0

@Transu96 co rozumiesz przez peak? Najlepszy sezon czy najlepszy miesiąc? Bo to drastycznie zmienia ocenę Fabregasa, który z Arsenalu zaczerpnął gen przegrywu i w lutym tracił formę i jakby znikał (tak jak Arsenal znikał wtedy z walki o jakiekolwiek trofea) . Tak więc jak oceniać Fabregasa z marca czy kwietnia, to jest ostatni. Jak z jesieni, to pierwszy lub drugi (po Silvie). Ale i tak uważam, że Cesc był lepszy w Arsenalu niż u nas.

2

@prodigy u nas z kolei jest ryzyko niezarejestrowania jakiegoś piłkarza przez pensję Marca, więc w sumie nie wiem, kto ryzykuje bardziej.
Z jednej strony klub nie musi informować o tym, że chce kogoś kupić, z drugiej piłkarz z ważnym kontraktem nie musi godzić się na obniżkę pensji, odejście czy wypożyczenie. Warto zwyczajnie być człowiekiem i rozmawiać po ludzku, z mojego doświadczenia to ułatwia wiele spraw.

0

@Herato ja przynajmniej 2 historie z osiemnastek opowiadam do teraz i robią furorę. Bardziej bym się bał, gdyby Yamal imprezował lżej, ale co tydzień niż raz przy wyjątkowej okazji.
@July_6_BcN na jaką aplikację chcesz zdawać?

1

@July_6_BcN ja swoją Żonę poznałem na zlocie kibiców Barcy. Może to jest droga dla Ciebie, od razu będziesz miała kogoś o takim samym hobby. :D

1

@July_6_BcN mam wrażenie, że i Ty, i @Smrodek macie sporo racji. To fakt, że czasy się zmieniły. Z moich obserwacji wynika, że zmieniło się to, czego oczekują ludzie (obojga płci), co jest dla nich spełnieniem marzeń, celem. I niekoniecznie jest to rodzina i stabilny związek, bo to są zobowiązania. Wiele osób wiązać się nie chce, chce się "wyszaleć". I pod tym kątem pustaki z tindera, takie stereotypowe "szony" z glonojadem wydają się najłatwiejszym celem (a w drugą stronę - im najłatwiej jest przyciągnąć kogoś nastawionego na jednonocną przygodę).



Z drugiej strony internet lansuje jakieś nierealistyczne standardy (zarówno urody - kobiet i mężczyzn, żeby nie było, jak i zachowania, tego czego należy oczekiwać), a jeszcze przez pandemię ludzie utracili i tak już moim zdaniem upośledzone wcześniej zdolności komunikowania się na żywo.



Dlatego jak to określiłaś "normalniejszej części" dziewczyn może być trudniej. Ale to samo jest z chłopakami. Wydaje mi się, żę obecnie osobom w wieku powiedzmy 15-25 lat trudniej jest podejść do płci przeciwnej i nawiązać rozmowę niż to było za moich czasów (nie chcę zabrzmieć jak stary dziad, ale wiem, że trochę tak brzmię). Ja byłem w młodości raczej nieśmiały a swoją Żonę poznałem, bo się przemogłem i zagadałem. A czemu to zrobiłem? Bo podbijał do niej typ, którego nie znosiłem i chciałem mu zrobić na złość. Co jest o tyle dziwne, że on jest wysoki i przystojny a ja z tych cech mam co najwyżej "i", ale na szczęście wygrała normalność, poczucie humoru oraz wspólne zainteresowania.

0

@barteq rewanż z Rayo graliśmy w poniedziałek, bodajże 17 lutego. Pamiętam doskonale, bo specjalnie opóźnialiśmy wejście ekipy remontowej o jeden dzień, żeby obejrzeć mecz w domu przed wyniesieniem się do tymczasowego lokum.

2

@Barca_Big_Moment ja swego czasu byłem zdrowo jebnięty na punkcie rywalizacji w ligach i turniejach amatorskich (tak w latach 2006-2014 powiedzmy) i w swoim baloniarstwie doszedłem do poziomu wygrywania słabiej obsadzonych turniejów (bez osób, które były notowane na listach PZT), pojedynczych zwycięstw z instruktorami czy ludźmi, którzy np. do 16 roku życia trenowali wyczynowo i grali w turniejach PZT. No ale smeczować nigdy nie umiałem, a wzrost krasnala ogrodowego też w tym nie pomagał.

Mój styl generalnie polegał na przebijaniu do usranej śmierci, do tego bardzo dobrze czytałem grę i wyłapywałem słabości przeciwnika, więc potrafiłem 90% piłek grać rywalowi tak, żeby grał je poza swoją strefą komfortu. Kiedyś liczyłem liczbę rakiet złamanych przez rywali, na pewno była to liczba dwucyfrowa, rzuty rakietą i bluzgi to szły w setki. A ja miałem radochę i zawsze wychodziłem z założenia, że wygrać punkt może każdy, sztuką jest wygrać punkt w tak wkurzający sposób, żeby przeciwnik z nerwów przegrał 3 kolejne.

0

@Barca_Big_Moment ja dalej nie umiem. No ale ja jestem baloniarzem, który do siatki chodzi na losowanie przed mecze i podać rękę po, więc nie potrzebuję. :P

0

@barteq teoretycznie mecz może być w piątek lub poniedziałek, więc lot w sobotę rano i powrót w poniedziałek nie daje 100% pewności obejrzenia meczu. Jeśli powrót miałby być w poniedziałek, to trzeba celować w weekend, po którym będzie od razu kolejka LM, wtedy wiadomo, że nie dadzą ligowego meczu w poniedziałek.
@Hadziuk zgadzam się w zasadzie ze wszystkim, oprócz ceny za metro, bo zdecydowanie zawyżyłeś. Karnet na 10 przejazdów (tzw. T-10) kosztuje bodajże 13 Euro, myślę, że więcej niż jednego karnetu się nie przejeździ w weekend, zwłaszcza jak jest się w mieście pierwszy raz i chce się je też poczuć, zobaczyć, bo wtedy dużo się chodzi. Jeszcze tylko doprecyzuję, że z lotniska najtaniej jest jechać pociągiem, bo można użyć T-10, a metro z lotniska podlega osobnej taryfie, droższej.

PS. Bilety na mecz należy kupować jak najszybciej po otwarciu sprzedaży, bo robią się tylko droższe.

0

@JosepPep ale on nie faworyzuje moim zdaniem lokalnych socio, a przynajmniej nie jakoś mocno - on raczej postuluje to, żeby socio traktować lepiej niż nie-socio.

Oczywiście, są też socio spoza Barcelony, którzy nie mają karnetów (np. ja), ale nie wydaje mi się to nierozsądne, żeby socio-karnetowiec miał swoje stałe miejsce, a socio tylko czasem bywający dostawał miejsce tam, gdzie jest wolne. Nawet jeśli potencjalnie dostanę przez to trochę gorsze miejsce, gdy się akurat wybiorę na mecz.

1

@sejtan napisałem dawno temu pracę dyplomową na temat systemów emerytalnych, to się włączę do dyskusji.
Zgadza się, że mamy system repartycyjny. Przez chwilę był mieszany (ZUS + OFE), no ale budżet się sypał i PO postanowiło tę kasę z OFE zajebać. Natomiast system repartycyjny oznacza tylko tyle, że ja teraz pożyczam państwu/ZUSowi kasę na wypłaty dla obecnych emerytur w zamian za obietnicę wypłaty w przyszłości. To, jak państwo/ZUS tę kasę zorganizuje to już nie powinna być moja sprawa, ja się ze swojej części umowy (płacone składki) wywiązuję, więc to, że jestem bezdzietnym lambadziarzem nie czyni ze mnie darmozjada. W tym rozumieniu to darmozjadami byli pierwsi emeryci z systemu repartycyjnego, czyli osoby, które dostawały emerytury po pierwszej wojnie światowej, wcześniej nie płacąc składek.

Faktycznie demografia jest problemem dla tego typu systemów, ale bykowe to podwójne opodatkowywanie/oskładkowywanie tych samych osób, czyli skurwysyństwo a nie sprawiedliwe rozwiązanie. Rozwiązaniem jest uszczelnienie systemu, czyli brak wyjątków, wcześniejszych emerytur, dopłat (np. do emerytur z KRUS - jak pisałem pracę w 2009 r., to składki do KRUS pokrywały 5% wypłat na emerytury rolnicze, pozostałe 95% dopłacał budżet państwa), do tego podniesienie wieku emerytalnego a przynajmniej zrównanie tego wieku dla kobiet i mężczyzn oraz przyjmowanie imigrantów zarobkowych.

Zgadzam się z @MesQueUnClub_87, że nikt tego nie ruszy, bo to polityczny strzał w łeb. Już raz PO na tym wtopiło, gdy podniosło wiek emerytalny. Dlatego raczej politycy będą szli w kierunku obniżania/niewaloryzowania świadczeń, przez co staną się one głodowe i zachęcania do oszczędzania samemu w III filarze (IKE, IKZE, PPK).

0

@sciahoo kopę lat. Przyznam szczerze, że rzadko się wypowiadam i możliwość dyskusji z Tobą po kilkunastu (sic!) latach trochę mnie skłoniła do odezwania się w tym wątku.
Ja też nie jestem zwolennikiem "zarzutów ad personam" i nie taka była moja intencja. Natomiast z kolei jestem zwolennikiem dyskusji na bazie doświadczeń danej osoby, bo to pomaga w zrozumieniu rozmówcy, czasem przyczyn takich a nie innych poglądów, czasem intencji. Parę lat temu udzielałem się trochę na innym forum piłkarskim, gdzie był jeden wielki fan piłki kobiecej. Nawet się z nim w pewnej chwili dość ostro starłem, najpierw w jakiejś forumowej zabawie, którą on organizował, a potem również w dyskusji na temat właśnie zarobków w kobiecej piłce. I po tych 2 starciach raczej nie pałałem do niego sympatią, natomiast muszę przyznać, że zawsze czułem, że w kwestii kobiecej piłki gość jest mega zaangażowany, wierzy w to, co postuluje i wspiera to całym sercem - na forum non-stop propagował kobiecą piłkę, namawiał użytkowników do wspólnego pójścia na mecz kadry w piłce kobiecej itp.

Ty też napisałeś wyżej, że oglądasz mecze kobiecej sekcji Barcy oraz reprezentacji, co moim zdaniem stawia Cię w gronie osób faktycznie tę piłkę kobiecą w jakiś sposób wspierają. I wtedy taka dyskusja ma dla mnie sens, bo wiem, że rozmówca faktycznie wierzy w to, co pisze a nie trolluje. Na dyskusje z trollami np. nie mam czasu ani ochoty, więc wolę takich odsiać w zarodku.

Dodam jeszcze, że w niektórych sytuacjach faktycznie "a co sam w tej sprawie robisz, ile jesteś w stanie poświęcić?" jest dla mnie wyznacznikiem tego, czy ktoś jest hipokrytą, czy nie. Co do Twojego pytania: "Czy żeby mieć pozytywny pogląd na aborcję np. muszę w jakikolwiek sposób wspierać kliniki aborcyjne darowiznami? Albo jeśli uważam, że nauczyciele w Polsce powinni więcej zarabiać, to powinienem chodzić na wiece, wspierać jakieś organizacje pozarządowe? " Uważam, że w przypadku zwolennika aborcji na przykład głosowanie na Konfederację świadczyłoby o tym, że ktoś tak naprawdę ma sprawę aborcji w dupie i zdanie takiej osoby w dyskusjach byłoby dla mnie tak ważne jak zdanie kury na temat tego czy chce trafić do mojego rosołu. :P

Natomiast w kwestii kobiecej piłki i przepływów pieniężnych z męskiej analogicznie jak jakaś feministka krzyczy, że płace powinny być równe, choć sama nie oglądała żadnego meczu kobiecego, na żadnym nie była, to dla mnie jest to zwykła krzykaczka, prowokatorka albo troll. I tak odbieram po przeczytaniu całej dyskusji posty @Karol145. Takie "niech ktoś odda trochę swojej kasy, co im szkodzi, mają dużo". Trochę mi się kojarzy Beata Szydło i jej "No co ci szkodzi, idź zagłosuj [na Nawrockiego]!"

A ja jestem zwolennikiem płacenia adekwatnego do przynoszonych zysków lub posiadanych kwalifikacji. Czyli w swoim zespole w korpo walczę o to, żeby kobiety i mężczyźni o takich samych kompetencjach zarabiali tyle samo, bo mają taki sam wkład, natomiast skoro kobiety w piłce nie mają takiej samej oglądalności, to czemu mają tyle samo zarabiać?

4

@sciahoo @Karol145 piszecie o wsparciu ze strony mężczyzn, więc mam pytanie: w jaki sposób wspieracie kobiecą piłkę? Ile meczów kobiecych obejrzeliście w TV w zeszłym sezonie? Na ilu byliście? Bo jeśli ta lliczbajest bliska 0 to całe Wasze pisanie traktuję jako "niech ktoś się poświęci i da/zrobi", przy jednoczesnym braku poparcia praktyką głoszonych tu poglądów. Bo więcej kasy znajdzie się tylko jeśli sponsorzy będą widzieli, że ludzie oglądają kobiecą piłkę. I ona nie musi być na poziomie mężczyzn, musi być oglądalna. Np. kobiecy tenis nie jest na poziomie mężczyzn, żadna zawodniczka WTA nie ma szans z zawodnikiem z top 300 ATP a i z top 500-700 byłoby ciężko, ale jest ciekawy i wiele meczów oglądam, generalnie oglądalność jest duża, chociaż mniejsza niż ATP, więc w tenisie te +/- równe płace mają podstawy ekonomiczne.

1

@July_6_BcN jeśli chodzi o dyskusje dotyczące atrakcji, przebiegu itp., to różnie bywa, ale jeśli chodzi o sam termin, to ostatnie 2 razy poszło błyskawicznie: przy swoim kawalerskim powiedziałem świadkowi, kiedy mi pasuje i po potwierdzeniu, że jemu też on to wtedy zorganizował, kilka osób nie mogło, trudno. Analogicznie mój brat skonsultował jedynie ze mną i ze świadkiem i kto mógł to się pojawił.

0

Trochę niekompletna ta lista piłkarzy, którzy grali tu i tu. Brakuje wymienionego już przez kogoś niżej Davidsa, a także Francesco Coco i Laurenta Blanca, to tak z pamięci.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: