pasjonat
Dołączył/a: grudzień 2016
3 obserwujących
1 obserwowany
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@bulo nie rozumiesz idei korupcji. Jeśli nawet ktoś obiektywnie jest najlepszy (załóżmy, że można tak o Barcie Pepa napisać), ale mimo to opłaca sędziów to nadal jest to korupcja. I to nawet, jeśli literalnie ani razu kupiony sędzia czy ogólnie skorumpowany system tamtej Barcy nie wspomógł (mógł ją nawet skrzywdzić, ale to nie zmienia faktu, że korupcja istniała). Oczywiście zakładając, że rzeczywiście płatności dla Negreiry szły właśnie na to, bo póki co wyroku nie ma.
5
@masik86 Biorę poprawkę na osiągnięcia Pele z uwagi na fakt, że to futbolowa prehistoria, ale z tego co mi wiadomo w jego erze liga brazylijska była jedną z najlepszych lig świata, jeśli nie najlepszą. Powtarzany frazes jakoby tamta liga była tak słaba jak ta w XXI wieku oraz że w samej Europie wszystko wyglądało tak dobrze jak dzisiaj to powszechne kłamstwo, które warto wyjaśniać.
0
Ok, nie jest i nie będzie, ale fakty są takie, że prawdopodobnie nie było w historii, albo przynajmniej w najnowszej historii 16-latka czy nawet 17-latka o takiej klasie jaką prezentuje czy prezentował Yamal (może Ronaldo, ale on miał już 18 lat, kiedy na dobre zaczął zachwycać cały świat). To jest światowy fenomen i tylko czas pokaże jak daleko zajdzie, jak bardzo uda mu się zbliżyć do Messiego.
0
@Seledynowy a ma ktoś tak, że nie widać wszystkich nadawanych programów? Ja od pewnego czasu mam tylko mniej więcej co drugi mecz Realu i Barcy. Dzisiaj akurat derby Madrytu mogę obejrzeć, a wczoraj meczu Barcy obejrzeć nie mogłem. Po prostu mi się nie wyświetla ta opcja.
Sprawdzałem też na laptopie i było to samo. Mam pakiet full sport (mniejsza jak on się nazywa).
0
Wojtek, kończ waść, wstydu oszczędź!
0
Czy ktoś ogląda mecz Realów przez pakiet canal +? Zauważyłem, że od jakiegoś czasu część meczów mi się w ogóle nie wyświetla. Zarówno w apce jak i na pc. Ktoś miał podobny problem i wie o co chodzi?
2
Mówi o szacunku, ale tak de facto wcale go nie okazuje.
Mówi o Lidze Mistrzów jakby to była bułka z masłem.
Mówi o możliwości wygrania kilku uszatych pucharów więcej podczas gdy wygrał TYLKO jeden i oprócz edycji 2015 nie zagrał nawet w finale, więc trudno stwierdzić, że Barca była blisko tego trofeum skoro odpadała znacznie wcześniej.
Zniechęcenie łatwiej odnieść do zmagań ligowych, ale doskonale wiemy, że gdyby to Madryt przyjął taką narrację to również byłaby ona niesprawiedliwa, bo powtarzalność i solidność Barcy w erze Messiego w kontekście zmagań w la lidze jest niepowtarzalna i godna podziwu.
W tym kontekście w ogóle w głowie się nie mieści jak można być znudzonym w kontekście meczów Ligi Mistrzów mając na horyzoncie półfinał czy finał. Masakra...
0
@QUNJ Wiele wskazuje na to, że wiedzę na mój temat czerpiesz z dwóch komentarzy. To trochę mało i w tym miejscu absolutnie nie zachęcam Cię do zapoznawania się z moją osobą, ale z drugiej strony piszesz o wielu aspektach, przypinasz mi naprawdę sporo różnego rodzaju łatek, których większość, na podstawie tych dwóch komentarzy, przypisać mi nie masz prawa i to dyskwalifikuje Cię w moich oczach jako poważnego rozmówcę.
Konsekwentnie i chyba kompulsywnie powtarzasz jak mantrę frazesy o prawdzie i kłamstwach... Zdajesz sobie sprawę, że oprócz dyskusji na temat wyniku tj. na temat tego kto wygrał mecz to cała reszta, również statystyki, które często mogą coś o meczu mówić to mimo wszystko CZYSTY SUBIEKTYWIZM?
Nie oczekuję wiary na słowo plus już coś napisałem nt. obiektywizmu, ale zaryzykuję stwierdzenie, iż takiego jak ja na tym forum nie ma. Często uszczypliwy, to prawda, ale co do zasady do bólu merytoryczny i otwarty na argumenty drugiej strony.
PS
Pisząc o tym amoku miałem wrażenie, że może przesadzam, ale jeśli tak dalej pójdzie to wyzbędę się tych obaw.
0
@QUNJ
Zanim napisałeś charakterystykę swojej aktywności na tej stronie to w głowie roił mi się niemal w 100% taki właśnie obraz Twojej osoby.
Otóż, założyłem, iż jesteś zaprawiony w dyskusjach polegających na przekrzykiwaniu się i szukaniu zwad bez większej głębi i argumentów. Że taka forma aktywności na forum jest tą docelową.
Mimo tego faktu Ty na fali trybu forumowego amoku, w który zapewne wpadłeś nie po raz pierwszy, oczekujesz rzetelnej i wnikliwej analizy każdego słowa, które sklecisz. Hiperbolizujesz internetowe forum nie rozumiejąc zarazem, że pieniactwo i mentalność 'poddymiaczy' nie znosi ignorancji, bo nie taki jest cel ich działania.
Oczywiście ja nie znam motywacji Twojego rozmówcy, ale jeśli ktoś jest nastawiony na dyskusję na poziomie to najlepsze co może zrobić to Cię ignorować.
Hołdując swoim demonom nawet nie jesteś / nie będziesz w stanie zauważyć kogoś, kto może i będzie miał inne zdanie niż Ty, ale tak de facto nadal będzie z 'Twojego obozu'.
Nie będzie żadnej puenty, ot, po prostu tacy forumowicze udowadniają, że na świecie zawsze była i będzie swego rodzaju równowaga. Nawet bowiem, jeśli jest Was więcej to i tak stanowicie element pewnej standardowej dla naszej cywilizacji szeroko rozumianej harmonii i porządku.
1
@Konstanty23 Naturalnie komentarz czy nawet seria komentarzy jednoznacznie nie powie czytającemu kim jest ich autor, ale tutaj widać przepaść, jeśli chodzi o poziom intelektualny.
Hejter wyzywający innych od hejterów?
Kibic klubu, wobec którego toczy się postępowanie z podejrzeniem łapownictwa w kontekście korupcji sportowej krzyczący aj waj oni oszukują?
Człowiek nie potrafiący docenić poziomu i klasy piłkarskiej rywala, który miast przyznać rację woli żyć wspomnieniami sprzed 10 lat?
Nie widzę tutaj wspólnego mianownika by prowadzić jakąkolwiek wymianę opinii, a co dopiero merytoryczną konwersację, na której Tobie jak zauważyłem naprawdę zależy.
Szkoda Twojego urlopu na takich rozmówców. Pozdro!
0
@saszka1234 Napisanie, że strasznie upraszczasz byłoby dużym niedopowiedzeniem, ale skoro tak sądzisz to niech tak już zostanie.
0
@saszka1234
Mają rację, bo to jest ich majątek i mogą z nim robić co chcą
Pełna zgoda
a z drugiej strony MrKozamm wcale nie musi się na to zgadzać.
Bzdura wierutna, bo napisałem, a on później to potwierdził, że mieszkanie jest pod jej wizję i że ona w tym uczestniczy, ona tym żyje. Jeśli się nie zgodzi to zakładam, że będzie to koniec ich związku.
Kwestia tego czy go akceptują czy nie jest drugorzędną, przez 7 lat w związku, chyba był w stanie zauważyć i zaakceptować sytuację pomiędzy nim a rodzicami.
Ta kwestia nie jest przedmiotem dyskusji i nie została zgłoszona jako problem przez zainteresowanego.
Fragment o okradaniu kogoś czy spłacaniu kredytu nie rozumiem, analogicznie jak wynajmuje od kogoś mieszkanie to jestem przez Niego okradany?
Tutaj chodzi o aspekt niedźwiedziej przysługi.
Jakieś obietnice czy dopisywanie do majątku? Rozumiem, że analogicznie gdybyś przed ślubem miał mieszkanie za 500k i po ślubie to mieszkanie dalej stanowi Twój indywidualny, to tak dla zasady byś przepisał na swoją żone połowę mieszkania, żeby w przypadku rozwodu ją stracic?
Naturalnie tutaj masz rację.
Ale potencjał do rozwoju nie zmienia się w Twoim przypadku, skoro obecnie płacisz stawę x za wynajem podmiotowi y, a po tej zmianie będziesz płacić stawkę x podmiotowi z.
Tutaj też pełna zgoda. Zainteresowany się myli pisząc o tym rozwoju no chyba, że rysuje się wizja iż potencjalne remontu będą po ich stronie, a kto robił ten wie, że nie są to tanie rzeczy.
Natomiast clue całego posta to zachowanie dziewczyny na zachowanie i działania rodziców, a nie na odwrót (rodzice też są problemem, ale to nie z nimi jest w związku).
Nie sądzę, abym miał problem z czytaniem ze zrozumieniem, nigdzie nie znalazłem informacji, że został zaciągnięty siłą do tego mieszkania wbrew własnej woli oraz,
Został, bo kocha ich córkę, oni zapewne to wiedzą i na pewno wzięli pod uwagę ten fakt zakładając, że na pewno się zgodzi, bo nie będzie miał nic do gadania.
że rodzice jego dziewczyny zaczęli wbrew jego woli zabierać mu pieniądze
Jeśli mają być razem to na pewno w ich wizji po ichniemu, czyli ma bulić ile sobie zażyczą.
może po prostu tam nie zamieszkać, nieważne jakie konsekwencje będzie to za sobą ciągneło.
Pewnie, że może nie zamieszkać, ale on tę dziewczynę kocha i dlatego w ogóle o tym rozmawiamy. Veto oznacza z dużą dozą prawdopodobieństwa rozstanie.
Rodzice jak dla mnie tutaj nie są stroną, zrobili co chcieli bo to ich pieniądze i nie muszą nic z nikim ustalać,
Pewnie, że nie muszą, pełna zgoda.
przedstawili swoje warunki, a wszystko zależne jest od drugiej strony czyt. córki czy się na to zgodzą czy nie.
Niby tak, ale sprytnie ja zmanipulowali. Mieszkanie to prezent, wszystko będzie tak jak sobie wymarzyła itp. itd.
Tutaj panuje sytuacja jakby to była jakiś cyrograf z diabłem. Normalnie wprowadzasz się na 3/4 lata do mieszkania na uczciwych warunkach, a jak już masz zdolność kredytową to idziesz na swoje.
Nie o tym jest temat plus jeśli mieszkanie będzie tym wymarzonym (dla dziewczyny) to trudno będzie wejść w drugi kredyt zwłaszcza, jeśli córka będzie miała dodatkowo perspektywę, że rodzice za wszystko płacą, więc po co się wysilać?
Na szybko, ale trudno jaśniej wytłumaczyć moje obiekcje do Twojego toku rozumowania.
1
@saszka1234 Dlatego dopisałem, że masz też problem z dedukcją co widać w komentarzu, do którego się odnoszę, ale z całym szacunkiem informacji, których nie znalazłeś Ty, ale znalazłem ja wskazywać palcem Ci nie będę.
Zatrważa fakt, że nie rozumiesz i nie widzisz oczywistych rzeczy, które zostały napisane wprost, albo niemal wprost.
0
@MrKozamm Jest młoda plus tak jak napisałem intencjonalnie czy nie rodzice w sprytny sposób załatwili sytuację i teraz czego byś nie zrobił będzie źle.
Zgodzisz się - źle, bo w dłuższej perspektywie na pewno wyjdzie Twoja frustracja i w jej mniemaniu 'niewdzięczność' oraz brak umiejętności cieszenia się jej szczęściem.
Nie zgodzisz się - jeszcze gorzej, bo uzna, że swoje wyimaginowane (w jej mniemaniu) poczucie honoru stawiasz wyżej niż jej szczęście podając szereg idiotycznych argumentów vide kolega saszka1234.
Miałem co prawda nie dawać konkretnych odpowiedzi, ale ja na Twoim miejscu doprowadziłbym do konfrontacji (na spokojnie), wyartykułował wszystkie swoje argumenty (dobrze się przygotuj, nie daj się ponieść emocjom) i podkreślił co Cię najbardziej boli (jej zachowanie, a właściwie jej bierność).
Czy to coś da, czas pokaże. Na podstawie tego co napisałeś brakuje podstaw do optymizmu. Jeśli jest typem wygodnej egoistki to wyłącznie relacja z narcyzem, który w egoizmie i wygodzie będzie nad nią górował nauczy ją moresu i pokory.
1
@saszka1234 W takim razie masz problem z czytaniem ze zrozumieniem jak i czystą dedukcją. To nie było przedstawienie warunków w sensie propozycji tylko postawili go przed faktem dokonanym w najsprytniejszy i najbardziej cyniczny z możliwych sposobów tj. opakowując to ultimatum w formę fantastycznego i wspaniałomyślnego prezentu dla ukochanej córki, którą zainteresowany darzy uczuciem.
Natomiast poruszyłeś clue, o którym napisałem w poście wyżej. Otóż tutaj od dziewczyny zależy jak sprawy się potoczą, ale jak wyczytałem niestety ona nie widzi w zaistniałej sytuacji żadnego problemu, ale też można ją delikatnie usprawiedliwić, bo jak napisałem akapit wyżej jej rodzice sprytnie to rozegrali. Brakuje mi danych, ale nie zdziwiłbym się, gdyby mieszkanie zostało wykończone według jej wizji co naturalnie tym bardziej zwiększa apetyt na mieszkanie w tym konkretnym lokum.
A poza tym tutaj w ogóle nie chodzi o warunki i o pieniądze! Nawet jeśli miałby płacić 100 zł mniej niż dotychczas to ja, jak również na szczęście przytłaczająca większość widzi tutaj problem pod tytułem: rodzice partnerki próbują mówić, a wręcz mówią mu jak ma żyć. Masz prawo nie widzieć w tym problemu i masz prawo żyć po swojemu np. pod dyktando innych. Ja bym w życiu na coś takiego nie pozwolił.
0
@saszka1234 gdyby to ustalili, przestawili swoje rozwiązanie i wizję tego jak to ma wyglądać ich zdaniem, zapytali o opinię, potraktowali jak partnera (którym w teorii każdy wynajmujący jest) to wtedy tak, można uznać sytuację za do zaakceptowania. W takim charakterze w jakim przedstawił kolega sytuacja jest nie do zaakceptowania. Trzeba się szanować!
8
@MrKozamm
Dużo zostało napisane to i ja dorzucę swoją cegiełkę, która zapewne w mniejszym lub większym stopniu pokryje się z tym co powyżej, ale trudno.
Przede wszystkim dobrze, że się podzieliłeś tym tematem na forum, bo istotnie jest ciekawy, nieoczywisty, ale co najważniejsze nie idiotyczny jak wiele wałkowanych tematów ze sfery osobistej.
Dla mnie największym problemem nie jest sama sytuacja tylko to jak wygląda Wasza relacja po bagatela 7 latach. Doczytałem, że jesteście razem od gimnazjum, ale mimo wszystko...
To jak sobie 'ustawisz' partnera (brzmi może cynicznie, ale nie to mam na myśli tylko ustalenie pewnych granic, zasad, pryncypiów etc.) będzie miało ogromny wpływ na całą relację przez cały okres jej trwania. Oboje wchodzicie w dorosłość i pokłosie standardów, które zbudowaliście będzie na Was (na Ciebie) oddziaływać coraz częściej i coraz mocniej.
W dużym uproszczeniu skończą się studia zacznie się praca. W zależności od tego co studiujesz i jak dobry w tym jesteś może być różnie (jak to w życiu). Niewykluczone, że początki będą skomplikowane, roboty może nie być, umowa może nie zostać przedłużona i jakie perspektywy rysują się przed Tobą w związku, w którym dziewczyna na pewno jest do Ciebie przywiązana (tak wynika z tego co napisałeś), ale że tak powiem na Twoim punkcie raczej nie szaleje i morza nie przepłynie (w przeciwieństwie do Ciebie)? Podszepty ze strony jej starych, że nie zasługujesz na nią, żeś nieudacznik, leser, leń. A ona? Może nie będzie Ci dokładać, ale czy Cię wesprze? Czy będzie odporna na ich pierdolenie?
Idąc dalej pewnie w pewnej perspektywie jest również temat progenitury. Tutaj napiszę zwięźlej i po prostu zapytam czy cieszy Cię perspektywa bycia podważamy w oczach Twojego syna czy córka przez teścia czy teściów. Podkreślanie, że to ich mieszkanie i że masz się czy dostosować, czy okazywać większą wdzięczność, czy cokolwiek innego w ten deseń.
W związku TRZEBA się wspierać. Nawet, jeśli jesteś silny, samowystarczalny i nie do zajechania musisz mieć ten komfort, że w razie czego możesz na swoją partnerkę liczyć. W życiu każdego, nawet najsilniejszego przyjdzie kryzys.
I teraz trochę o mnie, otóż parę lat temu byłem w relacji z dziewczyną, która totalnie się ode mnie uzależniła, zakochała po uszy i nie potrafiła beże mnie funkcjonować. Chora zazdrość, wyimaginowane wizję i kompulsywna chęć kontrolowania mnie. Zmieniłem dla niej niemal całe swoje życie. Ograniczyłem kontakt ze znajomymi, a nawet rodziną (miałem 25 lat na jej początku), pracę zmieniłem na mocno zdalną, niemal non stop byliśmy razem (jestem typem osoby, która potrzebuje przestrzeni). Trwało to 2 lata (problemy zaczęły się od samego początku), aż w końcowym tego okresie powiedziałem dość i zarządziłem terapię u specjalisty oraz szereg reform, bo miałem zwyczajnie dość takiego życia.
Podkreślę raz jeszcze, zmieniłem dla niej niemal całe swoje życie, a na końcu w dużym skrócie okazało się, że mimo iż ja przepływałem dla niej ocean to ona nie potrafiła przeskoczyć dla mnie kałuży, bo niemal nie podjęła walki i po wyprowadzeniu się był krótki okres oczekiwania na jej reakcję, który nie nastąpił, albo był wątpliwej jakości (miałem dość prób i starań, żądałem efektów) i w perspektywie czasu naturalny rozkład.
Czy bolało? Tak, ale na szczęście jej nie kochałem (ona mówiła mi o tym na okrągło). Kosztowało mnie to sporo (najbardziej żałuję poświęcenia relacji, które na szczęście udało się w pełni odbudować tak z rodziną jak i znajomymi), ale jestem typem człowieka, który do problemów podchodzi zadaniowo i systemowo także na pewno jestem mądrzejszy o doświadczenie, ale nie ma mowy, żeby się to są mną w negatywny sposób ciągnęło (na szczęście).
Jednak wiem, że nie każdy jest taki jak ja. Obiecywała pod koniec relacji, że się zmieni, ale żebym do niej wrócił (do mieszkania razem), bo ona nie daje rady sama itd. ale postawiłem sprawę jasno, że możemy się spotykać, ale ja teraz ją obserwuję i analizuję zachodzące zmiany. Zmiany, które nie nastąpiły...
I teraz wracam do Ciebie. To nie jest tak, że ludzie się nie zmieniają, zmieniają się i to bardzo, ale zmiany te rzadko kiedy następują na nasze zawołanie i na modłę naszego widzimisię. Nie chcę Ci dawać konkretnych odpowiedzi, choć ogólnie zgadzam się z komentującymi powyżej. Dla mnie jednak największym rakiem jest brak zrozumienia w oczach Twojej partnerki. Brak empatii i dojrzałości może być (i raczej jest) zwiastunem problemów na tym tle w przyszłości.
W życiu tak to już jest, że presja, stres, problemy, ciśnienie i odpowiedzialność z wiekiem TYLKO ROSNĄ. Nie zachęcam do uciekania przed nimi, ale legalny doping w postaci wspierającej partnerki jest nie tylko ok, ale jest czymś w życiu niezwykle pożądanym. Ładna buzia i zgrabna pupa to ważne elementy, ale życie ma się jedno i dobrze, żeby iść przez nie z uśmiechem na ustach, radością w sercu, przepełniającym Cię szczęściem i osobą, na którą możesz liczyć i która może nawet w zaciszu domowym Cię skrytykuje (jeśli na to zasługujesz), ale wykluczając jakieś patologie na zewnątrz powinna Cię bronić, wspierać, a w najgorszym przypadku po prostu nie krytykować i Ci nie dokładać.
Powodzenia!
16
Choć mam mocno ambiwalentny stosunek to turnieju mistrzowskiego w Ameryce to trzeba przyznać, że pod kątem wyników z reprezentacją Messi finisz kariery ma po prostu perfekcyjny.
Śledzę rywalizację Messi v Ronaldo od samego początku i choć Leo od początku 'skazany był' na zwycięstwo to jednak lata 2016-18 zmieniły wiele, a mogły zmienić jeszcze więcej, bo chyba większość się zgodzi, że niefortunny transfer do Juve pozbawił Cristiano 6tej złotej piłki.
Nie twierdzę, że Messi swoich kolejnych by nie zdobył, ale świadomość, że z 4-1 czy 5-3 dla niego nagle zrobiło się 5-6 (gdyby Ronaldo został w Realu to tak właśnie by się stało) mogłoby różnie zadziałać nawet na takiego mistrza jak on.
Reszta jest już historią, którą wszyscy znamy.
Gratulacje Leo! Kibicować na mundialu raczej Argentynie nie będę, ale gdyby i tam zwyciężyli nawet przy mniejszym wkładzie Messiego... To byłaby miazga!
0
Zarzuci ktoś linkiem do tej przeróbki Messiego z tym afgańskim chłopcem, który miał twarz Ronaldo?
0
Hej, szukam przeróbki filmiku z tym dzieciakiem z Afganistanu, z którym na mecz wyszedł Messi, ale dzieciak miał twarz Ronaldo. Ktoś pomoże?
7
Guardiola nie jest głupi i pewne animozje to jedno, ale trzeźwe spojrzenie na sytuację oraz skrupulatne planowanie kariery, co robi skutecznie od ponad dekady to drugie.
Można bowiem z łatwością stwierdzić, że jego kariera po Barcelonie jest perfekcyjnie zaplanowana co w połączeniu z jego umiejętnościami dało i daje nadal fantastyczne efekty.
Różnica między komentującymi, a nim jest jednak taka, że on widział to, co my widzimy teraz wtedy, kiedy trzeba było to widzieć, a dodatkowo jest rzecz jasna najlepszym trenerem na świecie.
0
@Klejnot_Nilu No nie. Materace to konsekwencja, determinacja, zaufanie względem trenera i wielkie cojones. A sam klub według transfermarkt od sezonu 2007/08 ma bilans... -100 milionów także tego.
Uwaga a propos Realu też niecelna, bo bilans Madryt ma bardzo dobry w porównaniu do najbardziej rozrzutnych klubów Europy. W sumie od sezonu 2007/08 Real ma bilans -760 baniek. Sprawdziłem też Barcę i wyszło koło - 800 milionów co biorąc pod uwagę wysyp genialnych wychowanków powala na kolana, ale jak sobie człowiek przypomni Coutinho, Dembele czy Griezmanna to w sumie nie dziwota.
Jak zatem widzisz bardzo mocno pomyliłeś się w kwestii Atletico.
@Hindus o kim?
0
@Granto Tylko, że 3 z 4 pierwszych zawodników, których wymieniłeś nie było przez prawie cały sezon. Dziurawa i zdziesiątkowana obrona, brak topowej 9tki, bardzo dużo zawodników poniżej 25 roku życia (co w kontekście stabilności formy absolutnie nie jest atutem) i sporo kontuzji po miesiąc czy 2 wielu różnych istotnych czy wręcz kluczowych zawodników.
Nikt mi nie wmówi, że obrona jest personalnie na finał LM, że ławka w postaci Modricia, Brahima, Joselu i teoretycznie Camavingi, który na skutek kontuzji innych graczy często bywał podstawowym zawodnikiem to ławka, która regularnie może zmieniać przebieg meczów. Można dokonywać 5 zmian i kto ma wejść jako 4ty? Guler? Ceballos? Nie kupuję tego.
0
Wpadłem do domu rodzinnego na weekend i w ręce wpadły mi książeczki z serii "słynne kluby piłkarskie" z 2007 roku. Chcę się podzielić tym, co najbardziej przykuło moją uwagę, a mianowicie krótkie notki na blurbie dwóch z nich plus w ramach ciekawostki ten o Barcelonie.
A. C. Milan:
Choć w Europie wspaniałych drużyn jest mnóstwo, tylko jedna potrafiła wdrapać się na sam szczyt aż pięć razy w ciągu ostatnich osiemnastu lat! W AC Milan jak nigdzie indziej połączono pasję, żarliwość i dyscyplinę włoskich piłkarzy z natchnionym geniuszem najlepszych zawodników z całego świata. Dlatego to właśnie od Milanu - zwycięzcy ostatniej edycji Champions League - rozpoczynamy prezentację najlepszych klubów Europy.
Real Madryt:
Dziewięć Pucharów Europy, trzydzieści tytułów mistrza Hiszpanii to świadectwo potęgi najlepszego klubu w historii piłki nożnej. Na przełomie lat 50. i 60. XX wieku Real Madryt tworzył swoją legendę dzięki ludziom takim jak "adoptowane dziecko Madrytu", prezes Santiago Bernabeu i piłkarze klasy Kopy, di Stefano, Puskasa i Gento. Do tej legendy odwołał się Florentino Perez, który po 30 latach postanowił odzyskać dla klubu z Madrytu pozycję numer 1. Udawało się przez cztery lata, kiedy Real zdobył siedem trofeów i został najbogatszym klubem świata. Trzy lata temu popadł w kryzys, z którego dopiero dziś się wydobywa.
FC Barcelona:
FC Barcelona to synonim wszystkiego co piękne w futbolu. Legenda, której popularnością i sukcesami dorównać mogą nieliczni. To więcej niż zwykły sportowy klub-instytucja, będąca dumą Katalończyków i milionów wyznawców futbolowej religii na całym świecie. To wspaniali zawodnicy stawiający na pierwszym miejscu artyzm i elegancję gry oraz rozentuzjazmowane tłumy wypełniające monumentalny Camp Nou.
Myślę, że warto również nadmienić, że cała kolekcja składa się z 16 tomów, pośród których próżno szukać tych poświęconych Manchesterowi City, P$G, BVB czy Atletico co pokazuje jak bardzo futbol potrafią zmienić pieniądze (City i PSG), konsekwencja i determinacja (Atletico) czy po prostu czas.
10
@Arden Na wstępie nadmienię, że dla mnie Neymar to był talent może nie na miarę Messiego, ale tuż za nim tj. absolutny top i może mieć pretensje jedynie do siebie, że stał się księciem, który nigdy nie doczekał i naturalnie już nie doczeka koronacji.
Natomiast warto również zwrócić uwagę, że liczby liczbami, ale znacznie łatwiej jest je robić będąc otulonymi Messim, Suarezem, Iniestą, Xavim, Busim i resztą plejady gwiazd najlepszej Barcy w historii niż być liderem Realu po wielu transformacjach kadrowych, który erę Realu Zidane'a & Ronaldo ma już dawno za sobą.
Drugi aspekt to faktu że Vini miał 18 lat przechodząc do Realu, a Neymar 21. 3 lata same w sobie to dużo w futbolu, a jeśli weźmiemy pod uwagę wczesny etap kariery to wręcz wieczność.
O aspektach piłkarskich już mówiłem i tutaj nie mam wątpliwości kto jest lepszy, a może nawet jestem gotowy postawić tezę, że Vini nigdy nie wejdzie na poziom Neymara, ale fakty są takie, że Vini jest liderem Realu, ponownie zagra w finale LM, najbliższe lata, przynajmniej na hiszpańskim podwórku rysują się dla Królewskich w bardzo optymistycznych barwach, więc na pewno trofeów będzie przybywać, a sama kadra Realu... Zła na pewno nie jest, ale dla mnie jest maksymalnie solidna, a biorąc pod uwagę falę kontuzji i ogrom młodości (brak stabilnej formy) to na pewno nie jest to skład na finał LM i na mistrzostwo z 15 pkt przewagi nad drugim zespołem. Co za tym idzie Real robi wyniki ponad stan, a Vini jest liderem tego projektu. Tego liczby nie wyrażą, chociaż te w ostatnich 3 latach w LM Vini ma najlepsze na świecie i to jest fakt.
0
@mekston Ostatnia wiadomość - niczego nie wskazałeś, bo jestem w pełnej gotowości by wskazać błędy na korzyść Realu, które co więcej mogły skutkować ich wyeliminowaniem (2018 Bayern, 2013 ManU, czy również offside Ramosa w finale z Atleti). Są jednak pewne pomnikowe rywalizacje jak ten Bayern 2017, kiedy to Real mógł czuć się skrzywdzony. Nie zrozumienie kalibru decyzji na niekorzyść Realu do powiedzmy 145 minuty rywalizacji dyskwalifikuje z merytorycznej dyskusji.
Pierwszy akapit - no nie i nie będę się powtarzał, a dodam jedynie, że najpewniej boli Cię iż zarówno w 2017 jak i 2018 gdzie w jednym dwumeczu sędziowane było pod Bayern, a w drugim pod Real w obu przypadkach awansowali Królewscy. Jestem przekonany, że gdyby chociaż raz to Niemcy awansowali to nawet Ty przyjąłbyś inną linię retoryczną, a to błąd, bo nie powinniśmy rozliczać arbitra za ostateczny wynik, a za błędy, które popełnił.
Drugi - nie. Merytorycznie to w każdym meczu można podważyć multum decyzji, zwłaszcza jeśli chodzi o kartki i karne, więc ten argument jest słaby, ale proponuję zostawić ten temat i uznać jedynie, że bezpośrednia czerwona to ogromny błąd arbitra, który ewidentnie źle ocenił sytuację i widział coś, czego nie było.
Trzeci - kolejne nie plus widzę, że uskuteczniasz prowokacje niskich lotów. Zapomniałeś bowiem, że nawet ochraniacze z włókna węglowego nie uchroniły alvesa i mimo tak doskonałej ochrony urwało mu wtedy nogę także tym razem bez odbioru.
0
@mekston Nie ma kontrowersji, bo jest błąd. Czerwona bezpośrednia dla Motty to błędna decyzja i przestań proszę zaklinać rzeczywistość. Tak jak błędem wczoraj było nie puszczenie ostatniej akcji meczu.
Co więcej ja uważam nawet drugą żółtą za potencjalny błąd, bo w analogicznych sytuacjach sędziowie nie karają czerwonymi, ale zdaję sobie sprawę, że na przestrzeni tysiąca meczów jeden narwany czy nawet kilku się trafiło. Nie zmienia to jednak faktu, że idea takiego faulu jak ten Motty jest sprzeczna z wykluczeniem, które oznacza czerwona kartka.
'a co do takich stwierden - to wiesz ze tak samo jest w pierwszych minutach meczow - sedzia czasami da ostrzezenie / albo wlasnie potraktuje lagodniej sytuacje bo poczatek meczu. Ale tam oczywiscie narracja zapomina o tym, hmm jakże przypadkowo. '
No widzisz, czyli jednak są pewne zestawy zachowań sędziów, które w przepisach opisane nie są, a mają szerokie (globalne) zastosowanie w praktyce na boisku i nawet jesteś w stanie takowe wymienić. Dziękuję za przyznanie racji i dodam, że tak samo (podobnie) sprawy się mają w przypadku drugich żółtych kartek czy miękkich fauli w polach karnych.
Nawiązanie do czerwonej Vidala to słabe prowo, bo jak już mówiłem jest to agresja zorientowana na zrobienie krzywdy przeciwnikowi. La roja directa tak w 1szej jak i 120tej minucie spotkania!
0
@mekston nie ma w przepisach, ale jest na boisku. Dla mnie istotniejsze jest to jak się zachowujesz, a nie jak deklarujesz, że będziesz się zachowywał. Idąc dalej, przepisy nie mówią również, że delikatny faul poza polem karnym w 16tce najczęściej faulem już nie jest.
Musisz nauczyć się interpretować zachowania sędziów (całe schematy zachowań, które poprzez fakt, że nie są jednostkowe należy uznać za ogólną wykładnię i odgórne zalecenia), a nie na sucho odnosić się do przepisów, bo to tak nie działa. Setki razy widzieliśmy, że faul w laboratoryjnych warunkach zasługiwał na żółtą, ale z uwagi, że byłaby to czerwona to sędzia udzielał czegoś na wzór ostatniego ostrzeżenia. Fakty, nie opinia.
0
@pres Nie było faulu w sensie, że sędzia nie gwizdnął. Tak szczerze to gdyby gwizdnął to fakt, nikt nie mógłby mieć pretensji. Jednak nazywanie tego tak jak robisz to Ty jest ogromną przesadą.
0
@mekston absolutnie tak. Za takie zagrania nie wyrzuca się zawodników z boiska. Fakty, nie opinia.
Aha, to w takim razie mi to umknęło. A przypomnisz co napisałeś?