1

W Anglii też są. Chyba podobnie jak w Hiszpanii, choć sędziowie trzeba przyznać w jednym są lepsi i w jednym mają wsparcie. Tam nikt nie udaje że są nieomylni, więc nie ma świętości protokołu, więc można zostać ukaranym na podstawie video.
Są też konsekwentniejsi - lepiej ustalają a potem egzekwują pewien poziom twardości gry, rozmawiają z zawodnikami, co hiszpańskim sędziom przychodzi tak, jakby rozmowa to była obraza.
Lepiej też wydaje mi się karzą faule brutalne, taktyczne. Raczej zwykle co najmniej kartką. To co często w Hiszpanii chodzi "bo pierwsze minuty", "bo ma już jedną żółtą", "bo duch gry", "bo twarda męska gra"... Ne ważne, żółta to żółta, przynajmniej zwykle.
Mnóstwo pomyłek ze spalonymi, zagraniami ręką...
ogólnie chyba tak jak w Hiszpanii nie nadążają za tempem gry.

Najlepsi sędziowie są chyba we Włoszech, choć tam tempo jest specyficzne i może po prostu ludziom łatwiej nadążyć, ale chyba są po prostu lepsi. Miałem też dobrą opinię o niemieckich arbitrach, ale ostatnio w jakimś meczu zdobyto gola ręką, a jest przecież VAR.

A tak P.S. Ostatni mecz Barca-Valencia, choć niełatwy, to bardzo dobrze sędziowany.

0

Roma był po prostu lepsza. Nawet tylko ten mecz licząc, to żadna lekcja. To po prostu wygrana jednego zespołu.
To Juventus też dał Realowi lekcję? Powyżej ile jest "lekcja".
To musi być coś druzgoczącego, gra w stylu, który nie potrafi skopiować druga drużyna i tylko lata za piłką, albo rozbija się o mur.
Tu była słabość Barcy co zauważasz, wykorzystana przez bardzo dobra Romę, a nie lekcja. By twierdzić tu coś o lekcji, trzeba mieć niską skalę. Jeśli tu jest lekcja to jak nazwać styl w którym Barca wygrywała 7:1 w LM z Bayerem, rozbijała Bayern 5:1 czy Real 6:2?
Nazywanie każdego przekonującego zwycięstwa lekcją, szybko wyczerpuje skalę i świadczy o tym, że mówiący nigdy nie był członkiem prawdziwie dającej lekcję drużyny.

0

Szczerze, też się dziwie, że tyle piszę się o sytuacji nawet nie kontrowersyjnej, bo karny był. Za to jak gładko przeszło Realowi zdobycie LM po spalonym Ramosa w finale, po wałkach z Bayernem w tamtym roku, o pierwszym meczu z PSG w tym roku.

Trochę ta burza wynika zupełnie nie wtedy, kiedy ma realne podstawy :)

0

Nie. Lekcja footballu to 5:0 z Realem. Lekcja Footballu to klarowne, nie podlegające zwycięstwo, z przewagą statystyczną, klarownym wrażeniem po meczu, że spotkały się dwa wielkie zespoły, ale zwyciężył ten, który był lepszy i że rozgrywając 9/10 takich meczy, wynik byłby dokładnie ten sam.

Tu Roma grała przeciw Barcelonie ospałej, zmęczonej, zajechanej, bez pazura. Nie zrobiła nic czego nie robiłby ktoś inny, grała piłkę prostą, a przy całym szacunku, w listopadzie, takich meczów wygralibyśmy my 9/10.

Lekcja footballu to w końcu, nawet nie udokumentowana przewaga stylu, wrażenie że jedna drużyna gra doskonale, z polotem, pomysłowo, solidnie. Może zabraknąć szczęścia jak z Chelsea w 2012, ale czy to była lekcja footballu, a przecież Londyńczycy wygrali LM. Podobnie Inter Mourinho. Football ubogi, zachowawczy, z wieeeelkim szczęściem do decyzji sędziowskich, a tez zdobyli LM.

Roma zagrała agresywnie, mocno, prosto, skutecznie, ale nie wymyślała prochu by móc powiedzieć że uczyła footballu Barcę. Sorry, ale to jest po prostu arogancja. Mecz z Barcą wygrywało Alaves, Malaga, w podobnym stosunku PSG, kompromitując się później 1:6.

To tak, jakby Alisson, po zwycięstwie w maratonie o setne sekundy przy potknięciu rywala przed metą, (w dwumeczu było 4:4) chełpił się i wywyższał twierdząc że pokazuje wszystkim jak się biega. Słabe to, bo nikt nie umniejsza zwycięstwa z naszego obozu, ale zwyciężać też trzeba umieć, a bliżej mu do espanyolu świętującego przypadkowe 1:0 jak nomen omen, niepodległość.

0

Liverpool da im lekcję i szybko wróci na ziemię. Nie pamięta też strzału Messiego, Roberto... ze 2 okazje całkiem dobre na gola miała Barca.

1

Tak, tylko są decyzje trudne do wychwycenia, ale bardzo krzywdzące - choćby spalony Ramosa z finału z Atletico. Tam był niezły kocioł i te 30-50 cm to nie było w tym tempie nic oczywistego w bezpośrednim towarzystwie obrońcy.
Tu było 3 sędziów i wyglądało tak, jakby nie znali przepisów i widząc zawodnika MC nawet za bramkarzem, automatycznie odgwizdali spalony. Znamy to z meczów La Liga. Słabe to.

Tylko użyłeś dobrego określenia - wpadka. A co więcej bez konsekwencji. Real nie dominuje przeciwników w przeciągu całego meczu. Od czasu Zidane'a na boisku chyba tego nie robi. Od wielu lat, gra różne warianty taktyki polegającej na pozwalaniu rywalowi się "wyhasać" a potem szybkie gol albo dwa i kolejny, kiedy rywal już tylko stara się odrobić i ryzykuje.
To dlatego generalnie Realowi tak łatwo się strzela kolejne gole w LM. Tam rywal zawsze musi odrobić, bo niska przegrana nikogo nie urządza I dlatego w lidze kosztuje to więcej, bo dla 70% drużyn ligi dobry moment by spróbować coś zmienić w taktyce i bardziej się otworzyć z Realem/Barcą to 85 minuta.

0

Prawda, ale tak w wymiarze ludzkim, to faktycznie Thiago czuł się mocniej niż ilość szans którą miał. W perspektywie to nie jest gracz, na którym można się oprzeć, bo jednak sporo kontuzji mięśniowych mu się przydarza.
O Ile Rafinha, uznawany tu za kontuzjogennego, w swojej strukturze opuszczonych minut, właśnie kontuzji mięśniowych ma kilka, tak Thiago prawie same takie.
Co do dopilnowania, raczej chodziło mi o ten spadek klauzuli Thiago, wobec braku kilku spotkań, ale może wyszło dobrze. Jedna z najlepszych finansowo sprzedaży ostatnich lat.

0

Ciekawy tekst, z ciekawą historią w tle i wyrazistymi bohaterami :). Marc na pewno inteligentny gość z "życiem wewnętrznym" bogatszym niż jogurt, co patrząc na Ramosa standardem nie jest :)

Jedno zastrzeżenie do tłumacza -
"Nawet Rafinha, który w tym sezonie opuścił klub, pomógł mi, bo oboje mówiliśmy po angielsku."
To zdanie pisze mężczyzna o mężczyźnie - powinno być "obaj". Wiem, że prawidłowa odmiana w tym przypadku, przeżywa trudniejsze czasy, ale jednak istnieje. A błąd to błąd - gramatyczny, czy ortograficzny. No i skoro razi nawet mnie, który "orłem nie byłem" z polskiego, to jednak nie powinien się prześliznąć przez korektę.

P.S.
Liczę, że Ściach nie rozdaje już banów 24 godzinnych równie chętnie co kiedyś? ;)

1

Tylko tam był jeszcze sędzia zabramkowy. W sumie było ich trzech. Trochę chała podjąć tak krzywdzącą decyzję.

Roma faktycznie była bohaterem wieczoru, ale z systematycznością ma problem nawet w Serie A. Ot, cały urok rozgrywek. Raz masz gorszy wieczór i możesz odpaść, choć akurat Barca ma słaby okres jakiś czas. Tu po prostu było bardziej bezdyskusyjne, ale z solidniejszym zespołem Roma nie ma szans. Z drugiej strony, Liverpool wcale nie trafił dobrze... bo Roma wcale nie będzie się starała ganiać do przodu tylko zagra jak z Barcą - prostą piłkę, z tą przewagą, że nie są pod presją zdobywania bramek. Może być różnie, bo "błyskawice" będą miały zero miejsca, na środku zagra 3 obrońców, a przed nimi agresywnie grających 2 DP. W praktyce mogą mieć trudniej niż z Bernem, który żyje w poczuciu swojej wielkości i gdyby nie samobóje Sevilli już teraz mogło go nie być, bo gra piłke przeciętną mimo nazwisk (przynajmniej w tych kilku meczach w których ja Monachijczków widziałem).

Dla mnie matematycznie 25% dla Realu, ale sądzę że po przejściu Bayernu będzie spacerek w finale i 3 LM.

0

A to, sprytni są. Chwali się. Narzekali kibice, że nie dopilnowano ilości spotkań Thiago w Barcelonie i odszedł i jest nauczka - odpadamy regularnie z LM i już, zmienne za Gomesa w kieszeni :)

2

To ja was pogodzę.
Ronaldo od 3 lat to napastnik. Korzysta z pracy zespołu, z Modrica, Kroosa, Isco, nawet Benzemy który sam pół meczu myśli jak pomóc Ronaldo, by dostawszy te kilka szans, jakąś część z nich wykorzystać.
W większości meczów w sezonie, się ogranicza do brania udziału w końcówce akcji, wykańczania, albo szukania pozycji sobie. Stoi w polu karnym, ale ma to szczęście, ze Real ma repertuar środków, które pozwalają ileś dobrych piłek w to pole karne dostarczyć.

Messi odwrotnie - stopniowo traci wsparcie - ten sezon jest słaby dla Suareza, od kilku sezonów Messi nie ma z kim pograć szybko w środku (kupiono Coutinho, Dembele), nikt nie rozciągał gry (choć gdy Alba był świeższy, robił to bardzo dobrze), w związku z tym, taktyka -vs- Barca brzmi - zatrzymaj Messiego. Tylko dzięki jego geniuszowi, nie da się tego robić co mecz, ale bez rozwiązań z przodu, bez zawodników prowokujących ruchem obrońców rywala do opuszczania pozycji, dezorganizujących grę, ta statyczna postawa sprawia że Messi atakuje z coraz większej odległości, coraz lepiej ustawionych obrońców, by zaliczać liczby. Jest po prostu sam - wszyscy mu podają i stają w miejscu czekając co skręci. Tak się nie da.
Cały atak musi w ostatniej fazie być w ruchu, by rywal miał kłopoty z obroną.
Messi jest genialny i decydujący, ale z każdym rokiem zespół pomaga mu mniej, więc najlepszy strzelec, ma najwięcej asyst, a i tak jego xA jest 0,88 bodaj, co oznacza, że po jego patelniach koledzy strzelili 12% mniej goli niż statystycznie powinni (statystycznie, a więc wliczając wszystkie Rasiaki z 5 najlepszych lig Europy). Mając takich "na papierze" partnerów, powinien mieć ten wskaźnik ponad 100% oznaczający, że koledzy wykorzystują także te nieoczywiste zagrania.
Jest kluczem do Barcy i jej największą słabością - tak oczywista stała się nasza nieporadność bez niego, że to straszne.
Trochę tragiczna postać, w tym etapie kariery w Barcelonie i w całej karierze w reprezentacji.

2

Co oni z tym karnym. Tam był faul, nie jakiś brutalny, albo mocny, ale był. Podobnie jak na Suarezie z PSG.
Jeśli tam usprawiedliwiamy Suareza zahaczony w nogę, dodającego efekty "łapania się za twarz" by faul na pewno nie umknął sędziemu, to czemu mieć pretensję do Vasqueza, że równie niewatpliwy faul podkreślił wcale nie chcąc się na siłę utrzymać na nogach. Wiele bardziej pajacował wczoraj Ronaldo.

Swoją drogą, gdyby taki faul popełniono na Messim, jestem pewien że ten by się nie kładł, a nawet jakby się przewrócił, to nikt by go nie odgwizdał... ot taka ironia wobec głosów, ze Messiego się chroni - vide pierwszy mecz z Romą i sytuacja w której Messiemu wybijano piłkę w polu karnym Romy przez nogi.

No i na koniec. O ile mam zawsze bekę i totalną pogardę, dla ludzi operujących intelektualnymi pustakami typu "Ovebo" "PSG" itd, tak nie wrzucajmy się sami do tej kategorii w drugą stronę.
Tam gdzie Real korzystał na błędach sędziego - spalony w finale z Atletico, który dał dogrywkę ostatecznie, dwumecz z Bayernem, nawet pierwszy mecz z PSG - ok, są twarde przykłady, tak tu po prostu karny był i twierdzenie inaczej jest płaczem i bólem tyłka.

1

"Mimo wszystko był to faul taktyczny..." który sam w sobie, jest faulem z automatu na kartkę żółtą. Tu niczego sędzia nie musiał wybraniać. Ale tak jak bywa, surowy zapis, ale zapis.
Natomiast druga sprawa, że nie wierzę, by to w jakikolwiek sposób rzutowało na wynik.

No tak, ale 2:0 u siebie dla każdego zespołu (bramka ze spalonego Salaha w pierwszym meczu i nieuznana prawidłowa bramka City na 2:0 w pierwszej połowie). Dwa błędy na niekorzyść City. Dwa, które gdyby nie zaistniały, mecz zacząłby się na nowo od 45 minuty rewanżu. Dla mnie to klarowne wypaczenie wyniku w kluczowych momentach, choć oczywiście Liverpool strzelał później w rewanżu, ale tu na prawdę jasne błędy. Nie za bardzo szukałem - w studio pomeczowym dość dobrze było widać całą akcję, w zasadzie nie było wątpliwości że Milner wybijał piłkę.

W meczu Realu z Juve nie było kontrowersji w końcówce. Juve czuł się rozczarowany, stąd reakcja Buffona, ale karny klarowny i choć Vasquez po prostu to cwaniak, ale dał się sfaulować. Klarownie i oczywiście. Nie ma przebacz - faul w polu karnym=karny i według brzmienia przepisów, jakiekolwiek dorabianie ideologi "ostatnia minuta", "presja", itp, itd to bzdury.
Mnie raził tylko brak konsekwencji, bo Ronaldo po swoim padzie, na pewno 2 powinien tez dostać kartkę jak Dybala w pierwszym meczu. Może wtedy też musiałby grać ostrożniej, ale to jedyne do czego się przyczepię. Spalony Isco był, choć minimalny, był, bo wychylony częścią ciała którą można strzelić gola.
O ile w meczach z PSG były kontrowersje, to tu było czysto. W pierwszym meczu Juve miało tragiczny dzień, wczoraj Real zagrał słabo jak na siebie, przede wszystkim nie umiejąc wypunktować tak ofensywnie ustawionego rywala. Cała historia.
Humoru nie masz co tracić, bo Real ma 99% szanse na obronę trofeum.

0

Do główki to akurat jak miał 27-28 lat. W meczu z MU.
Oczywiście że to klasa, tylko chciałbym widzieć jak to zmierzyli. Wierniej oglądam NBA, a pamiętam konkurs wsadów z V. Carterem który wkładał piłkę z łokciem do kosza. Facet 202 cm wzrostu, czyli ponad 17 cm więcej niż Ronaldo, wybijając się z parkietu - łatwiej, miał głowę ledwie na 310 cm? A i to szczyt głowy, a nie czoło. Trochę nie chce mi się wierzyć w te 293 cm. Ostatnio też jakiś gość 210 wzrostu doskoczył do szczytu kwadratu głową przy alley-oopie, ale facet zaczynał z 25 cm wyżej i naskok wykonał. Ronaldo musiałby mieć 120 cm dosiężnego! Na trawie. Trochę w takie cuda nie wierzę.
Może jeśli ma, powinien zmienić dyscyplinę :)
No i cały czas do clue - czemu tych "wspaniałych" mięśni nie używa jak trzeba ustać na nogach tylko nurkuje?
Messi brak taktu? Mylisz nerwy z chamstwem, wyrachowaną złośliwością, oszustwem i perfidią. 2 rożne rzeczy. Messi nigdy w złości nikogo nie kopnął, w zasadzie nie nurkuje (2-3 przypadki w karierze). Ronaldo ma wręcz ochronę od kartek za takie rzeczy, a gdyby je dostawał, to byłaby inna rywalizacja.

1

W tym stanie fizycznym, to Barca wyprztykałaby się do połowy meczu. Dziś trzeba było Real zabiegać i Juve był to w stanie zrobić.

1

ktoś tam chciałby Liverpoolu dla Realu. A prawda jest taka, że Klopp nie umie grać prowadząc gry, a Real wyczeka Live w pierwszej połowie jak z Juventusem w pierwszym meczu.
Potem jak się Liverpool wybiega, to dostanie 2 szybkie i 3 migiem. Po pierwszej to Real będzie grał z kontry, a do pobiegania też paru ma i się skończy Liverpool i Klopp który trafiał na ogórki, roztrwonił 3:0 z Sevillą, a City to była oprócz Barcy najwygodniejsza dla niego drużyna, bo po prostu grał z kontry. Tylko.
Wystarczy popatrzeć na BPL, gdzie Liverpool gubi punkty głównie ze słabszymi, broniącymi się drużynami. Jak trafi na taką, która dobrze się broni, a w przodzie ma armaty klasy Realu... skończy się piękny sen, a w Liverpoolu chyba uwierzyli w LM, bo już gadają o potencjalnym medalu za LM dla Coutinho.

6

Nie ma co rżnąć głupa - karny Realowi się należał. Choć gdyby Messi połowę takich karnych na sobie dostał, to pewnie Barca miałaby co mecz ze 2 :)...
Co nie zmienia faktu ze Vasquez zachował się z premedytacją, a Benatia zrobił błąd, który Hiszpan wykorzystał. Tylko czy wszystkie karne nie polegają na tym, żeby doprowadzić do sytuacji, w których obrońca może dopuścić do bramki, albo popełnić faul?

Inna sprawa - Ronaldo. Może walić i 100 bramek z przewrotki co mecz, ale dopóki nie będzie się zachowywał jak facet i nie przestanie pokazywać mięśni po bramach z karnego, jednocześnie czyniąc z nich użytek by się utrzymać na nogach, nigdy na ZP nie zasłuży według mnie. Symulant, oszust, mierny gość, choć wytrenował strzelanie na maksa, nigdy nie będzie wielkim piłkarzem.
P.S.
Suareza po niesportowym zachowaniu na MŚ nie uwzględnili w plebiscycie ZP. Czemu Ronaldo jest tam co rok, mimo że rok w rok ilość niesportowych zachowań, od kopania rywali, po wypaczanie wyników meczów padami, jest horrendalna? jakie standardy decydują? Jak pokręcony musi być świat, by uczciwemu Messiemu kazać rywalizować z oszustem?

1

Co więcej, choć Roma powinna grać w 10, to mam wrażenie, że nie tylko 3 bramek nie zdobyli zasłużenie, ale tylko 3:0 jest nieco ponad stan dla Barcy bo mogło i powinno być z 4, gdyby nie Ter Stegen, a samo to świadczy o postawie Katalończyków. i w 10 by ich Roma pocisnęła.

A City to w dwumeczu miało pecha do błędów sędziego, w tym "dobrego znajomego" Guardioli, partacza Chaosa :)
W pierwszym meczu powinno być albo 2:0, albo 3:1 (jeśli minimalne spalone, puszczamy z duchem gry ofensywnej, jak nakazują przepisy), a w drugim 2:0 powinno być do przerwy dla City.
Zdecydowanie pech, ale i słaba gra na wyjeździe MC, bo w pierwszym meczu powinni nie dać sobie tak ustawić meczu przez Liverpool który od strzelenia pierwszego gola, następne 160 minut grał z kontry. Nie wypalił eksperyment Guardioli z Laportem na LO, choć fakt że przez kontuzje wyboru wielkiego nie miał.

1

"ale niejednokrotnie już mieliśmy okazje oglądać obrazek, że Real nie wygrywał ligi, ale wznosił puchar LM, a kibice byli zachwyceni. "
Nie, no sorry, a mieli być smutni? :) Nikt - powtórzę - nikt, nie wmówi mi, że Real sobie wybiera kiedy zdobyć La Liga.
Madryt szykuje formę na marzec/kwiecień/maj mając jednocześnie nadzieję, na finish, na którym odrobią stratę z pierwszej części. Barca rozkłada akcenty na potencjalny tryplet, co przy trenerach z ograniczonymi rotacjami (Lucho w 2 i 3 sezonie, Valverde) odbija się na zawodnikach.
Wypadkowa jest taka, że na 10 lat, Real wygrywał 3 razy mistrzostwo, w tym 2 razy o włos w sumie. Barca w przekroju sezonu jest równiejsza, choć brakuje paliwa pod koniec.
Wiadomo że Europa to prestiż, ale to nie tylko kwestia otoczki. Zauważ że w drugich połowach sezonu, od kilku lat Realowi gra się lepiej, gdy powinno być odwrotnie - wtedy spadkowicze walczą o każdy punkt, rozstrzyga się gra o miejsce pucharowe, ci którzy z pucharów odpadli, są wypoczęci grając raz w tygodniu. Mierząc się z nimi powinno być trudniej i w lidze, a Realowi nie jest. Klucz to właśnie ten rytm przygotowań.
Nie bez przyczyny Barca miała też dołek formy w styczniu/lutym i to tez jest tradycja. Gdy mieliśmy rotację, wychodzenie z tego dołka zbiegało się z odciążaniem graczy pierwszego składu. Teraz niestety tego brak.

Och, strzał był ze sporej odległości, Ramos usztywnił rękę. Musiałbym poszukać powtórki, ale według obowiązującej od 2 chyba sezonów, może więcej, wykładni - to właśnie usztywnienie ręki, jest wyznacznikiem celowości zagrania. Nawet powiększanie obrysu ciała jest w dalszej kolejności rozpatrywanych aspektów zagrania przez sędziego.


No i nie - nie miał "przytulonej" do ciała. Biegł na wprost strzelca, usztywnił rękę, tak by powiększyć obrys i po prostu skoczył zablokować strzał. Piłkarz liczący się z konsekwencjami zagrania ręką, który jest na wprost strzelca, nie zasłonięty, bez rykoszetu, po prostu sędziemu ułatwia decyzję, chowając ręce za siebie. Ramos po prostu był cwany i zrobił to tak, że pozwolił się piłce odbić od usztywnionej ręki, w wyskoku. Cwaniak, ale dla mnie świadoma decyzja.
I tak, sędzia mógł nie widzieć że gracz PSG tylko oparł rękę na Kroosie, a nie go popycha, dlatego masz rację pisząc że po prostu frajersko dał pretekst, podobnie jak wczoraj Pique który sam pociągnięty przez Dżeko, wdał się w dalsze szarpanie, a skończyło się tak, ze tylko ona szarpała Dżeko się już przewracał :). Tu gdyby sędzia miał 30 kamer do oceny, mógł ocenić w slow-motion dynamikę tej akcji, powinien nie dyktować karnego na Krosie, ale w ludzkich warunkach, najzupełniej zrozumiała decyzja.

Gdybym się spodziewał, od wczoraj byłbym u buka odbierając wygraną :) Al tak, należało się. Barca zagrała prawdopodobnie najgorszy mecz sezonu i najgorszy z ostatnich 4 bardzo słabych (wliczając Sevillę, będącą poważnym testem). Romie się awans należał, bo go wywalczyli. Barca, nawet gdyby cudem wczoraj dostała tylko 2:0, i tak mam wrażenie, że w obecnej kondycji, z takim przemęczenie, nie prześlizgałaby się przez następną rundę a i do finału PK mam obawy czy się zregeneruje, bo gracze mają nogi z ołowiu. Nie byli wczoraj w stanie nawet na tyle przytrzymać piłki, by ja dać Messiemu, który by zaliczyć kontakt z piłką, wracał 40 metrów od własnej bramki, albo na skrzydła... Straszny mecz i adekwatny wynik.

0

Oni są zajechani jak konie po westernie. Nie ma rady, trzeba pogłębiać ten skład, bo będzie słabo.
Valverde ufam, bo wszyscy piszą o zmianach tylko jedna rzecz - kto miał wejść. Najlepsi jeśli chodzi o umiejętności byli na boisku. Skoro oni tak zagrali, przeciw wybieganej Romie, to jak zagrałby nieogarnięty Gomes?

1

Generalnie to jest w ogóle metodologia FIFA - walczą z problemem gorszą patologią. Nierówności finansowe? FFP które PSG obejdzie dwoma przelewami z Kataru, a inne kluby nie mogą dopiąć składów.
Przepaść w LM? Dają ochłapy w postaci miejsc dla słabszych klubów, a dzielenie kasy z LM? najwięcej dla City, Liverpoolu itd...
Wypożyczenia które często ratują ubogie kluby, których nie stać na transfery? wywalamy je... niech bulą.

To tak ze strategii, lekarstwa gorsze od chorób. A pomijając wszystko, znajdą się obowiązkowe klauzule wykupu i warunkowe sprzedaże, przy warunkach nie możliwych do spełnienia i po wszystkim. Bogaci sobie poradzą, biedacy dostaną kolejnego kopa.

1

"Poza tym Realowi zawsze było "bardziej po drodze" z LM i kibicom niespecjalnie zdaje się to przeszkadzać. "
Tylko każdej innej drużynie przeszkadza, a LM mimo prestiżu, to tylko jedno trofeum. No i to puchar, noga sie powinie i do widzenia.
A każdy inny trener topowego klubu, buduje drużynę na maksymalną ilość trofeów. No i sezon ligowy, jest o wiele bardziej wymierny niż kilka meczów pucharowych, wtórych jednak szczęście, słabszy dzień może przeważyć (Gdyby tak się nie ułożył mecz LM z PSG, gdzie nieprzekonujący mnie pad Kroosa sędzia odgwizdał karnego, nie widział karnego po ręce Ramosa, mogło być zupełnie inaczej, gdyby PSG wyjechało z Madrytu z 2:1 choćby. Naprawdę nie uważasz że to zbyt duże ryzyko?).

2

Jupp gra akurat bardzo prostą piłkę. Gra skrzydłami, centra, dużo siły fizycznej. Nigdy mi to nie imponowało, a akurat Bayern to raczej nie jest przykład słabej drużyny, jeśli z tego czynisz zarzut. Ligę też potrafił przegrać z Borussią, która choć silna, to składem była nieporównywalnie słabsza.

Pep po sukcesach z Barcą B, zaczął od trypletu w wielkiej piłce, pozbywając się Deco, Ronaldinho, opierając grę na wychowankach, włącznie z wyciągniętymi z 3 ligi Busquetsem, Pedro, Albą, który był "nieudanym" napastnikiem. Oczywiście że miał Inistę, Xaviego, Messiego, ale to on tak poustawiał grę, że atuty tych graczy wydobył kryjąc niedostatki. Drugą LM wygrywał mając w składzie takie tuzy jak Cuenca, Tello, Bartra (przy całej sympatii).
Wersje o samograjach można sobie wkładać między bajki, ale akurat wszyscy gracze którzy z Pepem współpracowali, tak się składa, że nawet ci, którzy sympatią go nie darzyli, przyznawali że uczyli się d niego rzeczy zupełnie nowych.

I w końcu - nie chodzi o wyniki.Będąc właścicielem, dyrektorem sportowym klubu z najwyższej półki, masz trzy wyjścia - albo grasz rolę "czarnego konia", albo stawiasz autobus, wybierasz trudniejsze wyjście.
Czarnym koniem jest Liverpool, ale nawet on z Sevillą grającą podobną piłkę potrafił zremisować 3:3 prowadząc 3:0. To zawsze ślepy los, kiedy trafisz na autobus, albo podobnego "czarnego konia". Grając autobusem, no cóż... można w końcu stracić tę jedną bramkę od której zależy los w konfrontacjach i z innym autobusem, albo z drużyną grającą z kontry.
Ta trudniejsza droga to gra pozycyjna, zabranie piłki rywalowi. Nie jest to proste, ale przy dobrym wykonaniu, nie ma przed tym obrony. Przed grającą tak z polotem drużyną, po prostu trudno zawsze zdążyć, zawsze być na posterunku, a samemu wykorzystać trzeba te nieliczne okazje. Jeśli gdzieś można osiągnąć powtarzalność, niezależnie od przeciwnika, to tylko tu.
Ty wybierasz jak atakować, zmuszasz rywala, by się ustawiał pod Ciebie, a to w ostatecznym rozrachunku zawsze prowadzi do tego, że wynik zależy w największej części, od tego, jak sam pracujesz.
Warto mieć różne warianty obrony, ataku, ale w ramach stylu gry.
Jeśli więc, podsumowując, szukasz fachowca, który nuczy Cię grać kontry, wyprowadzać szybki atak - bierz Kloppa, Juppa, Pochettino i kilku innych trenerów.
Bronisz? Bierz Simeone, Murinho,
Ale jeśli szukasz gościa, który nauczy twoich zawodników rozumieć grę, ustawiać się na boisku by robić wszystko efektywniej, pracuje nad posiadaniem, to wybierasz ze szkoły Cruyffa. To są fakty.

Real jest w tym zestawieniu fenomenem, bo nie ma wybitnego trenera. Ma bardzo kompetentny sztab, ale trener to nie geniusz potrafiący zaplanować cały sezon. To gość od efektownych końcówek, ale nawet w tamtym sezonie, mistrzostwo Realu było słabością Barcy i było bardzo szczęśliwe (bez zbędnych spekulacji, tylko nieuznane prawidłowe oczywiste gole z Betisem i Malagą [CN] dawały nam 4 punkty więcej).
Rezultaty rozgrywek pucharowych osiąga kosztem rozgrywek długodystansowych i to mimo niebywale mocnego składu z wieloma zawodnikami będącymi z miejsca gwiazdami każdej innej drużyny. Tylko Real dominujący, potrafiący przejąć kontrolę nad meczem, ma szanse na tryplet według mnie. Może Zidane się rozwinie, nie wykluczam, zwłaszcza, że to wciąż młody trener.

2

Gdybyśmy wygrali z Sevillą, to przy dzisiejszym rezultacie, byłyby 4 zwycięstwa różnicy na 4 możliwe mecze ( w tym ten z Realem), a mamy lepszy bilans, więc gdybyśmy do momentu meczu z Realem wszystko wygrywali, podobnie jak Atletico to szpaler byłby uzasadniony już wtedy. Dziś Atletico zyskało punkt, a my straciliśmy 2 w Sevilli, więc są jedynie 3 zwycięstwa różnicy, w równie hipotetycznej sytuacji.

0

Raczej Gomesa, który ani nie podszedł do zawodnika, tylko krył powietrze na środku pola karnego.

5

I przy całej oczywistości tego co piszesz, warto zwrócić uwagę, że jednak piłkarzom Barcy też pewnie nie było wesoło ze względu na rywalizację robić szpaler Realowi te parę lat temu, ale jednak zadziałało to o czym piszesz - gest szacunku, sportowy duch, który zwyciężył. Obojętnie jak durni i mało rozgarnięci kibice Realu, chcieliby to odbierać w kategoriach upokorzenia, wręcz świadczyło to o sportowej klasie.
Ciekaw tylko jestem, czy przy hipotetycznej sytuacji w której tradycyjnie szpaler powinien mieć miejsce, będą mogli powiedzieć to samo o swojej "bandzie łysego".

3

chodzi tylko o to, czy Real potrafi odwdzięczyć się gestem ktory wykonała Barca kilka lat temu, gdy tak się złożyło. Tu sprawa jest jasna - oba kluby rywalizowały w tych rozgrywkach, Barca jest na czele, jeśli wypadnie że będzie matematycznie mistrzem, to powinien. Nic więcej.
Jak nie umie, to tym żałośniejsi będą kibice i byli piłkarze Realu, którzy tak się cieszyli z "poniżenia" jakie przełknęła Barca robiąc szpaler w drugą stronę.

28

Nie, różnica między tymi szpalerami jest taka, że jeden wynika z zachcianki graczy, trenera Realu i Madryckiej prasy, drugi jest tradycją La Liga.
Nie przypominam sobie by przed meczami ligowymi nie gratulowano zwycięzcy PK, SPH, zdarzyło się, ze gratulowano KMŚ, ale to nigdy nie była tradycja, a gest. Szpaler dla mistrza ligi, zrobiła i Barca, nawet jeśli wypadło na Real i sama wielokrotnie go otrzymała, od różnych drużyn.
Kibice na CN potrafili oklaskiwać Atletico, po remisie 1:1 w ostatniej kolejce, więc to zupełnie kwestia klasy. Jeśli łysy tego nie rozumie, mimo kariery i piłkarza i trenera w Hiszpanii, to widać walenie łbem w Materazziego i innych za bardzo mu szkodzi.

8

widzisz, jak sama nazwa wskazuje, notatnik to takie miejsce, gdzie każdy może sobie zapisać największe głupoty... i nic :)

5

Gomes za grę w destrukcji, mocne 6-6,5 ale w ofensywie... no nie wiem, naciągane 4-4,5.

Sorry ale nie mam do niego cierpliwości - w ataku on nie kreuje, on reaguje. Nie pokazuje się by piłkę mu zagrać, tylko czeka co wyniknie z akcji kolegów. Planuje tylko wtedy jak piłkę ma pod nogami i biegnie do przodu, a i wtedy patrzy głównie na nią, więc albo kończy się stratą albo podaniem w próżnię.... Niech on już sobie pójdzie, jeśli w do tej pory, mając tyle szans nie opanował podstaw, to obstawiam, że nie da rady.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: