1

@Giwera widziales dzis powrot Higginsa?

1

@ranger3120 kto z tej pary przejdzie i wygra to i tak super dla mnie.

1

@zadafcb fajnie gdyby to wygral.

9

Muzyczna batalia - #72
https://strawpoll.com/BJnXV0vJPZv
----
poprzedni https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-16801663#comment-16801663
--------------------------------------------------------------
HEY – „Arahja” (2017, Przystanek Woodstock Live)
Legenda polskiego rocka, Ich muzyczny stempel to gęste aranżacje i głęboki, charyzmatyczny wokal Katarzyny Nosowskiej. Kluczowym kontekstem tego konkretnego występu jest narastająca frustracja wokalistki ówczesną sytuacją społeczno-polityczną w Polsce oraz zbliżające się zawieszenie działalności zespołu. Koncert na Przystanku Woodstock w 2017 roku odbywał się w gęstej atmosferze podziałów narodowych, co bezpośrednio przełożyło się na bezprecedensowy, skrajnie naładowany agresją i bezsilnością ładunek emocjonalny, z jakim Nosowska wyrzuciła z siebie ten utwór.

To dźwięk zbiorowego, pokoleniowego katharsis i otwartego buntu. Słychać tu potężną, rockową ścianę dźwięku, miażdżącą ciężarem przesterowanych gitar i masywnego basu. Całość opiera się na marszowym rytmie, który potęguje napięcie z każdą kolejną zwrotką. Utwór buduje nastrój surowej wściekłości. Wokal przechodzi brutalną transformację – od zrezygnowanego, drżącego tonu w dolnych rejestrach, po absolutnie drapieżny, zdarty, niemal punkowy wrzask w finale, wspierany rykiem wielotysięcznego tłumu.

Ciekawostki
Podczas tego konkretnego wykonania Nosowska nie była w stanie zapanować nad emocjami – jej potężne wkurzenie na polaryzację społeczeństwa w Polsce mieszało się z fizycznymi łzami. Wokalistka śpiewała łamiącym się głosem, a w kulminacyjnych momentach utworu jej wykonanie zamieniło się w czysty, gniewny krzyk. Tuż po wybrzmieniu ostatnich akordów z trudem łapała oddech, przyznając do mikrofonu, że chwilowy kryzys i chęć "rozklejenia się" na scenie musiały zostać natychmiast przewalczone, by nie dać satysfakcji tym, którzy podsycają podziały. Choć to oryginalnie piosenka Kultu o Murze Berlińskim, w tamtym momencie stała się jadowitym, wykrzyczanym z wściekłością manifestem przeciwko murom wyrastającym wewnątrz polskiego społeczeństwa.


----------------------------------------------------------------------------------
LED ZEPPELIN – „Bring It On Home” (Live at The Royal Albert Hall 1970)

Brytyjscy tytani, którzy zdefiniowali ramy ciężkiego rocka. Ich muzyczny stempel to gigantyczne, bluesowe riffy, wirtuozeria i niszczycielska siła sekcji rytmicznej, połączone z histerycznym, przeszywającym wokalem Roberta Planta. Kluczowym kontekstem w historii grupy jest absolutna niechęć do kompromisów oraz nagły, tragiczny koniec – śmierć perkusisty Johna Bonhama w 1980 roku w wyniku zadławienia się wymiocinami po wypiciu ogromnej ilości alkoholu z dnia na dzień zamknęła historię zespołu. Pozostali muzycy uznali, że Led Zeppelin bez Bonhama po prostu nie istnieje.

To dźwięk dusznego, chicagowskiego klubu bluesowego, który nagle eksploduje z siłą dynamitu. Słychać tu potężny kontrast – pierwsza część pełznie w powolnym, charczącym rytmie przesterowanej harmonijki ustnej, by po chwili ustąpić miejsca lawinie miażdżących, ołowianych riffów. Całość opiera się na szaleńczej, buzującej energii i nieustannej interakcji między gitarą a perkusją. Utwór buduje nastrój surowego, zwierzęcego wręcz napięcia, przekształcając tradycyjnego, korzennego bluesa w drapieżny, hardrockowy żywioł (co na żywo, m.in. podczas koncertu w Royal Albert Hall w 1970 roku, nabierało formy dzikiej improwizacji).
Ciekawostki
Utwór stał się przedmiotem głośnego sporu prawnego. Początkowa i końcowa sekcja kompozycji to celowy hołd (a w praktyce zapożyczenie) dla utworu o tym samym tytule autorstwa Williego Dixona, wykonywanego przez Sonny'ego Boya Williamsona II. Zespół nie podał jednak oryginalnego autora w napisach na płycie „Led Zeppelin II”. Doprowadziło to do pozwu ze strony wytwórni Arc Music w 1972 roku, który ostatecznie zakończył się ugodą finansową i dopisaniem nazwiska Dixona do creditsów.
-------

@8stoichkov8 @Coutinho007 @mientusek1407 @patataj
@iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani i inni
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro

2

@Coutinho007 domyślam się

0

Latwogang chyba nawet Escobara przebił , znany kolumbijski biznesmen w swoim prime zarabiał 60 baniek dziennie . No może nie przebił , ale … ;)

2

@Coutinho007 to smacznego !!

1

@Cochise jedyne co miałem z Mangą do czynienie do Pani Łyżeczka, taka japońska . Podobało mi się . A to mi się tak z marszu spodoba ?

0

@Cochise co to za serial , nigdy nie słyszałem

1

O,Sullivan przestał grać ?

0

3 set po nocach

2

Jodar przełamuje Fonsece, 3-2

I od razu re- break

0

Ale późno zaczęli grać

0

@takisobiektos ogladasz zaraz Fonseca vs Jodar?

0

@Draqulius oj tak.

10

#RedhotchilliPeppers.
Niezle mit tu Flea zaimponowal. Na kanale Nonesuch Selects wybiera ulubione plyty:

- Henryk Górecki's Symphony No. 3
- Jeff Parker ETA IVtet's 'The Way Out of Easy'
- Brian Eno & David Byrne's 'My Life in the Bush of Ghosts'
- Le Mystère des Voix Bulgares'
- Ambrose Akinmusire's 'honey from a winter stone' .

Ciekawostka - te bulgarskie chory wybral rowniez Robert Plant.
Zdziwil mnie jedynie brak Jaco Pastoriusa, ale to byloby chyba zbyt oczywiste, bo to naturalny wybor kazdego basisty.
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8 @Coutinho007 @mientusek1407 @patataj
@iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro

0

@mekston w tym meczu wszystko moze sie wydarzyc.

0

@mekston wlasnie sobie skrot ogladam. Ale mu meczyk wyszedl. Fajnie gdyby zaczal rywalizowac z Alcarazem i Sinnerem.

1

Praca nog podobno wazna w tenisie.
@JimMorrisonFCB @Gary tez tak trenujecie?


@Encore @mekston
ps. podobno Fils ma rotacje zblizona do Nadala.

2

@Coutinho007 o kurde, ale daja!

0

@mekston dopiero widze wynik. Wow

1

1

@escarabajo widziales juz dok. o Ronaldinho? Najlepsza dla mnie 3 czesc - w sumie cala poswiecona jego grze w Brazylii.

1

@michal26 Ty robisz te testy?


2

@Draqulius Uzyj, uzyj ;)

1

@JimMorrisonFCB musisz koniecznie posluchac dyskografii Cocteau... sczegolnie ten pochatkowy okres to jest absolutna magia. E. Fraser znasz na pewno z Massive Attack Teardrop.

2

@J_Jay Wiesz co, ja nie wstawiam tylko utworow, ktore stylistycznie czy gatunkowo do siebie pasuja, czasem tak, a czasem w ogole.
Klucz jest jeden- kazdy z nich musze bardzo lubic.

10

Muzyczna batalia - #71
Glosowanie: https://strawpoll.com/mpnb1Ej0by5
--------
poprzedni https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-16797142#comment-16797142
--------------------------
KYUSS – „Space Cadet” (1994, Welcome to Sky Valley)


Ojcowie chrzestni stoner rocka, ukształtowani przez surowy klimat kalifornijskiej pustyni. Ich muzyczny stempel to ciężkie, obniżone strojenia, masywne przestery i hipnotyczny, piaskowy groove, który narodził się podczas nielegalnych „generator parties” granych na pustkowiach. Kluczowym kontekstem dla twórczości zespołu jest narastające napięcie wewnątrz grupy, które doprowadziło do jej przedwczesnego rozpadu tuż po wydaniu największych arcydzieł. Grupa spłonęła równie szybko, co zyskała kultowy status, a na jej zgliszczach lider Josh Homme zbudował późniejsze imperium Queens of the Stone Age.
Klimat utworu
To dźwięk pustynnej nocy przy dogasającym ognisku. Słychać tu rozległą, akustyczną przestrzeń, napędzaną przez gęstą, snującą się linię basu i psychodeliczne, wibrujące akordy gitary. Całość opiera się na niespiesznym, transowym tempie i mantrycznym rytmie, który z każdą minutą coraz bardziej wciąga w piaszczysty letarg. Utwór buduje nastrój absolutnej izolacji i odrealnienia. Zrezygnowany, leniwy wokal Johna Garcii unosi się nad instrumentami niczym dym, potęgując aurę osamotnienia na wypalonym słońcem pustkowiu.
Ciekawostki
Ikoniczny, akustyczny motyw przewodni wcale nie został w całości skomponowany na gitarze. Jego kręgosłupem jest linia zagrana przez Scotta Reedera na akustycznym basie, co mocno odwróciło tradycyjne role instrumentów w tej kompozycji. Choć album „Welcome to Sky Valley” uchodzi za monolit ciężkiego brzmienia, ten utwór zrealizowano niemal w pełni akustycznie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ATHEIST – „Mother Man” (1991, Unquestionable Presence)

Pionierzy technicznego death metalu, którzy zderzyli agresję z jazzową wirtuozerią. Ich stempel to połamane rytmy, szalone zmiany tempa i skrajnie skomplikowane struktury kompozycyjne. Historia zespołu nierozerwalnie wiąże się z gigantyczną tragedią. W lutym 1991 roku, w trakcie prac nad przełomowym albumem i podczas trasy koncertowej, bus zespołu uległ wypadkowi, w którym zginął basista i główny kompozytor – 22-letni Roger Patterson. Grupa niemal przestała istnieć, ale muzycy ostatecznie postanowili dokończyć płytę jako hołd dla zmarłego przyjaciela, tworząc jedno z najważniejszych dzieł w historii całego gatunku.
To dźwięk matematycznej furii. Słychać tu bezlitosną fuzję morderczych, rzężących gitar z wyeksponowanym, jazzowym basem, który żyje własnym życiem i celowo wyłamuje się z tradycyjnej sekcji rytmicznej. Całość opiera się na gwałtownych, schizofrenicznych zmianach tempa i całkowitym odrzuceniu klasycznych, przewidywalnych struktur. Utwór buduje nastrój klaustrofobicznego chaosu, napędzanego agresywnym wyziewem wokalnym. Dźwięk atakuje z każdej strony, a nerwowe solówki gitarowe przecinają gęste tło z chirurgiczną precyzją.
Ciekawostki
Partie basu w tym utworze – będące absolutnym punktem odniesienia dla technicznego grania – zostały w całości napisane przez zmarłego Rogera Pattersona, jednak fizycznie na płycie zarejestrował je Tony Choy z grupy Cynic. Muzyk musiał w błyskawicznym tempie nauczyć się tych nieludzko trudnych, synkopowanych linii po wejściu do studia z pogrążonym w żałobie zespołem. Warstwa tekstowa to jadowita krytyka destrukcji środowiska naturalnego, w której tytułowy „Mother Man” symbolizuje bezwzględną dominację i niszczycielski wpływ cywilizacji na Matkę Naturę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
SADIST – „The Reign of Asmat” (1996, Tribe)

Włoscy rzemieślnicy progresywnego death metalu. Ich muzyczny stempel to unikalny kontrast: zderzenie deathmetalowej agresji z bogatymi, niemal symfonicznymi partiami klawiszy oraz etnicznymi motywami wschodnimi. Oś twórczości stanowi wizjonerstwo i wszechstronność lidera, Tommy'ego Talamanki. Brak komercyjnego kompromisu i ciągłe roszady personalne na przestrzeni lat często stawiały grupę w cieniu gigantów gatunku, ale pozwoliły utrzymać całkowitą niezależność artystyczną – w świecie Sadist muzyka filmowa zawsze spotykała się z ekstremalnym łomotem.
To dźwięk dusznego, mrocznego rytuału w sercu dżungli. Słychać tu brutalne, rwane riffy gitarowe, podbite lodowatymi, przestrzennymi teksturami syntezatorów. Całość opiera się na nieustannym napięciu między zwierzęcą dziczą sekcji rytmicznej a wyrafinowaną, niemal uduchowioną melodią klawiszy i bezprogowego basu. Utwór buduje nastrój narastającego zagrożenia i niepokojącej egzotyki. Gardłowy growl rozdziera dźwiękowe pejzaże, spajając techniczny chłód z pierwotnym, plemiennym transem.
Ciekawostki
Tematyka całego albumu „Tribe”, w tym również tego konkretnego utworu, osadzona jest w fascynacji brutalnymi rytuałami kultur pierwotnych. Tytułowi Asmaci to istniejące do dziś plemię zamieszkujące Papuę, które w przeszłości słynęło z łowienia głów i rytualnego kanibalizmu. Kompozycyjny kunszt i ekstremalna trudność tego materiału ujawniają się najpełniej podczas koncertów – Tommy Talamanca stał się fenomenem na europejskiej scenie, regularnie odgrywając jednocześnie partie solowe na gitarze jedną ręką i prowadząc skomplikowane pasaże klawiszowe drugą.
-----
@8stoichkov8 @Coutinho007 @mientusek1407 @patataj
@iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani i
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro
---------------

2

@kubix05 masakra...
Przez większość życia wierzył, że jego matka to jego siostra. W rzeczywistości kobieta, którą uważał za matkę (Ethel), była jego babcią, a jego „siostra” (June) była jego biologiczną matką.

Dowiedział się o tym dopiero w 1974 roku, mając około 37 lat. Co ważne, nie powiedziała mu tego rodzina — odkryli to dziennikarze magazynu Time podczas przygotowywania materiału o nim.

Sytuacja była szczególnie trudna, bo zarówno jego babcia, jak i biologiczna matka już wtedy nie żyły, więc nie mógł z nimi o tym porozmawiać.
Uważa się, że to odkrycie miało wpływ na jego psychikę i sposób gry aktorskiej — jeszcze mocniej podkreślało u niego tematy tożsamości, niepewności i wewnętrznego napięcia, które często widać w jego najbardziej znanych rolach.

2

@Giwera niezle .

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: