AxelF
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Olsztyn
52 obserwujących
60 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Akurat szpalery robiono od wielu, wielu lat. Dlatego to się nazywa tradycja :)
6
Widać w przyrodzie nic nie ginie, ostatnio Ronaldo pokazał klasę dziękując kibicom Juve, dziś Zidane błysną brakiem klasy i brakiem rozumienia faktów.
1
Nie, jedyna zasada, to tradycyjny szpaler dla świeżo zdobytego mistrza ligi. Kogoś na to nie stać, to jest małym człowiekiem, samemu domagając się szpalerów po zwycięstwie w rozgrywkach w których rywal udziału nie brał.
Jest tez mało inteligentny nie rozumiejąc różnicy.
1
Co do pierwszego akapitu, opisu gry Barcy... nawet nie mam ambicji Cię przekonywać. Za dużo pisania, a generalnie sprowadza się to prostego faktu Twoich preferencji wizualnych.
Nie wiem dlaczego nie jesteś fanem angielskiej BPL, właśnie Liverpoolu, jakiegoś Arsenalu albo podobnej drużyny. Tam się dużo biega, czasem niezbyt składnie, niezbyt z sensem, ale zawsze do przodu, a kibice nie cenią inteligencji w grze, ale bieganie i walkę :)
Moje postrzeganie piłki ewoluowało od prostego "jak właśnie nie strzelają, to nic się nie dzieje" do dzisiejszego rozumienia pewnych zjawisk, w skutek obserwacji, ale przede wszystkim czytania, czytania, czytania....
Samemu grałem głównie w koszykówkę, gdzie padają setki punktów, akcja goni akcję, a najdłuższe mają kilkadziesiąt sekund. przeskok do piłki, wydawał mi się niczym z jedzenia żywej kobry, na flaki z olejem... trochę brakowało emocji. Dopiero w Barcelonie znalazłem głębie gry, ustawienie się w trójkątach, kombinację, to ile się działo na długo, zanim akcja była finalizowana. Im więcej oglądałem meczów, tym bardziej wyjątkowa Barca się wydawała. Trochę to już trwa (ponad 20 lat), więc trochę przez ten czas się zmieniło, ale moje postrzeganie piłki, ewoluując, raczej się pogłębiło.
I przez cały ten czas tylko oddalałem się od punktu widzenia który prezentujesz. Doszedłem też do wniosku, że najlepszą i najbardziej kompletną wersją Barcy, była ta, kiedy specjalizacja w grze szybką, krótką piłką, osiągnęła szczyt. Ale Twoje prawo lubić co Ci się podoba, więc uznaję zasadę "de gustibus non est disputandum" i na tym kończę.
Możesz sobie uważać, że Barca gra najbardziej lamerską i nudną piłkę na świecie i tyle. Tyle tylko, ze jeśli żądasz argumentów, że nie jest inaczej, to po prostu nie masz pojęcia o różnicy między dyskusją, a erystycznymi chwytami. Stąd bywasz odbierany jako prowokator przez mniej odpornych userów :)
No i cóż, wiem że Pep wielu niczego nie udowodnił, szczególnie polskim krytykom z internetów, ale jakoś się tak składa, że wyniki go bronią, a wiele drużyn chcę grać taką nudną grę na czas i trener który ją opanował, należący do szkoły Bielsy, Sampaoliego, Cruyffa, raczej cieszy się opinią wybitnego fachowca pewnego stylu. Ale jak wspomniałem, wszystko rzecz gustu.
10
"zdecydował się na śmiałe rajdy, które jednak nie miały większego przełożenia na zagrożenie pod bramką gości."
Przy ocenie Samedo, bocznego obrońcy, taki komentarz to pół prawdy. W innym przypadku, niż strzelenie gola samodzielnie, wynik akcji jest uzależniony od wykończenia, wyjścia na pozycję, ruchu z przodu graczy ofensywnych.
Jeśli Samedo wykonuje swoje pół zadania bardzo dobrze (abstrahując od nielicznych błędów w obronie), na wysokim procencie udanych prób, to jakiż jest powód do oceniania go niżej niż 7?
Rozumiem brak tytułu gracza meczu - sam też wyróżniłem Rakitica, ale jednak ocena 7-7,5 to wciąż nie występ jeszcze nie "wybitny", ale zasięg ocen, zdecydowanie adekwatny dla obrońcy, który w ataku był błyskotliwy, a obronie radził sobie bardzo dobrze, neutralizując nie tylko bezpośrednie zagrożenie, ale także ograniczając poczynania graczy Romy na swojej stronie. Zwłaszcza, że Roberto, tak wysoko oceniany, często nie asekurował go, w obronie, choć w taktyce 4-4-2 to jego obowiązek.
Podobnie ocena 8, to jednak dla Messiego zbyt wysoka nota.Ani nie był konkretny statystycznie, ani nie miał zwykłego wpływu na grę, mnóstwo strat, wynikających z ryzyka, które nie przyniosło efektów w postaci asyst, goli. Rozumiem ocenę brania ciężaru gry na siebie, ale to jednak zbyt duży rozdźwięk, między meczem z Chelsea, gdzie był fenomenalny i meczem z Romą, gdzie był przeciętny, a tylko 2 oczka w 10 punktowej skali.
Zwłaszcza, że widoczny jest brak formy, także fizycznej więc jeśli to od razu widać, to tak wysoka ocena jednak mam wrażenie naciągana.
1
Co do pierwszych dwóch akapitów, to tylko do protokołu rozbieżności. Nie wiem od czego mógłbym zacząć choćby pisać, by uświadomić Ci jak bardzo się mylisz w sprawie Pepa, jak bardzo jego football ewoluował i ile w swoich sposobach gry zmieniał w zależności od graczy, jednocześnie wszystkich ucząc tak wiele, że nawet Ci, którzy go bardzo nie lubili jako trenera, samą lekcję doceniali.
Ocena Juppa też jest tak przesadzona... no cóż to też musiałaby być wielka dyskusja.
Klepanie dla klepania? Najbardziej wyświechtany frazes.
Gra piłką jest sposobem w jaki Barca broni i jakąkolwiek dyskusję trzeba zacząć od tego faktu.
Następna rzecz, to to, ze nikt nie wybiera wymieniania niegroźnych podań z dala od bramki rywala świadomie. Świadczy to raczej o pressingu rywala, formie drużyny, zmęczeniu.
Gdy Barca gra lekko, jest wypoczęta gra pięknie. Dziś zawodnicy mają parę lat więcej niż za Pepa i nie są w stanie grać całego sezonu na top.
Co więcej to, o czym pisałem wcześniej - City w "rozkroku" chcące grać szybciej, mające taką charakterystykę z przodu, wyzbywa się dokładności, kosztuje to ryzyko... i naraża się na kontry. Stąd widoczny dla mnie w City brak szlifu projektu - by można było w zależności od rywala zagrać mocno fizycznie, albo utrzymując piłkę.
I na koniec - Liverpool to jest papierowy tygrys. Nie brakuje mu wcale konsekwencji. Klopp jest wręcz chorobliwie konsekwentny - on chciałby grać z kontry z każdym.
Udaje się to, dopóki przeciwnik samemu coś konstruując stwarza okazje do kontr. Jak trafi na MU Mourinho to wali łbem w beton i samemu wygląda słabo.
Kolejnym krokiem, dla każdej drużyny, po prostu musi być atak pozycyjny, bo inaczej zależysz od szczęścia, stałych fragmentów, wrzutek.
Nie da się tak wygrać LM ani grać w lidze, gdzie spotka się drużyny od autobusowych po Guardiolowe.
Nie bez przyczyny LM nie wygrał z Realem "murarka" Mourinho, a Ancelotii, który pierwsze co zrobi, uwolnił zawodników, wykorzystał ich umiejętności w ataku.
Klopp może wygrać LM, nie twierdzę że nie, ale nigdy z drużyną grającą z kontry (a umie grać tylko tak), nie osiągnie powtarzalności by w krótkim okresie czasu 4-5 lat, choćby z 2 razy to powtórzyć czy z 3 razy zagrać w finale.
0
A mantra rywali brzmi zawsze "że taką sytuację to na korzyść Barcy, sędzia by na pewno odgwizdał..." fakt jest taki, że Messi co mecz jest tak ze 2-3 razy faulowany, nawet na te faule nie zwracając uwagi. Jego charakter przyzwyczaił do tego, że "na Messim się nie gwiżdże innych niż 200% rzeczy".
De facto przez tę postawę fair play, po prostu Messi traci. Pewnie jakby symulował jak Ronaldo, miałby z 50 goli w karierze więcej... tylko ja go cenię po równo za umiejętności i właśnie tę uczciwość, mimo że przeciwnicy ją nadmiernie wykorzystują.
To takie właśnie pajacowanie jak uprawia Dżeko, czy usprawiedliwia jego trener, piłka cierpi na symulanctwo. Suarez nie jest lepszy, ale nie słyszałem naszych trenerów by jego symulki gwałtownie bronili.
Na koniec - ironia losu, że drużynie Puyola, Messiego, Xaviego, Iniesty, Pique, którzy nie pajacowali niemal nigdy, durny Mourinho potrafił przykleić karteczkę "symulantów" mając w swojej drużynie Di Marię, Ronaldo, Alonso, Arbeloę, Pepe, Ramosa, Marcelo,z których każdy ma kompilację padów i chamskich zagrań dłużą niż pół godziny...
1
Wręcz przeciwnie, ja miałem wrażenie, że Real miał mecz pod kontrolą. Jak pisałem, o sezonie mistrzowskim, że miał farta seryjnie, to tamte mecze były z determinacją, staraniem, ale "taktyka" to była milion wrzutek i może coś wpadnie.
Ten dzisiejszy Real jest znacznie bardziej poukładany. Nie ma drużyny która nie dopuszcza do niebezpiecznych sytuacji pod swoją bramką, a jednocześnie atakuje większą ilością piłkarzy i gra 1 typowym defensywnym pomocnikiem.
Real kontroluje wreszcie środek. To nie wiem, czy nie pierwsze takie ustawienie Realu od lat, gdzie gra ofensywnie i właśnie kontroluje grę między 30 metrem od każdej z bramek. Wszystko co dobre, bierze się z tej kontroli. Dlatego Real znów będzie dla Barcy na przykład bardzo trudnym przeciwnikiem, bo środek Barcy jest zajechany i przemęczony.
Co do farta - tak, gra nie porywa, ale akurat samobóje przeciwników absolutnie nie są wyznacznikiem. Valverde wzmacniając środek pola do 4 zawodników, przesuwając Messiego na 10 zupełnie, przybliżył miejsce skąd Barca strzela gole i gdzie kreuje akcje do bramki rywala. W tamtym sezonie, Messi był w czubie statystyki goli strzelanych zza pola karnego. W tym, pół sezonu jeden jedyny gol z dystansu padł po rzucie wolnym,a teraz też ma ich ze 3.
Takie nastawienie ma liczne konsekwencje - Barca jest mniej narażona na kontry bo po stracie, przeciwnik przy 1 lub drugim podaniu, musi już mijać 4 szeroko ustawionych pomocników, plus często jeszcze boczny obrońca. Kreację w tamtym sezonie oderwaną od reszty zespołu, opartą na tridente, rozwalającą samą Barcę po całym boisku, wzmocnił właśnie wyżej grający, choć w dotychczasowej roli, Rakitić, Iniesta. Busquets ma okazję do większej ilości podań prostopadłych, Paulinho do wejść z drugiej linii. Wszystko to się składa na większy tłok dlatego Barca wygląda pśrednio, kiedy gra wolno, bez przyspieszenia, bo metodą na tłok jest przyspieszanie gry - przekazywanie piłki na jeden kontakt, pokazywanie się do zagrania.
Tego brakuje w zmęczonej Barcelonie, ale i tak lepiej by ofensywną akcję toczyć tam, gdzie przeciwnik po stracie ma 60-70 metrów do bramki Barcy.
Samobóje w końcu, są tego też konsekwencją - gra w polu karnym rywala, więcej dośrodkowań, ciętych piłek wzdłuż bramki - statystycznie po prostu Barca stwarza więcej szans na pomyłki rywalom i Ci się mylą. Dlatego choć nie ma z tego statystyk - goli, asyst piłkarzy Barcy, to utrzymywanie rywala pod presją to duża część pozytywnej zmiany Rakitića w tym sezonie. Pierwsza, dobra część sezonu Roberto, ciągła gra Alby...
Trzeba by zresztą napisać niezł tekst o tym, by szerzej omówić ewolucję. Teraz wchodzi Dembele, który dzięki szybkości ma dać coś ekstra, kiedy Roberto gra w obronie. Stąd trudność ustawienia go z Samedo, bo mają podobny styl gry z przodu i na razie sobie przeszkadzają.
W "Anglii" byłem oczywiście z City, bo chciałem wierzyć, że z w sumie niezbyt dopasowanych puzzli, Pep też skleci coś. Niestety City stoi w rozkroku. Ma trenera do gry krótkimi podaniami, szybkiej, ale koncentrującej się z natury, na unikaniu strat. Tymczasem za strzelanie ofensywę odpowiadają Sane i Sterling - obaj grają tak, że "lepszą nogę", mają po stronie "na dośrodkowanie". Wykreowanie bramki, kosztuje ich po prostu dodatkowe kombinowanie by zrobić miejsce. U obu mocna stroną jest szybkość, a nie "szybki drybling z piłką krótko przy nodze". Słowem tracą połowę atrybutów w takiej grze. Mało tez bronią z racji wysokiego ustawienia, więc za ich plecami zieje dziura aż do bocznych obrońców przy grze jednym DP.
Daję sobie rękę uciąć, że choć jednego z nich Pep chętnie by zamienił na prawonożnego, kreatywnego i pracowitego Środkowego pomocnika. Każdego też, bez problemu wymieniłby za Asensio.
Z obecnymi wykonawcami, drużyna jest sprawna, ma wiele jakości, ale jej wszystkie mankamenty wychodzą z rywalami którzy bronią ciasno, przed polem karnym, grają agresywnie, wręcz na granicy faul, i mają 3 bardzo szybkich graczy z przodu, tak by nie angażować więcej graczy do ataków.
City podobnie jak w Barcelonie kiedyś kroku w jedną lub drugą stronę - albo "dozbrajamy się" w mięśnie, by takim drużynom wydać fizyczną bitwę i wcisnąć tego farfocla z rożnego utrzymując napór, lub rezygnujemy ze skrzydłowych, ich rolę pełnią boczni obrońcy, gramy dwójką DP - jeden zabezpieczenie, drugi oprócz bronienia, gra jak N'Zonzi w Sevilli - pierwszy łącznik obrony, środka i ataku. Do tego dwóch kreatywnych pomocników i solidny napastnik.
W Barcelonie Lucho przerzucił grę wciągając rywali na własną połowę i grając na szybkiego Neymara i Messiego z najlepszym przeglądem pola na świecie i Suareza w formie, z pominięciem pomocy. Valverde z kolei, zaczął grać 4 w pomocy, Rakiticem, i ofensywnie grającymi bocznymi obrońcami. Real z resztą gra tak od 2 sezonów - Totalny DP zabezpieczający trójkę kreatywnych pomocników, lub w zależności od potrzeb, dwójkę pomocników i trójkę z przodu, wysokich graczy, jako cele na wrzutki. Zaletą Realu jest możność zagrania na prostackie rozwiązanie - owe wrzutki, ale przy ich liczbie i jakości z przodu, statystycznie to po prostu wielkie zagrożenie, albo właśnie przerzucając ciężar na środek pola, a tu z kolei wszyscy pomocnicy bronią bardzo dobrze, więc Casemiro ich zabezpiecza a nie jest jedynym broniącym.
Takiego balansu okazało się brakować City na tle nieźle grającej, ale w sumie prostą piłkę drużynie Liverpoolu. Już przed meczem można było powiedzieć ze tak to będzie wyglądać, choć myślałem że gracze City będą bardziej skoncentrowani, wyjdą też "naładowani" na taki mecz, by choć fizycznie walkę nawiązać. Piłkarsko faktycznie byli dobrzy, może lepsi, ale mentalnie, wolicjonalnie, odstawali. Byli w stanie grać piłką, ale brak było ryzyka, przyspieszenia, zaskoczenia rywala.
Liverpool był skuteczny, ale oprócz goli które ułożyły mecz - z minimalnego spalonego, czy pięknego uderzenia, które po prostu dopisało szczęście, ich największym osiągnięciem meczu, była właśnie twarda i odpowiedzialna obrona wyniku przez 90 minut. W meczu wygranym 4:3 Liverpool omal nie stracił przewagi, bo takiej koncentracji zabrakło. To jest dla mnie ważniejsza część tego meczu - Liverpool sobie sam udowodnił, że tak potrafi, a nie tylko szybko biegać do kontr.
A co by nie mówić, Klop też już i w tym sezonie i w przyszłym, będzie miał problem, jakiego sam przysparza Guardioli. Występując w roli faworyta z większością drużyn, będzie przełamywał 1000 autobusów. Top nie przypadek, że Liverpool gra słabiej przeciw przeciętnym rywalom a punktuje na najsilniejszych. Klop nie ma alternatyw i wygodnie gra mu się jedynie z kontry, a mistrzostwa zdobyć się tak nie da, (może poza Licester), co udowodnił Real Mourinho, próbując grać z kontry, w roli faworyta... i kończąc 15 pkt. za przecież grająca przeciętnie, pół sezonu bez trenera, z kontuzjowanym Messim i generalnie kryzysową Barcą.
3
Ten regres gry obronnej wynika z przemęczenia środka pola. Paulinho człapie, Gomes... wchodzi i znika, Iniesta ma sił na 30-40 minut w przeciągu meczu, Roberto przemęczony wybitnie.
Rakitić na swoim poziomie, choć też dynamiki mu trochę brakuje, na szczęście po prostu nadrabia jakością w trudnym momencie. Ale Busquets też zajechany i po kontuzji.
Widać że to, co w pierwszej sezonie zatrzymywało się na pomocy, w tej części sezonu po prostu spada na obrońców. Mają więcej pojedynków, nie są tak dobrze asekurowani, mają więcej sytuacji grze skrzydłowi rywala wypracowują sobie niezłe sytuacje do dośrodkowań i wtedy dość rozpaczliwie się ratujemy.
Statystycznie, po prostu mają więcej okazji się pomylić.
Widać, że świeżość jest u Samedo, Denisa Suareza, Alby (choć nie wiem jakim cudem), bo Ci ruchliwi zawodnicy na tle swoich kolegów wyglądają jak z drużyny która grała z 20 meczów mniej... bo mniej więcej tyle mniej grali. To pierwsza lekcja dla Valverde, bo rotacji musi być więcej. tryplet Lucho zdobyliśmy, kiedy nawet kosztem wyników w pierwszej części sezonu i konfliktów z zawodnikami, rotował jak szalony do stycznia. Opłaciło się, a teraz większość graczy jest jeszcze te 3 lata już prawie starsza.
0
Co więcej w strzałach celnych było 9-3 dla Barcy, a i 1 z tych trzech to stworzył im Ter Stegen. Barca miała sporo groźnych strzałów, a Alison często bronił niepewnie, gdzieś przed siebie odbijał, nie łapał. To świadczy o tym, ze Barca raczej trudne zadanie mu stawiała.
1
Kaziu, to jakby Messi walną taka przewrotkę, nawet z 30 metrow, to pewnie by wymyślił wiejący wiatr w dobrą stronę.
Gość chyba nigdy nie przyzna, że Barca nawet grając przeciętnie, po prostu pewne rzeczy robi na tyle dobrze, że przeciwnicy inni niż ze ścisłego topu, wybieganiem, walką tej różnicy umiejętności i rutyny po prostu nie mają szans zasypać.
Nie ma się co czarować, że graliśmy dobry mecz, ale Real grając w tamtym sezonie kupę z furą szczęścia do sędziów wygrał w lidze, a na LM wystarczył jeden szczęśliwy dwumecz (Bayern) i 3 dobre mecze. Tylko wtedy się kazek krztusił od sypania komplementów o wyrachowaniu, klasie, skuteczności Realu, a po Barcelonie ciągle jedzie.
Niech wraca na rm.pl z trenerem Romy i jego teoriami o 2 karnych dla Romy :)
6
Ale beret. Wiem, to wywieranie presji, uczy się od Mourinho itd., ale kurna, na takie fikołki jak Dżeko odwalił to nawet hiszpańscy sędziowie chyba by się nie dali nabrać.
Na replay-u wyraźnie było widać jak Umtiti stawia nogę 10-15 cm przed linią, więc faul był przed polem, ale co tam fakty, za 5 lat będzie opowiadał jak z Chelsea, Roma powinna mieć 6 karnych, a jej piłkarze strzelali do dobrej bramki tylko sędzia źle liczył :)
Niezły kozak.
1
Przy całym uznaniu dla bramki, posuwanie się do "wpływu na grę" w ocenie... sorry, chyba na podniecie zdanie.
Właśnie wpływu na całą grę Ronaldo się pozbył, dlatego ładuje tyle bramek. Ma kolegów od wpływu na grę, a on się tylko skupił na ładowaniu goli.
0
Malagę? Przecie oni męczą bułę jak nikt...
0
Przelicytuję - Kazek....
0
Mecz ciepłe kluchy, Messi bardzo słabo, a wynik i tak jest... Przedziwna ta Barca, ale na tle lepszego rywala chyba to nie wystarczy.
6
gość który za rzucanie przedmiotami z trybun... zganił "cele" za nadmierną interpretację... Niezły bałwan.
1
tradycyjnie pieprzy jak potłuczony... Jezu jak widzę jego facjatę w studio już mam ochotę puścić pawia.
Messi kilkukrotnie z mocniejszymi kontaktami i próbował się utrzymać na nogach, a ten chrzani że sędzia by to co Dżeko zanurkował to w drugą byłby karny. To jest trol o zasięgu telewizyjnym.
1
Wręcz przeciwnie. Real zaprezentował swój szczyt. Pierwsza połowa na przeczekanie, dać się wyszumieć, trochę pobiegać, ale tak na 3 bigu. W drugiej połowie Real przyspiesza, a przeciwnik który "już miał Real na tacy", tak mu się wydawało, dostaje 2 szybkie i 3ci migiem i po balu.
Jak skuteczna jest to taktyka, widziałeś po pierwszym clasico w sezonie :)
0
chłopie!!!!!, ale w związku z czym to piszesz? Ja piszę o przygotowaniu szczytu formy ty o zmęczeniu.
0
Real wypoczęty po rotacjach które kosztowały ich sezon w lidze i PK, na pewno "nie da rady" naszym człapiącym i oddychającym rękawami, tudzież mającym z 60 meczów w nogach już (Paulinho) przekozakom.
Kibicuję i wierzę w Barcę, ale trzeba spojrzeć obiektywnie. Real szczyt formy przygotował na teraz i w nim jest. My nie. My graliśmy o 3 puchary, Real o ligę co 5 lat.
1
Bez przesady. Miewa łatwych. Bywa też że jak z Bayernem gra kiepsko i wynik to kwestia losowych czynników. Wtedy Ronaldo grał tragicznie a nastrzelał Bayernowi grającemu w 10... mimo że powinno być odwrotnie.
Dziś grał bardzo dobrze i jeszcze udokumentował to statystycznie, ale mecz meczowi nierówny.
0
Busquets wyłożył mu patelnię. Phi. Tylko pobiegł i strzelił. :P
0
warto docenić, bo choć charakterologicznie potrafi bywać największym burakiem - kopiąc rywali, symulując itd., to kiedy mu idzie, jest z siebie zadowolony, potrafi też błysnąć klasą.
Messi chyba oklaskiwany na stadionie Juve nie wiem czy podziękował, a na pewno nie tak klarownie.
3
Bramka bardzo ładna, ale to zawsze jest trochę szczęścia przy przewrotce. Zaryzykował, strzelił zamiast walczyć o piłkę, zastawiać się, próbować kombinować.
Wybrał najprostsze rozwiązanie - strzał, wyszło pięknie, czego się czepiać.
Z resztą Ronaldo w formie, od Ronaldo bez formy różni się właśnie tym, że tych strzałów na jeden kontakt wykorzystuje 3-4/5-6, a jak mu nie idzie to czasem 1/10 w ogóle w bramkę leci.
Z resztą to typowy napastnik więc szanse (z tych pewniejszych - nie przewrotki) stwarzają mu koledzy.
Kiedy Real się przygotowuje na szczyt formy na luty, marzec, kwiecień, siłą rzeczy wtedy i Ronaldo ma więcej szans.
Problem jest za to z trypletem, bo w grudniu potrafią przegrać ligę i PK, ale w LM mają szczyt formy.
0
W każdym w sumie można coś wybrać w sensownych parametrach. Warto tylko poczytać na co zwracać uwagę i sprecyzować wymagania.
0
do czego go kupujesz, jaką masz kartę graficzną? Jaki procesor?
IPS i monitor 75Hz a napisane "do RTS i FPS" to trochę kit reklamowy. Jeśli chcesz kupić monitor "do wszystkiego" to zwróć uwagę na wierność odwzorowania barw, kąty widzenia, dobry czas reakcji (rzeczywisty, a nie marketingowe bzdury 1ms). Wtedy będziesz zadowolony.
Jeśli grasz w szybkie gry, to musi być dobra matryca TN lub VA z czasem odświerzania 120, 144 lub więcej. Najlepiej obsługująca technologię synchronizacji, którą ma Twoja karta.
1
No raczej nie wierzę w teorie spiskowe i "bany za nic" jak to popularne wśród naszych użytkowników teorie funkcjonują. Wszyscy święcie niewinni :) Ale z userem Immunoglobina też musiałem się "dotrzeć", by dojść do konkluzji że nie we wszystkim nie tylko musimy się zgadzać, ale też nie każda prawda "obiektywna" musi być tak samo interpretowalna z obu stron barykady - dobry przykład owa książka Relaño, którą ja traktowałem z dużą dozą ostrożności znając inne wizje faktów tam wspomnianych, tymczasem autor starał się występować z punktu widzenia obiektywnego obserwatora, i czytelnik będący kibicem Realu, mógł odnieść wrażenie, że takim jest w istocie nie znając jego dziennikarskich konotacji.
1
Och akurat admini na tej stronie są naprawdę wyrozumiali. Oczywiście są osoby spoza ścisłego grona adminów, ale raczej z redakcji, których wrażliwość jest... nazwijmy to "ekstremalnie wysoka", ale to wyjątki. Ja kiedyś dostałem bana, po tym, jak zwróciłem uwagę autorce newsa, że użyła w tekście złożenia słów nie istniejących w języku polskim, w odpowiedzi dostałem komenta z punktem regulaminu "piszemy poprawnie po polsku" i bana za to, ze w którymś komentarzu "zjadłem" r i napisałem wieze, a autokorekta mi przeprawiła na wieżę i wyszło "wieżę w ..." :)
Jak widać bywa, ale ogólny poziom moderacji jest bardzo dobry. Często tak trochę z perspektywy patrząc jednak bywa się prowokującym, cze ironicznym trochę poza granicami czyjeś tolerancji.
Co do wyniku... mam nadzieję na remis po 1:1 i remis po dwa w Madrycie, bo chciałbym, jeśli Barca nie sięgnie po LM, żeby wygrał je w końcu Buffon bo mam do niego wiele szacunku i takiego sportowego podziwu i taka wisienka na torcie by mu się przydała, ale realistycznie patrząc, z kłopotami kadrowymi Juve, jakieś 2-3:1 dla Realu to realistyczny wynik.
Ronaldo pewnie dostanie z 3-4 pewne szanse, a na tym etapie sezonu ma regularność, która pozwala przypuszczać, że przynajmniej 1-2 z tych szans wykorzysta. Real po prostu gra duzo lepiej w pomocy i w bocznej obronie niż na początku sezonu i to widać po ilości szans stwarzanych.
2
jak ten pierwszy :)