Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
Pamiętasz, szanowny kolego, jaki był młyn względem Suareza w trakcie przerwy międzysezonowej i mundialu? Jako nieliczni go broniliśmy, że znowu odpali, że jest wielkim piłkarzem... Podobnie było z Cou, który dzisiaj potwierdził, że jest w stanie wskoczyć na swój bardzo dobry poziom.
31
Koncert w wykonaniu FC Barcelony. Wiadomo - Suarez zawodnikiem meczu, ale jak dla mnie cichym bohaterem jest Coutinho. Ależ mnie cieszy, że zagrał bardzo dobre zawody. Wreszcie się przełamał. Tak jak pisałem przed meczem, o to właśnie chodziło, że Valverde daje odpocząć Dembele i stawia w takim meczu na Brazylijczyka. Super!
2
Bardziej mi chodziło o to, że Ivan w pierwszej połowie wyglądał słabo w defensywnie. Był chaotyczny, niedokładny, wrzucał kolegów na przysłowiowego konia.
19
Niestety, ale słabe 45 minut w wykonaniu Roberto, Rakiticia i Busquetsa. Za to bardzo cieszy postawa Coutinho, który wreszcie gra na przełamanie swojej mizernej dyspozycji. Liczę na wejście Vidala bądź Aleni (o ile jest powołany, bo nie pamiętam).
Także jestem zadowolony z duetu Lenglet - Pique. Powiem szczerze, że coraz lepiej się ze sobą dogadują. Nie brakuje mi aż tak bardzo Umtitiego.
I zdziwienie ze skuteczności Suareza. Klasa.
0
Czy Cucurella otrzymuje jakieś obowiązki w defensywie, czy jednak gra jako typowy skrzydłowy?
40
Dembele zagrał z Levante 90 minut i będzie o wiele bardziej potrzebny w rewanżu niż dzisiaj. Jest w tym momencie ważnym ogniwem podstawowego składu. Zapracował sobie na taki status swoimi dobrymi występami. Eibar nie powinno na Camp Nou stać się wymagającym rywalem (choć mogę się mylić), więc bardzo dobrze, że szanse na odbudowanie formy dostaje Coutinho. Same treningi nie wystarczą, żeby wskoczył na swój poziom z zeszłego sezonu. Faza pucharowa Ligi Mistrzów coraz bliżej, więc każdy z zawodników do tego czasu musi otrzymać swoje szanse i szlifować formę. Czekam na mecz.
Komentarz edit: bo w poprzednim myślałem, że wystąpi Vidal.
2
Zgadzam się. Tak samo przecież gra w Barcelonie. Nie jako skrzydłowy (bo między innymi brakuje mu szybkości), tylko właśnie tak jak opisałeś, przypisana mu była/jest rola schodzącego na prawą nogę napastnika, który uderza z dystansu.
17
Ok. Valverde musiałby w takim razie zmienić ustawienie na 4-2-3-1, co przełożyłoby się na mniej minut dla Vidala czy Arthura, o Aleni nie wspominając.
47
Philippe Coutinho i jego występy w Liverpoolu na konkretnych pozycjach:
Lewy napastnik - 99
Ofensywny pomocnik - 96
Prawy napastnik - 5
Środkowy pomocnik - 0
Valverde w tej sprawie nie popełnia fundamentalnego błędu. Brazylijczyk po prostu jest pod formą, ale za jakiś czas wyjdzie z dołka i znowu zacznie nas zachwycać swoją grą.
Widać, że w meczu z Levante i wcześniej z Getafe Ernesto testował różne możliwości wobec Dembele. Szkoda Francuza posadzić na ławkę, a jednocześnie Coutinho, aby złapać formę musi więcej grać. Ciężko to wszystko pogodzić, dodając do tego Messiego i Suareza. A gdzieś tam w poczekalni jeszcze siedzi i przebiera nogami Malcom. Zawsze któraś z gwiazd będzie pokrzywdzona, tak więc trudny orzech do zgryzienia ma Valverde.
0
Nie był. I to jest właśnie ten problem, o którym pisałem. Zapowiadał się na świetnego grajka, który przebojem wskoczy do podstawowego składu, a jednak sami widzimy jak się potoczyła jego kariera w FC Barcelonie.
2
To jest jasne, jednak patrzę na sprawę pod kątem przydatności do pierwszego składu FC Barcelony.
14
Przykład Munira idealnie obrazuje, że nawet świetnie zapowiadający się junior może się nie rozwinąć tak, jak wszyscy byśmy tego chcieli. Pamiętam jak seriami zdobywał bramki w niższych kategoriach wiekowych. Był chyba nawet królem strzelców w młodzieżowej Lidze Mistrzów. W półfinale lub finale zapakował gola palce lizać. Bardzo szybko okrzyknięto go nowym Messim. Tymczasem wygląda na to, że może stać się Bojanem.
Teraz też w La Masii jest kilku ciekawych zawodników, ale to wcale nie oznacza, że się rozwiną na miarę FC Barcelony. Dlatego się niepotrzebnie nie napalam na eksplozje ich talentu. Wolę dać się mile zaskoczyć w przyszłości. Zresztą presja oczekiwań na pewno w jakimś stopniu wiąże im nogi.
2
Najlepszy: Anthony Hopkins
Ulubiony: Morgan Freeman
Extra; zapomniany: Paul Newman
0
Trzymam Cię za słowo! I czekam na nasze wspaniałe konwersacje :)
1
Oooo jest Lidian!!! Dawno nie pisaliśmy razem :) Bardzo Ci dziękuję za korektę! Wiesz co? Kiedyś pisałem bardzo długie zdania z mnogością przecinków, ale pewny osoby stwierdziły, że to przesada, a teraz możliwe, że poszedłem w drugą stronę i napisałem zbyt wiele krótkich zdań. Wciąż szukam złotego środka. Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna, bo zdaję sobie sprawę, że wiesz, co w trawie piszczy. Także każde wytknięcie mojego błędu od Ciebie jest dla mnie jak złoto.
P.S. Szkoda, że już nie piszemy ze sobą tyle co dawniej! Serdecznie Cię pozdrawiam i z mojej strony płyną ukłony :)
P.S. 2 Oczywiście, że patyną. Chodziło mi o zaśniedziałą miedź. Typowa literówka :)
0
99 to nie mój rocznik. Tak się zwróciłem do sebaska :) Jestem niestety dużo starszy :) Bardzo Ci dziękuję za opinię i liczę najlepszego w pisaniu wierszy. Osobiście stworzyłem ich dziesiątki. Jeśli masz chęć, podrzuć mi na PW. Z chęcią przeczytam :)
0
Napisałem kilkanaście krótszych form. Za niedługo zakładam bloga i tam będę wrzucał opowiadania. Jak już go stworzę, w swoim profilu wrzucę do niego linka. Niestety nie znam się na sprawach "informatycznych", więc nie wiem ile mi to zajmie czasu.
2
Dziękuję sebasku99, drogi kolego, za uwagi! Jak już wcześniej napisałem, był to freestyle. Celowo wrzuciłem bez żadnych poprawek, aby zasięgnąć opinii.
2
To jest prototyp napisany na freestyle'u w pół godziny. Na pewno postaram się uwzględnić Twoje uwagi. Dzięki!
0
Nigdy nie czytałem Sapkowskiego, choć mam go w planach.
1
Pisałem na szybko. Bardzo dziękuję za poprawkę!
15
Jako że La Rambla jest od wszystkiego, chciałbym, abyście skrytykowali wstęp do mojego kolejnego opowiadania. Liczę na nieprzychylne komentarze. I błogosławię tych, którym się chciało doczytać oraz przepraszam tych, którym zabrałem tyle przestrzeni do ważnych rozmów.
W monumentalnej gotyckiej katedrze panował półmrok. Niewielkie źródło światła pochodziło od kilkunastu dopalających się świeczek rozstawionych w różnych miejscach świątyni. Migotały cienie przy zdobnych obrazach. Delikatnie pulsował główny ołtarz. Stalle były puste. Ani żywej duszy. Nikt nie siedział w tych drewnianych, czekoladowych ławach. Hen, gdzieś wysoko, pajęczyny zalegały przy sklepieniach. Oberwane linki od sygnaturek dygotały jak wisielcze sznury. Gdyby ktoś wszedł do środka, w płucach poczułby średniowieczny kurz przemieszany z zapachem drewna i mistyczną samotnością. Wyżej, barwne witraże trąciły groteską. Przedstawiały aniołów gorejącym mieczem powalających do swych stóp żołnierzy samego Księcia Piekieł. Gdzieś piszcząc przeleciał jakby zmutowany nietoperz. Najpierw jeden, potem w sukurs przyszedł mu drugi i zaczęły niby to w tańcu wirować. Zdaje się, że walczyły ze sobą, lecz wyglądało, iż biorą udział w jakichś bliżej nieokreślonych godach. Z impetem nurkując, potem wznosząc się i robiąc koła, rozpylały kurz zalegający na betonowych parapetach najwyżej umieszczonych okiennic. Nagle, potężna błyskawica rozświetliła wnętrze katedry. Lunął rzęsisty deszcz. Zadudniło o pokryty pateną dach, a potem tak samo niespodziewanie oberwanie chmury zamilkło. Sekunda milczenia, i znowu huknęło jak z armaty i wyładowanie atmosferyczne na krótką chwilę rozświetliło gotycki majstersztyk niczym stroboskop. Przed ołtarzem leżała skulona w rytmicznych konwulsjach postać. Szeptała. Ruch warg był praktycznie niedostrzegalny, lecz zdaje się, że wypowiadała inkantacje. Echo słów jak dogorywającego chorego mroziło posadzkę. Szczelnie nasunięty na głowę lniany kaptur przysłaniał drgającą postać. Z każdą sekundą coraz mocniej wpadała w rezonans. Jej członki falowały – miały swój przypływ i odpływ. Tyle że straszny, na pozór bezsensowny, katatoniczny. I mogłaby tak leżeć, wsiąkając w ten kruczoekstatyczny krajobraz, gdyby nie uderzenie w wielki witraż centralnie umieszczony ponad głównym ołtarzem. Nadciągająca coraz śmielej burza wraz z audiofonią zdawałaby się być niczym przy tym rąbnięciu. Gong wojenny to za mało. Odgłos trzęsienia ziemi to za mało. Największy na świecie dzwon to za mało. Łomotnęło tak że katedra zadrżała w posadach. Tajemnicza persona uniosła z szyderczym uśmiechem lekko głowę. Spojrzała na witraż. Rozcapierzona sylwetka w grymasie bólu, a jednak pełna ufnego zrozumienia i litości, Jezusa Chrystusa zadrżała. Wyglądało na to, że przyjęła cios. Ucichło. Minęło kilka sekund i uderzenie jak taran się powtórzyło. A potem znowu i znowu. Okutany w brązowy habit mężczyzna zawył z bólu. Wykręciło nim dookoła i spocony uderzył czołem w zimną posadzkę. A potem przyszedł kolejny cios. Jeszcze mocniejszy, jeszcze donioślejszy, jeszcze bardziej dewastujący. Wzdłuż krzyża, na którym wisiał Jezus pojawiła się rysa. Teraz łomotnięcia niby jakąś demoniczną pięścią następowały coraz szybciej. Niby to drapieżnik już dopadł ofiary i szykował się do rozerwania tętnicy, rozszarpania skóry i pod swymi krwiożerczymi kłami chciał stłamsić istnienie. Uderzało i uderzało. Kolejne rysy zdobiły wizerunek bolejącego Zbawiciela. Krzyż zdawał się być podzielony na setki mniejszych części. Zatracał swoje jestestwo. Już nie był tak oczywisty. Mężczyzna już nie leżał. Zaczynał lewitować, wykręcać się na wszystkie strony. Opadł mu kaptur. Jego twarz wykręcał nieznośny grymas bólu. I wtem nastąpił ostateczny huk. Wystrzał niczym z potężnej armaty. Witraż posypał się w drobny mak i wyfrunęła zeń chmara dziwnie zniekształconych nietoperzy. Frunęły przed siebie wypełniając niemal po brzegi katedrę. Ubranego w habit człowieka podniosło do pionu niczym Jezusa. Rozpięty na niewidzialnym krzyżu zaczął krzyczeć:
- To są grzechy moje! Wszystkie! Z…. życia całego. Zapłacę za nie. Chodźcie, chodźcie tu do mnie przeklęte, ja nie….
Zmutowane, pokraczne stworzenia wystrzeliły w jego stronę, lecz żaden z nich nie zrobił mu krzywdy. Przeleciały przez niego na wskroś jakby był widmem. Upiorem w katedrze. Fantomem. Wciąż zbitą grupą wyłaniały się z witraża… Gdy ostatni z nich wyfrunął, na samym końcu pojawiły się zakrwawione palce, które zręcznie chwyciły poszczerbione szklane ranty wybitego witraża. Najpierw przeszedł ułamany róg. Tuż za nim ukazał się ognisty ogon, obwisłe piersi i przeraźliwy smród. Coś a la sukkub. Gdy tylko cała sylwetka wyłoniła się na światło cienistej katedry, mężczyzna przyciągany jak magnesem zbliżył się do niej oko w oko. Przez głowę przeleciała mu myśl: Patrząc w oczy Bestii, nią się stajesz. Między zębami poleciała mu piana, a gałki oczne zaświeciły się na biało. Zemdlał.
Eltron Rasky się obudził. Ponad jego głową poruszały się napięte jak struna przewody. Paliły się kontrolki, a ogromny komputer piszczał. Dźwięczało mu w uszach. Był oszołomiony.
- Witam Pana, Panie Rasky. Właśnie wyłowiliśmy Pana z Niebytu. Do usług! - sardonicznie zaharczał siwy, o rozbieganych oczach i słusznej konstytucji bezczłowiek.
31
Mecz typowo edukacyjny. Pewne decyzje trenera stają się jaśniejsze, najważniejsi odpoczęli przed ligą, a jednocześnie upragniony kontakt został nawiązany. Ni ma biedy, choć mogło być gorzej. Oby do rewanżu. Dobranoc!
4
Przegrywamy. To w pewnym sensie bolesne. Jednak w żaden sposób nie możemy przekreślać zespołu, a jedynie w nich wierzyć. Odrobienie strat jest możliwe. Do tego wypłynął oczywisty morał - na każdego przyjdzie czas. Nie należy przekreślać wychowanków i rezerwowych, ale to jeszcze nie jest ich pora. A ona może nadejść i mam nadzieję, że nadejdzie. Barcelono, wierzę w Ciebie! Ćwierćfinał będzie dla nas.
1
Uważam, że człowiek po kursach i szkoleniach ma większa wiedzę niż ten bez nich. Dodając do tego, że gość widzi ich codziennie na treningach, a my nie, to jednak nasze fakty są bardzo okrojone. Albo nie są faktami.
0
A kim są domorośli kibice, żeby ich brać na poważnie?
11
Inna sprawa, że różni trenerzy FC Barcelony mieli swoje mecze, kiedy dostali oklep próbując eksperymentować. To jest takie spotkanie w wykonaniu chłopaków Valverde. Jeszcze nic nie zostało przegrane. W rewanżu wyjdzie mocny skład i bardzo możliwe, że odrobimy straty, Po prostu dzisiejszym występem trzeba przyjąć do wiadomości smutną prawdę - wychowankowie to nie ten poziom, a rezerwowi mają przed sobą kawał drogi do przebycia. Nie ma co się smutać. Dopóki piłka w grze... Lepiej przekonać się o tym w 1/8 Pucharu Króla z Levante niż w ważnym meczu ligowym lub LM.
Jako kibicie nie próbujmy być mądrzejsi od Mistera. To tak raczej kiepsko wychodzi.
17
Jak się czyta komentarze, że prawie każdy nasz wychowanek jest super-mega-ultra cudowny i się w takie brednie wierzy, to jednak zderzenie z rzeczywistością musi boleć. I boli bardzo. Szczególnie gdy młodziki spadli do 3 ligi i wcale tam nie rozbijają banku. Druga sprawa, że okazuje się, skąd ten konserwatyzm u Valverde. Trener widzi ich prawie codziennie na treningach i jednak decyduje się wystawiać starych wyjadaczy, bo zdaje sobie sprawę, że przed młodymi jeszcze długa droga. Najwyraźniej po 45 minutach meczu kurtyna opadła. Z wypiekami na twarzy czekam na kolejne twistery i wyginanie szyi sceptyków Ernesto, aby tylko mu dopiec. Trzeba dobierać prawdę, pół-prawdę i gówno-prawdę - jak mawiał znany filozof - żeby wyszło na naszym. Powodzonka!
P.S. Liczę na spięcie pośladów i bramkę kontaktową. Wtedy rewanż będzie wyglądał zupełnie inaczej.
0
Nie chodziło mi o to, że usypiali i czekali do drugiej połowy. Miałem na myśli to, że np. wymieniali piłkę przez kilka minut, po czym następował atak. Potem np. minuta wymiany piłki i atak... Nawet przy prowadzeniu dwoma bramkami tak grali... usypiali dłuższą chwilę i atak... może jak w walce bokserskiej?
1
Poświęciłem kilka minut na wyszukanie i wypisanie statystyk, bo chciałem uwiarygodnić dość prostą tezę. Ktoś się może do tego odnieść, ktoś coś dodać, ktoś może zwróci uwagę na jakąś tendencyjność. Na tym polega dyskusja. Ty mnie skwitowałeś głupkowatym tekstem, który nic nie wnosi do tego tematu. Masakra.