0

@Barca1922 Wiem o tym doskonale, jednak Gento był wysokiej klasy skrzydłowym, jednym z lepszych w historii...

14

Wybitne legendy futbolu:

21 października 1933 r. urodził się hiszpański lewoskrzydłowy Francisco Gento, 6-krotny Zdobywca Pucharu Mistrzów oraz 12-krotny Mistrz Hiszpanii! Gento a dokładnie Francisco Gento Lopez to niewątpliwie jeden z twórców wielkiego Realu. Jest on jednym z najbardziej utytułowanych piłkarzy Realu a także jednym z najbardziej utytułowanych na świecie. Paco Gento przyszedł na świat 21 października 1933 roku w miejscowości o nazwie Guarniza. Jego dzieciństwo, spędzone na wsi nie było łatwe. Piłkarską karierę rozpoczynał w podrzędnym klubiku Nuevo Montana. Później na drodze do sławy były Astillero oraz Rayo Cantabria aż w końcu znalazł miejsce w Racingu Santander. Tam został dostrzeżony przez ówczesnego wiceprezydenta Realu - Bustamante - i sam Bernabeu długo się nie zastanawiając sprowadził go do Madrytu. Gento zaczął bardzo szybko błyszczeć jako lewoskrzydłowy, był bardzo szybki - 10,9 sekund na 100 metrów z piłką przy nodze - i zwinny, w czym na pewno pomagały mu warunki fizyczne, gdyż mierzył tylko 169 centymetrów. Debiutuje w zespole Królewskich 16 września 1953 roku w meczu z Osasuną Pampeluna i nie opuszcza Blancos aż przez 18 lat! W międzyczasie prezydent Bernabeu sprowadza do Madrytu jednego z najlepszych piłkarzy wszechczasów - Alfredo Di Stefano - i tak zaczyna się złota era klubu, dominującego w Hiszpanii i w Europie przez kilka lat. Pierwszy sezon Gento w Realu Madryt zostaje zakończony mistrzostwem. Podobnie następny. A wtedy właśnie w roku 1955 startuje Puchar Mistrzów. Królewscy w pierwszej rundzie bardzo łatwo odprawiają z kwitkiem Servette Genewa, potem z małymi problemami ogrywa Partizan Belgrad oraz AC Milan, by wreszcie 13 czerwca 1956 roku stanąć do batalii ze Stade Reims o upragniony Puchar. Po dobrym meczu, Gento i koledzy zwyciężają 4:3 i po raz pierwszy Puchar Mistrzów ląduje w Madrycie. I podobnie dzieje się przez kolejne 4 lata.

W roku następnym Real zwycięża w finale z Fiorentiną 2:0 a jedną z bramek strzela nasz bohater. W 1958 roku zwycięstwo w finale po dogrywce z AC Milan a decydująca bramkę zdobywa nie kto inny jak Francisco. Potem finał ze Stade Reims - 2:0 i w końcu rok 1960 to wygrana 7:3 z Eintrachtem Frankfurt a we wszystkich z siedmiu bramek palce maczał Gento. Otrzymuje wtedy razem z Di Stefano i Zarragą od Santiago Bernabeu złoty mini Puchar Mistrzów za uczestnictwo we wszystkich pięciu finałach. Ale to jeszcze nie koniec przygody Gento z Pucharem Mistrzów. W 1962 i 1964 roku co prawda Real przegrywa batalie w finale ale w 1966 z Gento jako kapitanem Królewscy zdobywają Puchar po raz szósty. Do dziś nikt nawet nie zbliżył się do tej liczby. Występy w Pucharze Mistrzów zamknął liczbą 88 (57 razy jako kapitan) i 30 golami. A w europejskich pucharach wystąpił łącznie 99 razy, co przebił dopiero niedawno Manuel Sanchis. Oczywiście Gento i Real święcili triumfy nie tylko w Europie. Do jego konta można dopisać oprócz wspomnianych mistrzostw Hiszpanii w 1954 i 1955, mistrzostwa z lat: 1957, 1958, 1961, 1962, 1963, 1964, 1965, 1967, 1968, 1969. 427 razy pojawiał się na murawie w rozgrywkach La Liga strzelając 128 goli. 73 razy występował w Copa del Rey zdobywając go w 1962 i 1970 roku. Oczywiście piłkarz takiej klasy jak Gento występował również w reprezentacji Hiszpanii. Ulubieniec kibiców Blancos przywdziewał narodowe barwy 43 razy strzelając 5 goli. Piłkarską karierę zakończył w 1971 roku po nieudanym finale Pucharu Zdobywców Pucharu. Imponujący dorobek Gento to 6 Pucharów Mistrzów, 12 Mistrzostw Hiszpanii i 2 Puchary Hiszpanii.


@Sensible
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@KrychaFCB
@Kessie
@kamyk_23
@Lionel_Messi10
@Arkon
@AssisMoreira

10

Niechlubne rekordy Blaugrany:

21 października 1945 r. FC Barcelona poległa na Les Corts 0:6 z Athletic Bilbao w 5 kolejce Primera Division. Była to najwyższa porażka Blaugrany u siebie w meczu o punkty. ,,Wiemy że Athletic był zawsze trudnym rywalem dla wszystkich katalońskich drużyn ale nie dało się oczekiwać czegoś takiego. Nie można odbierać Athletic wspaniałego zwycięstwa, lecz Barça poddała się w niezrozumiały sposób. Co prawda zagrała bez kilku piłkarzy i miała złe popołudnie dokładnie w momencie, gdy potrzebowała dobrej gry ale… może lepiej nie dodawać nic więcej”- podsumował mecz dziennik ,,El Mundo Deportivo”.



