7

@FCBparasiempre
Po debiucie na Mistrzostwach Świata w 1938 roku piłkarska reprezentacja Polski czekała na kolejny udział w światowym czempionacie aż 36 lat. W 1957 roku, po legendarnym zwycięstwie 2:1 nad Związkiem Radzieckim na Stadionie Śląskim, wydawało się, że Biało-Czerwoni będą w stanie wywalczyć awans na Mundial w Szwecji. Nadzieję Polaków pogrzebał dodatkowy mecz z ZSRR na neutralnym terenie w Lipsku, którego bohaterem, w niebywały sposób, został Eduard Strielcow. Po ogłoszeniu gospodarza szóstej edycji Mistrzostw Świata, 55 drużyn wyraziło chęć udziału w turnieju. O jedno z 14 wolnych miejsc musiały zmierzyć się w eliminacjach. Szwecja, jako organizator, i RFN, jako panujący mistrz, miały zaklepane miejsca na Mundialu bez konieczności kwalifikacji. W strefie europejskiej do obsadzenia było 9 miejsc, o które walczyło 27 drużyn. Zostały podzielone, co logiczne, na dziewięć grup po trzy zespoły. Polska trafiła do grupy szóstej z Finlandią i Związkiem Radzieckim. Od początku było jasne, że Skandynawowie będą dostarczycielami punktów, a o awans powalczymy z „Wielkim Bratem”. Ten pokazał nam miejsce w szeregu już w pierwszym starciu, wygrywając w Moskwie 3:0. Dwa tygodnie później w Helsinkach Biało-Czerwoni wygrali z Finlandią 3:1. W tym samym mieście gracze ZSRR roznieśli gospodarzy aż 10:0(!) i w październiku 1957 roku przyjechali do Chorzowa po zapewnienie sobie biletów do Szwecji. Mecz w Kotle Czarownic miał wymiar polityczny. Cieszył się tak wielkim zainteresowaniem, że nawet gdyby na obiekt mogło wejść pół miliona osób, zapewne odnotowalibyśmy komplet publiczności. Miejsc było znacznie mniej, przez co ostatecznie pojawił się nadkomplet, blisko 100 tys. fanów. Obejrzeli znakomite zawody, zakończone historycznym zwycięstwem Polaków 2:1. Oba gole dla Biało-Czerwonych zdobył rodowity Chorzowianin, Gerard Cieślik. Zwycięstwo Biało-Czerwonych bardzo urozmaiciło sytuację w tabeli naszej grupy. Na koniec rozgrywek mieli tyle samo punktów co ZSRR. Wówczas nie istniała reguła lepszego bilansu w meczach bezpośrednich czy stosunku bramek strzelonych do straconych. Zamiast tego musiało dojść do dodatkowego meczu na neutralnym terenie. Wybór przedstawicieli UEFA padł na Lipsk.

24 listopada 1957 roku miało się rozstrzygnąć, czy na Mistrzostwa Świata wraca Polska po 20 latach nieobecności, czy Rosjanie, dla których byłby to debiut na imprezie tej rangi. Nasi przeciwnicy szczególną uwagę zwrócili na szalejących miesiąc wcześniej Cieśliku i Lucjanie Brychczym. Polacy od początku spotkania prowadzili grę, zdobywając optyczną przewagę. Po kilku minutach jeszcze bardziej zawiało optymizmem. Znakomity napastnik ZSRR, Eduard Strielcow, padł na murawę po pojedynku z jednym z naszych obrońców. Wówczas zmiany zawodników były niedozwolone. Przy kontuzji piłkarz miał dwie możliwości: zejść z boiska i osłabić swój zespół lub pozostać na murawie i przynajmniej statystować. „Rosyjski Pele”, jak później ochrzczono Strielcowa, ledwo chodził, a mimo to wybrał tę drugą opcję. Piłkarze reprezentacji Polski rozmawiali z nim, śmiejąc się, że dzięki niemu grają w dwunastu. Jego stan był na tyle poważny, że odpuścili jego krycie, podejrzewając, że nawet przyjęcie piłki będzie dla niego nie lada bolesnym wyzwaniem. I niestety się przeliczyli. Chytry napastnik Torpedo Moskwa pod pretekstem kontuzji wyczekiwał swojej szansy. Ta nadarzyła się w 31. minucie. Nagle cudownie wyzdrowiał, na pełnej prędkości ruszył w kierunku bramki Tomasza Stefaniszyna i bardzo mocnym strzałem, po którym piłka odbiła się od poprzeczki i pleców polskiego golkipera, wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie. Polacy byli totalnie zdezorientowani i zaskoczeni tym, jak łatwo dali się oszukać. Już się nie podnieśli. Na kwadrans przed końcem spotkania Gienrich Fiedosow trafił na 2:0 i to Rosjanie wywalczyli awans na Mundial. Strielcow w rosyjskim futbolu jest niestety postacią tragiczną. W 1957 roku był zaledwie 20-latkiem, a już miał status mega gwiazdy. Grał w swoim ukochanym klubie, Torpedo Moskwa. Przed Mistrzostwami Świata w Szwecji dostał nakaz jego opuszczenia i dołączenia do zarządzanej przez państwowe wojsko CSKA lub będącego w posiadaniu Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego Dinama. Jednej i drugiej stronie stanowczo odmówił, czym wydał na siebie wyrok. Wysoko postawieni oficerowie i oficjele poczuli się zlekceważeni jego decyzją, zatem zakazali mu gry w narodowych barwach. O Mundialu musiał więc pomarzyć. Jakby tego było mało, młoda Rosjanka, Marina Lebiediewa, oskarżyła go o gwałt. Choć nie było żadnych dowodów w tej sprawie, Strielcow został skazany na 12-letni pobyt w łagrze. Łatwo się domyślić, że cała sprawa została wyimaginowana tylko po to, by zawodnik zdał sobie sprawę, komu odmówił. Z ciężkiego obozu pracy przymusowej wyszedł wcześniej, po pół tuzinie lat odsiadki. Wrócił do piłki, a nawet do reprezentacji ZSRR. Nadal był wierny Torpedo, które w 1965 roku poprowadził do Mistrzostwa Rosji. Zmarł dzień po swoich 53. urodzinach na raka gardła. Jest uznawany za jednego z najlepszych rosyjskich piłkarzy w historii. Nigdy nie dowiemy się, ile mógł osiągnąć, gdyby nie wpływ polityki na piłkę nożną.

6

Oto jak cwany Strielcow pozbawił ,,nas” udziału w Mundialu 1958:

@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@AxelF
@Adran360

10

Wspaniałe legendy argentyńskiego futbolu:

24 listopada 1912 r. urodził się argentyński napastnik Vicente Zito, zwany hafciarką. W rzeczy samej haftował na murawie tak misterny Esy floresy że najsubtelniejsze brabanckie mistrzynie robótek ręcznych spłonęłyby ze wstydu. Miała wprawdzie Argentyna dryblerów wielu ale... Ale trzeba dać wiarę największemu spośród ekspertów, legendarnemu Diego Lucero czyli Luisowi Alfredo Sciutto, niekwestiowanemu autorytetowi dziennikarskiemu. Ten człowiek widział i wiedział wszystko o futbolu na nowym lądzie. Na pytanie kto był najlepszym dryblerem w historii argentyńskiego futbolu odparł: ,,Było wielu fantastycznych mistrzów kiwki: Enrique Garcia, De la Mata, Moreno, Loustau, Mendez... Ale nikt nie dorównywał w tym kunszcie Zito, który wręcz hipnotyzował bezradnych obrońców wiążąc im nogi w supeł. To była prawdziwa sztuka a on był największym artystą". Jednak niezwykłe finty Zito przynosiły także całkiem wymierne efekty. Podczas ligowych występów w klubach Quilmes, Racing i Atlanta w latach 1931-47 osobiście nastrzelał 106 goli. Jak prawie każdy geniusz, również i Zito miewał swoje nastroje i chimery, toteż niekiedy zastępował go Diego Garcia, wraz ze skrzydłowym Arturo Arieta tworzący na co dzień zgraną parę w San Lorenzo.

@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11

0

@daniel32778 No trudno się z tobą nie zgodzić, jednak z drugiej strony Luis Suarez pozostanie jednym z najlepszych strzelców w historii FC Barcelony, jakbyśmy na to nie patrzyli...

2

@Bernard777 Zgadza się, jednak wyeliminował nas przekrętem przez sędziego i to w obydwu meczach!

11

Azulgrana na „6-tke”:


Dokładnie 10 lat temu, po niesamowitym zwycięstwie 0:4 na Santiago Bernabéu, FC Barcelona kontynuowała dobrą passę, rozgromiwszy we wtorek AS Romę na Camp Nou, wygrywając 6:1 i zapewniając sobie pierwsze miejsce w grupie a tym samym awans do kolejnej rundy. Zdobywcy potrójnej korony z zeszłego sezonu powitali w składzie Lionela Messiego, ale Barça nie powitała gości z Serie A z entuzjazmem, pokonując ich w przekonujących zwycięstwach, dzięki bramkom Luisa Suareza (2), Lionela Messiego (2), Gerarda Pique i Adriano Correi. El Clasico trwało; tak prawdopodobnie Luis Enrique przedstawił ten mecz swoim zawodnikom i sądząc po naszej grze, podtrzymaliśmy to przekonanie. Barcelona dominowała w pierwszej połowie pod względem posiadania piłki (oczywiście), ale również utrzymywała Romę na własnej połowie dzięki fantastycznemu pressingowi, który okazał się skuteczny dzięki dwóm błyskawicznym bramkom Luisa Suareza i Lionela Messiego. Zrób sobie przysługę i obejrzyj gola Messiego, bo, kurczę, to może być najlepsza akcja drużynowa stulecia. Po tym intensyfikacja nieco opadła, gdy Barca zdała sobie sprawę, że prawdopodobnie ma już trzy punkty zapewnione, co zachęciło Romę do ataku, choć bez większych efektów. W rzeczywistości, jedyne, co udało im się osiągnąć, to rozwścieczyć Blaugranę, która przed przerwą przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść, strzelając trzeciego gola – swojego drugiego tego wieczoru – Luisa Suareza. W przerwie wprowadzono Sergiego Sampera (hurra!), a Barcelona kontynuowała grę niczym drużyna nadludzkich potworów (podwójne hurra!). Lionel Messi dorzucił swoją drugą bramkę i zaprosił do gry kilku innych. To doprowadziło do zdobycia gola przez Gerarda Pique (nawet jeśli, jak na jego gust, z kilkudniowym opóźnieniem), a Adriano, szóstym golem Barcelony, przypomniał nam o swojej dalszej obecności w drużynie. Obie drużyny (Neymar i Džeko) nie wykorzystały rzutów karnych, zanim Edin Džeko zrehabilitował się, zdobywając honorowego gola w końcówce, ale wówczas szkody już zostały wyrządzone, a drużyna Luisa Enrique rzuciła rękawicę reszcie świata: „Kiedy igra się z ogniem, trzeba się poparzyć. Właśnie graliśmy z dwoma świetnymi drużynami, obie z łatwością plasujące się w czołowej piętnastce w Europie i strzeliliśmy dziesięć goli! Ta drużyna jest po prostu niesamowita.


FC Barcelona: ter Stegen; Alves, Piqué (Bartra), Vermaelen, Alba; Busquets (Samper), Rakitić, Roberto (Adriano); Messi, Suárez, Neymar Gole: Suárez (15', 44'), Messi (18', 59'), Pique (56'), Adriano (77')


Roma: Szczęsny; Maicon, Manolas, Rudiger, Digne; Keita, Nainggolan (Iturbe), Pjanić (Ucan); Iago, Florenzi (Vainqueur); Dżeko


Gol: Džeko (90')


@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360

1

No to teraz jestem bardzo ciekaw jak nam pójdzie konfrontacja na Estadio Manuel Martínez Valero z "Los Franjiverdes"? I to bez względu na forme obydwu drużyn. Kiedy to gramy z nimi rewanż? W styczniu czy zw lutym?

2

@Marusek No ja gdybym wybierał to zdecydowanie Obcy decydujące starcie ale na przykład Prometeusz też zrobił na mnie duże wrażenie...

8

To był pierwszy i niepowtarzalny crack Dumy Katalonii:

24 listopada 1912 roku, w wygranym meczu towarzyskim z FC Catalą 12:2(!) Paulino Alcantara strzela swojego trzeciego z rzędu hattricka w swoim trzecim meczu w barwach Blaugrany. Mimo iż był to tylko mecz towarzyski to pamiętajmy że wówczas Paulino liczył sobie… 16 lat i niespełna 2 miesiące!



Duma Katalonii w Lidze Mistrzów:

24 listopada 2009 r. FC Barcelona pokonuje Inter Mediolan w fazie grupowej Ligi Mistrzów 2:0 po golach Pique i Pedro. Barça bez Ibrahimovicia i Messiego w składzie musiała wygrać z Interem aby objąć prowadzenie w grupie i nie jechać na ostatni mecz grupowy Ligi Mistrzów do Kijowa z nożem na gardle. Guardiola wygrał batalie taktyczną z Mourinho, zwłaszcza w pierwszej połowie. Blaugrana odzyskała w tym czasie aż 47 piłek i to właśnie było kluczem do strzelenia 2 goli i bezpiecznego prowadzenia. Samuel Eto’o, który wrócił po raz pierwszy na Camp Nou po transferze do Mediolanu, praktycznie nie stworzył zagrożenia pod bramką Katalończyków.

@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

1

@Arkon No nie kojarze tego wogóle więc raczej nie.

13

Dublet „La Pulgi” na „Celtic Park”:

23 listopada 2016 r. FC Barcelona pokonała 2:0 Celtic Glasgow i zapewniła sobie awans z 1. miejsca do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Najlepszy strzelec Lionel Messi oraz asystent Neymar powiększyli swój dorobek. Głównym elementem w grze Celticu Glasgow był wysoki pressing. Szkoci atakowali agresywnie na całym boisku, by kasować w zarodku akcje rywali. Taki pomysł na grę opłacił się piłkarzom Manchester City, którzy niedawno wygrali z FC Barceloną. Przez 20 minut przyjezdni mieli problem ze skonstruowaniem akcji. Z czasem obrona Celtiku rozluźniła się a poziom agresji spadł. Efektem odwilży był gol dla FC Barcelona w 24. minucie. Lionel Messi strzelił z bliska bez przyjęcia po miękkim podaniu Neymara. Argentyńczyk prowadzi w klasyfikacji strzelców a Brazylijczyk jest najlepszy w rankingu asystentów. Duma Katalonii była blisko drugiego gola w 41. minucie. Luis Suarez główkował z bliska, a fenomenalną obroną popisał się Craig Gordon. W pierwszej połowie konkurent Gordona w bramce FC Barcelona musiał interweniować raz. Marc-Andre ter Stegen był skoncentrowany i zatrzymał próbę Moussy Dembele. Właśnie młody napastnik był nadzieją Szkotów na wyrównanie. Kibice liczyli na powtórkę z listopada 2012 roku, kiedy co prawda Messi zdobył gola w Glasgow, ale mecz skończył się sensacyjnym zwycięstwem Celticu 2:1. Do powtórki nie doszło, a szczególnie ważny był okres między 53. a 55. minutą. Dembele nie pokonał z bliska ter Stegena a po chwili Messi podwoił zaliczkę FC Barcelony. Argentyńczyk uderzył w środek bramki z rzutu karnego po faulu Emilio Izaguirre na Luisie Suarezie. Messi zdobył w tym momencie piątego gola w dwumeczu z Celtami i zarazem dziewiątego w Lidze Mistrzów. Zgodnie z przewidywaniami ta bramka odebrała animusz gospodarzom. Gra zaostrzyła się a na przykład Neymar prowokował kłótnie z Mikaelem Lustigiem, by wykartkować się przed ostatnim meczem w fazie grupowej. Mistrz olimpijski mógł sobie na to pozwolić, ponieważ jego drużyna zapewniła sobie awans z 1. miejsca.

@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

6

@Arkon Jedyne filmy, które moge oglądać kilka razy, to filmy s.f. a zwłaszcza saga Obcy, począwszy od Obcy 8 pasażer Nostromo...

10

Cenne 3 punkty na San Siro:

23 listopada 2011 r. FC Barcelona zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie H Ligi Mistrzów po pasjonującym zwycięstwie nad AC Milan. Gol Xaviego Hernándeza w 63. minucie położył kres emocjonującemu widowisku na San Siro i zapewnił mistrzom Europy zasłużone zwycięstwo. Milan dwukrotnie wyrównał: Zlatan Ibrahimović strzelił gola swojemu byłemu pracodawcy po samobójczej bramce Marka van Bommela a Kevin-Prince Boateng zniwelował rzut karny Lionela Messiego w pierwszej połowie na początku drugiej tercji. Mimo to, Milan musi zadowolić się drugim miejscem w losowaniu 16 grudnia. Messi miał duży wpływ na grę od samego początku, cofając się, by pomóc Xaviemu w inicjowaniu ataków, oszukując defensywę Rossonerich swoimi zawiłymi biegami i wyłapując biegaczy dzięki znakomitej wizji gry. W czterech minutach argentyński reprezentant podał do Davida Villi, który posłał dziki strzał nad poprzeczkę, podczas gdy Christian Abbiati musiał dać z siebie wszystko, by obronić strzał Cesca Fàbregasa, do którego dograł Thiago Alcántara. Presja dała o sobie znać w 14. minucie, kiedy Messi podał piłkę na lewe skrzydło do Seydou Keity, którego dośrodkowanie pod presją Xaviego po odbiciu Van Bommela wpadło do bramki. Pomimo dominacji gości, Milan mógł wyrównać niemal natychmiast, gdy strzał Boatenga z czterech metrów został przebity nad poprzeczką przez Robinho. Nie chcąc być gorszym, Messi poszedł w jego ślady po drugiej stronie boiska, trafiając w poprzeczkę z bliskiej odległości po kolejnym podaniu znakomitego Fàbregasa. W tym momencie Milan podniósł się z parkietu i wyrównał a Ibrahimović dobiegł do podania Clarence'a Seedorfa, pokonując Victora Valdésa.

To była tylko krótka przerwa w ofensywie Azulgrany. Abbiati powstrzymał Villę po niezwykłej obronie, ale nic nie mógł zrobić z rzutem karnym, który Messi wykorzystał – ukarany żółtą kartką za przerwanie rozbiegu po raz pierwszy – po faulu na Xavim. 24-latek strzelił już sześć goli w tych rozgrywkach w tym sezonie i zdobyłby siódmego, gdyby nie kolejna fantastyczna interwencja Abbiatiego. Jeśli uderzenie głową Thiago Silvy z rzutu rożnego Seedorfa nie przypomniało gościom, że sprawa nie jest jeszcze zakończona, to wspaniała bramka Boatenga w 54. minucie zrobiła to sama. Pomocnik pokonał Érica Abidala sprytnym dośrodkowaniem piętą, a następnie potężnym strzałem pokonał Valdésa. Barcelona ponownie odpowiedziała, a Messi ponownie odegrał kluczową rolę, zagrywając kolejną piłkę z chirurgiczną precyzją do Xaviego, który wykończył akcję płaskim strzałem obok Abbiatiego.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

10

Blaugrana w Superpucharach:

23 listopada 1989 r. FC Barcelona remisuje na Camp Nou 1:1 z AC Milan w pierwszym meczu o Superpuchar Europy. Jedynego gola dla Barçy strzelił Guillermo Amor w 67 minucie. Przyszły trener FC Barcelony Frank Rijkaard i przyszły trener Holandii Marco van Basten udali się na Camp Nou z Milanem na pierwszy mecz a ten ostatni otworzył wynik z rzutu karnego na minutę przed przerwą. Katalońska drużyna odrobiła straty po wyrównaniu w 67. minucie Guillermo Amora ale remis 1:1 nie wróżył dobrze przed rewanżem na San Siro dwa tygodnie później.



@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360

2

@FcPortoFan1999 Z twojego punktu widzenia to prawda. Ponadto w tym finale nie mógł wystąpić bodaj najważniejsza wówczas postać Dumy Katalonii, tylko przeczytaj: https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-16244165

8

Wspaniałe i zapomniane El Clasico:

23 listopada 1960 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Real Madryt 2:1 w rewanżowym meczu 1/8 Pucharu Europy. ,,Królewscy’’ po 5 zwycięstwach z rzędu w Pucharze Europy byli zdecydowanym faworytem w meczu 1/8 finału szóstej edycji Pucharu Mistrzów Klubowych. Barça wywiozła jednak w pierwszym meczu z Madrytu sensacyjny remis 2:2. Oba gole strzelił Luis Suarez, w tym wyrównującego z rzutu karnego w 88 minucie. W rewanżu dzięki fantastycznej postawie Kubali i golom Vergesa a zwłaszcza Evaristo ,,szczupakiem” na 9 minut przed końcem, Katalończycy odnieśli skromne zwycięstwo 2:1, choć trzeba zaznaczyć że sędzia nie uznał Realowi 3 goli w kontrowersyjnych sytuacjach. Poniekąd była to słodka zemsta na reżimie dyktatora Franco, za bezkarną kradzież Blaugranie genialnego Di Stefano, jak również za stronnicze sędziowanie z 15 kwietnia 1916 r. Koniec końców, pozostał jednak wielki niedosyt, ponieważ Barça przegrała finał tamtej edycji Pucharu Mistrzów z Benficą 2:3.



@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

11

,,Derbi de la Xavalla”:

Dokładnie 101 lat temu Barça starła się z Espanyolem w ramach mistrzostw Katalonii. Mecz przeszedł do historii jako ,,Derby Xavalli”. Na ,,Camp de Les Corts” zacięta akcja biało-niebieskiego Caicedo (nie mającego nic wspólnego z obecnym piłkarzem) z Josepem Samitierem zakończyła się agresją Blaugrany, wyrzuceniem obu, burzliwą walką na trybunach, kopnięciami w nogi i przepychankami między zawodnikami... Gra została wznowiona, ale kiedy sędzia Pelayo Serrano podszedł do linii końcowej, spadł na niego deszcz monet i kilka kamieni. Następnie pod koniec pierwszej połowy ponownie oblali go wodą i ostatecznie mecz został zawieszony przy wyniku 0:0. Informację o tym podano do wiadomości publicznej za pośrednictwem tablicy, że obok linii bocznej przeszło dwóch pracowników klubu: „Uwaga. Sędzia zawiesza mecz”. Derby powtórzono, ale dwa miesiące później i za zamkniętymi drzwiami, więc doszło do niezwykłej sytuacji w historii pojedynków Barcelony. Powtórzony mecz zakończył się zwycięstwem Espanyolu 1:0. Koniec końców to jednak Duma Katalonii triumfowała w „Campionat de Catalunya” wyprzedzając o 2 punkty… RCD Espanyol!

@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360

12

Nie tylko dla prawdziwych cules:

23 listopada 1901 r. FC Barcelona rozegrała pierwszy mecz na nowo dzierżawionym boisku przy ulicy Horta, zwanym ,,CAMP DE LA CARRETERA D'HORTA”, który był zlokalizowany na pograniczu dwóch dzielnic: Sagrera i Guinardó. Wstęp na mecze na tym obiekcie był darmowy, co spowodowało że w dniu inauguracji nowego boiska pojawił się prawdziwy tłum, mimo że klub miał wówczas tylko 104 socios. Jednak ponad 4 tys. osób pojawiło się na tym pierwszym meczu Blaugrany, mierzącym się z zespołem złożonym z marynarzy brytyjskiego statku ,,Calliope”, który zacumował w miejskim porcie. Człowiekiem odpowiedzialnym za skontaktowaniem się z rywalami barcelonistów był Arthur Witty, syn angielskiego konsula a poza tym piłkarz klubu. Barça wzmocniona kilkoma piłkarzami CD Hispania, pokonała marynarzy 4:0 a Joan Gamper ustrzelił hattricka, zdradzając instynkt goleadora, który zawsze cechował go jako piłkarza FC Barcelony. Boisko przy ulicy Horta było tymczasowym stadionem dla klubu, który w 1905 r. został zobligowany do opuszczenia go, po tym jak właściciele działki postanowili zbudować tutaj domy mieszkalne. Jednak miejsce to przeszło do historii jako teren, na którym Barça zdobyła pierwsze w historii klubu tytuły: Puchar Macaya w 1902 r. pokonując FC Catale 15:0(!) a także Puchar Barcelony w 1903 r., oba poprzedzające rozgrywki o Mistrzostwo Katalonii. Również na tym obiekcie piłkarze wykorzystywali poddasze domu ,,Can Sabadell” jako szatnie. W tym nowym miejscu zawodnicy po raz pierwszy mogli skorzystać z pryszniców, co prawda mocno zaimprowizowanych- woda pochodziła z deszczu padającego przez przeciekający dach domu. Sufit poddasza pokryty był kłosami i pajęczyną. Miednica, dzban, blaszany wazon i lustro, które zapewnił John Parsons, były jedynymi przedmiotami w szatni do czasu aż inny piłkarz- Albeniz, przyniósł kilka wieszaków. Gamper również pomagał przy urządzeniu pomieszczenia a mianowicie kupił drewnianą skrzynkę zamykaną na kłódke, ażeby zostawiać w niej grzebienie i szczotki.

@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

10

Podwójny rekord ”La Pulgi”:

22 listopada 2014 r. FC Barcelona gromi na Camp Nou FC Seville 5:1 w 12-tej kolejce Primera Division. W tym meczu hattrickiem popisuje się Lionel Messi, dzięki czemu bije jednocześnie 2 rekordy klubowe a mianowicie rekord Paulino Alcantary(395 goli) oraz rekord Primera Division Telmo Zarry(251 goli). Trzeci strzelony gol był jednocześnie 396 golem Argentyńczyka dla Dumy Katalonii.



@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11

1

@AxelF Czy dziadek Araujo to nie wiem ale z pewnością Urugwajczyk!

1

@AxelF Akurat nie znam historii tej Karwiny. O tym towarzyskim meczu wyczytałem zaledwie tydzień temu z książki o historii "Niebieskich". Musiałbyś zapytać kogoś, kto pochodzi z tamtych stron

0

@Stinger_ Wówczas nie miałem a i teraz mam ograniczony do tekstu

0

@Stinger_ Niestety ale nie miałem dostępu do internetu. Nie każdy ma tak dobrze...
A co do roboty to akurat mogłem swobodnie dzwonić gdyż robiłem na dworze

1

Wczoraj rozpoczeły się mistrzostwa świata a dzisiaj Argentyna grała z Arabią Saudyjską i....? Oczywiście to wszystko działo się równiutkie 3 lata temu. Byłem wówczas w nowej pracy i nie mogłem oglądać starcia Albicelestes z Arabią Saudyjską. Co 10, 15 minut dzwoniłem na przemian a to do szwagra a to do kumpla żeby mieć na bieżąco wynik. Do przerwy Leo strzelił na 1:0 i wszystko było cacy. Jednak w drugiej połowie jak się dowiedziałem od szwagra i kumpla że Arabia strzeliła 2 gole to po prostu im nie dowierzałem i myślałem że robią mnie w ch**a! Jak przyjechałem na chate i zobaczyłem wynik w mediach to się prawie załamałem! Pomyślałem- Argentyno, na miłość Boską co ty mi robisz? Ale oni wiedzieli co muszą zrobić aby w końcu uradować serca kibiców Albicelestes...

9

Zapomniane mecze, zapomniane debiuty:

22 listopada 1903 r. FC Barcelona gromi Salut S.C. 10:0(!) w ramach Mistrzostw Katalonii. W meczu tym debiutują znakomici legendarni piłkarze- Roma Forns(późniejszy pierwszy w historii kataloński trener) oraz równie znakomity snajper- Carles Comamala(twórca pierwszego herbu FCB). Jednocześnie obaj strzelają gole w debiucie, Forns jednego a Comamala aż 4!

@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360

9

@FCBparasiempre
Panie i Panowie, szanowni cules, 148 lat temu urodził się Hans-Max Gamper Haessig, człowiek, który założył FC Barcelone. Szwajcar nie jest jedynie założycielem i wieloletnim prezydentem FC Barcelony. Mało kto zdaje sobie sprawę, że był także pierwszym kapitanem Barcy zdobywając rekordowe 120 goli(!) w 51 meczach. Bez cienia wątpliwości należy on do najważniejszych osób w całej historii klubu ze stolicy Katalonii, dlatego każdy szanujący się culé powinien znać tą postać. Przez wielu uważany za pioniera piłki nożnej urodził się w Winterthur w Szwajcarii. Po śmierci matki reszta rodziny przeprowadziła się do Zurychu. Szwajcar był niezwykle usportowionym dzieckiem, łączył miłość do futbolu z golfem, kolarstwem, lekkoatletyką, pływaniem, rugby oraz tenisem. W Zurychu założył Excelsior, nieco później grał dla FC Basel i FC Zürich. W wieku 18 lat opuścił Szwajcarię i zamieszkał w Lyonie, we Francji, gdzie grał w rugby dla drużyny Athletique Union. Rok później w drodze do Afryki odwiedził w Barcelonie swego wuja Emila Gaisserta. Miasto tak go zauroczyło, że postanowił zostać tutaj na stałe. Po jakimś czasie nauczył się płynnie mówić po katalońsku oraz zmienił imię na Joan. W stolicy Katalonii pracował kolejno w firmie kolejowej, jako redaktor kolumny sportowej w gazetach szwajcarskich oraz pomagał w publikacji hiszpańskiego magazynu „Los Deports”. Szwajcarowi brakowało zespołu piłkarskiego z prawdziwego zdarzenia, dlatego 22 października 1899 roku umieścił w gazecie „Los Deports” ogłoszenie o chęci stworzenia klubu piłkarskiego w Barcelonie. Piłka nożna nie była jeszcze tak popularnym sportem jak dziś, lecz 29 listopada 1899 roku w sali gimnastycznej Gimnasio Solé brytyjscy, katalońscy i szwajcarscy miłośnicy futbolu założyli Futbol Club Barcelona. Akt założycielski podpisali: Joan Gamper, Walter Wild, Lluís d’Ossó, Bartomeu Terrados, Otto Kunzle, Otto Maier, Enric Ducal, Pere Cabot, Carles Pujol, Josep Llobet, John Parsons i William Parsons. Pierwszym prezydentem klubu został Walter Wild, skarbnikiem mianowano Bartomeu Terradasa, a funkcję sekretarza powierzono Lluísowi d’Ossó. Wkrótce później stworzono herb oraz wybrano barwy FC Barcelony. Gamper nie chciał objąć urzędu prezydenta klubu, wolał skupiać się na jak najlepszej grze dla swojego zespołu. Założyciel FC Barcelony ma się czym pochwalić, bowiem zdobył aż 120 goli w 51 meczach! Po serii spotkań towarzyskich w 1901 roku katalońska drużyna wzięła udział w turnieju o puchar ufundowany przez Alfonso Macaya (pierwowzór Mistrzostwa Katalonii) zajmując w nim drugie miejsce. Kolejna edycja była prawdziwą demolką. Barça rozgromiła wszystkich rywali strzelając w ośmiu meczach 60 goli, tracąc zaledwie dwa. W 1905 roku FC Barcelona triumfowała w Pucharze Katalonii, wygrywając w finale z Espanyolem 3:2. Mimo tego klubowi groził upadek. Nie miał kto płacić składek, gdyż w 1908 roku było jedynie 38 socios (członków klubu).



Po rezygnacji ze stanowiska Vicença Reiga(rządził klubem przez 22 dni) urząd prezydenta Blaugrany obejmuje jej założyciel Joan Gamper. Najprawdopodobniej tego samego dnia podczas zebrania klubu niezręczną ciszę przerwał jeden z piłkarzy niejaki Wallace mówiąc: „Czy naprawdę nie ma nikogo odważnego na tyle, żeby spróbować uratować klub. Jeśli ktoś się znajdzie, może liczyć na pełne poparcie graczy”. Reakcja nowego sternika Dumy Katalonii była niemal natychmiastowa. „FC Barcelona nie może umrzeć i nie umrze! Jeżeli nikt mnie nie poprze, wezmę całą odpowiedzialność za klub na siebie. Mam pewność, że będę miał wsparcie tych ludzi, którzy byli ze mną, kiedy futbol uważano za głupotę i dziwactwo. Pragnę zapomnieć o błędach, przez które oddaliłem się od klubu i mam zamiar walczyć o odzyskanie świetności klubu. Jeśli ktoś się ze mną zgadza, niech mówi”. Słowa założyciela zachęciły wszystkich do działania. Zaczęto wierzyć w odbudowę zespołu. Wśród wielu inicjatyw Gampera było między innymi sprowadzenie byłych członków klubu, dzięki czemu liczba socios przekroczyła 200 osób. W sezonie 1908-09 Barça dyrygowana przez Szwajcara nie przegrywając żadnego spotkania zdobyła kolejne Mistrzostwo Katalonii. Kolejnym z wyzwań, z jakim się spotkał w czasie swojej pierwszej kadencji było znalezienie swojemu klubowi kawałka ziemi w celu zbudowania pierwszego własnościowego stadionu Camp del Carrer Indústria. Według historycznych anegdot właśnie na tym mającym jedynie drewniane ławki obiekcie powstało słynne określenie fanów Barcelony – culés, ponieważ z perspektywy ulicy widać było jeden „tyłek” (culo oznacza tyłek) obok drugiego i tak już zostało do dnia dzisiejszego. 14 października 1909 roku Gamper zakończył swoją kadencję, lecz zdecydował się pozostać w zarządzie. 17 listopada 1910 roku, podczas spotkania zarządu ponownie wybrali na prezydenta Joana Gampera. O ile w pierwszej kadencji Szwajcar zmagał się jedynie z problemami finansowymi tym razem musiał sprostać także niechęci ze strony Hiszpańskiej i Katalońskiej Federacji Piłkarskiej. Mimo tego Duma Katalonii wywalczyła Mistrzostwo Katalonii, sięgnęła po Puchar Hiszpanii, a liczba socios wzrosła do 367.



W sezonie 1911/12 FC Barcelona zdobyła wówczas (nieoficjalne) Mistrzostwo Hiszpanii oraz Puchar Pirenejów. Niestety przeciwko klubowi wystąpili piłkarze, domagając się zapłaty za ich grę. Ze względu na napiętą sytuację prezydent chciał podać się do dymisji, jednak ostatecznie pozostał na swoim stanowisku. Warto dodać, iż 14 sierpnia 1912 roku w klubie pojawił się jeden z najlepszych piłkarzy w historii Barcy Paulino Alcántara. Rok później nieporozumienia z Federacją Katalonii i Hiszpanii przybrały na sile wskutek czego FC Barcelona zostaje usunięta z obu organizacji. Pod koniec tego burzliwego sezonu (30 czerwca 1913 roku) zmęczony ciągłymi sporami Gamper składa rezygnację, lecz jego rozłąka ze stanowiskiem nie trwała długo. 17 czerwca roku 1917 ponownie zostaje wybrany na prezydenta, za cel stawiając sobie zrekonstruowanie klubu. Jedną z pierwszych decyzji było pozyskanie pierwszego profesjonalnego trenera Anglika Jacka Greenwell’a. W 1919 roku Gamper sprowadził kolejne dwie legendy Dumy Katalonii: Ricardo Zamorę i Josepa Samitiera. Jednak 19 czerwca tego samego roku, kolejne problemy nękające Blaugranę zmuszają Szwajcara do ustąpienia ze stanowiska. 17 lipca 1921 roku, założyciel klubu zostaje jego prezydentem po raz czwarty. Sezon 1921/22 na długo zapisał się w pamięci sympatyków Barcelony. Zespół wywalczył wówczas mistrzostwo Hiszpanii i Katalonii a 20 maja 1922 roku do użytku został oddany nowy, mogący pomieścić 25 000 osób, legendarny już dzisiaj stadion Les Corts. Pod koniec sezonu 1922/23 klub miał już ponad 10 000 socios, co w tamtych czasach było wynikiem godnym pozazdroszczenia. W końcu po 742 dniach prezydentury Joan Gamper odchodzi z zarządu, lecz nie na długo. 1 czerwca 1924 roku, tuż przed świętowaniem Srebrnej Rocznicy założenia FC Barcelony, po raz ostatni obejmuje stery Dumy Katalonii. 17 grudnia 1925 roku, na rozkaz dyktatora Hiszpanii Miguela Primo de Rivery, cały zarząd został odsunięty od klubu za propagowanie katalońskiego nacjonalizmu.

W odpowiedzi przed jednym ze spotkań kibice Blaugrany spalili hiszpańską flagę oraz zagłuszyli hymn Hiszpanii co zakończyło się zamknięciem Les Corts na pół roku. Oskarżony o dowodzenie całą akcją Joan Gamper raz na zawsze zakończył swoją długą przygodę z FC Barceloną i udał się do Szwajcarii. To był początek równi pochyłej dla założyciela Barcy. W obliczu problemów finansowych oraz rozłąki z ukochanym klubem Gamper popadł w głęboką depresję, która zakończyła się samobójstwem 30 lipca 1930 roku. Jak można się było spodziewać na jego pogrzeb przyszły tłumy fanów Blaugrany. Szwajcar został pochowany na cmentarzu Montjuic w Barcelonie. W celu uczczenia jego pamięci FC Barcelona zastrzegła kartę członkowską z numerem 1, kilkanaście lat później (w 1966 roku) ówczesny prezydent Enric Llaudet stworzył turniej na cześć założyciela i wieloletniego prezydenta klubu. Szwajcar był przykładem całkowitego poświęcenia się dla swojego „dziecka”. Na szczęście pamięć po nim nie zginęła. Joan Gamper jako jeden z najważniejszych osobistości w historii FC Barcelony powinien być doskonale znany nie tylko przez culés, ale także przez wszystkich sympatyków hiszpańskiego futbolu. Bez wątpienia bez jego zaangażowania dzisiejsza pozycja Blaugrany nie byłaby w ogóle możliwa. Zapamiętajcie historię człowieka, który stworzył i uczynił Dumę Katalonii znaną niemal na całym świecie.

5

Szanowni cules obchodzimy dziś rocznice urodzin wielkiego i wybitnego człowieka FC Barcelony:
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

11

3 dublety pod rząd:

21 listopada 1992 r. FC Barcelona rozgromiła na ,,Estadio La Romareda” Real Saragossa 1:6 w 11 kolejce Primera Division. Dublety strzeleckie zaliczyli wówczas: Koeman(21 i 25 minuta(rzut karny)), Begiristain(41 i 45+1 minuta) oraz Stoiczkow(51 i 67 minuta). Po tym wysokim zwycięstwie Duma Katalonii umocniła się na prowadzeniu w tabeli wyprzedzając o jeden punkt ,,Los Blancos”.

@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

15

Cóż to był za Klasyk!

Dokładnie 10 lat temu na Santiago Bernabeu Duma Katalonii zmiażdżyła "Los Blancos" 4:0 a Keylora Navasa pokonali Luis Suarez (dwukrotnie), Neymar i Andres Iniesta. Poprzedni sezon i minimalnie przegrane przez Real mistrzostwo Hiszpanii sprawiało, że gospodarze tego pojedynku mieli sporo do udowodnienia. O Królewskich było wówczas głośno, jednak nie ze względu na aspekty stricte sportowe. Mówiło się przede wszystkim o złej atmosferze w drużynie, możliwości zwolnienia Rafy Beniteza czy przestępczym epizodzie Karima Benzemy. Chwilowy kryzys, którego efektem były wysokie porażki z Athletikiem Bilbao czy Celtą Vigo, na dobre zażegnała Blaugrana. Katalończycy zwyciężyli bowiem cztery ligowe pojedynki z rzędu. Goście od początku byli zdecydowanie aktywniejsi w ofensywie. Obrona Realu skapitulowała już w 11. minucie, kiedy podanie Sergiego Roberto na gola zamienił Luis Suarez. Po kwadransie gry pomocy medycznej potrzebował Javier Mascherano. Jeszcze w pierwszej połowie Argentyńczyka zmienił Jeremy Mathieu. W 39. minucie Barcelona zadała kolejny cios. Przed polem karnym szarżował Andres Iniesta, który wypatrzył wychodzącego na czystą pozycję Neymara. Brazylijczyk, mimo ostrego kąta, popisał się doskonałą precyzją i zdołał pokonać Keylora Navasa. Katalończycy już w pierwszej połowie mogli rozstrzygnąć losy spotkania, jednak piłkę zmierzającą do siatki po uderzeniu Suareza z linii bramkowej wybił Marcelo. W drugiej odsłonie na boisku zobaczyliśmy inny Real – taki, który ze wszystkich sił walczył o dojście do sytuacji strzeleckich. Po tym, jak w boczną siatkę trafił Marcelo, umiejętności Claudio Bravo przetestował James Rodriguez. Po chwili – ku rozpaczy miejscowej publiczności – ich ulubieńcy mogli jedynie załamać ręce. Dwójkowa akcja Neymara z Iniestą zakończyła się golem tego ostatniego. Na końcowe pół godziny Luis Enrique postanowił wpuścić na murawę Lionela Messiego. Po przeciwnej stronie swoich kolegów do lepszej gry próbował zmotywować Cristiano Ronaldo, jednak i jego w doskonałej sytuacji zatrzymał Claudio Bravo. W 74. minucie Blaugrana upokorzyła swoich odwiecznych rywali a sytuację sam na sam z Navasem wygrał Luis Suarez. W końcówce meczu chilijski golkiper Barcy dwukrotnie interweniował po strzałach głową Karima Benzemy. ,,Los Blancos” nie potrafili pogodzić się z porażką, czego efektem była czerwona kartka dla Isco. Hiszpan z premedytacją kopnął Neymara, za co musiał opuścić boisko. Po raz ostatni tak wysokie zwycięstwo Dumy Katalonii miało miejsce w listopadzie 2010 roku na Camp Nou (5:0). W tabeli zawodnicy Luisa Enrique zachowali sześć oczek przewagi nad Królewskimi.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

12

Co za dużo to niezdrowo:

20 listopada 1988 r. w Buenos Aires rozegrano mecz o mistrzostwo Argentyny pomiędzy Argentinos Juniors a Racingiem Club de Avellaneda, który zakończył się remisem 2:2. Zgodnie z regulaminem o zwycięstwie miały decydować rzuty karne. Publiczność wstała z miejsc i obgryzając paznokcie obserwowała ,,jedenastki”. Pierwszy gol padł dla Racingu, za chwile bramką odpowiedzieli Argentinos Juniors. Wrzawie po jednej stronie stadionu odpowiedział ryk radości po drugiej. Burzą oklasków nagrodzono interwencje bramkarza Racingu, który wyciągnął się jak struna i skierował piłke na aut. Aplauz towarzyszył też jego rywalowi z Argentinos, który nie dał się wywieźć w pole i spokojnie poczekał na środku bramki aż piłka sama wpadnie mu w ręce. Kiedy jednak gola strzelił dziesiąty zawodnik, na trybunach tylko gdzieniegdzie rozległy się słabe oklaski. Po dwudziestej bramce niektórzy zaczeli opuszczać trybuny. Przy trzydziestym karniaku kibice zaczeli ziewać. Bramkarze się zmieniali, piłki niezmiennie wpadały do siatki a na tablicy wciąż widniał remis. Mecz zakończył się po 40 wykonanych rzutach karnych(!), co jest rekordem świata. Na stadionie nie było już jednak nikogo, kto mógłby świętować ten sukces. Ostatecznie te ,,kosmiczne” rzuty karne wygrał Argentinos Juniors w stosunku 20 do 19!

@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?