3

Kontynuacja mojej topki najlepszych filmów 2018. Piszcie w komentarzach co Wam w tym roku podobało się najbardziej, co było najgorsze, etc. ;)

Filmy, które nie znalazły się na liście, ale również są warte uwagi: Wyspa Psów, BlacKkKlansman, Lady Bird, I tak Cię kocham, Fokstrot.
Filmy, których nie udało mi się dorwać, a miały potencjał, żeby na liście się znaleźć: Tajemnice Silver Lake, Suspiria, Płomienie, Climax.

Top 10:
10. Spider Man: Uniwersum
- Narodziny Gwiazdy
9. Niemiłość
8. Nić Widmo
7. Pierwszy Człowiek
6. Dziedzictwo: Hereditary
Opis miejsc 10-6: https://www.fcbarca.com/la-rambla,dyskusja-6946466.html
5. Avengers: Wojna bez granic:
Może i płytko jak na piąte miejsce, ale co poradzę :D Poprzednich dwóch części nie lubię, tak samo Civil War. Tutaj po licznych zapowiedziach nastawiałem się na spoko rozrywkę, ale kompletnie nie spodziewałem się, że to będzie aż tak dobre! Po raz pierwszy w tym uniwersum udało się poprowadzić tyle wątków i postaci bez zgrzytu, a przy tym po raz pierwszy pojawia się dobrze wykreowany antagonista. Wreszcie nieprzewidywalnie, ciekawie, z miejscem na rozbrajający humor, który pojawia się wtedy kiedy trzeba. Potężne kinowe wydarzenie, które wygląda obłędnie i dostarcza masę rozrywki. Oglądałem już dwa razy i podejrzewam, że przy trzecim podejściu bawiłbym się tak samo dobrze.


4. Roma:
Pod względem audiowizualnym i reżyserskim ten film to majstersztyk. Każdy kadr jest dopieszczony do perfekcji. Cuaron nadaje poetyckości najprostszym czynnościom. Z każdej klatki wylewają się emocje i intymność, a nawet te przedłużające się ujęcia są prawie że hipnotyzujące. Oprócz kwestii technicznych tego dzieła, zachwyciłem się tym jak wykreowane zostały tutaj kobiety. Bohaterki w Romie tak jak kobiety, z którymi każdy z nas może mieć do czynienia na co dzień, są delikatne, kruche i pozornie bezbronne w obliczu niepowodzeń, a mimo to dzielnie stawiają czoła wszystkim przeciwnościom losu i są w stanie podnieść się po każdym upadku. Bije od nich taka cholernie naturalna kobieca siła, która rzadko kiedy pojawia się w kinie bez przerysowania i zadęcia. Mimo, że nie odebrałem Romy zbyt emocjonalnie to mam ogromny szacunek do reżysera, bo pokusił się stworzyć coś bardzo intymnego, pokazując przy tym serducho i wielki talent.

3. Tully:
Polscy dystrybutorzy jak zwykle się popisali reklamując to jako komedię. Zwlekałem z tym filmem długo, nie nastawiając się na nic i o to wziął mnie z zaskoczenia… bo otrzymałem ponury obraz, który w szczery sposób przedstawia macierzyństwo od tej mniej przyjemnej strony. Film o trudach rodzicielstwa, o ludzkim kryzysie, o niedomaganiu, bezbronności, poczuciu rezygnacji. O przykrej rutynie, tęsknocie za młodością i konfrontacji ze samą sobą. Zakończenie pozostawia bardzo ciepły wydźwięk, a sam obraz został ze mną na długo po obejrzeniu. Niezwykle emocjonalne, ludzkie kino. 
Rozumiem, że w zachwycie nad Tully jestem odosobniony, ale też absolutnie nie silę się tutaj na obiektywizm.

2. Trzy billboardy za Ebbing, Missouri:
To że kosztem tego filmu statuetkę za Best Picture dostał Kształt Wody, a McDonagh nie dostał nawet nominacji, jest największym nieporozumieniem zeszłorocznych Oscarów.  Reżyser świetnie kieruje historią i bardzo mądrze prowadzi bohaterami, dając każdemu z nich odpowiedni czas na ekranie. Poruszamy się oczywiście przede wszystkim wokół głównej bohaterki, ale chyba każda z postaci zmaga się tu z jakimś własnym dramatem. I jest to wygrane po prostu po mistrzowsku. Mimo powszechnego humoru, burza emocji unosi się tu nad większością bohaterów. Humorystyczne wstawki i cięty język rozwiewają ją na moment, ale z ciężarem tragedii i tak mamy do czynienia cały czas. Muszę przyznać, że gdyby McDonagh nie rozładowywał tego napięcia to byłbym znokautowany tak jak po seansie Manchester by the Sea. Mocne i cholernie wyraziste kino.

1. Zimna Wojna:
Przykro, że za sprawą Romy poszła nieco w odstawkę. Wszystkie pochwały za aspekty techniczne spływają teraz na Cuarona, a Zimna Wojna przecież również wygląda i brzmi wspaniale. Naprawdę niewiele filmów dopieściło mnie tak swoją formą jak obraz Pawlikowskiego. Kadry nie mają tej epickości widocznej w Romie, ale moim zdaniem nie są przez to mniej piękne, a wręcz dzięki temu nie dystansują tak widza. Dla mnie to operatorska, reżyserska i dźwiękowa wirtuozeria - wizualnie zachwyca i muzycznie otula. 
Historia to dodatkowy atut. Bardzo to wszystko sensualne, a relację tych bohaterów się czuje i się w nią wierzy, mimo jej zawirowań oraz niezdrowej konstrukcji. Widzę w tym wiele z "Nieznośnej Lekkości Bytu" Kundery, a pod pewnym względami podobieństw upatrywałbym również w "La la Land". Może Zimna Wojna nie zachwyciła mnie AŻ w takim stopniu, ale na pewno poruszyła podobne struny. Zdecydowanie moje kino i zdecydowanie mój film roku.


Tutaj topka z zeszłego roku: [Zobacz link: https://www.fcbarca.com/la-rambla,dyskusja-5910568.html]
Top 5 baracheł 2018: [Zobacz link: https://www.fcbarca.com/la-rambla,dyskusja-6931383.html]
Najbardziej oczekiwane produkcje 2019: [Zobacz link: https://www.fcbarca.com/la-rambla,dyskusja-6929025.html]

2

Ja bardzo ten film lubię, szczególnie za to ile siebie Greta włożyła w tę historię. Jakby jednak nie patrzeć co roku wychodzi jakieś coming of age wykorzystujące te same schematy, dlatego też takie kino za bardzo mnie już nie ujmuje.
W każdym razie rozumiem za co ludzie mogą ten film kochać i jeśli chciałbyś obejrzeć coś innego w duchu Grety to mogę polecić Ci "Frances Ha". Tu również jest wiele wątków autobiograficznych, więc można to traktować jako nieoficjalny sequel "Lady Bird". Dla mnie to takie stylistyczne połączenie Allena z Jarmuschem, więc tym bardziej warto zobaczyć ;D

0

Chodziło oczywiście o Lady Bird. Gerwig w tym roku wypuszcza film "Little Women", stąd chyba właśnie wzięło mi się to "little".

7

Wklejałem już listę najgorszych obejrzanych przeze mnie filmów z 2018, a także najbardziej oczekiwane produkcje tego roku, a więc wypadałoby wrzucić jeszcze to co podobało mi się najbardziej.

Filmy, które nie znalazły się na liście, ale również są warte uwagi: Wyspa Psów, BlacKkKlansman, Little Bird, I tak Cię kocham, Fokstrot
Filmy, których nie udało mi się dorwać, a miały potencjał, żeby na liście się znaleźć: Tajemnice Silver Lake, Suspiria, Płomienie, Climax

No i moja topka (z dwiema pozycjami na miejscu dziesiątym):
10. Spider Man: Uniwersum:
Jako że można dorwać jeszcze w kinach, tu trochę dłużej. O nowej animacji od Sony na pewno słyszeliście już dużo dobrego. "Najlepsza animacja", "najlepszy Spider Man", "najlepszy film superbohaterski ever" etc, etc. Szczerze mówiąc radziłbym jednak nie zasłuchiwać się w te opinie i podejść do seansu z czystą głową. Ja jestem komiksowym laikiem, nie czuję się raczej fanem tego gatunku filmowego, hype na tę animację miałem zerowy, a tym pochwalnym recenzjom jednak do końca nie dowierzałem. No i chyba dzięki temu byłem w stanie docenić nowego Pajączka. Daję sobie głowę uciąć, że gdybym nastawił się na coś tak dobrego jak niektórzy piszą, to wyszedłbym z kina rozczarowany. Przede wszystkim ten film jest skierowany również do młodszego widza, przez co fabuła jest prosta i nieco schematycznie podzielona. Nie jest to wielka wada, bo dostajemy całkiem zabawną, ciepłą historię ze zgrabnym coming of age i z fajnymi postaciami Milesa oraz Petera. W każdym razie nie jest to też coś co pod tym względem urzeka. Anyway pod względem technicznym ten film to miazga. Twórcy świetnie bawią się formą i nawiązując konwencją do komiksu oddają jego ducha. Przy tym wygląda to bardzo nowocześnie, więc powstaje kompromis między animacją klasyczną, a komputerową. No i kolorystyka tego filmu robi ogromne wrażenie, w kinie wygląda to naprawdę świetnie.


- Narodziny Gwiazdy:
Zdaję sobie sprawę z tego jak niedoskonały jest to film i z jak prostych zabiegów korzysta, ale poczułem się kupiony mimo wielu wad. Historia przez większość czasu płynie sztampowo i trochę zbyt szybko. Część scen jest zbędnych, część mogła być bardziej rozwinięta, ale świetne aktorstwo skutecznie to tuszuje. Między Cooperem i Gagą chemia jest tak duża, że niemal namacalna, oboje są tu charyzmatyczni i oboje pokazują wielki talent. Gaga oprócz tego, że świetnie śpiewa, potrafi też grać, a Bradley oprócz tego że świetnie gra, potrafi też śpiewać. Mało się o nim mówi, ale warto też wspomnieć, że na drugim planie kapitalną robotę wykonuje Sam Elliott. 
O ile można się czepiać pierwszej połowy, finałowi jak dla mnie nie brakuje nic. Nie dało się zakończyć tego lepiej, a Cooper zagrał tu życiówkę.

9. Niemiłość:
Chyba najskromniejsze dzieło na tej liście. Rosyjski poradnik do tego jak nie kochać, którego oglądanie zamienia się w takie emocjonalne sado-maso.  Zwiagincew przedstawia nam rodzinę zepsutą od samych korzeni, dla której nie ma żadnego lekarstwa. Przy okazji piętnuje też rosyjskie społeczeństwo. Obraz jest surowy do bólu, ponury, a przez to też męczący, ale mimo tego swoją konstrukcją trzyma widza przed ekranem. Zaczyna się bardzo emocjonalnie, następnie przez większą część filmu mamy do czynienia z ucieleśnieniem obojętności i niemal do końca obserwujemy jak w bohaterach się wszystko stopniowo kumuluje. Aż do jednej kapitalnej sceny, w której to wszystko wychodzi. Mądry i mocny przekaz.

8. Nić Widmo:
Paul Thomas Anderson jakiego znamy i kochamy.  Jak zwykle oszałamia pietyzmem do szczegółów i jak zwykle serwuje znakomite, hipnotyzujące kreacje. Aktorzy z Day-Lewisem na czele, wchodząc w swoje postacie sprawiają, że chce się ich oglądać. Z pozoru nie dzieje się tu wiele, a do samego końca ogląda się będąc zaintrygowanym i w pełni skupionym.  Przyglądanie się toksycznemu związkowi tej dwójki wielkich egoistów wciąga bardziej niż można się spodziewać. Dołóżmy do tego kapitalną scenografię, piękne kostiumy i mamy perfekcyjne dzieło.

7. Pierwszy Człowiek:
Chazelle krok po kroku buduje swoją wielkość. Dla mnie bez żadnych wątpliwości najlepszy reżyser młodego pokolenia. Wziął się według mnie za średnio ciekawą historię, ze znacznie mniejszym potencjałem niż w dwóch poprzednich filmach, a i tak znowu pokazał klasę. Jak to często bywa w produkcjach o tej tematyce był materiał, żeby wlać tu trochę patosu i wcisnąć dramę, ale Damienowi nie drgnęła nawet powieka.  Jest perfekcyjnie wygrany i głęboko emocjonalny, ale to wszystko jest idealnie w punkt.  W przeciwieństwie do La la Land i Whiplash, tutaj postawiono na większą surowość co nie odbiera jednak rozmachu kwestiom technicznym. Muzyka, kadry i montaż na najwyższym poziomie. Pod koniec i tak wszyscy wiemy, że wyląduje, a i tak skurczybyk trzyma w napięciu.

6. Dziedzictwo. Hereditary:
Zdecydowanie nie jestem fanem gatunku. Jeśli już jakiś horror zwróci moją uwagę, to musi prezentować coś nowego. Hereditary na pierwszy rzut oka wcale nie jest niczym odkrywczym, a mimo to czuć w tym świeżość i dużą jakość. Aster czerpie dużo od innych, ale przekłada to po swojemu i kreatywnie popycha opowieść, idąc drogą niekoniecznie zgodną z przewidywaniami widza. Jumpscare’ów tu nie uświadczymy, a zamiast tego otrzymujemy powolnie budowaną atmosferę niepokoju, a także cierpliwie stopniowane napięcie.  Scenariusz ma pewne braki, ale można na to przymknąć oko, dzięki gęstemu klimatowi i aktorom, którzy mają okazje poszarżować i robią to świetnie. Finał to już dla mnie cudeńko.


Ze względu na długość, dzielę to na dwie części. Resztę wrzucę za kilkadziesiąt minut.
Tutaj topka z zeszłego roku: https://www.fcbarca.com/la-rambla,dyskusja-5910568.html
Top 5 baracheł 2018: https://www.fcbarca.com/la-rambla,dyskusja-6931383.html
Najbardziej oczekiwane produkcje 2019: https://www.fcbarca.com/la-rambla,dyskusja-6929025.html

0

Aż cztery pozycje ;D

1

Tak jak kolega wyżej napisał, jeszcze na to za wcześnie. Nie ze względu na brak doświadczenia, a na ilość jego kolegów w szatni. Niech poczeka na kolejną generację, która podejdzie do niego z pełnym respektem.

0

Jeśli dalej będzie tam Perez, to ja tego nie widzę. IMO furtka do Realu jest już dla Roberta zamknięta.

0

Jak już przymierzamy tu jakiegoś rodaka, to ja chętnie zobaczył bym u nas Lewego w roli Larssona, po tym jak już wypełni kontrakt z Bayernem i będzie dostępny za darmo.

4

Aż cztery nominacje dostała Zimna Wojna do nagród BAFTA! Film Pawlikowskiego został wyróżniony w kategoriach: dzieło zagraniczne, reżyseria, scenariusz i zdjęcia. Biorąc pod uwagę, że nominacje Bafty często lubią się powielać z Oscarami, jest to bardzo dobry prognostyk.
Tutaj reszta nominacji: http://www.bafta.org/film/awards/ee-british-academy-film-awards-nominees-winners-2019

3

Zrobiłem krótką topkę najgorszych baracheł, które miałem (nie)przyjemność obejrzeć w 2018. Piszcie też, które filmy dla Was w tym roku były najgorsze ;)

Moje paździerzowe top 5:
5. Ant-Man i Osa:
Czyli powrót takiego starego, "dobrego" Marvela. Głupotka na głupotce, schemat goni schemat, bohaterowie w większości są płytcy, a antagoniści arcyfatalni. Rozumiem, że to miał być taki lekki film na rozluźnienie po Avangersach, ale działa jednak na opak. Rzuca żarcikami w takim tempie, że połowa z nich nie rusza w ogóle, a kiedy tylko wchodzą poważniejsze, patetyczne tony, wtedy faktycznie robi się śmiesznie albo żałośnie. Taka niepotrzebna zapchajdziura, która powstała tylko po to, żeby jakoś popchnąć postać Scotta do Endgame.
4. Mamma Mia! Here We Go Again:
Ładnie to nawet wygląda, można nacieszyć oko Lily James i Amandą Seyfried, ale to tyle dobrego. Kiedy fabuła jest prowadzona w ten sposób, żeby tylko mieć pretekst do wciśnięcia kolejnych kawałków Abby, nie może wyjść z tego dobry film. Jest miałko, kiczowato i słodko do tego stopnia, że po seansie mdli i idzie się zrzygać tęczą.
3. Fantastyczne Zwierzęta i Zbrodnie Grindelwalda:
Tak jak już kiedyś pisałem: dwugodzinny teaser kolejnych części. Fabuła szczątkowa na tyle, że nie wprowadza do serii niemalże nic, przebieg filmu jest jeszcze bardziej chaotyczny niż w jedynce, efekty kuleją, te mniej ważne wątki wyjaśnia się w jednym zdaniu albo nie wyjaśnia w ogóle, a z kolei te kluczowe przedstawia się za pomocą koszmarnej ekspozycji. Jakby tego było mało, szczytu cringu w tym filmie dostarcza postać z największym potencjałem, tj. Dumbledore. Uwielbiam świat Pottera, więc tym bardziej mnie ten film wku*wił. Tytuł powinien brzmieć "Fantastyczne barachła: Zbrodnie Warner Bros".
2. Zakonnica:
Nędzna wizytówka typowo stereotypowych, przewidywalnych horrorów przepełnionych kretynizmami. Nuda, brak jakiegokolwiek napięcia i festiwal bezmózgich postaci. Tu nawet jumpscare'y nie działają, a kiedy film jest oparty głównie na nich, to wiadomo już że jest tragicznie. Całość jest przewidywalna do tego stopnia, że dosłownie co do sekundy można wyliczyć kiedy jakiś brzydki ryj wyskoczy nam na ekran. Niezła scenografia i muzyka to zdecydowanie za mało. Obraz nędzy i rozpaczy.
1. Batman Ninja:
Tak. Takie coś powstało xD W skrócie: Za sprawą wynalazku jednego ze złoli, Batman zostaje przeniesiony do feudalnej Japonii, której terytoriami podzielili się jego najwięksi przeciwnicy. Nasz nietoperz wdaje się z nimi w konflikt, a przy tym nieświadomie wypełnia starożytną przepowiednię... To już chyba mówi dużo, prawda? xD Jest i tak gorzej niż myślicie, bo całość jest takim okrutnym miszmaszem, że musiała być tworzona na jakimś narkotycznym tripie. Mamy tu m.in. Bane'a jako sumo, jakieś zamki-transformersy, małpki i nietoperze tworzące wielkiego Batmana a'la megazorda z Power Rangers, a to wszystko w gryzącym sosie anime. Po prostu jedno wielkie gówno xD

4

Pierwszy jest świeżo po debiucie i ma za sobą 10 spotkań w Ligue 1, drugi rozgrywa trzeci sezon w dorosłej drużynie, ma doświadczenie z europejskich pucharów i reprezentacji, a do tego jest kapitanem i jednym z najlepszych zawodników Ajaxu. Faktycznie takie samo prawdopodobieństwo.

2

Sporo ciekawych premier zapowiedziano już na ten rok, zrobiłem więc listę filmów na które czekam najbardziej. Piszcie też na które produkcje Wy czekacie ;)

Kilka filmów na które czekam w mniejszym stopniu: Vice, Król lew, Aladyn, Shazam, Spider Man: Far from home, If Beale Street Could Talk, Joker, Midsommar, Jojo Rabbit, The King i... Detektyw Pikachu xD

Filmy na które czekam najbardziej:
- Star Wars IX:
Po Last Jedi emocje dla mnie nieco opadły. Nadal nie jestem w stanie stwierdzić czy ten film bardziej mnie rozczarował czy zadowolił, w każdym razie Gwiezdne wojny to Gwiezdne wojny i zobaczę na pewno.
- The Dead Don't Die
Nowy Jarmush z Murrayem i Driverem. Wiem tylko tyle, że film ma być o zombie i zagra w nim także Selena Gomez, ale od JJ i tak wezmę wszystko xD
- Glass
Crossover Shyamalana, którego jeszcze jakiś czas temu nikt się nie spodziewał. Niezniszczalny, który do tej pory jest ciekawą alternatywą dla dzisiejszego kina superbohaterskiego i Split, który jest świetnym one man show McAvoya. Nie wiem czego się spodziewać, ale jestem bardzo ciekawy. W kinach już 18 stycznia.


- Little Woman
O Grecie Gerwig słusznie mówi się, że to Allen w spódnicy. W zeszłym roku zaliczyła fajny debiut z Little Bird, a teraz wraca z jeszcze fajniejszą obsadą. Znów zobaczymy u niej Saoirse Ronan i Chalameta, a oprócz nich Meryl Streep, Emmę Watson, czy Florence Pugh.
- Faworyta
Twórca m.in. Kła i Lobstera, tym razem w filmie kostiumowym. Mówi się, że to najbardziej przystępny film w dorobku reżysera, krytycy oszaleli na jego punkcie i bez wątpienia będzie bić się na Oscarach, więc jestem ciekawy. W obsadzie m.in. Emma Stone i Rachel Weisz.

- Toy Story 4
Animacja mojego dzieciństwa, więc jak tu nie czekać. Trójka wydawała mi się idealnym zakończeniem serii, więc trzymam kciuki za to, żeby tego nie spieprzyli.

- Avangers: Endgame
Mniej więcej połowa MCU to dla mnie taka średniawa, mdła papka, aczkolwiek przyznaję że od jakiegoś czasu te filmy jakościowo szybują w górę. Na ostatnią część szedłem jeszcze całkowicie na chłodno, ale teraz ten cały hype mi się udzielił. Infinity War jest naprawdę świetne, a Endgame traktuje się już nie jako zwykłą premierę, a jako wielkie wydarzenie filmowe. Zwieńczenie uniwersum w tej formie, która budowana jest od dekady. Miliony osób czekają na to co będzie dalej.

- Green Book
O ile Peter Farrelly nie jest gwarantem jakości, tak zewsząd napływające pochwały i mocna pozycja na festiwalach (akurat wpadł Złoty Glob) sprawia, że warto się temu przyjrzeć. Póki co wszystko wskazuje na to, że to bardzo dobry film, a Viggo Mortensen i Mahershala Ali zachęcają dodatkowo.

- Us
Peele swoim debiutanckim "Uciekaj" wprowadził sporo świeżości i bawiąc się gatunkami stworzył bardzo autorskie kino. Jak już widać z "Us" będzie podobnie. Zwiastun wygląda pysznie, więc już zacieram ręce.

- The Irishman
Irlandczyk miał się pojawić już dobre parę lat temu, toteż mój hype już dawno zdążył opaść. W każdym razie... De Niro, Pacino i Pesci ponownie razem w gansterskim filmie Scorsese. Oczywiście, że będę czekał, tym bardziej że z tym gatunkiem ostatnio słabo. Pojawi się pierwszy zwiastun i pewnie znów zacznę się jarać.
- Once Upon a Time in Hollywood
Tarantino, DiCaprio, Brad Pitt, Al Pacino, Margot Robbie, Kurt Russel, Madsen, Roth. Dla mnie to wystarczająca rekomendacja :D Każdy film Quentina to dla mnie spore wydarzenie, ale ta obsada i fakt, że będziemy mieli polski akcent, sprawia że jaram się jak dziecko.

Nie wiem czy ktoś będzie chciał to czytać, w każdym razie na dniach powinienem wrzucić też swoją krótką topkę najgorszych zeszłorocznych baracheł, które przyszło mi obejrzeć, a jak znajdę trochę więcej wolnego czasu, to podzielę się też swoim top 10 najlepszych dzieł z 2018 ;)

32

Nie zapomnij, że wysyła uran Czeczenom.

0

Tezę prostą na tyle, że aż banalną. Pisanie oczywistych oczywistości.
Poza tym myślę, że większość nie ma problemu z tym, że mamy problemy z poszczególnymi rywalami, a z tym jak łatwo naszym przeciwnikom (niezależnie od ich poziomu) przejąć kontrolę i dojść do groźnych sytuacji. Co z resztą widać też po liczbie straconych bramek, która (patrząc po 27 meczach) na równi z sezonem Tito, jest najgorszym wynikiem od sezonu 03/04.

0

Bardzo odkrywcze :D

0

Do tej pory nie wierzę co Mata spartolił xD Można mu podziękować za dzisiejszy wynik.

7

Faul na Dembele był, ale też bramka Getafe na początku powinna być zaliczona.

2

Te wpadki Realu nie robią już na mnie wrażenia. Za pierwszym, drugim, trzecim razem to jeszcze cieszyło, ale kiedy nie wyglądają już na poważnego kandydata do tytułu, do tych kolejnych potknięć podchodzę już obojętnie.

0

Nie ma drugiego zespołu, którego kawałki katowałbym tak jak Kultu. Moja największa muzyczna miłość ;D

0

Na pewno nie mogę powiedzieć po zwiastunie tego samego xD Według mnie kicz w takich filmach jest spoko, o ile jest samoświadomy. Tutaj zapowiada się kolejny czysto rozrywkowy film bez zadęcia, więc ja jestem kontent ;)

1

Oj z MGMT polubię się bardzo. Zajebiście oddają klimat lat 80, a przy tym mimo wszystko nie trącą odgrzewanym kotletem.
Od Tumora katowałem Licking An Orchid, ale jak do jeża podchodzę do jego innych kawałków. Czas chyba się przełamać ;D

1

Nawet fajny ten Aquaman. O ile obecne DC uważam za totalne dno (włącznie z okropnie przehajpowaną Wonder Woman), tak muszę przyznać, że to im wyszło. Wreszcie skończyli udawać, że robią poważny film i skupili się na tym, żeby spełniać podstawą funkcję gatunku, tj. dostarczać rozrywki. Widać, że twórcy dostali wolną rękę i to wreszcie zaowocowało. Bardzo fajnie bawili się tutaj konwencją, czerpiąc garściami z różnych elementów kina rozrywkowego. Często na granicy kiczu, ale to naprawdę dostarcza i ku mojemu zaskoczeniu wyszedłem z kina bardzo zadowolony. Biorąc pod uwagę, że na horyzoncie jest jeszcze Shazam, to chyba można stwierdzić, że coś się tam wreszcie ruszyło.
E: no i warto dodać, że Amber Heard w tym filmie wygląda tak, że choćby tylko dla niej warto to zobaczyć xD

0

Ja tam widzę, że Varane w Lens miał 24 mecze na koncie, z czego prawie wszystko w pierwszym składzie, a do tego grał w reprezentacji u-21 ;)

1

Gdyby Barcelona szukała stopera numer 4, to nie starałaby się o De Ligta. Sam pomysł jakoby Holender miał być w hierarchii za Lengletem brzmi absurdalnie i niedorzecznie.
Wszyscy znamy wahania formy Pique, wiemy ile to już trwa i wiemy ile Gerard ma lat, więc imo powinniśmy kupić kogoś kto już teraz będzie w stanie rzucić mu rękawice. De Ligt wydaje się do tego najlepszym kandydatem.

0

Polemizowałbym z tym, że sam Matthijs sobie takiej pensji zażyczył. Jego reprezentantem jest w końcu pewien łasy grubas i to on prowadzi negocjacje.
Liverpool wydał kupę siana na van Dijka i nikt tego nie żałuje. Może i pojawią się inni, ale nie przypominam sobie w ostatnich latach chłopaka w jego wieku, który grał na takim poziomie. Może jedynie Varane.
Mówimy o 19 latku(!), który rozgrywa trzeci sezon w pierwszej drużynie, a swoją wartość udowadniał już w lidze, w Lidze Europy, w Lidze Mistrzów i w reprezentacji Holandii, której już jest pewnym punktem. No i drugiego obrońcy, którego profil tak pasuje do nas to ze świecą szukać.

4

Zapiecze mnie dupa jeśli De Ligt tutaj nie trafi. 19 letni kapitan Ajaxu, reprezentant kraju, jeden z najbardziej perspektywicznych zawodników młodego pokolenia, który wygląda jakby był stworzony do gry w tym klubie. Chłopak gwarantuje poziom, który już teraz może być wartością dodatnią dla naszej defensywy, a wciąż może się rozwijać. Ma umiejętności, które pozwolą na zwiększenie konkurencji o pierwszy skład, a waga jego ewentualnego transferu poniekąd by ją już wymusiła.
Nie chcę oceniać Todibo, bo nigdy nie widziałem jak gra, aczkolwiek do niedawna chłopak był nołnejmem, zagrał do tej pory tylko 10 spotkań w Ligue 1, więc ciężko mi uwierzyć, że jest talentem choćby zbliżającym się do Holendra. Na ten moment jest kotem w worku i jestem niemal przekonany, że jeśli on ma być jedynym wzmocnieniem obrony, to Pique dalej będzie grał prawie wszystko jak leci.

1

Aż tęskno mi się zrobiło za czasami kiedy sam mogłem wyłapywać nowości i byłem na bieżąco z muzyką, kinem i książkami xd
Obecnie nie jestem w tyle jedynie z filmami, chociaż i tak nie oglądam ich już tyle jak jeszcze rok czy dwa lata temu. Na wyszukiwanie i poznawanie nowej muzyki nie mam już takiego zapału i przede wszystkim czasu, toteż ogromne dzięki za takie wpisy, bo przynajmniej kilka nowych zespołów będę mógł dorzucić do playlisty ;D

8

Mamy za sobą pierwszą połowę sezonu i 26 rozegranych spotkań. Jeśli lubicie takie ciekawostki i chcecie porównać obecny sezon do poprzednich, to poniżej macie statystyki z kolejnych 15 sezonów do tego etapu. Oprócz statystyk standardowych, podana jest również liczba czystych kont i meczów wygranych różnicą minimum dwóch bramek.

Tutaj objaśnienie zapisu: Wygrane(W), Remisy(R), Przegrane(P), Bramki zdobyte(BZ), Bramki stracone(BS), Mecze wygrane więcej niż jedną bramką (W+1), Mecze z czystym kontem (CzK).

18/19: W: 18, R: 6, P: 2, BZ: 69, BS: 26, W+1: 12, CzK: 6
17/18: W: 19, R: 5, P: 2, BZ: 59, BS: 13, W+1: 16, CzK: 17
16/17: W: 18, R: 5, P: 3, BZ: 64, BS: 21, W+1: 13, CzK: 13
15/16: W: 17, R: 6, P: 3, BZ: 63, BS: 29, W+1: 11, CzK: 9
14/15: W: 20, R: 2, P: 4, BZ: 73, BS: 14, W+1: 16, CzK: 16
13/14: W: 20, R: 4, P: 2, BZ: 75, BS: 17, W+1:, 12, CzK: 12
12/13: W: 22, R: 2, P: 2, BZ: 73, BS: 26, W+1: 13, CzK: 9
11/12: W: 19, R: 6, P: 1, BZ: 76, BS: 16, W+1: 14, CzK: 17
10/11: W: 21, R: 3, P: 2, BZ: 71, BS: 16, W+1: 18, CzK: 13
09/10: W: 20, R: 5, P: 1, BZ: 57, BS: 13, W+1: 14, CzK: 16
08/09: W: 20, R: 3, P: 3, BZ: 70, BS: 18, W+1: 13, CzK: 11
07/08: W: 16, R: 7, P: 3, BZ: 51, BS: 17, W+1: 15, CzK: 13
06/07: W: 18, R: 5, P: 3, BZ: 55, BS: 19, W+1: 14, CzK: 12
05/06: W: 19, R: 5, P: 2, BZ: 61, BS: 19, W+1: 18, CzK: 13
04/05: W: 17, R: 4, P: 5, BZ: 45, BS: 21, W+1: 9, CzK: 9
03/04: W: 13, R: 7, P: 6, BZ: 47, BS: 27, W+1: 8, CzK: 10

Czysto statystycznie obecny sezon do tej pory najbardziej przypomina ostatni rok pracy Lucho. Mniej wygranych do tego etapu mieliśmy tylko w sezonie 15/16 (17), a później dopiero za Rijkaarda, ale za to mniej porażek osiągnęliśmy tylko dwa razy za Pepa. Więcej bramek po tylu meczach udało się strzelić w 6 innych sezonach, z kolei obecna liczba straconych goli na równi z 12/13 jest najgorszym wynikiem od sezonu 03/04. W 11 sezonach zaliczyliśmy więcej wygranych minimum dwubramkowych, a tak mało czystych kont jak teraz, przez te 15 lat nie zanotowaliśmy ani razu.

4

To jest tylko Twoje zdanie, więc mógłbyś to podkreślić, bo sprawiasz wrażenie jakbyś myślał, że wszystko co piszesz jest prawdą objawioną. A myślę że nie tylko ja uważam Twoje komentarze za oderwane od rzeczywistości xD
Anyway dla mnie Enrique w swoich początkach ten styl dopracował, z kolei Ernest go usztywnił.

12

Więc na obronę Valverde, którego Barca jest chyba najnudniejszą od kadencji Vilanovy, wskazujesz dublet, a Barcę Lucho, która wygrała 9 pucharów (w tym to najważniejsze) określasz mianem koszmarnej xD

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: