Kapitan_SW
Dołączył/a: kwiecień 2017
6 obserwujących
0 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Chodzi o granie bez jakiejkolwiek presji przez zdecydowaną większość sezonu. Zarówno w tym, jak i w poprzednim sezonie wszystko szło po naszej myśli aż do tych spotkań rewanżowych, kiedy Roma i Liverpool nas przycisnęły.
Kiedy Real, Liverpool, Atletico, Barca, Borussia czy nawet Bayern meldowali się w finale, przez cały sezon w lidze musieli zachowywać koncentrację, żeby utrzymać przewagę albo pozostać w walce o tytuł. Nie mówię, że to jest reguła, ale mocna konkurencja w lidze może korzystnie wpłynąć na zespół i przygotować go do ważnych spotkań w LM.
0
Komentarz usunięty przez użytkownika
0
Nie zrozumcie mnie źle. Ja absolutnie nie tłumaczę tych porażek, bo jestem jednym z pierwszych, który przyznaje że daliśmy dupy po całości.
Piszę tylko, że słabszy poziom ligi może być dodatkowym czynnikiem, który nie działa na naszą korzyść. W ostatnich 5 latach puchar zdobywały hiszpańskie drużyny, ale wtedy Real musiał mierzyć się z punktującą cały sezon Barceloną, a my przy tryplecie rywalizowaliśmy ze znacznie silniejszym Realem i Atleti. Nasza obecna sytuacja w lidze bardziej przypomina okres Bayernu po tym jak BVB Kloppa obniżyło poziom.
0
Ale rozjaśnij do czego się konkretnie odwołujesz, bo chyba do końca nie rozumiem.
1
W punkt.
1
Jednym z aspektów, które moim zdaniem dodatkowo nie sprzyjają Barcelonie jest obecny poziom ligi hiszpańskiej. Nie oszukujmy się. W ciągu ostatnich dwóch sezonów nasze mistrzostwo ani razu nie było zagrożone, nawet kiedy jesienią zaczęliśmy częściej tracić punkty. Projekt Simeone już od jakiegoś czasu się wypala, a Real który już rok temu w lidze kopał się po czole, obecnie rozgrywa najgorszy sezon od x lat (co i tak daje im spokojne trzecie miejsce). W efekcie rok temu do rewanżu z Romą i obecnie do dwumeczu z Liverpoolem graliśmy tak naprawdę bez większej presji. Liga Mistrzów w ostatnich latach pokazuje, że zdecydowanie częściej sukces w niej odnoszą drużyny, które mają w lidze silnych rywali, dlatego też mam nadzieję, że w przyszłym sezonie Real albo Atleti będą w stanie rzucić nam rękawice.
0
Claudio Bravo. Zna klub, zna szatnię, grzeje ławę w City, więc tym bardziej mógłby u nas ;)
0
Klauzula nie oznacza, że PSG nie może zaoferować więcej ;)
0
Jeśli zarząd faktycznie będzie negocjować z Atletico transfer Griezmanna, to czuję że PSG kolejny raz wkroczy do akcji i będzie próbowało zagrać nam na nosie. Spokojnie będą mogli podbić naszą ofertę i dorzucić jeszcze Cavaniego w pakiecie. Taki scenariusz wydawał mi się realny jeszcze zanim plotki zaczęły go ponownie łączyć z nami, a teraz tym bardziej myślę że szejk będzie chciał o niego powalczyć.
1
Bardzo go lubiłem i szkoda, że grał u nas tylko trzy sezony. Zapamiętam go z bezbłędnej gry w Rzymie mimo nieswojej pozycji i z jego bramek, mimo że nie strzelał ich dużo. Miał kilka świetnych bomb z dystansu i jedną brameczkę w stylu Messiego ;D
0
Z całym szacunkiem dla Quique i futbolu, który prezentują jego drużyny, ale zawsze będę przeciwnikiem trenerów, którzy nigdy nie mieli okazji liznąć poważnego futbolu. Martino też wyznawał ofensywny, atrakcyjny futbol, a jak wyszło wszyscy pamiętamy.
Nie wyszło z Tatą, nie wyszło z Valverde, więc może warto spróbować z innej strony i sięgnąć w końcu po kogoś, kto kiedyś w piłce już coś znaczył. Tym bardziej, że właśnie z takimi trenerami wygraliśmy wszystkie nasze LM z XXI wieku.
0
XD
Piszesz, że Barca Valverde nie ustępowała w liczbie strzelonych bramek Barcelonie Lucho, więc po prostu pokazuję, że to kłamstwo.
Nie, odpadnięcie po takiej walce nie jest kompromitacją.
5
Koeman idealnie wpisuje się w profil trenera jaki odnosi tutaj największe sukcesy.
3
Nikt go z City nie chce zwalniać, bo on w LM przegrał, ale się nie skompromitował. Poza tym jego drużyna gra pięknie i zdobyła 195 punktów w dwóch sezonach Premier League, która jest najmocniejszą ligą na świecie.
Gra ofensywna, czyli nie zachowawcza.
Nie ustępuje? Tak się składa, że akurat wczoraj wstawiłem porównanie Enrique i Ernesta po 116 meczach w Barcelonie.
1. Valverde -- 2. Enrique
Wygrane: 80 --- 90
Remisy: 25 --- 13
Porażki: 11 --- 13
Bramki zdobyte: 274 --- 322
Bramki stracone: 94 --- 89
Czyste konta: 56 --- 54
Mecze na 0 z przodu: 12 --- 10
Manity: 9 --- 11
Więcej niż 5 bramek zdobytych w jednym meczu: 4 --- 12
Prawie 50 bramek różnicy, więc chyba jednak delikatnie odstaje, co?
4
Jak przyjdzie tu trener, który preferuje ofensywną piłkę, to dopiero wtedy przekonamy się kto tu jest naiwny.
No i przestańmy wreszcie porównywać Pepa z Valverde, bo nie ma to sensu kompletnie.
1
Co do potencjalnych trenerów... Koeman jest marzeniem, ale zarząd to spieprzył już dwa lata temu. Nie wierzę, że będzie chciał odejść z reprezentacji przed Euro i nie wierzę w scenariusze rodem z Fify, gdzie trener prowadzi jednocześnie klub i reprezentację. Ostatnim takim przypadkiem w Europie był chyba Hiddink, który prowadził jednocześnie Chelsea i Rosję. Trwało to bardzo krótko.
Na Xaviego jest zdecydowanie za wcześnie, Pep, Klopp, Pochettino nie do wyjęcia, dlatego dla mnie najciekawszymi opcjami jest Wenger i ten Hag.
Trener Ajaxu jest dosyć ryzykowną opcją. Nie ma wielkiej przeszłości piłkarskiej, ale na pewno ma potencjał, żeby podążyć drogą Hitzfelda, Mou albo Kloppa. W większym klubie może okazać się też niewypałem, aczkolwiek jeśli byłby w stanie przekonać do siebie zawodników i potrafiłby kopnąć ich czasem w tyłek, mógłby się tu sprawdzić jak mało kto. Gdyby nie odpadł wczoraj z Totkami, mógłby tu przyjść z lepszym statusem, ale myślę że jego sezon z Ajaxem tak czy siak budzi szacunek wśród piłkarzy. Na pewno przychodziłby z większym autorytetem niż Valverde, który przegrał większość spotkań przeciwko tej drużynie i potrafił dostać od niej 6 bramek w jednym meczu. Pojawia się jeszcze temat bariery językowej, ale myślę że dałoby się to jakoś rozwiązać. Może Cocu w roli asystenta i tymczasowego tłumacza? Albo de Boer, któremu średnio idzie w Stanach.
7
"Czlowiek zapamietuje to co chce."
No i jesteś tego najlepszym przykładem.
2
"Natomiast sorry, ale jak się nie walczy, jak się nie zostawia serca, jak się przebiega drastycznie mniejsza ilość kilometrow niż każdy z pozostałych półfinalistów, to raczej należy sobie zadać pytanie, czy do zwolnienia nie są poszczególni piłkarze."
Na ten fragment odpowiem zdaniem, które napisałem we wcześniejszym poście: Jeśli jeden, dwóch piłkarzy gra z mniejszym zaangażowaniem, to wina najpewniej leży po ich stronie. Jeśli gra tak cała drużyna to nawalił trener.
Co do całości, nie chce mi się już po raz kolejny pisać dlaczego Valverde nie jest odpowiednim trenerem dla tego klubu. W każdym razie po drugiej z rzędu kompromitacji zmiany są konieczne, żeby coś ruszyło do przodu i na pewno jest kilka nazwisk, które sprawdziłyby się tu lepiej od Ernesta.
1
Absolutnie nie. Ja dla odmiany zobaczyłbym wreszcie Barcelonę, która gra mniej zachowawczo.
0
Wczoraj w długim poście sam taką postawę skrytykowałem i teraz też napisałem, że nie jest winny w 100%.
0
Mnie nie zastanawia, bo to był ostatni sezon Lucho, w którym ewidentnie już się wypalał. Powoli zaczął tracić szatnię, pomysły i motywację dla samego siebie. Różnica między nim a Valdkiem jest taka, że Luis był świadomy swoich braków i już w połowie sezonu zdecydował o odejściu.
9
Wybitnie irytuje mnie wybielanie Ernesta i zrzucanie całej winy na piłkarzy. Jeszcze tydzień temu byli wielcy, ale nagle ot tak w półfinale LM "gwiazdeczkom" odechciało się biegać. W końcu na pewno wcale nie zależało im na awansie i wcale nie chcieli wygrać tych rozgrywek.
Oczywiście, że trener nie ponosi winy w 100%, ale tamten mecz został przegrany taktyką, brakiem odpowiednich reakcji i przede wszystkim nastawieniem. To trener jest szefem w zespole, to on powinien być tym liderem, to on powinien był zbudować tych zawodników mentalnie i kopnąć ich w dupę kiedy była taka potrzeba. Liverpool, który zjadł nas zaangażowaniem, pasją i pewnością siebie, przed przyjściem Kloppa uchodził za drużynę przegrywów, a nasze "gwiazdeczki" 4 lata temu (trzon się prawie nie zmienił) w analogicznej sytuacji wyjaśniły Bayern w pierwszej połowie. Wtedy wyszliśmy z nastawieniem jak najszybszego zamknięcia dwumeczu i udało się mimo szybko straconej bramki. Valverde przy korzystnym wyniku lubi ściągnąć nogę z gazu i się cofnąć. Tak też było we wtorek. Nie wyszliśmy na boisko, żeby przypieczętować awans, tylko żeby przetrwać. To był wielki błąd Ernesta, a kiedy przy wyniki 3:0 wprowadził obrońcę i ściągnął później jedynego walczącego zawodnika, wbił nam ostateczny gwóźdź do trumny.
Jeśli jeden, dwóch piłkarzy gra z mniejszym zaangażowaniem, to wina najpewniej leży po ich stronie. Jeśli gra tak cała drużyna to nawalił trener.
3
Od skrajności w skrajność. Tak od samego początku wyglądały zdania o Valverde i po wczorajszym meczu chyba wiele się nie zmieniło (poza proporcjami). Chłodnych opinii było niewiele - albo jest dzbanem, wuefistą, nieudacznikiem albo najlepszym trenerem dla Barcelony, który jest niewinny "bo to piłkarzom nie chciało się biegać".
Dla mnie Ernesto jest solidnym, dobrym trenerem i piszę to jako jego przeciwnik. Nie ma przypadku w tym, że w lidze spokojnie punktowaliśmy przez dwa lata i rzadko kiedy potykała nam się noga. Te dwa mistrzostwa to w dużej mierze zasługa Ernesta (Messi nie wygrał ich w pojedynkę jak wielu uważa) i trzeba mu to oddać.
Tak czy siak absolutnie nie zmienia to faktu, że to NIE JEST trener na miarę Barcelony. Można było się tego spodziewać w dniu jego zatrudnienia, dało się to odczuć po zeszłym sezonie, a teraz chyba można być już tego pewnym.
Na to że facet się tu nie nadaje składa się kilka czynników.
Pierwszym z nich jest styl. Nikt mi nie wmówi, że to jest Barcelona jak dawniej, że tiki-taka nie wróci, że tak trzeba teraz grać, bla bla bla. Nie. Barca zachowawcza, grająca wiecznie na niższym biegu, to Barca bez swojej tożsamości. Po pierwsze, oglądanie takiej gry na dłuższą metę jest bolesne dla kibica tego klubu. Po drugie, mam wrażenie że ten styl nie pozwala wyciągnąć pełni potencjału z tej kadry i po trzecie, o ile taka taktyka sprawdza się w lidze, w CL po części przez nią odpadamy. Wystarczy porównać nastawienie drużyny w dwóch analogicznych spotkaniach - 4 lata temu z Bayernem i wczoraj z Liverpoolem. W Monachium wyszliśmy z nastawieniem, żeby jak najszybciej ten dwumecz zamknąć, a wczoraj wyszliśmy, żeby się bronić (mimo ustawienia).
Kolejne dwa czynniki to brak doświadczenia Ernesta w poważnym futbolu i jego wyciszony charakter. Łączy się to w jeden bardzo poważny czynnik jakim jest brak autorytetu. No bo jaki autorytet może mieć facet, który wchodząc do tej szatni miał na koncie mniejszą liczbę meczów o poważną stawkę (w 36-letniej przygodzie z futbolem) od liczby trofeów przeciętnego zawodnika tej kadry. Ernestowi braknie więc obycia w meczach o najwyższą stawkę, doświadczenia którym może dzielić się z zawodnikami, a także charakteru/charyzmy, które pozwoliłyby mu porwać zespół do walki i kopnąć ich w dupę kiedy jest taka potrzeba.
Valverde jest po prostu na ten klub za mały. Nałożono mu zdecydowanie za duże buty i o ile po równej drodze jest w stanie iść w nich prosto, tak już kiedy trzeba pokonać jakiś większy schodek, kończy się to efektowną wywrotką. Jak wszystko szło po naszej myśli było okej, ale kiedy tylko natrafialiśmy na komplikacje, pojawiał się chaos i panika (wczorajsze zmiany to odzwierciedlają). Niewielka konkurencja w lidze mogła ten obraz zamazać.
Ernesto to dobry trener, ale on nigdy nie powinien był tu trafić, dlatego największą winę za obecny stan rzeczy ponosi jak dla mnie zarząd. Historia pokazała, że samo podejście do taktyki nie jest w takich klubach najważniejsze. Jacy trenerzy wygrywali tu LM w tym wieku? 1. Legenda Ajaxu i były zdobywca Złotej Piłki, 2. Były kapitan Barcy, zdobywca Pucharu Europy, jeden z ważniejszych piłkarzy Johana, 3. Były kapitan Barcy, cholernie charyzmatyczny facet i zdobywca PZP.
A kogo mieliśmy do wyboru po odejściu Lucho? 1. Legenda Barcelony i zdobywca pucharu Europy, którego Everton grał wówczas atrakcyjną piłkę, 2. Dwukrotnego mistrza Grecji, bez wielkiej przeszłości piłkarskiej i bez spektakularnych sukcesów trenerskich.
Nie potrafię zrozumieć dlaczego wybrano tego drugiego.
Jak chcemy wrócić na szczyt musimy mieć nazwiska nie tylko na boisku, ale też na ławce trenerskiej (jeśli nie z fajną przeszłością piłkarską, to z fajną przeszłością trenerską). Jeśli zarząd dalej będzie zatrudniał osoby bez genu zwycięstwa to puchar Ligi Mistrzów szybko do nas nie wróci.
6
Kilkukrotnie widziałem tu opinie od kilku jednostek jakoby to Ernesto przywrócił Barcelonie tożsamość, po tym jak ta ją utraciła przez Enrique. Zostawię więc taką statystykę. 116 meczów obu panów:
1. Valverde -- 2. Enrique
Wygrane: 80 --- 90
Remisy: 25 --- 13
Porażki: 11 --- 13
Bramki zdobyte: 274 --- 322
Bramki stracone: 94 --- 89
Czyste konta: 56 --- 54
Mecze na 0 z przodu: 12 --- 10
Manity: 9 --- 11
Więcej niż 5 bramek zdobytych w jednym meczu: 4 --- 12
Konkretnej statystyki posiadania piłki nie jestem w stanie znaleźć, ale ta też była wyższa u Lucho. Do tego puchary, które też są na jego korzyść. Valverde jest zdecydowanie w tyle jeśli chodzi o osiągnięcia, statystyki i wrażenia wizualne z gry.
0
No jestem xD Jakby co to ostrzegałem już kilka miesięcy temu :D
1
Mam ogromną nadzieję, że w razie czego to nie będzie Setien. Dla jego zwolenników przypomnę tylko, że Martino też preferował atrakcyjny futbol, a jak to się skończyło wszyscy wiemy. Autorytet tych panów jest na tym samym poziomie albo i nawet z delikatnym wskazaniem na Argentyńczyka.
Myślę że w tym momencie ciekawą kandydaturą byłby Ten Hag, który (nieważne w jaki sposób skończy sezon) wchodziłby do naszej szatni jako zwycięzca i architekt spektakularnego Ajaxu. Talent ma ewidentnie, a jeśli ma w sobie gen zwycięzcy pokroju Hitzfelda, Mou, czy Kloppa (a myślę że ma) to mogłoby się udać.
Z innych realnych kandydatur widziałbym Wengera.
1
W obecnej sytuacji znowu najbardziej frustruje mnie fakt, że po odejściu Lucho zarząd wybierał między Ernesto a Koemanem. Nie rozumiem dlaczego wybrano akurat tego pierwszego, tym bardziej że Holender idealnie wpisuje się w profil trenera jaki odnosi tu największe sukcesy.
Nawet jeśli Valverde teraz odejdzie to boję się, że zarząd nie nauczył się niczego i znowu zatrudnią jakiegoś gościa bez doświadczenia i sukcesów. Jeśli chce się wygrywać najważniejsze trofea trzeba mieć nazwiska nie tylko na boisku, ale też na ławce trenerskiej (jeśli nie z przeszłością trenerską to z przeszłością pilkarską).
0
Socjopata się odkuł ;D
7
Bartomeu oczywiście będzie trzymał stronę trenera, ale mam głęboką nadzieję, że Ernest ma na tyle honoru, żeby samemu odejść. Po dwóch takich kompromitacjach to nie pójdzie już w dobrą stronę, ten projekt zacznie się wypalać. Myślę, że Valverde ma tę świadomość.
0
No tak, 195 punktów (będzie pewnie 198) w ciągu dwóch ostatnich sezonów w Premier League to też mało ;D