0

@tomek256
A dodatkowo w Warszawie przeszedł wniosek o nazwanie jednej z ulic jego imieniem. Jest już wstępna lokalizacja - tuż za stadionem Legii, między ambasadami Wielkiej Brytanii i Hiszpanii.

2

@koksik2700
Nie jestem wytrawnym podróżnikiem górskim, bo jeżdżę raz na rok. Jeśli chodzi o ćwiczenia to mi dobrze robi rower i to dużo roweru. Jak dni robią się dłuższe i jest wystarczająco ciepło żeby jeździć w bluzie, to dziennie te dwie godziny jazdy, a w weekendy nawet więcej, robią swoje. Po kilku miesiącach czuć to w nogach.
Decyzja o podejściu pod Orlą zapadła przez naszego kolegę -przewodnika, którego GPS tak wyniósł. Również odpowiedzi ludzi, którzy mówili nam, że podejście nie jest takie trudne nas przekonały. Mogliśmy się domyślić czemu tak mówili, bo mieli uprzęże, kaski itp.
A moment jest i to jeden, kiedy wchodzi się od strony Morskiego Oka. Jest drabinka, która kończy się łańcuchem. Łańcuch nie jest przy drabince, tylko trzeba się po niego wyciągnąć. Żeby się podciągnąć na szczelinę, której spokojnie można się złapać ręką, to trzeba jedną nogę zdjąć z drabinki i znaleźć w naprawdę małych spękaniach oparcie dla stopy. Tymczasem pod Tobą jest kilkanaście dobrych metrów przepaści kończącej się kamieniami. To był zdecydowanie najgorszy moment, bo w momencie jak chwyciłem się palcami tej wspomnianej szczeliny, to noga podpierająca się na tej małej szczelince mi się obsunęła. Mocno się jednak trzymałem rękoma i nic się nie stało. Też trzeba napisać, że niską osobą nie jestem. Kolega - przewodnik, który był nade mną musiał kombinować, żeby dostać się z drabinki na łańcuch, a on jest głowę niższy.

6

@koksik2700
Cieszę się, że żyje. Generalnie bez podstawowego sprzętu do wspinaczki to wejście na Orlą Perć jest decyzją z pogranicza odwagi i głupoty, nawet jeśli to jest podejscie od strony Morskiego Oka. Przynajmniej Anglicy, którzy sobie odpoczywali na szerokiej półce byli pełni podziwu do nas za to pierwsze, czyli za odwagę. Zrobili sobie nawet z nami zdjęcie, więc pewnie byliśmy bohaterami jednej z ich wakacyjnych historii.

1

@kubix05
Jaki jest mój ulubiony utwór Freddiego?
Tak. Bo nie da się wybrać tego jednego.

6

@Nolife1899
Valverde jest z Estremadury, a ona tak nie za bardzo leży w Baskonii.

0

@kamilo0066 Zdecydowanie za wcześnie na takie porównania.

3

@Ratamahatta
Dlaczego w presezonie de Jong grał świetnie, a teraz ma "przeciętność wypisaną na twarzy"? Moim zdaniem to kwestia pozycji. Holender nie jest '8'. To piłkarz idealnie pasujący do roli następcy Busquetsa. Niestety Valverde lubi zabezpieczać środek.

0

@lucas/catalan Prawdę mówiąc nikt już nic nie zrobi, bo stoimy za faktem dokonanym. Łzy i wrzask "zielonych" ani elita techniczna kraju w dziedzinie inżynierii sanitarnej nic z tymi zanieczyszczeniami nie zrobi. Także to nie ma znaczenia kto, gdzie, jaki urząd sprawuje i czyim jest "przyjacielem". Chyba że chodzi Ci o ciszę medialną w tej sprawie. No niestety, żyjemy na takim świecie, gdzie większe środowiska pro-eko są nieźle, a nawet sowicie opłacane przez bogatych donatorów, którzy pojęcia większego o ekologii nie mają, a chcą jedynie poprawić swój PR, bo bycie eko jest przecież w modzie. Co więcej te opłacane organizacje wpływają na ludzi, którzy mają raczej dobre intencje, karmią ich ulotkami/folderami zawierającymi pół-prawdę i ogłupiają ich, robiąc im papkę z mózgu. Potem każda techniczna, podparta badaniami i doświadczeniem inżynierskim propozycja poprawy warunków wodnych w naszym kraju jest przez takich zielonych torpedowana pod hasłami "stop betonowaniu polskich rzek" itp.
@thcmenel420 A co dokładniej chcesz wiedzieć?

1

@wyrek
Brakowało jednoznaczności w ocenach połówkowych, przez co każdy mógł interpretować je po swojemu. To powodowało zamieszanie w komentarzach, dlatego się ich pozbyliśmy.

1

@Deathwing112
Griezmann zafundował Betisowi drugiego gola, więc "10" nie wchodzi w grę.
Ponieważ ocen połówkowych my, jako zespół, nie wystawiamy, to kwestia dania Griezmannowi "8" lub "9" jest czysto subiektywna i wielkiej różnicy to nie robi.
Co do braku uzasadnienia, że de Jong nie grał na swojej pozycji, to się osobiście zgadzam, ale proszę o łagodniejsze potraktowanie kolegi @BaroPodertos , gdyż był to niejako jego debiut w pełnoprawnej roli publikującego i musi nabrać wprawy.
Pozdrawiam

1

@barteq
Co do Semedo i Twojej opinii, że należy mu się pół oceny wyżej - nie ma połówek w ocenach od zespołu ocenowego.
https://www.fcbarca.com/90720-rewolucja-w-ocenach-fcbarcacom.html

2

@sebasek99
Chciałem edytować ostatni akapit, ale minęło 15 minut i nie mogę tego zrobić, więc piszę w kolejnym komentarzu.
W Polsce od lat mówi się o bardzo ubogich zasobach wody słodkiej, jak napisał @Ermitano , a dopiero w ostatnich 4-5 latach ten problem zaczął się uwypuklać, także nie uważam, że problem z wodą słodką w ciągu 30-50 lat spowoduje jakikolwiek kataklizm na Ziemi. Mowa tu o dalekiej przyszłości, której nie dożyjemy. Niemniej uważam, że człowiek, a tym samym ludzie rządzący światem wspólnie ustaliły działania na korzyść zasobów wody słodkiej i jakości powietrza. Klimat i tak sam znajdzie równowagę. Ważne, by to uzyskanie nowej równowagi w przyrodzie zaszkodziło człowiekowi możliwie jak najmniej.

1

@sebasek99
Sianie paniki czy totalne bagatelizowanie zmian klimatycznych jest jak z np. skrajnością polityczną. Czy lewa, czy prawa - i tak przesadza w swoją stronę. Tymczasem zagrożenie nie leży w zmieniającym się klimacie, tylko w człowieku.
Ziemi samej sobie nic nie grozi, a tym samym ogółowi gatunku ludzkiego, bo przechodzi zwyczajny cykl zmian klimatycznych, które są co prawda przyspieszone i zwielokrotnione przez działanie człowieka, ale nie niszczą bezpowrotnie warunków do rozwoju życia w takiej formie jaką widzimy. Woda nie ucieka w kosmos, tylko krąży w zamkniętym obiegu. Efektem nadmiernej ilości pary wodnej w atmosferze będą gwałtowne zjawiska pogodowe i to tyle. Człowiek jest w stanie to przetrwać, jak też jest w stanie np. zatrzymać wodę spływająca w potężnych ilościach, by później ja wykorzystać. Co do wzrostu temperatury, to patrząc w drugą stronę - skoro człowiek dużo gorzej rozwinięty, chociażby technologicznie, przeżył epokę lodowcową, to człowiek na takim poziomie rozwoju jakim jesteśmy, poradzi sobie z trochę wyższymi temperaturami.
Dużo większym zagrożeniem są właśnie te zasoby wody słodkiej, o których napisałeś. Przeludnienie spowoduje, że będziemy kiedyś musieli korzystać z przetworzonej wody morskiej. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że nie każdy żyje w pobliżu takiego zbiornika. Dokładając do tego powietrze, którym się trujemy, dostajemy przepis na brutalne, z punktu widzenia człowieka, ale naturalne pozbycie się problemu przeludnienia.
Niestety, z naturą się nie paktuje i o ile w międzyczasie nie wykończymy się wojną jądrową, to wykończymy duży procent populacji samą naszą obecnością. Albo jedno, albo drugie. Trzeciego wyjścia raczej nie ma.

0

@PrinceDamon
"Jak nie masz czasu, to chyba nawet lepiej.". Wnioskując po dalszym tonie wypowiedzi uznaję, że nie dopuszczasz do siebie opinii innych, więc nie widzę sensu dokładniejszego wyjaśnienia Tobie mojego zdania, które (żeby było jasne) sam nie uznaje za pewnik, bo jak zauważyłeś - sztab trenerski widzi to, czego nie widzimy my.
Życzę większego dystansu przy podchodzeniu do dyskusji na przyszłość.

