AxelF
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Olsztyn
52 obserwujących
60 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
2
To taki Argentyński Gmoch. Dać by mu tablicę to by wszystko narysował :)
2
No to 6, bo jeszcze milion za to, że Messi gra z nim, a nie przeciw niemu :)
0
Twój pewnie 1000-któryś, ale ważna jest jakość nie ilość.
0
Tak, to prawda, chociaż to,czy to będzie stała współpraca, czy każdorazowy przemyślany wybór spośród kilku klubów dobrych by konkretny wychowanek, grający na konkretnej pozycji, szlifował konkretne umiejętności to już sprawa drugorzędna.
Stała współpraca pomagałaby osiągnąć zainteresowanym klubom i wychowankom stabilność - wypożyczający nie miałby poczucia, że szlifuje tylko czyjeś diamenty, samemu nic nie zyskując. Jeśli umowy wypożyczeń byłyby zawierane na 2 lata, z wpisem o % od przyszłej ewentualnej odsprzedaży przez Barcę i ewentualnym prawie pierwokupu, za adekwatną wielokrotność rocznego kontraktu gracza, w przypadku gdyby Barca gracza sprzedawała, byłby to interes dla wszystkich stron.
2
Cała koncepcja polegająca na rozwoju talentów ze szkółki w drużynie drugiej ligi to poroniony pomysł moim zdaniem.
- Zabiera się w tej drużynie miejsca młodym, bo musi być jakiś doświadczony trzon.
- młodzi rywalizują z często gorszymi piłkarsko, ale silniejszymi, starszymi graczami
- jest presja utrzymania, chociaż niczemu konstruktywnemu nie służy, tymczasem we wszystkich kategoriach powtarza się chłopakom, że nie wynik jest najważniejsza ale gra, by się czegoś nauczyć.
Takie picie z dwóch kubeczków, a zawartość leje się pomiędzy. Gdy do pierwszej drużyny awansowali Xavi, Puyol, Iniesta, Busquets, Pedro, Messi itd. rezerwy błąkały się swoim tempem po 3 lidze. Wszyscy oni korzystali na tym, że oprócz transferów, po prostu ktoś im zaufał i na nich stawiał. Nawet kosztem ryzyka przegranej w el classico, Pep postawił na nieopierzonego Busquetsa - gościa wprost z 3 ligi - mając Yayę Toure w formie.
Jeśli mamy podobny do Realu model transferowania gwiazd, trzeba też przyznać że lepszy jest też model powrotów z wypożyczeń bo wszyscy gracze którzy się u nich przebili ostatnio do pierwszego składu to właśnie powroty po udanych wypożyczeniach.
Dla mnie stworzenie systemu wypożyczeń wychowanków do wyselekcjonowanych, stabilnych drużyn w różnych ligach, to najlepsza obecnie droga, dzięki której wiadomo czy wybijający się wychowanek, sprawdzi się w normalnej drużynie.
11
Przecież on wprost mówi o odpowiedzialności zbiorowej. Jak można karać wspólnotę autonomiczną, za występek kilku tysięcy kibiców drużyny leżącej na jej terenie, nawet nie koniecznie z niej pochodzących.
Jeśli jest prawnikiem, to widać jak kiepskim, albo jaki stopień bezczelności w dyspozycyjności względem władz centralnych osiągnął w Hiszpanii wymiar sprawiedliwości "przyzwyczajony" do takich sugestii.
W państwie prawa, po prostu trzeba wskazać, wyłapać i ukarać konkretnych ludzi za konkretne przestępstwo.
Ten artykuł w konstytucji służy do ustalenia porządku prawnego na szczeblu ustrojowym, administracyjnym.
0
ok, w takim razie, taka sytuacja :
Napastnik musi strzelić z główki z piłki która leci na wysokości 230 cm. Ja pamiętam taką akcję Ronaldo w meczu z MU. To co Ronaldo jest najlepszy w historii?
Bądźmy poważni, liczy się przekrój interwencji, nawet jeśli ograniczamy się tylko do jakiegoś jednego typu - gry w powietrzu. Każdy przegrywa jakieś tam pojedynki statystycznie. To czy ma 90% skuteczności czy 80% dalej daje nam pole do popisu, przy ocenie aspektu gry, bez wymyślania kategorii "wygrane górne piłki, grane na napastnika rywali, między 45-55 minutą meczu w wilgotności powietrza 70% i temperaturze między 19 a 22 stopnie"...
0
Giurud w meczy z Chelsea? Ze 2 piłki wygrał.. Nie rób z Umtitiego na siłę przekozaka z Fify. Jest dość dobry i bez tego.
0
A ile to jest znaczna? 9 mln a może 6? Opcja druga jak najbardziej, na pierwszą nas nie stać i nie mozna burzyć struktury płac.
1
Widzisz, tej strony historii nie znałem. Co nie zmienia też, ze ta wielka, nowoczesna Barcelona, budując swoją tożsamość w latach 20-30-40-50, w opozycji do Madrytu, wracała do języka "plebejuszy".
Ludzie którzy na co dzień używali Hiszpańskiego, w pracy, słuchali Hiszpańskiego radia, poczuli potrzebę. Akurat wtedy gdy akurat Franco w imię "jednej Hiszpanii" niezbyt akceptował przejawy regionalizmów.
Zakaz używania języka, poza urzędami, gdzie jest egzekwowany sumiennie, jest też dość trudny jako podstawa karania. Tak naprawdę, można zarobić kary, w zasadzie kiedy czyni się z języka manifest i pewnie tak było w Katalonii. Co nie zmienia faktu, że ten zakaz formalny, chyba najbardziej obudził Kataloński, dokładnie jak piszesz. Trochę się więc Franco wbrew sobie przyczynił do rozwoju Katalońskiego, a pewnie też, gdyby nakazać trzymać minimum 2x średnią krajową w oszczędnościach, Katalończycy z przekory zostaliby najbiedniejszym regionem w Hiszpanii :) Trochę tak jak my Polacy - z przekory, często odmrażaliśmy sobie uszy.
P.S.
Ze swoją wiedzą, bezpośredniością doświadczania Hiszpanii, naprawdę aż szkoda że nie masz stałej rubryki. Super doświadczenie te rozmowy z Tobą.
Gdyby nie było okazji - wesołych świąt.
0
O kurna, 300 kg ? Ile to miało wartości? Pewnie w detalu to oni nie robili :)
2
A według mnie Pochettino to rzemieślnik. Widać było to w meczach z Juve, kiedy mecz zaczął mu się wymykać z rąk, zupełnie nie zareagował, a wystarczyło strzelić gola, 1, żeby się odbudować...
Podobnie to było widać w spotkaniach z City Guardioli - nawet jak w tamtym sezonie remisował (dzięki sędziom), Tottenham, z bardzo dobrym składem, naprawdę taktycznie grał prostacko. Guardiola go chwytał za "jajca" i nie puszczał. Gole Tottenhamu padały z przypadku lu przebłysku. To nie jest gość na wielkie mecze i wielkie drużyny.
0
Gorzej, że widzi się kierowców z naprzeciwka, w ruchu miejskim, też klepiącym na komórce...
Niedawno mi kobieta wjechała w tyłek, bo z 3-4 zmiany świateł były i już myślała że przejedzie. Widziałem w lusterku że coś klepie na komórce, ale zapaliło się czerwone, więc się zatrzymałem. Ona już nawet nie patrzyła - impet nie był wielki, ale dzieciaki z tyłu u mnie się przestraszyły.
0
Może nie kontrolę, ale na pewno zjada czas- jak jestes kierowcą, to widać że ludzie w wieku facebookowym nawet czekając na zmianę świateł klepią na komórkach.
0
To wbrew pozorom nie jest bardzo dużo - książka dziennie. Czytając normalnym tempem to 100-150 stron w ciągu dnia np. w komunikacji miejskiej, przerwach, czekająca aż na 20 kompach zainstaluje się system [charakterystyka pracy :)], wieczorem drugie tyle przed zaśnięciem i książka pęka. W weekend w sobotę trochę więcej, w niedziele [dzień rodzinny] mniej. Efekt jest taki, że jak się czyta serie, to często nie pamięta się co który bohater robił w której części :).
Prasy prawie nie czytuje, nie oglądam seriali, mało oglądam filmów, na facebooka zaglądam 2 razy w roku (święta :), na twittera poświęcam 5 minut dziennie. Coś za coś. Po prostu lubię ciekawe, wciągające historie i kiedy znajdę inne medium - gra z ciekawą fabułą, to czytam te kilka książek mniej, zmieniając rozkład czasu. Ale gdyby nie upoluj e-booka, woblink i podobne, na te książki bym nie zarobił, bo nawet e-booki są bardzo drogie, a niestety języki obce nie są moją mocną stroną. Tu jeszcze niestety ekonomia wygrywa z zamiłowaniami.
A wzrok z latarką tracił chyba każdy lubiący książki :) Lektur za to niemal nie czytałem - może kilka, tych które ,mnie ciekawiły.
1
On tę swoją dietę poprawił 3 lata temu dopiero. od 2-3 sezonów, tak naprawdę o siebie dba. Facet który objadając się pizzą, stekami, popijając pepsi strzelił 70 goli w sezonie zaliczając 20-kilka asyst :)
Maradona mówił, ze gdyby nie prochy to by był jeszcze lepszy (choć uważam odwrotnie - wiele rodzajów dopingu opiera się na substancjach działających jak kokaina, amfetamina), to gdyby Messi o siebie dbał, to napierdzielałby 100 co sezon ? :)
1
Oczywiście że w Anglii gra się inaczej (choć ostatnie 3-4 lata, nawet tam coraz więcej klubów gra taktyczną piłkę - widać zjazd Arsenalu, który chyba się zakonserwował trochę). To też widać w sukcesie BPL w europie - coraz więcej mają europejskiej piłki u siebie, więc generalnie trochę lepiej są na nią przygotowani.
Tak jak piszesz, na pewno te kilka ładnych lat temu, kiedy Ronaldo opuszczał MU, to była inna, bardziej toporna liga.
Co nie zmienia jednak faktu, że ta zmiana ligi to właśnie dla mnie jeden z czynników decydujących o tym, że Ronaldo musiał się wielu rzeczy nauczyć. Głównie właśnie, to to, że jako strzelec bliżej bramki, ma mniej miejsca, a przeciwnicy w 3 sezonie Mou w Realu, pokazali że są w stanie Real grający z kontry zneutralizować. Wtedy był taki kluczowy moment - Ronaldo przemieścił się ze skrzydła coraz częściej na 9. Coraz ważniejsza była gra Benzemy bez piłki, Ronaldo też nauczył się grać w gąszczu - właśnie przeważnie na jeden kontakt, bo drybling jaki wcześniej preferował, zupełnie w takim tłumie nie był już atutem.
W Barcelonie też próbowano stawiać na 3 z przodu - MSN, ale klarowna tendencja - coraz słabszych wyników, od trypletu do PK zaledwie, wymusiła balans. I w sumie obie nasze drużyny skończyły z 1-4-4-2, tylko w nowocześniejszym niż kiedyś wydaniu - bez typowych 2 pivotów tylko od destrukcji, bardziej elastycznym środkiem, naciskiem na konstrukcję z tej 2 linii. Messi i Ronaldo są teraz wytworami ewolucji taktyki zespołów. Obie drużyny mają też w kadrze "urozmaicenia" Real z Bale'm, Vasquezem może zagrać 4-3-3, a Barca podobnie z Dembele, Coutinho. Po prostu kolejny etap ewolucji.
Nawet Guardiola nie gra doktrynalnego 4-3-3.
Niewielu też widzi, że problemy młodych zawodników szkółki, wiążą się z przejściem z systemu 4-3-3, dokrtynalnego w la Masi od czasów Cruyffa, na 4-4-2 Valverde, czy wcześniej teoretyczne 4-3-3 Lucho, ale w praktyce takie, w której gra omijała środek pola.
Dlatego wiele ciekawego się dzieje na naszych oczach.
1
Bardzo być może. Trochę jak zerkam na półkę tych książek jest, różnych autorów, pisanych w oparciu o różne źródła, trochę już nie pamiętam co w której było, zwłaszcza że w miesiąc czytuję koło 30 książek w ogóle, dzięki Kindle :)
Dość łatwo też znaleźć w internecie filmik z Maradoną, w którym mówi, ze gdyby nie narkotyki, to aż sam się boi jak byłby dobry :) [słowem - albo dał szanse swoim następcom, albo ktoś go zmuszał do tych zamówień u rozlicznych przyjaciół z karteli] :)
Co do genezy - gdzieś czytałem, ze Barcelona jest na takim "czarnym szlaku" narkotyków przerzucanych do Europy, jednym z najważniejszych portów. Było tak też w latach 80. Jakieś poważniejsze działania, to chyba dopiero ostatnie lata, gdzie aresztowano Hiszpańskich rezydentów, "dbających o interes" w Boliwi i Peru. Ten dostęp do narkotyków był bardzo łatwy zapewne i ten charakter, to trzeba było mieć, by mając pieniądze im się oprzeć.
Jak widzę, tu raczej Maradonie go zabrakło.
2
Mam podać ile narkotyków wciągał Mardona w Barcelonie w gramach/noc ?
Wszystkie opowieści z tego okresu to relacje świadków kiedy Maradona wytaczał się z klubu nocnego nad ranem, w towarzystwie "dam" napruty, raczej nie w celu snu, mając wieczorem do zagrania mecz.
Opowiadali sąsiedzi, osoby związane z klubem, odważył się te opinie cytować autor książki.
Mam szczerze gdzieś czy uważasz to za wiarygodne, podobnie jak to czy za zasadną uważasz moją ocenę, że w tym tempie Maradona "skończyłby" się bardzo szybko, dlatego mimo wielkiego talentu, w Barcy nie zabawił długo.
Jak nie chcesz słuchać "perorowania" to po co się pytasz. Nic co piszę nie jest tajemnicą, sam Diego o tym wspominał, choć oczywiście według swoich słów "wszystko było pod kontrolą" mówiąc oględnie. Jak masz wątpliwości to sobie wygoogluj.
1
Trochę tych książek czytałem o Barcelonie, więc nie pamiętam gdzie, ale był omówiony szeroko moment kiedy zawodnikiem Barcy był Maradona. Żył tak, że trudno by normalny człowiek funkcjonował bez "wspomagaczy" w ten sposób dłużej niż tydzień dwa. Kto wie, czy sport nie ratował mu życia, bo był badany, był też pod jakąkolwiek kontrolą.
W tym sensie, człowiek który tydzień prawie nie sypiał, uprawiał sport wyczynowo, wyczynowo jadł śmieciowe żarcie, tylko dzięki pobudzaczom i środkom dziś uznawanym za doping mógł w ogóle funkcjonować.
Wielu wtedy graczy piło, paliło, balangowało, wiele karier się zakończyło. Kto wie czy gdyby nie takie wspomaganie kariera Diego, też nie skończyłaby się szybciej.
Choć oczywiście widziałem filmik, w którym sam twierdził, ze bez prochów byłby jeszcze lepszy.. tylko czego to Diego nie mówił :)
0
Pierwszy im po szatni rozprowadzał towar. Miał mnóstwo od przyjaciół z Kolumbii, Wenezueli ;) W końcu był twarzą kampanii antynarkotykowej Barcelony, więc musiał im pokazać czego mają unikać :)
0
kto wie czy w ogóle byłby "TAKIM kimś" bez prochów, dopingu itd.
6
No tak... wciąga za mało czystej kolumbijskiej, będąc twarzą kampanii antynarkotykowej.
Diego zabawiał też nie tylko stadiony, ale i tabuny rożnych pań nad swym basenem, czego pewnie Messi jako tata trójki dzieci też nie zwykł robić.
1
Ja książkę przeczytałem na zasadzie trochę "punktu widzenia drugiej strony", bo jednak Relaño to Madridista pełną gębą i o ile stara się być obiektywny, opiera się na źródła, to determinacja w docieraniu do tych, które budują/obalają mity w stosunku do obu klubów jest nierówna :). No i cechuje go jednak taki Madrycki punkt widzenia. Wielu Hiszpanów - Kastylijczyków, nawet się nie zastanawia co czuli Katalończycy pozbawiani prawa do języka, czy czym dokładnie była dla nich ta Barca. Relaño to wie, czytał o tym... ale tego nie czuje.
Na dodatek w rywalizacji Real-Barca, jest oprócz tych 100 odcieni i płaszczyzn o których pisze, tak, która mu zupełnie uciekła.. z powodu Madrytocentryzmu - właśnie rywalizacja stolica -vs- cała reszta. Dla niego wiele rzeczy jest naturalne z pozycji Madrytczyka, choćby takiego, którego matka pochodzi z prowincji, tymczasem te 200 km od Madrytu stają się mniej naturalne.
Spotkałem też wiele innych źródeł, dotyczących tematów które opisywał, i wielu przypadkach są inne w wymowie, a nawet treści. Ale doceniam tę książkę, jako właśnie inny punkt.
Juve zawsze kojarzyło mi się podobnie jak Tobie. Może to po prostu ich sposób na utrzymanie poziomu. Podstawa oparta na doświadczeniu i tych 2-3 młodszych graczy, którzy po kilku sezonach płynnie przechodzą do tego rdzenia.
Mnie wydaje się, że właśnie w "oszczędności ruchów" Argentyńczyka tkwi jego sekret. Pamiętam ze swej gry w koszykówkę, choćby na poziomie AZS, jak wpajano nam podstawę gry obrońcy - patrz na nogę podstawną i piłkę. Nic więcej. Wiem, że z piłką nożną to nie przekłada się 1:1 bo piłka może leżeć w miejscu, może mieć tor, na który atakujący ma generalnie wpływ np. w momencie jej przyjmowania itd. Ale taka najprostsza rzecz - Atakując zawsze markowałem bieg w jedną stronę, tak by wymusić na obrońcy stanięcie noga postawną, w tę stronę, w którą rzeczywiście ja chce pobiec. Wtedy na każdym poziomie, to kwestia wyczytania z postawy momentu i timingu by go wykorzystać.
Messi jest mistrzem "zarządzania przestrzenią" w czasie. W ułamku sekundy patrzy gdzie mogą się znaleźć nogi obrońców i jest na tyle szybki by ominąć je piłką... Strasznie lubię tę prostotę.
Podobały mi się sztuczki Ronaldinho, bo były niezwykle naturalne. Wyglądały jakby nie uczył się ich, tylko je po prostu "miał od urodzenia".
Neymar np. nigdy nie był w tym tak naturalny, choć skuteczny był.
Ronaldo z kolei miał drybling bardzo podobny do Neymara - wiele ruchu nad piłką, przekładki, sztuczki, ale wszystko poprzedzało jeden moment - wybór kierunku i jeśli obrońca się nie przesuną na czas - jak najszybszy bieg. Dziś gra zupełnie inaczej, nie widziałem go w dryblingu od meczu z Atletico w LM w tamtym sezonie (wtedy chyba najlepszy mecz od kilku lat [z oglądanych osobiście] , zupełnie bez względu na gole - wszystko wychodziło) .
Zatracił też trochę te swoje strzały z wolnych, z dystansu (oczywiście potrafi uderzyć, ale nie jest już tak, że jak się składa do strzału bez obrońcy przed sobą, to z 30m bramkarz rywala się tylko może zapytać które okno). Dużo lepiej gra na małej przestrzeni - kiedyś potrzebował hektarów, dziś i podaje w tłumie i strzela znacznie dokładniej. Takie drobiazgi, ale widać jak się zmienia wraz z pozycją.
Messi podobnie - nie jest już tak fizycznie sprawny i szybki jak 5 lat temu, ale dodał tyle atrybutów do repertuaru, że wciąż jest decydujący,
Raula lubił chyba każdy - to jest jego fenomen :).
1
Miranda i Cucurella,a my wciąż debatujemy o transferze LO za Diagne. Przecież to idealni obrońcy o profilu Alby.
O ile Francuz, jest typem nastawionym bardziej na obronę, nigdy w zasadzie nie nabrał wyczucia do uczestniczenia w atakach, tak obaj młodzi świetnie atakują, choć w obronie popełniają błędy.
Wydaje mi się, że łatwiej z wiekiem nauczyć się gry obronnej, wyeliminować błędy, zwłaszcza pod okiem Valverde, mając naturalne, wyniesione ze szkółki inklinacje do ataku, niż uczyć się atakować w systemie Barcy. To nie wyszło nawet wielu klasowym atakującym, więc proste nie jest.
0
to był taki rozpaczliwy "centostrzał". Gość biegł, biegł, nawet nie patrząc za bardzo w stronę bramki. Obstawiam, ze na "sucho", bez obrońców rywala, truchtem nabiegając na piłkę, na 10 oddanych takich strzałów, pewnie ze 2 strzelił by w bramkę... ale cóż, powtórki pewnie można było w mediach długo oglądać. Tak wyszło.
Co nie zmienia faktu, że progres Marka na pewno widoczny... wręcz fundamentalny dla wyniku sezonu.
1
Tak, te różnice trudności lig są oczywiste. ym niemniej uważam, ze Chelsea bardziej zmobilizowała się na Barcę, bo PSG po tych ogórkowych zwycięstwach, chyba było zbyt pewne siebie.
Link który kleiłeś, to zaledwie wycinek wsystkich rozegranych meczów w LM w danych sezonach. To jest w zasadzie zestawienie tylko 1/8 finału. A i tu nawet w wybiórczej kategorii jest fifty-fifty. To taka statystyczna manipulacja.
"Co do Pucharu Mistrzów, to dzięki temu, że Real wygrywał pierwsze 5 edycji, robił dodatkowe miejsce dla zespołu z Hiszpanii. "
Możesz mieć rację. Z książki "Real i Barca..." chyba odniosłem wrażenie, że nie było to takie oczywiste Widać błędne.
"aczkolwiek każdy zespół ma w trakcie sezonu okres wielu kontuzji."
prawda, JJuve ma po prostu względnie wąską kadrę na kluczowych pozycjach, a dodatkowo dość starą wiekowo na kilku kolejnych co pewnie ryzyko kontuzji zwiększa.
"Niekiedy owszem tak jest, ale często są to trudne technicznie uderzenia, na której z pierwszej piłki niewielu by się decydowało."
To nie do końca prawda. To nie chodzi o to, że "niewielu by się decydowało" tylko niewielu jest zawodników w czołowych klubach najmocniejszych lig, którzy mają takie zaufanie kolegów, trenera i taką rolę taktycznie by takie ilości strzałów w ogóle oddawać.
Ronaldo, podobnie jak Messi strzela bardzo dużo.
Z drugiej strony, taki Suarez strzela blisko połowę mniej, często decydując się na jeszcze trudniejsze strzały a jednak jest niewiele mniej skuteczny w zdobyczach. Grają na podobnych pozycjach, więc to sensowne porównanie. Nieoczywiste jest porównanie do Messiego, który przed bramkami ma w danej akcji wielokrotnie więcej kontaktów z piłką, bo atakuje z innego miejsca, ma dalej do bramki, potrzebuje dryblingu by dostać się bliżej, nawet nauczył się strzelać z daleka - jak w tamtym sezonie.
Ja wiem, że to dostawianie nogi to taki stereotyp, bo strzał z 30 metrów po podaniu kolegi, to też 1 kontakt, ale jednak prześledź te linki które wkleiłem ostatnio - Ronaldo oddaje teraz właśnie ogromną większość strzałów z pewnych, przygotowanych przez kolegów sytuacji. Strzela z tego, prawie tyle, ile powinno wpaść. Messi strzelił o 3-4 gole więcej niż wynosi jego xG, strzelając w trudniejszych sytuacjach był skuteczniejszy, a i tak ma 16 x obramowanie zaliczone... Widać tą różnicę. To po prostu inni zawodnicy i te gole Messiego kosztują więcej wysiłku jednak. Stąd Ronaldo statystycznie będzie powiększał różnice.
Dlatego też piszę, że Ronaldo przesuną się w kierunku tej 9, jest w tym doskonały i jeśli drużyna korzysta na tym "dostawianiu nogi" to wszystko gra. Gorzej, gdy gra nie klei się na tyle, że tych piłek nie ma kto dostarczyć, wtedy po prostu jak każdy napastnik, cierpi na brak "materiału" na gole. Messi jest bardziej "samodzielny" za co go cenię, ale nie umniejszam tych specjalizowanych umiejętności. Na tej 9 ostatnie parę lat, teraz, a pewnie i kilka kolejnych, Ronaldo to najlepszy zawodnik świata.
Co wioęcej, uważam że w przeciwieństwie do 90% "9" nie staciłby tych atutów trafiwszy do takiego MU Mourinho, City Guardioli, Sevilli, Napoli czy gdziekolwiek. Po prostu ma wszystkie te cechy napastnika na tak wysokim poziomie, że pasowałby do każdego stylu. To wielki walor, bo Messi o ile w BPL radziłby sobie swobodnie, tak w drużynach grających piłkę prostacką, głównie górą, straciłby 90% atutów.
I tak, jak dla mnie w ocenie umiejętności indywidualnych, tego co zawodnik wnosi do meczu zawsze ważniejsze będzie to, jaki ma wpływ na drużynę, a na Barcę Messi wpływ ma fundamentalny, tak myślę, że gdyby nie kilka sprzyjających okoliczności, najlepszego piłkarza w historii mogło w ogóle w piłce zabraknąć (gdyby był w szkółce np. Stoke :), Tak Ronaldo, strzelając te bramki hurtem, zawsze wypłynąłby do lepszego i lepszego i lepszego zespołu. Tak jak się stało. Nie koniecznie musiałby nastukać tyle goli w np. MU, bo tam ta pomoc nigdy nie była na poziomie Realu, generalnie na poziomie hiszpańskiej ligi, ale pod wieloma względami wciąż byłby niedościgniony.
0
ależ takie tytuły i wypowiedzi odgrzebuje się i sprzed kilku miesięcy, choc czasem bywają świeższe, tylko po to by trochę fermentu zasiać :)
1
Ok, do protokołu rozbieżności - uważam, że Chelsea oba spotkania zagrała dobrze, ale na pewno pierwsze lepiej, tylko u siebie każdy gra ciut lepiej. Wręcz trochę wsparłeś moją tezę, bo piszesz o różnej klasie przeciwników - Chelsea przegrywała i to momentami zawstydzająco, z rywalami niezbyt mocnymi nawet w BPL. Cała BPL jednak jest mimo ze bogatsza, to piłkarsko słabsza niż La Liga.
To, że Chelsea naprawdę zmusiła Barcę do koncentracji, walki, pracy, w sezonie kiedy w lidze przegrywa z byle kim, świadczy o determinacji piłkarzy, ich klasie i dobrej, lub przynajmniej poprawnej grze całego zespołu.
PSG - pierwszy mecz odbył się przy tym wielkim spadku formy Realu. Prawdziwy Real, to raczej ten gdzieś bliżej dzisiejszej formy (choć ta na dziś jest wybitna). To trochę zafałszowało obraz. Pewnie większość oceniających, gdyby obie drużyny wpadły na siebie w obecnych formach w tejk rundzie już bez wahania obstawiałoby Real.
Z tymi losowaniami jest jednak tak, że w perspektywie ostatnich 5 lat, na stan roku 2016 lat, a więc o wiele bardziej wymiernej jeśli chodzi o czas, porównując miejsca w rankingu klubowym rywali, Barca miała o wiele trudniejszą drogę.
Właśnie do 2016 roku to widziałem porównanie, niestety nie pamiętam źródła, musiałbym grzebnąć, a rok 2017 i 2018 już raczej fortuna się na Real obraziła, ale jednak wtedy tak to wyglądało.
Tyle oczywiście teoria - czasem drużyna z miejsca o 30 wyżej w rankingu "leży" rywalowi, da się jej napykać goli, spokojnie w trybie "econo" podejść do rewanżu, a czasem mecz z drużyną nr 100-coś w rankingu, to łamanie muru przez 70 minut w obu meczach, a fartowny gol rywala posiadającego 3 minuty w meczu (vide Barca Celtic). niemniej jednak, te miejsca są liczone dla 5 lat, odzwierciedlają jak drużyna sobie radzi w pucharach europejskich na tle rożnych rywali, więc generalnie jakoś dają pogląd.
Co do nie cenieniu sukcesów z lat 50 - to nie z powodu "Franco". Franco podłączył się pod sukcesy Realu, kiedy te trwały od 2 lat. Jego pierwszym "wyborem" było Atletico Aviacion... czyli Atletico Madryt, przemianowane w ramach Hispanizacji z Athletic...
Zawiłe czasy. Dla mnie bardziej o braku bezpośrednich porównań decyduje fakt że wtedy w pucharze grało 8 drużyn, Taka Barca choć w międzyczasie wygrywała z Realem ligę (bodaj 2 razy) nie mogła zagrać (nawet gdyby chciała, a nie do końca chciała, bo angażowała się w budowę "Pucharu Miast Targowych", który miał być tymi najbardziej prestiżowymi rozgrywkami, z resztą nie wszystko zależało od niej) w pucharze Europy, bo z kraju było tylko miejsce - mistrz, a jego miejsce zajmował obrońca pucharu.
Wtedy po prostu było wo wiele łatwiej. Mając stabilny skład który wygrał raz, sporo szans zyskiwało się na obronę tytułu, ze względu na tę formułę.
Zawsze PE/LM to były prestiżowe rozgrywki. Bardzo miło jest je wygrać, a oprócz szczęścia, trzeba po prostu nie zejść poniżej pewnego poziomu, bo zaległości z jednego meczu czasem odrobić nie sposób. Dziś obrona tytułu w przeciwieństwie do lat 50 to jednak loteria. Można przegrać z tak wielu powodów, a piłkarze mają w nogach 70-80 meczów w sezonie i musi się gdzieś zdarzyć te kilka słabszych nawet liderom. Ta obrona to oczywiście taka wisienka na torcie, ale do mnie bardziej przemawia argument 3/4 - 3 LM w 4 lata. Nawet nie dlatego że aż 3 zdobyte, ale 3 razy zagrać w finale, to jednak nie przypadek. Ja w piłce cenię pewną powtarzalność - wznieść się na jakiś poziom i go utrzymać, w szerokiej perspektywie czasowej i jakkolwiek wygrana może być kwestią szczęścia, to sam fakt uczestnictwa nawet w 3 finałach, świadczy o tym "genie LM" Realu jakkolwiek nie brzmi to jak truizm.
No nie, jednak mój kumpel z pracy jest wielkim fanem Juve więc mam na bieżąco raporty - szpital, pełno rekonwalescentów, kilku dopiero dochodzi do siebie, kartki i kontuzje w obronie w zespole, który z obrony uczynił swój główny atut... O ile fani Juve we wrześniu powiedzieliby "Real? Trudno, zawalczymy i z Realem", tak teraz po prostu sytuacja z ich punktu widzenia jest rozpaczliwa.
Co do Ronaldo - https://understat.com/ na tej stronie jest taki ranking expected Goals. We wrześniu Ronaldo wcale nie miał tragicznej dyspozycji. Oddawał po prostu strzały z mnóstwa nieprzygotowanych pozycji - 10 strzałów na mecz, ale 1-2 z przygotowanych. Wiem że pudłował też w dogodnych sytuacjach - ten ranking to pokazywał, miał nieco mniej goli niż wynikało to z xG ale to nie był dramat - szwankowały dwie rzeczy - koledzy mieli poza wrzutkami olbrzymie problemy by wykreować mu 3-4 pewne szanse w meczu, a kiedy to robili, to faktycznie często zawodził.
Dziś zagrało jedno i drugie. Real stwarza 15-20 sytuacji w meczu z czego pewnie 6-10 to takich 90-100% i przyszły i wyniki.
Ronaldo strzela 70-kilka% swoich bramek po jednym kontakcie z piłką, słowem dostawia głowę lub nogę i kolejne paręnaście po 2 kontaktach. To kierunek w którym ewoluuje od 3-4 lat. Typowy napastnik, 9 pełną gębą, o wielkich atutach na tej pozycji - jest szybszy, skoczniejszy, lepiej strzela od wszystkich innych napastników.
Stąd też coraz gorsze liczby Benzemy. Po prostu w tej strefie boiska zrobiło się mało miejsca na jeszcze jednego gracza o takiej charakterystyce. A Francuz nie ma atutów by grać jako podwieszony napastnik, lub ofensywny pomocnik... lub inaczej, w samym Realu jest kilku graczy o lepszych charakterystykach na te pozycje.
To jest też sekret poprawy Realu - lepsza gra Marcelo, Asensio, Modrica, Kroosa, nawet Casemiro w ataku daje dużo, ale bez tego czekającego na każde podanie gościa - Ronaldo, byłoby bicie w mur, bo nie ma takiego "timeingu" do wykorzystywania stwarzanych szans.
10
A Ci kibice własnie zdecydowali o "wycyckaniu". na dodatek tak wycyckali, że teraz Benatia gra u bezpośredniego rywala, a my za cenę mniejszą niż jego potencjalny transfer "zostaliśmy" z 6 lat młodszym Umtitim... a niech nas tak "cyckaja" cały czas :)