0

Miałem od samego początku niestety takie same odczucia jak Ty co do Rosella. Raz, że mu źle z oczu patrzyło (typowa menda),dwa niejasne działania w Brazylii i przyczynienie się do zwołania referendum w sprawie wotum nieufności wobec Laporty.

4

4. Cruyff ciągle powtarzał, że źli ludzie są w Barcelonie, Guardioli już nie ma, Puyol dzisiaj odszedł, niech to po postu posłuży za cały komentarz. Zobaczcie jak ludzie potrafią być czasami głupi, mają szczęście pod nosem to im mało, szukają Bóg wie czego, nie wierzą osobom które znają bardzo dobrze tylko osobom, które potrafią ich sprytnie udobruchać. To jest przykre...

Pozostaje jednak nadzieja, że czas powstania z ruin nadejdzie, oby jak najszybciej, bo co nam innego zostało... że wszystko wróci do normy i znajdą się odpowiedni ludzie na odpowiednich stanowiskach godni pracy w tym klubie.

TOTS UNITS FEM FORCA!

2

3. Ale co mnie boli najbardziej? Zanim powiem to napiszę, że powoli chyba zaczynam rozumieć pogardliwe w zasadzie określenie w stosunku do Katalończyków Los Polacos. Tak, to właśnie Katalończycy dali się wystrychnąć na dudka Rosellowi i jego ludziom, uwierzyli w jego propagandę niczym Polacy Donaldowi w jego "Zieloną Wyspę". Choremu człowiekowi, który zniszczył praktycznie wszystko co od lat było mozolnie budowane. Uwierzyli człowiekowi, który chciał zniszczyć Cruyffa, człowieka dzięki któremu tak naprawdę to wszystko się zaczęło i kto położył podwaliny pod wielkie sukcesy i rozwój La Masii. Jak można było do tego dopuścić? To wielka hańba i wstyd! Socios podobnie jak Polacy zostali oszukani, wykorzystani, okradzeni. Polacy z godnych warunków życia i "demokracji", natomiast Katalończycy (Socios) z marzeń i dumy swojego ukochanego rodzinnego klubu. Mało tego przez dłuższy czas dalej nie widzieli swoich błędów i twardo obstawali przy swoich wyborach, dopiero kolejne przekręty, afery (znowu podobnie jak w Polsce) otworzyły im oczy. Szkoda, że tak późno, tych lat nikt nie cofnie a skutki jeszcze będą długie. Jeszcze słówko odnośnie Laporty. Skoro ufał mu Guardiola, Cruyff, to dlaczego ja miałem nie ufać? Oni z nim przebywali i wiedzieli, że to jest dobry człowiek dla Barcelony (tak oczywiście wiadomo, że swoje też miał za uszami, popełnił błędy), że nie da na nią złego słowa powiedzieć, że da wolną rękę trenerowi, że naprawdę widać było oddanie dla tego klubu.

1

2. Przeżywałem z nią chwilę niezapomniane, jak i te gorzkie (porażka z Milanem 0:4 w finale 94). Jednak najgorsze wcale nie były porażki, tylko działania ludzi związanych z klubem, które go niszczyły od środka, dawały powody do wstydu a jednocześnie frustracji. Wydawało mi się, że nic nie przebije czasów Gasparta, nigdy nie chciałem, żeby one wróciły, a jednak historia zatoczyła koło. Ciężko w to uwierzyć, jeszcze parę lat temu kazałbym się komuś popukać w czoło jakby mi przedstawił taki scenariusz...

Najgorsza jest bezsilność. Widzisz co się dzieje a nic nie możesz zrobić (nie jestem socio, zresztą jak widać póki co to nic nie daje). Boli kłamstwo, obłuda, fałsz, puste populistyczne słowa, boli zatracanie wartości, reklamy na koszulkach (nie kupię koszulki dopóty, dopóki nie zniknie z niej napis, na szczęście mam czyste i niczym nieskalane), boli władza w rekach ludzi niekompetentnych dla których ten klub jest tylko trampoliną do zarabiania pieniędzy a który dla nich nic nie znaczy, boli bardzo głupota i naiwność samych Katalończyków (o tym napiszę na końcu).

O drużynie, trenerach nie będę się praktycznie wypowiadał, bo już w zasadzie wszystko zostało napisane i rozłożone na czynniki pierwsze. Mogę tylko powiedzieć, że tak samo jak obecna klika przebija Gasparta tak samo LE przebija chyba najgorszego trenera L. Serra Ferrera. To co Asturyjczyk wyprawia na ławce trenerskiej nie da się w sposób logiczny wytłumaczyć. Nie spodziewałem się przyznam szczerze, że będzie taki słaby i taki zatwardziały w swojej głupocie i szaleństwie. Marnujemy potencjał najznakomitszych zawodników, a lata lecą i już nigdy nie wrócą.

3


1. Od jakiegoś czasu bardzo boli mnie serce i to bynajmniej nie z powodu tego, że mam migotanie komór, tachykardię czy inne schorzenia będące życiem codziennym dla kardiologów. Boli mnie serce i krwawi z powodu obecnej sytuacji jak panuje w klubie mojego dzieciństwa, potem młodości i teraz dorosłości. Dlatego korzystając z chwili wolnego czasu (rzadko się udzielam) podzielę się trochę swoimi odczuciami, myślami, spostrzeżeniami na temat FCB, może ten głaz choć trochę przestanie mnie uciskać, bo spaść i tak pewnie nie spadnie...

Z Barceloną jestem od 92 roku czyli już od 23 lat (miałem wtedy 11 lat a finał na Wembley pamiętam jakby to było wczoraj, aczkolwiek oglądałem też spotkania z wcześniejszej fazy grupowej - wtedy mecze puszczano bardzo rzadko, w większości przypadków musiała wystarczyć telegazeta albo wyszukanie spotkań na zagranicznych kanałach na "talerzu"). Jednak ta Duma jaką klub mnie napełniał i jakie wartości sobą reprezentował była dla mnie czymś wyjątkowym. Pamiętam, że nie mogłem się doczekać kiedy pójdę do szkoły (8 klasowa podstawówka to była fajna sprawa, nie to co teraz te tragiczne gimnazja) i zobaczę miny moich kolegów, którzy w większości sympatyzowali z włoskimi klubami (głównie Sampdoria ze względu na Baggio i Pagliuke). Tej ich zazdrości nigdy nie wymarzę z pamięci jak również widoku najszczęśliwszego dzieciaka na świecie:)



19

...Całe szczęście, że Laporta zapalił nam światło na końcu tego ciemnego tunelu. Puyol jak na największą legendę klubu przystało pokazał charakter i nie dał się wciągnąć do gry tej bandzie. Ten człowiek myśli tak, że czasami odnoszę wrażenie, że mógłby jednocześnie grać w piłkę, być trenerem, dyrektorem i prezydentem klubu jednocześnie i robiłby to z sukcesami. Tacy ludzie jak Carles dają nadzieje kibicom tego klubu. Są jak miód na chore gardło. Problem w tym, że do czasu wyborów Puyola tutaj nie będzie i ta banda skurwysynów dalej będzie zbierać żniwa.

Klasycznie najbardziej na tym stracą kibice i wizerunek naszego klubu, który został najbardziej nadszarpnięty w historii. I wystarczyło do tego zaledwie kilka lat u władzy tej bandy. Całe sukcesy z czasów Pepa zostały rozmienione na drobne i sprowadziły nas do sytuacji, gdzie człowiek boi się wstać rano i przeczytać wiadomości dotyczące naszego klubu. Jedziemy wszyscy na kolejce górskiej bez pasów bezpieczeństwa, którą kieruje szaleniec Bartomeu. Dodatkowo nie ma on pojęcia, gdzie jest przycisk "STOP" i to jest najgorsze, patrząc jednocześnie, że cały czas mamy sezon do rozegrania i zbliżają się kluczowe dla nas miesiące, gdzie każda porażka = brak pucharu. I jeszcze prowadzi nas będzie trener, który od czasu objęcia drużyny ma w głowie same znaki zapytania. Następne miesiące to będzie też sprawdzian dla piłkarzy, który pokaże ile ciosów na klatę jeszcze każdy z nich potrafi przyjąć. Wśród tych piłkarzy jest jeden zawodnik, który jest najlepszy w historii w tej dyscyplinie sportu. Piłkarz, którego talent w ostatnich latach nie został zamieniony na puchary w gablocie. A czas leci i ta bezsilność zaczyna być bardzo bardzo wkurwiająca, ale co nas nie zabije to nas wzmocni!"

25

Polecam bardzo dobry komentarz do tej całej sytuacji z BO, podpisuje się pod nim wszystkim, niestety:

"Takiego burdelu w klubie nie pamiętam. Za Gasparta działy się cuda, Laporta wybronił się sam i odszedł z podniesioną głową. Teraz, gdzie człowiek nie spojrzy to jest jeden wielki rozpiździel.

Barca B gra piach, utalentowane dzieciaki muszą pakować walizki i odejść, młodzież jest wprowadzana do pierwszego zespołu albo za szybko, albo za późno, albo wcale. Tutaj akurat sytuacja sama się rozwiąże po decyzji TAS, ale do tego potrzeba ogarniętego człowieka na ławce, nie statysty, który obecnie prowadzi nasz klub.

To jest chore, że od czasu odejścia Pepa nie potrafimy na całym świecie znaleźć JEDNEGO ogarniętego trenera z górnej półki. Straciliśmy cały charakter. Wielka Barcelona zmieniła się w FC Totolotek. Dziś wygramy, jutro przegramy. 3 punkty w środę, 0 w sobotę. Buki dzięki nam bogacą się szybciej, niż Gates po wypuszczeniu Windowsa na rynek. Każdy mecz i każdy nowy dzień to strach przed kolejną "niespodzianką", która wypływa z klubu niczym gówno z szamba...

0

He he, historyczne to jak dla mnie coś co ma miejsce pierwszy raz, a oni już grali w Primera Division 31 sezonów! Więc rzeczywiście ten 32 raz byłby historyczny:D

0

Jakiego osiągnięcia historycznego?

0

Jest możliwy, nie tylko Suareza ale i Campbella i każdego kto dobrze gra na tych Mistrzostwach. Będziemy w następnym sezonie grali systemem 0 - 0 - 10. Czyli kupimy jeszcze Reusa i hola 10 napastnikami!

0

Niektóre dzieci, które Mundial oglądają po raz pierwszy, albo w porywach drugi, niech dobrze przestudiują sobie regulamin albo zapytają rodziców co decyduje o kolejności w grupie, a nie wypisują głupoty...

0

Mecze bezpośrednie decydują o kolejności w grupie, dzieci nie wygadujcie bzdur. Kostaryka już ma zapewnione pierwsze miejsce!

0

Mela551

Chcesz się założyć że nie masz racji co do wymowy Mascherano?:) Właśnie wymawia się "maszerano". Wystarczy obejrzeć pierwszą konferencję prasową Argentyńczyka gdzie sam zainteresowany na pytanie dziennikarki dotyczącego wymowy jego nazwiska dokładnie powiedział "maszerano":).

0

Busquets zawodnikim meczu? A to Ci heca, na 14 fajerek. Jak redakcja wybierze Busquetsa zawodnikiem meczu, to ja już nic więcej tutaj nie napisze:) Dużo strat, bardzo glupich strat, szczegolnie przy podaniach o przodu. Jak dla mnie to dzisiaj byl wszędzie, czyli nigdzie, dziuuuura w środku i za duża odległość między formacjami po stracie piłki, a winiłbym za to Busquetsa. Ogólnie obok Alvesa to w ostatnim czasie grają dosyć dywersyjną piłkę: Alves "piłka parzy, uciekam z nogami" oraz Busquets: "nie oddam inaczej piłki niż piętką". Rzuty rożne przy nieobecności Pique i Puyola wrzucane na długi słupek to nic innego jak szansa na kontrę dla Realu, dobrze, że w końcówce postanowili grać krótko.

Odzielny akapit dla sędziego. Podobal mi się gość! Dobrze wszedł w mecz i tego się trzymał do końca, pozwalał na wiele, ale jakieś zalążki groźniejszej gry momentaline temeprował kartką. Dawno nie widział w Gran Derbi zawodników tak mało nerwowych, czujących respekt przed arbitrem. Sędzia narzucił swój styl sędziowania i go nie zmieniał do końca. A nie tak jak niektórzy drobiazgowi aptekarze w sytuacji tego nie wymagającej, a pozwalający na ostrą grę. Raczej każdy będzie pamiętał że to był bardzo dobry ofensywny mecz z dobrym ofensywnym futbolem a nie sędziego, dlatego chociażby był dobry!:)

Status quo do Realu zachowane, nie jest źle, mecz naprawdę mógl się podobać, przydałoby się tylko szybkiego powrotu Pique i Puyola i pewniejsza , ustabilizowana gra obronna, bo ta formacja co mecz jest inna w zasadzie.

Najlepsi Messi i ....Alba! (wymiata chłop!)

Świetna reklama futbolu, brawa dla jednych i drugich! Obydwie drużyny przede wszystkim chcialy grać w piłke, co nie zawsze miało miejsce w ostatni czasie:) Dobranoc.

0

Trochę za dużo tych "zagrań" jak na jedną wypowiedź, przepraszam. Ale cóż, mnie chyba również Creus zahipnotyzował swoim kółeczkiem:D Pozdrawiam.

0

Uważam, że 10 dla Xaviego za ten mecz to i tak za mało. Przecież jego zagrania wykraczały poza standardy. Kilka zagrań było tak spektakularnych, że głowa mała. Zagrania diagonalne, których było sporo w tym meczu wykonywane z zegarmistrzowską precyzją, "na nosek". Wisienką na torcie według mnie było bajeczne zagranie do Thiago, który źle opanował piłkę (4.22 min, na filmiku). W dodatku, jeśli rozgrywający zostaje zdecydowanie graczem meczu przy wyniku 4:0, to wszelkie pytania do tego faktu powinny być zbędne. Tutaj trzeba po prostu usiąść i zachwycać się każdym ułamkiem sekundy jego gry...

0

* w długi słupek.

0

Villa dla mnie 9 jak nic!!!! Według mnie to byl znakomity występ Davida. W pierwszej połowie świetne wyjścia do piłek, plus dwa bardzo groźne strzały, gdzie po jednym z nich wydawało się, że Van der Sar nie złapie a piłka pójdzie w krótki słupek. Miał jeszcze jedno świetne zagranie, gdzie nie miał z czego uderzyć i w bardzo przytomny sposób chciał zagrac do Messiego wzdłuż linii.

Druga połowa to znakomita bramka plus świetna gra w presingu i obronie. Uderzył piłke w sposób elegancki, znakomity,spokojny, wytrawny, stoicki. Popatrzył, rozejrzal się i posłał piłke tam gdzie chciał ,mimo ze jak sam wspomnial mial [przez chwile moment zawahania:) Mimo ze ostatnie mecze mial slabsze, nie byl w super formie, udowdnił, że w tym najwazniejszym meczu, mozna bylo na niego w pelni liczyc w kazdym elemencie pilkarskiego rzemiosla. Po tym wlasnie poznaje sie wielich graczy ze w tych kluoczwoych momentach nie zawodza. Jak dla mnie zagrał genialnie z Realem gdzie spokojnie mogl dostac 10, o czym postulowalem i znakomicie w finale, gdzie ode mnie ma przynajmbiej 9:) Pozdrawiam.

0

Malutki chochlik się wkradł w końcówce czwartego akapitu:) Invernizzi jednak wtedy nie musiał zakładać rękawic bramkarskich, bo Pagliuca spisywał się bardzo dobrze przez 120 minut:) Choć przy tak szybującej futbolówce był bez szans. Pozdrawiam:)

0

Aha, zapomniałem najważniejszego! Tam absolutnie nic nie trzeba płacić, mało tego, to oni jeszcze będą płacić nam i to niemało! Do tego prezenty na święta i nowy rok i wiele, wiele innych profitów. Więc chyba nie ma nad czym się zastanawiać. Nie dość, że będziemy kibicować najlepszemu klubowi XXI wieku to jeszcze będzie z tego mnóstwo korzyści!

0

Słuchajcie, po tym meczu chcę przerzucić się na kibicowanie Realu, no niestety ale dla mnie dzisiejszy mecz był nie do zaakceptowania. W sumie zastanawiałem się nad tym już wcześniej, chociażby po meczu z Herculesem, Mallorcą czy Kopenhagą, ale dopiero teraz przebrała się miarka i klamka zapadła. Pytałem się właśnie prezesa stowarzyszenia kibiców Realu, że jest ostatnia szansa, żeby się do nich zapisać. Ale powiedział mi, że oni przyjmują tylko hurtowo, bo już ostatni termin i mają do tego jeszcze zapierdziel przed świętami, więc nie ma możliwości pojedynczo. Potrzebuję więc jeszcze 20 osób, które przerzucą się na Królewskich razem ze mną. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziecie i we wspólnym dwudziestoosobowym składzie zrobimy sobie wspaniały prezent na święta. Proszę o kontakt jak najszybciej, bo to sprawa niecierpiąca zwłoki!

0

Przepraszam, niechcący mi się wcisnął komentarz więc dokończę. Jak to inni nazywają prowadzi swoją wojnę psychologiczną. jak to wspaniale, że mamy takiego mądrego trenera, który z tego wszystkiego doskonale zdaje sobie sprawę, który swoim obojętnym zachowaniem wobec Jose, powoduje jeszcze większe narastanie frustracji...u samego Portugalczyka. Można powiedzieć, że Pep odpowiada możliwie najlepszym sposobem, a ataki Portugalczyka wracają do niego samego ze zdwojoną mocą, niczym tenisowe odegrania "mikrego" zawodnika, który musi przyjąć zagranie kolosa z potężną siłą. Po prostu wykorzystuje największą broń, czyli siłę przeciwnika ( również w myśl przysłowia, kto mieczem wojuje od miecza ginie). Mam nadzieję, że Pep Guardiola daje Wam wszystkim doskonały przykład jak należy postępować z takimi osobnikami, z klasą, honorem, stoickim spokojem. Bierzcie z niego przykład! Bo on właśnie pokazuje drogę jak skutecznie ujarzmiać wszelkie nieczyste zagrywki, człowieka z dwiema maskami. Coraz więcej jest na tym świecie osób nastawionych na zysk, sukces, sławę obojętnie jakim kosztem, więc Pep daje przykład jak skutecznie można się temu przeciwstawić nie tylko w samym sporcie.

Naprawdę nie warto zniżać się do takiego "żebractwa sławy i sukcesu" po jaki schyla się Jose. Mam nadzieję, że nie będziecie brać z niego przykładu i że takiego zachowanie obojętnie u kogo, nie będzie Wam imponować. Aha, te wypowiedzi to są pewnie małym pikusiem, rozgrzewką, preludium do wytoczenia cięższych dział w przyszłości. Więc nie bądźcie zaskoczeni jak będzie nieporównywalnie ostrzej niż do tej pory:) Spokojnie jednak można się na to uodpornić i wcale nie trzeba pić actimela:) Mi już dawno się to udało i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy:) Jeśli jakaś już wypowiedź mi się napatoczy tego osobnika ( co i tak zdarza się raczej rzadko) to wywołuje tylko spazmatyczne salwy śmiechu, nic poza tym.

Psy szczekają, karawana jedzie dalej...Pozdrawiam wszystkich rozumnych:)

0

No cóż, w sumie nie dziwię się, że większość kibiców Barcy delikatnie mówiąc nie przepada za nim. Jest też inne grono, dla których wypowiedzi tego pana spływają jak po kaczce albo wywołują spazmy śmiechu. To dobrze!:) W sumie nie da się inaczej zareagować na te wszystkie bajeczki i historyjki. Tylko mi się wydaję czy coraz więcej po prostu bierze przykład z Guardioli i zaczyna go traktować jak powietrze? Powiem tak, było wielu znakomitych trenerów, wybitne jednostki i nie przypominam sobie w większości przypadków, żeby ktoś zachowywał się tak jak ten pan. Gość w przeciwieństwie do Ronaldo ( dzieciaczek z wielkim talentem do futbolu i z bardzo słabą psychiką, niedojrzały kompletnie człowiek, według mnie również z bardzo małą ilością oleju w mózgu) jest bardzo inteligentny i błyskotliwy. Ale niestety swoją elokwencje wykorzystuje w sposób bardzo brudny i godny pożałowania. Jednym słowem po trupach do celu. Nieważne jak i nieważne w jaki sposób. Myślę, że dla niego nie ma granicy nie do przeskoczenia. On doskonale zdaje sobie sprawę, że psychika ludzka jest tą najczulszą częścią i w nią uderza. Nie ma dla niego znaczenia czy kłamie, czy jest hipokrytą czy jest butny, pyszny ,arogancki. Dąży do osłabienia organizmu ludzkiego wywołując u niego stres, złość i wściekłość. J

0

Jeśli dalej Messi i Ronaldo tak będą strzelać jak na zawołanie, to rekord Zarry z roku 1951 i Hugo Sancheza z 1990, obydwoje po 38 trafień, jest poważnie zagrożony:)

0

Bzdurne dywagacje na kogo, przecież wiadomo, że Barca jest teraz tak wielka, że cały wszechświat i okolice drżą ze strachu. Oczywiste, że żaden przeciwnik nie wyjdzie do gry z nami, oddając mecz walkowerem, a jeśli już jakimś cudem wyjdą to się położą na boisku, prosząc o najmniejszy dostępny wymiar kary w pakiecie, czyli 10:0!

Odstawcie dzieci dopalacze, odłóżcie brawo sport i różne pesy oraz fify, bo widzicie, że to dobrze na was nie wpływa. Przydałoby się wam trochę prawdziwego moresu.

0

Rok temu był trzeci, a nie drugi. Messi, Ronaldo, Xavi.

0

Oj Challenger, Challenger...

Parafrazując słowa pewnej pani, żebyś Ty wiedział, gdzie Ty w we mnie byłeś, jak to czytałem:P he, he. Wydaje mi się, że Twoja pomysłowość, kreatywność i wyobraźnia jest tak samo nieograniczona jak piłkarzy Barcy i Pepa. Tak bardzo zaskakująca za każdym kolejnym razem, że aż wręcz niedostępna dla wszystkich szarych komórek i zmysłów:)

"Widziałem Pepa. Dyrygenta. "Ojca". Zwycięzcę. Widziałem tę, tę i tamtą akcję też. Widziałem wielką, wspaniałą, pasjonującą Barçę. Widzę. To książka bez ostatniego rozdziału. Niewykluczone, że bez przedostatniego także. A może spisana ledwie w połowie..."

Ta myśl, sentencja jest dla mnie swoistą wisienką na torcie, w tej całej euforii po manicie, już ją oprawiam złotymi zgłoskami i dodaje do ulubionych:)

Swoją drogą ten góral nie taki znowu stary:P Powiedziałbym, że wręcz juhas w sile wieku:D Pozdrawiam.

0

Niesamowite, mecz jutro, a dzisiaj ma być koniec świata. Jak mogliście panowie takie coś zrobić no jak, taka tragedia, coś okropnego. Co z was za piłkarze, za nic macie kibiców, oni wręcz żądają żebyście nawet na hulajnogach dotarli, ale macie dotrzeć, nawet przed samą 20, ale macie być, choćby skały srały! Zacznijcie zbierać podpisy pod jakąś petycją, może jeszcze uda się dzisiaj mecz rozegrać, muszą go zagrać dzisiaj no muszą, oj jak boli ,oj jak boli...nieeeeeeee! Dlaczego?

0

Może Was rozczaruję, a może wręcz przeciwnie:P alej jeśli chodzi o mnie to niestety nie podejmę dalszej dyskusji:) Po prostu zostałem przekonany i jak najbardziej akceptuję Waszą i szafarza argumentację dotyczącą Davida:) Chyba właśnie krakowskim targiem, najwłaściwszą oceną byłoby 9,5 ale skoro nie ma połówek to niech zostanie ta super mocna dziewiątka:) Troszkę też chyba zapomniałem o Xavim, będąc zafascynowanym Davidem, ale chyba tylko dlatego, że do jego geniuszu już zdążyłem się przyzwyczaić i traktuję go jako truizm. To już takie przyzwyczajenie jak w starym dobrym małżeństwie:) Rzeczywiście po głębszej analizie meczu i sytuacji boiskowych, to co wyprawiał Creus i jak orkiestra grała pod jego batutą, skłania człowieka do oddania cesarzowi co cesarskie i składania mu pokłonów na przemian z gromkimi brawami! Gratulacje dla wszystkich, których starania o podniesienie oceny dla Xaviego przyniosły skutek i jeszcze raz pokłony dla redakcji, która po raz kolejny pokazała, że liczy się z merytorycznym głosem ludu i nie jest nieczuła na jego wołanie:) Jeszcze korzystając z okazji chciałem jako pierwszy złożyć gratulację Xaviemu Creusowi Hernandezowi za...zdobycie Złotej Piłki!:) Pozdrawiam serdecznie.

0

Jak zwykle świetna robota! Sam osobiście dałbym jednak Villi 10. Dlaczego? Ano mam kilka argumentów:) Należy spojrzeć na to, że to było jego pierwsze El Classico, więc to nie taka prosta sprawa zaprezentować się tak tak znakomicie. Dochodzi dodatkowa presja, stres, oczekiwania, krążące myśli jak sobie poradzę, jak to będzie, czy nie zawiodę, etc. Na pewno David od takich myśli nie mógł uciec. Kolejna sprawa, co prawda strzelił bramkę Villareal, ale już w poprzednim efektownym zwycięstwie z Almerią niektórym było szkoda głównie Davida, że przy takiej goleadzie, nie wpisał się na listę strzelców. Pojawiały się głosy, że gra w kratkę, że to jeszcze nie to. Dla mnie zawsze był wielkim piłkarzem i byłem wniebowzięty, kiedy przychodził do naszego klubu( szkoda, że tak późno, ale lepiej późno niż wcale) Meczem z Realem udowodnił, że jest idealnym zawodnikiem dla naszej drużyny, zresztą dla mnie nawet nie musiał tego udowadniać:)

Ok, może pierwsza połowa nie była tak spektakularna w jego wykonaniu, ale i tak zaliczy asystę przy bramce Pedro, mimo, że parę razy dał się złapać na spalonego, po prostu nie dał zniknąć kamerom. Cały czas szukał gry, wychodził partnerom, był w ruchu, walczył.

Natomiast druga odsłona to już był prawdziwy majstersztyk w wykonaniu Asturyjczyka. Naprawdę byłem oczarowany jego grą. Znakomite trzymanie linii przy bramkach, świetne wykończenia, jak przystało na rasowego snajpera. Niesamowite zapieprzanie w pressingu, walka, częste powroty na swoją połowę i odbiory piłek. Do tego " czarowanie" którego nawet sam Ronaldinho by się nie powstydził. Mam tu na myśli wręcz ośmieszania Ramosa, raz przy linii piękne zabranie się z piłką zakończone faulem i żółtą kartką antybohatera tego spotkania. Kolejna sytuacja to założenie cudownej siatki również Ramosowi, przy dograniu do partnera. Co prawda mógł strzelić jeszcze jedną bramkę, ale Messi powinien jednak szybciej do niego dograć ( w ostateczności piłka w tej sytuacji trafiła do niego raczej przypadkowo)

Podsumowując dla mnie miazga i magia!:) Luz, swoboda, finezja, gracja, radość, efektowność i efektywność. To wszystko cechowało grę Davida Villi. Pozdrawiam serdecznie.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: