2

@RoberDzik No własnie: byłby! Jest to możliwe ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca, gdyż równie dobrze możemy obejść się smakiem na wszystkich frontach. Mamy duże wachania formy a to nie wróży zbyt optymistycznie... A z tym najlepszym obecnie sezonem od czasu trypletu to bym dyskutował...

10

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

9 lutego 1928 r. w Zabrzu urodził się Antoni Franosz. Był piłkarskim symbolem defensywy Górnika z jego pionierskich czasów. Grać w piłkę zaczął już w Preußen, w którym zadebiutował w 1944 r. Po wojnie od początku istnienia klubu związany z Górnikiem. Wielu wspomina go jako jednego bardzo ambitnego i twardego człowieka. ,,Zawsze rwał się do gry i nie przeszkadzały mu w tym nawet kontuzje. Owijał nogę jakimś bandażem i wracał na boisko. W Londynie, kiedy graliśmy z Tottenhamem, jeden z Anglików korkami rozwalił mu kolano. W przerwie kazał sobie to miejsce polać spirytusem, obwiązać i wyszedł na boisko”– wspominał Roman Lentner. Wyprzedził swoją epokę. Jako pierwszy zaczął atakować flanką. Chodził przy linii, jak skrzydłowy a wówczas żaden obrońca tak nie grał. Wyglądał niepozornie ale rywale bardzo szybko przekonywali się, że nie można go lekceważyć. Zawsze ciągnęło go do przodu. Był kapitanem Górnika praktycznie do końca kariery i bardzo chętnie dzielił się doświadczeniem i udzielał wskazówek młodszym kolegom. W zabrzańskim zespole występował do 1961 r. Przeszedł w tym czasie drogę od występów w klasie A Śląska Opolskiego do gry w elicie i zdobycia trzech tytułów mistrza kraju (1957, 1959 i 1961). Zdążył też zagrać w europejskich pucharach. Dzięki swojemu niespożytemu zapałowi był ulubieńcem kibiców. Był znakomitym dyrygentem zespołu o niekwestionowanym autorytecie. Nigdy nie dostąpił zaszczytu gry w reprezentacji. Jako trener też związał się z Zabrzem. Pracował w Górniku, Pogoni i Gazobudowie, a także w Czarnych Pyskowice. W stanie wojennym wyjechał do Niemiec i osiadł w Kolonii.

@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360

0

@FcPortoFan1999 To znaczy Metropolitano otwarto oficjalnie we wrześniu 1994 r. Poprzednio nosił nazwe Estadio Olimpico de la Peineta ale gdy wpisujesz mecz z Atletico z lat 30-tych to widnieje tam Estadio Metropolitano...

8

Hattrick Escoli:

9 lutego 1936 r. FC Barcelona pokonuje na Estadio Metropolitano Atletico Madryt 0:3 w 13-tej kolejce Primera Division. Hattrickiem popisał się wybitny napastnik Josep Escola(26, 75 i 84 minuta). Po tym zwycięstwie Blaugrana uplasowała się na 3 pozycji ze stratą 1 punktu do Athletic Bilbao.

@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson

11

Ikony sportu, wybitne legendy Dumy Katalonii:

9 lutego 1928 r. urodził się Rinus Michels, były napastnik Ajaxu oraz jeden z najwybitniejszych trenerów w historii futbolu, także i FC Barcelony. Holender jest pionierem stylu znanego jako ,,futbol totalny”, który zrewolucjonizował piłke nożną w latach 70-tych. Po wygraniu z Ajaksem Pucharu Europy w 1971 r. Michels przejął Barçe i prowadził ją przez 6 sezonów z dwuletnią przerwą a w kolejnych latach był mentorem Johana Cruyijffa, którego z resztą sprowadził w 1974 r. do Barcelony. Dzięki naukom Michelsa, Cruijff stworzył swój ,,Dream Team” i przekazał tajniki futbolu totalnego Guardioli. Podczas wizyty w Barcelonie w 2002 r. wyraził taką oto opinie: ,, W futbolu musi istnieć równowaga pomiędzy uczuciem a zdrowym rozsądkiem”. Rinus Michels w ciągu swojej bogatej kariery trenerskiej zdobył 4 mistrzostwa Holandii, 3 puchary Holandii oraz Puchar Europy z Ajaksem. Mistrzostwo, puchar Hiszpanii oraz Puchar Miast Targowych z FC Barceloną. Ponadto puchar Niemiec z FC Köln i wreszcie Mistrzostwo Europy i wicemistrzostwo Świata z reprezentacją Holandii. W 1999 r. FIFA przyznała mu tytuł ,,Trenera Stulecia”.

@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

1

@Bobo25 No dokładnie! Słoweniec był najlepszym zawodnikiem na boisku bez dwóch zdań.....!

10

Feliz cumpleaños panie Valverde! Cules pamiętają!

9 lutego 1964 r. urodził się Ernesto Valverde Tejedor, hiszpański trener i piłkarz, którego wszyscy doskonale znamy. Bardzo dziękujemy za te nie liczne ale jednak sukcesy z Blaugraną. Mimo wszystko 2 mistrzostwa Hiszpanii, Puchar Króla i Superpuchar Hiszpanii mają swoją niepodważalną wartość. Bywaj zdrów panie Ernesto.

@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson

0

Za nami bodaj 239 El Derbi Madrileño, które przeszły do historii jako kolejny remis, co dla ,,nas" jest najkorzystniejszym rozwiązaniem, gdyż tracimy już tylko 5 punktów do lidera. Sam mecz nie był porywającym widowiskiem ale mógł się podobać. Trzeba przyznać że ,,Los Blancos" byli lepszym zespołem i byli dużo bardziej bliżsi zwycięstwa. Z pewnością to był mecz jednych z najlepszych bramkarzy świata, jeśli nie najlepszych. Rozczarował mnie Julian Alvarez i de Paul. Alvarez poza rzutem karnym, którego i tak uderzył bardzo ryzykownie, to właściwie nie istniał. Z pewnością nie jest to wielki piłkarz i podejrzewam że raczej nie będzie. Taki napastnik musi robić różnice na boisku i przechylać szale zwycięstwa w takich meczach inaczej będzie tylko dobrym napastnikiem, jednym z wielu....

1

@Messiah10 Zgadza się ale to akurat pisał niejaki Szymon Pietrzyk sprzed bodaj 15 laty...

17

Dyktatura Franco wobec Katalonii

Niniejszy artykuł przedstawia historycznie udowodnione fakty wpływu generała Francisco Franco na Katalonię. Moim celem było pokazać, iż Barcelona to nie tylko klub. Zachęcam do lektury!

Reżim Franco zmienił życie Katalończyków w piekło

Hiszpańska wojna domowa trwająca w latach 1936-39, pochłonęła pół miliona ofiar. Pisarze tacy jak Hemingway, Laurie Lee i George Orwell w swoich dziełach nawiązywali do sytuacji na Półwyspie Iberyjskim. Nie ma, co ukrywać, Barcelona była epicentrum republikańskiego oporu wobec faszystowskich nacjonalistów. Duma Katalonii przeżywała ciężkie czasy pod rządami dyktatorskimi. 68. prezydent Hiszpanii generał Francisco Franco zakazał używać języka katalońskiego. Josep Sunyol, prezydent klubu został zamordowany w 1936 roku podczas trwającej wojny domowej. Angel Arocha, piłkarz, który strzelił 214 goli(!) w 207 meczach dla Katalończyków, został siłą wcielony do armii w Aragonii. 16 marca 1938 roku, na jeden z budynków FC Barcelony została zrzucona bomba. Kilka miesięcy później była już obawa, że klubowi grozi zakłada. W 1940 roku większość zarządu została obsadzona przez delegatów Franco. Podczas jego dyktatury śmierć poniosło wiele znanych katalońskich osobistości. FC Barcelona była nie tylko klubem. Stała się wręcz symbolem walki Katalończyków z reżimem generała Franco. Po wojnie dyktator zakazał posługiwania się językiem katalońskim. Ponadto nie wolno było wywieszać flagi Katalonii. Działania te doprowadziły do zmiany nazwy klubu z FC Barcelona na CF Barcelona(Club de Fútbol Barcelona). Flaga Katalonii została usunięta z tarczy klubowej. Rząd Franco często interweniował, aby dać przewagę Realowi Madryt nad FC Barceloną (np. głośna sprawa podpisania kontraktu z Alfredo di Stefano). Przegrana 11:1 z Realem Madryt była skutkiem zastraszenia. Została ona unieważniona przez FIFA, gdyż generał Franco wysłał żołnierzy w przerwie meczu do szatni FC Barcelony, aby przekazać im, że mają przegrać. W przeciwnym wypadku zostaliby zabici po spotkaniu.

W 1974 roku Franco podupadał na zdrowiu wówczas zdarzyły się dwie rzeczy ważne dla klubu oraz miasta. Powrócono do pierwotnej nazwy FC Barcelona a także klub podpisał kontrakt z zawodnikiem Ajaxu Amsterdam, który stał się później symbolem Blaugrany. Chodzi oczywiście o Johana Cruyffa, uważanego za najlepszego piłkarza XX wieku. Doprowadził on FC Barcelonę do dominacji w lidze hiszpańskiej.

Cruyff był największym propagatorem totalnego futbolu, czyli dynamicznej i estetycznej gry, w której gracze powinni mieć duże umiejętności techniczne oraz zmysł gry zespołowej. Szybko zdobył poparcie fanów Barcelony mówiąc, że zdecydował się grać dla nich przez to, iż nie chciał występować w klubie związanym z generałem Franco.

Wpływ Franco na FC Barcelonę - prezentacja przygotowana przez Agnieszkę Jakubowicz

Francisco Franco i Real Madryt - mroczna historia

W 1936 roku wybuchła w Hiszpanii wojna domowa. Był to czas trudny dla całej Katalonii jak i piłkarskiego klubu FC Barcelona. Oto historia wydarzeń, które sprawiły, że Franco i Real stali się wrogami numer 1 dla Barçy na lata. Główny przywódca gen. Franco i jego wojska walczyły z lewicowym rządem hiszpańskim i wspierającymi go siłami (republikanami, komunistami, socjalistami). Wojna wybuchła poprzez powstanie, a siłom powstańców przewodzili Emilio Mola i José Sanjurjo. Kiedy drugi z generałów zginął, Mola chciał wypełnić stanowisko po swoim koledze i powołał na nie Francisco Franco, człowieka który do 1975 r. będzie rządził silną ręką w Hiszpanii. Franco, nienawidził komunistów, a Katalonia dawała właśnie im schronienie. Region ten nawet udzielił schronienia rządowi republikańskiemu, który rządził od 1937 w stolicy Katalonii. Rok później wojska Franco wkroczyły na terytorium Katalonii. W wyniku działań wojennych wielu Katalończyków zostało zabitych, a w 1939 roku „armia tyrana” wkroczyła do Barcelony. Był to dokładnie styczeń 1939 roku. Jeszcze przed końcem wojny generał wydał dekret znoszący autonomię Katalonii. Z czasem zabroniono używać języka katalońskiego i symboli narodowych.

Podczas wojny, a nawet po niej, zginęło wielu kibiców Blaugrany. Codziennie na ulicach Barcelony dochodziło do aresztowań, rozstrzeliwano jednocześnie nawet po kilkadziesiąt osób. Na początku wojny w 1936 roku doszło do wielkiej tragedii. Prezes Barcy – Josep Sunyol - został wezwany do Madrytu na posiedzenie piłkarskiej federacji. Po wyjeździe z Barcelony, jego samochód został zatrzymany. Sprawdzono dokumenty prezesa i trzech towarzyszących mu osób, a potem wojska Franco zamordowały Barcelonistów… .

Od tego momentu zaczęły się prześladowania katalońskiego zespołu. Jedną z najczarniejszych dat w historii klubu, był 16 marca 1938 roku. Podczas nalotu wojsk frankistowskich na Barcelonę, ucierpiała spora część miasta, ale najbardziej został zniszczony stadion i klubowe muzeum. Les Corts (Katedra futbolu, stadion FCB) było jednym wielkim gruzowiskiem. W 1940 roku Franco osobiście zmienił nazwę klubu i herb (z 4 do 2 czerwonych pasów na Seneyrze – flaga regionu Katalonii). Mało tego, na miejsce prezesa Blaugrany obsadził swego przyjaciela, hiszpańskiego arystokratę, markiza De la Mesa de Asta. Środkami administracyjnymi ograniczano finansowanie klubu, blokowano transfery i rozgrabiono cały majątek, który był gromadzony przez kibiców przez ponad pół wieku. Generał, również kochał futbol, a jego oczkiem w głowie był zespół z Madrytu – Real. Największa ingerencja w rozgrywki miała miejsce w 1943 roku, gdzie w ½ finale Pucharu Króla, dawniej Copa Del Generalismo, doszło do `El Classico`. W pierwszym pojedynku Barça wygrała 3-0. Przed spotkaniem do szatni piłkarzy ze stolicy Katalonii weszły służby policyjne generała i porozmawiały z zawodnikami, grożąc ich rodzinom oraz bliskim. Real wygrał spotkanie aż 11-1 i awansował do finału, ale do dziś w całym Madrycie i nie tylko, wiedzą, że te zwycięstwo nie było uczciwe.

W 1968 roku doszło do kolejnego skandalu, w finale Pucharu Króla rozgrywanym na Santiago Bernabeu doszło do Gran Derbi. Oczywiście dyktator był na meczu, ale nie było mu w smak, ponieważ Barça wygrała z Realem 1-0 i zdobyła tytuł. A kibice zaczęli rzucać w stronę graczy z Katalonii wszystko co popadło (butelki, kamienie), a sam Franco skwitował to uśmiechem. Był to ważny wieczór dla Blaugrany. W pomeczowym wywiadzie dla prasy prezes FCB - Narcis De Carreras wypowiedział te słowa: "niech rzucają co chcą, Barcelona to więcej niż klub". Tą wypowiedzią wpisał się do historii a my cules co chwile używamy tego stwierdzenia… Wydarzenia tego dnia znane są również jako `butelkowy finał`.

Każdy myśli, że to koniec wybryków Gen. Franco, ale to jeszcze nie koniec. Cofnijmy się 15 lat wstecz. Tyran po raz kolejny pokazał pazur. W 1953 roku FC Barcelona wpłaciła na konto River Plate 2 mln. peset za Argentyńczyka Alfredo Di Stefano ale wystarczyło jedno polecenia generała, żeby piłkarz nie wylądował w Barcelonie, tylko u największego wroga, czyli w Realu. To właśnie dzięki temu piłkarzowi Real zbudował potęgę Królewskich w latach 50-tych.

autor: Szymon Pietrzyk

@Symson
@siwykrb
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Arkon
@Adran360

9

Zasłużone postacie argentyńskiego futbolu:

8 lutego 1959 r. urodził się Mauricio Macri, argentyński polityk, przedsiębiorca i działacz sportowy. Kiedy w 1995 r. Macri wygrywał wybory na prezesa Boca Juniors, klub ten pogrążony był w kryzysie finansowym. Z zawodu inżynier budownictwa, nowy prezes zarządzał wcześniej koncernem Sevel, mającym licencje na produkcje argentyńskich wersji fiatów i peugeotów. W 1991 r. został porwany przez skorumpowaną grupę policjantów, która przetrzymywała go przez 12 dni, do czasu aż jego rodzina zdecydowała się zapłacić okup. To właśnie w czasie uwięzienia Macri miał podjąć decyzje o wejściu do polityki a jego przygodę z Boca można uważać za sprawdzian umiejętności wyborczych i okazje do budowania zaplecza wśród mieszkańców Buenos Aires. Choć wydawałoby się że między kojarzonym z centroprawicą Macrim a wywodzącymi się głównie z klasy robotniczej kibicami Boca powinny istnieć fundamentalne różnice, plan się powiódł. W 20015 r. Macri został następcą Cristiny Kirchner na fotelu prezydenta Argentyny. Po raz pierwszy w dziejach Boca miała jasny biznesplan, pozwalający klubowi wyjść z długów. Wśród wprowadzonych przez Macriego innowacji była infolinia, zdecentralizowany system sprzedaży biletów i wydzielenie na stadionie przestrzeni gdzie korporacje mogły wynajmować loże dla swoich pracowników. Sukcesy pozaboiskowe nie miałyby jednak znaczenia bez zwycięstw na murawie. Macri szybko zdał sobie sprawę że jedynym sposobem na funkcjonowanie argentyńskiego klubu jest pogodzenie się z rolą wylęgarni talentów dla o wiele bogatszych zespołów z Europy. Pod jego rządami Boca postawiła więc na szkolenie młodzieży, rozwijała swoją akademię, wyszukiwała obiecujących juniorów z całego kraju i kupowała zawodników, których w przyszłości mogłaby odsprzedać z zyskiem. Rozkwit Buenos Aires nastąpił w okresie eksportu argentyńskich dóbr na Stary Kontynent. Macri odwołał się do tej tradycji, czyniąc z Boca Juniors wybieg dla piłkarzy myślących o wyjeździe do Europy. Sukcesy jakie przyniosła jego strategia są niekwestionowane. W ciągu 12 lat prezesury zarobił dla klubu 80 milionów funtów na transferach piłkarzy a zarazem mógł się cieszyć z 16 trofeów.

Rzecz jasna na wprowadzenie zmian potrzebował czasu. Gdy w lipcu 1998 roku Carlos Bianchi zostawał trenerem Boca, mijało 6 lat od chwili gdy drużyna pod Oscarem Tabarezem wygrywała Aperture. Krytycy Bianchiego mogliby wprawdzie twierdzić że(podobnie jak w Velez Sarsfield) odziedziczył zespół niemal w pełni uformowany, jednak choć rzeczywiście zawodnicy, których poprowadził do sukcesów, trenowali już w klubie, to potrafił wyciągnąć z nich więcej niż Bilardo i Veira, po części pewnie dlatego że nie miał do czynienia z zamieszaniem wokół Maradony. Nowy trener odsunął od składu Caniggie, który wkrótce zerwał kontrakt z klubem, pozbył się Diego Latorre mówiącego że szatnia Boca przypomina kabaret a także Nestora Fabbriego, Nolberto Solano i Sergio Castillo, po czym zbudował niewielki i lojalny skład, w czym tkwił jego zdaniem klucz do sukcesu. Nie znaczy to, rzecz jasna że wszystko szło jak z płatka. Napastnicy Martin Palermo i Barros Schelotto na przykład szczerze się nie znosili, z czym musiał sobie jakoś poradzić. ,,Zamkną się z nami w jednym pomieszczeniu i powiedział że wie, że się nie lubimy ale teraz to się musi zmienić bo zamierza wystawiać nas przez 19 kolejek w wyjściowej jedenastce”- opowiadał Schelotto. Boca nie przegrała w żadnej z tych 19 kolejek, zwyciężając 13 razy i remisując w sześciu meczach i w efekcie wygrywając Aperture z przewagą 9 punktów! Kiedy w końcu na 3 kolejki przed zamknięciem Clausury ulegli Independiente, seria meczów bez porażki wydłużyła się do 40-tu. W ten sam weekend przegrało zresztą również River, co oznaczało że mistrzostwo kraju pozostaje w rękach Boca. W defensywie zespół Bianchiego grał uważnie i twardo. W tamtym sezonie tracili mniej niż gola na mecz, zarówno w trakcie Apertury, jak i Clausury, za to w ofensywie zachwycał przede wszystkim dzięki cudownej kreatywności Juana Romana Riquelme. Był to zaledwie 20-letni wiecznie zamyślony, sprawiający wrażenie niemal nieobecnego wizjoner a zarazem piłkarz, dzięki któremu(jak powiedział Jorge Valdano) ,,futbol nigdy nie zostanie zapomniany. Piłkarz jakby żywcem przeniesiony z czasów gdy życie było wolniejsze niż dzisiaj a my wynosiliśmy krzesła na ulice i robiliśmy z nich bramki podczas meczów z sąsiadami”. Jak przystało na zawodnika z innej epoki, Riquelme przypominał raczej kogoś pogrążonego w żałobie i z niechęcią wykonywującego normalne czynności życiowe. Brakowało mu szybkości, nie potrafił raptownie przyśpieszyć w stylu, który niegdyś charakteryzował Maradone a później Messiego i wydawał się niemal rozkoszować wolnym tempem. Był mistrzem ,,la pausa”, najwspanialszym interpretatorem owej sztuki nagłego wyciszenia od czasów Ricardo Bochiniego. Co czyniło go jeszcze bardziej atrakcyjnym, wydawało się że jest jej ostatnim wykonawcą…

@Adran360
@Arkon
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson
@Sysia11

10

Duma Katalonii na szóstke!

8 lutego 1953 r. FC Barcelona rozgromiła na ,,Camp de Les Corts” Atletico Madryt 6:1 w 19 kolejce Primera Division. ,,Karetą” w tym meczu popisał się niejaki Tomás Hernández Murillo, zwany Moreno. Jednocześnie zanotował klasycznego hattricka w drugiej połowie spotkania(67, 77 oraz 82 minuta). Pozostałe gole zdobyli genialni napastnicy: Cesar Rodriguez oraz Basora.

@Symson
@siwykrb
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Arkon
@Adran360

0

@Mixtape Ale stwierdziłeś to tylko po dwumeczu z Valencią? Czy również po meczach z Atalanta czy Leganes?

3

@Safrani Dla odmiany ja za nim nie przepadałem. Akurat w okresie niekibicowania Barcuni, to największe wrażenie robił na mnie Romario da Souza Faria!

11

Feliz cumpleaños panie Christo!

8 lutego 1966 r. urodził się Christo Stoiczkow, bułgarski napastnik, którego wszyscy cules bardzo dobrze znają. Bułgara przyuważył w meczu Barçy z CSKA Sofia w ramach Pucharu Zdobywców Pucharów i ściągnął do klubu Johan Cruyff. Na Camp Nou trafił w 1990 r. i z miejsca stał się gwiazdą drużyny a także ulubieńcem cules. Szybko przekonano się także o tym, jak krewki jest to piłkarz, nie bez powodu nazywany ,,Vulgar Bulgar”. Jego współpraca z Cruyffem stawała się coraz trudniejsza i w efekcie w 1995 r. Stoiczkow został sprzedany do Parmy. Jednak wraz z odejściem Cruyffa, powrócił do Barcelony, gdzie jednak pełnił drugoplanowe role i ostatecznie na dobre odszedł w 1998 r. Stoiczkow jest niechlubnym rekordzistą w ilości czerwonych kartek otrzymanych przez piłkarza Blaugrany a mianowicie 11. W barwach Dumy Katalonii rozegrał 336 spotkań strzelając w nich 162 gole. Zdobył 5 mistrzostw Hiszpanii, 2 puchary Hiszpanii, Puchar Europy Mistrzów Klubowych, Puchar Zdobywców Pucharów, 2 Superpuchary Europy oraz 4 Superpuchary Hiszpanii.

@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson

2

@Safrani GOAT? Już mi ktoś tłumaczył tą cholerną ,,chińszczyzne"! Nienawidze takich obcych określeń...
Z tego względu nie dam ci zielonego herbu

8

Żywe legendy rodzimego futbolu:

Pseudonim „Koza”, przedsiębiorca, reprezentacyjny obrońca z Krakowa, srebrny medalista olimpijski z Barcelony (1992), pierwszy polski piłkarz „sprzedany” po igrzyskach do Włoch. To Marek Koźmiński, urodzony 7 lutego 1971 r. w Krakowie w rodzinie absolwentów miejscowej AWF, Zbigniewa (trenera koszykówki, działacza, wiceprezesa Wisły Kraków) i Teresy z d. Mally (trener pływania i gimnastyki artystycznej), absolwent XI Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie (1989), studiował (2 lata) na AWF Kraków, których jednak nie ukończył. Piłkarz (178 cm, 75 kg), lewy obrońca lub lewy pomocnik, wychowanek miejscowego Hutnika 1984-1992 (wymarzona kariera od juniora aż po awans do ekstraklasy), później zawodnik klubów włoskich: UC Udinese (1992-1997), Brescia (1997-15.03.2002) i Ancona (15.03-30.05.2002), greckiego PAOK Saloniki (15.08.2002-30.01.2003) oraz Górnika Zabrze (od 10.02.2003). Występował w reprezentacji olimpijskiej (28 razy) i 38-krotnie (do 2001) reprezentował barwy narodowe (38 występów, strzelając jednego gola).

Zadebiutował w Mielcu w spotkaniu z Izraelem (9 września 1992) a jedyną bramkę zdobył w meczu z Holandią w Rotterdamie (14 października 1992). Jego szybka i zdecydowana gra na lewej stronie boiska podczas IO zrobiła wielkie wrażenie m. in. na szkoleniowcach włoskich (Udinese), którzy na pniu kupili krakowskiego obrońcę (Hutnik chciał 1 milion, otrzymał 600 tys. dolarów). Koźmiński z numerem 10 na koszulce wystąpił już we wrześniu 1992 w meczu Udinese – Inter Mediolan. Jego włoską karierę piłkarską przerwała uciążliwa kontuzja (1996), którą jednak wyleczył. Po dłuższej przerwie powrócił do reprezentacji (Jerzy Engel) i w roli pomocnika wystąpił w meczach eliminacyjnych do mistrzostw świata i samych mistrzostwach (2002). Niestety, bez sukcesów. Wybrany został sportowcem 50-lecia Hutnika Kraków. Odznaczony również srebrnym medalem PKOl (1999).

@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

0

@Safrani Zubizareta??? Przecież on jest z kraju Basków! O!? patrze na wikipedie i rzeczywiście on przeszedł z naszej Barcuni do Nietoperzy! Kurka wodna, nie wiedziałem o tym albo po prostu juz zapomniałem na śmierć!

1

@Safrani Zgadza się. Mi przychodzi do głowy przedewszystkim Hector Cuper ale też Angulo, Canizares, Claudio Lopez i jeszcze wielu innych, o których na tą chwile nie pamietam.....?

2

@vangoor ostatnimi czasy w Europie to rzeczywiście była lepsza od Valencii, jednak historycznie w Hiszpanii to raczej Valencia bije na głowe Seville! Bodaj 5 czy 6 razy Valencia była mistrzem Hiszpanii a Puchar Króla też zdecydowanie więcej razy zdobywała, więc tak jak powiedziałem Valencia to kawał znakomitej historii hiszpańskiego futbolu.......

2

Prosze nie wyciągać daleko idących wniosków z meczu a właściwie z dwóch meczów z Valencią CF. Ba! prosze nie wyciągać nawet bliższych wniosków, gdyż Valencia to.... no chciałem już pisać że patałachy ale z całą pewnością ,,Nietoperze" to jeden z najgorszych w tej chwili drużyn Primera Division, jeśli nie najgorszy?. Przecież już nawet Deportivo Alaves jest o niebo lepszy! Tak szczerze to żal mi tej Valencii. W końcu to kawał wielkiej hiszpańskiej historii futbolu. Już wolałbym bardziej wybierałbym FC Seville do spadku aniżeli Andaluzyjczyków, no ale futbol bywa okrutny........

8

O krok od Blaugrany:

7 lutego 1989 r. FC Barcelona była bardzo blisko pozyskania legendarnego holenderskiego napastnika Marco van Bastena. Cruijff trenował Marco w Ajaksie i był jego mentorem. Jak mawiali dziennikarze w tamtych czasach: ,,Gdyby Johan nakazał van Bastenowi skoczyć w przepaść, ten by to zrobił”. Pikanterii całej sprawie dodawał fakt, że menedżerem Marco był… szwagier Cruijffa. Van Basten żartował że ,,zapoznałby się z ofertą FC Barcelony jeżeli przybyliby na rozmowy z tymi samymi pieniędzmi, które dali Koemanowi”. Co ciekawe, stosunki pomiędzy Milanem a Blaugraną ochłodziły przed transferem Ronalda Koemana w 1988 r. Włosi włączyli się do negocjacji o piłkarza i Barça musiała podobno podwyższyć oferte o około milion euro. ,,Mogę jedynie potwierdzić że rozmawiam często z Cruijffem”- podgrzewał atmosferę van Basten. Po 20 latach Marco przyznał, że FC Barcelona była kilkukrotnie bliska zatrudnienia go w stolicy Katalonii: ,,Dwukrotnie byłem naprawdę o krok od podpisania kontraktu w Barcelonie. Nie rozumiałem się dobrze z Arigo Sacchim i chciałem odejść z Milanu. Barcelona Cruijffa była idealnym kandydatem. Najpierw doznałem jednak kontuzji a potem dogadałem się z Sacchim i zostałem w Milanie”. No cóż, wypada jednak żałować i to bardzo że transfer nie doszedł do skutku…

@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson

11

@FCBparasiempre
Większości z nas Bob Marley kojarzy się z muzyką Reggae, skrętami i długimi dredami. Możliwe, że ci, którzy nieco bardziej zgłębili jego biografię wiedzą, że był bardzo mocno związany z ideologią Rasta, miał mnóstwo dzieci i jest symbolem Jamajki. Rzadko kto jednak wie, że był też wielkim fanatykiem piłki nożnej i prawdopodobnie jej najbardziej znaną ofiarą! ,,Futbol jest częścią mnie. Kiedy gram, świat wokół budzi się do życia” – to najbardziej znany cytat Boba Marley dotyczący jego pasji do futbolu. Zapewne Jamajczyk nie był jedynym muzykiem, który każdą wolną chwilę poświęcał na bieganie za futbolówką ale z pewnością nikt inny nie poniósł tak wielkich konsekwencji z powodu swojej miłości do piłki. Kiedy mówimy o tym, że piłka nożna zbiera czasem śmiertelne żniwo, to z reguły mamy na myśli Roberta Enke, Marca Viviena Foe albo ewentualnie kibiców z Hillsborough. Do tego grona powinniśmy zaliczyć również Boba Marleya. Jako, że jest to portal o futbolu, nie warto szczegółowo opisywać biografii tego znakomitego artysty. Warto tylko dodać, że jak większość swoich rodaków ma korzenie związane z ojczyzną piłki nożnej Wielką Brytanią, czyli można powiedzieć, że miłość do piłki miał w genach. Od najmłodszych lat miał nieco buntowniczy charakter i nie zawsze po drodze było mu ze szkołą, ale drogę na boisko potrafił znaleźć zawsze. Od zawsze jego życiu towarzyszył sport i muzyka, co łączyło go z wieloma rówieśnikami z Jamajki. On jednak miał talent w obu tych dziedzinach i chociaż postawił na Reggae i rastafarianizm, to nigdy nie zerwał z futbolem. Zarówno na scenie, jak i na boisku cechował się sporym luzem i kreatywnością. Jego ulubionym piłkarzem był Pele, którego podziewał za lekkość i skuteczność na murawie. Kibicował Tottenhamowi oraz brazylijskiemu Santosowi zapatrzony w radość, jaką czerpali z gry zawodnicy z Kraju Kawy. To właśnie tego szukał w futbolu, fantazji, radości i wolności, dzięki której na boisku nie było podziałów na czarnych i białych, rastafarian i wyznawców innych religii. Coś, o co walczył poprzez muzykę, znajdował dzięki piłce. Jego przyjacielem, a także menedżerem zespołu The Wailers, był Allan Cole, zawodowy piłkarz grający w piłkę w Stanach Zjednoczonych w zespole Atlanta Chiefs w lidze NASL, a także w brazylijskim klubie Nautico. Wraz z Colem i członkami zespołu Bob Marley będąc w trasie koncertowej, rozgrywał sporo meczów towarzyskich. W jednym z nich, podczas koncertów w Paryżu, drużyna z Jamajki mierzyła się z członkami reprezentacji Francji. Podczas tego spotkania Marley doznał bardzo przykrej kontuzji palca. Muzyk mimo tego nie zamierzał przerywać trasy koncertowej ani rezygnować z kopania futbolówki. Lekceważąc zalecenia lekarzy, kontynuował europejskie tournee i cały czas oddawał się swoim pasjom.

Potem zdecydował się na badania w Londynie, gdzie uświadomiono mu, że do organizmu wdała się gangrena i amputacja palca jest koniecznością. Marley, jako praktykujący rastafarianin uważał, że ciało stanowi integralną część i nie pozwolił na odebranie sobie żadnej kończyny. Wiedział również, że to oznaczałoby koniec jego przygody z piłką. Była to, jak się okazało najgorsza z możliwych decyzji, bo kilka lat później podczas joggingu z Colem muzyk zasłabł. Kiedy go przebadano, wyszło na jaw, że ma przerzuty nowotworowe do płuc, mózgu i wątroby. Najpierw zdecydował się na leczenie w Nowym Jorku, potem przenosił się do kliniki w Miami i Meksyku, ale wszędzie dawano mu tylko kilka tygodni życia. Wtedy postanowił poddać się kontrowersyjnej terapii opartej na diecie i ziołach, którą zaproponowano mu w Niemczech. Jak się okazało, przetrwał dzięki temu pół roku, ale i tak w końcu uznano, że nie ma już szans. Zapragnął wtedy wrócić na Jamajkę, jednak tam żaden szpital nie był przygotowany, by go przyjąć i ostatecznie zmarł w szpitalu w Miami. Czy to przez futbol? Biografowie Marleya spierają się, czy kontuzja odniesiona na meczu faktycznie była powodem rozwinięcia się nowotworu, czy też ten był w jego ciele już wcześniej. Nie da się jednak podważyć, że uraz mocno przyczynił się do rozwoju choroby, a już to, że zamiast zrezygnować z futbolu, Jamajczyk wciąż biegał po murawie, znacznie pogorszyło jego stan. Tyle, że jak sam zawsze mówił, żeby go poznać, najlepiej zagrać mecz z jego drużyną. Piłka nożna, muzyka i religia były w jego życiu najważniejsze i nie zrezygnował z nich praktycznie do samego końca. Pewnie trudno porównać go z takimi przypadkami jak wspomniany wcześniej Marc Vivien Foe, który zmarł na boisku, czy Robert Enke, którego profesjonalna kariera przytłoczyła do tego stopnia, że popełnił samobójstwo. Na pewno jednak Marley poświęcił dla piłki bardzo wiele i do samego końca chciał grać, nie zważając na swoje zdrowie. Mimo, że w stosunkowo młodym wieku zmarł, to jego historię należy traktować pozytywnie, bo całe swoje życie poświęcał się temu, co kochał najbardziej. Uprawiał sport, tworzył muzykę i głosił swoje przekonania na całym świecie. Zostawił po sobie sporą gromadę dzieci, setki znakomitych piosenek i kilku kolegom z boiska dziesiątki wspomnień, o bramkach, które strzelał na zielonej murawie.

10

Dredy, futbol i śmierć(czytajcie w odpowiedzi na mój komentarz):

@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@Arkon

11

@FCBparasiempre
5 lutego 1958 roku piłkarze Manchesteru United zremisowali w Belgradzie z Crveną Zvezdą, dzięki czemu zapewnili sobie awans do półfinału Pucharu Europy. Opisywana historia nie będzie jednak dotyczyła pięknych chwil i spektakularnych sukcesów. Na drugi dzień po wywalczeniu przepustki do grona czterech najlepszych drużyn najważniejszych klubowych rozgrywek, miała miejsce olbrzymia tragedia. Wracający do Manchesteru samolot, w celu uzupełnienia paliwa, miał międzylądowanie w Monachium. Z powodu problemów z ciśnieniem paliwa dwa razy odwoływano moment startu. Zawodnicy odpoczywali, grali w karty i czytali gazety. Wówczas żaden piłkarz nie mógł przewidzieć, że to ostatnie chwile życia niektórych z nich… Przy trzeciej próbie startu, wskaźnik prędkości zaczął opadać. Tak dramatyczne chwile wspomina kapitan samolotu, James Thain: ,,Pilot, który siedział obok mnie, zdążył krzyknąć: nie uda nam się. W tym momencie spojrzałem przez okno. Przed sobą mieliśmy dom i drzewa…”. Rozpędzony samolot, po przecięciu ogrodzenia, wbił się w jeden z budynków i stanął w płomieniach. Życie straciło 21 osób, w tym ośmiu zawodników United. Byli to: Tommy Taylor, Roger Byrne, Geoff Bent, Eddie Colman, Mark Jones, David Pegg, Liam Whelan oraz Duncan Edwards. Ten ostatni zmarł w szpitalu, piętnaście dni po wypadku. Wspomniany Duncan Edwards uznawany jest często za najbardziej utalentowanego piłkarza w historii klubu. Jego predyspozycje do gry w piłkę nożną już dekadę wcześniej, w rodzinnym Dudley obok Birmingham, zobaczył dyrektor szkoły, do której uczęszczał późniejszy gracz Czerwonych Diabłów. Po tym, jak ujrzał go w akcji na szkolnym boisku, napisał do przyjaciela: ,,Właśnie zobaczyłem 11-letniego chłopca, który zagra kiedyś w reprezentacji Anglii”. Przyszłość potwierdziła, że jego przewidywania okazały się słuszne. Już pięć lat później Edwards został zauważony przez skautów United i podpisał kontrakt z klubem. Na debiut nie musiał długo czekać. W chwili pierwszego występu miał zaledwie 16 lat i 185 dni. W 1955 roku sprawdziły się słowa dyrektora szkoły. Młody Duncan zaliczył pierwszy występ w reprezentacji Anglii, grając przeciwko Szkocji. Wróżono mu wielka karierę, a sam Bobby Charlton powiedział o nim słowa najlepiej świadczące o jego boiskowej wielkości:,, Gdybym miał grać przez całe życie w piłkę i wybrać do towarzystwa jednego piłkarza, byłby to Duncan Edwards. O tym, co osiągnąłby niestety kibice United już nigdy mieli okazji się dowiedzieć. W 1999 roku, w centrum Manchesteru, postawiono jego pomnik.


Oprócz piłkarzy, tragedia w Monachium zabrała także m.in. pracowników klubu, członków załogi i dziennikarzy. Jednym z przedstawicieli mediów był Don Davies, wujek brytyjskiego historyka i autora wielu książek o historii Polski – Normana Daviesa. Pisarz wspominał stryja w wywiadzie, który dla Magazynu Sportowego przeprowadził Marek Wawrzynowski: ,,Stryj był znacznie starszy od mojego ojca. Przed I wojną światową występował w amatorskiej piłkarskiej reprezentacji Anglii i nawet grał w Krakowie. Był to tour Anglików po imperium austro-węgierskim. Grali w Wiedniu, w Pradze, w Budapeszcie i właśnie w Krakowie. Tak głosi rodzinny przekaz. Dostał ofertę z Boltonu Wanderers, ale odrzucił ją, bo dla niego wstydem było granie za pieniądze. W końcu jednak uległ i przyjął ofertę Pole Vale. Ojciec opowiadał mi, że był to dla niego poważny problem. Oczywiście wtedy nie były to duże pieniądze, raczej grano dla przyjemności. Podczas I wojny światowej stryj był lotnikiem, został strącony nad Francją i trafił do obozu jenieckiego. Po powrocie do domu w 1918 roku leżał w szpitalu. Potem grał też w krykieta w I lidze. Był dyrektorem szkoły i jednocześnie pracował dla dziennika „Manchester Guardian” oraz pisał korespondencje dla BBC. Zdarzało mi się siedzieć obok niego w boksie dla komentatorów i podziwiać interwencje Niemca Berta Trautmanna czy Franka Swifta, którego zapamiętałem z tego, że miał gigantyczne dłonie”– dodaje historyk.


Katastrofę w Monachium przeżył legendarny trener, Matt Busby. Szkot doznał ciężkich obrażeń i spędził w szpitalu dziesięć tygodni. Nic jednak nie zraziło go do stawiania sobie wielkich celów. Niemal od razu zapragnął odbudować potęgę klubu i zapowiedział, że zajmie mu to pięć lat. Ostatecznie zespół odzyskał wielkość po siedmiu, ale i tak trzeba powiedzieć, że to bardzo szybko. Jeśli ktoś w Manchesterze myślał, że futbol jest tylko sportem, to, po monachijskiej tragedii zmienił zdanie. Dla wszystkich w klubie piłka przestała być jedynie zwykłym spotkaniem 22 mężczyzn kopiących piłkę – pisał w publikacji „Wielkie kluby Europy. Manchester United” Jarosław Koliński. Kilka lat po wielkiej tragedii miały nadejść piękniejsze dni dla podopiecznych szkockiego trenera i kibiców angielskiego zespołu. 13 dni po monachijskiej tragedii, piłkarze United musieli wyjść na boisko. Mieli zagrać o awans do VI rundy Pucharu Anglii. Rywalem była drużyna Sheffield Wednesday. Kibice, którzy tego dnia zjawili się na Old Trafford w liczbie 60 tysięcy, przywiązali do biało-czerwonych szalików czarne wstążki. Od tamtej pory czarny kolor oficjalnie dołączono do barw klubowych. Fani nie potrafili powstrzymać łez… Na boisku w barwach United pojawili się w większości zawodnicy, którzy do tej pory byli rezerwowymi. To jednak nie przeszkodziło im w odniesieniu efektownego zwycięstwa. ,,Czy spodziewaliśmy się, że wygramy? Nie. My wiedzieliśmy, że musimy wygrać”– powiedział Bill Foulkes, jeden z graczy występujących w tym meczu. Czerwone Diabły wygrały 3:0. To było zwycięstwo odniesione dla ośmiu kolegów, którzy stracili życie w stolicy Bawarii. Czy można złamać przepisy w duchu fair play? Angielska federacja futbolu pokazała, że tak. Pozwoliła bowiem klubowi z czerwonej części Manchesteru na wzmocnienia zawodnikami innych klubów w trakcie sezonu. Piękną postawę zaprezentował też AC Milan, który był półfinałowym rywalem United w Pucharze Europy. Wiedząc, jak bardzo osłabiona jest drużyna z Anglii, Włosi na pierwszy mecz celowo wysłali rezerwowy skład, dzięki czemu gracze Busby’ego odnieśli symboliczne zwycięstwo 2:1. W rewanżu ekipa z Mediolanu wygrała jednak aż 4:0, ale gest z pierwszego spotkania zasługuje na duże uznanie. Po katastrofie lotniczej w Niemczech nikt w Manchesterze nie myślał o osiąganiu sukcesów. Głównym celem było powolne odbudowanie dawnej świetności. W ciągu najbliższych sezonów dał o sobie znać wielki talent Bobby’ego Charltona, który nie będąc jeszcze wielką gwiazdą, strzelił w Belgradzie dwa gole. Wielką klasą trenerską wykazał się Busby. Szkot stworzył nowatorski system szkolenia i ściągnął do klubu utalentowaną młodzież. Jednym z tych, którzy trafili do MU był słynny później Georg Best. Szeregi ekipy z Old Trafford zasilił również rodak szkoleniowca, Dennis Law. Dekadę po jednej z największych tragedii w historii piłkarstwa, sympatycy MU wreszcie mieli powody do radości. 29 maja 1968 roku na Wembley Czerwone Diabły mierzyły się z Benfiką w finale Pucharu Europy. Anglicy do zwycięstwa potrzebowali wprawdzie dogrywki, ale w niej nie pozostawili złudzeń. Wygrali 4:1, wprawiając w euforię kibiców, którzy jeszcze dziesięć lat wcześniej opłakiwali tragicznie zmarłych idoli. ,,Niewiele oczu było suchych na stadionie Wembley, kiedy United gromił w dogrywce Benfikę”– napisał po londyńskim finale dziennik „The Sun”. Busby, który po zdobyciu trofeum przyznał, że był to najcudowniejszy dzień w jego życiu, odszedł z klubu wkrótce po ograniu drużyny z Portugalii. Zakończył pracę w Manchesterze w najpiękniejszy sposób (choć później jeszcze wrócił na krótki okres 21 meczów). Z piłkarzami Manchesteru United wywalczył pięć tytułów mistrza Anglii. Trzy z nich przed katastrofą, czwarty w sezonie 1964/65 – siedem lat po tragedii i później jeszcze jeden. Dołożył też dwie wygrane w pucharze Anglii i miano najlepszej drużyny Starego Kontynentu. Od królowej otrzymał zaś tytuł szlachecki. Jednak na podziw, bardziej niż wymienione sukcesy, zasługuje sposób, w jaki Szkot odbudował klub. Podnieść się po tak wielkiej tragedii i zajść na sam szczyt klubowej piłki jest rzeczą godną największego uznania. Nie ma wątpliwości, że odrodzenie ówczesnej drużyny Manchesteru United to jedna z najwspanialszych i najbardziej optymistycznych historii w piłce nożnej. Za takie momenty miliony fanów kochają futbol. Gdyby jeszcze żył, kończył by dzisiaj bodaj 78 lat! Tym razem to jednak nie jest historia o profesjonalnym piłkarzu ale wielu z was może zainteresować postać tego wybitnego człowieka.

9

(Nie)zapomniane El Clasico:

6 lutego 1997 r. Real Madryt zremisował na Santiago Bernabeu 1:1 z FC Barceloną w rewanżowym meczu 1/8 Pucharu Hiszpanii. Gole strzelili odpowiednio Šuker oraz samobójczą Roberto Carlos. Dzięki temu remisowi Blaugrana awansowała do następnej rundy ponieważ pierwszy mecz na Camp Nou wygrała 3:2.

Dla zainteresowanych:



@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Adran360

10

FC Barcelona dzień po dniu:

6 lutego 1977 r. w meczu FC Barcelona-Malaga arbiter Melero Guaza nie odgwizdał dwóch karnych dla gospodarzy i uznał gola dla Malagi strzelonego ręką z pozycji spalonej! Wówczas Johan Cruyff pokłócił się z sędzią i został wyrzucony z boiska, krzycząc: ,,Melero eres un hijo de gran puta!”. Osobiście nie znam języka hiszpańskiego lecz nie trudno się domyślić co mogły oznaczać te słowa? Holender później tłumaczył ironicznie, że mówił jedynie ,,Manolo strzelaj szybko” do swojego kolegi z drużyny. Barça w końcu wygrała ten mecz 2:1 ale Cruyff został zawieszony na 3 kolejki, w których Duma Katalonii zdobyła zaledwie jeden punkt i straciła szanse na mistrzostwo. Wprawdzie dyktator Franco już nie żył lecz tzw. ,, bezstronność sędziowska” ciągnie się aż po dziś dzień.

@Adran360
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

10

Żywe legendy futbolu:

5 lutego 1984 r. urodził się Carlos Tevez, argentyński napastnik. Po blisko 20 latach gry w piłkę Carlos Tevez ogłosił zejście ze sceny. Wiele jednak wskazuje, że nie zamierza odchodzić w cień. Jego planem jest rozpoczęcie kariery politycznej. Głównym powodem decyzji Argentyńczyka jest choroba jego ojca. Segundo Tevez od lat boryka się z cukrzycą, ale jego stan zdrowia uległ znacznemu pogorszeniu po zarażeniu koronawirusem. ,,Mam różne emocje. Czasami mam się dobrze, a innym razem idę i płaczę w przerwie meczu. To są trudne czasy. Idę odwiedzić mojego ojca, a potem muszę mieć siłę, żeby grać w piłkę” – mówił Tevez. Choć Segundo Tevez wychowywał argentyńskiego napastnika, tak naprawdę jest jego wujem. Biologiczny ojciec zginął w strzelaninie przed narodzinami piłkarza. Dla Teveza seniora ostatnie lata nie należą do najlepszych, w 2014 roku został porwany dla okupu. Spekuluje się, że po zakończeniu przygody z futbolem Argentyńczyk zostanie politykiem. Jak donoszą lokalne media, Tevez blisko współpracuje z byłym prezydentem kraju – Mauricio Macrim. Ze znanym politykiem łączą go relacje biznesowe, z czego część budzi kontrowersje. W 2018 roku argentyński sąd przyglądał się nieprawidłowościom przy zakupie elektrowni wiatrowych, w co oprócz dwóch panów zaangażowany był też były trener Boca Juniors – Guillermo Barros Schelotto. Tym razem jednak "biznes" ma dotyczyć stricte futbolu, a konkretniej potencjalnej prezydentury Macriego w Boca. Jego kontrkandydatem jest aktualny prezes Jorge Amea, którego zastępcą jest inny legendarny piłkarz – Juan Roman Riquelme. W trakcie swojej bogatej kariery Tevez grał w wielu uznanych drużynach. Swoją karierę rozpoczynał w Boca, gdzie został wychwycony przez skautów West Hamu. Tam zauważył go Sir Alex Ferguson, w którego drużynie Tevez grał z Cristiano Ronaldo i Waynem Rooneyem. Niedługo później w atmosferze skandalu przeniósł się z Manchesteru United do ich rywala zza miedzy – Manchesteru City. Następnie, po konflikcie z Roberto Mancinim występował w Juventusie Turyn, po czym wrócił do Boca Juniors. Wtedy pojawił się kontrakt jego życia. Został zawodnikiem chińskiego Shanghai Shenhua, gdzie z zarobkami na poziomie 40 milionów dolarów rocznie stał się najlepiej opłacanym piłkarzem na całym globie. W Chinach jednak zawodził, a gwiazdorski kontrakt nie pomagał mu w aklimatyzacji i odkupieniu swoich win. Wystąpił w 20 spotkaniach, w których zdobył 4 gole. Tym samym za jednego gola zarobił... 10 milionów dolarów. Po rocznym pobicie w państwie środka, Tevez wrócił do Boca. To jego trzecia i najwidoczniej ostatnia przygoda w tym klubie. Tevez ma na swoim koncie 11 tytułów ligowych. Grając w Manchesterze United wzniósł puchar za zwycięstwo w Lidze Mistrzów, a grając w reprezentacji Argentyny zdobył złoty medal na Olimpiadzie w 2004 roku. Mimo bezsprzecznych umiejętności, w trakcie kariery piłkarskiej wielu uznawało go za skandalistę, a nawet zdrajcę. Oby ta łatka nie trzymała się go także w polityce.

@Adran360
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11

7

@FCBparasiempre
5 lutego 1982 r. urodził się Rodrigo Sebastián Palacio Alcalde, argentyński napastnik. Na szczeblu międzynarodowym Palacio reprezentował reprezentację Argentyny na dwóch Mistrzostwach Świata FIFA i Copa América, zdobywając medale wicemistrzów Świata w 2014 r. i Copa América w 2007 r. W grudniu 2007 roku Palacio wziął udział w Klubowych Mistrzostwach Świata FIFA 2007, grając 12 grudnia w zwycięstwie Boca Juniors 1:0 nad tunezyjskim klubem Étoile du Sahel. 16 grudnia strzelił wyrównującego gola i dał wynik 1:1 przeciwko AC Milanowi ale drużyna włoska ostatecznie wygrała 4:2. Palacio zdobył w turnieju trofeum Brązowej Piłki, zajmując trzecie miejsce za najlepszymi zawodnikami Mediolanu, odpowiednio Clarencem Seedorfem i Kaką. Występ Palacio w Copa Libertadores w 2008 r. pomógł Boca uniknąć eliminacji z fazy grupowej, strzelając dwa gole przeciwko meksykańskiemu Atlasowi w zwycięstwie 3:0 u siebie i strzelając trzeciego gola w dramatycznym zwycięstwie Boca 4:3 z chilijskim Colo-Colo. 7 maja 2008 roku Palacio strzelił gola w wygranym 2: 1 rewanżu z brazylijskim klubem Cruzeiro. Boca ostatecznie dotarła do półfinału, gdzie przegrała z Fluminense. Pomimo drobnej kontuzji, która spowodowała, że pauzował przez niewielką część drugiej połowy roku, Palacio następnie wygrał Recopa Sudamericana przeciwko Arsenalowi de Sarandí, strzelając jednego gola w pierwszym meczu i kolejnego w rewanżu . Później wygrał Torneo Apertura po tym, jak o tytuł trzeba było walczyć pomiędzy trzema najlepszymi drużynami, które miały taką samą liczbę punktów, Boca, San Lorenzo i Tigre. Wszystkie mecze barażowe o mistrzostwo odbyły się na stadionie Racing Club w formacie każdy z każdym i odbyły się 20 grudnia 2008 r. Palacio strzelił gola w wygranym 3: 1 meczu z San Lorenzo i pomógł zdobyć tytuł. W dniu 17 lipca 2009 r. Palacio podpisał czteroletni kontrakt z Genuą we włoskiej Serie A za 1,4 miliona euro, aby zastąpić Diego Milito związanego z Interem Mediolan i pomóc swojemu koledze z Argentyny Hernánowi Crespo na pozycji napastnika. Wraz z Crespo Palacio dołączył do innego Argentyńczyka, Luciano Figueroa, który był z nim wypożyczony w Boca Juniors przez cały 2008 rok. W ciągu pierwszych kilku miesięcy Palacio opuścił dwa mecze z powodu niewielkiej kontuzji kostki. 5 listopada Palacio strzelił swojego pierwszego gola z Genuą w wygranym 3: 2 meczu z Lille w meczu Ligi Europejskiej UEFA. 22 maja 2012 r. Prezydent Genui Enrico Preziosi potwierdził, że Palacio dołączy do Interu na sezon 2012–2013. 7 czerwca został oficjalnie sprzedany Interowi za 10,5 mln euro, podpisując trzyletni kontrakt, płacąc zawodnikowi 2,7 mln euro rocznie. Palacio zadebiutował w meczu kwalifikacyjnym Ligi Europejskiej UEFA przeciwko chorwackiej drużynie Hajduk Split. Swój pierwszy dublet Interu strzelił w towarzyskim meczu z Bizertinem z Tunezji 18 sierpnia. Następnie 23 sierpnia strzelił swojego pierwszego oficjalnego gola dla Interu w rundzie barażowej eliminacji Ligi Europy przeciwko rumuńskiemu Vaslui. Ponownie strzelił gola w rewanżu w Mediolanie 30 sierpnia, uzyskując końcowy wynik 1: 1, gdy Inter awansował do fazy grupowej zawodów. Pierwszego gola w Serie A dla Interu strzelił 21 października w wygranym 2: 0 meczu na San Siro z Katanią. 4 listopada strzelił ostatniego gola w wygranym 1: 3 meczu z broniącym tytułu mistrzem ligi Juventusem, a 8 listopada strzelił parę goli w meczu Ligi Europy z Partizanem (1: 3), co zapewniło Interowi awans do 1/8 finału rozgrywek. do końca pozostały dwa mecze fazy grupowej. Podczas meczu drugiej rundy Pucharu Włoch przeciwko Hellas Verona 18 grudnia, po kontuzji bramkarza Lucy Castellazziego i po wyczerpaniu wszystkich trzech zmian w klubie, Palacio, ubrany w koszulkę Vida Belec z numerem 27, został postawiony na bramkę w finale 15 minut meczu. Nie stracił gola dla przeciwnika w finałowym zwycięstwie 2: 0, a nawet dobrze obronił w 91. minucie, zatrzymując główkę lecącą z prawej strony bramki pomocnika Werony Alessandro Carrozzy. 14 lutego 2013 r. w meczu z rumuńską drużyną CFR Cluj w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Europy Palacio został zmieniony w siedem minut po zakończeniu sezonu kontuzji startera Diego Milito. Palacio wszedł i zakończył mecz obydwoma bramkami zdobytymi w zwycięstwie 2: 0. 3 marca w meczu przeciwko Catanii Palacio został zmieniony na początku drugiej połowy, w momencie, gdy Nerazzurri przegrywali 2: 0. Palacio asystował przy bramce Ricky'ego Álvareza, a następnie sam strzelił dwa gole, prowadząc Inter do powrotu do zwycięstwa 2: 3. 3 kwietnia Palacio strzelił swój drugi dublet w sezonie ligowym przeciwko Sampdorii, zwiększając swój wynik do 12 zdobytych bramek; jednak w tym samym meczu nadwyrężył lewe ścięgno podkolanowe, ostatecznie kończąc przedwcześnie sezon.

W pierwszym meczu sezonu Palacio strzelił bramkę przeciwko Cittadelli w trzeciej rundzie Coppa Italia. Strzelił także gola w pierwszym meczu ligowym w sezonie przeciwko Genui 25 sierpnia; jego gol padł w doliczonym czasie gry, co dało Interowi zwycięstwo 2:0, po którym nastąpił kolejny gol i asysta w wygranym 3:0 meczu z Catanią. 20 października Palacio strzelił dwa gole, co dało Interowi remis 3:3 z Juventusem na Stadio Olimpico, a sześć dni później strzelił gola w triumfie 4:2 z niedawno awansowaną Hellas Verona na San Siro. 3 listopada Palacio kontynuował swoją świetną formę, strzelając głową i asystując w wygranym 0: 3 wyjazdowym meczu z Udinese na Stadio Friuli. 22 grudnia strzelił wspaniałego gola w 86. minucie tyłem pięty po asyście Fredy'ego Guarína, która okazała się decydująca, gdy Inter wygrał 1: 0 z Milanem. To był jego pierwszy gol w zawodach w Derby della Madonnina . Dzięki jego bramce Inter zakończył 2013 rok zwycięstwem i uplasował się na piątym miejscu z 31 punktami. 14 lutego 2014 r. Palacio strzelił swojego pierwszego gola w 2014 r. po kilku negatywnych występach podczas wygranego 2:1 wyjazdowego meczu z Fiorentiną. 9 marca strzelił zwycięskiego gola przeciwko Turynowi na San Siro, dając Nerazzurriemu trzy ważne punkty. Pięć dni później Palacio podpisał nowy dwuipółletni kontrakt z Interem, który pozwoli mu pozostać w klubie do 2016 roku. Dzień po przedłużeniu kontraktu Palacio strzelił pierwszego gola i asystował zwycięzcy Jonathana w meczu Zwycięstwo 2:0 na wyjeździe z Hellas Werona. Palacio kontynuował swoje dobre występy, strzelając swojego 15. ligowego gola w pokonanym 4:0 Sampdorii na Stadio Luigi Ferraris. Asystował także przy obu bramkach Mauro Icardiego. 10 maja, w ostatnim meczu Javiera Zanettiego na San Siro, w którym Inter pokonał Lazio 4:1 i zapewnił sobie miejsce w barażach Ligi Europy na następny sezon, Palacio strzelił parę goli i w obu przypadkach poszedł świętować z Zanetti. Najpierw asystował mu Mateo Kovačić, a później Yuto Nagatomo. Palacio zakończył sezon 2013/14 39 występami (37 w Serie A) i 19 golami (17 w Serie A), kończąc jako najlepszy strzelec Interu. Palacio opuścił całą fazę przygotowawczą ze względu na swoje obowiązki międzynarodowe z Argentyną na Mistrzostwach Świata 2014. Nie został powołany na pierwszy oficjalny mecz w sezonie przeciwko islandzkiej drużynie Stjarnan w pierwszym meczu rundy barażowej Ligi Europy, po tym jak główny trener Interu Walter Mazzarri zdecydował się dać mu odpocząć. Nie zagrał również w rewanżu, ponieważ Inter wygodnie zapewnił sobie awans do fazy grupowej z łącznym wynikiem 9:0. Po opuszczeniu meczu otwarcia sezonu Serie A, Palacio po raz pierwszy w sezonie wystąpił 14 września, grając przez ostatnie 14 minut po pokonaniu Sassuolo 7:0. Palacio strzelił swojego pierwszego gola w sezonie Interu 15 grudnia 2015 r. w pokonanym 3:0 Cagliari na San Siro, dzięki czemu Inter awansował z 1/8 finału Coppa Italia. 8 stycznia 2016 r. przedłużył kontrakt z Interem na kolejny sezon, zatrzymując go w klubie do czerwca 2017 roku. Palacio swój pierwszy mecz z reprezentacją Argentyny rozegrał 8 marca w towarzyskim meczu z Meksykiem, który zakończył się remisem 1:1 w Los Angeles Memorial Coliseum. Później w tym samym miesiącu, 25 marca, rozegrał swój pierwszy mecz rywalizacyjny, eliminacje do Mistrzostw Świata FIFA 2006, przeciwko Boliwii, który zakończył się zwycięstwem 2:1 na wyjeździe, a Palacio grał przez ostatnie osiem minut meczu. Został wybrany przez trenera José Pékermana na przyszłoroczny Puchar Świata i otrzymał koszulkę z numerem 14. Zadebiutował na turnieju, wchodząc na boisko w 64. minucie i pomagając drużynie wygrać pierwszy mecz w grupie C przeciwko Wybrzeżu Kości Słoniowej w zwycięstwie 2:1. Do końca turnieju nie rozegrał już żadnych meczów, a Argentyna zakończyła turniej w ćwierćfinale po przegranej 4:2 w rzutach karnych z Niemcami. Pod okiem nowego trenera Argentyny Alfio Basile'a Palacio został wybrany do Copa América 2007 i otrzymał koszulkę z numerem 7. Swój pierwszy mecz na tym turnieju rozegrał w ostatnim meczu zespołu w grupie C przeciwko Paragwajowi, rozpoczynając i grając przez 90 minut w 1–0 zwycięstwo na Estadio Metropolitano de Fútbol de Lara. Argentyna zakończyła sezon jako zwycięzca grupy, pokonując Stany Zjednoczone, Kolumbię i Paragwaj. Po raz drugi pojawił się po rozegraniu ostatnich 12 minut w wygranym 3:0 meczu z Meksykiem, zapewniając Argentynie miejsce w półfinale turnieju. W finale był niewykorzystanym rezerwowym, gdy Argentyna przegrała 3:0 z rywalką Brazylią. 15 czerwca 2008 roku, ponad trzy lata po debiucie w Argentynie, Palacio strzelił swojego pierwszego gola dla swojego kraju po wyrównaniu w 93. minucie w remisie 1: 1 z Ekwadorem w 5. rundzie kwalifikacji do Mistrzostw Świata 2010. W 2008 roku rozegrał tylko dwa mecze, a w latach 2009 i 2010 nie zagrał ani minuty w reprezentacji, co oznacza, że nie został uwzględniony w kadrze na Mistrzostwa Świata 2010 przez trenera Diego Maradonę.

Po dobrej formie w Genui w drugiej części sezonu 2010–11 i pierwszej części 2011–12, Palacio otrzymał swoje pierwsze powołanie od nowego trenera reprezentacji narodowej Alejandro Sabelli na mecz eliminacyjny Mistrzostw Świata 2014 z Wenezuelą. 11 października 2011 roku rozegrał swój pierwszy mecz w reprezentacji narodowej po trzyletniej nieobecności, wchodząc na boisko w ostatnich 15 minutach przegranej 1:0 z Wenezuelą, a jedynego gola w meczu strzelił obrońca Fernando Amorebieta. Po imponującym sezonie 2012–2013 w Interze Palacio stał się stałym członkiem reprezentacji Argentyny pod wodzą Sabelli. Podczas eliminacji do Mistrzostw Świata 2014 rozegrał osiem meczów i pomógł Argentynie zająć pierwsze miejsce w swojej grupie z 32 punktami. Swojego drugiego gola dla Argentyny strzelił 11 października 2013 r., zdobywając trzeciego gola w wygranym 3:1 meczu z Peru w 17. rundzie kwalifikacji. W tym roku był ważnym zawodnikiem w kwalifikacjach Argentyny, asystując przy kilku bramkach. Dobra forma Palacio utrzymywała się nawet w 2014 roku, strzelając trzeciego gola z reprezentacją narodową 4 czerwca 2014 roku w wygranym 3:0 meczu z Trynidadem i Tobago. Strzelił gola po rzucie rożnym wykonanym przez pomocnika Ángela Di Maríę. W dalszej części tego meczu wykonał dobry bieg, kozłując bramkarza i asystował przy zdobyciu trzeciego gola w meczu zdobytego przez skrzydłowego Ezequiela Lavezziego. Po rozegraniu kolejnego towarzyskiego meczu ze Słowenią drużyna udała się do Brazylii, aby zagrać na Mistrzostwach Świata 2014; znalazł się na liście 23 zawodników wybranych do udziału przez trenera Alejandro Sabellę. 8 września 2014 r., w wieku 32 lat, Palacio wycofał się z międzynarodowej piłki nożnej, mówiąc, że są lepsi gracze, którzy mogliby zająć jego miejsce w drużynie narodowej. Palacio to inteligentny taktycznie i utalentowany technicznie zawodnik, który ma oko na bramkę. Wszechstronny napastnik, który może grać na kilku ofensywnych pozycjach, występował jako napastnik, drugi napastnik i skrzydłowy. Oprócz swoich umiejętności znany jest również ze swojej pracy w defensywie.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?