3

@PrinceDamon
Mądrze rotował? Polecam sprawdzić sobie w statystykach liczbę meczów pary Busquets-Rakitic z ostatnich dwóch sezonów, czyli głównych winowajców katastrofalnych meczów dla nas z Romą i Liverpoolem. To przykład na szybko, bo za bardzo nie mam czasu pisać.
Pozdrawiam

0

@BaRcA!FaN
Masz rację, ale na pierwszy rzut oka rzuca się różnica wieku Messiego w tamtym okresie (24-25 lat) i Neymara (27-28 lat). Rok "w plecy" dla 24-25 latka nie boli jak rok w plecy dla 27-28 latka. Tym bardziej, że nie widać zmian w sposobie gry Neymara, tak jak wtedy to było widać u Messiego, który cofał się po piłkę, brał za rozgrywanie.

24

@BaRcA!FaN
Oczywiście, że każdy może złapać kontuzje w dowolnym momencie. Argument ten zaczyna nabierać wagi jeśli spojrzy się na ilość minut Neymara rozegranych w PSG od momentu jego przyjścia.

59

Jakość piłkarska Neymara nie może być podważana. To piłkarz, któremu w bardzo ważnym meczu udało się przyćmić samego Messiego i wziąć na swoje barki odpowiedzialność za wynik (mowa tu o remontadzie). Samo to świadczy o jego olbrzymich możliwościach, a można przecież wymieniać dalej, bo w Barcelonie osiągnął bardzo wiele.
Mimo tego nie chcę jego powrotu. Nie dlatego, że go nie lubię, że uważam, że jest niepotrzebny. Pomijam też sposób w jaki Neymar odszedł, bo nie chcę tu wchodzić w polemikę. Nie chcę go dlatego, że ewentualna gra Neymara byłaby rosyjską ruletką. Albo będzie zdrów akurat na mecz np. z Liverpoolem, albo ominie ważne mecze i wróci dopiero np. na mecz z Realem Valladolid. Co więcej, nawet podczas tych meczów zagra w rosyjską ruletkę i albo złapie uraz, albo nie. Nie chcę mi się wierzyć, że w trakcie sezonu udałoby się pozbyć tych najważniejszych problemów zdrowotnych Neymara, a tymczasem on ma 27-28 lat. Ma tracić sezon, a może nawet więcej na pełny powrót do zdrowia? Przypominam, że to skrzydłowy, bazujący na szybkości, a więc urazy typu naciągnięcie, naderwanie mięśnia będą z wiekiem coraz częstsze.
Nie widzę interesu dla Barcelony w sprowadzeniu go, ponieważ, moim zdaniem, to zbyt duży transfer obarczony olbrzymim ryzykiem.

4

@th@les
Jeśli Puig będzie prezentował się w oczach Valverde naprawdę dobrze, a także podoła presji wywołanej przez barcelonismo, to nawet takie prognozowane przez prasę przejście SR do pomocy nic nie zmieni, bo Puig i tak powinien wtedy grać. Bardziej bym się tu obawiał takiego scenariuszu, że Wague będzie wąchał murawę z trybun, podczas gdy prawymi obrońcami, w oczach Valverde, będą Roberto i Semedo.
Trudno to przewidzieć patrząc z boku, ale widzę tu analogię między przypadkiem z Wague i Mirandą, którego Valverde skreślił po jednym, słabszym meczu. To może sugerować, że brak zakupu nowego LO i postawienie właśnie na Mirande mogło być pchane przez dyrekcję sportową, a już niekoniecznie w smak to było Valverde. W przypadku Wague mógł zadziałać zapis w kontrakcie, mówiący o awansie Senegalczyka do pierwszej drużyny, co wykorzystał obszar sportowy, by móc zaoszczędzić i "wzmocnić" prawą obronę. Moim zdaniem ani Semedo, ani Roberto nie prezentują odpowiedniego poziomu, a sam Wague będzie niewiadomą. Z jednej strony słabo to wygląda, patrząc na to, że od odejścia Alvesa Barca z Messim w składzie gra bez prawego skrzydła, ale z drugiej naprawdę ciężko o prawego obrońcę, o końskim zdrowiu, ze zmysłem do gry kombinacyjnej i świetniej technice. Tak więc ryzykować Barca musi i nawet cieszę się, że padło na Wague. Zostaje nam trzymać kciuki.

0

@msmsms
Wiedźmin 1 dzieje się 5 lat po wydarzeniach zawartych w Pani Jeziora.

0

@NeroTFP
Dawno, dawno temu, jak jeszcze miałem czas na życie, grałem w Mroczne Tajemnice. Jest to mod do Gothica 1, mocno rozszerzający fabułę i wypełniający luki (w sensie stworzone, puste lokacje) pozostawione przez twórców gry. Dograny do niego jest dubbing, mocno amatorski, ale nie psujący zabawy. To co daje w kość to poziom trudności i z tego co pamiętam dosyć niejednoznaczne wypełnianie wątku głównego lub jakiegoś pobocznego było dla mnie problematyczne - w tym sensie, że z pozoru proste zadanie kończyło się szybką śmiercią, zaś zadania, które uznawałem za zbyt trudne na ten poziom postaci, okazywały się banalnie proste. Na początku trzeba się zatem uzbroić w cierpliwość i pamiętać o ciągłym zapisywaniu gry.

21

Abstrahując od tego, czy plotka transferowa dotycząca Alvesa ma w sobie ziarno prawdy, czy też nie, chciałbym się podzielić swoimi przemyśleniami.
Moim zdaniem ewentualny transfer Alvesa mógłby być bardzo odważną decyzją dyrekcji sportowej, niekoniecznie głupią, o ile zostaną spełnione takie warunki jak: odejście Semedo i Rakitica, powrót Roberto do pomocy i zrobienie z Wague podstawowego prawego obrońcy.
Dlaczego bardzo odważną? Dlaczego również odejście Rakitica uważam tu za kluczowe?
Pomimo dwóch ostatnich edycji LM Barca pozostaje absolutnie ścisłą, europejską czołówką w piłce klubowej. Taka pozycja wymaga posiadania piłkarzy o odpowiedniej jakości, którzy pozwolą zachować Barcelonę w elicie. Stawianie na jeszcze 20-letniego Wague i dawanie mu roli gracza podstawowej 11, to poniekąd mały powrót do przeszłości, kiedy szanse młodym piłkarzom Barca dawała na potęgę. Taka odważna polityka odpłaciła się prawdopodobnie najlepszym w historii tego klubu okresem, tyle że trzeba pamiętać, że nie każdy z tych chłopaków na stałe zadomowił się w pierwszej drużynie. Z takim ryzykiem trzeba by się liczyć przy wprowadzaniu do pierwszej drużyny Wague. Pomimo tego poparłbym taki ruch, ponieważ uważam Senegalczyka za duży talent i myślę, że może dać tej drużynie dużo więcej niż Semedo, a poza tym bardzo, ale to bardzo trudno o prawego obrońcę, który spełniłby oczekiwania Barcelony wobec tej pozycji. Roberto nie daje do końca rady, Semedo nie potrafi się odnaleźć w systemie Barcelony i dlatego trzeba ryzykować i próbować w końcu jakoś uruchomić tę prawą flankę, a nie liczyć, że następny sezon to będzie w końcu "ten sezon Semedo", czy "ten sezon Roberto". Postawienie na Wague i sprowadzenie Alvesa w roli mentora dla Senegalczyka to ryzyko, nawet duże, ale uważam, że to lepsze niż bezczynność i liczenie na tych, którzy nie dają rady albo nie do końca przekonują już kolejny sezon. Barca musi odzyskać prawe skrzydło i jeśli Messi dalej ma robić tam dziurę schodząc do środka, to po prostu potrzebny jest boczny obrońca, który tę dziurę załata.
Tylko co wtedy z Roberto? Pomoc i tak już zapchana, do drzwi pierwszej drużyny dobija się Puig, a Rakitic ani myśli o odejściu. Obawiam się, że przy transferze Alvesa, odejściu Semedo i wprowadzeniu do pierwszej drużyny Wague najbardziej oberwałoby się właśnie Puigowi. Nawet przy sprzedaży Coutinho, nawet przy ustawieniu 4-4-2, druga linia jest zapełniona, a szkoda tracić taki talent jaki został wypromowany przez La Masie. Wiem, że odejście odejście Ivana i wskoczenie w jego miejsce Roberto nie zrobiłoby miejsca Puigowi, ale uważam, że miałby on wtedy trochę większe szanse. Moim zdaniem znacznie przewyższa potencjałem Alene, a przy braku ulubieńca Valverde mógłbym po cichu liczyć, a przynajmniej łudzić się, na trochę większą rotację w drugiej linii. Poza tym sam Valverde uparł się, żeby nie pozbywać się Puiga. Nadzieja matką głupich, ale kto wie jakby to się mogło potoczyć?
No i jest jeszcze kwestia wspomnianego Valverde. Obawiam się, że gdyby to wszystko doszło do skutku, to i tak wszystkie moje przemyślenia spalą na panewce z jego powodu. Mam takie przeczucie, że jeśli będzie miał do dyspozycji Wague i Alvesa, to będzie w pierwszej kolejności stawiał na Alvesa, no chyba że Wague olśniłby wszystkich na treningach, a Valverde odnalazłby odwagę na postawienie na młodego i potrafił wkalkulować możliwość popełniania przez niego błędów, kosztujących nawet utratę zwycięstwa.
Podsumowując - transfer Alvesa będzie, wg mnie, uzasadniony tylko i wyłącznie przy odejściu Semedo i Rakitica. W innym przypadku nie widzę po prostu sensu powrotu Diabła Tasmańskiego na Camp Nou. Straci wtedy przede wszystkim perła La Masii - Puig, na którego (nie ukrywam) bardzo mocno liczę. Poza tym problem z prawą flanką nie będzie rozwiązany. Na pewno nikt nie myśli, że 36-letni Alves przeżyje trzecią młodość i będzie hasał w tę i nazad, jak gdyby nigdy nic, a sam nie uważam, żeby Roberto wskoczył na wyższy poziom jako prawy obrońca.

5

@BoogieWoogie Oleguer

0

@kamilop Dembele ma niebywałe możliwości, ale obawiam się, że jego głowa nie nadąża za talentem. Sukces młodego Francuza w Barcelonie zależy właśnie od pracy nad jego mentalnością. Jeśli dalej będziemy dowiadywać się, że Dembele źle się prowadzi, że spóźnia się na treningi, to kariery wielkiej tu nie zrobi.

1

@kamilop Oyerzabal jest dużo lepszą opcją. Moim zdaniem zamiast bawić się w negocjacje z BVB czy Liverpoolem, które i tak wiedziały jakimi środkami Barca dysponuje po sprzedaży Neymara, można było wpłacić klauzule za piłkarza Sociedad. Nie chcę się bawić w "co by było gdyby", ale jedno wiem na pewno - Barca pozyskałaby świetnie zapowiadającego się skrzydłowego, który nie faluje tak formą jak Dembele.

3

@AmigoBlancos Co do Barcy, to ja jestem pesymistycznie nastawiony. O ile zarządzanie klubem, patrząc ze strony marketingowej, stoi w czasach rządów Bartomeu na bardzo wysokim poziomie, o tyle projekt sportowy jest, nazwijmy to, niewystarczający na podbicie Europy (żeby nie napisać dosadniej). Od sezonu 12/13 mam wrażenie, że Barca uwierzyła zbyt mocno w Messiego i w to, że on absolutnie wystarczy do tego, by klub sięgał hurtowo po trofea w Hiszpanii i Europie. Kiedy okazało się, że jednak sam Messi to za mało na Europę, to ich jedynym pomysłem było stworzenia potwora w ataku, który będzie wokół siebie zrzeszał 8 statystów. Może trochę przesadzam, bo jednak w sezonie 14/15 wszystko zdawało się funkcjonować, ale jak się później okazało MSN stało się rozwiązaniem doraźnym, które zabiło drużynowość i oparło wyniki na indywidualnych akcjach tej trójki. Na stan obecny zarząd pod kierownictwem Bartomeu miał już 3 różnych dyrektorów sportowych i żaden z nich nie potrafił nakreślić jakiegoś konkretnego planu na budowę drużyny. To również tyczy się obecnej dyrekcji sportowej, której mam bardzo za złe za panikę po nagłej sprzedaży Neymara. Nie potrafię tego inaczej nazwać, zrozumieć. Nie chce mi się wierzyć, że taki klub jak Barca nie ma planu awaryjnego na takie sytuacje, które zaistniały z Neymarem, tyle że mam wrażenie, że niestety, ale totalnie zgłupieli i rzucili się na nazwiska, nie sprawdzając nawet na jakich pozycjach ci gracze najlepiej funkcjonują (tu odniesienie do artykułu o Coutinho) albo na piłkarza takich, który nie pasuje do końca do stylu Barcy (jak Dembele). Mówimy o kwocie rzędu 250-260 mln euro. Jeśli po Coutinho zawiedzie Dembele... to wolę nie myśleć i wolę mieć nadzieję, że Francuz jednak odnajdzie regularność w Barcelonie. Także reasumując ten wywód - Bartomeu nie potrafi przedstawić nazwiska dyrektora sportowego z krwi i kości, który miałby jasno nakreślony plan na budowę drużyny, który pasowałby do filozofii Barcy i który potrafiłby postawić na odpowiednich trenerów, odpowiednio "dużych" na ten klub.
Co do Realu, to ciężko mi stwierdzić. Ja osobiście uważam Hazarda za gracza chimerycznego, który owszem, potrafi bardzo wiele, ale który ma tendencję do znikania w ważnych meczach. Co do przebudowy, której Królewscy potrzebują, ona może potrwać ze 2-3 sezony, a rolą Zidane'a będzie odpowiednie tego poukładanie. Mam przyjemne przeczucie, jako kibic Barcy, że druga kadencja Zidane'a będzie dla was gorzkim zawodem i upadkiem mitu Francuza, no ale zobaczymy.

1

@Wilczeq @Antimadridista~ @Grubson06 @KSSniper Radzę przejrzeć sobie dotychczasowe dokonania Koemana w roli trenera klubowego, które można znaleźć np. na wikipedii i zweryfikować swoje poglądy.Moim zdaniem Koeman mógłby sobie popsuć wizerunek, który wypracował sobie jako piłkarz w Barcelonie. 

0

Piszę o tym, że piłkarz uważający się za jednego z absolutnego topu nie powinien iść do klubu, w którym nie będzie liderem. Tym bardziej, gdy zbudował swoją markę nie na lewym skrzydle, a na pozycji zbliżonej do Messiego. W przeciwnym wypadku trafi w cień Messiego i jego marzenie o ZP legnie w gruzach.
Oczywiście może dojść do takiego scenariusza, który opisujesz, bo sam nie twierdzę, że mam 100% racji. Mam tylko inny punkt widzenia, który moim zdaniem dostatecznie opisałem.

0

Nie. Jego pozycja z Atletico pokrywa się z pozycją Messiego, zatem w Barcelonie musiałby grać na innej pozycji, np. w miejsce Coutinho.

6

Patrząc na spekulacje, to najbliżej ściągnięcia Griezmanna jest Barcelona... tylko po co?
Griezmann to piłkarz, który lubi poruszać się w strefach, w których operuje Messi. Luksusowy zmiennik Leo? Na 99% nie.
W miejsce Coutinho? Griezmann grał na lewym skrzydle w Sociedad dawno temu. Zważając również na jego pracowitość w defensywie, której nauczył się u Simeone może to być dodatkowy atut dla Valverde, który prawdopodobnie zostanie na następny sezon. Pytanie tylko czy sam Griezmann zgodziłby się na taką rolę? Niewiadomo.
Zmiennik Suareza też odpada, bo Griezmann nie jest typową 9. Poza tym byłby piłkarzem zbyt luksusowym (on albo Suarez) na ławkę rezerwowych.
Jest jeszcze jedna kwestia - Messi. Griezmann mówiąc, że siedzi przy jednym stole z Ronaldo i Messim jasno deklaruje swoje ambicje. Czy miałby zatem przychodzić do Barcy, by rzucić rękawice najlepszemu piłkarzowi naszych czasów i pokazać u jego boku na co go stać? Ktoś kto ma tak ugruntowaną pozycję w Barcelonie jak Messi nie pozwoli, choćby chciał, dzielić się rolą lidera w Barcelonie. Dla mnie znamienne były swego czasu okładki katalońskich dzienników w porannym przeglądzie prasy. W sezonie 16/17 główną postacią legendarnej remontady był Neymar, bez którego nie udałoby się awansować. Czy na okładkach pojawił się Neymar? Nie. Miesiąc z okładem później Barca dzięki Messiemu wygrywa na Bernabeu w cudowny sposób 3:2 i co następnego dnia umieszczają dzienniki? Zdjęcia Messiego z podpisem "święty Messi" itp. Ktoś kto chce siedzieć przy jednym stoliku (lub uważa, że już siedzi) z Leo i Cristiano musi co sezon udowadniać, że on sam potrafi pociągnąć swoją drużynę do tryumfów. Nie da rady tego robić grając, w tym przypadku, u boku Messiego, co pokazał chociażby powyższy przykład z porównaniem przeglądów prasy.
Dlatego mocno się zdziwię jeśli Griezmann trafi do Barcy, nieważne jakim i czyim kosztem. Osobiście bardziej bym stawiał na klub poza Hiszpanią, co niedługo się okaże.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: