtitiemu odpoczynek się należy, zwłaszcza, że (podobno) ściągnęliśmy na ich miejsce w końcu jakichś dobrych zmienników i nie musimy łatać ich pozycji czwartym stoperem Vermaelenem czy niewypałem Andre Gomesem. Tymczasem grają po 90 minut.
Łapać rytm można na wiele sposobów i nie muszą robić tego wszyscy na raz. Skoro Rafinha, Semedo czy Dembele są w formie, to spokojnie mogą dać odsapnąć tym, których Valverde zajechał w trakcie sezonu, a potem dokończyli to jeszcze selekcjonerzy kadr.
Suarez najpierw niech wybierze się na siłownię, bo on nawet w formie fizycznej jest. Syndrom Higuaina.
10
"Nieważny styl, najważniejsze, że trzy punkty" - czy tylko ja mam wrażenie, że tak jest po każdym meczu Barcy od kiedy objął ją Valverde? o-O
5
Przestańmy się oszukiwać.
To nie jest pierwszy czy drugi słaby mecz za kadencji Valverde. Od czasu gdy tylko przejął Barcę, Blaugrana gra tragicznie - zajeżdża kluczowych zawodników od samego początku, męczymy wynik dosłownie z każdym, nieważne czy to Real Madryt czy Tęcza Miłomłyn i prezentujemy styl gorszy niż drużyny prowadzone przez Mourinho. Ernesto dalej nie rozumie, że Barca to nie Athletic Bilbao, gdzie ma do dyspozycji tylko dwudziestu Basków na cały sezon.
Nam jest potrzebny trener z jajami, a nie jajcarz.
0
Kiedyś Barca grała niezwykły futbol. Dzisiaj gra jak wszyscy.
0
Munir za Suareza. To tak jak PiS zamienić na PO XD
3
El Cheeseburgero jak zwykle macha rękami zamiast grać. Tragiczny zjazd z topu do poziomu Munira...
0
Jest jakiś szewc na La Rambli, żeby nogi Pique załatać?
0
Nie zapominaj, że jeszcze Liga Mistrzów w Cyfrowym Polsacie ^^
2
Ale przecież Rakieta 98% celnych podań będzie mieć, bo nabił sobie odgrywaniem do Busquetsa, Pique albo Roberto.
1
Władze Eleven powiedziały, że prawa do La Liga były strasznie drogie i musieli podzielić się nimi z NC+, dlatego teraz co kolejkę wymieniają się meczami, tzn. raz stacja Eleven wybiera jako pierwsza spotkanie, które chce transmitować z La Liga, raz NC+. W tym tygodniu padło na NC+.
Tylko Gran Derbi będzie transmitowane na obu.
0
W sumie, Tales ma trochę racji. Jak jest murawa to klepiemy po obwodzie od jednego do drugiego. Jak nie ma dobrej murawy, to przerzucamy z jednego skrzydła na drugie. Na jedno wychodzi, bo efekt i tak jest ten sam.
0
O tym pisałem wyżej. Valverde posadzil Denisa w październiku, ten siedział aż do pucharu króla i tam dał ciała, acz ja usprawiedliwiam go tym, że stracił cały animusz. Każdy kto grał w piłkę czuje różnicę w grze na treningu a na meczach, nie wspominając o tym, że każdy czuje różnice wejścia po dwóch miesiącach nieobecności.
0
Denis chociażby w poprzednim sezonie pokazywał dobrą formę - okres wrzesień/październik był dla niego bardzo udany. W nagrodę za to Valverde posadził go na ławę najpierw w spotkaniu z Atletico, a potem na ligę mistrzów ze Sportingiem. Potem poszło już z górki - 5 kolejek Denis przesiedział i w szóstym kolejnym meczu dopiero wprowadził go, gdzie ten stracił już cały animusz. Mało tego, pod koniec sezonu, gdy trener odzyskał do niego zaufanie, znowu zaczął błyszczeć. Może nie napierniczał po 2 bramki zza pola karnego, ale gołym okiem było widać, że Denis robił różnice chociażby podejmowaniem ryzyka w dryblingu czy próbą wymienności pozycji.
Tak jak Gomes, Paco czy Digne po prostu nie sprawdzili się w Barcy, tak z Denisem się nie mogę zgodzić. Tym bardziej, gdy pamiętam jak Valverde potraktował go w tamtym sezonie i jak prezentował się np. w Villarrealu - Denis ma potencjał i umiejętności, musi dostać tylko trochę zaufania i przez zaufanie nie mam na myśli trzech meczów z ogórkami, a potem ławka przez dwa miesiące, jak miało to miejsce w tamtym sezonie.
0
Blamażu w LM nie doszukiwałbym się w braku ławki, a w wyborach trenera, który katował niemiłosiernie zawodników pierwszego składu cały sezon, podczas gdy spokojnie mógł dać pograć Denisowi, który udowodnił swoją wartość na początku sezonu, a także Paco, który, gdy wchodził, potrafił dołożyć tę nogę i trafić do bramki. A przynajmniej w meczach, w których można było dać odpocząć zawodnikom. Nie sądzę, by któryś z zawodników przesiadujących na ławce rok temu był wielką dziurą, która gdy tylko pojawi się na boisku, sprawi, że gra będzie wyglądała 10 vs 11, ale czasem odnoszę wrażenie, że Valverde jest zbyt "sztywny" i każdy objaw kreatywności/błysku pozataktycznego traktuje jako ujmę, inaczej nie potrafię wyjaśnić tego, dlaczego taki Denis siedzi na ławce, skoro on na początku sezonu i na końcu, gdy dostawał szanse, zmieniał oblicze gry. Nie wyglądało to może jak u Coutinho w meczu z Alaves, ale zdecydowanie więcej sytuacji kreował w 20 minut, niż Rakitić, Iniesta czy Andre Gomes przez cały swój pobyt na boisku.
64
Odnosząc się krótko do listy nominowanych:
Messi wie, że jest najlepszy. Piłkarze wiedzą, że on jest najlepszy. My, fani, wiemy, że on jest najlepszy. Co nas więc obchodzi cała reszta?
Spójrzmy na to tak: kosmiczne staty i ogólnie genialny sezon w wykonaniu Messiego są już traktowane jako "coś normalnego", podczas gdy dowolny inny piłkarz z takimi statystykami byłby nazywany już następnym laureatem złotej piłki. Oczekiwania względem boga Messiego =/= oczekiwania względem piłkarskich śmiertelników.
Dobrej nocy :)
3
Suarez, Messi, Rakitić, Busquets, Pique, Alba, Ter Stegen, Umtiti.
Oto lista świętych krów w Barcelonie.
I tak jak Messiego czy Ter Stegena można wybaczyć, bo jeden to bóg, a drugi gra na pozycji, gdzie z reguły trzymasz ją cały sezon, tak pozostali albo nie mają zmienników (np. Alba czy Busquets w tym momencie), albo za plecami mają takich zawodników, którzy nie stanowią realnego zagrożenia wygryzienia kogoś z pierwszego składu. Bo jak Pique czy Umtiti mają się bać Vermaelena lub Lengleta, a Rakitić Denisa czy Rafinhi? To samo rok temu było z Albą, który miał za plecami przeciętniaka Digne.
A sytuacja z dobrą formą i posłaniem na ławę/wypożyczenie ima się już kilku zawodników - Rafinha za świetny presezon nawet nie zagrał w meczu ligowym; Denis rok temu za świetne kilka meczów z rzędu w okolicach września/października usiadł w nagrodę najpierw na mecz z Atletico, a potem na starcie w LM ze Sportingiem; Semedo za dobrą dyspozycję w meczu ligowym jest zmieniany pomimo tego, że sił ma dużo, bo nie pojechał na mundial i ma cały obóz przygotowawczy za sobą; Coutinho od pierwszego meczu w Barcy pokazuje, że jest zawodnikiem gotowym do gry obok Messiego czy Suareza z miejsca, co w Barcelonie jest ewenementem - siedzi w pierwszym meczu i wchodzi, żeby ratować wynik.
Arthura czy Malcoma na ławce jeszcze zrozumiem, dopiero tu przyjechali, na nich przyjdzie jeszcze czas. Ale jeśli Valverde katuje od pierwszego meczu sezonu z bardzo przeciętnym Alaves zawodników, którzy mają w nogach wyczerpujący mundial, a także poprzedni sezon, to nie zdziwię się, jeśli w lutym czy marcu powtórzy się sytuacja z meczu z Romą i zawodnicy będą jechać już na oparach oparów, a taktyka Barcelony będzie oparta na słynnym argentyńskim planie taktycznym: "Messi, plis, zrób coś!" po czym drużyna się rozstępuje, stają w miejscu i Leo gra sam przeciw całej jedenastce.
I to, że to jest pierwszy skład, który udowodnił swoją wartość guzik powinno nas obchodzić. W Barcelonie muszą grać ci w najwyższej formie - Pep miał jaja, żeby posadzić na ławce w kluczowych meczach kogoś ważnego, Valverde zajedzie do stycznia w większości 30-latków i potem będzie płacz, że znowu odpadamy wcześnie z LM.
13
Nagroda za dobrą formę: ława/wypożyczenie, bo święte krowy muszą grać >.
0
Największy wpływ na frekwencję mają ceny biletów oraz fakt, że jest to jeszcze sezon wakacyjny. Wymagania kibiców są jednym z czynników zaniżających, ale nie głównym.
0
1. Graliśmy ze słabą drużyną u siebie. Po co więcej zajeżdżać od początku tych, którzy najbardziej potrzebni będą w marcu?
2. Zmiana Luisa za Malcoma. Gdyby Semedo albo Dembele graliby jak Suarez na drugą połowę by już nie wyszli. Suarez zaliczył tyle baboli w tym meczu, że ta asysta ratuje go jedynie przed uzyskaniem oceny niższej niż studenckie 3. A to, że ją zaliczył, cóż... jak mawia przysłowie - jedna jaskółka wiosny nie czyni.
3. Nikt nie narzeka na tę zmianę - Arthur po to przyszedł do Barcy, pokazywać to, czego od dawna brakuje: kreatywność i bieganie w środku pola, tak samo Vidal.
4. Jeśli zawodnicy nie są jeszcze w 100% formie i czują zmęczenie mundialem, krótkimi wakacjami czy intensywnym poprzednim sezonem, nie powinni grać. A już zwłaszcza wtedy, gdy np. Rafinha na mundialu nie był i pokazał się z dobrej strony w presezonie. Już nie wspominając o tym, że na boisku Valverde trzyma Rakiticia, którego zajechał już w poprzednim sezonie, a zdejmuje Semedo, który nawet na mundial nie pojechał i ma siły do gry (plus cały obóz przygotowawczy za sobą).
Mało tego, pierwsza połowa to był dramat w wykonaniu Barcelony - jeśli nie babole Suareza, to pasywność, gra pod wolne Messiego, podania po obwodzie i gra na chodzonego. Robimy dokładnie to samo, co Hiszpania od wielu lat - sztuka dla sztuki z posiadaniem piłki i podaniami. Statycznie, bez ryzyka = bez efektów. Pep mawiał, że Tiki-Taka to nie milion podań do najbliższego, a jedno ryzykowne podanie do przodu.
5. Autobus czy nie, w drugiej połowie Barcelona pokazała, że można pograć w przyzwoity sposób z Deportivo. Czemu więc pierwsza połowa była tak tragiczna, skoro okazało się, że można z nimi grać fajnie?
Tak jak znajdą się chwalący Valverde, tak znajdą się również i jego krytycy. Sądzę jednak, że kiedyś Barca roztaczała wokół siebie magię (Rivaldo, Ronaldinho, Messi i Pep Team), teraz jest klubem jednym z wielu. Nie taką Barcę pokochałem.
0
To prawda, aczkolwiek trzeba mieć na uwadze, że większość fanów Barcelony nie pokochała jej za statyczność Valverde czy Vilanovy, a za magię Roniego, Messiego czy Pep Teamu, stąd narzekania na styl. Kiedyś byliśmy znani z wyników i dobrego stylu, teraz bronią nas tylko wyniki (za które w większości odpowiedzialny jest geniusz - Messi).
1
Eksperci i komentatorzy chcą, by wszyscy grali jak Francja na mundialu. Kibice zaś chcą, żeby futbol był widowiskowy. Stąd te różnice.
1
Największe zaskoczenie tego meczu - wejście kogokolwiek z ławki poza Coutinho i Vidalem.
0
Już nie mogę tego czytać. Ile można bronić zawodników tym, że to początek sezonu. Nie są w formie, nie wypoczeli po mundialu, zatem niech grają ci, którzy brali udział w przygotowaniach - ot choćby Rafinha.