@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@patataj
@Sensible

10

Wreszcie zwycięstwo:

20 października 2011 r. Wisła Kraków pokonała Fulham FC 1:0 w 3 kolejce Ligi Europy. "Biała Gwiazda" wykonała zadanie i wygrała mecz od którego zależało jej dalsze "być albo nie być" w Lidze Europy. To pierwsze punkty mistrzów Polski w tych rozgrywkach - wcześniej podopieczni trenera Roberta Maaskanta ulegli Odense 1:3 i Twente Enschede 1:4.

Martin Jol (trener Fulham): "Na pewo jest to dla mnie bardzo frustrujący wieczór. Do sytuacji, w której Moussa Dembele ujrzał czerwoną kartkę, kontrolowaliśmy sytuację na boisku. Gra w osłabieniu utrudniła nam jednak osiągnięcie korzystnego rezultatu. Rzeczywiście mój zawodnik pchnął przeciwnika, ale nie było to silne uderzenie. Wcześniej to on został kopnięty. Piłkarz nie powinien oczywiście sam wymierzać sprawiedliwości, ale trzeba widzieć całą otoczkę tej akcji. Według mnie Osman Chavez powinien wcześniej otrzymać drugą żółtą kartkę. Będziemy grać niedługo z Wisłą u siebie i postaramy się wyrównać rachunki".

Robert Maaskant (trener Wisły): "Mimo braku pięciu piłkarzy to był na pewno nasz dobry mecz. Wydaje mi się, że mój zespół powoli przyzwyczaja się do sytuacji, że nie gra w optymalnym zestawieniu. Jeszcze, gdy graliśmy jedenastu na jedenastu, mieliśmy kilka sytuacji do zdobycia gola. Fulham ułatwiło nam sprawę, gdy jeden z jego zawodników dostał czerwoną kartkę. David Biton po raz kolejny potwierdził swoją wartość strzelając bramkę. Mogliśmy ich zdobyć więcej, ale i tak cieszę się z osiągniętego rezultatu. Wpuściłem dziś na boisko Michała Czekaja i Daniela Bruda. Nie była to zaplanowana akcja, reakcja na okrzyki kibiców w poprzednim meczu, lecz zbieg okoliczności. Wracając do sytuacji, po której zawodnik Fulham otrzymał czerwoną kartkę, to podkreślę, że niezależnie od okoliczności piłkarz nie może uderzać drugiego".


@Sensible
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon

10

Wielka chwila radości w czasach sowieckiego reżimu:

20 października 1957 roku reprezentacja Polski w piłce nożnej pokonała na Stadionie Śląskim w Chorzowie ZSRR 2:1 (1:0) w meczu eliminacji mistrzostw świata Szwecja'58. Dla kibiców zgromadzonych na Stadionie Śląskim zwycięstwo Polski było czymś więcej niż tylko sportowym sukcesem. Ci, którzy w 1957 roku tłumnie zjechali do Chorzowa, mieli jedno marzenie. W ich głowach brzmiało stwierdzenie, być może mało eleganckie, ale wyrywające się z głębi serca - "dokopać Ruskim!", odegrać się za wszystko, za wojnę, za Stalina i za poprzednią porażkę. Kibice wciąż mieli bowiem w pamięci bolesne wydarzenia z Moskwy z 23 czerwca 1957 roku, kiedy Polska przegrała z Rosjanami 0:3. No i się udało - "dokopaliśmy Ruskim", "Kocioł Czarownic" oszalał, stwierdzilibyśmy teraz. Na murawę polska drużyna wyszła w składzie: Edward Szymkowiak, Stefan Floreński, Roman Korynt, Jerzy Woźniak, Ginter Gawlik, Edmund Zientara, Edward Jankowski, Lucjan Brychczy, Henryk Kempny, Roman Lentner i wielki Gerard Cieślik, w roli kapitana. Cieślik na ten mecz powołany był w ostatniej chwili, co niezwykle ucieszyło jego klubowych kibiców i jak się później miało okazać całą Polskę. Trzydziestoletni zawodnik Ruchu Chorzów zdaniem fanów gwarantował jakość na boisku. "Jest Cieślik - jest Ruch, nie ma Cieślika - jest bezruch" - mówiono o piłkarzu. Ta opinia znalazła potwierdzenie na murawie w Chorzowie, bo oba gole dla biało-czerwonych strzelił właśnie napastnik Ruchu Chorzów. "W czterdziestej trzeciej minucie piłkę przejął po lewej stronie boiska Brychczy, przedłużył do Kempnego, a ten podał do wychodzącego na wolną pozycję Cieślika. Nasz mały łącznik znalazł się sam na sam z Jaszynem i strzelił w róg bramki. Okrzyki 'Jest! Jest!' wstrząsnęły całym Chorzowem a za sprawą głośników radiowych chyba całą Polską (na antenie Polskiego Radia ten mecz komentował Tadeusz Pyszkowski - przyp. red.) - wspomina wydarzenia w swojej książce "Tajemnice Króla Kibiców" Andrzej "Bobo" Bobowski. Drugi gol dla reprezentacji Polski padł po przerwie. Współautorem tego gola był Lucjan Brychczy, który zdaniem Bobowskiego rozgrywał jedno z najlepszych spotkań w karierze. "Po efektownej indywidualnej akcji prawą stroną dokładnie dośrodkował na głowę Cieślika, który mimo skromnego wzrostu nie marnował takich okazji" - opisuje w swojej książce "Bobo". ,,To był jeden z większych sukcesów, tym bardziej, że Sborna była faworytem a na nas nikt nie stawiał” - mówił w rozmowie z Polskim Radiem Lucjan Brychczy. Naszą "11" do walki zagrzewało 100 tysięcy widzów, którzy z trybun krzyczeli "jeszcze Polska nie zginęła", co zdaniem pamiętających tamte chwile wywołało strach w oczach piłkarzy Sbornej. Bramki radzieckiej drużyny bronił legendarny Lew Jaszyn. Honorowego gola dla gości strzelił Walentin Iwanow. Obie reprezentacje zakończyły eliminacje z takim samym dorobkiem punktowym i o awansie na turniej w Szwecji zadecydował baraż rozegrany 24 listopada 1957 roku w Lipsku, wtedy leżącym na terenie Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Zwyciężyła ekipa ZSRR 2:0. 20 października 1957 powstał zalążek późniejszej nazwy jaką nosi stadion w Chorzowie. Gdy 6 czerwca 1973 roku polscy piłkarze pokonali w Chorzowie Anglię 2:0, angielskie media okrzyknęły śląski obiekt "Kotłem Czarownic".



