11

Feliz cumpleaños panie Jose!

Dzisiaj swoje 65 urodziny obchodzi Jose Ramon Alexanco, obrońca, kapitan i jedna z legend FC Barcelony. Choć pochodzi z Barakaldo a swoją karierę zaczynał w barwach Los Leónes, to głównie kojarzony jest z Dumą Katalonii. Spędził kilkanaście lat jako piłkarz ekipy z Katalonii, zdobył pierwsze trofeum Ligi Mistrzów w historii klubu (wtedy jeszcze Puchar Europy). Rozegrał 276 spotkań ligowych w barwach Blaugrany, więcej niż choćby Pep Guardiola. Od wielu lat był niekwestionowanym liderem zespołu, także w negocjacjach z pracodawcami a z jego zdaniem liczyli się wszyscy prezesi Blaugrany. Na dowód jego niezwykłej roli przytocze taki oto fakt: W czasie wszystkich wyjazdów FCB tylko Alexanco otrzymywał w hotelu ,,jedynke”, samodzielny pokój należny pierwszemu wśród równych. Podczas finału Pucharu Europy z Sampdorią, Johan Cruijff wpuścił go na boisko na końcowe minuty dogrywki. Na Wembley te kilka minut na murawie były czymś więcej, niż tylko udziałem w walce dla utrzymania korzystnego rezultatu. Te minuty stały się piękną nagrodą dla wspaniałego gracza a jego nazwisko napisane zostało wśród zdobywców najcenniejszego trofeum. Cztery miesiące później Alexanco obchodził swoje 36 urodziny a więc zdążył w ostatniej chwili swojej kariery sięgnąć po wspaniałą nagrodę.

@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@patataj
@DaPidejpi
@Symson
@Pawel13sz

0

@wroclawskifan No to wyrazy wielkiego szacunku odemnie użytkowniku za wierność ,,naszemu" klubowi. Ja w Barcuni zakochałem się ,,dopiero" w 2004 roku, więc ten finał z Aten siłą rzeczy mnie nie zabolał. Z drugiej jednak strony ktoś pozwolił na zbyt huczne i zbyt długie balowanie skoro nie istnieli w tym finale w Atenach?

1

@panczo ponoć wtedy po zdobyciu La Liga zaczeli mocno balować, tylko ile czasu trwało to balowanie i kto na to pozwolił?

0

@ranger3120 ..... sypać?

8

Z cyklu (nie)zapomniane finały Barçy w europejskich pucharach:

18 maja 1994 r. FC Barcelona poległa w finale Ligi Mistrzów przegrywając z AC Milan 4:0. Zdecydowanym faworytem starcia w Atenach był ,,Dream Team” Johana Cruijffa. Blaugrana była do tego pojedynku niepokonana przez 20 spotkań(w tym 17 zwycięstw) a cztery dni przed finałem została mistrzem Hiszpanii. W finale istniał tylko Milan, Barça ani przez moment nie zagroziła rywalom. Trudno w to uwierzyć. To było coś wręcz niewytłumaczalnego, jak tak wielka wówczas Barça mogła aż w taki sposób spartolić finał?

@DaPidejpi
@Pawel13sz
@Symson
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@patataj

15

Z cyklu, najlepsze duety napastników w historii futbolu:
Sergio Aguero i Diego Forlan.
Ta południowo-amerykańska para strzeliła razem 190 goli przez pięć lat wspólnej gry w Atletico Madryt. Apogeum formy Argentyńczyka i Urugwajczyka nastąpiło w sezonie 2008/2009, kiedy łącznie zdobyli we wszystkich rozgrywkach 56 goli. Forlan sięgnął wówczas po nagrodę Złotego Buta. Niestety, mimo wszystko Los Colchoneros zakończyli tamten sezon bez żadnego pucharu. W pamięci kibiców pozostanie jednak na długo ligowe zwycięstwo z Barceloną 4:3. Aguero zakończył karierę w grudniu zeszłego roku w Barcelonie. Oprócz występów w Atletico został głównie zapamiętany przez hurtowe ilości bramek zdobywane w koszulce Manchesteru City. Forlan oprócz gry dla madryckiego klubu ma w CV m.in. Manchester United, Villarreal i Inter Mediolan. Urugwajczyk zapadł w pamięci kibiców również dzięki tytułowi króla strzelców Mistrzostw Świata w RPA w 2010 r.

@Symson
@patataj
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10

9

Pamiętamy!?
17 maja 2006 r. na Stade de France, FC Barcelona pokonała Arsenal FC 2:1 w finale Ligi Mistrzów i zdobyła to trofeum po raz drugi w swojej historii. Kluczowa dla losów meczu była akcja z 18 minuty, gdy bramkarz ,,Kanonierów” Lehmann sfaulował wychodzącego na czystą pozycje Eto’o. Pomimo że w tej samej akcji piłke w siatce umieścił Giuly, sędzia cofnął gre do momentu faulu, anulował gola i pokazał Lehmannowi czerwoną kartkę. W 37 minucie Emmanuel Eboue wymusił kontrowersyjny rzut wolny z narożnika boiska i po dośrodkowaniu w pole karne Sol Campbel główką zdobył gola na 1:0 dla Arsenalu. W drugiej połowie Blaugrana biła głową w mur a przeciwnicy groźnie kontrowali, lecz strzały Henry’ego raz po raz kapitalnie bronił Valdes. Wreszcie w 76 minucie wprowadzony kwadrans wcześniej Henrik Larsson przedłużył podanie Iniesty do Eto’o i Kameruńczyk pokonał rezerwowego bramkarza Arsenalu Manuela Almunie. Raptem 5 minut później Larsson ponownie dograł piłke w pole karne a tam rezerwowy prawy obrońca Barçy Beletti zmieścił piłke pomiędzy nogami Almunii i padł z radości na kolana w strugach rzęsistego deszczu. Pamiętam jaki byłem zły że przez większość meczu Rijkaard stawiał na swojego bezproduktywnego rodaka Van Bommela a na ławce siedział Iniesta z Larssonem. Na szczęście w pore zareagował bo inaczej nigdy bym mu tego nie wybaczył!

@Pawel13sz
@DaPidejpi
@Symson
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@patataj

8

Duma Katalonii w Copa del Rey:

16 maja 1926 r. FC Barcelona wygrała szósty w historii(i drugi z rzędu) Puchar Hiszpanii. W finale rozgrywanym na Estadio Mestalla pokonała Athletic Club de Madrid 3:2 po dogrywce. Gole dla Barçy strzelali: Samitier(62 m.), Just(63 m.) oraz Alcantara(112 m.). Przypomne tylko iż Athletic Club de Madrid to była pierwsza nazwa Atletico Madryt. A oto skład Barçy z tego finału: Platko, Planas, Walter, Bosch, Sancho, Carulla, Just, Piera, Samitier, Alcantara oraz Sagi Barba

@Symson
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@patataj

11

Kultywowanie historii Blaugrany:

16 maja 1979 r. FC Barcelona zdobyła swój pierwszy Puchar Zdobywców Pucharów w historii, pokonując w finale Fortune Düsseldorf. Rozgrywki, w których brali udział zdobywcy krajowych pucharów, organizowano w latach 1961-99. Ogółem przeprowadzono 39 edycji a Barça wygrała czterokrotnie te rozgrywki, najwięcej ze wszystkich drużyn. W sezonie 1978/79 Duma Katalonii eliminowała kolejno Szachtar Donieck, Anderlecht(obrońców tytułu), Ipswich Town, i SK Beveren aby w finale na St. Jakob Stadium w Bazylei ograć Fortune Düsseldorf po dogrywce 4:3. Był to jeden z najlepszych meczów w finałach europejskich pucharów. Przy stanie 1:1 Rexach nie strzelił karnego, jednak wyprowadził swój zespół na prowadzenie w dogrywce. Nie brakowało również heroicznych czynów. Otóż Migueli grał z unieruchomionym obojczykiem a Quini wystąpił krótko po wypadku samochodowym, w którym ucierpiał on i jego żona. Gwoli ścisłości przypomnę tylko strzelców goli dla Blaugrany: Tente Sanchez(5 m.), Asensi(35 m.), Rexach(103 m.) oraz Krankl(111 m.).

@patataj
@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Symson
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz

2

Ostatnie starcie na Colisem Alfonso Perez zakończyło się ,,naszą" porażką 1:0 i pomimo iż na wyjazdach gramy zdecydowanie lepiej to dzisiaj przy absencji kilku naszych podstawowych zawodników spodziewam się ,,drogi przez męke"! W takiej sytuacji remis, dający wicemistrzostwo, będzie bardzo dobrym wynikiem i pozwoli odetchnąć i tak już mocno wyeksploatowanym przez sezon ,,naszym chłopakom". Visca el Barca, para siempre!

5

,,Naszym klubem RTS! Cała Polska o tym wie, że czerwona armia ta, to kibice Widzewa! La, la, la, la, la, la, la, la! Vamos Widzew! Po awans do Ekstraklasy! Pozdrawiam wszystkich czerwonoarmistów!

1

@Fabik87 Nie no zjazd to faktycznie zaliczył ale przez większość sezonu utrzymywał pewien przyzwoity poziom.

9

Z cyklu, najlepsze duety napastników w historii futbolu:

Niesamowitą parę napastników w Ajaksie Amsterdam stworzyli w sezonie 2007/2008 Luis Suarez i Klaas Jan Huntelaar. Urugwajczyk urodzony w 1987 r. był dopiero na początku swojej europejskiej kariery ale zanotował wówczas aż 22 gole i 14 asyst. Cztery lata starszy Holender był jeszcze skuteczniejszy, ponieważ zaliczył 36 goli i 14 asyst. Do dziś wszyscy kibice Amsterdamczyków nie mogą pojąć tego, jak posiadając takich snajperów ich klub nie zdołał wygrać Eredivisie. Sezon ligowy ekipa ze stolicy Holandii zakończyła z 3 punktami straty do PSV Eindhoven. Dobre występy w barwach Ajaksu pozwoliły Suarezowi na transfer do Liverpoolu, który później Urugwajczyk zamienił na FC Barcelonę. Dziś snajper broni barw Atletico Madryt. Chociaż nie jest już tak błyskotliwy, wciąż prezentuje dobry poziom. Huntelaar zakończył karierę zeszłego lata. Obecnie pracuje w Ajaksie jako doradca zarządu. W swojej karierze strzelał bramki również w takich klubach jak Real Madryt i Schalke 04.

@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Symson
@Roni/VEB
@patataj

5

Esy-floresy:

Zwody wykonywane przez urugwajskich piłkarzy, kreślących na boisku ósemki nazywały się moñas. Francuscy dziennikarze chcieli poznać sekret tych piłkarskich czarów, które sprawiały że przeciwnicy stawali jak zaczarowani. Legendarny Jose Leandro Andrade z radością wyjawił im tajemnicę: piłkarze uczyli się ich goniąc kury, które uciekały zygzakami. Dziennikarze uwierzyli w tę bajeczke a nawet ją rozpowszechniali. Nawet wiele lat później ładne moñas były w Ameryce Południowej oklaskiwane równie gorąco jak gole. Dajmy na to Waltera Gomeza, jak toruje sobie droge w gąszczu nóg a po każdym jego zwodzie na murawie leży jeden z rywali. Zachwyceni kibice śpiewają: ,,La gente ya no come por ver a Walter Gomez(Bardziej niż chleba ludzie pragną oglądać Waltera Gomeza). Ten to dopiero kochał ,,wozić się” z piłką. Kiedy tylko mu ją odbierano, gniewał się. Jednak żaden trener nie ośmieliłby się powiedzieć mu: ,,Chcesz się wozić z piłką, to do wozowni”. Moña nie była jedynie frywolną zabawą, to czysta radość gry. Dziś jest to zabronione a w najlepszym razie patrzy się na te kunsztowne sztuczki podejrzliwie: uważa się je za nadmierne eksponowanie rozdętego ego, zdrade ducha gry zespołowej. Przede wszystkim są one dziś całkowicie nieskuteczne w konfrontacji z żelaznymi obronami współczesnych drużyn.

@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Symson
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@patataj

8

Feliz cumpleaños panowie De Boer!



15 maja 1970 r. urodzili się holenderscy bracia De Boer. 15 stycznia 1999 r. FC Barcelona ogłosiła transfer braci Franka i Ronalda de Boer z Ajaxu Amsterdam do FC Barcelony. Za zawodników zapłacono odpowiednio 11 i 10 milionów euro. Louis Van Gaal, który był trenerem bardzo naciskał na zakup przede wszystkim obrońcy reprezentacji Holandii, brat przyszedł niejako w pakiecie. Guardiola tak podsumował transfer kolejnych graczy z Kraju Tulipanów do FC Barcelony: „Gdybym to ja był Holendrem, z trudem zaakceptowałbym ośmiu Katalończyków w Ajaksie ale jeżeli gra się dobrze i wygrywa, można zaakceptować wszystko”. Frank występował w Dumie Katalonii przez pięć sezonów i był podstawowym zawodnikiem, natomiast Ronald po dwóch mocno nieudanych dla siebie latach opuścił Camp Nou i przeniósł się do Glasgow Rangers gdzie stał się jedną z legend i ikon klubu z Ibrox Stadium.

@patataj
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@Symson
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz

3

Robert Lewandowski strzelając gola przeciwko Wolfsburgowi uzbierał 344 gole na poziomie pierwszoligowym, czym zrównał się z Johanem Kranklem, który kiedyś z powodzeniem strzelał gole w FC Barcelonie. ,,Lewy" traci obecnie do Luisa Suareza tylko 5 goli a do np. Rivaldo tylko 7 goli. W przyszłym sezonie, daj Boże w Dumie Katalonii, powinien spokojnie ich prześcignąć.

7

Blaugrana w europejskich pucharach:

14 maja 1997 Duma Katalonii zdobyła swój czwarty i zarazem ostatni Puchar Zdobywców Pucharów. Drużyna Sir Bobby’ego Robsona pokonała w drodze do finału AEK Larnace, Crvene Zvezde, AIk Sztokholm oraz AC Fiorentine. W decydującym spotkaniu na De Kuip w Rotterdamie Blaugrana pokonała w finale PSG 1:0. Katalończycy przybyli do Holandii na dwa dni przed meczem z czterogodzinnym opóźnieniem. Powodem był fałszywy alarm bombowy na pokładzie samolotu. Trener Robson denerwował się gdyż zespół chciał poświęcić popołudnie na odpoczynek. Mimo kłopotów Blaugrana zwyciężyła z ekipą Brazylijczyka Raia, który pokonał Barçe w Pucharze Interkontynentalnym w 1992 r. i w Lidze Mistrzów w 1995 r., za każdym razem strzelając gola. Jedynego gola w Rotterdamie zdobył w 37 minucie z rzutu karnego Ronaldo. To był ostatni występ Brazylijczyka w barwach Dumy Katalonii. Z trybun widowisko oglądał Van Gaal, który w przyszłym sezonie objął FC Barcelone. Bobby Robson był świadomy że jego posada wisiała na włosku i mimo zdobycia tego Pucharu został jednak zwolniony.

@patataj
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@Symson

6

O tym się mówi, o tym się pisze, o tym się wspomina:

14 maja 1994 r. FC Barcelona zdobyła czwarte z rzędu mistrzostwo Hiszpanii w niecodziennych okolicznościach. W ostatniej kolejce Blaugrana zgodnie z planem wygrała w ostatniej kolejce z FC Sevillą 5:2. To jednak jeszcze nie wystarczało bowiem liderem przed ostatnią serią spotkań było Deportivo La Coruña i wygrana na własnym stadionie z Valencią dawała piłkarzom z Galicji pierwszy w historii klubu tytuł. Na Estadio El Riazor długo jednak utrzymywał się wynik bezbramkowy. Wreszcie w ostatniej minucie meczu, Deportivo wywalczyło rzut karny. Podstawowy wykonawca ,,jedenastek” Donato został zmieniony a jego zastępca Bebeto odmówił podjęcia odpowiedzialności. W końcu odpowiedzialność na swoje barki wziął Serb Djukič, który uderzył jednak w środek bramki strzeżonej przez Vazqueza i bramkarz ,,Nietoperzy” nie miał problemu z obroną tego strzału. Duma Katalonii trzeci raz z rzędu zdobyła mistrzostwo dzięki wpadce rywali w ostatniej kolejce. Trzeba przyznać iż Ś.p. Johan Cruijff miał niebywałego farta i to aż trzy razy pod rząd!

@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Symson
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@NaFazieHitman
@patataj

7

Szanowni cules, dokładnie 100 lat temu(14 maja 1922 r.) FC Barcelona po raz czwarty w historii sięgnęła po Puchar Hiszpanii. W finałowym starciu w Vigo Duma Katalonii pokonała Real Union Club Irun aż 5:1! Gole dla Barçy strzelili: Torralba, Samitier, Clement Gracia oraz dwa genialny Paulino Alcantara. Blaugrana wystąpiła w składzie: Zamora, Planas, Surroca, Torralba, Sancho, Samitier, Piera, Martinez, Gracia, Alcantara, Sagi Barba.

@patataj
@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Symson
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz

13

Wznieśmy dzisiaj toast za…

Żywe legendy polskiego futbolu:

14 maja 1962 r. urodził się Jan Urban. Świetny bramkostrzelny napastnik lub ofensywny pomocnik, którego gwiazda z równą mocą błyszczała na polskim podwórku, jak i poza granicami. Mimo to wiele osób do dziś twierdzi że talent Urbana nie został w pełni wykorzystany. Swoje występy w ekstraklasie rozpoczął od gry dla Zagłębia Sosnowiec. Nie były to jednak złote lata tej drużyny. Najwyżej udało jej się uplasować na 5 miejscu. W tej najszczęśliwszej od wielu sezonów kampanii sosnowiczan sam Urban jednak aż 11-krotnie wpisał się na liste strzelców. Dzięki temu na jego transfer zdecydował się Górnik Zabrze. Tutaj stworzył znakomity kwartet ofensywny z Andrzejami: Iwanem, Pałaszem i Zgutczyńskim. Każdy z nich uczestniczył w MŚ. Zbiegiem okoliczności debiut w barwach nowego klubu w Ekstraklasie wypadł w starciu z poprzednim zespołem. W czterech kolejnych sezonach ani razu dorobek indywidualny Urbana nie spadł poniżej 10 goli. W trzech ostatnich był najlepszym strzelcem Górnika, choć nie zawsze występował w najbardziej wysuniętej do przodu formacji. Najokazalej wypadł w sezonie 1987/88, gdy strzelił aż 17 goli, plasując się na 3 miejscu w klasyfikacji strzelców. Najpiękniejszą partie rozegrał jednak w początkach kolejnej edycji, gdy Górnik rozgromił 8:3 Szombierki Bytom. On sam przyczynił się do tego 3 prześlicznymi golami. Najpiękniejsza z nich zdobyta została przewrotką. Trzykrotnie też wówczas asystował. Urban świetnie grał również głową. Zdarzały się mecze ligowe, w których tą częścią ciała strzelał nawet 2 gole. Stąd porównywano go czasem do Szarmacha. Wraz z Górnikiem 3 razy z rzędu został mistrzem Polski. Dwukrotnie awansował z tym klubem do 1/8 PEMK. W reprezentacji wystąpił na MŚ 1986. Trener Piechniczek stawiał na niego w każdym z czterech spotkań białoczerwonych podczas tego turnieju, w tym 3 razy w wyjściowym składzie. Jedyny wyjątek stanowiło starcie z Marokiem na otwarcie turnieju. Tu jednak znakomicie pokazał się jako zmiennik. ,,Dopiero wejście Urbana zmieniło nieco obraz gry”- opisywała ,,Trybuna Ludu”. Wcześniej był ważną postacią w końcówce eliminacji do mundialu. ,,Był to dla mnie najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze. Chcieliśmy wygrać, nie udało się ale jedziemy do Meksyku. Owszem grałem twardo ale przecież Belgowie również nie przebierali w środkach”- opowiadał na gorąco po starciu z Belgią pieczętującym awans. Uznano go za najlepszego zawodnika tego meczu wespół z Młynarczykiem. W sumie w reprezentacji zagrał 57 razy, strzelając 7 goli. Brał też udział w MŚ-18 w 1981 r. Po wyjeździe z Górnika trafił do Hiszpanii. Był pierwszym piłkarzem wytransferowanym z Ekstraklasy do Primera Division. To właśnie tam zdobył się na wyczyn, który okrył go największą sławą. W barwach Osasuny Pampeluna uzyskał hat-tricka na Estadio Santiago Bernabeu przeciwko Realowi Madryt! Potem grał jeszcze w Realu Valladolid, CD Toledo oraz VFB Oldenburg. Na zakończenie kariery wrócił do Górnika. W ostatnim czasie stał się jednym z najbardziej cenionych trenerów ligowych. Z Legią Warszawa dwukrotnie sięgał po mistrzostwo Polski, tyle samo razy udało mu się zdobyć Puchar Polski. Z Wojskowymi oraz z Lechem Poznań zwyciężał w rozgrywkach o Superpuchar Polski. Oprócz tych dwóch zespołów prowadził jeszcze Polonie Bytom, Zagłębie Lubin, Osasune, Lech Poznań, Śląsk Wrocław a obecnie prowadzi Górnik Zabrze.

@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Symson
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@DaPidejpi
@patataj

9

Duma Katalonii w Copa del Rey:

13 maja 2009 FC Barcelona pokonała na Estadio Mestalla Athletic Bilbao 4:1 i sięgnęła po raz 23 w historii po Puchar Hiszpanii. Myślę że większość z was pamięta to wydarzenie? Przypomnę tylko strzelców goli: Yaya Toure(32 minuta), Messi(55 minuta), Krkič(57 minuta) oraz Xavi(64 minuta). Dobrze pamiętam ten finał bo nagrywałem go na płyte a mecz jeśli się nie myle transmitowała telewizyjna jedynka. Także mam fajną pamiątke.
@Pawel13sz
@Symson
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@patataj
@DaPidejpi

9

Witam po tygodniowym banie, kontynuując wiadomości o FC Barcelonie i nie tylko.
Ten pierwszy raz:

Dokładnie 120 lat temu(13 maja 1902 r.) doszło do pierwszego w historii El Clasico(choć wówczas jeszcze tak tego nie nazywano). Pojedynek miał miejsce w półfinale turnieju o nazwie Copa de la Coronacion, zorganizowanego z okazji koronacji króla Alfonsa XIII. Mecz rozpoczął się o godzinie 11.00. FC Barcelona pokonała ,,Los Blancos”(ówcześnie FC Madrid) 3:1 po dwóch golach Steinberga i jednym Gampera. Kibice wspierali zawodników obydwu drużyn, poza obcokrajowcami grającymi dla Barçy(było ich aż sześciu), których przywitały gwizdy. Przypomnijmy zatem historyczny skład Barçy z tego epokowego wydarzenia: Puelles, Llobet, Witty, Terradas, Mayer, Valdes, Parsons, Morris, Albeniz, Steinberg oraz Gamper. Dwa dni później Duma Katalonii spotkała się w finale z Club Vizcaya(późniejszy Athletich Bilbao). Mecz miał odbyć się rano ale przeciwnicy narzekali że w ciągu kilku dni grali już trzykrotnie i chcą odpocząć. Prawdziwym powodem protestu było oczekiwanie na obrońcę Careagę, który zdążył na popołudniowy termin pojedynku. O 22:25 Hans Gamper wysłał telegram do Barcelony: ,,Vizcaya- klub złożony z najlepszych zawodników z Bilbao wygrał 2:1. Mecz wyrównany. Publiczność zadowolona. Wracamy w sobotę po południu”. W finałowym składzie Blaugrany zagrało trzech szkockich braci Morris(John, Samuel i Henry). Inną ciekawostką jest fakt, że FC Madrid chciał aby FC Barcelona zagrała z nimi jeszcze raz o drugie miejsce, lecz Barça miała już zaplanowaną podróż powrotną. W wymyślonym międzyczasie Copa Gran Peña zagrali więc przegrani z półfinałów: FC Madrid i Club Español. Cały turniej uważany jest za prekursora Pucharu Hiszpanii.

@DaPidejpi
@Pawel13sz
@Sensible
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Symson
@Lionel_Messi10

8

Tak, to jest ten cud!

6 maja 2009 r. FC Barcelona dokonała ,,cudu”, remisując na Stamford Bridge z tamtejszą Chelsea FC 1:1 w rewanżowym meczu półfinału Ligi Mistrzów. Podopieczni Guardioli przegrywali z londyńską Chelsea już od 9 minuty po kapitalnym uderzeniu z dystansu Essiena a od 65 minuty grali w dziesiątke po czerwonej kartce dla Abidala i kilkukrotnie byli bliscy straty drugiego gola. Chelsea jednak nie wykorzystała swoich szans. W ostatnich sekundach meczu rozpaczliwe dośrodkowanie w pole karne ,,The Blues” posłał Dani Alves, piłke zgraną przez obrońców źle przyjął Eto’o, próbujący wybić ją jak najdalej od własnej bramki Essien nie trafił czysto i futbolówka trafiła pod nogi Messiego. Argentyńczyk wyłożył ją nadbiegającemu Inieście, który strzałem zza pola karnego prawą nogą umieścił piłke tuż pod poprzeczką. Kataloński komentator krzyczał ,, Kaiserlslautern!, Kaiserslautern!, Kaiserslautern!” przypominając podobnie istotnego gola strzelonego niegdyś przez Bakero w Lidze Mistrzów. Po końcowym gwizdku piłkarze Chelsea długo nie mogli się pogodzić z wynikiem a kibice wypominali Norweskiemu arbitrowi kilka niepodyktowanych rzutów karnych dla gospodarzy. Powtórki pokazały iż londyńczykom należał się tylko jeden rzut karny, natomiast kibice Barçy przypominali brak rzutu karnego na Henry’m w pierwszym meczu na Camp Nou. Tak czy inaczej Duma Kataloni miała mnóstwo szczęścia w tym meczu ale jak to mówią ,,szczęście sprzyja lepszym”. Ja natomiast jak dziś pamiętam komentarz pana Szpakowskiego w chwili strzelenia gola przez Inieste, który brzmiał: ,, Tak to jest ta akcja, tak to jest Iniesta, tak to jest Barça, tak to jest ten cud!

@Symson
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Sensible
@Pawel13sz
@patataj

1

@Symson Z całą przyjemnością, służe uprzejmie :)

18

Feliz cumpleaños Dani! Jeden z najwybitniejszych prawych obrońców w historii Blaugrany kończy dziś 39 lat! Za cudowne i niezapomniane przeżycia z tobą ślicznie dziękują wszyscy cules na całym świecie. Bywaj zdrów!
@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@Pawel13sz
@Sensible
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@patataj

6

Historie z piekła rodem:

5 maja 1984 r. FC Barcelona przegrała w finale Copa del Rey 0:1 z Athletic Bilbao. Tego dnia doszło do bodaj największej bijatyki w historii piłki nożnej. Jednym z antybohaterów był Diego Maradona, który w następstwie swojej brutalności musiał opuścić Barcelonę. To nie był udany występ Maradony, który nie dość, że znów był faulowany przez rywali, to na dodatek musiał nasłuchać się ksenofobicznych i rasistowskich obelg ze strony baskijskich kibiców. Barça przegrała 0:1, a po końcowym gwizdku Argentyńczyk nie wytrzymał. Najpierw stanął oko w oko z rezerwowym rywali Miguelem Angelem Solą, a gdy ten zaczął go wyzywać, został zdzielony ciosem głową w twarz. Następnie Maradona uderzył jeszcze łokciem innego piłkarza Athleticu, a kolejnego powalił na murawę kopniakiem w głowę. Na odpowiedź Basków nie trzeba było długo czekać. Sygnał do odwetu dał Goikoetxea, który kopnął Argentyńczyka w klatkę piersiową. Awantura rozgorzała na dobre, emocjom dali się całkiem ponieść także kibice, którzy zaczęli rzucać różnymi rzeczami w piłkarzy, trenerów i fotografów. Mniejsze lub większe obrażenia odniosło 60 uczestników zamieszek. Przypominam iż nieco ponad pół roku wcześniej Andoni Goikoetxea złamał nogę Diego Maradonie wejściem wślizgiem obiema wyprostowanymi nogami. Chyba nikogo nie muszę uświadamiać jakimi rzeźnikami są Baskowie? Prowokatorami zresztą też...

@patataj
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Sensible
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@NaFazieHitman

16

Rekordy ,,La Pulgi”:

Dokładnie 10 lat temu(5 maja 2012 r.) w derbach Barcelony na Camp Nou(4:0), Lionel Messi strzelił 4 gole! ustanawiając jednocześnie rekord strzelonych goli w jednym sezonie w La Liga. Messi strzelając 4 gola w tym meczu uzyskał 50-tego gola w sezonie ustanawiając tym samym rekord wszechczasów Primera Division.

@Pawel13sz
@Sensible
@MesQueUnClub96
@patataj
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@DaPidejpi

7

Kalendarium FCB:

5 maja 1957 r. w meczu towarzyskim z SV Saarbrücken zadebiutował i strzelił jednego z goli w barwach Blaugrany znakomity brazylijski snajper Evaristo de Macedo. FC Barcelona wygrała to spotkanie 4:1.

@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@patataj
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Sensible
@Pawel13sz

8

(Nie)zapomniane legendy futbolu:

4 maja 1943 r. urodził się Georgi Asparuchow, wybitny bułgarski piłkarz. Beżowa Alfa Romeo mknęła krętą, górską drogą. Licznik wskazywał aż 140 km/h, ale prowadzący nie był kierowcą wybitnym. Jego głowę zaprzątało wiele myśli, w tym feralne zawieszenie. Być może dlatego nie zatrzymał się przed znakiem STOP i wpadł wprost na cysternę. Powietrze przeszyła eksplozja. Chwilę później samochód o charakterystycznym numerze rejestracyjnym CA 9999 spłonął doszczętnie. Tak zginął Georgi Asparuchow, bułgarski książę, pierwszy wielki piłkarz z tego kraju. Jego historię można zacząć od słów trenera Lewskiego Sofia: “Nie ma niczego, czego moglibyśmy go nauczyć. Ten chłopiec urodził się piłkarzem”. “Gundi” miał wtedy ledwie 16 lat i oprócz smykałki do piłki miał także talent do siatkówki. Swoją przygodę z profesjonalną piłką rozpoczął w Lewskim w 1960 roku, kiedy to jako 17-letni chłopak zadebiutował w meczu przeciwko Botewowi Płowdiw występując na pozycji… obrońcy. Klub jego pierwszego rywala będzie znaczącym przystankiem w dalszej karierze Asparuchowa. Pomimo swojej łagodnej natury, udało mu się wywołać konflikt na linii sekcja piłkarska – sekcja siatkarska. Nikt nie jest w stanie w pełni profesjonalnie łączyć tych dwóch odmiennych dyscyplin sportowych, więc logiczne jest, że każdy z trenerów chciał namówić ten wielki talent do pozostania w swojej sekcji. Na szczęście dla piłki nożnej wybrał właśnie ją, a nauczyciel siatkówki, szczerze rozgoryczony, twierdził, że jego dyscyplina straciła wielki talent. Z powodu powołania do wojska musiał opuścić swojego ukochanego Lewskiego i Sofię, w której do tej pory spędził całe życie, na rzecz jednostki w Płowdiw. Jako że władze umożliwiły mu uprawianie sportu, został przydzielony do gry w barwach żółto-czarnego Botewu. Przyjście utalentowanego piłkarza stało się zbawienne dla klubu, który swoje jedyne mistrzostwo kraju wywalczył całe dziesięciolecia przed tymi wydarzeniami (1929) i skutkowało zdobyciem Pucharu Bułgarii (1962) oraz wicemistrzostwem sezon później. Georgi już jako napastnik regularnie trafiał do siatki rywali. Dzięki świetnej grze w zespole blisko związanym z wojskiem, Asparuchow został powołany do reprezentacji swojego kraju na mistrzostwa świata, które odbywały się w Chile. Zagrał tam w dwóch grupowych spotkaniach przeciwko Węgrom (Ci zdemolowali bułgarskie „Lwy” 6:1, a gola dla Bułgarów zdobył bohater tekstu) oraz Anglii (0:0). W pierwszym starciu przegranym z Argentyną nie wystąpił. Z jednym punktem na koncie i bilansem bramek 1:7, Georgi wraz z kolegami przedwcześnie musieli udać się do domu, a cały turniej wygrała fenomenalna Brazylia z Garrinchą i Pele w składzie. Po odbyciu służby wojskowej wrócił do domu i rozpoczął drogę ku historii i uwielbieniu. Strzelając gola za golem w klubie oraz reprezentacji, w końcu stanął oko w oko z “Czarną Panterą” z Portugalii w ramach eliminacji drugiego turnieju o mistrzostwo Europy. I to zapewne po tych trzech meczach barażowych, w których zdobył w sumie 3 gole, w sercu Eusebio zaczęła się rodzić sympatia do “Gundiego”. Asparuchow strzałem z 85 minuty decydującego starcia dał awans swojej drużynie narodowej do kolejnej rundy eliminacji. Georgi Asparuchow czarował. Był typem boiskowego dżentelmena oraz artysty. Wszyscy obrońcy znali jego zwody, jednak mało kto potrafił im się przeciwstawić. Niejednokrotnie uciekali się więc do bardzo brutalnych zagrań, dzięki którym przez całą swoją karierę miał problemy z kontuzjami. Rok 1965 był niezwykle szczęśliwy i ważny w życiu “Gundiego”. W premierowych pięciu meczach sezonu zdobył aż dziewięć bramek i przyczynił się do objęcia fotela lidera przez Lewskiego, którego piłkarze “Niebieskich” nie oddali już do końca, i mogli cieszyć się z pierwszego od dwunastu lat mistrzostwa. Nasz bohater ustanowił nowy rekord klubowy, zdobywając w całej kampanii aż 27 goli. Został także wybrany najlepszym piłkarzem Bułgarii, a w decydującym starciu o awans do mistrzostw świata w Anglii, strzelił zwycięską bramkę. Wszystko to przyczyniło się do nominacji w plebiscycie na “Złotą Piłkę”. W końcowym rozrachunku zajął w nim ósmą pozycję ex aequo z legendarnym Sandro Mazzolą oraz graczem Torpedo Moskwa – Walerijem Woroninem. Środowisko doceniało go, o czym może świadczyć fakt, że wyprzedził w tejże klasyfikacji m.in Ferenca Puskasa, Denisa Lawa, Lwa Jaszyna czy Franza Beckenbauera. To właśnie w tym roku Eusebio w pełni docenił klasę Georgiego: „Pragnąłem grać obok Asparuchowa. W meczu pomiędzy Benficą i Lewskim podbił Lizbonę. Nikt wcześniej nie zdobył dwóch goli na naszym stadionie”. Wielka legenda oczywiście przesadzała, jednak cytat ten idealnie ukazuje jaką miłością darzył Bułgara. Prawdą jednak jest, że “Gundi” niemal w pojedynkę “napędził stracha” dumnym Portugalczykom w trakcie rozgrywek o Puchar Europy. Próbowali oni nawet ściągnąć go do swojego zespołu, jednak komunistyczne władze Bułgarii nie wyrażały zgody na wyjazd piłkarza poza granice kraju. Podczas mistrzostw globu w roku 1966, po raz kolejny był jedynym strzelcem bramki dla swojego zespołu, a sztuki tej dokonał znów w przegranym spotkaniu z Węgrami (1:3). Kiepski występ drużyny narodowej na tym turnieju, nie przeszkadzał światu w uwielbianiu go. Przed meczem Pucharu Zdobywców Pucharów w Mediolanie, działacze włoskiego klubu proponowali mu 500.000 dolarów za sam podpis na kontrakcie, pomoc w ucieczce z kraju oraz zarobki na poziomie największych gwiazd światowej piłki. Dumny Georgi Asparuchow odmówił jednak AC Milanowi słowami, które wdarły się do świadomości kibiców piłkarskich jako potwierdzenie nadzwyczajnej miłości oraz poświęcenia: ,,Istnieje taki kraj – Bułgaria. W tym kraju jest taki klub – Lewski, może o nim nie słyszeliście? W tym klubie się urodziłem i w tym klubie umrę! W mediach dosyć często można trafić na stwierdzenie, że jest on także strzelcem pierwszego gola w historii bułgarskiego futbolu na Wembley, jednak jest ono błędne. Dwanaście lat wcześniej uprzedziło go trzech rodaków, którzy w meczu kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich zremisowali z “Synami Albionu” 3:3. Nie ujmujmy jednak znaczenia tej bramce, która pozwoliła lwom z Bułgarii zremisować na legendarnym stadionie 1:1. W barwach Lewskiego Sofia zdobył w sumie trzy mistrzostwa Bułgarii oraz tyle samo pucharów kraju. Przez całą karierę uzbierał grubo ponad 200 bramek, był jednym z tych zawodników, którego obecność na boisku była inspirująca dla kolegów z zespołu, a on sam zawsze poświęcał się dla dobra ogółu. Między innymi dlatego na swoje ostatnie mistrzostwa w roku 1970 pojechał z kontuzją. Na turnieju w Meksyku był cieniem samego siebie, a Bułgaria po raz kolejny nie wyszła, tym razem ze stosunkowo łatwej grupy. Oprócz remisu z Maroko zanotowała też porażki z Peru i RFN. Ostatni Mundial w życiu okazał się niewypałem. 28 czerwca 1971 roku Lewski rozgrywał spotkanie ostatniej kolejki ligowej z CSKA Sofia, do którego tracił dwa punkty w tabeli. Jako, że w ówczesnych czasach za zwycięstwo przyznawane były właśnie dwa “oczka”, “Niebiescy” musieli pokonać swojego rywala różnicą 10 bramek, by odebrać im prymat w kraju. Oczywiście nie było to zbyt prawdopodobne. Młodemu obrońcy “Czerwonych”, Płamenowi Jankowowi nakazano indywidualne krycie gwiazdy reprezentacji i wyłączenie go z gry za wszelką cenę. Młodziak widocznie zbyt dosłownie potraktował słowa szkoleniowca , zachowując się w stosunku do “Gundiego” niezwykle agresywnie. Georgi, który ten mecz, zresztą jak cały sezon rozgrywał w specjalnych ortopedycznych butach w końcu nie wytrzymał. Wziął odwet na swoim przeciwniku, a sędzia do tej pory obojętny na agresywną grę, pokazał obu zawodnikom czerwone kartki. Komisja ligi dorzuciła mu jeszcze trzy mecze zawieszenia. Lewski wygrał to spotkanie 1:0 i nieco popsuł mistrzowską fetę lokalnemu rywalowi, jednak kilka dni później nikt o tym nie pamiętał. Między innymi z powodu tego zawieszenia zgodził się rozegrać towarzyski mecz pokazowy w górskiej miejscowości Witinia. Wziął ze sobą serdecznego kolegę z zespołu Nikola Kotkova i wsiadł do tego cholernego samochodu.

@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Sensible
@Pawel13sz
@patataj
@DaPidejpi

8

Duma Katalonii w europejskich pucharach:

4 maja 1960 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Birmingham City FC 4:1 w finałowym dwumeczu(pierwszy mecz rozegrano 29 marca) Pucharu Miast Targowych. Gole dla Barçy zdobyli: Eulogio Martinez, Zoltan Czibor(2) oraz Luis Coll. To był drugi z rzędu wywalczony Puchar Miast Targowych.

@DaPidejpi
@patataj
@Pawel13sz
@Sensible
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@NaFazieHitman

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?