12

Dramatyczne przeżycia ze szczęśliwym zakończeniem:

2 marca 1981 r. Enrique Castro Gonzalez(napastnik Barçy zwany Quini) został porwany przez trzech zamaskowanych mężczyzn. Po meczu z Alicante, w którym Quini strzelił 2 gole, został on uprowadzony przez trzech sprawców. W czasie gdy jego los był nieznany, Blaugrana zdobyła tylko jeden punkt i przegrała 3 mecze, tracąc szanse na mistrzostwo La Liga. Po 23 dniach Quini został uwolniony a FC Barcelona zajęła dopiero 5 miejsce w La Liga. Czyja to była sprawka i w jakim celu to chyba nie trudno się domyśleć? Jednak ,,białasom” i tak nie udało się zdobyć mistrzostwa. Tym razem ,,oliwa okazała się sprawiedliwa”…

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Lionel_Messi10
@misterio
@Marusek
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
@Safrani

12

Grande Espectacolo El Clasico:

2 marca 1952 r. FC Barcelona pokonała na ,,Camp de Les Corts” Real Madryt 4:2 w ramach 25 kolejki Primera Division. Hattrickiem w tym meczu popisał się genialny Cesar Rodriguez, natomiast pierwszego gola dla Barçy strzelił napastnik Jordi Vila Soler. Po tym zwycięstwie Duma Katalonii nie oddała już prowadzenia do końca rozgrywek i ostatecznie po raz 5 w historii sięgnęła po mistrzostwo Hiszpanii!

@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360

13

Szanowni rodacy, pamiętajmy!

Panie i Panowie, kochani sympatycy futbolu, 105 lat temu urodził się Kazimierz Górski! Wszyscy doskonale go znamy, więc pochylmy się w zadumie ku czci i pamięci wielce zasłużonego Polaka…

@Adran360
@Bernard777
@Gary
@FcPortoFan1999
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
@Safrani

10

Dlaczego w hiszpańskim futbolu używano białych kartek i czy mogą jeszcze wrócić?

Dziś stanowią integralną część piłki nożnej i postrzegamy je jako kolejny element zasad i gry. Jednak był czas, kiedy ich nie było. Mówimy oczywiście o kartkach, które zaczęto pokazywać na Mistrzostwach Świata w 1970 roku. Potrzeba stworzenia wizualnego sygnału, który wyraźnie wskazywałby, że zawodnik otrzymał żółtą kartkę od sędziego, pojawiła się po wyjątkowo zaciętym meczu pomiędzy Chile a Włochami podczas Mistrzostw Świata w 1962 roku. W tym spotkaniu sędzia Ken Aston nie zdołał uspokoić nastrojów obu drużyn, przez co mecz wymknął się spod kontroli. Musiał wyrzucić z boiska dwóch włoskich zawodników i wrócił do domu skrajnie sfrustrowany. W tamtych czasach sędzia ustnie ostrzegał zawodnika, aby zaprzestał protestów lub agresywnej gry. Jeśli ten sam zawodnik nie dawał za wygraną, był usuwany z boiska, ale wszystko odbywało się ustnie. Wywoływało to spore zamieszanie, ponieważ zawodnicy czasami nie zdawali sobie sprawy, że zostali ukarani za pierwszym razem. Co więcej, opinia publiczna nie miała możliwości dowiedzenia się o tych ostrzeżeniach udzielonych konkretnemu zawodnikowi. Problemy trwały nadal podczas Mistrzostw Świata w 1966 roku, kiedy to w meczu Anglia - Argentyna niemiecki sędzia Rudolf Kreitlein wyrzucił z boiska Argentyńczyka Antonio Rattína, który nie zdawał sobie sprawy z wcześniejszego ostrzeżenia z powodu bariery językowej. Podobnie, w tym samym meczu bracia Jack i Bobby Charltonowie zostali ustnie ukarani, nie zdając sobie z tego sprawy. Pilnie potrzebne było znalezienie metody, która jasno wskazywałaby, kiedy zawodnik otrzymuje żółtą kartkę. W ten sposób Ken Aston, który już w 1966 roku przeszedł na emeryturę, ale wciąż zasiadał w komisji sędziowskiej, wpadł na pomysł, aby żółtą flagą oznaczyć jako ostrzeżenie a czerwoną jako wyrzucenie z boiska po zatrzymaniu samochodu na światłach na Kensington High Street w Londynie. Ale jak to wdrożyć w meczu piłkarskim? To jego żona, Hilda, wycięła dla niego dwie kartki i zasugerowała, aby sędziowie nosili je w kieszeniach podczas meczów.

Po raz pierwszy żółte i czerwone kartki pokazano na Mistrzostwach Świata w 1970 roku. Pierwszym piłkarzem, który otrzymał żółtą kartkę na Mistrzostwach Świata, był radziecki piłkarz Kakhi Asatiani a Chilijczyk Carlos Caszely (grający wówczas w Levante) dostał czerwoną kartkę i został w związku z tym wyrzucony z boiska. Po zakończeniu Mistrzostw Świata w Meksyku w 1970 roku, w głównych ligach wprowadzono kartki. Początkowo jednak liga hiszpańska używała kartek białych i czerwonych. Powodem tego, choć nie ma oficjalnego wyjaśnienia, jest po prostu fakt, że w tamtym czasie telewizory były przeważnie czarno-białe, co ułatwiało rozróżnianie tych dwóch rodzajów kartek. Wprowadzono je dopiero w styczniu 1971 roku. Co ciekawe, pierwszym zawodnikiem, który otrzymał białą kartkę za wielokrotne protesty do sędziego, był legendarny napastnik „Quini” w meczu Espanyolu ze Sportingiem Gijón. Białe kartki były częścią La Ligi przez pięć lat, aż zostały zastąpione żółtymi i czerwonymi kartkami, do których wszyscy zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Jednak od czasu do czasu pojawiały się głosy o możliwym powrocie tych kolorowych kartek. Dla przykładu, Platini opowiadał się za stworzeniem kartki, która umożliwiałaby wykluczenie piłkarza na 10 minut w celu uspokojenia nastrojów, bez jednoznacznego określenia decyzji. Kartka ta byłaby biała.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
@Safrani

10

Pasjonata morderstw:

Każdy potrzebuje czasami jakiejś odskoczni od codziennych obowiązków. Szef męczy nas zbliżającymi się ,,deadlinami” a w domu żona ciągle ogląda seriale i nie ma dla niej znaczenia, że chcesz zobaczyć mecz o półfinał mistrzostw Europy, między Polską a Portugalią. Wtedy najlepiej zająć się swoją pasją. Tylko co, jeśli są nią morderstwa? ,,Byłam już w tylu miejscach zbrodni z Martinem, że mam wrażenie, iż któregoś dnia sama zostanę zamordowana w jednym z nich”– mówi Geraldine O’neill, żona selekcjonera reprezentacji Irlandii. Martin O’Neill szerokiej publiczności jest głównie znany z boiska, jeszcze z czasów kiedy grał m.in. w Manchesterze City lub w Nottingham Forrest, gdzie spędził aż 10 lat. Młodsze pokolenia kojarzyć go mogą z ławki trenerskiej takich klubów jak: Celtic, Aston Villa czy Sunderland. Wśród najbliższych jednak – jest uznawany za dziwaka. Wszystko za sprawą specyficznej pasji. O’Neilla kręcą morderstwa, zwłaszcza te brutalne i zagadkowe. Młody Martin, nie będąc pewnym swojej piłkarskiej kariery, trenował i jednocześnie studiował prawo na Uniwersytecie Królewskim w Belfaście. Prawnikiem jednak nie został, przerywając studia po podpisaniu w 1971 roku kontraktu z Nottingham Forest. Odskocznią od boiskowych obowiązków stały się dla niego… morderstwa i zbrodnie. Jego koledzy opowiadają, że O’Neill potrafił wyciągać z policji w Nottingham dokumentację dotyczącą „Rozpruwacza z Yorkshire”, skazanego za zabójstwo 13 kobiet, czy też innych przestępców. Piłkarz z zapałem i ogromną pasją studiował każdy opis, zdjęcia i zeznania. To jednak nie wszystko – O’Neill w wolnych chwilach jeździł oglądać miejsca zbrodni i przyglądał się, jako widz, procesom sądowym. Fascynowała go osobowość zbrodniarzy oraz to, co ich skłaniało do popełniania zakazanego czynu.

Jego zainteresowanie zabójstwami rozpoczęło się jeszcze na kilka lat przed dołączeniem do drużyny Nottingham Forest. Irlandczyka z północy zafascynowała w 1962 roku sprawa Jamesa Hanratty’ego – zabójcy i gwałciciela. Był on jedną z ostatnich osób w Wielkiej Brytanii, która została skazana na śmierć i powieszona. Mimo wyroku skazującego najbliżsi długo wierzyli w jego niewinność. Po prawie 40 latach, w 2001 roku, zwłoki Hanratty’ego zostały ekshumowane i dzięki rozwiniętym metodom badań w medycynie sądowej, porównano DNA Jamesa, z tym znalezionym na miejscu zbrodni. Wyniki badań DNA potwierdziły winę. W niewinność z kolei wierzył wówczas obecny selekcjoner reprezentacji Irlandii. Był tak zaangażowany w sprawę, że postanowił spotkać się z sędzią, który wydał wyrok śmierci na Jamesa. Martin O’Neill jeździ w czasie wakacji do miejsc, w których popełniono zbrodnie. Odwiedził Lower Belgrave Street w Londynie, aby odtworzyć w swojej wyobraźni morderstwo niani, którego dokonał Lord Lucan. Pojechał do Dallas, do mieszkania Lee Harveya Oswalda, który jest uważany za zabójcę prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy’ego (istnieją liczne teorie spiskowe, według których snajperem był ktoś inny). Swoją pasję Martin dzieli z żoną, która razem z mężem jeździ oglądać i analizować miejsca, w których doszło do strasznych czynów. W klubie Wycombe Wanderers, którego trenerem w latach 1990-1995 był Martin O’Neill, żartowano, że Irlandczyk przyjął tę pracę ze względu na sąsiedztwo klubu z miejscem zbrodni Jamesa Hanratty’ego. Jednak jego pasja jest bardzo przydatna w obecnej pracy. Swoje obserwacje rozpraw sądowych, analizę mimiki i gestów przestępców, selekcjoner wykorzystuje w pracy z piłkarzami.

O’Neill skupia się na osobowościach zawodników, wyciąga wnioski i stara się pomóc im rozwinąć umiejętności. Jako trener, łączy swoją pasję z „wychowaniem” piłkarzy jeszcze w inny sposób. W 1981 roku Martin uważnie śledził rozprawę Petera Sutcliffe’a, czyli „Rozpruwacza z Yorkshire”. Ta sprawa na tyle go pasjonowała, że postanowił zabrać do jego domu piłkarzy, prowadzonego przez siebie Leicester. Wycieczkę do tego miejsca powtórzył, kolejnym razem zabierając na wyjazd swoją… ciężarną żonę. Pasja do morderstw nie jest jedyną specyficzną cechą Martina O’Neilla. Ostatnio selekcjoner zasłynął dzięki swojemu ekscentrycznemu poczuciu humoru (choć są tacy, którzy nazwaliby je szowinistycznym). W związku z trwającymi mistrzostwami Europy, O’Neill został zapytany o kwestię obecności żon, narzeczonych i dziewczyn piłkarzy w hotelu reprezentacji Irlandii. ,,Cóż, to zależy od tego, jak dobrze one wyglądają. Jeśli są naprawdę atrakcyjne, to będą bardzo mile widziane. Co do brzydkich, obawiam się, że nie” – zażartował selekcjoner reprezentacji Irlandii.

@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360

1

@Safrani No to od razu mów że to film historyczny o pierdolonych stalinowcach z 1939 roku. Widze że to bardzo wartościowy film...

1

@Safrani Zaraz zobacze na internecie o co chodzi bo jakoś mi nie wyjasniłeś konkretnie!

2

@Safrani Ale o jaki pojedynek chodzi w tym filmie, bokserski?

10

Wybitne postacie futbolu:

1 marca 1921 r. trzecim z kolei prezydentem FIFA został wybrany Jules Rimet, francuski działacz sportowy. Piastował ten urząd najdłużej w historii bo aż przez 33 lata! Rimet nazywany jest ojcem piłkarskich mistrzostw świata, ponieważ to on w 1928 r. wpadł na pomysł rozgrywania cyklicznych turniei, którymi pasjonują się miliony ludzi na całym świecie. Statuetka, którą zdobywali mistrzowie świata nazywana była jego nazwiskiem.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974

0

@APTAPT Okazuje się że ani Pablo anie Paco. On się nazywa Francisco Alcacer Garcia.

9

Goleada na Camp Nou:

1 marca 2017 r. FC Barcelona rozgromiła 6:1(3:1) Sporting Gijon w meczu 25. kolejki La Liga. Dzięki zwycięstwu, piłkarze Luisa Enrique awansowali na pierwsze miejsce w tabeli. Od początku dominowali piłkarze Blaugrany. Długo utrzymywali się przy piłce i spokojnie rozgrywali kolejne akcje. Przyniosło to efekt już w dziewiątej minucie. Javier Mascherano posłał długie podanie za plecy obrońców gości a Leo Messi efektowną "główką" przelobował bramkarza Sportingu Gijon. Prowadzenie nic nie zmieniło w grze gospodarzy. Nadal to oni mieli inicjatywę i po kolejnych dwóch minutach prowadzili 2:0. Z ostrego kąta strzelał Denis Suarez a próbujący interweniować Juan Rodriguez wpakował piłkę do własnej bramki. Niespodziewanie w 21. minucie goście strzelili kontaktowego gola. Po dobrym prostopadłym podaniu jeden z zawodników Sportingu Gijon w sytuacji sam na sam trafił w słupek a do odbitej piłki najszybciej dopadł Carlos Castro i zdobył bramkę. Barça pozbawiła gości nadziei na remis dość szybko, bo już w sześć minut później, gdy fantastycznym wolejem popisał się Luis Suarez. Po zmianie stron nadal atakowała, ale już z mniejszą intensywnością. Gole jednak nadal strzelała. Najpierw bramkę zdobył Pablo Alcacer a w 66. minucie efektownym kopnięciem z rzutu wolnego popisał się Neymar. Wynik ustalił w 87. minucie potężnym uderzeniem Ivan Rakitič.

@Safrani
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

0

@Starrk Miał, napisałem poniżej.

1

@Fantastyczny Chłopiec No dla mnie osobiście najlepszymi ex aequo byli Manoel Francisco dos Santos, Pele, Maradona i Messi. Widziałeś na urywkach tego pierwszego jak grał? A przypominam że urodził się jako kaleka i grał jako kaleka...

1

@Fabik87 No właśnie! Ale jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi, co sie ma! Poza tym u "nas" zawsze był jakiś problem z Brazylijczykami a do tego taki Ronaldinho trafia się raz na sto lat albo i dłużej...

18

Po prostu magik:

1 marca 2008 r. Ronaldo de Asis Moreira(nazywany Ronaldinho) strzelił ostatniego gola w barwach FC Barcelony w przegranym meczu z Atletico Madryt 4:2 w 26 kolejce Primera Division. Ronaldinho godnie pożegnał się z Blaugraną strzelając prześlicznego gola przewrotką na Vicente Calderon.



@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974

12

Ku czci wybitnej legendy FC Barcelony:

1 marca 1995 r. zmarł Cesar Rodriguez, wspaniały, legendarny snajper FC Barcelony. Do 2012 r. był rekordzistą klubu z wynikiem 232 goli w oficjalnych spotkaniach(ogółem 294 gole) a rekord ten pobił nie kto inny jak sam Lionel Messi. Tuż po jego śmierci burmistrz Barcelony Pascual Margall wspominał iż ,,czuł wspaniałą sympatie do Cesara i do teraz ma w mieszkaniu zdjęcia piłkarza z czasów gry dla Dumy Katalonii''. Cóż, pozostaje tylko żałować, że nie mieliśmy okazji podziwiać jego wyczynów na żywo.

Cześć i chwała jego pamięci!

@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360

1

@Safrani Nigdy nic nie wiadomo ale ja chciałbym pociagnąć za sobą Legie! Zresztą jaki Widzewiak by nie chciał żeby Legia spadła?

11

Golleada w Copa del Rey:

1 marca 1925 r. FC Barcelona rozgromiła Valencie CF 7:3(!) w ramach(grupowej wówczas) konfrontacji o Pucharu Króla. 4 gole dla Barçy w tamtym meczu strzelił wybitny, legendarny napastnik Josep Samitier. Barça w tamtej edycji Pucharu Hiszpanii szła niczym burza, ale o tym napisze przy innej okazji.

@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
@Safrani

14

Jeden z najlepszych dryblerów lat 90-tych:

Kiedy hiszpański kibic piłki nożnej nieco starszego pokolenia zostaje zapytany o nazwisko jednego z najlepszych dryblerów z dzieciństwa, jedno nazwisko natychmiast przychodzi na myśl: Onésimo Sánchez, „hiszpański Garrincha”. Co prawda, z jakiegoś powodu ten utalentowany i szybki skrzydłowy nie zrobił kariery w największych klubach Hiszpanii ani Europy, ale bez wątpienia był jednym z najlepszych w swojej epoce. Urodzony w Valladolid w 1968 roku, Onésimo szybko wyróżnił się w młodzieżowych szeregach swojego rodzinnego klubu. W wieku zaledwie 18 lat zadebiutował w La Liga w barwach „Puceli”, gdzie spędził dwa sezony. W wieku 20 lat został wypożyczony do Cádiz CF, również grającego w La Liga. Tam zwrócił na siebie uwagę samego Johana Cruyffa, który sprowadził go do FC Barcelony. W katalońskim klubie grał na zmianę w rezerwach i pierwszym składzie. To naprawdę niezwykłe osiągnięcie. Jego czas w Barcelonie był spektakularny, jak sam wspomina w wywiadach. Zagrał w Superpucharze Europy przeciwko Milanowi Sacchiego, pojawiając się na boisku przez kilka minut i bez strachu stawiając czoła niejakiemu Paolo Maldiniemu, który padł ofiarą sztuczek tego młodego i utalentowanego prawego skrzydłowego. Jednak pod koniec sezonu wrócił do Valladolid, gdzie rozegrał trzy bardzo udane sezony. W sezonie 1993/94 podpisał kontrakt z Rayo Vallecano. W Vallecas ponownie cieszyli się obecnością zawodnika, który potrzebował piłki w trudnych momentach, który potrafił odwrócić losy meczu. Zawsze był niesamowitym rozgrywającym i katalizatorem, gdy jego drużyna musiała odrobić straty. W koszulce Rayo doświadczył spadku i natychmiastowego awansu, zostawiając drużynę dokładnie tam, gdzie ją zastał. To właśnie wtedy, w 1996 roku, dostał szansę podpisania kontraktu z drużyną z europejskimi aspiracjami, Sevillą FC. Nic nie mogło być dalsze od prawdy. Klub z „Nervión” miał fatalny sezon, który zakończył się spadkiem do Second Division a Onésimo miał bardzo mało czasu na grę. Po raz kolejny Rayo Vallecano, Burgos i Palencia były ostatnimi drużynami, które miały okazję grać z tym wyjątkowym zawodnikiem, którego na zawsze zapamiętają wszyscy kibice, którzy mieli go w swoich drużynach, jak i ci, którzy cierpieli z jego powodu. Jeden z najlepszych dryblerów, z tym stylem w stylu Maradony, który zawsze nas oczarowywał i sprawiał, że podskakiwaliśmy z miejsc.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974

12

Legendy portugalskiego futbolu:

28 lutego 1966 r. urodził się Paulo Futre. Gdy na początku lat 80-tych Paulo Futre pojawił się jako nastolatek na europejskich boiskach, porównywano go do Diego Maradony. Bajecznie wyszkolony technicznie, bardzo szybki i obdarzony cudownym dryblingiem lewonożny skrzydłowy miał stać się największym od czasów Eusebio piłkarzem Portugalii. Tak się nie stało i wychowanek Sportingu nie zrobił kariery na miarę swojego talentu, choć w 1987 przegrał w plebiscycie o Złotą Piłkę FF tylko z Ruudem Gullitem. Został jednak jedną z legend Atletico Madryt(173 występy i 38 goli). Co ciekawe, Paulo Futre zakładał koszulki wszystkich trzech największych klubów w Portugalii: Sportingu (21 gier i trzy gole), FC Porto (81 meczów i 25 bramek) oraz Benfiki (11 spotkań i trzy trafienia). Urodzony w Montijo zawodnik z powodzeniem grał też w reprezentacji kraju (41 meczów i 6 goli), z którą pojechał na mundial w 1986 roku.

@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360

0

No to popatrzmy jak poradzi sobie nasza Barcunia pod wodzą Flicka a zwłaszcza nasz blok defensywny na tle "Żóltej łodzi podwodnej"? Przypomne tylko że ostatnio a chodzi mi o mecz z Gironą defensywa wyglądała.... no lepiej przemilcze...

0

@Ogorinho1974 A to rozumiem :)

0

@Laminedependencia No ale zaraz, chodzi ci o gre w juniorach może?

0

@Laminedependencia Niby kiedy i z kim?

0

@Herato Icardi grał w FC Barcelonie?

2

@Ogorinho1974 Wiesz co? Ta zima dała mi się mocno we znaki w robocie ale teraz mam juz więcej czasu i w końcu zabiore się za te daty zgonów. I co ty wtedy biedaku poczniesz?

12

Piłkarze zatarci w historii:

28 lutego 1898 r. urodził się Zeki Riza Sporel, turecki piłkarz grający na pozycji napastnika, urodzony w Imperium Osmańskim. Uważany za najlepszego ofensywnego piłkarza w historii tureckiej piłki, jak i reprezentacji. „Mistrz”, jak go nazywano, całą swoją piłkarską karierę spędził w Fenerbahce (1915-1934). Na kartach historii zapisał się dzięki swojemu strzeleckiemu dorobkowi. Dla „Żółtych Kanarków” w 352 spotkaniach zdobył 470 goli! Czterokrotnie zdobywał mistrzostwo Stambułu (1921, 1923, 1930, 1933). Liga ruszyła tam bowiem dopiero w 1959 roku. Do swojego dorobku dołożył dwukrotnie wygraną w „Lidze Cuma”(1921, 1923), „Puchar Instanbul Sidi”(1930) a także Puchar Generała Harringtona(1923). Sporel był piłkarzem, który zdobył dwa pierwsze historyczne gole dla nowo powstałej reprezentacji Turcji w spotkaniu z Rumunią. Największym atutem piłkarza była gra lewą nogą. Bardzo rzadko używał prawej a już prawie nigdy nie widziano, aby grał głową. Jego osobistym rekordem jest mecz z 13-tego lutego 1931 roku, kiedy to w czasie jednego meczu strzelił 8 goli(!) a Fenerbahce wygrało 16:0!

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974

11

Wybitne legendy futbolu:

28 lutego 1942 r. urodził się Josef Dieter Maier. Monachijski rekordzista jest optymistą. Preferuje radosny i wesoły tryb życia, nie zapominając o humorze. Jednak kiedy coś pójdzie nie po jego myśli, stara się szybko o tym zapomnieć. Dzięki temu w 1979 roku szybko pogodził się z myślą o zakończeniu kariery piłkarskiej. 35-letniemu bramkarzowi dalsze plany pokrzyżował poważny wypadek samochodowy, jednak do tego momentu Maier w swoim dorobku miał prawie wszystkie możliwe do zdobycia tytuły. 4-krotnie wzniósł w górę mistrzowską szalę (1969, 1972-74) oraz Puchar Niemiec (1966, 1967, 1969, 1971). Wygrał również Puchar Mistrzów (1974-76), Puchar Zdobywców Pucharów (1967), Puchar Interkontynentalny w 1976 roku a z reprezentacją triumfował w Mistrzostwach Europy (1972) i Świata (1974). "Kot z Anzing" bronił dostępu do monachijskiej bramki od 1958 roku. Wystąpił w 473 spotkaniach ligowych, z czego w 422 grał bez przerwy, co oczywiście stanowi do dziś niepokonany rekord. Osiągnięcia Maiera były często doceniane. 3 razy wybrano go piłkarzem roku w swoim ojczystym kraju (1975, 1977, 1978). W 1978 roku otrzymał nawet Narodowy Krzyż Zasłużonych i kolejne wyróżnienie: "Bramkarz Roku w Niemczech". Maier nie miał żadnych powodów do zmiany klubu. Właściwie nigdy o niej nie myślał. Grał przecież w najlepszej drużynie Bayernu, jaka kiedykolwiek istniała. Mimo zakończenia swojej kariery, dziś również pracuje w Monachium. Trenuje i przekazuje swoje doświadczenie aktualnym bramkarzom. To właśnie w dużym stopniu jemu, swój sukces zawdzięcza Oliver Kahn.

@Safrani
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

12

Wybitne legendy futbolu:

28 lutego 1942 r. urodził się Włoch Dino Zoff. Zaliczany był do grona najlepszych bramkarzy świata i był autorem wielu sportowych rekordów. To zdumiewające jak długo przedtem tułał się po słabych klubach w niższych włoskich ligach. W kwietniu 1968 zadebiutował w kadrze Włoch na Mistrzostwach Europy w ćwierćfinałowym meczu z Bułgarią i bronił już do finałowego spotkania z Jugosławią wygranego przez Italię 2:0. Włosi zostali Mistrzami Europy a Zoff zdawało się na długie miesiące zdobył miejsce w bramce Azzurich. Niestety po mistrzostwach ani Napoli ani Zoff nie reprezentowali już tak rewelacyjnej formy i Dino stracił miejsce w pierwszej jedenastce. Pojechał na mistrzostwa świata w Meksyku(1970) ale wszystkie mecze przesiedział na ławie rezerwowych. Między słupkami zastąpił go Albertosi. I nawet tytuł wicemistrza świata nie osłodził mu goryczy osobistej porażki. Wieloletnia dominacja Dino Zoffa rozpoczęła się 2 lata później gdy przeszedł do Juventusu Turyn. Stolicą światowego futbolu był wtedy Milan ale w Turynie zaczęto właśnie budować drużynę, która z trenerem Giovannim Trapattonim miała zdominować włoską i europejska piłkę w latach 70-tych i 80-tych. Po nieudanych dla Włochów mistrzostwach Europy w 1972 reprezentacja pożegnała się też z Enrico Albertosim, którego miejsce na następne 11 lat zajął Dino Zoff. Przez następne lata włoska prasa nie szczędziła mu komplementów. Pisano wówczas że reprezentacyjna bramka jest jak ściana. Przez 2 lata a dokładnie przez 12 spotkań reprezentacyjnych(trwających 1142 minuty) Zoff nie wpuścił ani jednego gola!(do dziś tego rekordu nie pobił nikt). Bezbramkowa passa, która rozpoczęła się 20 września 1972 roku skończyła się 15 czerwca 1974r. podczas mistrzostw świata w RFN. W pierwszym meczu faworyzowani Włosi zmierzyli się z zespołem Haiti i po pierwszej połowie sensacyjnie remisowali z drużyną, której nikt nie dawał żadnych szans. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy haitański napastnik przedryblował włoskich obrońców, okiwał Zoffa i strzelił do pustej bramki. Sensacja wisiała w powietrzu ale Włosi potrafili się podnieść i wygrali w końcu 3:1. Osiem dni później drużynę Włoch odprawili z Mundialu dwaj Polacy- Andrzej Szarmach i Kazimierz Deyna. Dino nie mógł zaliczyć tego występu do udanych. Cztery lata później podczas mistrzostw w Argentynie było już znacznie lepiej. Włosi zdobyli dosyć dobre miejsce ale kibice byli nieusatysfakcjonowani. Domagali się zmiany w reprezentacyjnej bramce winiąc Zoffa za utratę kilku goli. Istniała poważna obawa że są to jego ostatnie mistrzostwa. Enzo Bearzot-ówczesny trener reprezentacji-jednak się nie ugiął i uważał że Dino jest fundamentem drużyny. Ten kredyt zaufania zaprocentował w 1982 roku podczas mistrzostw świata w Hiszpanii. Przed rozpoczęciem rozgrywek wiadomo było że jest to ostatni turniej 40-letniego weterana, który wciąż marzył o mistrzowskim tytule. Włosi zaczęli turniej bardzo słabo remisując kolejno z Polską, Peru i Kamerunem. Lecz potem byli już nie do zatrzymania wygrywając kolejno z Argentyną, Brazylią i Polską. W finale na Santiago Bernabeu bez problemu pokonali RFN 3:1 zdobywając po 44-letniej przerwie kolejny tytuł mistrzowski. Dino Zoff, któremu amerykański ,,Newseek’’ poświęcił wtedy swoją okładkę wpisał się do kronik mistrzostw jako najstarszy zawodnik finału. Gdy wygrywał z zachodnimi Niemcami miał wówczas 40 lat, 5 miesięcy i 13 dni. Mistrzowski tytuł miał być ukoronowaniem jego kariery i początkiem pożegnania z futbolem(ostatecznie reprezentacyjną karierę zakończył spotkaniem ze Szwecją w Göteborgu wygranym 2:0).

Z klubem chciał się pożegnać kilka miesięcy później, po królewsku. Dino miał odejść jako mistrz po finałowym meczu Pucharu Mistrzów. Niestety Włosi przegrali z Hamburgerem SV 1:0 i trzeba było trochę zmienić scenariusz. ,,Mimo to pożegnanie Dino Zoffa było jednym z najbardziej wzruszających momentów mojego pobytu w Juventusie”- napisał w swojej książce ,,Prosto z Juventusu” Zbigniew Boniek, który trafił do Turynu na rok przed odejściem Zoffa. -,,Mieliśmy najlepszego bramkarza na świecie. W tych słowach nie ma ani krzty przesady. Nawet w wieku 40 lat był on modelowym graczem, przy tym zawsze bardzo pokornym i miłym. Prawdziwy profesjonalista od początku do samego końca swojej kariery”. Odchodzący na piłkarską emeryturę Zoff ustanowił jednocześnie kilka rekordów do dziś nie pobitych! Rozegrał w drużynie narodowej 112 spotkań i stał nieprzerwanie we włoskiej bramce przez 11 lat. W Serie A rozegrał 570 spotkań w tym wszystkie 330 z Juventusem. Ponadto 6 razy zostawał mistrzem kraju, raz Zdobywcą Pucharu Włoch i raz Pucharu UEFA.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Marusek
@MoralnyKarzel
@Safrani

1

@FCBparasiempre Ostatnio to chyba takim walczakiem był Chiellini!

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?