@Arkon
@AssisMoreira
@kamyk_23
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Mixtape
@patataj
@Sensible

1

@tristan87 No nic dziwnego. Generalnie Nunez to był łajdak nie wiele lepszy od Bartomeu...

8

Zapomniany ,,Can Planes”:

Wraz z objęciem stanowiska prezydenta klubu przez Josepa Lluisa Nuñeza, ,,Can Planes” zaczął pełnić nową funkcje: z inicjatywy Perego Garcii Vili, człowieka odpowiedzialnego za szkółke klubu, dom Can Planes stał się internatem dla młodych zawodników pochodzących spoza miasta. Do tego czasu mieszkali na pensjach albo w domach, za które płaciła Barça ale wtedy kontroli nad młodymi piłkarzami nie miał ani klub, ani ich rodziny. Żeby temu zaradzić, zarząd postanowił zgromadzić wszystkich zawodników w jednym miejscu i kształcić ich nie tylko piłkarsko. W ten oto sposób 20 października 1979 roku Can Planes stał się drugim domem młodych talentów Blaugrany. Prace mające na celu odpowiednie przystosowanie budynku, kosztowały klub 17 milionów peset. Trzeba było urządzić 2 piętra i poddasze, czyli około 610 metrów kwadratowych, tak aby ,,nowa masia” miała kuchnie, jadalnie, bibliotekę, biuro, salon, łazienki i 4 sale sypialne. La Masia, jak była powszechnie zwana mogła przyjąć 60 chłopców, chociaż początkowo mieszkało w niej tylko 19-tu. Z tej pierwszej grupy rezydentów tylko trzem udało się zadebiutować w pierwszej drużynie FCB a byli to Angel Pedraza, Esteve Fradera i Jordi Vinyals. Zbudowanie ośrodka treningowego imienia Joana Gampera w Sant Joan Despi i późniejsze przeniesienie młodych talentów rezydujących w La Masii do Centrum Szkolenia imienia Oriola Torta- jak nazwana została nowa rezydencja o powierzchni ponad 6 tys. metrów kwadratowych, mieszcząca się na terenie ośrodka treningowego klubu- spowodowało w czerwcu 2011 roku zamknięcie Can Planes.



@Sensible
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Monix10
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon

9

Zapomniane legendy Katalońskiej Dumy:

20 października 1919 r. w Dueñas urodził się Mariano Martin Alonso. Mariano Martin należy do grupy najlepszych napastników jacy kiedykolwiek występowali w FC Barcelonie. Grając tutaj osiągnął niesamowity współczynnik skuteczności- zdobywał średnio 1,12 gola na mecz! Jego boiskowy przydomek to ,,La furia del area” czyli mniej więcej ,,Plaga pola karnego”. Mariano grał dla Blaugrany od początku sezonu 1939/40 aż do końca sezonu 1947/48, gdzie w 168 meczach strzelił 188 goli! Martin był typowym środkowym napastnikiem, zdobywanie goli przychodziło mu nadzwyczaj łatwo a jego instynkt strzelecki wyraźnie przewyższał umiejętności innych napastników tamtych czasów. Do jego atutów należała również szybkość, ponadto na boisku wykazywał się również ciężką pracą a technicznie był bajeczny. Początki były trudne, jego dzieciństwo było bardzo ciężkie; w wieku 9 lat musiał porzucić szkołe i pójść do pracy. W czasach wojny domowej Mariano reprezentował barwy Barcelońskiego Sant Andreu, gdzie trenerem był Josep Planes, późniejszy trener Blaugrany. W wieku 20 lat Mariano stał się najlepiej zarabiającym piłkarzem z gażą 1300 peset miesięcznie. Tak wysoki kontrakt jest usprawiedliwiony tym iż Martin był pierwszym królem strzelców La Liga wywodzącym się z FC Barcelony! W sezonie 1942/43 zdobył 32 gole. Podczas gdy w barwach Dumy Katalonii 2 mistrzostwa Hiszpanii, Puchar Hiszpanii oraz Copa de Oro, w wieku 28 lat poważna kontuzja kolana zmusiła go do zakończenia kariery. Później próbował jeszcze grać dla Gimnastic Tarragona i Sant Andreu ale w 1950 roku definitywnie zawiesił buty na kołku.



@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@patataj
@Sensible

9

Skromna zaliczka przed rewanżem:

Dokładnie 40 lat temu Widzew Łódź pokonał Sparte Praga 1:0 w 1/16 PUEFA. Widzew Białystok? Niekoniecznie, choć piłkarzom i kibicom Sparty Praga, która w 1983 roku stanęła na drodze wicemistrzów Polski w Pucharze UEFA, mogło się tak wydawać. Czechosłowacy bowiem zamiast do Miasta Włókniarzy musieli się udać… na Podlasie. To efekt kary jaką UEFA nałożyła na łodzian, za trafienie w głowę butelką rzuconą z trybun sędziego liniowego, podczas półfinałowego meczu Pucharu Europy z Juventusem Turyn w poprzednim sezonie. Efekt to dwa mecze w pucharach w roli gospodarza co najmniej 250 kilometrów od Łodzi. Pierwsze spotkanie przed białostocką publicznością piłkarze Władysława Żmudy bezbramkowo zremisowali z IF Elfsborg, ale awansowali po remisie 2:2 w Szwecji i w kolejnej rundzie los przydzielił im właśnie trzecią drużynę ligi naszych południowych sąsiadów. „U siebie” Widzew nie zachwycił, choć wypracował minimalną zaliczkę przed rewanżem. Gola na wagę zwycięstwa strzelił Roman Wójcicki.


@Arkon
@AssisMoreira
@kamyk_23
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Sensible

9

Wielki Widzew:

19 października 1977 r. Widzew Łódź przegrał na stadionie ŁKS-u z PSV Eidhoven 3:5 w 1/16 Pucharu UEFA. Był to jeden z najbardziej widowiskowych meczów pucharowych Widzewa, który po wyeliminowaniu w pierwszej rundzie Manchesteru City trafił ponownie na słynnego i utytułowanego rywala, który w tamtym czasie zaliczał się do najlepszych drużyn Europy, a w składzie PSV grali między innymi bramkarz J. Van Beveren czy zawodnicy późniejszego wicemistrza Świata Holandii z Mundialu w Argentynie, w 1978r. jak Ernie Brands, Jan Poortvliet czy bracia Rene i Willy Van der Kerkhof. Fakt wyeliminowania Manchesteru City spowodował, że zainteresowanie tym meczem było olbrzymie a dodatkowo prasa umiejętnie podgrzewała atmosferę, toteż na mecz ten trzeba było się wybrać z wyprzedzeniem, by zająć jakieś dobre miejsce do obejrzenia tego widowiska i nie tracić nerwów przy wchodzeniu na stadion. Tak jak w meczu z MC dominował tłum ludzi ubranych na szaro, niewielu posiadało barwy czy flagi, natomiast to, co różniło to spotkanie od meczu z MC to niesamowite emocje spowodowane zmieniającym się wynikiem. Prowadziliśmy w 16 min. 1:0 po strzale Rozborskiego by potem przegrywać 1:3, a następnie znów doprowadziliśmy za sprawą Kowenickiego w 65 min. do stanu 2:3 by ponownie stracić dwa gole na 2:5. Gdy Boniek strzelił w 79 min. gola na 3:5 to atmosfera przypominała „kocioł z wrzącą wodą”. To były piękne chwile a warto podkreślić, że w pomeczowych wypowiedziach dziennikarze holenderscy nie mogli sobie przypomnieć kiedy PSV stracił tyle bramek w jednym meczu. Apetyty na sukces przed spotkaniem były bardzo rozbudzone, ale mimo porażki ludzie wychodzili z tego spotkania z wypiekami na twarzy, bo adrenalina spowodowana emocjami była ogromna, a mecz stał na wysokim poziomie. Przed i po meczu nie było (tak jak w przypadku meczu z MC) atmosfery jakiegoś zagrożenia i ludzie w spokoju rozchodzili się do domów. Z Holandii na ten mecz przyjechało do Łodzi kilkudziesięciu oficjeli i tylko oni kibicowali swojej drużynie. Ten mecz stał się (tak jak w przypadku meczu z MC) podwaliną do uzyskiwania coraz większej popularności przez Widzew, a niewątpliwą zasługą dla tego była gra piłkarzy. Warto przytoczyć ich nazwiska – S. Burzyński (bramkarz), Z. Kostrzewiński, W. Surlit, W. Chodakowski, Z. Boniek, H. Dawid, P. Zawadzki, P. Janas (nie mógł wystąpić w meczu rewanżowym, bowiem nabawił się kontuzji w spotkaniu ligowym z Szombierkami Bytom), A. Grębosz, T. Błachno, Z. Rozborski, M. Tłokiński, A. Pyrdoł, T. Gapiński, A. Możejko, R. Kowenicki.


@Sensible
@patataj
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon

9

Duma Katalonii w europejskich pucharach:

19 października 1999 r. FC Barcelona pokonała na Wembley Arsenal 2:4 w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Wobec niezliczonych zapytań o bilety Arsenal przeniósł mecz Ligi Mistrzów na słynny Wembley. Blaugrana dość niespodziewanie pokonała Kanonierów przerywając trwający 39 lat okres bez zwycięstwa na wyjeździe z drużyną angielską. Jednym z bohaterów był bramkarz Arnau, który zastąpił Hespa. Prasa o tej zmianie wiedziała od dawna ale van Gaal obsesyjnie bojący się wycieków z szatni, ogłosił to oficjalnie dopiero na odprawie przedmeczowej. Kibice Barçy siedzieli na dokładnie tych samych miejscach co w 1992 r., gdy Duma Katalonii po raz pierwszy w swojej historii sięgnęła po Puchar Europy Mistrzów Klubowych właśnie na Wembley.

Przypomnijmy sobie:




@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@patataj
@Sensible

0

@mekston Jeśli chodzi o Copa America to ja doskonale sobie zdaje sprawe że im strzelił, nawet w tamtych latach nagrywałem wszystkie dostepne w telewizji mecze Argentyny. Natomiast byłem bardzo zdziwiony że nie strzelił Peru gola w eliminacjach a przecież musiał kilka meczów przeciwko Peru w tych eliminacjach rozegrać...

0

Wczoraj oglądałem mecz Peru z Argentyną no i komentator po pierwszym golu Messiego powiedział że to jego pierwszy gol strzelony przeciwko Peru w eliminacjach do mundialu. Bardzo mnie to zdziwiło, gdyż przeciwko Peru musiał już grać przynajmniej 4 razy, jak nie 6 i nigdy wcześniej ich ani razu nie pokonał? W końcu to nie jest najmocniejszy przeciwnik w Ameryce Południowej. No nie do wiary!

0

@Azrik A tego to akurat nie wiem ale każdy poza Milanem i Interem, który tam gra to oficjalnie Giuseppe Meazza...

0

@Azrik Obydwie nazwy są jak najbardziej poprawne: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stadion_Giuseppego_Meazzy

11

Pierwsze zwycięstwo w Lidze Mistrzów:

18 października 1995 r. Legia pokonała Blackburn Rovers 1:0. Po przegranej w Moskwie Legia podejmowała na własnym stadionie mistrza Anglii. Drużyna Blackburn Rovers przyjechała do Warszawy z nożem na gardle. Po dwóch porażkach goście musieli wygrać, aby pozostać w grze o ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Legioniści, choć nie byli faworytami, nie mieli respektu przed wyżej notowanym przeciwnikiem. Zwycięstwo stawiało ich w dobrej pozycji wyjściowej przed kolejnymi trzema meczami. Podopiecznym Pawła Janasa udało się dokonać czegoś wielkiego – ograć najlepszy zespół w Anglii. Co warte podkreślenia, mistrz Polski był tego wieczora lepszym zespołem od początku do końca. Fanom gości oraz wielu kibicom wyspiarskiego futbolu trudno było uwierzyć w to, że kilku panów z wąsami okazało się górą w konfrontacji z takim zespołem jak Blackburn. Ale takie były fakty. Bezcenne trzy punkty zapewnił Legii powracający do składu po chorobie Jerzy Podbrożny.



@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Sensible

9

Zapomniane legendy polskiego futbolu:

18 października 1914 r. w Załężu urodził się Ewald Dytko, pomocnik. Dorastał w Załężu, gdzie w miejscowym Naprzodzie zaczął pierwsze piłkarskie treningi. Miał tam zostać wyrzucony z drużyny po pierwszym meczu młodzików, ale nie jest to pewna informacja. W 1930 r. został zawodnikiem katowickiego Dębu, w którym grał aż do wybuchu wojny. Kiedy odbywał służbę wojskową w Tarnowie, to w 1937 r. zaliczył kilka występów w barwach miejscowego TS Mościska. Już jako 14-latek musiał podjąć pracę w hucie, a w wieku 16 lat w kopalni. Swoimi występami w barwach Dębu tak zaimponował Józefowi Kałuży, że mimo iż grał na zapleczu ekstraklasy, to ten powołał Ewalda na mecz z Jugosławią 18 sierpnia 1935 r. W tym samym sezonie wywalczył z kolegami awans do elity. W rozgrywkach 1936 r. był czołową postacią zespołu. To wokół niego organizowano grę i na nim opierała się siła drużyny. Robił wrażenie opanowaniem piłki, odpowiedzialnością i pracowitością. Miał niesamowitą wydolność. Był ważną częścią reprezentacji podczas igrzysk olimpijskich w Berlinie. Trenerzy powierzali mu rolę zawodnika do zadań specjalnych i „plastra” dla rywali. Kiedy trzeba było ograniczyć walory któregoś z czołowych zawodników przeciwnika, Dytko spisywał się w tej roli bardzo dobrze. Był chyba pierwszym polskim piłkarzem, którego dzisiaj byśmy określili jako tego od czarnej roboty. Nie był finezyjny ani błyskotliwy, ale za to niezwykle pożyteczny dla drużyny. Jego klasę doceniano też za granicą. Miał propozycje z klubów angielskich, brazylijskich i francuskich. Wystąpił też w meczu z Brazylią w Strasbourgu na mistrzostwach świata w 1938 r. Ostatni mecz w kadrze zagrał tuż przed wybuchem wojny z Węgrami w Warszawie. Ambicja, ofiarność, pasja walki i skuteczność interwencji przysporzyła mu wielu sympatyków. Podczas okupacji został włączony do klubu 1. FC Katowice, a jako żołnierz Wehrmachtu występował w zespole TuS Neuendorf koło Koblencji. Po powrocie do kraju został zmuszony przez bezpiekę do podpisania zgłoszenia do WMKS Katowice. Później przez pięć lat był zawodnikiem Baildonu Katowice. W 1950 r. związał się z Iskrą Pszczyna i w tym samym roku zakończył karierę. Zajął się pracą szkoleniową. Trenował m.in. Ruch Radzionków, CKS Czeladź, Baildon czy Górnika Sośnicę, gdzie pod jego okiem rozwijał się talent Florenskiego.



@Sensible
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon

10

FC Barcelona w Lidze Mistrzów:

18 października 2000 r. Rivaldo ustrzelił hattricka na Stadio Giuseppe Meazza! FC Barcelona przyjechała do Mediolanu z nożem na gardle. Po porażkach w Stambule z Besiktasem i u siebie z Milanem, musiała wygrać aby być w dobrej sytuacji wyjściowej do awansu z grupy Ligi Mistrzów. Rivaldo szybko strzelił gola ale utrata przytomności Petita po zderzeniu z Cocu rozbiła zespół. W efekcie Milan strzelił 3 gole w przeciągu 20 minut, przedzielone jedynie drugim golem Rivaldo. W drugiej połowie Brazylijczyk dorzucił trzeciego gola, jednak było to za mało do zwycięstwa. Hattrick Rivaldo był pierwszym na wyjeździe w historii Blaugrany w Lidze Mistrzów(gdyż w Pucharze Europy 4 gole strzelił znakomity Sandor Kocsis przeciwko Wolverhampton w 1960 r.). Po meczu prasa pisała że ,,Bóg założył koszulkę z numerem 10”. Suma summarum Duma Katalonii odpadła z Ligi Mistrzów po fazie grupowej, lecz 3 miejsce w grupie dało jej automatycznie prawo gry w pucharze UEFA, gdzie dotarła do półfinału ulegając w nim Liverpoolowi FC.

Wypadałoby przypomnieć:





@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@patataj
@Sensible

2

E viva la Argentina!
Vamos Argentina, Vamos a ganar!

16

Nie, nie szanowni kibice futbolu, nie zapomniałem o jubileuszowej rocznicy jednego z najważniejszych meczy w historii polskiego futbolu. Po prostu nie byłem dysponowany aby wcześniej o tym przypomnieć, a więc:
17 października 1973 r. reprezentacja Polski zremisowała z Anglią 1-1 na stadionie Wembley, dzięki czemu awansowała na mundial. W grupie eliminacyjnej MŚ 1974 Polska wyprzedziła Anglię i Walię. Na mistrzostwach świata w 1974 roku "Biało-Czerwoni" wywalczyli trzecie miejsce. O wyniku, który uznano za sensację, pisano wówczas "zwycięski remis". Był to dzień klęski angielskiego futbolu i wielki dzień Jana Tomaszewskiego. Polski bramkarz obronił 35 strzałów. Gdy grano hymny państwowe, modliłem się przed meczem, by nie było pogromu. Oni byli wtedy jednym z najlepszych zespołów świata. Trzy tygodnie wcześniej rozbili Austriaków 7-0! a my byliśmy drużyną tej samej klasy, co pokonani. Nie było więc kwestii, kto wygra, tylko ile goli strzelą nam rywale. Można powiedzieć, że pojechaliśmy tam w roli brzydkiego kaczątka a wróciliśmy jako piękny łabędź" - wspominał Tomaszewski. Przed meczem Brian Clough nazwał Tomaszewskiego "klaunem w rękawicach", ale po jego zakończeniu do dziś dzień Tomaszewski jest znany jako "Człowiek, który zatrzymał Anglię". Do historii przeszła także akcja bramkowa - w 57. minucie Jan Domarski oddał płaski, silny strzał, przepuszczony pod brzuchem przez Petera Shiltona. Z rzutu karnego w 63. minucie wyrównał na 1-1 Allan Clarke. Trener Górski nie słyszał końcowego gwizdka belgijskiego sędziego Vitala Loraux. Na pięć minut przed końcem meczu, nerwowo nie wytrzymując napięcia, opuścił ławkę rezerwowych i poszedł do szatni." To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Nie bardzo pamiętam, co mówiłem piłkarzom, a także, jakich odpowiedzi udzielałem dziennikarzom. Uspokoiłem się dopiero po dobrych 30 minutach, kiedy ponownie wyszliśmy, całą gromadą, na tak dla nas szczęśliwą murawę, aby odpowiadać na pytania, które zadawał nam redaktor Jan Ciszewski" - napisał po wielu latach w swojej książce Kazimierz Górski.

@Arkon
@AssisMoreira
@kamyk_23
@Kessie
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible

10

Duma Katalonii w europejskich pucharach:

17 października 1975 r. UEFA przyznała FC Barcelonie walkowera za mecz z Lazio w ramach II rundy Pucharu UEFA. Z uwagi na protesty całej Europy wobec ponad 40-letniego reżimu generała Franco, Lazio ,,postanowiło nie zagrać w Rzymie z Blaugraną wobec gróźb ze strony ekstremistów prawicowych, jak i lewicowych”. Zawodnicy Lazio chcieli grać, klub był nawet gotowy wystąpić na neutralnym terenie w Szwajcarii ale w końcu pojedynek został odwołany i ogłoszono zwycięstwo Barçy 0:3. Wobec grożących drużynie włoskiej konsekwencji związanych z ewentualnym odwołaniem meczu w Barcelonie, Lazio postanowiło iż zagra w rewanżu ale ustalono że gole ,,strzelone” przez Blaugrane na wyjeździe nie będą się liczyły podwójnie. Nie miało to jednak znaczenia gdyż Duma Katalonii pewnie wygrała 4:0 po golach Sotila, Neeskensa, Cruijffa i Fortesa.


@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@patataj
@Sensible

9

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

16 października 1912 r. w Rudzie Śląskiej urodził się Edmund Giemsa. Pierwszym jego klubem był Naprzód Ruda. Jako młody chłopak został zawieszony za znieważenie sędziego na siedem tygodni, a później dodatkowo ukarano go trzytygodniowym wykluczeniem za niepodporządkowanie się poleceniom związku. Zaczynał jako napastnik i szybko zwrócił na siebie uwagę Ruchu. W Wielkich Hajdukach zaczął grać od 1932 r. Występy na boisku musiał łączyć z pracą ale jako fryzjer miał problemy ze znalezieniem zatrudnienia. Wkrótce jednak został pracownikiem Huty Batory, gdzie był maszynistą hutniczym. Na premierowe trafienie w lidze musiał czekać do 1933 r., ale za to od razu ustrzelił hat-tricka. Dwa z tych goli padły w odstępie kilkudziesięciu sekund. W całym sezonie zdobył 15 bramek i walnie przyczynił się do pierwszego w dziejach klubu mistrzowskiego tytułu. Był bardzo ważnym ogniwem znakomitej drużyny z lat 30-tych. Z Ruchem pięciokrotnie sięgał po prymat w kraju (1933, 1934, 1935, 1936, 1938). W 1936 r. zaczął być częściej ustawiany na pozycji obrońcy i w tej roli grał aż do wybuchu wojny. 4 czerwca 1933 r. zaliczył premierowy występ w reprezentacji w przegranym 0:1 meczu z Belgią w Warszawie. Wszedł na boisku w 32. minucie, zmieniając Michała Matyasa. Nie zadomowił się jednak w kadrze na stałe. Zabrakło go na igrzyskach w Berlinie, choć był w szerokiej kadrze, a nawet w imieniu śląskich sportowców składał olimpijską przysięgę. Na mistrzostwach świata we Francji był tylko rezerwowym, ale w trakcie meczu odegrał szczególną rolę. Sprawozdawca polskiego radia Michał Frank komentował mecz z dachu stadionu, a kiedy zaczął padać deszcz, to Giemsa trzymał nad nim parasol. Ostatni raz wystąpił w reprezentacji w meczu z Węgrami na krótko przed wybuchem wojny. Podczas okupacji grywał w klubach niemieckich. Jako fryzjer zawsze miał przy sobie brzytwę. Gerard Cieślik wspominał, że przed jednym z meczów pociął niemieckie flagi ze swastykami, czym doprowadził Niemców do szału. Później został wcielony do Wehrmachtu, ale udało mu się uciec do partyzantki francuskiej, a potem dostał się do II korpusu generała Andersa we Włoszech. Po wojnie pozostał na Zachodzie i nigdy nie odwiedził kraju. Zmarł 30 września 1994 r. w Chinnor w Anglii. W Reprezentacji rozegrał 9 meczów.



@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@patataj
@Sensible

4

To jest wstyd i hańba(!) nie pokonać w dwumeczu Mołdawii! Ci partacze jeszcze chcą jechać na Euro? Na Sybir z nimi a reprezentacje natychmiast wycofać z eliminacji!

7

Najskuteczniejsi snajperzy wszechczasów na poziomie ekstraklasy:

Fernando Peyroteo: 197 meczów/332 gole średnia gola na mecz: 1,68

Joe Bambrick: 205 meczów/314 goli średnia gola na mecz: 1.53

Josef Bican: 369 meczów/549 goli! średnia gola na mecz: 1,48

Imre Schlosser: 301/417 średnia: 1,38

Ernest Wilimowski: 86/112 średnia: 1,30

Ferenc Deak: 238 meczów/305 goli średnia gola na mecz: 1,28

Gyula Zsegeller: 325/387 średnia: 1,19

Jimmy Jones: 285/332 średnia : 1,16

Isidro Langara: 292/338 średnia 1.15

Franz Binder: 242/267 średnia: 1.10



Pamiętajmy że nasz geniusz futbolu Ernest Wilimowski rozegrał jedynie 5 pełnych sezonów w Ekstraklasie i nomen omen zajmuje 5 miejsce w tej klasyfikacji.


0

Wystarczy spojrzeć na jego twarz, istny bandzior, niczym terrorysta Binladena. To że nie ma niezbitych dowodów na niewinność to absolutnie nie znaczy że jest wporządku człowiekiem...

8

@FCBparasiempre
15 października 1968 r. urodził się Didier Deschamps, francuski pomocnik i trener; Mistrz Świata(1998), Mistrz Europy(2000), Zdobywca Ligi Mistrzów z 1993(z Olimpique Marsylia) i 1996(z Juventus Turyn), Zdobywca Superpucharu Europy(1996), Zdobywca Pucharu Interkontynentalnego(1996). Swoją karierę sportową zaczynał jako zawodnik rugby w klubie Biarritz Olympique. Jednak szybko rozumiał, że jego powołaniem jest piłka nożna i rozpoczął grę w amatorskim klubie Aviron Bayonnais. W 1982 roku został zauważony przez szkółkę FC Nates, ciesząca się jedną z najlepszych opinii w kraju. Po debiucie w Nantes, Deschamps okazał się graczem dobrze poukładanym zarówno technicznie, jak i taktycznie, był niestrudzony, przy czym miał silną osobowość. Zagrał on swój pierwszy mecz w Ligue 1, 27 września 1985 roku. Jako defensywny pomocnik odznaczał się wieloma przechwytami i instynktem lidera.W 1989 roku trafił do Olympique Marsylii. Spędził on sezon 1990/91 na wypożyczeniu w Bordeaux, po czym wrócił do Marsylii. Wraz z OM zdobył wiele tytułów, oraz został kapitanem. Dwa razy zdobył tytuł mistrza Francji (1990 i 1992), w 1993 roku zwyciężyli, jako jedyny do tej pory zespół z Francji- Ligę Mistrzów, po meczu z AC Milanem. W 1994 roku jego osobą zainteresował się Juventus Turyn, gdzie ostatecznie trafił. Od razu stał się liderem zespołu, prowadząc Juve trzykrotnie po tytuł mistrza Włoch, oraz zwyciężając w wielu krajowych pucharach. Stara Dama stała się krajową i europejska potęgą. Występował obok kolegi z reprezentacji Zinedine Zidane’a. W 1999 roku przeniósł się do Chelsea Londyn, gdzie udało mu się zwyciężyć jedynie w pucharze Anglii. Karierę zakończył w Hiszpanii, a konkretnie w Valencii. Został wybrany najlepszym piłkarzem XX wieku przez francuski dziennik L' Equipe. W kwietniu 1989 roku Michel Platini powołał go do kadry na mecz z Jugosławią. Deschamps miał wówczas 20 lat. W czerwcu 1996 roku został kapitanem reprezentacji Francji. Didier potrafił świetnie współpracować z nowym trenerem, Aime Jacquetem co zaprocentowało późniejszymi sukcesami. W 1998 roku Francja zostaje Mistrzem Świata. Deschamps jest głównym twórcą tego tytułu. Zdobył również tytuł Mistrza Europy w 2000 roku, lecz zwycięstwo nie przyszło mu łatwo. Przez nieregularne występy w Chelsea liczba jego krytyków rosła. Wraz z Laurentem Blanciem i Bernadem Lamą ogłosił koniec kariery reprezentacyjnej. W 2001 roku został trenerem AS Monaco. Pierwszy sezon był fatalny, lecz już kolejne lata przynoszą jego zmiany taktyczne i kadrowe, co obfituje w zdobycie Pucharu Ligi w 2003 roku, a następnie w 2004 dojście do finału Ligi Mistrzów gdzie ulegli zespołowi FC Porto. 19 września 2005 roku został zwolniony, a jego miejsce zajął Włoch, Francesco Guidolin. 10 lipca 2006 roku został zatrudniony przez Juventus Turyn. Za jego kadencji, pod decyzji sądu, za uczestnictwo w aferze korupcyjnej Juventus spadł do Serie B. Deschaps szybko zdołał doprowadzić Starą Damę do Serie A. Jednak 26 maja 2007 roku, Francuz zrezygnował z pełnionej funkcji, decyzje uzasadniając trudnymi stosunkami z prezesem, Alessio Secco. 1 czerwca 2009 roku otrzymał nominację, na podstawie której związał się z Olympique Marsylią na dwa lata. W dniu 27 marca 2010 roku OM zwyciężyła, pod jego wodzą z Bordeaux w finale pucharu Ligi. Był to pierwszy tytuł od pamiętnego zwycięstwa Marsylczyków w Lidze Mistrzów z 1993 roku. Jednak nie było to ostatnie trofeum zdobyte przez Didiera w tym sezonie. 5 maja 2010 roku Olympique Marsylia zdobyła odpowiednią ilość punktów by zapewnić sobie tytuł mistrza Francji. Został jednym z czterech najlepszych trenerów ligi w sezonie 2009/10. Na początku sezonu 2010/11 wywalczył, po meczu z PSG, superpuchar Francji. Wygrał trofeum France Football na najlepszego trenera roku 2010. W sezonie 2011/12 sięgnął po raz drugi z rzędu po puchar Ligi, oraz zajął 10 miejsce w Ligue 1, po czym przedłużył kontrakt z OM o kolejny sezon. 8 lipca 2012 został selekcjonerem reprezentacji Francji. W 2016 jako trener reprezentacji Francji zdobył z nią wicemistrzostwo Europy przegrywając w finale z Portugalią 1:0, a w 2018 wywalczył mistrzostwo świata na mundialu w Rosji, pokonując w finale Chorwację 4:2. Trzy lata później jednak, na EURO 2020 Francuzi odpadli już w 1/8 finału, przegrywając po karnych ze Szwajcarią. Na mistrzostwach świata w Katarze w 2022 roku, reprezentacja Francji pod wodzą Deschampsa, zdobyła srebrny medal, ulegając w finale reprezentacji Argentyny po serii rzutów karnych.

13

Prezentacja planów Camp Nou 1993:

15 października 1992 r. FC Barcelona zaprezentowała plany modernizacji stadionu i powiększenia powierzchni muzeum oraz sklepu. Na stadionie zatwierdzono odnowienie łazienek i instalacje wind. Wobec zwiększających się wymogów bezpieczeństwa należało dostosować wejścia na stadion i trybuny a także wybudować nowe centrum kontroli. Z uwagi na przybywającą liczbe trofeów postanowiono również rozbudować muzeum. Liczba pamiątkowych rzeźb, obrazów i innych pamiątek znacząco przekraczała dostępną powierzchnie. Sukcesy Blaugrany powiększyły zainteresowanie kibiców, więc klub rozpoczął negocjacje z Kappą na temat stworzenia nowego sklepu z unikatowymi pamiątkami.



@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@patataj
@Sensible
@Symson

9

Cenny remis i pożegnanie Włodka Smolarka:

14 października 1992 r. reprezentacja Polski remisuje z Holandią 2:2 w eliminacjach MŚ 1994. Skromne zwycięstwo nad Turcją i nie najlepsza gra Polaków nie napawały optymizmem przed wyjazdem do Rotterdamu na mecz z półfinalistą mistrzostw Europy 1992 – Holandią. Jednak biało-czerwoni nie przestraszyli się gwiazd „Oranje” z Frankiem Rijkaardem, Marco van Bastenem czy Dennisem Bergkampem na czele. Wystarczyło im 21 minut, by prowadzili 2:0 po trafieniach srebrnych medalistów z igrzysk w Barcelonie: Marka Koźmińskiego i Wojciecha Kowalczyka. Ostatecznie padł remis 2:2. To spotkanie zapamiętamy jeszcze z innego powodu. Gdy dla jednych coś się zaczynało i dopiero stawiali pierwsze kroki w dorosłej reprezentacji, dla drugich coś się kończyło. Dla Śp. Włodzimierza Smolarka mecz z Holandią był ostatnim występem w narodowych barwach. W drużynie narodowej nie był widziany od 4 lat. Został powołany przez Andrzeja Strejlaua w trybie awaryjnym. Włodek, grający wówczas w holenderskim FC Utrecht wszedł na boisko w 68 minucie, by zaliczyć 60. występ w biało-czerwonych barwach. 35-letni Smolarek zmienił 20-letniego Wojciecha Kowalczyka. Do uczczenia jubileuszu strzelonym golem i zwycięstwem zabrakło mu nie wiele. W znakomitej sytuacji przegrał pojedynek z bramkarzem rywali. Licznik goli w kadrze popularnego ,,Karino” zatrzymał się na 13 trafieniach.



@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Kessie
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible

11

Czy wiemy że…

118 lat temu założono hiszpański klub Sevilla FC. Za założyciela uważa się angielskiego emigranta D. José Luis Gallegos. Klub zdobył mistrzostwo Hiszpani w 1946, Puchar UEFA 2006,2007, Ligę Europejską 2014 oraz Superpuchar Europy 2006.

Więcej o historii Sevilli przeczytacie tutaj: https://rfbl.pl/sevilla-fc-klub-ligi-europy/



@Sensible
@patataj
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?